Jump to content
mateusz(stefan)

Piłka Nożna V

Recommended Posts

Przecież taka sama sytuacja jest z ŁKSem. Kluby z 4 ligi wyznaczają pulę biletów w wysokości ok 150, a bydło chce jechać w 1500 osób. I bum, dwa zespoły oddały mecze walkowerem na wypadek ewentualnej burdy za który odpowiedzialny by był gospodarz.

Edited by Jachus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Crystal Palace - Tottenham 0:1

Orły od początku były świetnie ustawione w obronie. Spurs nie mieli pomysłu na przejście bliżej bramki gospodarzy, a przy nieobecności Bale'a nikt nie miał okazji sam wziąć na barki wynik meczu. Palace tymczasem grało jak na beniaminka przystało - trochę wystraszone, chowające się za podwójną gardą. Pierwszy gol padł w 50 minucie z karnego (słusznie podyktowanego) po ręce obrońcy Palace. Gola w debiucie strzelił Soldado. Meczu wybitnego nie zagrał, ale swoją rolę spełnił. Im dalej w las tym ciut śmielej atakowali gospodarzy, a o mały włos nie wyrównali by w samej końcówce, ale świetne parady wykonywał Lloris. Podsumowując z nowych graczy Kogutów:

- Paulinho - mnie zawiódł na całej linii

- Chadli - miał dobre momenty, ale tylko momenty

- Rose - jeden z bohaterów meczu, świetnie podłączał się do ataku, a w obronie też robił swoje

- Capoute- aktywny po wejściu z ławki i ogólnie występ na plus

Chelsea - Hull 2:0

Pierwsze 45 minut zgodnie z planem - pełna dominacja The Blues (posiadanie, akcje, gole) choć zaczęło się nieszczęśliwie. Karnego nie wykorzystał Lampard(strzelił dobrze, ale golkiper Tygrysów wyczuł intencję) potem jednak niezrażeni tym gospodarze doszli do głosu. Koronkowa akcja ala Barca (już w tym meczu widać było rękę The Special One - dużo podań na krótkim dystansie, podania na wybieg itp) i gola strzela Oscar. Kilkanaście minut później poprawił bombą z daleka Lamps, choć powtórki pokazały że wolnego z którego strzelał Frank być nie powinno, bo Torres zanurkował czego nie zauważył Moss odgwizdując wolnego. Druga część to już widoczne rozluźnienie The Blues i skupienie się raczej na trzymaniu wyniku. Z racji początku sezonu i atmosfery przywitania Mou na Stamford te luzy dziś można wybaczyć, ale nie wyobrażam sobie takiej gry z groźniejszymi przeciwnikami.

MVP- trudno wskazać jednego, ale chyba jednak Hazard. Najlepszy kreator akcji. Nie wiele gorzej zagrali Oscar, Lampard, fantastyczny start miał De Bruyne (oj to może być w przyszłości mega kox) El Nino za wielu konkretnych okazji nie miał, ale ogółem na plus. Zmiennicy jacy weszli:

- Lukaku - forma z WBA wciąż żywa

- Schurrle - widać że chciał się bardzo pokazać, bo w prawie każdej ofensywnej akcji uczestniczył. O mało co nie trafił pięknego gola lobem.

O van Ginkelu trudno coś mówić więcej, bo dostało bardzo mało minut.

I jeszcze tak pro forma podsumowując ten mecz: błąd Mossa (drugi duży) czyli niepodyktowany karna za faul na Ivanovicu:

http://www.youtube.com/watch?v=RrE5eTcSUaM

Trudno nazwać to walką bark w bark kiedy gracz Hull zawiją swoją rękę o Serba, a drugą go odpycha.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karnego nie wykorzystał Lampard(strzelił dobrze, ale golkiper Tygrysów wyczuł intencję)

Gdyby dobrze strzelił to byłaby bramka smile_prosty.gif

I jeszcze tak pro forma podsumowując ten mecz: błąd Mossa (drugi duży) czyli niepodyktowany karna za faul na Ivanovicu:

http://www.youtube.c...h?v=RrE5eTcSUaM

Trudno nazwać to walką bark w bark kiedy gracz Hull zawiją swoją rękę o Serba, a drugą go odpycha.

Prawda, ale wolny też niesłusznie podyktowany dla Chelsea, więc jak by nie patrzeć sprawiedliwy wynik. Szkoda że nie obronił tego strzału Lamparda z wolnego bramkarz gości, bo piłka była posłana prawie w środek bramki.

EDIT: Widziałem. Ale bramkarz na poziomie Premier League powinien dać sobie z tym radę. To nie zakręcona piła w okno, tylko w środek bramki. Ja miałbym problem, ale profesjonalny bramkarz nie.

Edited by PLDan

Share this post


Link to post
Share on other sites

A widziałeś w tych 17 powtórkach parabolę tego strzału? Tak jak mówił Twarowski - ta sama technika co CR 7 i Bale. Niby wydaje się że leci wprost na ciebie, a w ostatniej chwili wariuje w powietrzu i za chwilę wpada do siatkismile_prosty2.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Real Madryt 2-1 Betis

Bardzo słabe spotkanie Królewskich i gdyby nie Isco, który asystował przy bramce Benzemy i sam strzelił bramkę, która dała ostatecznie zwycięstwo Realowi. Dobre spotkanie w bramce rozegrał Lopez i wygląda na to, że Casillas na wejście do bramki będzie musiał poczekać aż ten popełni pierwszy poważny błąd. To chyba dobrze. Rywalizacja zawsze dużo daje zespołowi. Przeciętnie wyglądała gra obronna, gdzie pojawiło się sporo błędów. Na podobnym poziomie wyglądała współpraca obrony z linią pomocy, a i niektórym zawodnikom niespecjalnie chciało się cofać przy akcjach rywali. Ogólnie w grze Królewskich było sporo mankamentów nad którymi trzeba popracować. Ancelotti ma jeszcze trochę czasu, by wszystko ułożyć, a tymczasem liczy się tylko zwycięstwo nad rywalem, który w ostatnich latach sprawiał Realowi wiele problemów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Real Madryt - Real Betis 2:1

Przed spotkaniem inaugurującym sezon spodziewałem się zwycięstwa bardziej pewnego, mimo że Pepe Mel nie raz zaskakiwał swoich rywali. Pierwsza połowa to nerwowa i niepewna gra całej drużyny, pomijając Isco, Marcelo, czy Mesuta, którzy coś próbowali szarpać. W obronie bardzo niepewny Ramos, na którego konto idzie pierwsza bramka oraz Dani, który był chyba trochę zestresowany debiutem na Bernabeu. Pepe za to po pewnej niepewności, którą było widać w trakcie pretemporady wczoraj zagrał bardzo pewnie. Tak samo Diego w bramce. Miał z jedną niepewną interwencję, ale i tak pewnie w ogólnym przebiegu meczu. Benzema to się zaczął na początku sezonu w Higuiana zabawiać w liczbie spalonych na mecz. Zanim strzelił bramkę był pewnie na 4 spalonych, potem też kilka dorzucił. CR7 trochę niemrawy. Nie jest w najwyższej dyspozycji. Liczę, że na Granadę będzie. Luka to mózg drużyny i zaliczył bardzo dobrą drugą połowę. Öz się starał, ale za dużo nie wychodziło. Niezła zmiana Casemiro za Samiego, który znowu na początku sezonu doznaje urazu, oby to tylko były problemy mięśniowe. Wracając do Brazylijczyka, to kilka ładnych piłek (szczególnie ta do Mesuta), dobry w odbiorze. Pewnie wybiegnie przeciwko Granadzie. DiMa narobił trochę szumu, ale dalej grał jak jeździec bez głowy.

No i Isco. Złoty chłopak. Nie bał się bać gry na siebie. Pewny od pierwszej do ostatniej minuty. Dryblował, podawał, asystował i gola strzelił. TUTAJ, próbka umiejętności Isco z 92 minuty ;).

Teraz czas na pożegnanie Raula na Bernabeu w czwartek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli ktoś mówi, że bramkarz na poziomie Premier League musiał takie coś obronić to śmiać mi się chce. Piłka może i była bita w środek bramki, ale skręciła i opadła i bramkarz ma straszliwe problemy żeby to obronić. Mistrzem takich strzałów jest CR7, piłka znajduje się nawet nad poprzeczką ale tak opada że wpada pod samą poprzeczkę, choćby to był strzał w środek bramki przy odpowiedniej sile nie ma opcji że bramkarz to wyczuje i obroni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piłka może i była bita w środek bramki, ale skręciła i opadła i bramkarz ma straszliwe problemy żeby to obronić. Mistrzem takich strzałów jest CR7, piłka znajduje się nawet nad poprzeczką ale tak opada że wpada pod samą poprzeczkę, choćby to był strzał w środek bramki przy odpowiedniej sile nie ma opcji że bramkarz to wyczuje i obroni.

Ronaldo celuje w okno - to jest strzał nie do obrony. Jego strzały często też opadają na sam dół bramki i to może dezorientować. Ale środek bramki jest w zasięgu ręki bramkarza. Zawsze.

No ale jeśli jest się ligowym średniakiem (a raczej bramkarzem, który dopiero zaczyna w Premier League), to wiadomo że refleksu brakuje. Nie każdy może być De Geą :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Steaua- Legia 1-1

Szok!!! Spodziewałem się, że Legia dostanie z 3-0 i będzie pozamiatane, 1 połowa w wykonaniu podopiecznych Urbana baaardzo słaba i zakończona wynikiem pozytywnym dla gospodarzy. W 2 połowie Legia wyszła odważniej i szybko przyniosło to efekt w postaci bramki Koseckiego. Wynik jest bardzo przyzwoity i patrząc obiektywnie to chyba żadna Polska drużyna nie była tak blisko LM jak w tej chwili Legia.

Jutro WKS :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byyyła. To co skaszaniła parę lat temu Wisła, oddając awans Panathinaikosowi po wygranej 3:1 w pierwszym meczu, tego długo żadna polska drużyna nie powtórzy pewnie, bo żadna tak rywala nie rozniesie, jak krakowianie wtedy Greków.

Mecz tradycyjny dla Legii w tegorocznych pucharach - słabiutka pierwsza połowa, a na drugą wychodzi zupełnie inny zespół, który raptem uczy się, jak dokładnie rozgrywać piłę i takie tam. Ja nawet po tym wyniku jestem sceptyczny co do awansu, ale może, może...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byyyła. To co skaszaniła parę lat temu Wisła, oddając awans Panathinaikosowi po wygranej 3:1 w pierwszym meczu, tego długo żadna polska drużyna nie powtórzy

Czy ja wiem. Tam wtedy Penksa strzelił prawidłową bramkę, której sędzia nie uznał, poszła szybka kontra i PAO strzelił bramkę. Nie pamiętam przy jakim to było wyniku, ale co bramka na wyjeździe, to bramka na wyjeździe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przed meczem oczywiście, że chciałem, żeby Legia wygrała, ale w głębi wiedziałem, że to będzie bardzo trudne. Po bramce w Ipołowie, pomyślałem, że Legia nawet nie nawiąże walki, a tutaj się zdziwiłem ;) Wynik bardzo korzystny dla Legii, bo po I remis ze Steaua to super, a po II bramka strzelona na wyjeździe. Nie można zapomnieć o bardzo dobrej postawie bramkarza Legii ;)

A tymczasem Barcelona walczy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyjazdowy remis Legii ze Steauą 1:1 jest chyba najlepszym rezultatem osiągniętym w ostatniej fazie przed fazą grupową Ligi Mistrzów od kilkunastu lat. Przecież nawet Widzew, który jako ostatni polski klub grał w fazie grupowej, przegrał rewanżowy mecz który odbył się na wyjeździe. Przykład Wisły Kraków pokazuje, że wygrany mecz u siebie nie gwarantuje awansu.

Trzeba zganić Legię za pierwszą połowę, pochwalić za drugą. Paradoksalnie kontuzja Jodłowca dała dużo dobrego Legii. Para Junior - Rzeźniczak grała bardzo przyzwoicie (pomijając stratę gola, kiedy Junior nie złapał przeciwnika na spalonym). Sam Jodłowiec przyznaje, że nie lubi grać na środku obrony. Woli grać jako defensywny pomocnik. W pierwszej połowie najgorszy był Kucharczyk: straty z tyłu i straty z przodu. W drugiej części gry zmienił się nie do poznania, jeżeli to zasługa Urbana to chwała mu za to.

Myślę, że Legia ma jeszcze większe szanse niż Wisła z PAO i Apoelem. Korzystny wynik na wyjeździe stawia Legię nawet w roli faworyta do awansu. Kibice swoim dopingiem powinni ponieść Wojskowych do upragnionej Champions League.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Korzystny wynik na wyjeździe stawia Legię nawet w roli faworyta do awansu. Kibice swoim dopingiem powinni ponieść Wojskowych do upragnionej Champions League.

Oj, stawiam orzechy przeciwko dolarom, że Rumuni strzelą gola na Łazienkowskiej. 1 stracony gol to najmniejszy wymiar kary jaki mogła dostać Legia. Przez pierwsze 35 minut zawodnicy Steuy biegali jakby przed meczem wypyli z dwadzieścia filiżanek kawy które posłodzili kilogramem cukru. W drugiej połowie Legia owszem, grała lepiej, ale nie powiedziałbym, że dominowała. Myślę, że w tej chwili najbardziej prawdopodobne są karne. Zapewne Legia znów zacznie grać w piłkę po 45 minutach, a myślę, że przez ten czas ofensywa Steuy zdąży wepchnąć bramkę Kuciakowi, który był MVP tego meczu i koledzy powinni nosić go teraz na rękach, że mają jeszcze o co grać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj Legia, Legia. Bez optymizmu ludzie, spokojnie. Wczoraj to jakiś dramat był. Niech się cieszą że Kuciaka mają w bramce bo tak to cienko by było. Do przerwy przynajmniej 3:0. Druga połowa to rzeczywiście inny zespół Legii niż w pierwszej ale to norma w tym sezonie eliminacji Warszawskiego zespołu. Czy 1:1 na wyjeździe i w perspektywie meczu u siebie przy takiej grze to korzystny wynik? Absolutnie nie. Legia wczoraj to przyfarciła. Przypominam że jesli Steaua strzeli w Warszawie to trzeba strzelic 2 bramki co już komplikuje sytuacje. Więc nie rozumiem optymizmu panującego tutaj, jak i wypowiedzi Urbana icon_rolleyes.gif

Problemy sie zaczną jeśli oni w rewanżu będą grać na zero tak jak z Molde. to będzie dramat i rozbicie w pył.

I czemu rewanż jest we wtorek?

Edited by VanNerd93

Share this post


Link to post
Share on other sites

@UP

Żeby skończyć z polskimi kubami w LM tradycyjnie, jeszcze w wakacje. :P:):D

Ale dobra. Nie obchodzi mnie w jakim stylu. Jeśli Legia awansuje, odszczekuję wszystkie złośliwości i kalumnie pod jej adresem. Skoro niby jest taka dobra, niech to udowodni i pokaże, że jest lepsza od beznadziejnej Wisły. Bo tego jak przegrali w Nikozji to im nigdy nie wybaczę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście oglądałem wczorajszy mecz i jedynie z wyniku mogę być zadowolony. Widzieliśmy kalkę z meczów wyjazdowych z Molde czy New Saints. Pierwsze 40 minut Legia nie istnieje, potem przez 25 gra na wysokim poziomie, by pod koniec spotkania znów oddać rywalowi piłkę i pozwolić mu rozgrywać. Początku mogłem się spodziewać, tak jak wielu mówiło, Rumuni ruszyli ostro. Każdy błąd obrońców ratował fenomenalny Kuciak, dopóki Dossa nie zechciał zabawić się w złapanie na spalonym Piovaccariego. Odważny start i napór kosztował jednak sporo sil gospodarzy, bo w drugiej połowie to warszawianie grali w piłkę. Strzelili na remis, a po chwili piłka ponownie zatrzepotała w siatce po wykończeniu Koseckiego, ale sędzia dopatrzył się spalonego. To nie był koniec, bo Wojskowi ponownie mieli dobrą okazję do zdobycia prowadzenia. Piłkarze z Bukaresztu byli najwyraźniej zahipnotyzowani. Niestety im bliżej końca to obraz gry coraz bardziej przypominał pierwsze minuty spotkania.

Wynik z pierwszego meczu jest korzystny, będzie doping kibiców, co na pewno pomoże. Legionistom trzeba przede wszystkim poprawy gry, bo gdy grali piłką na połowie Rumunów, ci byli bezradni. Szczęścia też kupę się przyda, a i tak najwięcej zależy od formy Kuciaka. Na razie jest w gazie i praktycznie co mecz pokazuje kolegom jak wielki ma wpływ na końcowy rezultat. Serce mówi Legia, rozum "będzie cholernie trudno". Po tylu latach na pewno miło byłoby zobaczyć polski klub w LM, tym bardziej zespół któremu się kibicuje. Nie ma rzeczy niemożliwych, ale Steuea nie przyjedzie tu wycieczkę i będzie trzeba zagrać na 300%, by dowieźć awans do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Legia wywiozła całkiem dobry wynik z Bukaresztu. Prawdopodobnie przed meczem remis i to bramkowy, wszyscy braliby w ciemno. Steaua jest do przejścia, podobnie jak Molde. Znajduję dużo podobieństw między pierwszym meczem wyjazdowym w Norwegii, a wczorajszym spotkaniem. Norwegowie mieli wtedy mnóstwo sytuacji podbramkowych i wykorzystali tylko jedną. Dzisiaj gdyby nie Kuciak, to mogło być ze 3-0 do przerwy i po marzeniach. Obrona, to chyba największe zmartwienie trenera. Wawrzyniak zafundował w końcówce powtórkę swojego telemarku z meczu Polska - Niemcy. Przeciwnik ograł go jak chciał, a ten wyłożył się na boisku jak długi. Rywale aż tak mocni nie są, bo te kilkadziesiąt(naście?) minut dobrej gry wystarczyło do 1:1. Kosecki niby strzelił bramkę, ale przy tej sytuacji mało nie wtopił. Mając przed sobą całą bramkę uderzył w jej środek. Dobrze, że po ziemi bo bramkarz mógłby to obronić. Teraz to już w ogóle odleci znając jego wysoką samoocenę.

W rewanżu, jak mawiają Francuzi, szanse są. Wypadałoby powiedzieć, że Legia nie powinna grać na remis 0:0, ale w poprzedniej rundzie się udało, więc może Urban znowu pójdzie tą drogą. Chociaż widać było wyraźnie, że Steaua jest zdecydowanie lepiej radzącym sobie zespołem w ofensywie, niż w obronie. Jak tylko legioniści przyciskali, to Rumuni szybko zaczęli się gubić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@UP

Żeby skończyć z polskimi kubami w LM tradycyjnie, jeszcze w wakacje. tongue_prosty.gifsmile_prosty.gifbiggrin_prosty.gif

a tam, ciekawi mnie to bo do tej pory że skoro Legia grała Eliminacje w środę to rewanż też był w środę. I tak mnie to ciekawi dlaczego taka zmiana teraz (?)

Ale w zasadzie to nawet lepiej, o jeden dzień krócej będziemy czekać na ten dzień sądu ostatecznego Polskiej piłki klubowej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym z tym sądem się powstrzymał. Legia nie licząc oczywiście pierwszej połowy która wyszła katastrofalnie, pokazała że jest dobrym zespołem. Trochę już mnie powoli denerwuje że zawsze ta pierwsza połowa wychodzi im źle, nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Nie liczyłem na jakąś odmianę w drugiej połowie, i na szczęście się pomyliłem. W drugiej połowie wyszła druga drużyna Legii, ta która podoba się kibicom. Legia tym wynikiem wyrównała siły,i oba zespoły mają szansę na awans. Warunek w Warszawie żeby marzyć o awansie jest taki że, Legia powinna od początku zagrać tak jak w drugiej połowie pierwszego meczu. Może wtorek będzie szczęśliwym dniem,i nie tylko Warszawa tylko cała Polska będzie się cieszyć że nareszcie po jak dobrze pamiętam 17 latach będziemy mieć drużynę w fazie grupowej L.M.

Edited by krzys242

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i wynik w sumie taki, jak przebieg meczu. Śląsk miał parę okazji i mógł nawet na swoim liczniku mieć z trójeczkę, ale Sevilla z kolei spokojnie mogłaby mieć tam 15. Takiego bezkarnego wjeżdżania w obronę przeciwnika dawno w pucharach nie oglądałem. Ileż Hiszpanie mieli sytuacji praktycznie sam na sam w pierwszej połowie? Z 5? Szkoda trochę, bo tak, czy inaczej Śląsk parę ładnych kopnięć miał, ale ogólnie różnica bramek w końcowym rezultacie jak najbardziej sprawiedliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po meczu z Sevillą mogę powiedzieć tylko dwa słowa: biedny Śląsk. Jeszcze z 10 minut przed zakończeniem meczu miałem napisać pochwalnego posta, w którym rozpływałbym się nad postawą naszego pucharowicza. Niestety w ostatnich minutach wrocławianie stracili dwie bramki i w świat pójdzie wysokie zwycięstwo Hiszpanów 4:1. Szkoda, bo do czasu wyrzucenia z boiska Dudu utrzymywał się wynik 1:1, a Śląsk mógł nawet prowadzić. Szkoda dwóch świetnych okazji zmarnowanych przez Paixao. Z drugiej strony bardzo dobrze spisywał się Gikiewicz. Trochę mi żal, bo reprezentanci naszej ekstraklasy chyba nie zasłużyli sobie na tak wysoką porażkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I tak mnie to ciekawi dlaczego taka zmiana teraz (?)

Bo chyba IV rundę eliminacji LM gra się już jak potem fazę grupową: kiedy jedna kolejkę masz w środę, to następną we wtorek i tak na zmianę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W fazie grupowej to wiem że tak jest a to że w 4 rundzie eliminacji to nie. Będę wiedział teraz.

Śląsk nie zasłużył na takie wysokie lanie, ale i tak nic by w rewanżu nie zrobił bo tam już były wykluczenia po którejś z rzędu żółtej kartce więc dobrze że nikt się nie będzie łudził

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, ale czerwona kartka dla Dudu załamała cały plan taktyczny Śląska. Przegrana wysoka, acz niezasłużona, jak wiele osób pisało. Może w rewanżu Sevilla wystawi więcej rezerwowych/nie będzie tak mocno zmobilizowana i ekipa Levy'ego wygra. Dodatkowe punkty do rankingu zawsze się przydadzą.

Co do gry w jednym tygodniu we środę, a w następnym we wtorek - w fazie grupowej ma to jako taki sens, w eliminacjach żadnych. Nie wiem, dlaczego stosuje się taki system.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...