Jump to content
RoZy

Gothic (seria) v.2

Recommended Posts

Brawa za wyciągnięcie wniosków o tym co jest dla mnie grywalne w Obku. Szkoda, że to bzdury. Gdzie napisałem, że grywaną częścią gry są dla mnie tylko questy?

Argument dla mnie jest głupi, bo łatwo da się zauważyć, że i bez level scalingu gra się normalnie, a nie jak mówisz, że po pewnym czasie stajesz się niepokonany, bo masz nieograniczoną ilość punktów doświadczenia. Wykonywanie questów to także eksploatacja świata. Samo plądrowanie jaskiń w końcu się nudzi, tym bardziej, że jedna jaskinia niewiele różni się od drugiej. I znowu nie widzę związku między level scalingiem a tą eksploatacją, czy brak tego ustrojstwa w czymś przeszkadza? Wyobraź sobie, że i bez tego levelowania możesz normalnie plądrować świat, nie musisz wykonywać questów, cała gra niewiele się zmienia.

Gothic i TES to dwie całkowicie różne bajki i jeśli chcesz upodabniać jedno do drugiego - twoja wola. Na zdrowie.

W jaki sposób upodabniam te gry? I jak już to dlaczego do Gothica, a nie np. Morrowinda? Sorry, ale Oblivion bez level scalingu to nadal Oblivion, nieco zmieniony, ale na pewno nie zepsuty.

Edited by Woody
Link to comment
Share on other sites

Panowie dość tych głupich kłótni, która gra ma lepsze x czy y. Fan Gothica postrzega to co w tej grze lepiej niżeli fan Obliviona w swojej ulubionej grze. Nie ma sensu robić wojen argumentów, które tak naprawdę są sprzecznościami, bo dla każdego gracza jest wygodne inne ustawienie. Powiedzcie mi lepiej kim najbardziej lubiliście grać we wszystkich częściach Gothicków(w znaczeniu czy np. strażnicy, magowie, najemnicy itd.) oraz która z bestii wzbudziła w Was największy szacunek, respekt.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli już o tym mowa to Gothica II przechodzilem 5 razy a w tym 2 razy Paladynem, chyba najlepsza postać dobra w walce w sparciu, posiada także swoje magiczne runy. 2 razy grałem taż magiem ognia dzięki niektórym czarom zmiatałem parunastu orków naraz (chyba falą śmierci ). Mag ma tylko jedną wade nauczenie się tworzenia poszczególnych run kosztuje dużo punktów nauki. No i jeden raz grałem Najemnikiem, według mnie do nich jest najłatwiej się dostać, ale ta postać mnie nie zadowoliła. Po prostu jest to postać która posługuje się bronią białą tzn. używa tylko mieczy itp. i dystansową, zero magi no chyba że ze zwojów ale to pochłania dużo pieniędzy. Więc w Gothicu II konkurs na najlepszą postać wygrał PALADYN, za całokształt ;)

Za to w Gothicu (pierwszej części ) najlepiej grało mi się najemnikiem, który awansował na Maga Wody. Najpierw uczyłem się obsługi broni a póżniej dochodziła magia. Najgorszą pastacią w jedynce był Strażnik świątynny, mimo że mógł się uczyć magi jakoś nie przypadł mi do gustu ( i te ich zbroje, szczególnie lekka i średnia zbroja wyglądały jakoś tak ...brzydko. No a pośrodku Najemnika I Strażnika Świątynnego, był członek Starego obozu niby był równie dobry co Najemnik ale coś ni się w nim nie podobało, chyba to że w którymś tam akcie trzeba było od nich odejść:(

O Gothicu III nie napisze bo grałem tylko w demo, i troche w pełną u wójka ( czytaj bardzo krótko ), mój komp nie chce go pociągnąć ( Gothica, nie wójka ;) )

Co do potworów to w dwójce Lodowy Smok oraz Ognisty Demon. A w jedynce chyba Apokaliptyczny Strażnik Świątynny ( co za nazwa ). To już chyba wszystko co mogłem powiedzieć.

Link to comment
Share on other sites

Guest SunsetOfBelchatow

Jedynkę przeszedłem dwa razy, raz Strażnikiem Świątynnym, a drugi raz członkiem Nowego Obozu. I lepiej grało mi się za drugim razem. Ogólnie specjalizowałem się w walce jednoręcznym mieczem. Potem dodałem dwuręczny, ale za wolny był dla mnie. Z magii praktycznie nie korzystałem. Jak już zostałem Magiem Wody to byłem tak przypakowany do walki wręcz, że nie chciało mi się uczyć czarów. Jakoś tak wyszło. Jako Strażnik Świątynny troche więcej czarowałem, bo wcześniej zacząłem się czarów uczyć. (ale jak wiadomo w sekcie można się nauczyć czarów tylko do 4 poziomu). G2 przeszedłem tylko raz, paladynem (i to szczerze mówiąc ze strachu, bo bałem się wyjść daleko za miasto słabą postacią bez zbroi). Jak będę przechodził G2 drugi raz to Magiem Ognia, wiem już czego się spodziewać. Też specjalizowałem się w krótkim mieczu. W ogóle nigdy nie inwestowałem w broń dystansową. Teraz gram w G3, ponieważ nie ma oficjalnych frakcji (jeśli już to jako buntownik) to napisze tylko że po raz kolejny specjalizuje się w lekkiej broni. Po prostu są na tyle szybkie, że trafiam wroga zanim on zdąży się zamachnąć.

Co do potworów. W jedynce najbardziej "przerażały" mnie Pełzacze. Nie wiem czemu, po prostu klimat w kopalni taki był. Dlatego zostały mi w pamięci (do czasu aż nie przypakowałem i nie zabijałem ich dwoma ciosami). W dwójce wrażenie robił Czarny Troll, ale był wolny więc nie stanowił wielkiego wyzwania. Ogólnie smoki były niezłe, ale dzięki pewnemu sposobowi (całkowicie legalny i wcale nie korzystający z bugów) można je było bardzo łatwo pokonać. Wystarczyło

kupić zwój na przyzwanie demona i po rozmowie ze smokiem użyć zwoju zanim smok trafi cię płomieniem (spokojnie można to zrobić). Potem wystarczy tylko patrzeć jak nasz demon rozprawia się ze smokiem, nawet lodowym. Można mu ewentualnie trochę pomóc. Przy nieumarłym smoku wykorzystałem dwa demony bo jednego zabił i musiałem pomagać).

Link to comment
Share on other sites

Po jakimś czasie wróciłem do Gothica. Wcześniej grałem jako Strażnik Świątynny, a w dwójce jako najemnik. Teraz postanowiłem walczyć dla Starego Obozu i zostałem mianowany przez Thorusa Strażnikiem. Powiedzcie mi co można zrobić, żeby zdobyć ciężką zbroję strażnika. Stone mówi, że za jakieś specjalnie zasługi, ale słyszałem też, że jest to nieosiągalne.

Link to comment
Share on other sites

Może się mylę, ale tej zbroi nie da się zdobyć. Najcięższą zbroję w innych obozach zdobywasz w tym rozdziale, w którym akurat stary obóz się przeciwstawił przeciw nowemu obozowi, więc nie da rady jej zdobyć.

Niestety jest to prawda. Ciężkiej zbroi strażnika nie dasz rady zdobyć, przynajmniej w wersji pierwotnej Gothica. Słyszałem, że w którymś modzie do jedynki jest możliwość nabycia ciężkiej zbroi strażnika.

Link to comment
Share on other sites

Jak widać, jest nas trzech, bo ja też uważam G3 za normalną grę, ba! Za świetną!

Gothic I : 10/10

Gothic II : 10/10

Gothic II NK : 10/10

Gothic III : -10/10

Jak widać ocenki nie są zróżnicowane, lecz Gothic tak cholernie mi się podoba, że nie mógłbym żadnemu wstawić nawet +9.

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie jest inaczej

Gothic I - super gierka, super fabuła

Gothic II + NK (choć ja osobiście wolę grać bez NK) - jeszcze lepsza gra, lepsza grafika i najlepsza fabuła z całej serii, ogółem - najlepsza gra z całej serii

Gothic III - dla mnie jest porażka, grałbym chętnie w nią, lecz gdy wiem, że jest to po prostu kolejna część Gothica, to nie chce mi się wierzyć. Ta gra nie ma nic wspólnego z Gothiciem! Jedynie, co jest wspólne, to postacie, które i tak nie są podobne do tych z G1 lub z G2.

Link to comment
Share on other sites

Co do potworów. W jedynce najbardziej "przerażały" mnie Pełzacze. Nie wiem czemu, po prostu klimat w kopalni taki był. Dlatego zostały mi w pamięci (do czasu aż nie przypakowałem i nie zabijałem ich dwoma ciosami). W dwójce wrażenie robił Czarny Troll, ale był wolny więc nie stanowił wielkiego wyzwania. Ogólnie smoki były niezłe, ale dzięki pewnemu sposobowi (całkowicie legalny i wcale nie korzystający z bugów) można je było bardzo łatwo pokonać. Wystarczyło

kupić zwój na przyzwanie demona i po rozmowie ze smokiem użyć zwoju zanim smok trafi cię płomieniem (spokojnie można to zrobić). Potem wystarczy tylko patrzeć jak nasz demon rozprawia się ze smokiem, nawet lodowym. Można mu ewentualnie trochę pomóc. Przy nieumarłym smoku wykorzystałem dwa demony bo jednego zabił i musiałem pomagać).

W GI rzeczywiście wyjście zza rogu na pełzacza w ciemnej kopalni, który na nasz widok zaczyna się drzeć to było coś ;) .

Co do smoków to, szczerze mówiąc, nie zrobiły na mnie zbyt dużego wrażenia. Może dlatego, że pierwszy raz grałem magiem i pozbywanie się tych gadów polegało na bieganiu w kółko, ew. kryciu się za jakąś skałą i nawalaniu kulami ognia. Trochę szkoda, że nie wymyślili tego jakoś tak by wymusić "heroiczne walki z ogromnymi przeciwnikami", ale w końcu gracz - istota rozumna i zawsze znajdzie jakiś sposób by ułatwić sobie życie.

Jedyny który uważa Gothica 3 za normalną gre, większośc forumowiczów uznaje ją za najgorszą częśc sagi.

No już nie dramatyzuj tak :D . Takich jest tutaj więcej bo mi również trójka najbardziej przypadła do gustu, chociaż tak naprawdę chyba na równi z jedynką ją stawiam, bo jednak klimatu i wrażeń z odwiedzin obozu na bagnie (szczególnie w nocy) dla mnie nic nie przebije.

Tak z tego co powyżej wynika, że GII to dla mnie najgorsza część serii. Tyle, że to najgorsza dalej oznacza niesamowitą i świetną grę. Może dlatego GII najmniej zapadło mi w pamięć bo to "tylko" więcej i lepiej tego co było w jedynce, a trójka przyniosła jednak jakąś ciekawą ewolucję serii.

Link to comment
Share on other sites

W GI rzeczywiście wyjście zza rogu na pełzacza w ciemnej kopalni, który na nasz widok zaczyna się drzeć to było coś

Dla mnie nic nie przebije pierwszego spotkania z cieniostworem... Wpadłem na niego niemal na samym początku gry, gdy biegłem do obozu na bagnie. Potem zawsze darzyłem twgo stwora wielkim szacunkiem, nie pamiętam nawet, żebym z nim kiedyś walczył ;) W 2 strasznie wyglądała ta nora cieniostwora niedaleko latarni morskiej (latarnik nazywał się Jack, dobrze pamiętam?)

Pełzacze też były całkiem straszne, chociaż cieniostwora nie przebiją ;) Zresztą gra jest niesamowita na samym początku, gdy jesteś jeszcze mało napakowany i musisz zmykać przed mocniejszymi stworkami. A las nocą... Poezja.

Link to comment
Share on other sites

Taaa... Na początku jak jeszcze nie byłem taki przypakowany i wpadłem na nie w kopalni to omal zawału nie dostałem. Później walka z tymi potworami także dostarczała sporo emocji i okrzyków w stylu "odsuń się bestio!" albo "haha!" po każdym zabiciu :D Ja dokładnie jak ty Tur wpadłem na Cieniostwora całkiem przypadkowo. Chodziłem sobie po lesie i polowałem na wilki i krwiopijce a tu mi jakiś nosorożec wyleciał i mogiła ;)

W drugiej części palpitacji dostałem, gdy pojawili się poszukiwacze. Wyrośli znikąd i do tego wydawali takie psychodeliczne odgłosy, że aż chciało się gościa uśmiercić jak najszybciej i spalić truchło. Niezłe są też polne bestie. Pracuje sobie taki rolnik a tu mu wyskakuje amerykański koszmar w postaci gigantycznej stonki :D

W grach tego typu najbardziej przydają się sprawne nogi. Nie zapomnę jak nie oglądając się za siebie słyszałem zza pleców orcze "UCZUCZUCZU UCZUCZUCZU!" ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja za to nigdy nie zapomnę komicznej sytuacji z pierwszej części. Uzbrojony w ulumulu ochoczo wbiegłem to miasta orków. Nie wiedziałem, czy broń trzeba było trzymać na plecach, czy w rękach, więc strzeliłem, że to drugie. Bieżę więc sobie, dzierżąc ulka w dłoniach, gdy nagle wpadłem na genialny pomysł. Postanowiłem porozmawiać z jakimś orkiem. Podchodzę więc do delikwenta, zapomniawszy jednak o schowaniu broni w plecy. Efekt był taki, że na oczach stu tysięcy 'poddenerwowanych' orków, potraktowałem jednego z nich prosto w ten pokrzywiony ryj. Ryk jaki wydobył się z ichnich gardeł oraz nadświetlna szybkość z jaką padłem na glebę do dzisiaj robi na mnie wrażenie. ;]

Link to comment
Share on other sites

W grach tego typu najbardziej przydają się sprawne nogi. Nie zapomnę jak nie oglądając się za siebie słyszałem zza pleców orcze "UCZUCZUCZU UCZUCZUCZU!"

Heeeh. W porównaniu z tymi wszystkimi stworkami orkowie są rzeczywiście problemem. Nie grałem nigdy magiem, zdecydowanie wolę jelec miecz w dłoni więc na przykład w drugiej części do resztek zamku w Górniczej Dolinie leciałem z prędkością nadświetlną :P Hah przypomniały mi się też polowania w jedynce na jaszczury, gdy byłem jeszcze słaby. Zwykle robiłem to "na partyzanta" - łuk duuuuuużo strzał (bo skill mały) - strzał a potem bieg. Jak robiły "SSSSSSSS" i się odwracały to znów strzał i w długą. Tą metodą nawet na topielca można było zapolować :)

W drugiej części palpitacji dostałem, gdy pojawili się poszukiwacze.

Rzeczywiście, pierwszy poszukiwacz sprawił dość przerażające wrażenie. Ale gdy z łatwością się go zaciukało, to jego pobratymcy już nie byli straszni...

Chodziłem sobie po lesie i polowałem na wilki i krwiopijce a tu mi jakiś nosorożec wyleciał i mogiła

Kiedy grałem pierwszy raz, to nawet trójka krwiopijców nie raz i nie dwa zmusiła mnie do "load game" xD

Ja za to nigdy nie zapomnę komicznej sytuacji z pierwszej części. Uzbrojony w ulumulu ochoczo wbiegłem to miasta orków

Ta zabawka się śmiesznie nazywała :P Ale była pomocna jak nie wiem. Chociaż kiedy pierwszy raz z ulką na plecach właziłem do miasta orków, to kolana się mi trochę trzęsły :)

Link to comment
Share on other sites

Ja to uwielbiałem kusze, za pomocą której normalnie wybiłem wszystkich wartowników przy bramach, a potem całą Wolną Kopalnię. Ulu-Mulu - świetna nazwa :D ("potrzebujesz Ulu-Mulu" - "czego?") to byłem o to spokojny. Ciekawie się zrobiło później, bo jakiś Ork Wiarus łaził za mną krok w krok i polazł aż do jaskinii. No to go zaciukałem. Wracam tunelem a tam 6 kolejnych leci. Na szczęście mnie ominęli i polecieli do zwłok, chyba sprawdzić co się stało :D No i logicznie pomyślałem, że wrócą po mnie. Na szczęście przy użyciu mojego kuszobinu wszystkich sprzątnąłem chociaż ostatnich 2 to już w bezpośrednim zwarciu.

Fajnie mi się też biło z Trollem. Normalnie 5 minut naparzania, że nie mógł podejść i raz mnie walnął, że 75% życia straciłem. po tych kilku minutach i liczeniu na krytyki, które zabijały mu skrawki życia w końcu się udało.

Najbardziej w Gothicu podoba mi się stopniowe dochodzenie do potęgi. Na początku byle chłopy mi mogą dać w kość. A im dalej w las to wybijam cały zamek z Gomezem na czele. Miło się ogląda jak kopacze i cienie dają w długą jak tylko cię zobaczą :D I te okrzyki przerażenia, że nie ujdzie mi to płazem, kwitowane uśmieszkiem.

Obecnie jestem w Gothicu 2 na etapie dołączania do najemników i wypełniania różnych quescików. Taki ciężki moment przejściowy, gdzie trzeba bardzo ostrożnie dobierać przeciwników i "przeczołgać się" do lepszego poziomu ;)

Link to comment
Share on other sites

Cieniostwory także wzbudzały mój podziw. Atak na tych wielkich samotników nie raz kończył się porażką, trzeba zdobyć sporo doświadczenia, aby walka z nimi potrwała dłużej niż 3 sekundy. Niestety w trzeciej części wizerunek cieniostwora został mocno zmieniony. W trójce są nieco większe od dzika, nie mają już tak przerażającego wyglądu, zazwyczaj żyją w grupkach, żyją w jaskiniach wraz z innymi potworami i nie stanowią już takiego wyzwania jak w poprzednich częściach. Szkoda, że zrobiono z nich takie zwykłe potwory :( .

Kolejnymi ciekawymi stworami były dla mnie ścierwojady. Fakt, że słabe są te przerośnięte kurczaki, ale po ciężkich walkach z silniejszymi wrogami z wielką przyjemnością ubijałem te nieloty. Polubiłem ten charakterystyczny dźwięk przez nie wydawany oraz to, że mają cenne mięsko :) .

PS. mateusz(stefan) szkoda, że znowu nie zrozumiałeś tego co napisałem?

Edited by Woody
Link to comment
Share on other sites

Kiedy grałem pierwszy raz, to nawet trójka krwiopijców nie raz i nie dwa zmusiła mnie do "load game" xD

Norma. Te cholerstwa na początku również sprawiały mi trudności, toteż nie raz przed nimi się uciekało. Ponad to te stworki miały niezwykle wkurzającą tendencję do zawisania nad głową Bezimiennego... W takich momentach miałem ochotę wejść osobiście do gry i trzepnąć takiego insekta zwiniętą gazetą, tudzież innym papciopodobnym itemem.

A im dalej w las to wybijam cały zamek z Gomezem na czele.

Oj tak. Beztroska rzeź zawsze sprawiała mi wiele radości. Pamiętam jak kiedyś wbiłem do komnaty Gomeza i przyzwałem trolla, używając jakiegoś tam kodu. Ów troll tak mu przyfasolił, że Gomuś przebił się przez tekstury - wleciał gdzieś w podłogę. Kontynuując morderczą wycieczkę po starym obozie, wczołgałem się w końcu do lochów. Jakiż był mój ubaw, kiedy znalazłem za kratami stojącego bezradnie Gomeza. xD

A ścierwojady to jedne ze sympatyczniejszych stworków, zamieszkujących świat Gothica. ;]

Link to comment
Share on other sites

 Ogólnie smoki były niezłe, ale dzięki pewnemu sposobowi (całkowicie legalny i wcale nie korzystający z bugów) można je było bardzo łatwo pokonać. Wystarczyło

kupić zwój na przyzwanie demona i po rozmowie ze smokiem użyć zwoju zanim smok trafi cię płomieniem (spokojnie można to zrobić). Potem wystarczy tylko patrzeć jak nasz demon rozprawia się ze smokiem, nawet lodowym. Można mu ewentualnie trochę pomóc. Przy nieumarłym smoku wykorzystałem dwa demony bo jednego zabił i musiałem pomagać).

Taa... To pamiętam jak smoka-ożywieńca zabiłem w <15 sekund

Kupiłem zwój "Pomniejszenia potwora" (czy jak temu tam było) i zabiłem go tym, co akurat miałem pod ręką. Pada po jednym, dwóch ciosach

;)

Link to comment
Share on other sites

A im dalej w las to wybijam cały zamek z Gomezem na czele.

Taa... Jakby jakiś "profesor" zobaczył mój sposób gry właśnie podczas powrotu do zamku w V rozdziale, to miałby jakieś 10-15 stron materiału :D Zawsze jestem wtedy uzbrojony w 2 podstawowe narzędzia dobrego rzeźnika: Uriziel i najmocniejsza w grze kusza. I z nieukrywaną przyjemnością tnę każdego mieszkańca Starego Obozu ;] Strażnicy podbiegają i umierają po 1/2 cięciach, do tych z kuszami ja podbiegam i to samo, a kopaczy/cieni uciekających przed Bezimiennym goni bełt z kuszy ]:-> Przy tym o ile nikt do we mnie nie strzela to dokonuję eksterminacji baaaaardzo powoli. Ale co tam, należy się im. W Nowej Kopalni niby to samo było, ale rzeźnia w ciemnościach nie sprawia takiej frajdy ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja za to nie robiłem takiej rzeźni w starym obozie. Bo co komu winni byli biedni kopacze? Inna sprawa z tym paskudnym Gomezem i jego nie mniej paskudną świtą, ale kopacze?

Ale już wybić gości z Nowego Obozu zupełnie bym nie mógł, bo przez 2 części Gothica za bardzo się z nimi zżyłem ;)

Link to comment
Share on other sites

Jedno mnie dziwi, w G1 w piątym rozdziale jak ubijałem wszystkich w zamku, zabiłem i Thorusa (bo to raczej tzra zrobić, tym bardziej, że on cię atakuje), a w G2 NK Thorus sobie żyje w najlepsze w Jarkendarze, a powinien gryźć piach :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...