Jump to content
Bethezer

Assassin's Creed (seria)

Recommended Posts

@le_Fey chodzi Ci o włócznię lub lancę? Jak dla mnie dobór broni w Odyssey to kwestia indywidualnych upodobań. Ja zwykle korzystałem z zestawu lanca + miecz lub sztylety jako druga broń. Lanca dobrze się sprawdza do walki z dużymi przeciwnikami, których chce się trzymać nieco na dystans ale za to jest dość wolna i przy walce w zwarciu przełączam się na miecz bądź sztylety, które są dużo szybsze.  Co do przełamywania obrony przeciwnika to zwykłym atakiem nie złamiesz jej nawet lancą. Przez to pisałem, że warto rozwijać umiejętność zniszczenia tarczy gdyż niemal w każdym starciu pojawiają się przeciwnicy z nimi a używanie tej umiejętności bardzo ułatwia walkę z nimi. Jeśli nie masz tej umiejętności to najlepiej polegać na kontrach. Czekasz aż przeciwnik się odsłoni i zaatakuje i wtedy ripostujesz po kontrze. Oczywiście trafisz w grze na przeciwników przy których jedynie możesz unikać ich ataków ale przy większości to działa :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ani lanca ani oszczep bo nie służy do "dźgania" tylko "walenia" ;) 
I uwierz mi nawet na 10 lvl bez żadnej umiejętności "zniszczenia tarczy" było tak... . 
W pierwszym podejściu do bitwy waliłem bez sensu mieczem w tarczę (starałem się wtedy "ominąć" tarczę unikiem) = zgon.
Przy drugim podejściu zapomniałem przełączyć  na miecz i jak walnąłem "toporkiem na kiju" to ateński bolek z tarczą aż przysiadł na piasku z wrażenia :P 
No i jeden cios "toporkiem a kiju" potrafi zabrać przeciwnikowi 80% hp mimo, że wartość damage-a jest taka sama na mieczu który wali wtedy raptem 1/3 hp wroga.
 
Znalezione obrazy dla zapytania heavy blade assassin odyssey

Share this post


Link to post
Share on other sites

Długim toporem walczyłem tylko kilka minut i od razu nie przypadł mi do gustu. Trochę za wolny jak dla mnie. Ale jak pisałem każdemu pasuje coś innego :) Mi najbardziej podeszły miecze i sztylety. A bitwy to osobna sprawa. Tam trzeba cały czas być w ruchu no i lepiej na początku nie pchać się w centrum walki tylko poruszać się przy brzegach. Walcząc mieczem z przeciwnikiem z tarczą jeśli nie masz niszczenia tarczy pozostaje Ci poczekać aż opuści gardę lub możesz też unikiem próbować zajść go od tyłu i wtedy uderzyć. Właśnie w bitwach najczęściej korzystałem z fali uderzeniowej. Przydaje się gdy walczysz z kapitanem lub innym najemnikiem a do potyczki wtrąca się kilku pomniejszych przeciwników. 

Swoją drogą zastanawia mnie dlaczego w grze bohater nie może nosić tarczy? Tak powszechny zestaw w tamtej epoce tarcza + miecz lub włócznia, że aż dziwne, że samemu nie można się nią posługiwać. Dziwi tym bardziej, że jeśli się nie mylę w poprzedniej odsłonie Bayek mógł się nią posługiwać. Ubisoft uznał, że dawała za dużą przewagę graczowi czy po prostu walka z nią była zbyt toporna i woleli ją skasować zamiast poprawić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Arlekin napisał:

 Mi najbardziej podeszły miecze i sztylety. 

Po "entym" Assasinie już mi się przejadły. W Odyssey szukam innych "doznań" z gry niż w poprzednich częściach i na szczęście można je spotkać (niedużo ale zawsze).

Rzeczywiście mój Bayek miał tarczę,  Spartanin jednak bardziej kojarzy mi się z takim "wariatem" w stylu "...this is Sparta!!!", który tnie wrogów jak kosiarka z "gołą klatą" :P Dla mnie tarcza dla takiego Spartiaty byłaby lekko "passé" ;) 

Jeszcze apropos topora na kiju. "Miszczem" szybkości nie jest, ale ile zabawy jest kiedy podnoszę go zza pleców do następnego ciosu i nagle w podbródek obrywa nadbiegający z tyłu przeciwnik ... widok bezcenny :D

Edited by le_Fey

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, le_Fey napisał:

Spartanin jednak bardziej kojarzy mi się z takim "wariatem" w stylu "...this is Sparta!!!", który tnie wrogów jak kosiarka z "gołą klatą" :P Dla mnie tarcza dla takiego Spartiaty byłaby lekko "passé" ;) 

Nie zeby cos, ale w grze pojawia sie dialog, z ktorego nasz protagonista/protagonistka dowiaduja sie, ze o ile spartanski zolnierz bez wiekszych konsekwencji mogl stracic swoj helm lub miecz, to za utrate tarczy czekala go kara, bo w trakcie walki tarcza chronila nie tylko jego samego, ale tez stojacego obok z lewej towarzysza. Mozliwe, ze decyzja o rezygnacji z tarczy w Odyssey wynika z faktu, ze nasza postac jako offhand uzywa wloczni Leonidasa. 

Co do broni, to ja przez pierwsze kilkanascie poziomow uzywalem sztyletow, z ktorych pozniej przerzucilem sie calkowicie na miecz, bardzo sporadycznie walczac tez wlocznia. Ciezka bron obuchowa/topory zupelnie mi nie podeszly przez powolnosc korzystania z nich. Preferuje szybkie ciecia mieczem w zwarciu ze stosowaniem spowalniajacych czas unikow, ktore ulatwiaja wejscie przeciwnikowi na plecy i tym samym zadawanie mu znacznie mocniejszych ciosow. Do tego jeszcze ladowane mocne uderzenie oraz seria ciosow, ktorych przeciwnik nie jest w stanie sparowac. Ze uzywania zdolnosci podpalajacej przeciwnikow juz zrezygnowalem, bo na mieczu mam dajacy to samo grawerunek, a zdobyty przedwczoraj luk Aresa (albo Hadesa?) domyslnie podpala kazda strzale. Wczoraj w rece wpadl mi tez trojzab Posejdona, ktory jako bonus daje oddychania pod woda, calkiem przydatna rzecz podczas eksploracji zatopionych miejscowek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Tesu napisał:

Nie zeby cos, ale....

Ach ten protekcjonalny ton... nie mogłeś się powstrzymać ;) 

Masz rację i ja też znam historię , ale nawet sami twórcy gry się nią zbytnio nie przejmują. W pierwszej bitwie żaden Spartanin nie miał tarczy i nie walczyli w falandze tylko naparzali się jak średniowieczni woje bez ładu i składu ;P Pisałem, że ja wolę taki bardziej "medialno-widowiskowy" sposób walki bez tarczy i twórcy chyba też wybrali ten kierunek.

Edited by le_Fey

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, le_Fey napisał:

Ach ten protekcjonalny ton... nie mogłeś się powstrzymać ;) 

Nic nie wiem na temat protekcjonalnego tonu, ale powstrzymywanie sie nigdy nie bylo dla mnie na tyle ciekawe, zeby ladowac w nie punkty talentow. :P

26 minut temu, le_Fey napisał:

W pierwszej bitwie żaden Spartanin nie miał tarczy i nie walczyli w falandze tylko naparzali się jak średniowieczni woje bez ładu i składu ;P

Zauwaz, ze rozgrywajac bitwe, ani razu nie uczestniczymy w niej od samego poczatku. Ot, gra od razu wrzuca nas bezposrednio w wymieszany, chaotyczny tlum walczacych bez ladu i skladu zolnierzy. O jakiejkolwiek taktyce i formacjach nie ma tam mowy. Gameplayowo ma to sens wiekszy niz stawianie naprzeciwko sobie dwoch falang, ale akurat bitwy uwazam za zrealizowane wyjatkowo slabo. Z jednej strony dobrze, ze tworcy zdecydowali sie je umiescic w grze, z drugiej bardzo szybko staja sie nudne, kiedy okazuje sie, ze walczacy hoplici to tak naprawde tylko scenografia dla tych najtwardszych przeciwnikow, ktorych sami musimy pokonac, zeby zadecydowac o losie bitwy. 

26 minut temu, le_Fey napisał:

Pisałem, że ja wolę taki bardziej "medialno-widowiskowy" sposób walki bez tarczy i twórcy chyba też wybrali ten kierunek.

W sumie to w grze kierujemy bezpanstwowym najemnikiem, a tych nie obowiazywaly zasady standardowego wyposazenia piechurow w armii, wiec brak tarczy idzie przebolec. Choc byloby milo, gdyby Ubi tak mocno stawiajac na wolnosc w doborze sprzetu przez gracza jednak dalo nam opcje korzystania takze z tarczy i tworzac arsenal nie pominelo bardzo popularnej w starozytnej Helladzie broni, jaka byla proca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Assassin's Creed: Unity i 68 godzin spędzonych za mną. I muszę wam powiedzieć, że wcale się nie dziwię, że przezywają tą odsłonę Buginity, bugów i gliczy naprawdę tutaj zatrzęsienie, nie miałem ani jednej sesji z grą, żeby chociaż jeden błąd się nie przytrafił. Jam wam postać nie zawiśnie w powietrzu, to może wypaść poza teksturę podczas skoku lub stać niczym kamienny posąg, wpaść w jakąś teksturę, tutaj pomaga albo teleportacja do punktu kontrolnego, albo wczytanie ostatniego punktu kontrolnego podczas kampanii dla jednego gracza. 

Najgorzej to się odczuwa podczas głównej fabuły, bo oprócz wspomnianej przeze mnie ucieczce z Bastylii, we znaki dała się mi sekwencja 6, gdzie musiałem z 20 razy wczytać odpowiedni fragment gry, aby postacie udały się we wskazane miejsce!!! W 5 sekwencji nie wiadomo skąd pojawił się jakiś cywil, w 9 misji bugi też dają o sobie znać podczas pościgu, zaś sekwencja 7 to już totalny obciach Ubisoftu. Walka jest naprawdę fajna, ale musiałem ściągać program spowalniający rozgrywkę, aby gra mi zaliczała wciśnięte klawisze podczas sekwencji QTE. Powiem tylko, że w takich chwilach moja cierpliwość była wystawiona na wielką próbę. Dobrze, że DLC Dead Kings nie ma bugów.

Dodam, że miałem problemu z wydajnością tytułu, najgorzej jest w mieście, w podziemiach znacznie lepiej, nawet uruchomienie tytułu offline nie za bardzo pomogło, bo wydajność jest taka sama. Próbowałem kombinować z niskimi detalami, ale widać, że optymalizacja w wersji PC kwiczy strasznie. A dodam, że na najwyższych grałem w Wiedźmina 3, Metro Last Light, Batman: Arkham Night i takich problemów tam nie miałem.

A za co warto pochwalić tytuł? Mimo licznych problemów technicznych grało mi się przyjemnie. Całkiem tu dużo czynności pobocznych, z czego wyróżniam tutaj paryskie śledzctwa oraz paryskie opowieści, gdzie można się dowiedzieć o ważnych postaciach z tej epoki. Warto wspomnieć, że akcja dziejąca się we współczesności to już minimum w tej odsłonie, żadnego hakowania komputerów, tylko dwie krótkie rozmowy i tyle.  Na plus zaliczam także duże możliwości personalizacji bohatera (sporo tu broni, jak nakryć głowy, pasów, kapturów,itp.). Wprowadzono też wykupywanie zdolności, wcześniej choćby podwójnego zabójstwa uczyliśmy się podczas misji, teraz za zdobyte punkty w kampanii singlowej lub w misjach współpracy trzeba za nie bulić. Pochwalę też Al przeciwników, bo częściej w stosunku do Black Flag korzystają z broni palnej, zaś nawet w walce wręcz przeciwko tłumom przeciwników nie pójdzie nam tak łatwo, jak w poprzednich odsłonach. Tutaj warto docenić bomby dymne i ogłuszające, bo pozwalają nam albo załatwić przeciwników, albo szybko uciec z terenu misji, co przy dużej liczbie ludzi skorych do bitki jest bardzo przydatne.

Większość akcji dzieję się w Paryżu w czasie rewolucji francuskiej, jednak zaczynamy jako templariusz podczas pamiętnej nocy aresztowania Jakuba De Molay. Potem wcielamy się w skórę Arno, którego młodszą wersję powinniśmy kojarzyć z Assasin"s Creed Rogue. Odwiedzimy też szczeliny Helixa (Animus przeszedł do historii) dziejące się w trakcje drugiej wojny światowej, średniowieczu i w czasie powstania wieży Eiffla. Szkoda tylko, że sama fabuła opiera się na Paryżu, przecież już w pierwszej odsłonie cyklu Assasin's Creed mogliśmy odwiedzić trzy miasta, tutaj mamy do czynienia tylko ze stolicą Francji. I na koniec ponarzekam na Arno, w porównaniu do innych bohaterów serii, jak Ezio, Altair, Conor, Kenway nie mam on wogóle charyzmy, jest najmniej ciekawą postacią z jaką zetknąłem się w serii.

I na koniec, czy zagrać w tą odsłonę. Jeśli przymknąć oko na bugi i problemy techniczne to można zagrać i czerpać z tego przyjemność. W innym wypadku lepiej sobie odpuścić.

 

Ocena: 7/10

Plusy:

- duże możliwości personalizacji bohatera

- całkiem nieźle się w to gra

- dużo czynności pobocznych

- niezła Al wrogów

- brak akcji dziejącej się we współczesności

- całkiem niezła oprawa graficzna

Minusy:

- sporo bugów

- optymalizacja kwiczy

- Arno to bohater bez charyzmy

- tylko jedno miasto

 

Edited by goliat

Share this post


Link to post
Share on other sites

@goliat skoro wypada gorzej od Conora z "trójki" to już musi być tragiczny :D.  A w którym momencie pojawił się on w Rogue? Grałem już dość dawno i nie pamiętam dobrze wszystkiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arlekin Końcówka gry Rogue, gdzie jako sir Patrick Cormac w Paryżu musimy wyeliminować pewien cel, tak się składa, że to ojciec Arno. Przed pewnym wejściem stoi para młodych dzieciaków, dzieciak w zieleni i dziewczynka bodajże w czarnej sukience to młodzi Arno i Elise, małą wersją Arno gramy zaraz na początku gry. Warto zerknąć na film na youtubie, wpisz Arno w Rogue.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postanowiłem, że muszę się tym z kimś podzielić, a moja żona może tego nie zrozumieć - sterowanie w AC Unity to jakaś tragedia! I to do tego stopnia, że odechciewa mi się w nią grać. Też mieliście takie spostrzeżenie czy to kwestia przestawienia się ze starych AC w nowe?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Nick Wazalski Jam tam problemów ze sterowaniem nie miałem, gorzej wygląda sprawą z optymalizacją i masą bugów. Jeśli grałeś w nowsze assasyny, tj. Origins i Oddyssey to Unity rzeczywiście może wydać ci się przestarzałe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie odrzuca mnie od Unity i chyba nie chcę próbować reszty. Zresztą, kiedyś AC to była moja idealna gra, a teraz obawiam się, że to po prostu działa jak maszynka na forsę. No bo ile już jest części i ile jeszcze będzie? Trochę mnie to, powiedzmy, przeraża.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musisz się przestawić sterowanie, free running po budynkach czy swobodne schodzenie (opadanie?) z budynków sprawia mega frajdę w Unity/Syndicate. Sam skończyłem Unity i Syndicate dopiero po pożarze Notre-Dame, chociaż obie gry miałem kupione na premierę, ale nie mogłem się przestawić na nową mechanikę i zostawiłem te tytuły (z perspektywy czasu zacząłem się zastanawiać dlaczegoo_O)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja miałem problem z powrotem do Syndicate, ale nie miało to związku ze sterowaniem. Zacząłem grać (po raz drugi, wcześniej już grę skończyłem) zaraz przed premierą Origins, żeby sobie od tak po prostu poskakać i wkręcić się w klimat. Kiedy doszedłem do połowy, w końcu doczekałem się premiery egipskiego Asassyna i dokończenie Syndicate zostawiłem "na deser". To był błąd, bo po powrocie znad Nilu Londyn nagle zrobił się nudny, drętwy i ogólnie rzecz biorąc...biedny. Dopiero po zagraniu w dwa najnowsze AC dotarło do mnie jak strasznie na jedno kopyto były robione poprzedniczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bronnson Dlatego w AC: Origins wprowadzono zmiany, a część z nich jest żywcem wyjęta z trzeciego Wiedźmina. Seria sprzedawała się coraz gorzej, więc Ubisoft musiał jakoś zareagować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż...zareagowali rychło w czas, bo seria już przy Rogue zaczęła trącać naftaliną. Swoją drogą dobrze, że Origins i Odyssey przynajmniej częściowo "restartują" markę, nie tylko pod względem gameplayu. Niby grając warto wiedzieć o co się w poprzednich częściach rozchodziło, ale odniosłem wrażenie że nawet gdyby to były pierwsze Asasyny w jakie zagrałem, nie miał bym jakoś wielkich problemów ze zrozumieniem "kto z kim, gdzie i dlaczego". Moim zdaniem każda tak długa seria powinna w pewnym momencie robić podobny checkpoint, od którego można się bezboleśnie wkręcić bez nadrabiania reszty. Nie wiem, czy dał bym radę dziś wytrzymać przy pierwszej części :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bronnson ale przecież już Black Flag (czyli czwarta część) był pod względem historii oderwany od poprzedniczek. Tylko pierwsze trzy części miały tego samego bohatera (współczesnego, Animus kolejne wcielenia tej samej osoby).  Zresztą akurat tutaj uważam, że nawet  w tych pierwszych częściach spokojnie można było zacząć przygodę od "dwójki" czy nawet "trójki" i ogarnąć sytuację. Swoją przygodę z tą serią zaczynałem od części drugiej, później była trójka, dodatki do "dwójki" i na koniec pierwsza część. Nie pamiętam żebym choć przez moment czuł się zagubiony. Trochę tylko na początku rozczarowała mnie akcja z animusem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arlekin wiem, ale mimo wszystko była to gra na tyle do poprzednich części podobna, że przynajmniej ja miałem wrażenie ciągłości. Niby zabrakło pewnych postaci, część wątków już zamknięto...ale cały czas unosił się w powietrzu taki lekki smrodek sequela. Dokładniej tego wytłumaczyć nie potrafię, ale fakt faktem że dopiero od Origins poczułem że to nie jest kolejny Assassin's "kopiuj/wklej" Creed

Edited by Bronnson

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bronnson jeśli chodzi o mechaniki i o rozgrywkę to w pełni się zgadzam. Ja jednak miałem na myśli wyłącznie aspekt fabularny. Pod względem mechaniki to i tak asasyn wyglądał tu lepiej niż choćby taki Far Cry gdzie kilka kolejnych odsłon poza lokalizacją nie różni się praktycznie niczym. Po rewolucji w serii jaką wprowadził Origins teraz pewnie będzie to wyglądało tak samo i kolejne kilka osłon to będzie podrasowana grafika, zmieniona lokalizacja i pozmieniane kilka mechanik. Czy to źle? Nie podejmę się postawić jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony można marudzić, że ktoś chce zarobić dwa razy na tym samym. Z drugiej jednak ciężko za każdym razem wymyślać koło na nowo i jeśli jakaś mechanika się sprawdza to szkoda by było dalej jej nie wykorzystać. Mamy problem z tym gdy kolejna odsłona jest podoba do poprzedniej ale już nie przeszkadza nam gdy wychodzi jakiś tytuł wprowadzający masę nowości i niemal każda gra z gatunku zrzyna od niej aż miło i rozgrywka jest bardzo zbliżona. To nie są moje zarzuty do Ciebie Bronnsonie więc proszę nie bierz tego do siebie :) . Naszła mnie jedynie taka refleksja i liczę na debatę :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...