Jump to content
RoZy

Mass Effect (seria)

Recommended Posts

Tylko przyznam, że jedną rzecz mogliby w przyszłości wyjaśnić (oby nie w DLC). Mianowicie kto był autorem projektu Crucible. Według Lewiatanów był to projekt prymitywnego urządzenia (i dlatego, gdyby akcja ME4 toczyła się wiele lat przed trylogią, to mogłoby być ciekawie, gdyż wiele rzeczy byłoby bardziej zaawansowanych technologicznie), czyli nie stworzyli tego oni. Tylko w takim razie kto to stworzył i w jakim celu?

I jeszcze coś niezwiązane z tym spoilerem.

Mass Effect 2 się właściwie nie zestarzał i dalej pykam w niego z ogromną przyjemnością. Jednak Mass Effect 1 to trochę inna bajka. Wyraźnie w tej grze widać, że od premiery minęło dużo czasu (2007!).

Edited by 2real4game

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, Sheparda nie będzie... Duży błąd...

Nie będzie Sheparda i generalnie nie będzie raczej nikogo z tego uniwersum. To w takim razie to będzie zupełnie nowa gra, praktycznie nowa marka.

Pozostaje więc pytanie, czy taka gra mnie interesuje? Tak, ale tylko jeśli to będzie świetna gra i to potwierdzą recenzje.

Gdyby to był kolejny "Shepard", kupiłbym grę w ciemno. W tej sytuacji naturalnie nie, bo nie wiem czego się spodziewać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to może ja wbiję z moją opinią/pomysłem.

otóż spina o to, że nie będzie starych postaci jest absolutnym nonsensem. po pierwsze skoro bioware raz wykreował fajne postaci może to zrobić po raz drugi, po drugie na pewno jakieś nawiązanie do starych znajomych będzie.

systemy terminusa byłyby najciekawszym miejscem do umiejscowienia nowej gry, najlepiej o kosmicznym piracie, nie-człowieku, albo może i człowieku.

tylko że gra musiałaby być umiejscowiona między wyruszeniem ludzi w daleki kosmos a otwartą walką ze żniwiarzami, inaczej nie miałoby to sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też wolałbym grę kompletnie (lub w małym stopniu) niezwiązaną z trylogią Sheparda. Wszystko zależy od inwencji twórców. Jeśli mają dobry pomysł na to, co zdarzy się po zakończeniu trójki, to bardzo chętnie bym w coś takiego zagrał. Odgrywanie przeszłości, gdy wie się, co się stanie, jest już trochę mniej przyjemne, ale, tak jak pisałem - dobra historia może być umiejscowiona gdziekolwiek i kiedykolwiek. Renoma marki Mass Effect jest już na tyle duża, że sprzeda się wszystko, co Bioware opracuje. wink_prosty2.gif

Edited by Elano

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie porzucenie ulubionych postaci (nie tylko Sheparda) to po prostu marnowanie wielkiej spuścizny tej trylogii. No bo skoro ma się produkt tak lubiany i tak dobry, to dlaczego z niego rezygnować?

Jestem szczerze obrażno na BW za taki pomysł.

Ale ok, jeśli wymyślą nową dobrą intrygę i nowe fajne postacie, to rzecz jasna jestem za, tylko jakie są na to szanse?

Świetne postacie w trylogii ME wymyślono praktycznie w całości w pierwszej części: Shepard, Garrus, Ashley, Joker, Wrex, Tali, Liara, Anderson... chyba wszyscy bez wyjątku lubiliście te postacie.

W ME2 dodano z tych powszechnie lubianych chyba tylko Mordina i Legiona, może jeszcze Mirandę, ale tą ostatnią nie wszyscy już lubią.

A jakie postacie dał nam ME3? Eva (chyba najfajniejsza z nowych, ale bez przesady), maksymalnie wkurzający mnie Cortez (do tego kompletnie nijaki, pdoobnie jak Jacob w ME2) i drażniący (oraz też raczej nijaki) Vega.

Dla mnie oznacza to, że tak naprawdę BioWare udało się stworzyć grupę wspaniałych bohaterów tylko raz, na początku trylogii. A to może oznaczać, że była to kwestia przypadku (bądź talentu scenarzystów, których już chyba nie ma w BW) i szanse na powtórzenie tego w nowej grze (gdzie będzie trzeba wszystkie postacie stworzyć przecież od zera) są niewielkie.

Tak więc odrzucenie starych bohaterów to wielkie ryzyko i duże szanse na to, że to wszystko się nie uda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do 3 dodano mojego osobistego ulubieńca Javika (Dr Eva przy nim to ciepłe kluchy) aczkolwiek zgodzę się z tobą, że Vega jest drażniący (no ale z drugiej strony co winić chłopaka

poświęcił życie swojego oddziału za informację, które i tak były nie potrzebne bo Shepard rozwiązał problem Zbieraczy)

. Co kto lubi aczkolwiek uważam, że stwierdzenie, że w ME 2 dodano mało lubianych postaci jest krzywdzące. Powiedz mi nie uśmiechnąłeś się przynajmniej raz słysząc bosmana Gardnera i jego

"Nie ma chętnego na kiblowego"

albo volusa, który krzyczał "JESTEM BIOTYCZNYM BOGIEM"?. ME 2 miał największą liczbę towarzyszy w całej trylogii i osobiście serdecznie żaluję, że nie było możliwości włączenia chociaż jednej postaci do drużyny w ME 3. Co jak co ale drużyna w ME 3 jest moim zdaniem najsłabsza z całej trylogii. (Może gdyby dodali Wrexa na stałe byłoby lepiej ).

Patrząc uzdolnieniami towarzyszy w trójce mamy:

2 Żołnierzy (3 jeśli w waszym zapisie żyje Ashley)

2 Biotyków ( 1 jeśli nie macie DLC z Prochów)

2 Inżynierów

I ewentualnie 1 Strażnik (jeśli żyje Kaidan)

jest to wynik słaby porównując z wynikiem z ME 2 (tu można było w składzie przebierać)

Edited by PaVel1224

Share this post


Link to post
Share on other sites

I dlatego najbardziej w ME3 zabrakło dodawania postaci z poprzednich części takich jak Samara, Jacob, Mordin itd. Te ich epizodyczne występy do jakiegoś tam zadania były bezsensowne. Każdy musiał nagle coś zrobić i nie miał czasu pomóc staremu dobremu Shepardowi. Został z małą grupką i ratuj świat panie kapitanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rany ludzie. Ja się ciesze, że w ME4 nie będziemy grać Shepardem ile można. I uważam, że w ME2 mieliśmy najlepszą drużynę z całej trylogii, tylko Wrexa brakowało.

W multi operacja bloodlust zaliczona. Krogan Sentinel rządzi!

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ME3 strasznie brakowało kroganina w drużynie, a nie koniecznie musiał być nim Wrex. Nikt nie wspomniał o Gruncie - to IMO najlepsza postać z ME2. Ashley była na tyle denerwująca,

Iż uśmierciłem ją już w ME1, ale Kaidan wcale jej nie ustępuje... Szkoda że nie można było pozbyć się obojga ;-)

Co do Mirandy mam podobne zdanie, ale i tak najgorszą postacią jest chyba Kai Leng - tego emo-typa szczerze nienawidzę jak i całego Cerberusa. Dobrze że był naszym przeciwnikiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kai Leng byl wlasnie ciekawa, klimatyczna postacia. Idealnie wpasowal sie w klimat Cerberusa, glos podpasowal sie pod niego idealnie. Z checia poznalbym go blizej - niestety nie bylo okazji... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy

uśmiercenie Kai Lenga jest konieczne? Bo w trójce użyłem podczas dialogu tego tego no czerwonego co sie klika prawym przyciskiem myszy (xD), i Shepard wpakowała mu kulke

. Bo to była jedna z ciekawszych postaci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem co widzicie w nim ciekawego, jest zwyklym

sługusem-najemnikiem Człowieka Iluzji.

Mi on już samym wyglądem nie pasuje do gry, ale to już rzecz gustu...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kai Leng...

tak czy inaczej ginie. Nie ma opcji aby go oszczędzić. I w sumie dobrze bo mimo grania idealistą zawsze klikałem LPM żeby wbić mu kosę pod żebra. Za Thane'a, który był jedną z moich ulubionych postaci w ME2.

I jeśli powstanie ME4 to dla mnie obojętne czy z Shepardem czy bez niego/niej. Garrus, Wrex czy Liara też na początku historii byli dla nas obcy a na koniec trylogii są naszymi ulubionymi postaciami z gier. Myślicie, że BioWare nie byłoby w stanie wymyślić nowych kompanów? Oby nie za wiele bo oddział w ME2 był dla mnie zdecydowanie za duży. Nie chodzi o ilość misji, ale pomocników liczonych w sztukach. Wolę mniejszą ekipę złożoną z ulubionych postaci niż całą hordę z takich trochę mniej wyrazistych.

A najbardziej to i tak chciałbym coś o nazwie World of Mass Effect. Każdy wybrałby sobie jakiegoś bohatera dowolnej rasy i płci, śmigałby na rajdy, latał po galaktyce i rozwijał postać jak w rasowym MMORPG.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z wszystkimi opiniami odnośnie składu- przez większość gry czekałem "może jeszcze poznam kogoś nowego i dołączy do składu?" A dostałem jedynie odgrzewane kotlety (co jeszcze bym zdzierżył, jakby dali mi możliwość rekrutacji swoich ulubieńców- Wrex (ewentualnie Grunt, Wrex musi przecież przewodzić Kroganom), Mordin, Legion (który w ME2 dołączał pod koniec, i nawet się nim człowiek nie mógł nacieszyć)... zamiast tego gra narzuciła mi Liarę (z którą mój Szep spędzał więcej czasu niż ze "swoją" Ashley, która poza jedną, denną pijacką scenką, nie miała żadnych opcji dialogowych na statku), Tali (której nawet nie mogłem wygonić z Normandii opcją typu "Jesteś potrzebna quarianom i Rannoch"... "wybory" ha ha ha...) i Garrusa... Nie zrozumcie mnie źle, lubię te postacie, tylko wolałem poznać nowych ludzi, lub skopać tyłki żniwiarzom z tymi, którzy przypadli mi najbardziej do gustu. Za najlepszego członka drużyny trzeba było dopłacić 30 złotych- Javik miażdży wszystkich Vegów, Ashleyów, Kaidanów, Liarów, Garrusów etc. i dobrze, że ME3 nie będzie miało bezpośredniej kontynuacji, bo musiałbym powtarzać grę i jeszcze raz użerać się z Starchildem, żeby "Prothy the Prothean" nie popełniał samobójstwa.

Szkoda że nie można było pozbyć się obojga wink_prosty2.gif

Można było- jedno ginie na Virmirze, drugie na Cytadeli podczas ataku Cerberusa. Ja tam sobie Ashley oszczędziłem, bo była jedyną ludzką LI dla męskiego Sheparda (jeszcze Miranda w ME2, ale ona ma za bardzo "końską" twarz... dziwne, bo Iwonka jest całkiem ładna IRL...

@crowmaster +1 do tego o Kai Lengu. Za Thane'a!

Ja, jako że od MMO trzymam się z daleka, bardziej wolałbym coś w stylu The Elder Scrolls... Tylko że taki projekt pochłonąłby za dużo pieniędzy i czasu, a po ostatniej klapie z TORem wątpię, że zdecydują się na to... Prawdopodobnie będzie kolejny shooter z klasami i iluzją wyboru ;)

Edited by Yeti

Share this post


Link to post
Share on other sites

Amen, nic dodać nic ująć w kwestii Kai Lenga, z drugiej strony. Shepard przeżył, przynajmniej w moim zakończeniu, więc po cichu liczę że w następnej części go spotkamy, na przykład jako członka rady, albo głównodowodzącego sojuszu :) Jak dla mnie ME 3 był rewelacyjny, naprawdę zasługiwał na tą 10 od Smugga, żałuję tylko że zastosowano zabieg

rodem z Deause Exa 3, przez który szczerze sobie obrzydziłem tą grę, mianowicie na końcu możecie sobie wybrać zakończenie, nie jak w przypadku choćby DE jedynki gdzie, jeśli pamiętacie, droga do zakończenia była trudna, tutaj wystarczy dokuśtykać i koniec. To jest moim zdaniem szczyt sk......stwa, ja płacę za grę a dostaję popierdółkę, bo tylko w takiej kategorii mogę rozważać takie zakończenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można było- jedno ginie na Virmirze, drugie na Cytadeli podczas ataku Cerberusa. Ja tam sobie Ashley oszczędziłem, bo była jedyną ludzką LI dla męskiego Sheparda (jeszcze Miranda w ME2, ale ona ma za bardzo "końską" twarz... dziwne, bo Iwonka jest całkiem ładna IRL...

To wiem, chodziło mi o pozbycie się ich już w ME1 wink_prosty2.gif Co do Mirandy mam podobne spostrzeżenia, dodałbym jeszcze biust na wysokości pępka...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Największym wyzwaniem dla BW byłoby stworzenie ME4 z Shepardem w roli głównej jako bezpośredniej kontynuacji ME3, niezależnie jakie zakończenie w ME3 wybraliśmy... uważam, że jest to wykonalne :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co kto lubi aczkolwiek uważam, że stwierdzenie, że w ME 2 dodano mało lubianych postaci jest krzywdzące. Powiedz mi nie uśmiechnąłeś się przynajmniej raz słysząc bosmana Gardnera i jego

"Nie ma chętnego na kiblowego"

Po pierwsze to nie uważam, że nowe postacie w ME2 są mało lubiane, tylko że tych lubianych jest znacznie mniej niż w ME. A w ME3 jest ich jeszcze mniej niż w ME2. Wniosek: najlepsze postacie udało się stworzyć w pierwszej części, potem było już tylko gorzej. No i mam na myśli główne postacie, nie epizodyczne. Bo akurat fajnych epizodów to najwięcej było w ME3, że choćby wspomnę genialną scenę z Garrusem na dachu Prezydium (afirmacja męskiej przyjaźni) czy Shepard przyłapujący pewne postacie na figlach-miglach. smile_prosty.gif

Po drugie chcę przez to wszystko powiedzieć, że prawdopodobnie tak wspaniałych postaci, z którymi gracz mógłby się tak zżyć, raczej nie da się powtórzyć w nowej grze i dlatego pozbywanie się starej ekipy z niezrozumiałych dla mnie powodów będzie prawdopodobnie klasycznym strzałem w stopę BW. Chciałbym się mylić, ale praktyka pokazuje, że tak w zasadzie najczęściej jest.

Co jak co ale drużyna w ME 3 jest moim zdaniem najsłabsza z całej trylogii. (Może gdyby dodali Wrexa na stałe byłoby lepiej ).

To prawda, fenomen ME2 dla mnie bierze się z niesamowitej chemii jak rodzi się między postaciami tej gry i między nimi i graczem. Czegośtakiego nie przeżyłem w żadnym filmie i w żadnej innej grze. Środek ciężkości fabuły w ME3 na szczęście skupiony był na czym innym zupełnie, dlatego kwestie personalne były jakby na drugim planie i to nie kłuło w oczy. ALe co racja to racja.

Największym wyzwaniem dla BW byłoby stworzenie ME4 z Shepardem w roli głównej jako bezpośredniej kontynuacji ME3, niezależnie jakie zakończenie w ME3 wybraliśmy... uważam, że jest to wykonalne smile_prosty.gif

Z tym w ogóle nie ma problemu, bo czerwone zakończenie to niemal 100% happy-end i wystarczyłoby uznać, że to zakończenie jest zakończeniem kanonicznym i od tego budujemy drugą trylogię. Ale nie, BW musi kombinować z nowymi pomysłami. W sumie to ciekawe dlaczego.

Największym wyzwaniem dla BW byłoby stworzenie ME4 z Shepardem w roli głównej jako bezpośredniej kontynuacji ME3, niezależnie jakie zakończenie w ME3 wybraliśmy... uważam, że jest to wykonalne smile_prosty.gif

Z tym w ogóle nie ma problemu, bo czerwone zakończenie to niemal 100% happy-end i wystarczyłoby uznać, że to zakończenie jest zakończeniem kanonicznym i od tego budujemy drugą trylogię. Ale nie, BW musi kombinować z nowymi pomysłami. W sumie to ciekawe dlaczego.

Co do Kai-Lenga: słowo daję, emo-ninja pasuje do klimatów space-opery jak wół do karety. To chyba był największy kwas w całym ME3, gość działał mi na nerwy jak mało kto.

Edited by sSolo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie stworzenie gry, w której punkt startowy jest kontynuacją zakończenia "kanonicznego" byłoby nieuczciwe wobec graczy, którzy wybrali inaczej... jest możliwe stworzenie gry, w której punkt początkowy zależy od tego co wybraliśmy na końcu ME3... nie idźmy na łatwiznę.

Edited by voodoo76

Share this post


Link to post
Share on other sites

czerwone zakończenie to niemal 100% happy-end

Chyba żartujesz... Wybierając to zakończenie

uśmiercasz wszystkie Gethy, SI (w tym EDI) oraz inne syntetyczne formy życia

. Gdzie tu happy end?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój wymarzony ME4? Gra zaczynałaby się prologiem, maksymalnie 2h

zależnie od tego co wybraliśmy na końcu ME3 historia zaczyna się w danej rzeczywistości. Kierujemy naukowcem, który odkrywa, że tygiel w połączeniu z cytadelą stworzył 4 możliwości (w przypadku strzelenia do katalizatora w ME3 dowiadujemy się tego z zapisków Liary) i że tak naprawdę zagrożenie ze strony Żniwiarzy nie zostało wyeliminowane ponieważ w jednej z tych czterech rzeczywistości cykl dalej trwa. Nasz naukowiec żyje w czasie w którym możliwe jest podróżowanie między rzeczywistościami (współczesna nauka serio bierze pod uwagę możliwość istnienia multiświatów)... niezależnie od punktu startowego trafiamy w końcu do rzeczywistości czerwonej i spotykamy Sheparda. Musimy przekonać go, że w jednym ze światów równoległych (które stworzył tygiel w połączeniu z cytadelą) cykl dalej trwa i jeżeli żniwiarze nauczą się korzystać z technologii podróżowania między rzeczywistościami staną się zagrożeniem dla pozostałych światów. W tym momencie prolog się kończy i zaczynamy grać Shepardem, instaluje on na normadii technologię miedzywymiarową i zaczyna się zabawa. Mamy 4 różne mapy tej samej galaktyki. Jakie by były misje w danej rzeczywistości to już zależy od scenarzystów... osobiście chciałbym zobaczyć konfrontację Sheprada z czerwonej rzeczywistości z Shepardem-katalizatorem z niebieskiej rzeczywistości, ponowne odwiedziny u Lewiatana i oczywiście finałową bitwę Żniwiarze Sheparda kontra Żniwarze z apokaliptycznej rzeczywistości

...może i pomysł chory, ale tak właśnie bym chciał smile_prosty.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie stworzenie gry, w której punkt startowy jest kontynuacją zakończenia "kanonicznego" byłoby nieuczciwe wobec graczy, którzy wybrali inaczej... jest możliwe stworzenie gry, w której punkt początkowy zależy od tego co wybraliśmy na końcu ME3... nie idźmy na łatwiznę.

Nieuczciwy, to mocne słowo. Gry to biznes, a stworzenie takiej gry która uwzględniałaby wszelkie możliwe wybory w 3 grach (komplikacja rośnie wtedy w postępie geometrycznym) kosztowałaby spore pieniądze. Nie uważam, że to byłoby nieuczciwe. W końcu zrobiono coś takiego przecież z zakończeniem ME2, w którym jak wiadomo, możliwa jest śmierć głównego bohatera. ME3 zaczyna się jednak z założeniem, że Shepi żyje i jest git.

Co do Twojego pomysłu: a dajże spokój. :)

Shepard walczącym ze Shepardem z innego wymiaru... :) No bądźmy poważni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm, w takim razie, gdyby taka gra powstała, to wydaje mi się, że Shepard miałby roboty na pół godziny:

1. ściąga siły Żniwiarzy z zielonego uniwersum

2. ściąga siły Żniwiarzy z niebieskiego uniwersum

3. ściąga ekipę telewizyjną ze swojego uniwersum, żeby sfilmowała na żywo jak źli Żniwiarze dostają łomot od dobrych Żniwiarzy.

Napisy. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...