Jump to content
mateusz(stefan)

Piłka Nożna V

Recommended Posts

Cóż za piękny wieczór! <3

Przy okazji pierwszej bramki - piłka uderzyła Zapatę w GŁOWĘ co widać na powtórkach - polecam poszukać, bo warto się zreflektować, przed pochopną oceną smile_prosty.gif

Jak widać piłka uderzyła biednego zawodnika w twarz, ergo bramka jak to Endżel powiedział w studiu TVP zdobyta prawidłowo. Szkoda tylko,że jako jedyny starał się o obiektywność. Szczególnie wymowna była cisza Szpaka po 2 bramce. Miło tak czasem zagrać na nosie innym, oj miło :wub:

Edited by alexiej
  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szkoda tylko,że jako jedyny starał się o obiektywność. Szczególnie wymowna była cisza Szpaka po 2 bramce. Miło tak czasem zagrać na nosie innym, oj miło

Chwilę później stwierdził, że ta porażka nie zmienia statusu Barcelony jako największego/najlepszego klubu na świecie. Najzabawniejsze to posiadanie piłki, które miało wynosić 3/4 czasu dla przyjezdnych, które tak naprawdę nie przełożyło się na liczbę sytuacji podbramkowych. Szpakowski ku pokrzepieniu serc dodał, że być może Barcelona chce zapewnić dodatkowe emocje przed rewanżem. Zawsze leciał z wiatrem. Przecież pod koniec lat 90-tych był kibicem Manchesteru United. Szpakowski zawsze zwycięski.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Up - nie wiem kogo był kibicem w latach 90, ale to co piszesz świadczy o tym, że znowu "popłynął". Pod każdym względem Barcelona nie jest najlepsza/największa. Najwięcej kibiców na świecie i największy przychód - Manchester United. Najlepszy klub - Corinthians (wygrywanie trofeów to nie jest miarodajny wskaźnik, ale jedyny dostępny, a KMŚ należy właśnie do Brazylijczyków). Najlepszy klub w Europie - Chelsea lub Atletico (zależy co brać pod uwagę), a najlepszy klub obecnie w Europie to może być Barcelona, ale równe prawa do tego miana może sobie rościć Bayern i MU, jeśli brać pod uwagę wyniki w silnych ligach.

Porażka Barcy tyleż niespodziewana co miła, bo Milan wciąż odbudowuje swoją formę w lidze włoskiej i wszyscy skazywali go na porażkę. FCB będzie teraz ciężko o awans, gdyż prosta matematyka wskazuje, że jeśli ACM strzeli na wyjeździe, do awansu potrzeba będzie Barcelonie aż 4 goli, a jak Włosi trafią 2 razy, aż 5, co może być wynikiem prawdopodobnym gdy Barca gra z Getafe czy innym Rayo Vallecano, a nie z drużyną klasy Milanu. Czyżby historia miała zatoczyć małe koło i po Interze parę lat temu, kolejny mediolański klub miał wyeliminować piłkarzy z Katalonii?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Arsenal- Bayern 1:3

Nie spodziewałem się tak łatwej wygranej Bayernu. Zespół z Niemiec jest w tym sezonie nie do powstrzymania. Bardzo dobry mecz w wykonaniu ofensywy Bayernu. Rewanż będzie tylko formalnością

Milan- Barcelona 2:0

Wynik bardzo zaskakujący. Milan zagrał bardzo dobry mecz. Pierwsza bramka nie powinna zostać uznana. Mimo wszystko należą się brawa zespołowi z Włoch. Barcelona zagrała bardzo słaby mecz. Messi prawie niewidoczny. Przed rewanżem Barcelona jest w trudnej sytuacji.

Mnie inicjatywa Bońka cieszy. Dudek to jeden z najlepszych bramkarzy w historii Polski

Edited by gr86

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczorajszy mecz Barcy z Milanem był bardzo ciekawy. Co prawda pierwsza połowa przynudna, ale w drugiej działo się wszystko. Bramki padały, kości trzeszczały, czaszki się zderzały wink_prosty.gif No i Milan wykorzystał największą słabość Barcy - brak zębów w sytuacji, w której rywal gra mądrze w defensywie. Doszedł do tego brak błysku motorów napędowych zespołu i mamy klops. Który to już raz? No ale to w sumie jedyna taktyka, która gwarantuje sukces z Barcą. Iść na wymianę ciosów się nie opłaca.

PS Mecz pożegnalny Dudka to farsa. Przecież ten facet zakończył karierę dwa lata temu!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najzabawniejsze to posiadanie piłki, które miało wynosić 3/4 czasu dla przyjezdnych, które tak naprawdę nie przełożyło się na liczbę sytuacji podbramkowych.

Ja w ogóle wczoraj odniosłem wrażenie, że Barcelona zapomniała, że przegrywa. 1:0 dla Rossonerich, a Katalończycy dalej klepią w środku, i jeszcze się dziwią, że Milan nie wychodzi z pressingiem. 2:0 - wciąż to samo.

Zawsze leciał z wiatrem. Przecież pod koniec lat 90-tych był kibicem Manchesteru United. Szpakowski zawsze zwycięski.

Nu, nu, nu, ja rozumiem, że bycie hejterem United do czegoś zobowiązuje ale bez przesady - może nie byłem wtedy najstarszy, ale nie przypominam sobie, żeby pan Szpakowski odstawiał takie cyrki jak przy okazji meczów Barcy obecnie.

Odnośnie pierwszej bramki - jak oglądałem to w TV, to też wydawało mi się, że jest ręka. Ciężka do oceny sytuacja, szkoda, że wszystkie media obecnie klepią jak mantrę, że sędzie oszukał Barcelonę nie odgwizdując ręki, a nikomu się nie chce obejrzeć powtórek.

Jeszcze słówko o meczu - ja od dawien dawna nie widziałem żadnej poważnej drużyny (bo za taką nie sposób nie uważać FCB), która na mecz wyszłaby równie nieprzygotowana fizycznie, jak wczoraj Katalończycy. Całą drugą połowę już nawet nie truchtali, ale CHODZILI po boisku. Może nieco mniej gry w klepkę na treningach, a za to trochę więcej biegania? ;>

Sytuacja przed spotkaniem na Camp Nou na pewno nie jest przesądzona, ale Milan ma tę przewagę, że może sobie pozwolić na spokojną grę z kontry, bo im wystarczy się bronić.

Edited by t3tris
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nu, nu, nu, ja rozumiem, że bycie hejterem United do czegoś zobowiązuje ale bez przesady - może nie byłem wtedy najstarszy, ale nie przypominam sobie, żeby pan Szpakowski odstawiał takie cyrki jak przy okazji meczów Barcy obecnie.

Wypraszam sobie. Wtedy jeszcze sam kibicowałem United, jako mały szkrab. Chodzi mi tutaj o Szpakowskiego, który staje się zawsze kibicem wygrywających drużyn. Pamiętam jak podniecał się ogromnie przed każdym meczem na Old Trafford. Nie mam o to pretensji do Manchesteru, bo jak wiadomo sukcesy przyciągają sezonowców. W kilku ostatnich latach Barcelona wygrała Ligę Mistrzów (chociaż 2 tryumfy na 6 ostatnich edycji trudno nazwać dominacją). W mediach pojawiło się mnóstwo "wyznawców" Barcelony, która stała się poniekąd religią.

Ja w ogóle wczoraj odniosłem wrażenie, że Barcelona zapomniała, że przegrywa. 1:0 dla Rossonerich, a Katalończycy dalej klepią w środku, i jeszcze się dziwią, że Milan nie wychodzi z pressingiem. 2:0 - wciąż to samo.

Dlatego, że oni "wypaczyli" ideę futbolu. Bardziej neutralnie powiadziałbym "zmienili". W piłce do tej pory najważniejsze było, żeby strzelać bramki. Oni uznali, że należy trzymać od niej przeciwnika z daleka i ją przetrzymywać. Skrajność w stosunku do znajdującej się na drugim końcu taktyki catenaccio. Przy okazji zapomnieli, że powinno wymieniać się piłkę i jednocześnie zbliżać do bramki przeciwnika. Dobierając niemal wyłącznie zawodników o skromnych warunkach fizycznych praktycznie wyeliminowali ze swojej gry wrzutki w pole karne, czy dośrodkowania po stałych fragmentach gry. Grając w "dziada" nie zawsze da się ograć każdego przeciwnika.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pamiętam jak podniecał się ogromnie przed każdym meczem na Old Trafford.

Jasne, ale kto się wtedy nie podniecał?

Problemem ze Szpakowskim i Barceloną jest to, że on swojej sympatii zupełnie nie potrafi sobie włożyć w kieszeń w czasie komentowania. Prowadzi to do sytuacji tak kuriozalnych, jak choćby wczorajsze gadki o tym, że mimo przegranej - Barca uber alles.

Mimo swojej awersji do Szpakowskiego nie posuwałbym się tak daleko, żeby go równać z typowymi sezonowcami - tak zagorzałym fanboyem MU, jak obecnie Barcelony to on nigdy nie był.

W piłce do tej pory najważniejsze było, żeby strzelać bramki.

O to, to! I ja naprawdę nie mam nic do tego w jaki sposób jakaś drużyna to robi, o ile jest to zgodne z przepisami. Barcelona jednak nieco się zagalopowała w stosowaniu swojej jednej (złośliwi mogliby powiedzieć, że jedynej) taktyki, skutkiem czego z przeciwnikami grającymi konsekwentnie w obronie, i niedających się prowokować, radzą sobie cokolwiek słabo.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet nie potrzebna była jakaś mega włoska obrona żeby Barca poległa. Milan bronił bardzo dobrze, ale też nie były to zasieki nie do przejścia. Team z Camp Nou grał bardzo wolno. Spodziewałem się że na drugą część wyjdą zmobilizowani z przeświadczeniem że klepanie piłki na obrzeżu 3 metrów 30 metrów od bramki nic nie da. A tu taki psikus. Zarówno Milanu jak i Barcelony specjalną sympatią nie darzę, dlatego spodziewałem się po prostu dobrego meczu. Druga połowa mi to dała z nawiązką. Oczywiście pierwszy gol nie powinien zostać uznany, ale przy drugim to już ręce same do oklasków się składały. Niewidoczny Messi, fatalny Alves, zero polotu w ataku. Myślałem że już nigdy goście nie zdecydują się na strzał z dystansu żeby chociaż tym zaskoczyć Milan. Kojarzę jedno uderzenie z 70 minuty... Jeszcze przy tej akcji z ręką w pierwszej części- jeśli spalony był to oczywiście o karnym nie ma mowy, jednak jeśli ofsajdu nie było to dla mnie "jedenastka"

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i rewanż zapowiada się bardzo ciekawie. Ale i tak "gimbusy" i sezonowcy Barcy płakusiają, że wynik wypaczony, że sędzia zły. Oby tylko na Camp Nou Milan nie został okradziony. Ale tak jak piszecie- Milan strzela gola- i Barca będzie mieć ciężko.

A mogłoby być i 3,4 do zera, gdyby było do kogo podawać. Dwóch wyszło do przodu, a reszta została. I co tu zrobić?

Jeszcze tylko niech "żelowcy" przerżną z Utd i będę zadowolony.

Teraz pasuje tylko znany mem "Wygramy wysoko i w rewanżu będzie git - MIL 2:0 BAR - Taki *uj" biggrin_prosty.gif

Edited by piotrekpk19
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo się cieszę ze zwycięstwa Milanu. Barcelona zagrała bardzo słaby mecz. Konsekwentna gra obronna i dobrze wyprowadzane kontrataki to siła niszcząca katalońską ekipę. Ręki oczywiście nie było, bramki były prawidołowe, w dodatku druga z nich bardzo ładna. Zamiast uderzyć na siłę, Muntari spokojnieprzymierzył i efekt każdy widział.

Szpakowski po raz kolejny udowadnia, że, przynajmniej ostatnio, komentatorem jest bardzo miernym. Uparcie powtarzał się na temat "kontrowersyjnego" gola, pomylił Alexisa Sancheza z Montoyą (przecież nie musiał mówić kto to, skoro nie wie - nie musi znać wszystkich twarzy, numerka widać nie było... ale na logikę - po co obrońca, jeśli drużyna przegrywa?). Facet nie "siedzi" już tak w piłce, jak dawniej, a emocji to on u mnie nie wywiera. A, może jednak - negatywne.

Edited by Elano
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach, jak wspaniale jest widzieć Barcelonę na kolanach w tak prestiżowym spotkaniu. Nie wierzyłem w Milan, bo kto jak kto, ale Barca umie się spiąć na tak ważne mecze. Nie wyszło, nie był to ich dzień, ale dzięki temu Milan jest faworytem dwumeczu, bo wystarczy nie przegrać wyżej niż 1:0, co da się zrobić. A przy okazji wbiją może jakąś brameczkę ;)

Jak zwykle pojawiło się sporo kontrowersji przy okazji meczu Barcelony, ale mnie, oprócz mówienia, jakoby sędzia ograbił Katalończyków, znowu najbardziej śmieszy pomeczowa wypowiedź zastępcy trenera. Udowadnia on swoją ignorancję mówiąc, że na pewno u nich na Camp Nou wszystko potoczy się zupełnie inaczej. Ale najbardziej rozwaliło mnie zdanie, gdzie trener narzeka na murawę: Stan murawy utrudnił nam grę... Mógłbym odpowiedzieć niecenzuralnym cytatem (tu się nie pier... w tańcu), ale powiem jedynie, że powoli przestaje mnie śmieszyć narzekanie Barcy na stan murawy, tak jak to miało miejsce rok temu. Nie udało się wygrać na wyjeździe - winna krzywo przycięta trawa, wilgotność powietrza, ciężar koszulek po 90 minutach, okrągła piłka i Bóg wie co jeszcze. Ci panowie chyba minęli się z powołaniem zostając piłkarzami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio pamiętam jak Hiszpanie narzekali na stan murawy podczas Euro. Chichot historii, że było to w meczu z Włochami. Na Camp Nou murawa będzie zapewne świetnie przygotowana. W końcu zraszacze mają tam najlepsze w Europie icon_twisted.gif

Z tą Barceloną na kolanach to jeszcze bym nie przesądzał. Milan pokazał się z bardzo dobrej stronie, ale szczególnie w Serie A widać, że to chaotycznie grająca drużyna. Jeśli zagrają jak podczas jednego ze słabszych występów z ligi włoskiej, to mogą jeszcze roztrwonić przewagę. Chociaż na pewno skupiają główne siły już tylko na Lidze Mistrzów.

Mimo swojej awersji do Szpakowskiego nie posuwałbym się tak daleko, żeby go równać z typowymi sezonowcami - tak zagorzałym fanboyem MU, jak obecnie Barcelony to on nigdy nie był.

Tylko, że przed laty nie kojarzyłem go jako wielkiego fana FCB. Dopiero, kiedy klub z Katalonii zrobił się "modny", to zaczął im kibicować jako najlepszemu zespołowi świata. Poza tym jego redakcyjny kolega Szaranowicz również komentował "sezonowo". Kiedyś podczas relacji z NBA, gdy mistrzem zostawali Pistons, to opiewał właśnie tę drużynę. Później Jordana i Bullsów. Gdy Małysz zaczął odnosić sukcesy w skokach, to zaczął je komentować, and so on.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

AC Milan : FC Barcelona 2:0

Brawo Milan. Fatalny mecz w wykonaniu gości. "Zespół nie z tej Ziemi" został rozbity jedną z prostszych w założeniu taktyk, co gorzej po raz kolejny. Włosi wyciągnęli wnioski i zastosowali tę samą technikę jakie używał Mourinho w Chelsea i Interze w starciach z Katalończykami-murowanie bramki i cierpliwe wyczekiwanie na zabójcze kontry. Allegri odrobił pracę domową i to jego zespół jest jedną nogą w kolejnym etapie. To nie zmienia jednak faktu, że Barcelona po prostu zagrała kiepsko, bez polotu, bez pomysłu na takie ustawienie i jakby bez ikry. Co z tego, że utrzymywała się przez większość meczu przy piłce skoro nie potrafiła stworzyć dogodnych okazji, by pokonać Abbiatiego. Messi próbował dryblingów, ale defensywa gospodarzy działała bez zarzutów, a w razie niebezpieczeństwa obrońcy szybko interweniowali bądź wspierali ich skrzydłowi.

Gra się nawet układała, Milan próbował coś stworzyć, ale brakowało dobrego wykończenia i pewności, bo co chwilę piłkarze oddawali piłkę zamiast próbować się przy niej utrzymać. Gol zmienił jednak sytuację o 180 stopni i to Hiszpanie zaczęli się pocić, wzmacniać napór i bardziej otwierać. Wszyscy się zgodzą, że gola być nie powinno, ewidentna ręka, choć sztab sędziów rozlokowanych wokół, jej nie dostrzegł. Zdarza się, nie po raz pierwszy z winy arbitrów jakiś zespół jest pokrzywdzony (trafiało i na rywali Barcelony, więc i na nią też przyszła kolej), trzeba się nie załamywać tylko grać dalej. Złośliwi są pewnie z tego faktu mega zadowoleni, bo w końcu ta przeklęta Barcelona zasłużyła na utarcie nosa. Najgorsze jednak w tym wszystkim było, że właśnie w taki sposób zdobyta bramka zmieniła oblicze gry. Blaugrana straciła dokładność i pewność na rzecz rywala, który bardzo podbudował się golem. Rozgoryczenie zajęło miejsce sportowej złości i ducha walki, a druga bramka była tylko kwestią czasu.

Włosi zagrali dobry mecz i mają prawo być zadowoleni, a w Barcelonie piłkarzom jest potrzebny zimny prysznic na głowę i to jak najszybciej. Zbliża się okres ważnych meczów, z czego najważniejsze to spotkanie z Realem w Pucharze Króla i rewanż na Camp Nou. W lidze bardziej należy bać się Atletico niż Realu. Mam nadzieję, że Tito coś wykombinuje i nawet jeśli Barca odpadnie z LM to zrobi to w dobrym stylu, po ciężkiej walce.

Ps. W odpowiedzi na "modę na kibicowanie". Skoro to Włosi przejechali się po Barcelonie, więc teraz populacja sezonowców Milanu zwiększa się wink_prosty.gif . A kiedyś ludzie uważali, że im więcej fanów własnego klubu tym lepiej...

Ps2. Mnie filmik nie przekonuję, bo ujęcie jest jakie jest. Może jestem ślepy, może jest późno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wszyscy się zgodzą, że gola być nie powinno, ewidentna ręka, choć sztab sędziów rozlokowanych wokół, jej nie dostrzegł.

Widziałeś filmik z postu alexieja parę wpisów wyżej? smile_prosty.gif Ja byłem mocno zniesmaczony tym, w jaki sposób Milan uzyskał ten było, nie było bardzo cieszący mnie wynik, a po obejrzeniu tego humor znacznie mi się poprawił, bo wychodzi na to, że zwycięstwo w takich rozmiarach było jak najbardziej słuszne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up

Według mnie tam była ręka, ale nie taka "czysta". Gdyby dostał bezpośrednio w głowę, to piłka odbiłaby się dużo mocniej, a ona wytraciła niemal całą prędkość. Wydaje mi się, że dostał najpierw w głowę, a później w rękę, co wyjaśniałoby dziwny lot futbolówki. Tym nie mniej ciężko uznać, to za błąd sędziego jeśli zinterpretował to jako przypadkowe zagranie. Szkoda, że nie ma dobrych powtórek z kamery znajdującej się za linią boczną. Można by bardziej precyzyjnie stwierdzić, czy ta ręka była czy nie.

PS Jeszcze pewna anegdotka dotycząca Szpakowskiego. Podczas Mistrzostw Europy w Portugalii w 2004 roku tak mocno dopingował Francuzów, że aż głowa bolała. Chorwaci w meczu grupowym zremisowali z reprezentacją Trójkolorowych 2:2, a gola dającego remis zdobył Trezeguet. Doszło do tego w kuriozalnych okolicznościach, bo bramkarz wybijał piłkę z pola bramkowego, Francuz miał wysoko uniesione ręcę i ją zblokował, po czym mógł strzelać na pustą bramkę. Szpakowski mówił wtedy, że piłka odbita od ręki nie zmieniła kierunku. Ciekawe, bo zamiast polecieć w stronę środka boiska, poleciała w stronę bramki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Liverpool- Zenit 3:1

Jak wygrać 3:1 i nie awansować do kolejnej rundy. Oglądałem mecz od 60 minuty i działa się masa rzeczy, a wynik do końca był otwarty. Suarez popisał się świetnymi dwoma strzałami z wolnego i z tego zrobiły się dwa gole. W między czasie bramkę zdobył Allen, a pierwsze trafienie zaliczył w 28 minucie Hulk. Rywalizacja obu ekip zapowiadała się od początku na ekscytującą i 6 goli w dwóch meczach to potwierdziło. Historia mogła znowu wyjść na korzyść gospodarzy gdyby po takim horrorze strzelili jeszcze jednego gola i udało by im się awansować. Kowalewski w roli komentatora lekko mówiąc nie popisał się. Ma fajny głos i całkiem niezłą wiedzę, ale jego wywody są zdecydowanie za długie to raz, a dwa że od 60 minuty do końca jakieś 10 razy powtarzał o przydomku Suareza którego rosyjskie media określiły "czortem na miotle"

W kolejnej fazie mamy hit, czyli Inter z Tottenhamem. Ciekawie też w parze Bordeaux- Newcastle.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suarez popisał się świetnymi dwoma strzałami z wolnego i z tego zrobiły się dwa gole.

Suarez to powinien wylecieć z boiska za podeptanie swojego rywala. Kolejny boiskowy łobuz po Hazardzie, który pewnie nie dostanie żadnego większego zawieszenia na więcej niż 3 mecze. Choć w sumie Liverpoolowi to i tak bez znaczenia, bo aktualnie wszędzie cieniują nawet z Suarezem w składzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No za tą sytuację to czerwona ewidentna, bo nie było tu mowy o przypadku, a co robił sędzia który stał 2 metry obok to sam nie wiem.

Co do Hazarda to już tutaj była szeroko komentowana ta akcja i kiedy mleko się wylało (czyt. wpisy na Twitterze tego podawacza piłek) to 3 mecze akurat w tym przypadku były wystarczającą karą. Dał się sprowokować i to było jego jedynym błędem.

W przypadku Suareza sytuacja wygląda o tyle inaczej że wszyscy znają jego charakter. Kiedy zespołowi nie idzie, tak postępuję i to trzeba już tępić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Arsenal-Aston Willa 2:1

Po bolesnej porażce w L.M z Bayernem, podopieczni Arsene Wengera mieli okazję do poprawienia sobie humoru w meczu z Aston Willa. Mecz ułożył się po myśli Arsenalu którzy już w 6 minucie po bramce Cazorla objęli prowadzenie. W pierwszej połowie dobrze spisywał się Szczęsny w bramce, a Arsenal marnował kolejne sytuacje. W drugiej połowie w 68 minucie po błędzie Polaka wyrównał Weimann. Na jego szczęście Bohaterem spotkania został Cazorla strzelając 2 bramkę na 5 minut przed końcem spotkania, dając cenne 3pkt.

Widać ze Szczęsny jest w słabszej formie niż w tamtym sezonie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deportivo La Coruna - Real Madryt 1:2

Kaka! Zawodnik spotkania. Bramka i kluczowe podanie, po którym Ronaldo podał do Igły, który skierował piłkę do pustej bramki. Szczerze mówiąc, to odetchnąłem z ulgą, bo do 73 minuty przegrywaliśmy po bramce Riki'ego. Przy okazji był to duży błąd Diego (pierwszy w od czasu jego przyjścia do Madrytu), bo piłkę powinien jedną ręką wyjąć. W pierwszej połowie Real praktycznie w ofensywie nie istniał. Callejon miał szansę, ale fatalnie przyjął piłkę. W drugiej połowie coś się ruszyło. A już po wejściu Özila, Ronaldo i Khediry, to poszło ostro do przodu. Real naciskał, nie odpuszczał i to dało efekty w postaci dwóch bramek. Najpierw wspomniany przeze mnie Kaka w 73 minucie pięknie z daleka przymierzył i Aranzubia był bez szans. Potem Ronaldo dwukrotnie nie trafił, bo najpierw świetnie bramkarz drużyny z Galicji obronił, a później obok bramki. Jednak w 88 minucie świetne podanie Kaki do Ronaldo, a ten wyłożył piłkę Higuainowi, który wpakował ją do pustej bramki.

Nie będę się więcej rozpisywał, ale Kaka we wtorek musi być w pierwszym składzie. Nie przypominam sobie takiej "serii" dobrych trzech meczy z rzędu w wykonaniu Brazylijczyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Korona - Legia 3:2

No i Legia kolejny raz przegrywa w typowo polski sposób. Pierwsza strzeliła gola i zaraz po nim cofnęła się tak bardzo, że bramkarz stał się najbardziej wysuniętym do przodu zawodnikiem smile_prosty.gif. W nagrodę dostali 2 baniaki i już przegrywali. Zebrali się na chwilę i udało im się wyrównać, ale znowu się cofnęli i koncertowo przegrali 3:2. Pięknie panowie legioniści - gratulacje. Teraz niech tylko Lech nie spartoli okazji, wygra z Ruchem i dobiegnie do Wojskowych na jeden punkt.

Podbeskidzie rozgromiło Jagielonię. Mam nadzieję, że to nie była korupcja.

Barcelona znowu przegrała - tym razem z Sewillą. To kolejny dziwny (dla mnie) przypadek.

Edited by 8azyliszek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat porażka Legii mnie ucieszyła bo już miałem dość pompowania balonika pt. mistrz polski i awans do ligi mistrzów. Taka jest polska Ekstraklasa - każdy może wygrać z każdym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Barcelona znowu przegrała - tym razem z Sewillą. To kolejny dziwny (dla mnie) przypadek.

Póki co jest przerwa geniuszu...

Deportivo- Real 1-2

Dobre zawody Kaki, który strzelił bramkę i dołożył świetne zagranie do CRa i udało się wygrać po ciężkim meczu z ostatnią drużyną ligi. Teraz czekamy na wtorkowy pojedynek z Barceloną.

Śląsk-Widzew 2-1

Śląsk zagrał tak sobie ale stworzył sobie bardzo dużo sytuacji i 2 z nich udało się wykorzystać, wcześniej za to Widzew strzelił na 1-0 i było średnio ciekawie ale WKS wyrównał szybko bo po 4 minutach od straty bramki po rożnym Mili gola strzelił Wasiluk. Pod koniec 2 połowy bramkę dołożył Sobota po niepewnej interwencji bramkarza Widzewa i Śląsk zyskał 3 oczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

QPR - Manchester United 0:2

Mecz wbrew oczekiwaniom wygrany na luzie, a nawet pozwolę sobie powiedzieć, że gdyby nie fatalna forma strzelecka naszych zawodników, to byłby pogrom i rekord strzelonych bramek w tym sezonie. Nie wiem czy QPR byli aż tak słabi, czy może United w takiej nadzwyczajnej formie. Pojedynek obu drużyn oglądało się przyjemnie. Zagrał przede wszystkim cały zespół, nikt się nie wyróżniał. No chyba, że wziąć pod uwagę Rafaela, który potwierdził tym meczem, jak bardzo się rozwinął od momentu przyjścia z Fluminense. Ofensywnie jest lepszy od Evry, który swoje wszystkie gole w tym sezonie (4, a gdyby nie muśnięcie Vidicia i jemu zaliczona bramka - 5) strzelił głową w mało efektowny sposób. Rafael swoje 3 wbił w stylu, którego nie powstydziłby się najlepszy napastnik na świecie. Takie dobitki, jaką skutecznie wykorzystał Rafael, wychodzą bardzo rzadko nawet najlepszym. Ba, często nie trafia się w światło bramki, a da Silva z woleja ponad głowami obrońców precyzyjnie zmieścił piłę w oknie. Nie tylko dlatego był wg mnie najlepszy wczoraj, bo w kluczowym momencie zapobiegł stracie gola. Byłby wtedy remis, ale akurat stał przy słupku, gdzie poleciała piłka.

Przykro mi to znowu mówić, ale najsłabszym graczem, po raz kolejny w meczu Premier League z naszej drużyny, był Danny Welbeck. Piłka sama go szuka, znajduje się w fantastycznych sytuacjach, ale nie wychodzi mu nic na boisku. Pełno swoich firmowych zagrań z pięty nie doszła do adresata, pełno dryblingów spowalniających akcje, wycofanie piłki do obrońców, kiedy należało atakować i najlepsza sytuacja, kiedy dostał idealną piłę w okolicach 11. metra mając całą bramkę odsłoniętą. Uwikłał się w drybling i piłka natychmiast wybita przez obrońców QPR. Aż szkoda na coś takiego patrzeć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...