Jump to content
Bethezer

Assassin's Creed (seria)

Recommended Posts

W dniu 28.04.2020 o 22:15, Arlekin napisał:

Ale w czym problem? Pierwszy Asasyn uruchamia się normalnie na Windows 10 :blink:

U mnie black screen i wywala do windy bo logo ubisoftu. Zarowno dx9 jak dx 10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz aktualne sterowniki? Zazwyczaj problemy z czarnym ekranem są spowodowane przez nie. Jeśli nie to dla pewności po ich aktualizacji przeinstaluj grę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeden jest obok wysp eulethera. Tak na prawdę w środku pomiędzy nimi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, konio52 napisał:

Serio ktoś czeka na kolejnego reskina AC? 

To, że ty nie czekasz, nie znaczy, że cały świat nie czeka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Up rozumiem to, ale zastanawia mnie ciągle co ludzie widzą w tych AC, toć to rok w rok to samo, tylko z innymi teksturami. O ile Origins jeszcze było jakimś powiewem świeżości, tak Odyseja i ta Vallhala to zwykłe reskiny są...

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby poprzednie AC nie były tylko reskinami (no powiedzmy nie licząc Black flag :P )

Teraz nie rok w rok bo ostatnia odsłona wyszła 2 lata temu ;) 

 

Jak się formuła sprawdza to to robią, nie ma sensu robić rewolucji jak coś jest dobre.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@konio52 z takim podejściem to ja mogę powiedzieć - daj mi serię gier, a ja znajdę w nich coś, co mogę wyśmiać na poziomie "kolejny reskin tej samej gry".

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś podobna dyskusja toczyła się tu na forum odnośnie innej marki Ubisoftu - Far Cry gdzie różnica pomiędzy trzecią, czwartą i Primalem były głównie w lokalizacji a w wypadku Primala uzbrojeniu, reszta to kosmetyka. To zawsze jest kwestia dyskusyjna, czym właściwie jest kolejna odsłona by w pełni zasługiwała na to miano i czy zawsze musi to oznaczać, że gra jest większa. Jeśli tak to po San Andreas kolejna odsłona nie miała prawa przypisać sobie cyfry 4 gdyż poza usprawnieniem graficznym zaliczyła spory regres pod niemal każdym względem - brak rozwoju postaci, znacznie mniej aktywności pobocznych do wykonania i ogólnie o wiele uboższy świat. Poza tym co w wypadku niemal każdej serii gier FPS z Call of Duty i Battlefieldem na czele? Czym tak na prawdę różnią się kolejne odsłony? W każdej robisz dokładnie to samo. Biegasz z punktu A do punktu B i po drodze eliminujesz przeciwników. Usprawniona zostaje grafika, zmieniona historia i tyle. Z Assassins Creed jest różnie. Pierwsza część była cholernie powtarzalna i monotonna przez co nie dałem rady jej ukończyć. Druga natomiast pokazała pełny potencjał nowej jeszcze wówczas marki i była najbardziej "asasynową" grą z serii. Ze starych odsłon najbardziej podobał mi się jednak Black Flag. Miał świetną historię , ekstra postacie, dobrze nakreślonego głównego bohatera (Connor w "trójce" to był półgłówek), przyjemną walkę i niesamowicie wciągające żeglowanie. Godzinami mogłem porzucać zadania i łupić kolejne okręty na otwartym morzu. Nie grałem w Unity ani Syndicate gdyż mój ówczesny komputet nie pozwalał na to ale z opinii jakie o nich czytałem nie żałuję. Dopiero wróciłem do serii gdy wyszło Odyssey i bardzo przyjemnie wspominam czas w niej spędzony. Odpocząłem po tym chwilę i niedawno wróciłem do Origins i wcale nie uważam by Odyssey to było "więcej tego samego". Widzę znaczne różnice i usprawnienia. Oczywiście ciężko oczekiwać by były to drastyczne różnice. Myślę, żeby móc takich ostrych zmian oczekiwać to gra musi powstawać odpowiednio długo.  Drugą i trzecią odsłonę Wiedźmina dzielą cztery lata więc różnice są widoczne gołym okiem (pomijając oczywiście otwarty świat). Gdyby przenieść to na serię Assassins Creed to po Unity kolejną częścią jest Odyssey. Tu już różnica była by kolosalna i nikt by nie pomyślał, że jest to ta sama gra prawda?

@konio52 zastanawia mnie natomiast co dla Ciebie definiuje grę jako reskina lub nie? Nie pytam złośliwie, serio mnie to ciekawi :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, konio52 napisał:

@Up rozumiem to, ale zastanawia mnie ciągle co ludzie widzą w tych AC, toć to rok w rok to samo, tylko z innymi teksturami. O ile Origins jeszcze było jakimś powiewem świeżości, tak Odyseja i ta Vallhala to zwykłe reskiny są...

Ja czekam, choć frajda z gry coraz mniejsza - ale rozwój historii (której coraz mniej) wciąż mnie ciekawi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio ukończyłem AC Origins i zestawiając ją sobie z całą serią oraz zbliżającą się premierę Valhalli naszło mnie na refleksje w temacie gdzie marka była i dokąd zmierza. Do przemyśleń skłoniła mnie też lektura pewnej książki gdzie pojawiają się cisi zabójcy trochę na wzór asasynów (jeden bohater pobierał nauki u legendarnego starca z gór). Osobiście nie podoba mi się w jakim kierunku idzie seria. Ogromny świat, bitwy na szeroką skalę, rozwijanie osady. Asasyna już w tym praktycznie nie ma a jest historia faceta/kobiety który mści się na kimś za coś i lubi pomykać w kapturku. Kredo asasynów poszło w odstawkę. Jako gra z serii jeszcze jakoś broniło się Origins ze względu na zakończenie. Ja się pytam co ma wspólnego z działaniem w ukryciu wszczynanie rewolucji i branie udziału w wielkich bitwach? Zamiast tego wszystkiego wolałbym gdyby seria obrała inny kierunek. Mniejszy świat, uspokojenie rozgrywki i bardziej realistyczne podejście do niej w kilku aspektach. Wspominałem o książce, którą czytam. Zabójcy tam działają na zasadzie obserwacji ofiary i bardzo często eliminacji tak by wydawało się, że śmierć jest wynikiem choroby, nieszczęśliwego wypadku lub przyszła naturalnie. Chętnie bym zagrał w AC gdzie wrogowie są inteligentni i uważni, walki z grupą lepiej unikać a cel można zlikwidować na różne sposoby. Zadania poboczne ze zleceniami zabójstw z premią za zabicie w określony sposób. Nie jak ta teraz. Wskakiwanie do wielkiego fortu i wychodzenie przez główną bramę bo spokojnie załatwiło się wszystkich z czego połowa przeciwników stała wpatrzona w ścianę lub w gdzieś w krzakach. Oczywiście wiem, że coś takiego nie ma szans na spełnienie w najbliższych latach i liczyć na to można będzie dopiero gdy obecna mechanika będzie już na tyle stara, że zacznie odstawać wyraźnie od konkurencji i będzie potrzebna mocna zmiana jak to nastąpiło pomiędzy Syndicate a Origins. Co o tym sądzicie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponad 90 godzin za mną w Assassin's Creed: Syndicate, z zadań z podstawowej wersji gry nie ukończyłem DLC Ostatni Maharadża, gdyż w czwartej sekwencji ekran jest czarny (próbowałem kombinować z ustawieniami grafika, weryfikacją plików gry, nic to nie dało). Zacznę od minusów, niestety optymalizacja, jest lepiej niż w Unity, ale żeby w miarę normalnie grać, musiałem zejść z grafiką do minimalnych ustawień. Zresztą na wysokich gra nie wygląda jakoś dużo lepiej, więc dużo z widoków nie tracicie. A już słabo wygląda, kiedy pomyślimy, że w 2015 na PC można było pograć w takie hity, jak GTA V, Wiedźmin 3, czy choćby pecetowy port Batman Arkham Night (ten ostatni zaliczył sporo wtopę na tą platformę, ale z czasem twórcy ostro połatali ten tytuł i jest ok z wydajnością). W przypadku tych pozycji oprawa była zdecydowanie lepsza oraz nie miałem problemów z wydajnością.

Najgorzej, kiedy jesteśmy na dachu pociągu lub mamy misje z dorożkami, czasami oglądałem pokaz slajdów. Z problemów technicznych dodajmy fakt, że gra po misjach fabularnych wyrzucała mnie do pulpitu. Aha, nie radzę korzystać z dorożek z jeszcze jednego powodu, konie mają swoje humory i niektórych etapach fabularnych krew nie raz mnie zalewała, co te rumaki wyprawiają. Problem z dorożkami dotyczy także NPC-ów. I na koniec długie czasy ładowania, potrafią one trwać bardzo długo, nawet 6 minut. 

Z plusów, interesująca muzyka, taka operowa, jak przechadzamy się po mieście, dosyć ciekawi bohaterowie. Jacob to taki typ cwaniaczka, Evie jest bardziej rozsądna od swojego brata bliźniaka. Różnic w sterowaniu nimi nie ma dużo, animacje walki Jacoba są bardziej brutalne, dlatego wyzwalałem nim dzielnice oraz walczyłem w zawodach bokserskich. Evie korzystałem głownie w misji dla niej przeznaczonych (przez większość część gry można wybierać między postaciami). Z zadań pobocznych uwielbiałem zadania z Karolem Dickensem i klubem duchów oraz wspomniane walki bokserskie. 

Jeżeli chodzi o ulepszenia postaci, tutaj wprowadzono poziomy. Im wyższy level, tym łatwiej nam pokonać nędzników o niższym poziomie wyszkolenia. Z prowadzonych interesów, możemy wejść na rynek herbaty, przekupić członków parlamentu, aby płacić niższe podatki z działalności (wszystkie robimy z poziomu ekranu ulepszeń). Zgromadzoną gotówkę odbieramy w pociągu. A własnie, skoro o pociągu mowa, jest on naszym takim centrum zarządzania, niektóre misje możemy odebrać tylko tam, kupić coś u sprzedawcy oraz zaczynamy określone sekwencje fabularne.

Co do wyzwalania dzielnic, musimy w nich porwać przestępców i odeskortować w określone miejsce, wyzwolić pracujące przymusowo dzieci oraz zabić określoną liczbę templariuszy w ich miejscówce (nie używam słowa twierdzy, gdyż te rejony to często obskórne budynki). Warto zaznaczyć, że każdy rejon ma swojego szefa i nie będzie czekam, aż wszystko wyzwolimy do końca, gdyż zdarza się bardzo często, że przy wyzwoleniu ponad 50% dzielnicy pojawia się osobiście, warto takiego osobnika załatwić, zanim czmychnie. Jeśli zabijemy szefa, to nie będziemy musieli z nim walczyć w tzw. wojnie gangów (pojawia się taka opcja, gdy wykonamy wszystkie misje związane z wyzwalaniem).

Z przydatnych przedmiotów warto wspomnieć o lince z hakiem (polecam z nich korzystać przy poruszaniu się przy mieście, bo dorożki to jakaś gehenna), substancję powodującą atakowanie najbliższych osób wokół siebie oraz bomby galwaniczne służące do oszołomienia przeciwnika. A co do zadań fabularnych, bywa czasami tak, że zabicie określonego templariusza rodzi konsekwencje dla Londynu, przez co grając Evie musimy naprawiać powstały ambaras. Przykład to syrop produkowany przez pewnego doktora w sekwencji czwartej, jeśli go zabijemy, to grając Evie będziemy musieli uratować dobrze znaną nam postać, gdyż wskutek braku wyrobu Starricka (główny zły w tej odsłonie) ludzie sięgną po zamienniki, przez co sytuacja stanie się gorsza niż za czasów dostępności tego wyrobu.

I na koniec Londyn, to wizytówka sama w sobie. Najbardziej podobały mi się dzielnice z Tamizą oraz  London City. Jako, że grało mi się lepiej niż w Unity oceniam ten tytuł na solidne +7/10.

Plusy:

- ciekawi bohaterowie

- niezła muzyka

- zadania z klubem duchów

- pokazane konsekwencje działań asasyna

- linka z hakiem

- wirtualny Londyn przyjemnie się zwiedza

Minusy:

- długie czasy ładowania

- uciążliwe sterowanie dorożkami

- oprawia jakoś szału nie robi, choć jest przyzwoita

- kłopoty z wydajnością 

Share this post


Link to post
Share on other sites

DLC o Kubie Rozpruwaczu za mną. Kuba Rozpruwacz to bardzo dobre DLC do gry, kierujemy tytułowym Kubą oraz przez większość część czasu Evie starszą o 20 lat, która ma nowe animacje ruchów i zabawki. Klimacik jest taki gęsty, mroczny, w DLC grało mi się wyśmienicie i szkoda tylko, że jest krótkie. Ocenia ten dodatek na 8+/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...