Jump to content
Cardinal

[FPS] Poligon - tutaj testujemy swoje postaci

Recommended Posts

Guest Radyan

Nagle w powietrzu nad placem boju pojawiają się sanie Św. Mikołaja i po chwili wypada z nich prezent. Gdy tylko upada na ziemię wstążka się przeryw i w deszczu konfetti na plac wyskakuje Carmichael. Wita się z towarzyszami po czym pstryka palcami i pojawia się dwóch murzynów i stołek. Carmichael siada na stołku, a jeden z murzynów zaczyna wachlować go liściem palmowym, drugi z kolei zaczyna prasować mu bokserskie spodenki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ksiądz666

Alangaard już kilkanaście minut czaił się wokół pola bitwy, teleportował wszędzie gdzie się dało, szukał podstępnych zasacek i przyglądał się dwóm obecnym. Nie mogąc zwyczekać już dłużej wyjął z kieszeni swój kałomobil w kształcie odbytu napędzany wystrzeliwującą z przedziałka brązową mazią. Hopsnął sobie na swój pojazd spokojnie, a wibrujące w rytm wystrzeliwanych porcji kału pośladki zamortyzowały upadek. Chwilę potem dojechał na pole bitwy wraz z niemiłym zapachem swego pojazdu. Zsiadł z niego, wyciągnął zza pazuchy papier toaletowy, po czym wytarł takowym rurę "wydechową" swego kałomobilu i ponownie umieścił w kieszeni. Nie patrząc na wrogów wypróbował swoją tajną broń: pośladki. Zadarł swą szatę do góry po czym usiadł i mocno się napiął.

- patrzta no! s*a!! - krzyknął Niewyraźny.

Faktycznie, tak to wyglądało. Niemniej jednak wrażenie to było omylne. Chwilę potem odbyt nabrał wielkich rozmiarów i uśmiechnięty Alangaard kilkakrotnie na nim podskoczył. Widząc, że crasz test się powiódł, obskoczył w ten sposób całe pole bitwy, chwycił kilka itemków (między innymi dwa dolepiane sutki chlastające benzyną) i tak przygotowany do bitwy usadowił się wygodnie na swych pakerskich pośladkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Noo, to się w głowie nie mieści. Zapraszamy ich na herbatkę, a oni biorą ze sobą ciężki sprzęt. Nic z tego! Tutaj jest kulturka i porządek - walczymy tylko bronią lekką, takie pomysły jak ta machina trzeba wcześniej zostawiać w szatni. Proszę uważąć, bo wyrzucimy pana z klubu AA - Anonimowych Artylerzystów. A teraz precz z tym sprzętem" - Niewyraźny podchodzi do maszyny i wkłada swoją miotłę w rurę wydechową.

To zbyt dużo dla biednego kałojazdu, który wyjeżdża poza pole walki, zostawiając po sobie tylko smrodliwe wspomnienie. Alangaard w ostatniej chwili uskoczył i wylądował tuż przed ogniem okazalającym ring. Zaraz koło niego zjawia się Niewyraźny - "Nieco śliwowicy z porzeczek przed walką?^^"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle słyszeć dziwne odgłosy jakby jechał pociąg po chwili te odgłosy staja się coraz głośniejsze i głośniejsze aż nagle 12górników wykopuje dziurę skąd wyjeżdża metro.

Z metra wysiada dziwy stwór ubrany w garnitur, na którym jest czarna sutanna na oczach ma okularki przeciw słoneczne a na głowie czarną jarmułkę, wychodzi z pociągu i nie odwracając się w stronę zdziwionych górników mówi do nich panowie zapłacę wam przelewem a teraz precz. Pociąg wraz z górnikami zniknął pod ziemią Dziwny nieznajomy się odwrócił popatrzył czy znikneli już górnicy, po czym zerwał ze siebie garnitur i powiedział witam panowie, oczom niedawno przybyłym wojownika ukazał się Glazurus, (który przebrał się tak, dlatego by nie wystraszyć ludzi w metrze), po chwilce wyjął kosem i zaczął kosić trawkę, która była gdzie niegdzie, (chociaż niewiadomo skąd się tam wzięła) i czekał na resztę graczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest the_Stranger

Nagle coś przesłanie słońce. Wszyscy spoglądają w górę, i zauważają olbrzymią sylwetkę. Czy to ptak? Czy to samolot? NIE!! TO SUPERSMOK!!

-Ok, to tutaj, dzieki że mnie podrzuciłeś -usłyszeli znajomy głos

-Nie ma sprawy -odpowiedział Supersmok

Po chwili Supersmok odlatuje w siną dal, a z wysokości słychać głośne "..aaaaaaAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! " Nagle w ziemię wbija się jak meteor znajomy młody kapłan, Agnaar. Niestety, spadł z takiej wysokości że przebił latającą wyspę i zaczął spadać na właściwą powierzchnię.

-Kurde! -słychać z niedaleka. Po chwili Agnaar wraca spowrotem na ltającą wyspę dzięki czarowi lewitacji. Staje, rozgląda się i wrzeszczy zdziwiony- EJ!! MIAŁ BYĆ STRUMYK NIESKOŃCZONEGO WINA!! Oszukaliście mnie!!... za kare zniszcze was. Muahahahaha :twisted:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Radyan

O mamusiu. Zaczyna się! - wrzasnął Carmichael i szybko zerwał się ze stołka.

Dawaj łachmyto spodenki - krzyczy do murzyna, poczym odbiera swój sprzęt od zdziwionego niewolnika i znika po czym pojawia się już w spodenkach.

Ładne mam spotenki?? - pyta - Bo przez ten brzuch nie mogę dostrzec!

Dobra, zaczynamy zabawę! DZiewczyny!

W tej chwili murzyni zmieniają się w dwie przepiękne tancerki, które zaczynają tańczyć kankana. Carmichael chwilę się przygląda, po czym woła do tancerek:

Widzicie tych trzech typów? Tego z kałowozem, ogra i tego smokocośtam? TO ONI PRZESOLILI TĘ ZUPĘ!!!

Dziewczyny jak rażone piorunem przestają tańczyć. Chwilę przyglądają się wrogom spod zmrużonych powiek, po czym z piskiem na ustach i wałkami do ciasta w rękach rzucają się na nich!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Xan

Nagle z cienia wyłania się ciemny kształt... Wygląda znajomo... Tak to Xanthos! Widzicie jak postać bierze rozbieg, i przeskakuje na ogniem! Po wylądowaniu wędrowiec widzi że zapalił się kawalek płaszcza! Xanthos wyjmuje katany i z irytacją odcina palący się kawałek płaszcza...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmierć zeskoczył lekko z Pimpusia, klepnął go w zad i odesłał w bezpieczne miejsce. Widząc atak tancerek zozochocił się na dobre ( "To pan jeszcze może?" - "Oj, mogę, mogę!" ) i postanowił przyłączyć się do tańca... Zaczął wywijać swymi kończynami przedziwne figury kreśląc okręgi, romby i szcześciany. Nagle jednak stanął na głowie i chwytając w rękę swój puginał zaczął robić zabójczy młynek. Doskonale wyprofilowany hełm i dynamika Śmierci uczyniły z tego tańca morderczy mikser, który począł zbliżać się do przeciwników w chmurze dymu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy czlonkowie obu teamów wygrażają siobie wzajemnie i rozgrzewają się przed walką, niespodizewanie nad areną gaśnie światło. Tylko ognisty krąg rzuca migotliwe blaski na nieco zdezorientowanych zawodników...

Nagle rozlegają się ciche dźwięki lutni układające się w melodię marszu imperialnego. Zapala się również punktowy reflektor, oświetlając muzyka - tak! To Buddy [info na "Dyskusjach o NS] i jego elektry(zują)c(zn)a lutnia!! Gdy Buddy wstaje ze stołka wokól rozlegają się rzęsiste oklaski i pisk rozentuzjazmowanych nastolatek a w stronę areny lecą kwiaty i biustonosze. Niewyraźny z niezbyt zadowoloną miną wyciąga miotłę z kałowozu Alangaarda i zmiata w przepaść bieliznę i zielsko. Buddy nagle zmienia akord i wyśpiewuje: "Szoł mast goł oooon!!!!!!", czym przysparza więcej roboty na serio wkurzonemu już Niewyraźnemu i przyprawia uszy zawodników o ból nie do wytrzymania - tak gromkie są wiwaty! Nagle bardowi... pęka struna! Z niewidocznych trybun słychać jęk zawodu. Buddy siada na stołku i wykręca zerwaną strunę i wymienia ją, obserwując spode łba rozgrzewajacych się w przeciwnym narożniku okręgu (;)) członków drugiej drużyny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"No tak, wiedziałem, że to się tak skończy..." - Niewyraźny z wyszukanym smutkiem mówi te słowa, lecz w oku kręci mu się iskierka psychopatycznej radości.

Czas na fajta^^ Niewyraźny wyjmuje z kieszeni butelkę tequili, wyciska do środka limonkę i wypija duszkiem.

"Ahh, to jest to. ET rządzi!" - zabiera przewieszoną na szyi lornetkę i sprowadza atak kisielowy w sam środek bitwy!

Potem podchodzi do nowoprzybyłego przeciwnika - tego, któremu sfajczył się kawałek płaszcza. Wyjmuje cygaro, obcina i je i zapalone od płonącego okręgu wkłada sobie do ust, po czym chce poczęstować Xanthosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle słychać 'echo' warczenia silnika samochodu, i na arenie pojawia sie rozpędzony samochód jeszcze przez moment jedzie z prędkością 88 mil/h(zostawia za sobą płonące ślady). Po chwili wychodzi z niego(zataczając się)młoda półelfka Eloe. Podchodzi w waszą stronę(przewracając się po drodze o długi szalik, który nosi na szyi). Widząc, że na reazie nic się nie dzieje, wyciąga z plecaka termosik, kilka filiżanek, serwetki, parę łyżeczek, śmietankę i cukier, po czym siada na ziemi i przygotowuje sobie herbatkę. Czując na sobie wasz wzrok, pyta 'Chce ktoś trochę'?

Nim ktoś zdąży zareagoać, wyciąga również małe krzesełko i sadza na nim misia, jemu również podając picie.,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buddy, wymieniwszy już strunę, zręcznie unika ataku Śmierci, po czym zaczyna wygrywać utwór "Bulletproof Cupid" (Placebo) i... zmienia się w cherubinka Boba ^^. Bob ignoruje atak kisielowy i rzuca się z wyciągniętym z pieluch SMG (to nie o tobie, Smuggie :P) na Carmichaela poprawiajacego w międzyczasie spodenki. Pruje ołowiem w prestigidatora, nie zważając na fakt, iż powoli zanurza isę w różowo-czerownej półpłynnej mazi....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eloe, przerażona zbliżającym się Śmiercią, odskakuje, niefortunnie wywracając przy tym termos z jeszcze ciepłą herbatką i rozbijając jedną ze swoich cennych filiżanek. Dziwnym trafem, kałuża i resztki porcelany są akurat na drodze wirującego Śmierci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Yager

Nagle tuż przed nosem Glazurusa wyrastają drzwi. Nagle usłyszał ciche pukanie. Ten zmieszany nie mając wielkiego wyboru otworzył je... Z wnętrza wyłonił się Artorius i pewnym krokiem podszedł do bufetu. Gdy chwycił jeszcze ciepłego, ociekającego lukrem, pełnego pysznego nadzienia malinowego pączuszka Niewyraźny zawołał do niego "Ej, co ty sobie myślisz? Najpierw wypij herbatkę, a dopiero potem zajadaj się słodkościami!!!". Po tych słowach Artorius wpadł w szał, nikt mu nie będzie mówił co ma zjeść lub wypić. Wściekły odgryzł kawałek pączka i rzucił nim w Niewyraźnego. Ofiara krzyknęła tylko "Granade!!!" i zobaczyła jeszcze pięć pączków lecących prosto w jej twarz. A ten szalniec dalej rzucał pączkami!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmierć w ostatniej chwili zauważył hebatkę. "TEA TIME" - rzekł i zatrzymał się. Zza pazuchy wyciągnął małą fliżaneczkę i wyłapał hejbatkę do ostatniej kropelki. Dopił ją szybciutko i wrócił do walki. Zagwizadał potężnie i nagle pojawiła się Śmierć Szczurów dojeżdżająca opancerzonego lemura, wrzeszcząca "SQUEK, SQUEEEK". Rozpędzona aberracja skierowała się prosto na dzielną Eloe. A Śmierć wyciągnał małe radyjko, nastawił odpowiednią częstotliwość i nastawił na cały regulator. Radio okazało się mieć potężne możliwości. Do uszu przeciwników ( dziwne, że tylko ich - it's a kind of magic ) zaczęło dochodzić najnowsze kazanie Ojca Prowadzącego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Xan

Gdy Niewyraźny próbował poczęstować Xanthosa cygarem, ten nie zwracając uwagi na latające we wszystkie strony pączki, i ze słowami "Znam ten numer z wybuchającym cygarem!!!" pociął kataną, to (bogu ducha winne) cygaro na plasterki... Plasterki były niezwykle małe, i rozleciały się po całej planszy sprawiając, że wszyscy i wszystko zaczęli się ślizgać (ciekawe jak można się ślizgać na cygarze... ale liczy się pomysł!), a przy okazji zatykając głośniki radia (teraz wszyscy słyszeli tylko ciche buczenie... po dłuższym czasie zdolne doprowadzić do szału nawet Śmierć)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Glazurus wyjmuje zza pasa Koktajl o nazwie „Korowa Milki Bar” wypija go cichaczem i na znak przyjęcia koktajlu beka najpotężniej jak potrafi, po czym rzuca za siebie szklankę po koktajlu. Po czym się odwraca w stronę Niewyraźnego i z plecaka wyjmuje żółwia, po czym wsadza mu rękę pod skorupkę od strony głowy i zaczyna celować w Niewyrażnego, po czym napina mięśnie na ręce i z otworu na ogonek żółwia wylatuje seria małych kupek które lecą prosto w Niewyraźnego…

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Moje cygaro!" - krzyczy Niewyraźńy, śłizgając się na plasterku niczym na łyżwach... I tylko z tego powodu unika ataku żółwiowego i nadlatujących pączków. Ostatnie nawet chciałby złapać, ale nie widząc swoich ulubionych - z dżemem jabłkowym - pozostawia je samym sobie. Pączki samonaprowadzające znajdują nowy cel - Xanthosa...

Tymczasem Niewyraźny zaczyna przygotowywać Koktajl Mołotowa - do swojej Tequili dodaje sos Tabasco, zatyka wszystko szmatką, podpala, po czym... wypija wszystko^^ Odbija mu się lekko, ale dzięki temu ruchowi zyskuje odporność na ogień.

Przebiega przez ścianę ognia otaczającą ring w poszukiwaniu sprzętu do anihilacji bliźniego... Przez chwilę go nie ma, gdy powraca wraz ze... Świętym *Granatnikiem* Ręcznym z Antiochii^^ Celuje wprost w Glazurusa i wypuszcza serię granatów z muzyką country!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest the_Stranger

-Zaraz, ja to skądś już znam... -mruczy pod nosem Agnaar, po czym stara się rzucić czar "Ożywienie" na Śmierć. Jeżeli to sie nie udaje, wyjmuje z szaty worek, i zaczyna rzucać w Śmierć zawartością. Z początku wydaje się, że to kozie bobki, potem jednak jest skapa że to rodzynki, po chwili ze suszone śliwki, jednak gdy Śmierć prubuje skonsumować- nie ma wątpliwości- jednak kozie bobki.

Agnaar upuszcza worek na ziemię, mocno zataczając się zbliża się do obrzucanego nawozem osobnika, zbliża się coraz bardziej, jest już w jego zasięgu... i w końcu puszcza na niego pawia. (Z życia wzięte, przed chwilą zabrudziłem nieco zlew...)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Radyan

Carmichael widząc lecące w jego strone pociski zaczyna wykonywać taniec brzucha odbijając tłuszczykiem nadlatujące kule. Gdy cherubinkowy wyczerpał się magazynek przechodzi do kontrataku. Robi niezidentyfikowany ruch rękoma i nagle z nieba spada pistolet. Carmichael go podnosi i naciskając spust strzela w Boba musztardą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"BUCZENIE W C-DUR!!! MOJE ULUBIONE!" - rzekł Śmierć i zaczął buczeć razem z radiem. Nawet Śmierć by się zdenerwował, gdyby to nie on buczał...

Ożywienie tylko dodało sił Śmierci i zaczał buczeć jeszcze głośniej. Kozie bobki zostały skonsumowane z pewną dozą niesmaku przez Śmierć, ale on nawet nie miał narządów smaku czy układu pokarmowego, więc go to nie ruszyło. Nagle Śmierć Szczurów rozdwoił ( ech to pączkowanie ) się i przeprowadza atak na rzucacza bobków...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buddy (a raczej Cherubin Bob) niewiele robi sobie z ataku Carmichaela - w koncu jest Bulletproof Cupid'em ^^. Ale musztarda fatalnie wpływa na jego samopoczucie - nigdy nie lubił tej goryczki. Czując, że kisiel niebezpiecznie zbliża się do jego szyi, Bob z trudem rozpędza swe malutkie skrzydelka i wznosi się ponad ogarniający z wolna caly ring deser i szykuje się do kontry! Niestety - czas przemiany (utwór trwa 2'22'') dobiega konca i Buddy znów jest Buddy'm. Nie zmienia to jednak wrogiego stosunku do tłustego magika - bard postanawia użyć straszliwej broni - utworu "Taste the Pain" (RHCP)!! W chwili wybrzmienia pierwszego akordu wokół Carmichaela pojawia się pole negatywnej, złej do szpiku ee antymaterii energi!! ( nie muszę dodawać, że tłumy na niewidzialnych trybunach szaleją, a na arenę ponownie szybują NEBy - Niezident. Elementy Bielizny)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Xan

Xanthos chylił się przed NEBem (w czym "pomogło" mu cygaro), który trochę przychamował pączki... Jednak nie powstrzymało to ich przed uderzeniem w twarz właśnie odwracającego się Xanthosa (który dotąd nie wiedział, że pączki lecą prosto na niego)... Ten zdenerwowany zdjął jeden NEB umazany pączkami, i odrzucił w stronę niewidzialnych trybun (na których zapanowała panika... wszyscyprobowali się ewakuować z miejsca lądowania NEBu [przy okazji zapalonego przez płonący krąg...]) i postanowił rzucić nożem w radyjko (buczenie okazało się zbyt irytujące gdy Śmierć się przyłączył)...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Yager

Artorius widząc że Niewyraźny radzi sobie z jego lepkimi pączkami, skierował atak w Śmierć Szczurów. Jednak po 20 pączku zrobiło mu się niedobrze i zwrócił wszystko co dziś jadł. Gęsta maź (ślina, sok żołądkowy, lepkie sładkie pączki, sałatka grecka, haggis, flaczki, i inne syfy (niedawno był na imprezie "Wszystkie dania świata)) pokryła całe pole walki. Wszyscy mają teraz lekkie problemy z chodzeniem oprócz Niewyraźnego, obu Śmierci i Carmichaela. Ci mają wiiiielkie problemy z chodzeniem (Qbuś - it's a kind of magic)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmierć usiadł w pozycji lotosu nie zważając na maź i zaczął medytować. "OM, OM, OM" - dobiegało z jego strony. Nagle zaczął lewitować. Po dłuższej chwili przestrzeń wokół niego zaczęła dziwnie iskrzyć. Tak! To Zabójczo-Kilerska-Sfera-Elektryka-Wałęsy - nie dość, że razi prądem to jeszcze wywołuje skrajne odchylenie prawicowe. Śmierć w nowej otoczce skierował się w stronę Artoriusa... Zmiatając i prawicując wszystko na drodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...