Jump to content
Tenebrael

Spójność recenzji, podsumowań i ocen - aleosochozi?

Recommended Posts

OK, z czymś możemy się wspólnie zgodzić, ale jeszcze muszę Cię poprawić. Pomijając już fakt, że gwałcisz tu nieco prawa matematyki w ostatnim zdaniu, to walcząc ze skalą 1-5, mijasz się z tematem - jedną z osi tej rozmowy jest Wasz news dotyczący zmiany skali ocen. Nie pamiętam, czy wspominałem o tym w tym temacie, ale istotną rzeczą jest, że skala ocen nie ma znaczenia! Nie ważne czy pięcio-, stu-, tysiąc-, czy sześciostopniowa. Problem w tym, że nie wykorzystuje się w recenzjach całego spektrum ocen, czyli de facto wracamy do 8-10. To jest złe.

Skala ocen jak najbardziej ma znaczenie! Czym się różni gra na 83% od gry na 84%? Jak porównać ocenę wystawioną przez X - 77% - do oceny wystawionej przez Y - 8/10? Jak to zestawić z oceną 3,5/6? Skala ma znaczenie, a kwestia konkretnego i sensownego z niej korzystania to inna bajka.

Dlatego np. RYM jest niesamowitą stroną, ale oceny tam - moje na przykład - są bezwartościowe, bo ja wystawiam sobie to co uważam JA, ale nie patrzę np. "jak ta płyta ma się do historii gatunku ble ble ble". To jest narzędzie tylko dla mnie i gdybym miał opcję: "Nie uwzględniaj moich ocen przy ogólnych rankingach", to od razu bym to zaznaczył.

Tak. Twierdzę, że jest szansa na to, że przez ulgowe traktowanie błędów w grach (i innych wad), możesz doprowadzić do tego, że gdy do ręki trafi Ci coś lepszego, to skończy Ci się skala. Nie ma w tym twierdzeniu nic niezrozumiałego.

Ja nie traktuję ulgowo błędów - RAGE dostało ode mnie 6/10 właśnie za to, że było zrobione żenująco źle. Popatrz jednak na wielki płacz w komentach, w których ludzie uważali, że nie powinno się oceny za to spuszczać, bo będzie patch przecież. Nie widzę sensu stosowania taryfy ulgowej w kwestii dowolnej gry, którą dostaję do rąk i zawsze zwracam uwagę na problemy techniczne - jestem w trakcie pisania XCOM: Enemy Unknown i aż się upewniałem, czy aby na pewno to, co dostałem to finalna wersja, bo w niektóre rzeczy aż nie chciało mi się wierzyć.

Kwestia sprowadza się do jednej rzeczy: CZY te problemy wpływają na przyjemność płynącą z rozgrywki? Jeżeli tak, to ocena leci w dół. Jeżeli nie, albo minimalnie - leci w dół o wiele, wiele mniej. W przypadku Dark Souls masz opcję drugą, w przypadku RAGE pierwszą.

Jesteś całkowicie pewien, że dałbyś 9+/10 wypolerowanemu Dark Souls? A teraz pytanie... Ilu grom dałbyś taką samą ocenę? Ile według Ciebie, gier zasługuje na 9/10 lub więcej? Da się zrobić z tego Top5, Top10 czy Top30? Nie czujesz, że masz nieco za małe pole do manewru? Nie czujesz, że cała reszta skali stoi sobie i do niczego nie służy? To jest istota tej rozmowy.

Tak, jestem pewien. Zawsze analizuję "co trzeba by zmienić w tej grze, żeby była lepsza/bardziej mi się podobała". Dark Souls ma problemy w miejscach zupełnie innych niż technikalia i nie wątpię, że ktoś dałby tej grze 10/10 bez wahania - dla mnie wskakuje 9+, bo z niektórymi decyzjami nie jestem w stanie się zgodzić, ale to spoilery poważne.

Wiele gier zasługuje na 9/10, ale tutaj wchodzimy na kwestie subiektywne całkowicie. Na 10/10 zasługuje Skyrim, które oferuje potencjalne SETKI godzin niesamowitej zabawy jeżeli ktoś się chce bawić. Na 10/10 zasługuje To the Moon, które fabularnie kładzie na łopatki 99% gier wydanych kiedykolwiek. Na 10/10 zasługuje Minecraft.

Skala mi się nie kończy, bo nie mam żadnych problemów z wystawieniem 1, 2, 3, 4, 5, 6 na 10 czemukolwiek, co na to zasługuje.

Jeszcze sprawa błędów w grach. Oceniając wysoko grę, która ma masę błędów technicznych, możesz doprowadzić do paru złych rzeczy. Twórcy gier dostaną "ciche przyzwolenie" na obijanie się w sprawach optymalizacji. Po co się starać skoro i tak dostaniemy świetną ocenę/zadziałamy na marce? Te stwierdzenie prowadzi nas do...

Ja nie mogę do niczego doprowadzić - problem sięga nieco głębiej, ale nie chce mi się teraz dyskutować o takich rzeczach. Pomyśl jednak czy fakt, że "media" narzekają na DRM, wycięte z gier DLC i tym podobne rzeczy zmienił coś na rynku? Nie. Ludzie to kupują - tutaj jest przyzwolenie na cokolwiek, w tych właśnie numerkach. Nie w recenzjach.

Nie. Po prostu z prawie-całością (nie liczę punktu trzeciego) twojego fragmentu o padach nie mogę się zgodzić.

Klawiaturę i mysz ma 100% graczy. Pada? Nie każdy. Brak porządnego sterowania za pomocą tego tandemu, w grze na PC, powinno być, bez wyjątku, uznane jako wadę. Jeżeli recenzent widzi, że sterowanie układała małpa, a była możliwość zrobienia tego dobrze to powinien ochrzanić grę od lewa do prawa. Jeżeli z kolei widać, że deweloperzy starali się, by czysto konsolowe doświadczenie jakie oferuje gra było jak najmniej bolesne dla "klawiatuziarzy", to to się chwali. Jak zwykle, zadanie ocenienia tego jak sprawy się mają, należy do recenzenta.

I teraz największa niezgodność z rzeczywistością. Dzięki "lenistwu" krytyków w sprawach technicznych, zdarza się często gęsto sytuacja (o której rzecz jasna ze współczesnej recenzji się zazwyczaj nie dowiesz - patrz: recenzja Split/Second), że nawet obsługa padów została zrobiona po macoszemu. Kiedyś nie było problemem kupienie pada za 30 złotych, ale w dzisiejszych czasach, niektóre gry nie kontaktują z padami nie będącymi xboxo-podobnymi. Kupienie kompatybilnego, nowego i dobrego pada za mniej niż 100zł jest praktycznie niemożliwe!

Oczywiście, że tak, ale pretensje nie do mnie w tej kwestii wink_prosty.gif

Kiedyś spotkała mnie nieprzyjemna sytuacja. Recenzja xboxo-podobnego pada do SpeedLinka w CDAction za 50zł. Recenzja pełna achów i ochów, stwierdzająca, że pad jest idealnym zamiennikiem oryginału od Microsoftu. Bardzo wysoka ocena.

Kupiłem tego pada. Rzeczywistość? Wspomniane wcześniej braki w kompatybilności w pełnej krasie - większość gier nie wykrywało pada. Co gorsza - spusty z tyłu działały na jednej osi. Nie można było np. nacisnąć gazu i hamulca jednocześnie. W Burnouta nie pograsz.

Morał? Nie kupisz pada za pierwsze lepsze kieszonkowe. Za 30zł można co najwyżej kupić mikrofon od Manty. Wracamy do tematu.

allegro.pl -> pad do x360 na kablu -> 30 złotych

Punkt czwarty. Nie odejmujesz oceny, bo grasz tylko na padzie. Odejmujesz ocenę bo nie możesz komfortowo grać na klawiaturze. Jakbyś recenzował grę wyścigową, to możesz odjąć punkty za to, że gra nie działa z kierownicą, albo że gaz na klawiaturze ustawiono na Insercie i gra nie pozwala na zmianę tego ustawienia. Nie ma w tym wielkiej filozofii. W swoim stwierdzeniu przesadziłeś w druga stronę.

Co do punktu trzeciego. to, że wspominasz, że gra praktycznie wymaga pada, to chwała Ci za to, bo wspomniałeś o problemie (jak pisałem - często zapominanym). Musisz jednak ten problem mocniej piętnować, bo twórcom ujdzie to płazem.

Widzisz, rozmawiamy tutaj o recenzji Dark Souls. To jest przypadek bardzo nietypowy i ciężko z niego wyciągać jakieś ogólne wnioski na temat ocen - gdybyśmy nie mówili o FENOMENALNEJ produkcji, tylko o jakimś badziewiu to ocena 8/10 była by oczywiście nie na miejscu. I wtedy na pewno by jej nie było. Mówimy jednak o DS - inna bajka zupełnie.

I to kolejny przykład tego, że system ocen jest zepsuty.

Wiem, że cytat nie reprezentuje twojego stylu, filozofii wystawiania ocen. Rozumiem teraz że puentą tego zdania było to, że "nikomu nie dogodzisz". Wiem, że nie da się zadowolić wszystkich, ale recenzent powinien starać się zadowolić czytelników chcących ciekawych i uczciwych recenzji, a przy okazji zignorować krzykaczy. Będą oni co prawda krzyczeć dalej, ale nic tego nie zmieni, a normalni czytelnicy będą mieli profity. Mam nadzieję, że to masz na myśli. Niestety twoje stwierdzenia mocno wprowadzały mnie w błąd co do właściwego przekazu, stąd ta niezbyt celna pierwsza odpowiedź. Można było pomyśleć, że interesuje Cię los krzykaczy.

Nie, nie interesuje wink_prosty.gif

Nie można podchodzić do sprawy, "że się nie da" i "nikomu nie dogodzisz". Właśnie w tym wątku zwracamy uwagę na problem, jego przyczyny i dajemy propozycje rozwiązania. Ze skali ocen da się korzystać lepiej niż teraz, a poddawanie się nie jest jedynym rozwiązaniem

Tak, system ocen jest zepsuty i (na razie) nie powinien być traktowany poważne. Ale właśnie dlatego tu jesteśmy, bo sądzimy, że da się tą sytuacje naprawić i nie trzeba do tego wiele. Wystarczy szczypta konsekwencji, braku pobłażliwości i chęci zapoznania się z niższymi dwoma trzecimi skali od 1-10.

Znam się z nimi dobrze wink_prosty.gif

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem problem nie leży w recenzentach i recenzjach. Problem z ocenianiem produkcji leży w rozwoju branży gier. Bowiem już jakiś czas temu pojawił się pewien podział.

Po pierwsze - duże studia, z dużymi nakładami pieniędzy i profesjonalistami te gry tworzącymi. Tam nie pracują amatorzy, czy osoby o tworzeniu gier niemające pojęcia. To są już profesjonaliści, którzy z tworzenia gier żyją i niejedną grę stworzyli. Wiedzą jak i co zrobić, słuchają co mają do powiedzenia gracze i robią wszystko, żeby projekt wypalił. Margines błędu jest minimalny i gry tworzone przez takie korporacje generalnie nie zasługują na ocenę niższą niż 8. Gry nieudane, niedopracowane, nie widzą później światła dziennego. Chyba, że jest to coś tworzone po to, żeby szybko dostać pewien zastrzyk gotówki, jednak jest to rzadko spotykane zjawisko, bo ostatnio coraz większą popularnością cieszą się wszelakie DLC.

Po drugie - średnie studia z przeciętnymi nakładami finansowymi. Tu sprawa wygląda różnie. W takich studiach zdarzają się zarówno profesjonaliści, którzy na swoim fachu zjedli zęby, lecz są też osoby, które wcześniej tworzyły co najwyżej gry we flashu. I tu jest najciekawiej, a pole do popisu jest naprawdę spore. Zdarzają się absolutne perełki, w tym i gry artystyczne (których ocenić nie sposób) i produkcje walczące o wiele tytułów w podsumowaniach roku, jednak większość produkcji jest na poziomie od 5 do 7 punktów.

No i po trzecie - tzw gry indie. Od pewnego czasu mamy tu wolną amerykankę. Te gry tworzą i pojedyncze osoby i grupki osób i małe studia. A są to zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści pełną gębą, pracujący na co dzień przy większych grach. Ocenić tych gier momentami nie sposób. Szczególnie, gdy się później te oceny porównuje do produkcji dużo większych. Weź porównaj takiego SuperMeatBoya z Assassin's Creedem, albo Minecrafta ze Skyrimem. Generalnie produkcje tzw indie to gry, których przejście zajmuje góra 10 godzin i mają dostarczyć rozrywki na krótki okres czasu albo pokazać coś niespotykanego do tej pory (np Amnesia, bądź Dear Esther). I twórcy tych gier zawsze rezygnują z czegoś, przeznaczając więcej środków i poświęcając więcej czasu czemu innemu. Rewelacyjna fizyka, genialna fabuła, piękna grafika, świetna muzyka, czy może zróżnicowana rozrywka? W takich produkcjach zawsze jest kilka rzeczy tak kiepskich, że w dużej produkcji one by nie przeszły.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dlatego np. RYM jest niesamowitą stroną, ale oceny tam - moje na przykład - są bezwartościowe, bo ja wystawiam sobie to co uważam JA, ale nie patrzę np. "jak ta płyta ma się do historii gatunku ble ble ble".

Takim sposobem twoje oceny są właśnie wartościowe, bo to ocena TWOJA i oparta wyłącznie na własnej opinii, a nie np. "ok, płyta mi się nie podoba, ale to klasyk, więc musi dostać 4.0".

Pamiętam, jak raz mnie wszyscy chcieli na polskim boardzie zatłuc za to, że dałem jednej płycie The Angelic Process najniższą ocenę :P.

Jeżeli nie, albo minimalnie - leci w dół o wiele, wiele mniej.

Jeżeli nie wpływa w ogóle to na przyjemność z gry - to po co w ogóle obniżać ocenę?

Na 10/10 zasługuje To the Moon, które fabularnie kładzie na łopatki 99% gier wydanych kiedykolwiek.

Powiedz mi szczerze, czy to gra czy może taka interaktywna bajeczka? Zresztą to, że fabularnie jest najlepsza, to akurat pikuś - jeżeli komuś się opowieść nie spodoba, wtedy traci jakąkolwiek motywację do dalszej zabawy, gdy głównym motorem napędowym produkcji jest fabuła właśnie. Pomijam już tutaj wszelkie dywagacje na temat "fabuła jest grom w ogóle niepotrzebna/może być szczątkowa".

Ja np. dziesiątki wystawiam grom, które są wściekle grywalne, ALE oprawa graficzna stoi w nich na najwyższym poziomie (artyzm, styl przede wszystkim, nie potrzebuję tu rewolucji), dźwiękowa tak samo - tak się składa, że praktycznie wszystkie moje dziesiątki (z wyjątkami) zawierają również moje ulubione soundtracki. No i cała otoczka wraz z uniwersum - nie chodzi tu o fabułę, ale o to, że np. przejmuję się światem gry i hm, uznaję go za własny.

Nie muszą to być rewolucje, ale faktem jest, że sporo z gier, które uwielbiam najbardziej jest przełomowych (to, czy odniosły sukces komercyjny to już inna sprawa). Pomijając to, powyższe to chyba dobre kryteria?

Link to comment
Share on other sites

W kilku kwestiach się zgadzamy Berlin. Wiedz, że nie ty jesteś w tym temacie głównym (jeżeli w ogóle) antagonistą. Widzisz problem, ale trochę szybko się poddajesz wink_prosty.gif Ale parę kwestii nadal wymaga wyjaśnienia - nie tyle w kwestii pojedynczego Dark Souls (bo IMO wszystko w tej kwestii jest cacy). Problem dotyczy całej branży ), a ty jeden nie jesteś jeszcze częścią ani źródłem problemu. Parę rzeczy wymaga jednak wyjaśnienia. W żadnym wypadku nie traktuj to jako kontry przeciw Tobie, a przeciw "globalnemu" zjawisku.

Skala ocen jak najbardziej ma znaczenie! Czym się różni gra na 83% od gry na 84%? Jak porównać ocenę wystawioną przez X - 77% - do oceny wystawionej przez Y - 8/10? Jak to zestawić z oceną 3,5/6? Skala ma znaczenie, a kwestia konkretnego i sensownego z niej korzystania to inna bajka.

Dlatego np. RYM jest niesamowitą stroną, ale oceny tam - moje na przykład - są bezwartościowe, bo ja wystawiam sobie to co uważam JA, ale nie patrzę np. "jak ta płyta ma się do historii gatunku ble ble ble". To jest narzędzie tylko dla mnie i gdybym miał opcję: "Nie uwzględniaj moich ocen przy ogólnych rankingach", to od razu bym to zaznaczył.

W drugim akapitem nie ma problemu, ale to co napisałeś na początku - tu jest kłopot.

Wyjaśnij mi co masz na myśli. Co to za problem użyć paru podstawowych regułek matematycznych i poprzekształcać skalę? IMO nie ma żadnego problemu by pomnożyć skalę 1-5 z połówkami razy dwa. Rysujesz tylko inne liczby na tej samej podziałce. Przy przekształceniu ze skali dużej np. procentowej do mniejszej, zaokrąglamy nieco liczby ALE te zaokrąglenia mają marginalne znaczenie dla problemu. Nie widzę większej różnicy pomiędzy 87%, 8,5/10, 874/1000 czy 5/6. Więcej szkody powodują inne rzeczy niż strach o zgubienie paru setnych przy liczeniu.

Zło się dzieje, gdy z powodu skali 8-10, dwie diametralnie różniące się jakościowo gry dostają po identycznej ocenie, bo "nie wypada", "nikt się nie zainteresuje", bo "byłyby <dramaty> gdybym dał 6", albo jeden, ten sam autor ostro krytykuje jedną grę za np. małą innowacyjność, a w innej recenzji potrafi nawet nie wspomnieć, że dana gra to odgrzewany kotlet najgorszego sortu (to się zdarzało nawet w CDA). Nie wspomina się o błędach technicznych, nie piętnuje się lenistwa twórców i błędów bez przerwy powielanych mimo upływu lat (patrzę na ciebie i twój system walki... AC), diabelskiej polityki DLC, cięcia gier na kawałki, małej różnorodności... Nie ważne ile tych grzechów głównych współczesnego mainstreamu zostanie popełnionych, niektóre tytuły i tak dostają świetne oceny. Gracze (i ich portfele) cierpią, a recenzje mijają się z rzeczywistością. Według recenzentów, branża nie miała się nigdy lepiej - same ósemki i dziewiątki... szkoda, że w realu jest wręcz odwrotnie.

Ja nie traktuję ulgowo błędów - RAGE dostało ode mnie 6/10 właśnie za to, że było zrobione żenująco źle. Popatrz jednak na wielki płacz w komentach, w których ludzie uważali, że nie powinno się oceny za to spuszczać, bo będzie patch przecież. Nie widzę sensu stosowania taryfy ulgowej w kwestii dowolnej gry, którą dostaję do rąk i zawsze zwracam uwagę na problemy techniczne - jestem w trakcie pisania XCOM: Enemy Unknown i aż się upewniałem, czy aby na pewno to, co dostałem to finalna wersja, bo w niektóre rzeczy aż nie chciało mi się wierzyć.

Kwestia sprowadza się do jednej rzeczy: CZY te problemy wpływają na przyjemność płynącą z rozgrywki? Jeżeli tak, to ocena leci w dół. Jeżeli nie, albo minimalnie - leci w dół o wiele, wiele mniej. W przypadku Dark Souls masz opcję drugą, w przypadku RAGE pierwszą.

No to ekstra, że zwracasz na błędy uwagę. Niestety... jesteś w mniejszości.

Tak, jestem pewien. Zawsze analizuję "co trzeba by zmienić w tej grze, żeby była lepsza/bardziej mi się podobała". Dark Souls ma problemy w miejscach zupełnie innych niż technikalia i nie wątpię, że ktoś dałby tej grze 10/10 bez wahania - dla mnie wskakuje 9+, bo z niektórymi decyzjami nie jestem w stanie się zgodzić, ale to spoilery poważne.

Wiele gier zasługuje na 9/10, ale tutaj wchodzimy na kwestie subiektywne całkowicie. Na 10/10 zasługuje Skyrim, które oferuje potencjalne SETKI godzin niesamowitej zabawy jeżeli ktoś się chce bawić. Na 10/10 zasługuje To the Moon, które fabularnie kładzie na łopatki 99% gier wydanych kiedykolwiek. Na 10/10 zasługuje Minecraft.

Skala mi się nie kończy, bo nie mam żadnych problemów z wystawieniem 1, 2, 3, 4, 5, 6 na 10 czemukolwiek, co na to zasługuje.

Wiele gier zasługuje na 9/10... No właśnie... za wiele. Czuję, że miałbyś problem w ułożeniu tych gier od najlepszej do najgorszej. Zauważ że nie mówimy tu już nawet o 8/10 - oceny de facto przeznaczonej dla świetnych gier, a tym czasem, rozdawanej jak ulotki na ulicy. Patrząc jak co drugi tytuł dostaje taką notkę, to aż mi się nóż w kieszeni otwiera. Raz, połowa gier nie może być lepsza od czterech piątych skali. Dwa, jeżeli wszystko dostaje 8/10 to jakie ja mam porównanie pomiędzy kilkoma grami? Żadne.

A jakie to by było proste gdyby dla dobrych gier były przeznaczone oceny od 5-10 a nie 8-10. Ile to się słyszy, że czytelnicy nawet nie popatrzą na recenzje z oceną niższą niż 7 (helooł, nie widzicie tu pomysłu na zwiększenie czytelnictwa?), a samą siódemkę gracze traktują jakie swoiste "Meh" i już więcej o danym tytule nawet nie pomyślą...

A teraz zobacz... Czwórkę ogarniamy jako "ajtam", aczkolwiek fani gatunku mogą spojrzeć. Piątką można się zainteresować na promocji Steamowe. Szóstka to porządna gra, która właściwie zadowoli większość grających. Siódemka to już gra z wyższej półki, z paroma wadami co prawda, ale stanowiąca mocny filar gatunku. Ósemka to już top-tier gatunku: świetnie wyglądający, brzmiący, zoptymalizowany i inspirujący tytuł. Dziewiątki to pewni kandydaci na grę roku, a dziesiątki - propozycje na gry dekady. Gry od jedynki do trójki to większa lub mniejsza porażka.

Crap-tier zredukowany do trzech ocen z sześciu. Gry "dobre" dostają swoją szanse. Skala stała się bardziej przejrzysta, a wysokie oceny dostają tylko najlepsi z najlepszych. Zwykłe zaostrzenie kryteriów i od razu nasza skala uzyskuje trochę sensu. deweloperzy mają lepszy wyznacznik jakości swojej pracy, recenzenci z odrobiną ostrej szpili korzystają z większej skali ocen, czytelnicy mają lepszą możliwość porównania gier, statystyka się zgadza. Win-Win-Win-Win.

Co do "dych"... Nie wystawiłbym jak na razie żadnej. Czemu? Jest to po części efekt małego stażu "świadomego gracza" (NBlast - gamer since Quake 3 Arena), ale mam też swoje wytłumaczenie takiej sytuacji. Mają najukochańszą grą jest Bioshock. Byłem zachwycony i całkowicie utopiony w klimacie Rapture. Czemu nie dałbym 10/10? Bo wiedziałem, że parę rzeczy można byłoby zrobić JESZCZE lepiej np. ostatni - trzeci rozdział, po zwrocie akcji. Okazało się, że moja "nadgorliwość" miała sens. Wyszedł Bioshock 2. Gra oczywiście w sumie gorsza od jedynki (ze względu na braki w klimacie i fabule), ale popatrz na gameplay. Używanie plazmidów i broni jednocześnie, apgrejdowane moce, genialne alternatywne typy amunicji, możliwość robienia zaawansowanych pułapek i wiele więcej. Okazało się, że dało się zrobić coś lepszego! Gdyby historia nie kulała to od razu, niemal mechanicznie mógłbym przyznać 10/10. (w rzeczywistości dałbym B2 8/10).

Dziewiątki dałbym tylko garstce tytutów. Batman: Arkham Asylum, Portal 2, wspomniany Bioshock... może GRID... Ósemka też jest zarezerwowana dla garstki najlepszych (paru indyków i gier uznawanych zgodnie za klasyki gatunku np. Half-Life 2 czy Arkham City). Stosuje wysokie oceny oszczędnie, ale dzięki temu góra skali "ma moc" - nie dewaluuje się.

Twoje "typy na dychy" pokazują inną ciekawą rzecz. Gry mogą być rewelacyjne z wielu rożnych powodów. Gry mogą być trudne, realistyczne, stylizowane, małe lub duże i każda z tych kategorii zasługuje na równe traktowanie - ty to oddałeś. Sztuka polega na tym by wychwycić, która gra najbliżej dotyka doskonałości - nie tylko w swojej "dziedzinie". Dobry uczeń wybija się w jednym przedmiocie. Prymus ma świetne noty z każdego przedmiotu. Dobremu uczniowi daj 6-8. Prymusowi daj 9-10.

Ja nie mogę do niczego doprowadzić - problem sięga nieco głębiej, ale nie chce mi się teraz dyskutować o takich rzeczach. Pomyśl jednak czy fakt, że "media" narzekają na DRM, wycięte z gier DLC i tym podobne rzeczy zmienił coś na rynku? Nie. Ludzie to kupują - tutaj jest przyzwolenie na cokolwiek, w tych właśnie numerkach. Nie w recenzjach.

Czy media tak bardzo wypominają niecne praktyki wydawców? Przykro mi, ale muszę się z tym nie zgodzić. Newsy "trailerowe", podjuszanie ludzi do głupich PRowych wojenek, TO COŚ, a nawet jedna strona tuż przed twoją recenzją w ostatnim numerze CDA... Wszędzie widać tą magiczną rękę przyzwolenia na DLC w cenie całych gier, krojenie zawartości i współczesną szaro-burość. To zwykle normalni gracze w komentarzach buntują się temu co się dzieje. Redaktorzy bądź recenzenci czasami powalczą, ale zwykle tylko w niepowiązanej publicystyce, albo nieformalnie, tak jak tu, na forach. Taka "walka" nie ma siły przebicia. Zachłannych deweloperów trzeba uderzać tam, gdzie boli najmocniej...po cyferkach. I tych w recenzjach i tych w sprzedaży. Z tym jednak, jak widać, jest słabo.

allegro.pl -> pad do x360 na kablu -> 30 złotych

Eeee.... Nope.avi. Pomijam już tu sprawy gwarancji, stopnia użycia itp...

I to kolejny przykład tego, że system ocen jest zepsuty.

To jest dobre miejsce by wszystko by ładnie wszystko podsumować. Skala jest tylko małą częścią problemu.

By doprowadzić do wybuchu, potrzebujesz powietrza, paliwa i iskry. Skala jest tylko bezpośrednio nieszkodliwym powietrzem. Stosując tą analogię można przedstawić takie postulaty:

a) Należy rozrzedzić powietrze. Trzeba rozszerzyć skalę na tyle by w końcu oceny z 1-7 miały rację bytu i by uniknąć strzelania ósemkami z kapelusza. Wcześniej wyjaśniłem czemu to jest złe i jak to naprawić.

b) Trzeba zmienić paliwo na rzadsze i mniej palne. Jak już wspomniałem - recenzenci powinni zwracać uwagę na większą ilość rzeczy i podchodzić do wszystkiego uczciwie i konsekwentnie. To tez już omówiłem.

c) Trzeba wyeliminować iskrę. Pozbyć się hype'u. Patrzeć na grę chłodnym i rzetelnym okiem, by nie oprowadzić, do na przykład, wspominanej tutaj, sytuacji ze Spore i tym podobnymi. Hype końcu zleci i później trzeba będzie mierzyć się z konsekwencjami ochoczo wystawionej oceny.

To wszystko. Nie trzeba się bawić w zmiany skal, bądź też marudzić, że metryczka jest głupia. Po tych zabiegach, wszystko nabierze sensu.

Moim zdaniem problem nie leży w recenzentach i recenzjach. Problem z ocenianiem produkcji leży w rozwoju branży gier. Bowiem już jakiś czas temu pojawił się pewien podział.

Po pierwsze - duże studia, z dużymi nakładami pieniędzy i profesjonalistami te gry tworzącymi. Tam nie pracują amatorzy, czy osoby o tworzeniu gier niemające pojęcia. To są już profesjonaliści, którzy z tworzenia gier żyją i niejedną grę stworzyli. Wiedzą jak i co zrobić, słuchają co mają do powiedzenia gracze i robią wszystko, żeby projekt wypalił. Margines błędu jest minimalny i gry tworzone przez takie korporacje generalnie nie zasługują na ocenę niższą niż 8. Gry nieudane, niedopracowane, nie widzą później światła dziennego. Chyba, że jest to coś tworzone po to, żeby szybko dostać pewien zastrzyk gotówki, jednak jest to rzadko spotykane zjawisko, bo ostatnio coraz większą popularnością cieszą się wszelakie DLC.

Po drugie - średnie studia z przeciętnymi nakładami finansowymi. Tu sprawa wygląda różnie. W takich studiach zdarzają się zarówno profesjonaliści, którzy na swoim fachu zjedli zęby, lecz są też osoby, które wcześniej tworzyły co najwyżej gry we flashu. I tu jest najciekawiej, a pole do popisu jest naprawdę spore. Zdarzają się absolutne perełki, w tym i gry artystyczne (których ocenić nie sposób) i produkcje walczące o wiele tytułów w podsumowaniach roku, jednak większość produkcji jest na poziomie od 5 do 7 punktów.

No i po trzecie - tzw gry indie. Od pewnego czasu mamy tu wolną amerykankę. Te gry tworzą i pojedyncze osoby i grupki osób i małe studia. A są to zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści pełną gębą, pracujący na co dzień przy większych grach. Ocenić tych gier momentami nie sposób. Szczególnie, gdy się później te oceny porównuje do produkcji dużo większych. Weź porównaj takiego SuperMeatBoya z Assassin's Creedem, albo Minecrafta ze Skyrimem. Generalnie produkcje tzw indie to gry, których przejście zajmuje góra 10 godzin i mają dostarczyć rozrywki na krótki okres czasu albo pokazać coś niespotykanego do tej pory (np Amnesia, bądź Dear Esther). I twórcy tych gier zawsze rezygnują z czegoś, przeznaczając więcej środków i poświęcając więcej czasu czemu innemu. Rewelacyjna fizyka, genialna fabuła, piękna grafika, świetna muzyka, czy może zróżnicowana rozrywka? W takich produkcjach zawsze jest kilka rzeczy tak kiepskich, że w dużej produkcji one by nie przeszły.

Oj nie... To że gra powodzi z większego studia wcale nie oznacza, że magicznie gra od razu zasługuje na 8. Gry mainstreamowe nie są wcale wolne od pomyłek i błędów, nawet tych najbardziej podstawowych! Problem w tym, że te produkcje są wielkie "ciałem", aczkolwiek niewielkie "duchem". To "ciało", rozmach i grafika, sugerują że dany tytuł zasługuje na wysoka ocenę, ale "duch" - krótka rozgrywka, niska różnorodność, powtarzalność, durnoty w scenariuszu, miałkość przekazu - jest zatracony. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale po głębszej analizie można takie rzeczy łatwo wychwycić.

Indyki są z kolei małe, ale za to wielkie duchem. IMO mają pełne prawo do walki z dużymi tytułami, bo w wielu aspektach twórcy niezależni miażdżą korporacje, nawet w długości rozgrywki. Nie mam trudności w znalezieniu indyka dającego zabawę na 20+ godzin. Nie trudniej jest znaleźć współczesną grę AAA, która kończy się po 4 godzinach.

I "ciało", i "duch" są bardzo ważne, ale moim zdaniem, lepiej mieć lepszą duszę niż czystą cerę,

Największy post na forum, jaki kiedykolwiek napisałem. Gratuluje wszystkim, którzy się przez to wszystko przedarli. wink_prosty.gif

Edited by NBlastMax
Link to comment
Share on other sites

Narzekania na brak innowacyjności zdarzały się w CD-A całkiem nagminnie gdzieś tak w 2000, 2001 i momentami były mocno kuriozalne. Z takich jaskrawych przykładów - gra, która nazywała się bodajże America (klon Age of Empires przeniesiony na Dziki Zachód). Eld stwierdził, że za grywalność powinna dostać 7 czy 8, ale za brak innowacyjności - 3. W tym momencie ręce mi opadły, bo jeżeli gra się dobrze, to narzekania na innowacyjność to szukanie dziury w całym.

Powiem tak: jeżeli gra nie jest innowacyjna, ale jest dobrze zrealizowana - nic się nie dzieje. Jeżeli taka gra nadal jest nieinnowacyjna, ale jest dużo lepsza niż pierwowzór - to chyba bardzo dobrze? Inna sprawa, gdy mamy do czynienia z marnymi klonami i odtwórczymi grami jadącymi na schematach, ale takie to aż proszą się o zjechanie. Gdy mamy do czynienia z produkcjami dobrymi lub wręcz wyśmienitymi, które jednak nie są żadną rewolucją, to wyżywanie i wyzłośliwianie się na nich jest mocno krzywdzące.

Link to comment
Share on other sites

A ja się zapytam w ten sposób: czy te poważne wynurzenia, które czytamy już na dwóch stronach tego tematu coś zmienią ;)? Według mnie, raczej nie. Subiektywizm autorów recenzji zwycięży i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie będą się oni kierowali sugestiami forumowiczów CD-Action :trollface: . I czy się to komuś podoba, czy nie - mają do tego prawo.

Link to comment
Share on other sites

Narzekania na brak innowacyjności zdarzały się w CD-A całkiem nagminnie gdzieś tak w 2000, 2001 i momentami były mocno kuriozalne. Z takich jaskrawych przykładów - gra, która nazywała się bodajże America (klon Age of Empires przeniesiony na Dziki Zachód). Eld stwierdził, że za grywalność powinna dostać 7 czy 8, ale za brak innowacyjności - 3. W tym momencie ręce mi opadły, bo jeżeli gra się dobrze, to narzekania na innowacyjność to szukanie dziury w całym.

Powiem tak: jeżeli gra nie jest innowacyjna, ale jest dobrze zrealizowana - nic się nie dzieje. Jeżeli taka gra nadal jest nieinnowacyjna, ale jest dużo lepsza niż pierwowzór - to chyba bardzo dobrze? Inna sprawa, gdy mamy do czynienia z marnymi klonami i odtwórczymi grami jadącymi na schematach, ale takie to aż proszą się o zjechanie. Gdy mamy do czynienia z produkcjami dobrymi lub wręcz wyśmienitymi, które jednak nie są żadną rewolucją, to wyżywanie i wyzłośliwianie się na nich jest mocno krzywdzące.

Balans. Nie można przesadzać, ani w jedną ani w drugą stronę. Gra może być mało innowacyjna, ale dobra, nie ma z tym problemu. Dostanie 6, 7, w najlepszych przypadkach 8, ale samą górę skali zostawmy najlepszym, nowym. - tym co zmieniają branżę.

Wspomniałeś o "wojnach klonów i podróbek". Nie widzisz, że to co się dzieje teraz to istna, nawet nie wojna, katastrofa kreatywności w mainstreamie? Kiedyś FPSy były synonimem rozwoju - nie tylko graficznego. Kto pamięta jakie to wizje przyszłości snuliśmy gdy wychodził Half-Life 2, albo to jaką rewolucję zwiastował w 2007 roku Bioshock. Jak gatunek wygląda teraz? Przez pięć lat jesteśmy zmuszeni do męczenia tego samego, wąskiego schematu. Kiedy to wspomniane przeze mnie tytuły, tworzyły wizję otwartych, inteligentnych gier z wciągającą historią, to teraz jesteśmy zasypywani korytko-szuterami.

Takie przykłady można przeszczepić na inne gatunki. Pamiętacie jaką rewolucją miał być Assasin's Creed? Seria, niestety zamiast rozszerzać się w kwestii kreatywności i nieliniowości, to kolejne części stawały się coraz bardziej "wąskie".

Trzeba działać już teraz, bo to co dostajemy w sklepach to już nie zwykły brak rewolucji, to jest jesień średniowiecza. Deweloperzy spoczywają na laurach (i tak dostaniemy 9/10!) i myślą, że za rok znowu wcisną nam, niestety, to samo...

A ja się zapytam w ten sposób: czy te poważne wynurzenia, które czytamy już na dwóch stronach tego tematu coś zmienią wink_prosty.gif? Według mnie, raczej nie. Subiektywizm autorów recenzji zwycięży i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie będą się oni kierowali sugestiami forumowiczów CD-Action trollface.gif . I czy się to komuś podoba, czy nie - mają do tego prawo.

To jest myślenie typu "I tak nie zagłosuje na jakąś małą partie polityczną, bo i tak nie przejdą", albo typu "nic z tym nie zrobisz", "poddaję się", "nie ma sensu". Takie myślenie jest złe - dowód: nasza sfera polityczna. Ja, pisząc teraz w tym wątku oddaje swój głos w imię sprawy. Wiem, że magicznie, automatycznie, nic się nie zmieni, ale nie będę siedzieć i patrzeć jak nic się nie dzieje. Może znajdzie się jedna osoba, która się zgodzi z tym co piszemy i zauważy problem? Może później ktoś kolejny przyzna rację?

Możesz mnie nazwać pozytywistą. Powolnymi krokami... od podstaw. Bawienie się w rewolucje nie ma sensu, ale przynajmniej jest debata :)

Edited by NBlastMax
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Takim sposobem twoje oceny są właśnie wartościowe, bo to ocena TWOJA i oparta wyłącznie na własnej opinii, a nie np. "ok, płyta mi się nie podoba, ale to klasyk, więc musi dostać 4.0".

taka ocena ma wartość tylko i wyłącznie dla mnie - bezpodstawnie mogę sobie ocenić zgodnie z moim gustem dowolne płyty led zeppelin na 0,5/5 i tyle, ale wystawianie takich ocen dla kogoś do użytku byłoby głupie wink_prosty.gif

Powiedz mi szczerze, czy to gra czy może taka interaktywna bajeczka? Zresztą to, że fabularnie jest najlepsza, to akurat pikuś - jeżeli komuś się opowieść nie spodoba, wtedy traci jakąkolwiek motywację do dalszej zabawy, gdy głównym motorem napędowym produkcji jest fabuła właśnie. Pomijam już tutaj wszelkie dywagacje na temat "fabuła jest grom w ogóle niepotrzebna/może być szczątkowa".

To jest coś, co działa na mechanice starych RPG z czasów SNES-a. Rozgrywka jest słaba, bo w tych starych grach rozgrywka jest słaba. Nie znaczy to jednak, że FF3 albo FF4 powinno dostać 2/10, bo nie ma fascynującego gameplayu. Ciężko patrzeć na To the Moon kategoriami "bo ma słabą rozgrywkę", bo to nie jest gra, w której dynamiczna rozgrywka przyciągająca uwagę wybuchami i strzelaniem ma znaczenie.

Ja np. dziesiątki wystawiam grom, które są wściekle grywalne, ALE oprawa graficzna stoi w nich na najwyższym poziomie (artyzm, styl przede wszystkim, nie potrzebuję tu rewolucji), dźwiękowa tak samo - tak się składa, że praktycznie wszystkie moje dziesiątki (z wyjątkami) zawierają również moje ulubione soundtracki. No i cała otoczka wraz z uniwersum - nie chodzi tu o fabułę, ale o to, że np. przejmuję się światem gry i hm, uznaję go za własny.

Mnie nie do końca interesuje to, czy gra ma perfekcyjne wszystko bez wyjątku - rzadko która może się tym pochwalić i szukanie tego typu perełek jest trochę słabe. No własnie To the Moon ma słaby gameplay, ale resztę ma idealną - dlaczego miałoby nie dostać 10/10? Gdybym trafił na coś, co jest tak grywalne, że WOAH NIE SPAŁEM OD TRZECH DNI BO GRAŁEM, a byłoby najbrzydszą grą świata - dlaczego nie 10?

Wyjaśnij mi co masz na myśli. Co to za problem użyć paru podstawowych regułek matematycznych i poprzekształcać skalę? IMO nie ma żadnego problemu by pomnożyć skalę 1-5 z połówkami razy dwa. Rysujesz tylko inne liczby na tej samej podziałce. Przy przekształceniu ze skali dużej np. procentowej do mniejszej, zaokrąglamy nieco liczby ALE te zaokrąglenia mają marginalne znaczenie dla problemu. Nie widzę większej różnicy pomiędzy 87%, 8,5/10, 874/1000 czy 5/6. Więcej szkody powodują inne rzeczy niż strach o zgubienie paru setnych przy liczeniu.

Dla mnie ocena wystawiona z myślą o 1-5 jest zupełnie inną oceną, niż 1-10. Ktoś, kto ją wystawia ma w głowie skalę 1-5 i jego 4 nie jest równe 8/10 kogoś innego. To jest koncepcja jakaś, jakiś pomysł na skalę i jej zastosowanie, mnożenie numerków nie prowadzi do tego samego - każda skala ma w jakiś sposób inne znaczenie, numerki oznaczają zupełnie inne rzeczy.

Zło się dzieje, gdy z powodu skali 8-10, dwie diametralnie różniące się jakościowo gry dostają po identycznej ocenie, bo "nie wypada", "nikt się nie zainteresuje", bo "byłyby <dramaty> gdybym dał 6", albo jeden, ten sam autor ostro krytykuje jedną grę za np. małą innowacyjność, a w innej recenzji potrafi nawet nie wspomnieć, że dana gra to odgrzewany kotlet najgorszego sortu (to się zdarzało nawet w CDA).

No ale tutaj uogólniasz paskudnie, najgorzej jak się da wręcz. Pamiętam, że skrytykowałem Duke Nukem Forever za wszystko to, co wychwalałem w Bulletstormie - ktoś nawet dramat w komentach robił. Problem w tym, że DNF miało być oldskulową strzelaniną, a Bulletstorm jest nowoczesną mielonką. I to, że Bulletstorm ma regenerację życia, dwie bronie i tym podobne rzeczy przechodzi mu bez problemu - to, że ma to DNF nie przechodzi, a tylko gnębi produkcję, która nie jest ani dobra, ani oldskulowa.

Każda gra jest jakoś tam inna i dla mnie Modern Warfare 1-3 to rzeczy doskonałe. Żadnej innowacyjności tam nie potrzebuję, bo przeszedłem wszystkie po kolei nie wyłączając ich w trakcie - jak zacząłem, tak tego samego dnia kończyłem i byłem zachwycony. Czy przeszkadzał mi brak jakichś innowacji? Nie przeszkadzał. Czy mam się go czepiać w takim razie? Po co?

Ostatnio był straszny dramat w internecie, bo ktoś ŚMIAŁ wystawić 8/10 Uncharted 3. Połowa idiotów rzuciła się, że jak taka gra może dostać 8, druga połowa idiotów rzuciła się na to, że: "Czyli co, XXX jest lepsze od Uncharted?". Szybko przeszło to w fajny żart, ale sam fakt, że ktoś mógł tak pomyśleć jest po prostu tak absurdalny, że ciężko mi go umysłem objąć.

Wyobraź sobie też dwa szutery, z których jeden jest turbo-innowacyjny, ale gra się w niego średnio, a drugi jest w ogóle nie innowacyjny i gra sie w niego świetnie. Ja nie widzę problemu z wystawieniem jednemu i drugiemu ósemki, bo i jeden i drugi ma jakiś problem, ale w gruncie rzeczy wychodzi na to samo - są bardzo dobrymi grami, tyle że niekoniecznie w ten sam sposób. Wszystko to musi być w recenzji, a fakt że takie rzeczy dostają identyczne numerki to jest problem numerka, czyli zepsutej skali ocen.

Nie wspomina się o błędach technicznych, nie piętnuje się lenistwa twórców i błędów bez przerwy powielanych mimo upływu lat (patrzę na ciebie i twój system walki... AC), diabelskiej polityki DLC, cięcia gier na kawałki, małej różnorodności... Nie ważne ile tych grzechów głównych współczesnego mainstreamu zostanie popełnionych, niektóre tytuły i tak dostają świetne oceny. Gracze (i ich portfele) cierpią, a recenzje mijają się z rzeczywistością. Według recenzentów, branża nie miała się nigdy lepiej - same ósemki i dziewiątki... szkoda, że w realu jest wręcz odwrotnie.

OK, to weźmy sobie Diablo 3, które podobało mi się BARDZO. Ucinam punkt za konieczność grania w necie, ucinam punkt za to że to chamski DRM, ucinam za to że do gry się przez tydzień zalogować nie dało i pewnie za coś jeszcze, więc Diablo 3 dostaje ile...? 5+/10? 6+/10? To się mija z celem. Każda duża gra z DRM-em mogła by dostać takie oceny, ale to by było po prostu absurdalne bo POMIMO TYCH PROBLEMÓW gra się w nią znakomicie i bez porównania lepiej, niż w typową produkcję ocenianą na 5/10.

Na DRM-y i tym podobne rzeczy można więc narzekać w recenzji, ale zrzucanie oceny w dół za nie -- no chyba że są naprawdę turbo-idiotyczne -- to taka trochę sztuka dla sztuki. Zwróć też uwagę na to, że portfele graczy cierpią głównie dlatego, że Z WŁASNEJ WOLI TO KUPUJĄ.

Ja - kiedy rozważam co by sobie kupić do grania dla przyjemności - nie wydaję pieniędzy na gry z DRM-ami, nie kupuję DLC, nie interesują mnie takie rzeczy i nie mam zamiaru płacić komuś za głupie pomysły.

Wiele gier zasługuje na 9/10... No właśnie... za wiele. Czuję, że miałbyś problem w ułożeniu tych gier od najlepszej do najgorszej. Zauważ że nie mówimy tu już nawet o 8/10 - oceny de facto przeznaczonej dla świetnych gier, a tym czasem, rozdawanej jak ulotki na ulicy. Patrząc jak co drugi tytuł dostaje taką notkę, to aż mi się nóż w kieszeni otwiera. Raz, połowa gier nie może być lepsza od czterech piątych skali. Dwa, jeżeli wszystko dostaje 8/10 to jakie ja mam porównanie pomiędzy kilkoma grami? Żadne.

Porównanie masz w recenzji.

A teraz zobacz... Czwórkę ogarniamy jako "ajtam", aczkolwiek fani gatunku mogą spojrzeć. Piątką można się zainteresować na promocji Steamowe. Szóstka to porządna gra, która właściwie zadowoli większość grających. Siódemka to już gra z wyższej półki, z paroma wadami co prawda, ale stanowiąca mocny filar gatunku. Ósemka to już top-tier gatunku: świetnie wyglądający, brzmiący, zoptymalizowany i inspirujący tytuł. Dziewiątki to pewni kandydaci na grę roku, a dziesiątki - propozycje na gry dekady. Gry od jedynki do trójki to większa lub mniejsza porażka.

Crap-tier zredukowany do trzech ocen z sześciu. Gry "dobre" dostają swoją szanse. Skala stała się bardziej przejrzysta, a wysokie oceny dostają tylko najlepsi z najlepszych. Zwykłe zaostrzenie kryteriów i od razu nasza skala uzyskuje trochę sensu. deweloperzy mają lepszy wyznacznik jakości swojej pracy, recenzenci z odrobiną ostrej szpili korzystają z większej skali ocen, czytelnicy mają lepszą możliwość porównania gier, statystyka się zgadza. Win-Win-Win-Win.

No patrz. Wystawiłem Limbo 6/10 bo to właśnie porządna gra, która zadowoli większość grających ale mnie nie zadowala w ogóle. Wystawiłem to samo RAGE, ale np. DNF dostało 4/10 jako ajtam, podobnie jak Botanicula, bo te gry się nie nadają do niczego ALE jednak działają, dają te kilka godzin, cośtam. Jednocześnie 9 dostało Deus Ex: HR, Diablo 3 i kilka innych rzeczy - kandydaci na gry roku murowani, byli zresztą w licznych zestawieniach jako takie gry rozważani (albo będą). Tak te oceny generalnie działają, a ty czepiasz się problemu, który zasadniczo nie istnieje - tym bardziej, że nie da się ocenić recenzji identycznie, bo każdy recenzent ma swój własny, dziwny gust. Mnie jara COŚ i dam 9, ale kogoś to może w ogóle nie jarać - tak samo jak dla mnie materiałem na 10/10 jest Keyboard Drumset Fucking Werewolf. Z miliarda powodów.

Co do "dych"... Nie wystawiłbym jak na razie żadnej. Czemu? Jest to po części efekt małego stażu "świadomego gracza" (NBlast - gamer since Quake 3 Arena), ale mam też swoje wytłumaczenie takiej sytuacji. Mają najukochańszą grą jest Bioshock. Byłem zachwycony i całkowicie utopiony w klimacie Rapture. Czemu nie dałbym 10/10? Bo wiedziałem, że parę rzeczy można byłoby zrobić JESZCZE lepiej np. ostatni - trzeci rozdział, po zwrocie akcji. Okazało się, że moja "nadgorliwość" miała sens. Wyszedł Bioshock 2. Gra oczywiście w sumie gorsza od jedynki (ze względu na braki w klimacie i fabule), ale popatrz na gameplay. Używanie plazmidów i broni jednocześnie, apgrejdowane moce, genialne alternatywne typy amunicji, możliwość robienia zaawansowanych pułapek i wiele więcej. Okazało się, że dało się zrobić coś lepszego! Gdyby historia nie kulała to od razu, niemal mechanicznie mógłbym przyznać 10/10. (w rzeczywistości dałbym B2 8/10).

No OK, ale dla mnie wygląda to inaczej (i mógłbym napsiać, że gamer since Supaplex, ale to nie ma żadnego znaczenia). Dałbym 10/10 grze takiej, jak To the Moon bo jako jedna z nielicznych potrafi sprawić, że grając w nią jestem w stanie coś POCZUĆ. Autentyczne uczucie przejęcia, smutku, coś realnego - coś, co niewiele innych gier jest w stanie mi dać, a co dają książki, czy niektóre filmy. To jest przewaga To the Moon nad masą innych produkcji i nie bardzo widzę powód, by obniżać ocenę, bo - nie wiem - grywalne jest słabo, grafika wygląda jak sprzed 20 lat, a muzyki jest za mało. Wiesz o co chodzi?

Twoje "typy na dychy" pokazują inną ciekawą rzecz. Gry mogą być rewelacyjne z wielu rożnych powodów. Gry mogą być trudne, realistyczne, stylizowane, małe lub duże i każda z tych kategorii zasługuje na równe traktowanie - ty to oddałeś. Sztuka polega na tym by wychwycić, która gra najbliżej dotyka doskonałości - nie tylko w swojej "dziedzinie". Dobry uczeń wybija się w jednym przedmiocie. Prymus ma świetne noty z każdego przedmiotu. Dobremu uczniowi daj 6-8. Prymusowi daj 9-10.

tutaj wchodzi też problem w stylu: "W styczniu wyszło XXX które zaorało wszechświat i dostało 10/10, ale w czerwcu wyszło YYY które zrobiło to samo ale lepiej - co zrobić?"/

Czy media tak bardzo wypominają niecne praktyki wydawców? Przykro mi, ale muszę się z tym nie zgodzić. Newsy "trailerowe", podjuszanie ludzi do głupich PRowych wojenek, TO COŚ, a nawet jedna strona tuż przed twoją recenzją w ostatnim numerze CDA... Wszędzie widać tą magiczną rękę przyzwolenia na DLC w cenie całych gier, krojenie zawartości i współczesną szaro-burość. To zwykle normalni gracze w komentarzach buntują się temu co się dzieje. Redaktorzy bądź recenzenci czasami powalczą, ale zwykle tylko w niepowiązanej publicystyce, albo nieformalnie, tak jak tu, na forach. Taka "walka" nie ma siły przebicia. Zachłannych deweloperów trzeba uderzać tam, gdzie boli najmocniej...po cyferkach. I tych w recenzjach i tych w sprzedaży. Z tym jednak, jak widać, jest słabo.

Prawda ma się tak, że gracze pomarudzą sobie w komentarzach pod newsem, zaniżą średnią gry na Metacriticu, a potem pójdą do sklepu odebrać swój preorder, albo ustawią się w kolejce na nocną premierę Diablo 3, które przecież JEST TAK BARDZO ZŁE BO ONLINE WYMAGA I CHRYSTE JAK TAK MOŻNA. Tak to działa i dopóki ludzie będą głosować portfelem, że DRM jest spoko, dopóty będzie to tak działać. W recenzji można sobie ponarzekać i napisać "zabieram punkt za DRM", a gracz i tak sobie doda ten punkt do cyferki i pójdzie do sklepu, bo jemu to mało przeszkadza. Albo ściągnie grę z Torrenta i będzie narzekał jakie to złe te DRM-y grając w scrackowaną wersję.

a) Należy rozrzedzić powietrze. Trzeba rozszerzyć skalę na tyle by w końcu oceny z 1-7 miały rację bytu i by uniknąć strzelania ósemkami z kapelusza. Wcześniej wyjaśniłem czemu to jest złe i jak to naprawić.

b) Trzeba zmienić paliwo na rzadsze i mniej palne. Jak już wspomniałem - recenzenci powinni zwracać uwagę na większą ilość rzeczy i podchodzić do wszystkiego uczciwie i konsekwentnie. To tez już omówiłem.

c) Trzeba wyeliminować iskrę. Pozbyć się hype'u. Patrzeć na grę chłodnym i rzetelnym okiem, by nie oprowadzić, do na przykład, wspominanej tutaj, sytuacji ze Spore i tym podobnymi. Hype końcu zleci i później trzeba będzie mierzyć się z konsekwencjami ochoczo wystawionej oceny.

To wszystko. Nie trzeba się bawić w zmiany skal, bądź też marudzić, że metryczka jest głupia. Po tych zabiegach, wszystko nabierze sensu.

Ale nie wszystkie są realne. Rozbijają się o bardzo proste rzeczy typu "masz 4000 znaków, ile rzeczy zmieścisz żeby ten tekst jeszcze przyjemnie się czytało i żeby nie był wyliczanką?". Albo: "masz trzy dni, grasz od rana do nocy i klepiesz tekst - jesteś w stanie popatrzeć na to na chłodno?". I tak dalej.

Generalnie - yeah, ale jak dla mnie cała ta awantura o oceny jest bezproduktywna. Więcej sensu miałyby postulaty typu: NIECH LUDZIE ZACZNĄ CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM, bo tutaj jest problem. Oceny to tylko dodatek, nie gwóźdź programu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Gra może być mało innowacyjna, ale dobra, nie ma z tym problemu. Dostanie 6, 7, w najlepszych przypadkach 8, ale samą górę skali zostawmy najlepszym, nowym. - tym co zmieniają branżę.

Dana gra może zmienić branżę, wprowadzić coś nowego, ale przy okazji może być do bani i dopiero kolejny tytuł, który wykorzystuje pomysły wprowadzone przez tę "daną grę" może zrobić to jak należy. I co wtedy? wink_prosty.gif

Nie widzisz, że to co się dzieje teraz to istna, nawet nie wojna, katastrofa kreatywności w mainstreamie?

Ja o tym doskonale wiem i choć uważam Gears of War za naprawdę dobrą grę, to nie lubię tego, co z grami akcji FPP/TPP stało się przez nią. Jak to mówią - pierwszy, kto porównał kobietę do kwiatu był geniuszem, ale następny, kto to uczynił okazał się być idiotą wink_prosty.gif.

Kiedyś FPSy były synonimem rozwoju - nie tylko graficznego. Kto pamięta jakie to wizje przyszłości snuliśmy gdy wychodził Half-Life 2, albo to jaką rewolucję zwiastował w 2007 roku Bioshock.

To nazywasz kiedyś? Tak swoją drogą style tych gier wydają mi się mocno wymuszone, to raz, dwa - mam wrażenie, że H-L2 jest pokraczne i płyciutkie... Jedynka to takie Another World przerobione na FPS-a, ale bez tej niesamowitej fantazji charakteryzującej produkcję Erica Chahi.

Kiedy to wspomniane przeze mnie tytuły, tworzyły wizję otwartych, inteligentnych gier z wciągającą historią, to teraz jesteśmy zasypywani korytko-szuterami.

Gram gdzieś od 1994, gry sprzed paru lat naprawdę nie robią na mnie wrażenia wink_prosty.gif.

Takie przykłady można przeszczepić na inne gatunki. Pamiętacie jaką rewolucją miał być Assasin's Creed? Seria, niestety zamiast rozszerzać się w kwestii kreatywności i nieliniowości, to kolejne części stawały się coraz bardziej "wąskie".

Jaka z tego rewolucja była? Że zamiast gry, która mogła być porządną skradanką dostaliśmy tępe połączenie platformówki i slashera, gdzie walka nie stanowi wyzwania, bo pojedynki z wrogami i tak toczymy 1 na 1? Dishonored może być takim właśnie "Assassin's Creed done right".

Trzeba działać już teraz, bo to co dostajemy w sklepach to już nie zwykły brak rewolucji, to jest jesień średniowiecza. Deweloperzy spoczywają na laurach (i tak dostaniemy 9/10!) i myślą, że za rok znowu wcisną nam, niestety, to samo...

Gracze jako ogół nigdy zbyt mądrzy nie byli, bo nieustannie jojczą, że brak innowacji, że branża zjada własny ogon, a kiedyś przegapili takie perełki jak np. Heart of Darkness (swego czasu jedna z najbardziej oczekiwanych gier!), Trespasser (fakt, kontrowersyjna gra, ale ja nie znałem tej gry przed zagraniem w nią, więc nie opieram się na oczekiwaniach - mnie zmiażdżyła i nawet pomimo niespełnionych obietnic i tak wyprzedziła epokę o kilka ładnych lat, niektóre z rozwiązań zastosowanych w niej zresztą pojawiło się tylko w niej!), Star Trek: Klingon Academy czy Outcast.

taka ocena ma wartość tylko i wyłącznie dla mnie - bezpodstawnie mogę sobie ocenić zgodnie z moim gustem dowolne płyty led zeppelin na 0,5/5 i tyle, ale wystawianie takich ocen dla kogoś do użytku byłoby głupie wink_prosty.gif

Nadal nie rozumiem. Oceny wystawiam wg własnego gustu i tego, co o płycie sądzę - nie wystawiam 5/5, bo "to rewolucyjna płyta i innej oceny nie mogę wystawić" (choć płyta mi się nie podoba), podobnie jak nie objeżdżam z zasady. No chyba, że naprawdę to szajs, to wtedy daję 0.5 gwiazdki.

Mnie nie do końca interesuje to, czy gra ma perfekcyjne wszystko bez wyjątku - rzadko która może się tym pochwalić i szukanie tego typu perełek jest trochę słabe. No własnie To the Moon ma słaby gameplay, ale resztę ma idealną - dlaczego miałoby nie dostać 10/10? Gdybym trafił na coś, co jest tak grywalne, że WOAH NIE SPAŁEM OD TRZECH DNI BO GRAŁEM, a byłoby najbrzydszą grą świata - dlaczego nie 10?

Gameplay to niejako istota gier, więc... No ale rozumiem, są pewne specyficzne gatunki, które może i ciężko nazwać grami, ale np. interaktywny film czy opowieść to dobre określenie. Gorzej, jak takie myślenie przenosi się na inny grunt... I oczywiście, grywalność przede wszystkim, dziesiątki jednak otrzymują ode mnie gry, które przechodzę po kilka razy, a nie tylko raz, jak np. Beyond Good & Evil czy Lara Croft and the Guardian of Light, które tak czy siak są naprawdę znakomite ;).

A z takich perełek to ja wspominam np. Thiefy, WarCrafty, StarCrafty, Heart of Darkness...

Edited by Revanchist
Link to comment
Share on other sites

No ale tutaj uogólniasz paskudnie, najgorzej jak się da wręcz. Pamiętam, że skrytykowałem Duke Nukem Forever za wszystko to, co wychwalałem w Bulletstormie - ktoś nawet dramat w komentach robił. Problem w tym, że DNF miało być oldskulową strzelaniną, a Bulletstorm jest nowoczesną mielonką. I to, że Bulletstorm ma regenerację życia, dwie bronie i tym podobne rzeczy przechodzi mu bez problemu - to, że ma to DNF nie przechodzi, a tylko gnębi produkcję, która nie jest ani dobra, ani oldskulowa.

Każda gra jest jakoś tam inna i dla mnie Modern Warfare 1-3 to rzeczy doskonałe. Żadnej innowacyjności tam nie potrzebuję, bo przeszedłem wszystkie po kolei nie wyłączając ich w trakcie - jak zacząłem, tak tego samego dnia kończyłem i byłem zachwycony. Czy przeszkadzał mi brak jakichś innowacji? Nie przeszkadzał. Czy mam się go czepiać w takim razie? Po co?

Ostatnio był straszny dramat w internecie, bo ktoś ŚMIAŁ wystawić 8/10 Uncharted 3. Połowa idiotów rzuciła się, że jak taka gra może dostać 8, druga połowa idiotów rzuciła się na to, że: "Czyli co, XXX jest lepsze od Uncharted?". Szybko przeszło to w fajny żart, ale sam fakt, że ktoś mógł tak pomyśleć jest po prostu tak absurdalny, że ciężko mi go umysłem objąć.

Wyobraź sobie też dwa szutery, z których jeden jest turbo-innowacyjny, ale gra się w niego średnio, a drugi jest w ogóle nie innowacyjny i gra sie w niego świetnie. Ja nie widzę problemu z wystawieniem jednemu i drugiemu ósemki, bo i jeden i drugi ma jakiś problem, ale w gruncie rzeczy wychodzi na to samo - są bardzo dobrymi grami, tyle że niekoniecznie w ten sam sposób. Wszystko to musi być w recenzji, a fakt że takie rzeczy dostają identyczne numerki to jest problem numerka, czyli zepsutej skali ocen.

Tutaj z kolei ty demonizujesz moje zdanie. Ile razy mówiłem, że ważny jest balans. Wiem, ze liniowość ma swoje zalety, ale na królową angielską, jeżeli gra ma wyglądać < W przez 5 sekund -> Cutscenka -> W przez 10 sekund -> Cutscenka -> trzej tępi przeciwnicy pojawiają się -> 3xLMP -> Cuscenka >, to mam prawo być niezadowolonym graczem, że to właściwie film (mało porywający) a nie gra dostaje ocenę z kosmosu. Powyżej masz, przesadzony co prawda, przykład kiedy można zgnoić grę za liniowość. Jest możliwe stworzenie gry i emocjonującej i nieliniowej, ale nie w tym rzecz.

W jednej recenzji redaktor narzeka na brak innowacji, ale pisze, że gra bardzo dobra - daje on 7/10. W drugiej recenzji też narzeka na brak innowacji i też że gra jest bardzo dobra - 8+/10. To jest problem numero uno!

"Modern Warfare 1-3 to rzeczy doskonałe" Właśnie uczyniłeś mój świat smutnym. Nie wiem z jakiej strony do tego podejść... Czy wypisać tu rzeczy dlaczego. to co powiedziałeś, tak bardzo kontrastuje z paroma ciekawymi tezami, z którymi się zgadzamy? Wydawało mi się, że nie zadowalasz się odgrzewanymi pięciokrotnie hamburgerami z fast foodu. Że chętnie powalczysz, by gry były jak najmniej kojarzone z kiczem, a z tą częścią kreatywną - nie przystosowaną dla jak największej grupy odbiorców i zysku. Wydawało mi się, że widzisz jakiego spustoszenia w gatunku dokonała ta seria. Po prostu smutek.

Ostatni akapit. A ja bym dał obu ta sama ocenę, ale 6/10. Widzisz? Nie trafiłeś w to o czym mówiłem.

OK, to weźmy sobie Diablo 3, które podobało mi się BARDZO. Ucinam punkt za konieczność grania w necie, ucinam punkt za to że to chamski DRM, ucinam za to że do gry się przez tydzień zalogować nie dało i pewnie za coś jeszcze, więc Diablo 3 dostaje ile...? 5+/10? 6+/10? To się mija z celem. Każda duża gra z DRM-em mogła by dostać takie oceny, ale to by było po prostu absurdalne bo POMIMO TYCH PROBLEMÓW gra się w nią znakomicie i bez porównania lepiej, niż w typową produkcję ocenianą na 5/10.

Na DRM-y i tym podobne rzeczy można więc narzekać w recenzji, ale zrzucanie oceny w dół za nie -- no chyba że są naprawdę turbo-idiotyczne -- to taka trochę sztuka dla sztuki. Zwróć też uwagę na to, że portfele graczy cierpią głównie dlatego, że Z WŁASNEJ WOLI TO KUPUJĄ.

Ja - kiedy rozważam co by sobie kupić do grania dla przyjemności - nie wydaję pieniędzy na gry z DRM-ami, nie kupuję DLC, nie interesują mnie takie rzeczy i nie mam zamiaru płacić komuś za głupie pomysły.

Jeszcze raz - balans! Nie przesadzaj w stwierdzeniach, że automatycznie, bezwiednie ucinasz punkty za DRM. każdy przypadek jest indywidualny! Tym sposobem po prostu idziesz na łatwiznę.

Ktoś ich zachęcił do zakupu, który nie był trafny. Kto? Reklamy i marketing. Kto mógłby zapobiec temu? Między innymi recenzenci.

To że nie kupujesz DLC nie oznacza, że nie możesz na nie marudzić. Bycie biernym przynosi zawsze negatywne skutki. Jesteś bierny, a masz siłę by coś zmienić? Jak nic nie zrobisz to ludzie dalej będą dawać się oszukać Activision i spółce sprzedając mapy za horrendalnie wysokie ceny.

Porównanie masz w recenzji.

To to porównanie (zakładając że jest konsekwentne - patrz wyżej) nie może też być odzwierciedlone w ocenie? Nie można pisać recenzji negatywnej, a następnie dawać ocenę wystrzeloną w kosmos.

No patrz. Wystawiłem Limbo 6/10 bo to właśnie porządna gra, która zadowoli większość grających ale mnie nie zadowala w ogóle. Wystawiłem to samo RAGE, ale np. DNF dostało 4/10 jako ajtam, podobnie jak Botanicula, bo te gry się nie nadają do niczego ALE jednak działają, dają te kilka godzin, cośtam. Jednocześnie 9 dostało Deus Ex: HR, Diablo 3 i kilka innych rzeczy - kandydaci na gry roku murowani, byli zresztą w licznych zestawieniach jako takie gry rozważani (albo będą). Tak te oceny generalnie działają, a ty czepiasz się problemu, który zasadniczo nie istnieje - tym bardziej, że nie da się ocenić recenzji identycznie, bo każdy recenzent ma swój własny, dziwny gust. Mnie jara COŚ i dam 9, ale kogoś to może w ogóle nie jarać - tak samo jak dla mnie materiałem na 10/10 jest Keyboard Drumset Fucking Werewolf. Z miliarda powodów.

Po pierwsze - nie kandydaci - murowani faworyci dostają 9/10.

Po drugie. Mówiłem, że nie jesteś częścią problemu. Problemem są osoby co nie widzą ocen poniżej 8, a znajdzie się takich wiele.

tutaj wchodzi też problem w stylu: "W styczniu wyszło XXX które zaorało wszechświat i dostało 10/10, ale w czerwcu wyszło YYY które zrobiło to samo ale lepiej - co zrobić?"

Tutaj muszę się wkurzyć. Przestrzegałem o tym parę postów niżej. Pisałem, że trzeba dawać oceny z rozwagą i nie wyrzucać 8-10 na marne! Dlatego dałem Bioshockowi, mojemu faworytowi, 9/10 a nie 10/10. Cała ta historia z grą Irrational Games miała właśnie zwrócić na to uwagę!

Prawda ma się tak, że gracze pomarudzą sobie w komentarzach pod newsem, zaniżą średnią gry na Metacriticu, a potem pójdą do sklepu odebrać swój preorder, albo ustawią się w kolejce na nocną premierę Diablo 3, które przecież JEST TAK BARDZO ZŁE BO ONLINE WYMAGA I CHRYSTE JAK TAK MOŻNA. Tak to działa i dopóki ludzie będą głosować portfelem, że DRM jest spoko, dopóty będzie to tak działać. W recenzji można sobie ponarzekać i napisać "zabieram punkt za DRM", a gracz i tak sobie doda ten punkt do cyferki i pójdzie do sklepu, bo jemu to mało przeszkadza. Albo ściągnie grę z Torrenta i będzie narzekał jakie to złe te DRM-y grając w scrackowaną wersję.

No to sobie doda cyferkę... Co to za problem?

Po za tym... Wiesz jak działam? Ponarzekam w newsie (oczywiście nie bez powodu) i NIE KUPUJĘ. Nie wiem jak inni, ale ja mam się świetnie z moją ostatnia strategią "No EA/Ubisoft/Activision!". Ja żądam konsekwencji i jestem konsekwentny. Jestem zdolny do anulowania preordera jeżeli tylko poczuje, że ktoś chce mnie okraść. Wiele osób niby jest jak owieczki, ale niech chociaż dostaną drogowskaz, że kupując 4 mapki za 60 zostaną oszukani. Może i tak kupią... Ale przynajmniej będą mieli pretensje tylko do siebie i drugi raz już nie dadzą się oszukać. Zobacz ile osób odwróciło się (skutecznie) od Bioware, Activision i Blizzarda.

Ale nie wszystkie są realne. Rozbijają się o bardzo proste rzeczy typu "masz 4000 znaków, ile rzeczy zmieścisz żeby ten tekst jeszcze przyjemnie się czytało i żeby nie był wyliczanką?". Albo: "masz trzy dni, grasz od rana do nocy i klepiesz tekst - jesteś w stanie popatrzeć na to na chłodno?". I tak dalej.

To to już jest problem jakości artykułu/czasopisma. To że czasami się ma mało czasu, nie oznacza, że nie można przynajmniej spróbować kierować się tymi zagadnieniami. Co jeżeli recenzje nagminnie będą robione na szybko, niedokładnie i nie będą sprawiedliwe? Po prostu nie kupię czasopisma.

Edited by NBlastMax
Link to comment
Share on other sites

Tutaj z kolei ty demonizujesz moje zdanie. Ile razy mówiłem, że ważny jest balans. Wiem, ze liniowość ma swoje zalety, ale na królową angielską, jeżeli gra ma wyglądać < W przez 5 sekund -> Cutscenka -> W przez 10 sekund -> Cutscenka -> trzej tępi przeciwnicy pojawiają się -> 3xLMP -> Cuscenka >, to mam prawo być niezadowolonym graczem, że to właściwie film (mało porywający) a nie gra dostaje ocenę z kosmosu. Powyżej masz, przesadzony co prawda, przykład kiedy można zgnoić grę za liniowość. Jest możliwe stworzenie gry i emocjonującej i nieliniowej, ale nie w tym rzecz.

No tak - można. Ale nie trzeba. Bo czasami taka formuła działa i sprawdza się dobrze.

W jednej recenzji redaktor narzeka na brak innowacji, ale pisze, że gra bardzo dobra - daje on 7/10. W drugiej recenzji też narzeka na brak innowacji i też że gra jest bardzo dobra - 8+/10. To jest problem numero uno!

Nie jest, bo w recenzji jest napisane dlaczego tutaj jest bardzo dobra i dlaczego tam jest bardzo dobra i dlaczego jedna jest 8plus a druga jest na 7. To jest napisane w tekście, w tekście jest uzasadnione, a ocena jest odzwierciedleniem tekstu, a nie gry. Ocena ma pasować do treści recenzji i ją jakoś tam uzupełniać.

Nie jesteś w stanie porównać oceny wystawionej przez X do oceny wystawionej przez Y te samej grze, bo one się nijak do siebie mają. Nie możesz porównać też oceny wystawionej przez X grze Y i Z, bo to dwie inne gry i żyją obok siebie.

Nie rozumiem całej tej idei: "Bo najlepsze w gatunku". Gatunki mają swoje podgatunki i podpodgatunki i nie wiem na jakiej zasadzie gra, w której dużo się strzela ale bardziej jeździ samochodami może być porównywana do gry, w której dużo się strzela, ale w ogóle nie jeździ samochodami. To są dwie różne rzeczy, to nie jest _ten sam_ gatunek. Tak samo jak Metallica to nie jest to samo co Cannibal Corpse chociaż i jedno i drugie to metal.

"Modern Warfare 1-3 to rzeczy doskonałe" Właśnie uczyniłeś mój świat smutnym*. Na szczęście nie będę tu wywoływał wojen... na razie. Powiem tylko, że widzę tu niekonsekwencję i że bagatelizowanie braku innowacyjności w końcu wyjdzie Ci bokiem.

Ale ja nie odpalam Modern Warfare żeby grać w innowacyjne i zmieniające wszechświat produkcje. Tak samo nie idę do McD's żeby szamać witaminy. Idę po stęchłego burgera i dostaję stęchłego burgera. I jeżeli ten burger teraz smakuje tak samo jak smakował dziesięć lat temu - wspaniale - to czemu mam wymagać, żeby smakował inaczej?

Ostatni akapit. A ja bym dał obu ta sama ocenę, ale 6/10. Widzisz? Nie trafiłeś w to o czym mówiłem.

No i fajowo, ale ty masz skalę, którą możesz rozumieć tylko ty, a ja - i masa innych ludzi - muszę operować na skali, którą mają zrozumieć tysiące. I niestety nikt nie zrozumie 6/10 dla Diablo 3. Ja też nie zrozumiem.

Ktoś ich zachęcił do zakupu, który nie był trafny. Kto? Reklamy i marketing. Kto mógłby zapobiec temu? Między innymi recenzenci.

Mówimy o "graczach", tak? Ktoś jara się grą, więc czyta co o niej piszemy w zapowiedziach, już graliśmy, recenzji i ogarnia czy komentujemy coś pod trailerami. Siedzi pewnie na jakimś forum, ma znajomych jarających się tym samym na fejsie, etc. Taki ktoś WIE co kupuje, bo informacje o DRM-ach i innych pierdołach pojawiają się przed premierą gry więc jak to kupuje to - sorry, man - nie moja wina, że jego OMUJBORZE GIERKA MUSZEMIEĆ jest ważniejsze od zdrowego rozsądku pod tytułem: "Pff, wyrzucicie DRM-y, to może pogadamy".

To że nie kupujesz DLC nie oznacza, że nie możesz na nie marudzić. Bycie biernym przynosi zawsze negatywne skutki. Jesteś bierny, a masz siłę by coś zmienić? Jak nic nie zrobisz to ludzie dalej będą dawać się oszukać Activision i spółce sprzedając mapy za horrendalnie wysokie ceny.

Ja wiem. Marudzę. Na różne rzeczy.

Na zakaz sprzedawania używek: http://www.cdaction....em-ukradne.html

Na DRM-y i konieczność łączenia się z netem: http://www.cdaction....y-internet.html

I tak dalej

To to porównanie (zakładając że jest konsekwentne - patrz wyżej) nie może też być odzwierciedlone w ocenie? Nie można pisać recenzji negatywnej, a następnie dawać ocenę wystrzeloną w kosmos.

To jest głębszy temat. Napisałem ostatnio Torchlight 2 na stronę i generalnie, w skrócie, uważam że ta gra jest średniakiem, który mi się nie podoba bo wolę D3. ALE za taką cenę i przy tych rozwiązaniach jest to gra dla określonego odbiorcy naprawdę bardzo dobra. Mogę więc ponarzekać w recenzji na rzeczy, które mnie irytują z zaznaczeniem, że wolę D3 i wtedy ta recenzja służy za dwie rzeczy: jak też wolisz D3 to widzisz co może ci się nie spodobać w T2, a jak nie lubisz D3 to widzisz czego uniknięto w T2. To wszystko sprawia, że mogę osobiście sobie wystawić ocenę 6/10 i zapomnieć, że sequel Tochlight powstał... ale mogę wystawić ocenę 8/10 ogólną, bo za - jeszcze raz - taką cenę, ze wsparciem dla moderów, z tym wszystkim co tam jest, ta gra jest po prostu bardzo bardzo bardzo dobrą rzeczą. Dla określonego grona odbiorców.

Po drugie. Mówiłem, że nie jesteś częścią problemu. Problemem są osoby co nie widzą ocen poniżej 8, a znajdzie się takich wiele.

OK, ale ja mogę mówić tylko o sobie, nie? wink_prosty.gif

Tutaj muszę się wkurzyć. Przestrzegałem o tym parę postów niżej. Pisałem, że trzeba dawać oceny z rozwagą i nie wyrzucać 8-10 na marne! Dlatego dałem Bioshockowi, mojemu faworytowi, 9/10 a nie 10/10. Cała ta historia z grą Irrational Games miała właśnie zwrócić na to uwagę!

Ale to jest ocena dana z rozwagą. Pojawia się coś, co wprowadza rewolucję totalną, ora wszechświat, jest niesamowite i po prostu kosmicznie genialne, więc zasługuje na 10. Ktoś to, okazuje się, daje radę poprawić - co było niewyobrażalne - i co wtedy?

Po za tym... Wiesz jak działam? Ponarzekam w newsie (oczywiście nie bez powodu) i NIE KUPUJĘ. Nie wiem jak inni, ale ja mam się świetnie z moją ostatnia strategią "No EA/Ubisoft/Activision!". Ja żądam konsekwencji i jestem konsekwentny. Jestem zdolny do anulowania preordera jeżeli tylko poczuje, że ktoś chce mnie okraść. Wiele osób niby jest jak owieczki, ale niech chociaż dostaną drogowskaz, że kupując 4 mapki za 60 zostaną oszukani. Może i tak kupią... Ale przynajmniej będą mieli pretensje tylko do siebie i drugi raz już nie dadzą się oszukać. Zobacz ile osób odwróciło się (skutecznie) od Bioware, Activision i Blizzarda.

Hmmm

Diablo 3 - rekordy sprzedaży

Call of Duty - rekordy sprzedaży

Mass Effect 3 - woah jakie cyferki

Coś mówiłeś o odwracaniu się od kogoś?

To to już jest problem jakości artykułu/czasopisma. To że czasami się ma mało czasu, nie oznacza, że nie można przynajmniej spróbować kierować się tymi zagadnieniami. Co jeżeli recenzje nagminnie będą robione na szybko, niedokładnie i nie będą sprawiedliwe? Po prostu nie kupię czasopisma.

To nie jest problem jakości, tylko problem decydowania o tym, co ważne. Generalnie większość ludzi ma kompletnie gdzieś jaka jest muzyka w grze więc dopóki nie jest tragiczna albo fenomenalna w recenzji nie ma na nią miejsca - są ważniejsze rzeczy do opisania.

A problem robienia na szybko - to już jest temat na kompletnie inną rozmowę.

Link to comment
Share on other sites

No tak - można. Ale nie trzeba. Bo czasami taka formuła działa i sprawdza się dobrze.

<opinion on>

Nie, nie sprawdza się. Za pierwszym razem może było fajne. Za każdym następnym, poszedłbym prędzej do kina - może przynajmniej dostałbym ciekawą fabułę wink_prosty.gif

Nie jest, bo w recenzji jest napisane dlaczego tutaj jest bardzo dobra i dlaczego tam jest bardzo dobra i dlaczego jedna jest 8 plus a druga jest na 7. To jest napisane w tekście, w tekście jest uzasadnione, a ocena jest odzwierciedleniem tekstu, a nie gry. Ocena ma pasować do treści recenzji i ją jakoś tam uzupełniać.

Nie jesteś w stanie porównać oceny wystawionej przez X do oceny wystawionej przez Y te samej grze, bo one się nijak do siebie mają. Nie możesz porównać też oceny wystawionej przez X grze Y i Z, bo to dwie inne gry i żyją obok siebie.

A co jeśli Ci powiem, że wziąłem pod uwagę wydźwięk recenzji? Nie można dać Super Meat Boyowi 7/10, mówiąc że nie rozwija gatunku (praktycznie w recenzji to był jedyny zarzut), a następnie później dać MW3, jednocześnie wysuwając identyczne wnioski - 8+. Wiem, ze te gry należą do rożnych gatunków, ale popatrz na to zdroworozsądkowo - nie powinno tak być. Ocena - racja jest odzwierciedleniem recenzji, ale za to recenzja jest niejako odzwierciedleniem jakości gry. Jeżeli z tekstu nie wynika inaczej, to ocena pozwala na porównanie dwóch gier. Nie jest to możliwe teraz ze względu na ocenianie 8-10.

Ale ja nie odpalam Modern Warfare żeby grać w innowacyjne i zmieniające wszechświat produkcje. Tak samo nie idę do McD's żeby szamać witaminy. Idę po stęchłego burgera i dostaję stęchłego burgera. I jeżeli ten burger teraz smakuje tak samo jak smakował dziesięć lat temu - wspaniale - to czemu mam wymagać, żeby smakował inaczej?

Ten hamburger może smakuje raz, drugi... Ale takie odżywianie nie jest zdrowe... Dla twojego gustu. Jak jakiś hamburger może startować do innych dań? Domowy bigos czy kaczka w restauracji są tak samo dobre jak burger? A co z ceną tych dań? Czemu płacisz za hamburgera tyle co za kaczkę? Zgodziłeś się, że ModernFPSy to hamburgery, tak więc ciągnąc tą analogię dalej już widzisz czemu krzywię się na widok wysokich ocen dla tych gier. Może Ci się gra spodobać - nie zmienia to faktu, że w kwestii technicznej, artystycznej czy nowatorstwa, dając hamburgerowi 8+, krzywdzisz tą smakowitą kaczkę czy rodzimy bigos.

No i fajowo, ale ty masz skalę, którą możesz rozumieć tylko ty, a ja - i masa innych ludzi - muszę operować na skali, którą mają zrozumieć tysiące. I niestety nikt nie zrozumie 6/10 dla Diablo 3. Ja też nie zrozumiem.

Czy ja używam jakiś znaków dymnych czy kamieni księżycowych w mojej skali? Wcześniej wyjaśniłem jak interpretuję poszczególne cyferki - nie miałeś żadnych obiekcji, bo wręcz podawałeś przykłady na to że wcale nasze spojrzenie na niektóre oceny, nie różni się. Czy to naprawdę trudne i takie inne być nieco ostrzejszym i bardziej konsekwentnym?

Mówimy o "graczach", tak? Ktoś jara się grą, więc czyta co o niej piszemy w zapowiedziach, już graliśmy, recenzji i ogarnia czy komentujemy coś pod trailerami. Siedzi pewnie na jakimś forum, ma znajomych jarających się tym samym na fejsie, etc. Taki ktoś WIE co kupuje, bo informacje o DRM-ach i innych pierdołach pojawiają się przed premierą gry więc jak to kupuje to - sorry, man - nie moja wina, że jego OMUJBORZE GIERKA MUSZEMIEĆ jest ważniejsze od zdrowego rozsądku pod tytułem: "Pff, wyrzucicie DRM-y, to może pogadamy".

Konsument nie wie do końca co kupuje. Przed premierą nie dowie się niczego czego nie powie producent. W recenzjach jak już wspomniałem, również czasami się nie wyczytasz, że gra ma poważne błędy i wady (bo na przykład recenzent postanowił pójść za hype'em i wydac reckę przed całkowitym zapoznaniem się z grą). Nawet jeżeli się o tym wspomni, to i tak często gęsto walnie się na końcu entuzjastyczne podsumowanie, usypiające czujność. Później słychać tylko płacz rozczarowania. Czemu nie w recenzjach/newsach/zapowiedziach nie można prosić o odrobinę chłodnej kalkulacji by ostudzić jednego czy drugiego?

To jest głębszy temat. Napisałem ostatnio Torchlight 2 na stronę i generalnie, w skrócie, uważam że ta gra jest średniakiem, który mi się nie podoba bo wolę D3. ALE za taką cenę i przy tych rozwiązaniach jest to gra dla określonego odbiorcy naprawdę bardzo dobra. Mogę więc ponarzekać w recenzji na rzeczy, które mnie irytują z zaznaczeniem, że wolę D3 i wtedy ta recenzja służy za dwie rzeczy: jak też wolisz D3 to widzisz co może ci się nie spodobać w T2, a jak nie lubisz D3 to widzisz czego uniknięto w T2. To wszystko sprawia, że mogę osobiście sobie wystawić ocenę 6/10 i zapomnieć, że sequel Tochlight powstał... ale mogę wystawić ocenę 8/10 ogólną, bo za - jeszcze raz - taką cenę, ze wsparciem dla moderów, z tym wszystkim co tam jest, ta gra jest po prostu bardzo bardzo bardzo dobrą rzeczą. Dla określonego grona odbiorców.

Mała uwaga - nie widziałem recenzji T2, nie grałem tez w ten tytuł. Czytając twój opis i twoje przemyślenia, na twoim miejscu nie miałbym problemu ze zdecydowaniem co dać. 7/10 - Mmhhh... Twój umysł dobrze podpowiada Ci - masz dwie opinie - możesz skorzystać z nich obu. Napisz w recenzji to samo co napisałeś mi i zastosuj zasadę złotego środka - zastosuj kompromis pomiędzy swoją opinią, a jakością dla zainteresowanych. Dodatkowo, zakładając, że korzystalibyśmy z "zreformowanego" systemu ocen, to 7/10 było by naprawdę uczciwą oceną.

Też czasami muszę iść na kompromis. Podam przykład - Sonic Generations. Kocham tę grę. Jest nie tylko szybka i emocjonująca, ale i oferuje masę świetnych, nieliniowych poziomów, które są naszprycowane masą smaczków i odniesień dla fanów serii. Fakt, smaczki docenią weterani, ale i tak to świetna gra dla początkujących. Niestety, mimo że bawiłem się świetnie, to nie mogę nie wspomnieć o dość wysokich wymaganiach sprzętowych, okazjonalnych wywalkach do pulpitu i niewygodnym sterowaniu na klawiaturze. Mi te błędy nie przeszkadzają, ale znajdą się ludzie, dla których będzie to problem. W takim wypadku 7/10 jest idealnym wyborem. Właściciele padów i silnych kompów jak i ja i tak dodadzą sobie punkt do recenzji zaraz gdy tylko ją przeczytają. <Zakładając sytuacje gdzie skala 8-10 nie istnieje> Pozostali gracze, którzy podejdą do tej gry, będą świadomi, że to świetna gra z paroma problemami. Pozytywna recenzja, uczciwa ocena, zadowolony i świadomy czytelnik :)

Ale to jest ocena dana z rozwagą. Pojawia się coś, co wprowadza rewolucję totalną, ora wszechświat, jest niesamowite i po prostu kosmicznie genialne, więc zasługuje na 10. Ktoś to, okazuje się, daje radę poprawić - co było niewyobrażalne - i co wtedy?

Zakładając nawet ze taki scenariusz ma szansę zaistnieć... Najpierw dałem 10/10 twierdząc, że nie da się zrobić czegoś lepszego. Później wychodzi Gra 2 i miecie poprzedniczkę. Co robię? Robię najbardziej oczywistą rzecz na świecie - przyznaję się do błędu.

Hmmm

Diablo 3 - rekordy sprzedaży

Call of Duty - rekordy sprzedaży

Mass Effect 3 - woah jakie cyferki

Coś mówiłeś o odwracaniu się od kogoś?

Hmmm.

Kto mógłby się odwrócić od Bioware? A może tak najistotniejsi dla Bioware ludzie? Ray Muzyka i jego przyjaciel, inny ojciec założyciel firmy?

Tona ludzi kupiła Diablo III... ilu z nich nadal gra? Ilu z nich przeszło do konkurencji? Torchlight 2. Ten ostani był ostatnio bardzo wysoko na Top liście Steama, you know...

Jakiś czas temu na waszej stronce był news, że sprzedaż MW3 zwolniła w porównaniu do BlackOps. Nie sądzę by BlackOps 2 odwrócił ten trend. Założymy się? wink_prosty.gif

Edited by NBlastMax
Link to comment
Share on other sites

A co jeśli Ci powiem, że wziąłem pod uwagę wydźwięk recenzji? Nie można dać Super Meat Boyowi 7/10, mówiąc że nie rozwija gatunku (praktycznie w recenzji to był jedyny zarzut), a następnie później dać MW3, jednocześnie wysuwając identyczne wnioski - 8+. Wiem, ze te gry należą do rożnych gatunków, ale popatrz na to zdroworozsądkowo - nie powinno tak być. Ocena - racja jest odzwierciedleniem recenzji, ale za to recenzja jest niejako odzwierciedleniem jakości gry. Jeżeli z tekstu nie wynika inaczej, to ocena pozwala na porównanie dwóch gier. Nie jest to możliwe teraz ze względu na ocenianie 8-10.

Nie nie nie nie nie nie. A nawet

[media=]

Nie można zestawić ze sobą recenzji SMB i MW3, bo to nie ma żadnego sensu, żadnej wspólnej podstawy, żadnego wspólnego mianownika. Nie da się, po prostu nie. To tak, jakby stawiać obok siebie płytę Queen i Burzum i zastanawiać się kto miał rację przy recenzji skoro dostały identyczne oceny.

Recenzja odzwierciedla jakość gry, ocena podsumowuje wnioski z recenzji, dlatego ocena nie ma związku z grą jako taką, a z oceną jakości rozpisaną w recenzji. Dlatego też nie masz zestawiać ze sobą np. ocen BF3 i MW3, nie wiem jakie były, tylko tekst i to, co z niego wynika. Dlatego jeżeli zestawiłbyś recenzję SMB i Limbo, to miałbyś jakieś sensowne porównanie - w jednym gatunku, w obrębie jednego zagadnienia.

Ten hamburger może smakuje raz, drugi... Ale takie odżywianie nie jest zdrowe... Dla twojego gustu. Jak jakiś hamburger może startować do innych dań? Domowy bigos czy kaczka w restauracji są tak samo dobre jak burger? A co z ceną tych dań? Czemu płacisz za hamburgera tyle co za kaczkę? Zgodziłeś się, że ModernFPSy to hamburgery, tak więc ciągnąc tą analogię dalej już widzisz czemu krzywię się na widok wysokich ocen dla tych gier. Może Ci się gra spodobać - nie zmienia to faktu, że w kwestii technicznej, artystycznej czy nowatorstwa, dając hamburgerowi 8+, krzywdzisz tą smakowitą kaczkę czy rodzimy bigos.

No tak, ale tu wchodzisz znowu w opinie, gusta i inne sprawy, o których moglibyśmy rozmawiać w knajpie, a nie przez internet, bo spędzimy na tym dwa miliony razy więcej czasu, niż powinniśmy wink_prosty.gif.

Mała uwaga - nie widziałem recenzji T2, nie grałem tez w ten tytuł. Czytając twój opis i twoje przemyślenia, na twoim miejscu nie miałbym problemu ze zdecydowaniem co dać. 7/10 - Mmhhh... Twój umysł dobrze podpowiada Ci - masz dwie opinie - możesz skorzystać z nich obu. Napisz w recenzji to samo co napisałeś mi i zastosuj zasadę złotego środka - zastosuj kompromis pomiędzy swoją opinią, a jakością dla zainteresowanych. Dodatkowo, zakładając, że korzystalibyśmy z "zreformowanego" systemu ocen, to 7/10 było by naprawdę uczciwą oceną.

No ale nie korzystamy, więc równie uzasadnione jest 8/10 ;]

Kto mógłby się odwrócić od Bioware? A może tak najistotniejsi dla Bioware ludzie? Ray Muzyka i jego przyjaciel, inny ojciec założyciel firmy?

Tona ludzi kupiła Diablo III... ilu z nich nadal gra? Ilu z nich przeszło do konkurencji? Torchlight 2. Ten ostani był ostatnio bardzo wysoko na Top liście Steama, you know...

Jakiś czas temu na waszej stronce był news, że sprzedaż MW3 zwolniła w porównaniu do BlackOps. Nie sądzę by BlackOps 2 odwrócił ten trend. Założymy się? wink_prosty.gif

Niczego to nie zmienia - numerki są duże, gry się sprzedały, jak następne części sprzedadzą się równie dobrze, to nikt się garstką marudzących graczy nie przejmie ;]

Link to comment
Share on other sites

Nie można zestawić ze sobą recenzji SMB i MW3, bo to nie ma żadnego sensu, żadnej wspólnej podstawy, żadnego wspólnego mianownika. Nie da się, po prostu nie. To tak, jakby stawiać obok siebie płytę Queen i Burzum i zastanawiać się kto miał rację przy recenzji skoro dostały identyczne oceny.

Recenzja odzwierciedla jakość gry, ocena podsumowuje wnioski z recenzji, dlatego ocena nie ma związku z grą jako taką, a z oceną jakości rozpisaną w recenzji. Dlatego też nie masz zestawiać ze sobą np. ocen BF3 i MW3, nie wiem jakie były, tylko tekst i to, co z niego wynika. Dlatego jeżeli zestawiłbyś recenzję SMB i Limbo, to miałbyś jakieś sensowne porównanie - w jednym gatunku, w obrębie jednego zagadnienia.

Czekaj czekaj... Czyli twierdzisz, że BF3 i MW3 nie mogę porównać, ale LIMBO i Super Meat Boya już tak?

O.o

Serio? Naprawdę? Twierdzisz, że nie mogę porównać dwóch liniowych FPSów osadzonych we współczesnych realiach z masą skryptów i nastawieniem na multi, ale za to w pełni uzasadnione jest zestawienie groteskowej, kolorowej, nastawionej 100% na umiejętności, arcade'owej, arcytrudnej platformówki z nastrojową grą, jadącą maksymalnie na klimacie, szarobury tytuł, który ma więcej w sobie gry logicznej niż platformera? Naprawdę... Całkowicie mnie zaskoczyłeś tą logiką... Jeszcze raz powtórzę... SERIO?

Po za tym, nie widzisz żadnych mianowników w obu recenzjach. Nie możesz go nie widzieć, bo nie pamiętasz/nie przeczytałeś:

Wydźwięk.

Może to nie jest podstawa do jakiś mega-statystycznych wniosków, ale sytuacja gdzie jednej grze uchodzi coś na sucho, a druga dostaje za to samo baty... Parę luźnych wniosków można z tego wyciągnąć. Mimo różnych gatunków MW3 i SMB można porównać w paru kwestiach. Obie gry pochodzą ze starych jak świat gatunków, obie gry Ameryki nie odkrywają, obie są nastawione na szybką rozgrywkę i tak dalej... Porównania, to nie tylko skala lepsze/gorsze, nie można czegoś bezceremonialnie wywalić z porównania bo jest mniej lub bardziej... inne. Na lekcjach J. Polskiego porównuje się Kmicica z Zagłobą. Też będziesz marudził, że reprezentują inne postawy i fochniesz się na nauczycielkę?

No ale nie korzystamy, więc równie uzasadnione jest 8/10 ;]

I tym sposobem znowu wylądowaliśmy w sidła osiem-dziesięć. Niejako udowodniłeś, że problem istnieje. smile_prosty.gif

Niczego to nie zmienia - numerki są duże, gry się sprzedały, jak następne części sprzedadzą się równie dobrze, to nikt się garstką marudzących graczy nie przejmie ;]

Te numerki maleją lub będą maleć wcześniej czy później, bo marudników zacznie przybywać, a to już korporacje zaboli mocniej. Słyszałeś o sytuacji z 1983 roku? E.T. Wtedy to gdy gry borykały się z brakiem innowacji, deweloperzy mogli wydać cokolwiek, a i tak się sprzedawało. Jedna koszmarna gra praktycznie samodzielnie "zabiła" branżę na kilka lat. Szał na gry momentalnie się skończył, a sprzedaż praktycznie wyzerowała. Widzę strasznie dużo analogi do współczesności w tej historii. Właśnie pompujemy bańkę. Jeden koszmarny, masowy tytuł i cały aktualny status quo pójdzie w...

Edited by NBlastMax
Link to comment
Share on other sites

Czekaj czekaj... Czyli twierdzisz, że BF3 i MW3 nie mogę porównać, ale LIMBO i Super Meat Boya już tak?

O.o

Serio? Naprawdę? Twierdzisz, że nie mogę porównać dwóch liniowych FPSów osadzonych we współczesnych realiach z masą skryptów i nastawieniem na multi, ale za to w pełni uzasadnione jest zestawienie groteskowej, kolorowej, nastawionej 100% na umiejętności, arcade'owej, arcytrudnej platformówki z nastrojową grą, jadącą maksymalnie na klimacie, szarobury tytuł, który ma więcej w sobie gry logicznej niż platformera? Naprawdę... Całkowicie mnie zaskoczyłeś tą logiką... Jeszcze raz powtórzę... SERIO?

nie, mówię że nie możesz porównać OCENY MW3 i BF3, ale recenzje jak najbardziej. Tak samo jak nie możesz porównać oceny Limbo i SMB, ale ich recenzje - owszem.

Może to nie jest podstawa do jakiś mega-statystycznych wniosków, ale sytuacja gdzie jednej grze uchodzi coś na sucho, a druga dostaje za to samo baty... Parę luźnych wniosków można z tego wyciągnąć. Mimo różnych gatunków MW3 i SMB można porównać w paru kwestiach. Obie gry pochodzą ze starych jak świat gatunków, obie gry Ameryki nie odkrywają, obie są nastawione na szybką rozgrywkę i tak dalej... Porównania, to nie tylko skala lepsze/gorsze, nie można czegoś bezceremonialnie wywalić z porównania bo jest mniej lub bardziej... inne. Na lekcjach J. Polskiego porównuje się Kmicica z Zagłobą. Też będziesz marudził, że reprezentują inne postawy i fochniesz się na nauczycielkę?

Jak mi nauczycielka zacznie porównywać Byrona z Reymontem wsadzając ich do jednego worka to tak, owszem, fochnę się i powiem, że powinna się dokształcić zanim zacznie uczyć. Nie możesz, nie da się, zestawić dwóch gatunków opierających się na zupełnie innych rzeczach i na innym przedstawieniu treści, innych założeniach. Nie możesz porównywać mikrofalówki ze zmywarką.

I tym sposobem znowu wylądowaliśmy w sidła osiem-dziesięć. Niejako udowodniłeś, że problem istnieje. smile_prosty.gif

Mówię o jednostkowym przypadku Torchlight 2 ;]

Te numerki maleją lub będą maleć wcześniej czy później, bo marudników zacznie przybywać, a to już korporacje zaboli mocniej. Słyszałeś o sytuacji z 1983 roku? E.T. Wtedy to gdy gry borykały się z brakiem innowacji, deweloperzy mogli wydać cokolwiek, a i tak się sprzedawało. Jedna koszmarna gra praktycznie samodzielnie "zabiła" branżę na kilka lat. Szał na gry momentalnie się skończył, a sprzedaż praktycznie wyzerowała. Widzę strasznie dużo analogi do współczesności w tej historii. Właśnie pompujemy bańkę. Jeden koszmarny, masowy tytuł i cały aktualny status quo pójdzie w...

Numerki maleją, bo np. nie wlicza się do nich sprzedaży ze Steama, który wynikami się nie chwali. Numerki maleją, bo ludzie przechodzą na darmowe giereczki z iSprzętu i Facebooka. Numerki maleją z wielu różnych powodów, a hardkorowi gracze/marudnicy to tylko maluteńki procencik w morzu problemów, jakie ma ta branża. Bo hardkorowi gracze i tak w grę z reguły zagrają pomimo tego, że trochę popyskują i pomarudzą na internetowych forach.

Co do E.T. - ta gra to tylko symbol większego problemu. Polecam szerszy obraz: http://en.wikipedia.org/wiki/North_American_video_game_crash_of_1983

Link to comment
Share on other sites

nie, mówię że nie możesz porównać OCENY MW3 i BF3, ale recenzje jak najbardziej. Tak samo jak nie możesz porównać oceny Limbo i SMB, ale ich recenzje - owszem.

Czytając poprzedni post trudno byłoby dość to takich wniosków. Ale teraz zastanów się na chwile. Oboje się zgadzamy że oceny są teraz zepsute (ja sądzę, że łatwo jest naprawić - ty nie). A teraz pytanie... Po co w ogóle oceny? Jaka była argumentacja ludzi, którzy w początkowych latach istnienia pisma prosili redakcję o dodanie cyferek? Informacja i możliwość porównania. Nawet jeśli według Ciebie, ocen nie można porównywać, to i tak zrobią to tysiące czytelników, bo możliwość porównania to jedna najbardziej oczywistych rzeczy jaka przychodzi Ci do głowy gdy widzisz metryczkę. A nawet jeśli nie powinno się porównywać ocen - to i tak ludzie to robią. Może teraz rzeczywiście oceny w recenzjach można teraz sobie o kant tyłka cisnąc.. ale właśnie w tym jest problem. O tym przez cały czas rozmawiamy: o nadaniu, chociaż drobnego, sensu tej skali. Gdyby metryczka była "zdrowsza", to nie byłbyś tak antagonistyczny do porównań.

Jak mi nauczycielka zacznie porównywać Byrona z Reymontem wsadzając ich do jednego worka to tak, owszem, fochnę się i powiem, że powinna się dokształcić zanim zacznie uczyć. Nie możesz, nie da się, zestawić dwóch gatunków opierających się na zupełnie innych rzeczach i na innym przedstawieniu treści, innych założeniach. Nie możesz porównywać mikrofalówki ze zmywarką.

Ja nie widzę problemu by porównać mikrofalę ze zmywarką. Fakt, służą do innych rzeczy, ale mikrofalówka jest tańsza od zmywarki, oba przedmioty nie są konieczne potrzebne, oba są w kuchni. Tu wszystko zależy od twojej definicji czym jest porównanie. Porównanie to zestawienie dwóch różnych przedmiotów/utworów/gier. RÓŻNYCH. Jak różnych? Czemu magicznie ograniczasz się do gatunków? Może zawęzimy krąg jeszcze bardziej? Porównywajmy tylko recenzje gier tego samego producenta. Niektóre rzeczy można porównać nawet jeżeli gdy pochodzą z innych gatunków: cena do jakości, jakość grafiki 3D (zakładając, że gra nie idzie w styl graficzny), uciążliwość DRMów, wygoda sterowania na klawiaturze, jakość portu.,,

Ten konsolowy FPS sprawdza się znakomicie na na pececie. ta gra wyścigowa z kolei nie działa pod klawiaturą i ciągle się wiesza.

Samochodówka grywalnościowo może być dużo lepsza od FPSa, ale mnie to nie interesuje w tej chwili, bo porównuje jakość portu. Nie porównuje całej recenzji. Nie zapominam oczywiście o wydźwięku całego artykułu, bo na przykład grywalność może kompensować błędy (akurat w przypadku MW3 i SMB końcowe wnioski były podobne)

Wracając do przykładu MW3 vs. SMB, porównuje jedną i tą samą rzecz - innowacyjność. Jeżeli obie recenzje mówią,że jest to główny problem obu tytułów i ciężko znaleźć inną ich wadę... Zdrowy rozsądek mówi mi, że coś tu jest nie tak.

Mówię o jednostkowym przypadku Torchlight 2 ;]

A później dasz Dishonored 9+/10, Black Opsowi 2 8+/10, Medal od Honor 8/10...

Numerki maleją, bo np. nie wlicza się do nich sprzedaży ze Steama, który wynikami się nie chwali. Numerki maleją, bo ludzie przechodzą na darmowe giereczki z iSprzętu i Facebooka. Numerki maleją z wielu różnych powodów, a hardkorowi gracze/marudnicy to tylko maluteńki procencik w morzu problemów, jakie ma ta branża. Bo hardkorowi gracze i tak w grę z reguły zagrają pomimo tego, że trochę popyskują i pomarudzą na internetowych forach.

Co do E.T. - ta gra to tylko symbol większego problemu. Polecam szerszy obraz: http://en.wikipedia....e_crash_of_1983

Nie doceniasz hardkorowych graczy, to raz. Myślisz, że wszyscy są jak owieczki i dadzą się oszukać kilkukrotnie? Czemu nie pomagacie w podjęciu mądrej decyzji, pisząc zbalansowane, nieprzehajpowane recenzje? Wiem, że ludzie i tak będą zdesperowani i grę kupią, ale może warto chociaż postarać się im pomóc?

O krachu z 1983 czytałem w bardzo fajnej polskiej książce na temat historii gier. Wciąż widzę masę analogi pomiędzy 1983 i 2012. Jeden, niewybaczalnie zły, CoD, a bądź pewny, że normalnego FPSa nie zobaczysz później przez kilka lat.

Edited by NBlastMax
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...