Jump to content
Tomoslav

Oscary 2014

Recommended Posts

2 marca 2014 siadamy głęboko w fotelach odpalamy Canal+, zapinamy pasy i czekamy na ogłoszenie zwycięzców. Już w listopadzie odliczałem tygodnie z nadzieją że Oscarowa Niedziela zalicza się do tygodnia w którym mam pierwszą zmianę co oznacza że bez problemu będę mógł oglądać transmisję z Dolby Theather, gdyż w poniedziałek będę mieć na godzinę 15chytry.gif Udało się i transmisja mnie nie ominie.

Poniżej zestawienie najważniejszych kategorii i moja opinia. Zapraszam do dyskusji.

Najlepszy film:

- American Hustle: Porządne kryminalne dzieło, z niesamowicie ukazanym klimatem tamtych lat w Ameryce. Niestety film się dłuży, końcowy twist jest raczej średniej jakości, a aktorsko z całej super czwórki zachwyca wg. mnie tylko jedna osoba.

- Grawitacja: Pod względem technicznym absolutny majstersztyk, i jeśli w jakiejś kategorii technicznej nie będzie kompletu Oscarów to będę zdziwiony. Sandra B. spisała się niesamowicie, a Cuaron jest chyba autorem najbardziej subtelnego Sci-Fi w historii i coś mi się zdaje że długo będzie dzierżył to miano. Mimo tego wszystkiego nie jest to temat na Oscara za Najlepszy film, i raczej wątpię w tą statuetkę dla Gravity.

- Kapitan Phillips: Film tak płaski i nudny że aż się nóż w kieszeni otwiera. Film na faktach itd. i pod tym względem może solidnie zrobiony, ale co to robi w nominacjach to nie wiem.

- Wilk z Wall Street: Sądząc po ocenach na FW to chciałbym żeby ten film zdobył Oskara za najlepszy film, ale tak jednak nie jest, a i szans na tą statuetkę dzieło Scorsese nie ma żadnych. Za duża jazda po bandzie dla zbyt wielu członków Akademii. Mimo że jest to niesamowity film, to niestety zbyt duży namiar pewnych scen będących dużym wypełniaczem czasu sprawia że nie widzę w roli głównego zwycięzcy "Wolfa"

- Zniewolony. 12 years a Slave: Wystarczy przeczytać fabułę dzieła autora "Wstydu" i już wiemy kogo można uznać za faworyta. Film jest jednak praktycznie w całości przewidywalny, schematy strasznie ograne, a muzyka Zimmera w takiej produkcji to kryminał w biały dzień.

- Witaj w klubie: Mój zwycięzca. Film miejscami zabawny, miejscami przerażający. Historia nieugiętego człowieka pokazowo zagrana przez Matthew. W Dallas Buyers Club mamy właściwie wszystkiego po trochu w idealnych proporcjach. Jest i klimat Teksasu lat 80, muzyka, gra aktorska, mało znany temat który został należycie pokazany. Czego chcieć więcej?

Najlepszy aktor pierwszoplanowy:

- Christian Bale: przybrał kilka kilo, jest ironiczny do bólu, ale człowiek ma wrażenie że już te jego miny i teksty słyszał.

- Leonardo DiCaprio: ma niesamowitą konkurencję i raczej przegra z Matthew, ale tak myślę jeśli nie teraz to kiedy? Jego rola jest jednak dla mnie wspaniała, łamie wszystkie schematy, a niektóre sceny z jego udziałem z Wilka zostaną ze mną na długo

- Chiwetel Ejiofor: solidny średniak, średni solidniak biggrin_prosty.gif

- Matthew McConaughey: wszystko wskazuję na to że statuetka dla niego. Rola bardzo dobra, ale i tak w roli winnera chciałbym widzieć Leo

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa:

- Amy Adams: na jej głębokie dekolty świetnie się patrzy, ale to za mało na Oscara

- Sandra Bullock: z tego co miała do zagrania wykonała robotę brawurowo, ale nie wyobrażam sobie żeby za popis jęków dostawać Oskara

- Cate Blanchett: główna faworytka. Niestety Blue Jasmine nie widziałem także się nie wypowiadam.

- Meryl Streep: w tym układzie w roli zwycięzcy widzę niezwyciężoną Meryl. Po raz kolejny udowadnia dlaczego jest żyjącą kobiecą legendą kina. Bez niej "Sierpień w hrabstwie Osage" byłby uboższy.

Najlepszy aktor drugoplanowy:

- Bradley Cooper: bardziej nominacja z urzędu, niż za jakiś specjalny pokaz umiejętności

- Barkhad Abdi: pominę milczeniem tą nominejszyn

- Jonah Hill: aktor dalej strasznie niedoceniany i ukazywany przez pryzmat głupich komedyjek. Statuetki nie zdobędzie, ale ta nominacja mnie cieszy.

- Jared Leto: charakteryzacja to jedno, ale obronić taką kreację to wielka sztuka. Jared pokazał kawał umiejętności i po prostu musi wygrać.

- Michael Fassbender: bardzo mocna rola w Zniewolonym, diabła w owczej skórze, jednak za mało na zwycięstwo przy takiej konkurencji

Najlepsza aktorka drugoplanowa:

- Jennifer Lawrence: i to jest właśnie jedyna warta uwagi rola w "American Hustle" zagrana co do joty, a ta scena niech będzie tego uhonorowaniem:

- Lupita Nyong'o: podobnie jak w przypadku Abdiego, kolejna niezrozumiała nominacja

- Julia Roberts: jedyny rywal dla Lawrence. Na prawdę solidna gra, świetnych kilka kwestii i może dzięki temu wsadzić dużą łyżkę dziegciu do ogromnej beczki miodu która tworzyła się po premierze "Poradnika pozytywnego myślenia" i nagrodach dla Lawrence

Inne nominacje i ci których bym widział w roli zwycięzców:

Najlepszy reżyser - Alfonso Cuaron

Najlepszy scenariusz oryginalny - Witaj w klubie

Najlepszy scenariusz adaptowany - Wilk z Wall Street

Najlepsza charakteryzacja i fryzury - Witaj w klubie

Najlepsza scenografia - Wielki Gatsby

Najlepsze kostiumy - Wielki Gatsby

Najlepsze efekty, zdjęcia, dzwięk, montaż dźwięku - Grawitacja

Najlepsza piosenka - bardzo chciałbym żeby to było "Happy" Pharrela Williamsa, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że będzie to "Ordinary Love" U2 do dokumentu o Mandeli. Piosenka z filmu "Ona" jest kompletną kaszaną i odpada w przedbiegach.

Celowo pomijałem nominacje dla Nebraski, Her, Tajemnicy Filomeny oraz Blue Jasmine z powodu braku obejrzenia, choć nie ukrywajmy że pierwsze trzy filmy szanse na pozłacanego Oskara mają czysto matematyczne przynajmniej w kategoriach najważniejszych.

Edited by Tomoslav
Link to comment
Share on other sites

W tej kategorii to już rok temu był największy przekręt jeśli idzie o wszystkie nominacje. Bo o tym że powinien wygrać "Ralph Demolka" byli przekonani wszyscy prócz Akademików... Wygrała za to mega średnia "Merida Waleczna" Osobiście żadnej nominowanej z tego roku nie widziałem, ale czytając opisy to zainteresowałbym się chyba tylko Minionkami.

Link to comment
Share on other sites

Obejrzałem wczoraj "Blue Jasmine" i zmieniam zdanie odnoście Oscara za Najlepszą rolę kobiecą. Meryl gra świetnie, ale na jedno kopyto. Tymczasem Cate Blanchett gra od początku do końca olśniewająco, przybierając maski różnych typów kobiet. O tym że Allen jak nikt umie tworzyć kreację dla płci damskiej wiadomo od dawna, ale tak wybitnej roli to na prawdę się nie spodziewałem. Oby do Oscara za drugoplanową rolę w "Aviatorze" teraz przyszedł czas na główną statuetkę dla Australijki.

Link to comment
Share on other sites

Widziałem prawie wszystkie filmy nominowane do najważniejszych kategorii, poza "Wilkiem z Wall Street" to przyszedł czas na moją ocenę kto zasługuje, a kto nie na Oscara. "Wilka.." raczej nie obejrzę ponieważ fabuła podobna do wielu innych zajmujących się finansowymi macherami - "Chciwości", "Wall Street 1 i 2" i tym podobnych, może z większą ilością scen balang, erotyki itp. Na dodatek wiadomo jak skończył pierwowzór głównego bohatera. Niby Leonardo di Caprio zagrał rewelacyjnie, a Martin Scorsese wrócił do wielkiej formy jednak ten film sobie odpuszczę.

Aha, zupełnie nie rozumiem braku nominacji dla filmu "Wyścig" i tylko jednej nominacji (w mało znaczącej kategorii) dla filmu "Labirynt". "Wyścig" zaskoczył mnie gdyż oczekiwałem typowego filmu sportowego - szybkie auta, piękne kobiety, męska rywalizacja na torze F1, a tymczasem, oprócz tych stałych elementów, dostałem jeszcze świetnie zagrane główne role - szczególne wyróżnienie dla Daniela Bruhla za rolę Nikiego Laudy, wierność rzeczywistym wydarzeniom i gorzką refleksję na temat "na czym polega bycie prawdziwym mistrzem".

Dziwi także pomijanie "Labiryntu". Trzymający w napięciu thriller, dobrze zagrany przez Jake'a Gyllenhaala (w roli policjanta) i Hugh Jackmana (ojca jednego z porwanych dzieci), realistyczne podejście do tematu uprowadzenia dzieci i tego do czego się może posunąć zdesperowany ojciec by odnaleźć swoje dziecko. Na dodatek zakończenie, które zostawia trochę miejsca na własną interpretację w pewnej ważnej kwestii. Film dość długi i zapewne niektórzy się zdążą wynudzić ale klimat gęstnieje z minuty na minutę, a końcowa część rekompensuje czekanie.

A teraz meritum:

1. Najlepszy film - "Witaj w klubie"

Być może "Wilk z Wall Street" równie dobry ale reszta stawki to albo wydmuszki albo filmy "tylko" dobre. American Hustle do mnie zupełnie nie trafił, klimat lat 70 fajny ale plot twist przewidywalny i widziany wcześniej setki razy, sama historia też nie wywołuje wrażenia na widzu. Grawitacja i Ona, dwa filmy o niczym. Zupełnie. Banalne fabuły, drętwe dialogi, żadnego przesłania i próby (Ona) pseudofilozoficznego ujęcia tematu relacji człowiek-sztuczna inteligencja. Tajemnica Filomeny i Nebraska to dwa bardzo podobne filmy, oba opowiadają o osobach w jesieni życia, oba mają optymistyczne przesłanie, dobrą grę aktorską, niespieszne tempo akcji i wywołują ciepłe uczucia w widzach. Jednak, chociaż ogląda się całkiem przyjemnie to nie są to obrazy oscarowe. Kapitan Phillips - za długi i za bardzo zmieniony w stosunku do prawdziwych wydarzeń będących inspiracją filmu, Tom Hanks zagrał dobrze, somalijscy piraci też ale to za mało na Oscara. No i na koniec Zniewolony. Film, który gdyby rozgrywał się w każdej innej scenerii niż południe USA w połowie XIX wieku zostałby uznany za nudny. Filmów podejmujących temat niewolnictwa mieliśmy już multum, żeby wspomnieć również Kamerdynera z 2013 (słaby film), Amistad, Kolor purpury albo nawet Django Unchained i wiele wiele innych. Ile można łoić to samo? Kiedy powstaną filmy o Indianach albo Chińczykach budujących kolej na Dzikim Zachodzie, w ciężkich warunkach. Albo chociaż niech zrobią film o czarnoskórych niewolnikach ale nawołujący do pojednania bo dostajemy kolejny film po obejrzeniu którego czarnoskóry widz może pomyśleć "o, czarnym było źle to teraz nam się coś należy od białych !". Film w którym opowie się o prawdziwych przyczynach Wojny Secesyjnej, a nie tylko "niewolnictwo" albo przypomni, że pierwsi prezydenci USA też mieli niewolników. Niestety, poprawność polityczna ma się dobrze. Aha, Zniewolony został wpisany na listę lektur szkolnych w USA - to chyba wystarczy twórcom za nagrodę (książka i film).

2. Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Matthew McConaughey Jak wyżej, być możę Leo di Caprio również zasługuje na Oscara ale na tle reszty (Bruce Dern, Christian Bale, Chiwetel Ejiofor) Matt dodał coś od siebie, nie tylko przemianę fizyczną ale też i emocje, od pewności siebie, przez strach po zdeterminowanie. Pozostali zagrali przyzwoicie ale bez błysku.

3. Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Cate Blanchett Judi Dench zagrała na swoim równym poziomie ale nie miała arcytrudnej roli, Amy Adams też się nie wyróżniła, praktycznie cały film grała tak samo, Sandra Bullock w filmie o niczym też nie powaliła na kolana, zagrała w stylu "kobiety na traktory" i postawa jej bohaterki nie była dla mnie wiarygodna. Każdy kto widział role Meryl Streep i Cate Blanchett zgodzi się, że tylko jedna z nich zasługuje na Oscara. Obie zagrały rewelacyjnie, pokazując całe spektrum emocji, grając przekonująco i były to role trudne bo praktycznie dźwigające na barkach film - gdyby poległy, poległ by film (w Tajemnica Filomeny broniła się historia, American Hustle szeroką obsadą, a Grawitacja efektami specjalnymi). Dałbym jednak Oscara Cate bo Meryl ma ich znacznie więcej no i Blanchett zagrała kobietę w najróżniejszych stanach emocjonalnych i chyba miała cięższe zadanie niż Meryl. Streep jednak też zasługuje, więc która z nich by nie dostała, będzie sprawiedliwie.

4. Najlepszy aktor drugoplanowy - Jared Leto Bradley Cooper grał praktycznie to samo co np. w Poradniu Pozytywnego Myślenia, być może Jonah Hill też zagrał świetnie, nie wiem, Barkhad Abdi grał tak, że miałem wrażenie, że wzięli go prosto z Somalii, a jeszcze parę lat temu był piratem ale to nie była oscarowa rola, nie wymagała ciężkiej pracy, Michael Fassbender - w porównaniu z poprzednimi rolami nic nadzwyczajnego. Ale Leto... ciężko poznać gościa, który grał w Pan Życia i Śmierci albo Requiem dla Snu, i to nie tylko zasługa charakteryzacji ale i aktorstwa. Zagrał transseksualistę bez zadęcia i bez śmieszności tworząc zgrany duet z rolą Matthew McConaughey'a.

5. Najlepsza aktorka drugoplanowa - Julia Roberts Pozostałe panie miały za małe role, za mało czasu na ekranie. Gdyby nie zasady zgłaszania nominacji zapewne uznano by te role za trzecioplanowe. Jedynie Sally Hawkins w swej roli w Blue Jasmine miała okazję zaprezentować się aktorsko i tak jak w przypadku Oscara za pierwszoplanową rolę kobiecą w tej kategorii też jest pojedynek między filmem Sierpień w Hrabstwie Osage i Blue Jasmine. Wygrany chyba przez Roberts, skoro Oscara dałem Blanchett to dla równowagi... Tym niemniej, Julia na tle Meryl Streep musiała się wykazać, jej rola łatwa nie była i na Oscara zasługuje. Jeśli wygra Hawkins to też będzie uczciwie, pozostałe nominowane na tą nagrodę za swoje role nie zasługują.

6. Najlepszy reżyser - Alexander Payne Lub być może, że Martin Scorsese. Pozostali nie zasługują. Film McQueena wydawał mi się rwany, brakło silnych akcentów, brakło wyjaśnienia historii z tymi listami jakie główny bohater pisał, było sporo dydaktyki i czarno-białych moralnie postaci i ogólnie wyszło dość prostackie dziełko. Grawitacja - za długi jak na film bez fabuły, sporo głupot fabularnych. American Hustle - cóż, ta konwencja teledysku, te zmiany w stosunku do oryginalnej historii moim zdaniem nie wyszły filmowi na dobre.

7. Najlepszy scenariusz oryginalny - Blue Jasmine. Woody Allen w świetnej formie, satyra na współczesny świat ale utrzymana w konwencji dramatu. Oglądałem różne filmy Allena i rzadko kiedy mi się któryś podobał ale ten stawiam tuż za "Annie Hall" a to spore wyróżnienie z mojej strony.

8. Najlepszy scenariusz adaptowany - Tajemnica Filomeny. Nie widziałem "Wilka z Wall Street" ale z pozostałych ten zasługuje na Oscara. Niektórzy powiedzą, że film antykościelny. Nieprawda, jest to film o sile wiary, dążeniu do odkupienia błędów przeszłości, drugiej szansie, która okazuje się być inna niż się wydawało. Może nie jest to ponadczasowa historia ani żadna rewelacja ale całkiem sympatyczny film, dobrze zagrany i mający pozytywne przesłanie.

Link to comment
Share on other sites

86 rozdanie nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej już należy do przeszłości. Przegrani to "American Hustle" i "Wilk z Wall Street" które to filmy nie otrzymały żadnej statuetki. Chociaż nie oglądałem "Wilka..." to mam nadzieję, że Martin Scorsese nakręci jeszcze jakiś film, najlepiej niejeden, który będzie nominowany i zgarnie więcej Oscarów niż tylko tego jednego, którego ma na koncie za "Infiltrację". Lubię tego reżysera za jego wkład w światowe kino i również polskie kino - promowanie polskich filmów i restaurację klasyków, a nie jest rozpieszczany jeśli chodzi o Oscary. Ciekawe czy Leo di Caprio dostanie w końcu swoją statuetkę... szans będzie jeszcze miał wiele, zapewne, ale są świetni aktorzy, którzy nigdy tej złotej figurki nie otrzymali.

1. Najlepszy film - wygrał "Zniewolony". Szkoda ale potwierdziła się zasada, że trzeba zrobić film na kontrowersyjny i zgodny z polityczną poprawnością temat, a zostanie wyróżniony przez Amerykańską Akademię Filmową. Konkurencja w tym roku nie była za silna lecz ten film ma tyle wad, że dyskwalifikuje go to na starcie. By nie być gołosłownym, wymienię kilka:

- brak poczucia upływającego czasu. Poza siwieniem włosów głównego bohatera nie ma ani jednej wskazówki, że w niewoli mija mu 12 lat przez co ciężko się utożsamiać z tragedią bohatera bo ma się wrażenie jakby spędził w niewoli pół roku, a nie całe lata. Ciężko było wstawić planszę z napisem np. "pięć lat później ?"

- główna postać zagrana bardzo płasko, bez żadnego błysku. Bardzo poprawnie ale też nijako i to utrudnia identyfikację z bohaterem (większość cierpień fizycznych jest udziałem innych, nie jego).

- przez ekran przewija się sporo postaci ale mało która zatrzymuje się na dłużej co też wzmaga uczucie, że film jest nieco porwany, z nie do końca spójną narracją.

- nachalny dydaktyzm. Brad Pitt ratujący głównego bohatera wygląda (nie wiem czy zamierzenie) w tej brodzie jak Abraham Lincoln, zapowiada, że przyjdzie kres niewolnictwa (Wojna Secesyjna) - are you kidding me? , przesłanie filmu - "czarni mieli źle, pamiętajmy o tym" i ogólnie taki moralizujący ton godny uczenia dziatek w szkole. Zresztą, książka i film zostały lekturami licealnymi w USA.

Mógłbym tak dłużej ale wniosek jest jeden - kolejny raz AAF się nie popisała.

2. Najlepszy aktor - Matthew McConaughey - zasłużenie.

3. Najlepsza aktorka - Cate Blanchett - zasłużenie.

4. Najlepszy reżyser - Alfonso Cuaron. Nadal uważam, że "Grawitacja" to wydmuszka, dzieło jakie mógł wymyślić gimnazjalista na dużej przerwie w szkole. Jakby Akademicy czytali więcej książek to by wiedzieli, że ten pomysł na film jest banalny, a science fiction oferuje znaaaacznie więcej, szczególnie w dobie genialnych efektów specjalnych - używanych z rozwagą ! Ten film jest po prostu słaby, a całość ratują tylko efekty specjalne przykrywające idiotyczną fabułę i bzdety logiczne w czasie filmu.

5. Najlepsza aktorka drugoplanowa - Lupita Nyong'o - ta to chyba dostała za prawdziwie afrykańskie imię. Jej bohaterka w "Zniewolonym" ma mało czasu ekranowego, tak jak i większość postaci i nie pokazała żadnych aktorskich zdolności, których by nie miały dziewczyny z wydziałów aktorskich szkół w Ameryce. To nie była Oscarowa rola. Kiedy ona miała się pokazać? W scenie gwałtu kręconej ciemną nocą? W scenie biczowania? A może Akademię chwyciła za serce scena gdy stoi z przekrwionymi oczami i wpatruje się w głównego bohatera filmu lub inna gdy prosi go o zabicie jej? W porównaniu z innymi nominowanymi, Julią Roberts i Sally Hawkins które w swoich filmach grały mnóstwo różnych scen i grały naprawdę świetnie, Lupita nie zasługiwała na wygraną. Wyczuwam jednak decyzję politycznie poprawną (gdyby wygrali ci co zasługiwali w każdej kategorii to nagrody wpadłyby w całości w ręce białych).

6. Najlepszy aktor drugoplanowy - Jared Leto - zasłużenie.

7. Najlepszy scenariusz oryginalny - "Ona". Kolejna wydmuszka. Film bez celu, z prostacką fabułą i zakończeniem całkowicie rozczarowującym. Cóż, Akademia doceniła pseudofilozoficzny bełkot. Być może to też spowodowane polityczną poprawnością - uczucie człowieka do systemu operacyjnego aluzją do tego, że wszystko jest ok, czy się człowiek 'zakocha' we własnym odbiciu, maszynie czy osobie tej samej płci, nie wiem. Wiem jednak, że za dziesięć lat mało kto będzie pamiętał o filmie Spike'a Jonze.

8. Najlepszy scenariusz adaptowany - "Zniewolony". Słabiutka konkurencja ale część wad filmu wymieniłem powyżej. Zły wybór Akademii.

Resztę kategorii pozostawiam bez oceny gdyż nie oglądałem ani filmów nominowanych do "najlepszy obcojęzyczny film" ani w kategoriach "krótkometrażowe", "dokumentalne", "animowany" itd.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Niesamowicie spodziewane werdykty i właściwie zdziwiony byłem jedynie przy 2 kategoriach. Mowa o zwycięstwie średniego "Let it Go" w kategorii najlepsza piosenka. Spodziewałem się że Happy może nie wygrać, ale już U2 było pewniakiem w przedbiegach. A tu taki klops.

Druga rzecz do najlepsza rola drugoplanowa kobieca. Przecież musiała wygrać Jennifer!tongue_prosty.gif Jeśli nie ona, to przynajmniej Julia Roberts za "Autumn in Osage County" ale na pewno nie Lupita.

Reszta zwycięzców jak najbardziej spodziewana. Worek nagród technicznych dla Grawitacji mnie nie dziwi, a i w kategorii reżyseria też typowałem Cuarona. Duet z "Witaj w klubie" w glorii zwycięzców, choć do samego końca trzymałem kciuki za Leo. Ogromna porażka "American Hustle" mnie nie dziwi, podobnie jak winn w najważniejszej kategorii "Zniewolonego" Pytanie kiedy minie moda na Oscary dla takich właśnie historii. Na szczęście idealnie skwitowała to na początku Ellen "no i jest też wśród nominowanych Zniewolony. Jeśli nie zdobędzie Oscara okaże się że jesteśmy rasistami" A uwaga do Jonah Hilla "Jonah pokazałeś coś w Wilku z Wall Street czego dawno nie widziałam" Musiał rozbawić chyba największych smutasów w Dolby Theater. Ogółem spisała się nieźle, nie siliła się na bycie pierwszoplanową postacią.

Szkoda że sama ceremonia nie zawierała tyle różnorakich efektów jak ta z tamtego roku. Mieliśmy jedynie przedstawienie piosenek śpiewanych na szczęście bez playbacku. Samych krótkich wstawek video na samą galą też chyba nie było w ogóle.

I jeszcze słówko o polskim studiu - Tomasz Raczek jak zwykle na swoim wysokim poziomie. Kaja Klimek za to może przesadzała niekiedy z uwielbieniem do "Wilka z Wall Street", ale wypadła bardzo spontanicznie i pozytywnie. Wiedzę ma również niemałą.

Link to comment
Share on other sites

Ja w ogóle nie rozumiem tego, że produkcja zdobywająca statuetkę za "Najlepszy Film" zbiera na całej gali tylko trzy Oscary. Tak już od kilku lat dopiero zwracam na to uwagę. Jeśli film jest rzeczywiście uważany za najlepszy, to powinien on zgarniać większość statuetek przynajmniej w tych najważniejszych kategoriach, bo w chwili obecnej patrząc na same nagrody ciężko jest dokładnie stwierdzić czym mógł on się wybić spośród wielu innych dzieł. Kolejnym absurdem jest to, że nagroda za reżyserię przypada komuś innemu, niż twórcy Najlepszego Filmu... Jak dla mnie Filmem Roku powinien zostawać film, który w ciągu całej gali zdobędzie najwięcej nagród.

Poza tym jeszcze chcę tylko skomentować statuetkę dla McConaughey. Świetna kreacja, dla której się poświęcił. Oscar jak najbardziej zasłużony, ale coraz bardziej dochodzę do wniosku, że Akademia ma jakiś problem z Leo i nie mam pojęcia jak musiałby zagrać i co zagrać, by został wreszcie doceniony. Nie mówię, że koniecznie zasługiwał w tym roku, ale przy okazji poprzednich nominacji Leo zdecydowanie się wyróżniał, a statuetek nie dostawał.

Link to comment
Share on other sites

Plus gali to na pewno prowadząca. Imo spisała się naprawdę dobrze, przez co było ciekawie i zabawnie.

Co do samych nagród - na pewno zasłużony Oscar dla Cate Blanchett, jak dla mnie była zdecydowanie najmocniejszym punktem przeciętnego filmu Allena i dzięki niej film z oceny 6/10 można podciągnąć o jedno oczko w górę. Trudno mi powiedzieć coś o "Witaj w klubie" i nagrodach, które film zgarną, bo go jeszcze nie widziałam. "Zniewolony" był niezłym filmem i wszyscy spodziewali się tego Oscara, ale z nominowanych, które widziałam (5 z 8 )najmniej mi się podobał (może wyprzedziłby tylko "American Hustle"). Nagrody dla "Grawitacji" imo również zasłużone, bo film technicznie robi wrażenie. "Ona" zapracowała dobrze na nagrodę za scenariusz.

@Daedroth

Najlepszy film całościowo ma być najlepszy, przez kompilację wszystkich czynników na wysokim poziomie. "Zniewolony" miał chyba 9 nominacji, to jednak o czymś świadczy. Zatem całość złożyła się na Oscara z najlepszy obraz roku.

Co do Leo - powinien dostać Oscara z rolę w "Django", niestety nie dostał nawet nominacji, a statuetkę zgarną Waltz za tę samą rolę co w "Bękartach". A w tym roku miał naprawdę silną konkurencję. Chociaż jakby przytył albo schudł 20-30 kg do roli, to jego szanse znacznie by wzrosły...

Edited by Repartee
Link to comment
Share on other sites

Ale czym właściwie jest to szczególne rozumienie idealności? Bo jednak brak nagrody dla aktorów, za muzykę, scenografię, kostiumy, czy Bóg jeszcze wie co pokazuje, że film ten niczym specjalnym się nie wyróżnia spośród wielu innych filmów. Taka Grawitacja dostała sporo Oscarów (głównie za sprawy techniczne, ale jednak), a więc w wielu względach jest filmem lepszym i z pewnością w innych względach będąca na podobnym poziomie jak 12 Years a Slave (w moim mniemaniu tak czy siak niezbyt wysokim, bo oba filmy niemal zanudziły mnie na śmierć). Dla mnie jeśli film nie wyróżnia się z tłumu, to z pewnością nie powinien być uznawanym za najlepszy.

Link to comment
Share on other sites

Oscarami generalnie się już nie przejmuję, zwycięzców sprawdzam tylko z czystej ciekawości, ale jedna rzecz mnie w tym roku kompletnie zaskoczyła. Najlepsza aktorka drugoplanowa... Nie wierzę, że Nyong'o dostała tę nagrodę. Według mnie bardzo przeciętna rola, niczym specjalnym się nie wyróżniła. Z innych nominowanych widziałem tylko Lawrence w 'American Hustle' (nie zdążyłem nadrobić braków przed galą :P), ale zagrała ewidentnie lepiej niż zwyciężczyni, a i nie wierzę, że reszta była gorsza. Przyzwyczaiłem się, że wybory Akademii są często, hmm, zaskakujące, ale tutaj to mnie zniszczyli.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie Oskary z roku na rok są coraz gorsze, ale jeśli mam skomentować tegoroczną galę... To zdecydowanie należał się Oskar dla Mathew, chodź szkoda mi Leo bo nie wiem czy jeszcze kiedyś dostanie nagrodę. Jeśli chodzi o najlepszy film to 12 Years a Slave chyba zasługiwał na to, chodź Out of the Furnace też mi się bardzo podobał. Jeśli mam jeszcze wyróżnić najlepszy film w 2013 roku z nominacji do Oskara to według mnie Nebraska wink_prosty.gif Uwielbiam takie filmy, dla mnie był genialny i w swojej prostocie fantastyczny. Biało - czarny kolor dał Nebrasce klimatu, szczerze polecam smile_prosty.gif Właśnie najgorszy zawód to dla mnie Kamerdyner i American Hustle...

Edited by JediMati
Link to comment
Share on other sites

Przyzwyczaiłem się, że wybory Akademii są często, hmm, zaskakujące, ale tutaj to mnie zniszczyli.

Akurat tak przewidywalnej gali to nie było od lat. Jedynym zaskoczeniem typu "big" był Oscar za najlepszą piosenkę, no i duża niewiadoma była właśnie przy kategorii o której piszesz. Reszta absolutnie do przewidzenia.

Dziwi mnie trochę podejście do Oscara dla najlepszego reżysera i lekceważenie roli Cuarona. Chyba niektórzy zapomnieli że to najważniejsza rola w ekipie i to reżyser musi poukładać wszystkie klocki do siebie. A że zrobił to w taki sposób że wiele osób (w tym ja) siedziało w kinie na "Grawitacji" jak zahipnotyzowani to statuetka mu się zdecydowanie należała.

@up: Yyy... tyle tylko że Kamerdyner i Out of the Furnace w ogólnie nie byli nominowani. W przypadku tego pierwszego na całe szczęście, bo tak płaskiego i typowego oraz nudnego filmu biograficznego daaawno nie widziałem.

Podaj jakieś konkrety względem tego że Oscary z roku na rok gorsze, bo sporo osób tak pisze, ale jakichś cech już brakuje.

Edited by Tomoslav
Link to comment
Share on other sites

@Up

Oj po prostu pomyliłem się i tyle ;) Dlaczego Oskary są gorsze? Bo co roku ktoś zrobi film dokładnie pod gusta Akademii i jak zwykle ten film wygra :) Chodź Grawitacji należało się, dawno tak świetnego filmu nie oglądałem. Dla Mathew ogromne brawa, zagrał fantastycznie a w Detektywie tylko pokazuje, że należało mu się ;)

Link to comment
Share on other sites

Bo co roku ktoś zrobi film dokładnie pod gusta Akademii i jak zwykle ten film wygra smile_prosty.gif

A z tym to zgoda. Są na pewno tematy i fabuły które już po pierwszym przeczytaniu łatwo rozszyfrować że mają duża szansę na nagrodę. Mój faworyt czyli "Dallas Buyers Club" niby też pokrótce jest takim typem. AIDS, człowiek walczący i życie innych ludzi, a do tego świetna główna kreacja. Dlatego pod wieloma względami i wieloma atutami to właśnie "Witaj w klubie" powinien wygrać najważniejszego Oscara.

Zniewolony to na pewno nie jest zły film. Ale ma dwie niewybaczalne wady. Bardzo średnie aktorstwo i jak na taki film kompletnie nie wywołuje emocji. Nie było choćby jednej sceny większego napięcia.

W tamtym roku takich tematów (no może poza Lincolnem) zabrakło, ale to sprawiało że Operacja Argo mimo że była faworytem, to nie było sytuacji że pewnikiem dostanie Oscara. W tym roku było już odwrotnie.

Link to comment
Share on other sites

Akurat tak przewidywalnej gali to nie było od lat. Jedynym zaskoczeniem typu "big" był Oscar za najlepszą piosenkę, no i duża niewiadoma była właśnie przy kategorii o której piszesz. Reszta absolutnie do przewidzenia.

Nie zrozumieliśmy się do końca. :P Miałem na myśli, iż faktycznie są przewidywalne, a 'zaskakujące' = duża część osób raczej by się z wyborami Akademii nie zgodziła. Powinienem użyć innego słowa. Kontrowersyjne na przykład. :D Źle się wyraziłem, bywa. ;p

A odnośnie tegorocznej gali, to napisałem, że w tym konkretnym przypadku zostałem zaskoczony, bo mimo wszystkich dziwnych wyborów Akademii zdziwiło mnie, iż wybrali tę aktorkę. ;) A reszta to fakt, była zdecydowanie do przewidzenia.

Link to comment
Share on other sites

Prawdę mówiąc jestem mocno zaskoczony, że Leo nie dostał Oscara, moim zdaniem za rolę w "Wilku..." w końcu mu się należała. Co do reszty nie byłem prawdę mówiąc zaskoczony. Grawitacji nie widziałem ale po tym ile nagród zdobyła na pewno zobaczę :)

Link to comment
Share on other sites

Bardziej od nagród podobał mi się moment z dostawcą pizzy oraz sweet focia. Podobno już teraz sieć pizzerii wydała już listę gadżetów. Podobno dostawca pizzy dostał ponad 1000 dolarów napiwku. Miał chłopak szczęście smile_prosty2.gif

Co do samych nagród- szkoda że Leonardo nie zdobył Oscara.

Edited by grz
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...