Jump to content
niziołka

Forumowicze o Sobie X

Recommended Posts

@Agatix

Dokładnie. Jednak jak widać niektórzy sobie jazdę samochodem chyba z GTA pomylili albo Carmageddonem. Czasem to mi się naprawdę słabo robi jak słyszę o tych wypadkach, szczególnie w moim mieście. Już jednego kolegę straciłem bo się zabił samochodem. Podobno był pijany, ale nie wiem na pewno - tak słyszałem. Z mojego rocznika - całe życie było przed nim.

@UP

Teoria to najłatwiejsze co może być. Chociaż nie wiem co się teraz w tym pozmieniało jeśli chodzi o sam egzamin. Jazda jest trudna, bo nie jesteś w stanie przewidzieć co egzaminator wymyśli i co cię czeka na drodze.

Edited by CriX
Link to comment
Share on other sites

Pawello w szkole masz nie raz ogrom nauki, w pracy nie raz nie jest lepiej. Człowiek uczy się całe życie. Idziesz na nowe stanowisko i musisz uczyć się nowych rzeczy. Nie raz jest tego tyle, że przynosi się pracę do domu niczym uczeń zadanie domowe.

No ale właśnie o to chodzi, że i tu i tu jest źle i człowiekowi wydaje się, że gdzie indziej jest lepiej. :smile:

Możesz trafić super pracę, z mega pensją, gdzie siedzisz sobie w klimatyzowanym biurze, a poza 16 masz spokój. A możesz trafić taką, gdzie za marne grosze będzie trzeba pracować na nocki i w weekendy. W szkole też możesz mieć kupę nauki albo dużo czasu wolnego.

Wiadomo - paliwo drożeje, utrzymanie samochodu coraz bardziej kosztowne. Ale tych aut na drogach coraz więcej. Zauważyliście? Dziś byłam w mieście. I mówię wam - jak przed świętami. Korki okropne, a weź tu w centrum jedź. Mimo, że coraz droższe paliwo, samochodów wcale nie ubywa

Ja akurat byłem dzisiaj w z rodzicami w dłuższej trasie i żadnych korków nie było. :smile:

I nie ma się co dziwić, że samochodów nie ubywa. W dzisiejszych czasach bez samochodu ani rusz. Ludzie rezygnują z innych przyjemności, kosztem paliwa. Teraz przekroczy 6 zł, a coś czuję, że na tym się nie skończy. :dry:

Prawko to od teraz jedyne, czego pragnę. No oprócz fury oczywiście, ale najpierw trzeba mieć dokument, którego pozyskanie wkrótce takie proste nie będzie. Pewnie niejeden z Was ma już prawo jazy - jestem ciekaw, czy zdanie egzaminu przysporzyło Wam sporo problemów...

Ja również. No może jeszcze dowodzik by się przydał. :biggrin:

I nic się nie martw. Po zmianach nam będzie dużo ciężej.... Jak by nie mogli z tym poczekać jeszcze jeden rok. Zdał bym i po problemie.

Sam egzamin nie za bardzo. Najbardziej zabójczy jest stres. Gdy się człowiek denerwuje najprostsze manewry nie wychodzą. Egzaminatorzy wcale nie ułatwiają sprawy i nie raz pogłębiają zdenerwowanie zamiast pomóc się uspokoić.

Stres jest zabójczy, to prawda. Pamiętam jak panikowałem przed egzaminem na patent żeglarski. Dzień przed testem przyszedł kryzys, byłem załamany. Walnąłem w keję pomimo tego, że do tej pory nigdy mi się to nie zdarzyło. Wszystko przez stres i instruktora który jedyne co potrafił dobrze to się wydzierać. Na szczęście uspokoiłem się, a egzamin był banalnie prosty. :smile:

Jednak pamiętaj - bardzo łatwo można je stracić. Trzeba mieć zawsze głowę na karku.

Nie przesadzajmy. O mandat łatwo, ale nie straci się prawka tak od razu. Trzeba się postarać.

A co do prędkości, to w granicach rozsądku na pewno nie raz zdarzy mi się przekroczyć dozwoloną prędkość. Wszyscy tak naprawdę przekraczają, więcej lub mniej, ale przekraczają.

Link to comment
Share on other sites

Teoria to najłatwiejsze co może być. Chociaż nie wiem co się teraz w tym pozmieniało jeśli chodzi o sam egzamin. Jazda jest trudna, bo nie jesteś w stanie przewidzieć co egzaminator wymyśli i co cię czeka na drodze.

A najgorsze jest to, że czepiają się byle głupoty. Pewnie wielu doświadczonych kierowców miałoby problemy z powtórnym zdaniem prawka, co poniekąd potwierdził mój znajomy tracąc prawko przez wiadomo co. Poszedł zdawać kolejny raz w zasadzie bez stresu, bo za kółkiem spędził 7 lat i się naciął na staruszkę, która wtargnęła na jezdnię (na pasach co prawda, ale tam też trzeba uważać, a nie przechodzić jak się chce). Chłop w rezultacie nie zdał przez babcię :/

A co do prędkości, to w granicach rozsądku na pewno nie raz zdarzy mi się przekroczyć dozwoloną prędkość. Wszyscy tak naprawdę przekraczają, więcej lub mniej, ale przekraczają.

To fakt. Niektórzy kierowcy mają intuicję i wyczuwają patrole :P. Jedni uważnie przyglądają się znakom ostrzegającym przed radarami, a drudzy po prostu jeżdżą bezpiecznie. Nie mówię, że zgodnie z ograniczeniami co do 1 km/h, ale bezpiecznie :)

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem nie ma jednego dobrego sposobu na spędzanie sylwestra. Tak samo jak z innymi świętami, każdy sam powinien wybierać, w jaki sposób je obchodzi, o ile nie rani to w żaden sposób innych. Chcesz zaprosić do siebie grupę znajomych do domu? Super. Chcesz gdzieś z nimi wyjść, np. na dyskotekę, do restauracji, czy coś? Też ekstra. Zostajesz w domu z rodziną? Cudownie. Zostajesz w domu i spędzasz sylwestra ze znajomymi, których znasz z internetu i nie możesz się z nimi spotkać inaczej? Świetnie. Spędzasz go całkiem sam - z książką, filmem, telewizją, komputerem i dobrze ci z tym? Też fantastycznie. Spędzasz go z ukochaną osobą? Bomba.

Sama spędzę sylwestra najprawdopodobniej tylko z moim chłopakiem (i bratem z kolegami za ścianą ;] ) i pewnie coś wspólnie ugotujemy, obejrzymy jakiś film, pogramy na komputerze/konsoli lub w planszówki... I nie uważam, żeby mój sposób na spędzanie sylwestra miał być lepszy i gorszy od jakiegokolwiek innego. Po prostu będzie mój.

Zgadzam się z tym. Uwielbiam ludzi którzy ot tak akceptują i tolerują innych, nie oceniają, nie mówią jesteś odmieńcem bo np. spędzasz czas w jakiś tam sposób który mi się nie podoba. Wyobraźcie sobie jak bardzo ten świat byłby prostszy gdyby każdy z nas żył i dał żyć innym. Jakby nie było politycznych, religijnych, obyczajowych fanatyków.

Ja osobiście jestem w stanie zaakceptować każdego pod warunkiem, że to co mam akceptować nie jest niemoralne, nieetyczne itd. Sam wymagam od ludzi tego samego, jestem niby jak to się mówi normalny, ale miewam swoje odchyły. Każdy je miewa i akceptujmy je bez względu czy są to odchyły obyczajowe, religijne czy jakiekolwiek inne (oczywiście jeżeli te odchyły nie krzywdzą innych), świat będzie lepszy. PEACE :D

Edited by Civril
Link to comment
Share on other sites

Niziołka trochę głupia sprawa z tym wywalonym postem ale wiem o co poszło więc OK.

Ja się staram właśnie dawać żyć innym. Nawet jak jakiś styl bycia nie podoba mi się to nikomu nie mówię, że ma się zmienić czy coś. Szkoda tylko, że tak często słucham negatywnych opinii o swoim stylu życia... No cóż, nie każdy jest w stanie to pojąć.

Jam jest domownik i sylwestra na pewno spędzę w domu. Jednak jeśli by mnie ktoś zaprosił to bym się wybrał. Samemu mi się nie chce bo jakoś tak. Z kumplem/kumplami mógłbym jednak się zabawić w tym dniu. Szkoda że tak wielu znajomych powyjeżdżało i raczej na żadną imprezę się nie załapię. No trudno, płakać nie będę :D

Link to comment
Share on other sites

Ja tam wybieram się do klubu, chociaż nie lubię, to moi kumple tam idą i sami organizatorzy mnie zaprosili to why not. Znów połowa nabrzdąka się jak czołg przed 22, do północy przetrwa 1/4, no ale może będzie fajnie :). Miało nie być rozmów o alkoholu ale muszę dodać, że żałosne jest patrzeć jak inni robią coś na pokaz...

Też żem z ludzi nieśmiałych, ale jakoś tak się złożyło że kumpli mam podobnych i zbytnio od siebie nie odstajemy, co pomaga - nie czujesz się taki sam ze swoim problemem :D. Nie ma to u mnie gigantycznych rozmiarów (podejść do kogoś nieznajomego i o coś zapytać to nie problem), jednak do dziewczyny, która mi się podoba już mam problemy. Szczęście że to one często zaczynają rozmowę, to nie muszę, chociaż nerwy w rozmowie nie pomagają :). Dlatego między innymi nie lubię klubów, ale jak są sami swoi to luzik.

Najważniejsze żeby nie zrobić jutro czegoś głupiego, tego Wam wszystkim i sobie życzę. Ja już miałem dość w życiu przypałów, ale jakoś sylwester był zawsze jedną z imprez którą zawsze obchodziłem dobrze, mam nadzieję że to się nie zmieni :).

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z tym. Uwielbiam ludzi którzy ot tak akceptują i tolerują innych, nie oceniają, nie mówią jesteś odmieńcem bo np. spędzasz czas w jakiś tam sposób który mi się nie podoba. Wyobraźcie sobie jak bardzo ten świat byłby prostszy gdyby każdy z nas żył i dał żyć innym. Jakby nie było politycznych, religijnych, obyczajowych fanatyków.
A dla części - świat byłby piękniejszy bez regulaminowych fanatyków :icon_mrgreen:

Ja osobiście jestem w stanie zaakceptować każdego pod warunkiem, że to co mam akceptować nie jest niemoralne, nieetyczne itd. Sam wymagam od ludzi tego samego, jestem niby jak to się mówi normalny, ale miewam swoje odchyły. Każdy je miewa i akceptujmy je bez względu czy są to odchyły obyczajowe, religijne czy jakiekolwiek inne (oczywiście jeżeli te odchyły nie krzywdzą innych), świat będzie lepszy. PEACE
Ha, każdy jest w stanie. Tylko w społeczeństwie istnieje bardzo dużo standardów tego, co jest moralne, etyczne i tak dalej. Zwykle pokrywają się w sporym stopniu, ale nie zawsze - stąd problemy ciągle sprawiające problemy, jak eutanazja, aborcja i inne. Dla niektórych zawsze są one niemoralne i nieetyczne, dla innych - w wielu sytuacjach odmówienie ich byłoby niemoralne i nieetyczne. Nie chcę się tutaj wgłębiać w rozmowy o tych sprawach, tylko zaznaczyć, że nie ma jednej prawdziwej prawdy, a jak ktoś twierdzi, że jest inaczej... to cóż, trzeba być ostrożnym wobec niego :) <powiedziała tonem, jakby właśnie wygłosiła jedyną prawdziwą prawdę :icon_mrgreen: >

Wszystkim zainteresowanym tematem 'jedynej prawdziwej prawdy' natomiast polecę

prowadzący do utworu "Easy Rider" Huntera i K. Daukszewicza (jakość wizualna niestety beznadziejna) :)
Link to comment
Share on other sites

Będzie robiony jakiś mały sylwesterek na FA?

Jakieś wirtualne petardy, i gify przypominające niebo pełne fajerwerków? :laugh: Wal z tym prosto do Ghosta!

Też żem z ludzi nieśmiałych, ale jakoś tak się złożyło że kumpli mam podobnych i zbytnio od siebie nie odstajemy, co pomaga - nie czujesz się taki sam ze swoim problemem :D

Tylko nie mów, że podczas wspólnych spotkań nikt się do siebie nie odzywa :laugh: Ja kiedyś byłem bardzo nieśmiały, ale gdzieś z wiekiem się to zatarło i choć do pełni mej 'śmiałości' jeszcze dużo brakuje, to nie narzekam :)

Panie, panowie. Stało się. Post nr 3000 w ten przedsylwestrowy poranek. Stawiam wszystkim kapuczino :P

Link to comment
Share on other sites

Na prawko wybieram się w styczniu czyli w ferie... Mam dość autobusów drożących miesięcznych biletów, oraz spóźnień i tłoków w autobusie.

Co do dzisiejszego dnia to pada śnieg ;). Początkowo śnieg z deszczem, ale od 40 minut pada sam śnieg i to mocno czyżby poprawa za brak śniegu w Wigilie ?.

Link to comment
Share on other sites

Będzie robiony jakiś mały sylwesterek na FA?
Tzn. oczekujesz czegoś w stylu Gali Smugglerkowej, czy jak? Trochę trudno mi powiedzieć, bo o takich planach nic mi nie wiadomo, a taka impreza wymagałaby moderatora, który jakimś cudem chciałby poświęcić nawet tak kluczowe godziny życia poświęcić forum. Z pewnością zapytam, ale nie chcę robić nikomu nadziei.

Też żem z ludzi nieśmiałych, ale jakoś tak się złożyło że kumpli mam podobnych i zbytnio od siebie nie odstajemy, co pomaga - nie czujesz się taki sam ze swoim problemem biggrin_prosty.gif
To jest właśnie interesujące :) Że osoby nawet najbardziej nieśmiałe i milczące w odpowiedniej grupie znajomych potrafią się okazać zupełnie inne (już kiedyś wspomniałam o koleżance, która w klasie przez 4 lata nie wypowiedziała chyba słowa poza "obecna" do nikogo, a jak zamieszkałyśmy razem to nagle wypłynęły z niej potoki słów i dała się poznać jako fantastyczna osoba :)

Co do dzisiejszego dnia to pada śnieg wink_prosty.gif. Początkowo śnieg z deszczem, ale od 40 minut pada sam śnieg i to mocno czyżby poprawa za brak śniegu w Wigilie ?.
U mnie niestety dalej nic :/ W wigilię było 8*C, a wczoraj pokropił deszcz. I tyle z zapowiadanego śniegu :/ (chociaż wciąż liczę na niespodziankę).
Link to comment
Share on other sites

Tylko nie mów, że podczas wspólnych spotkań nikt się do siebie nie odzywa :laugh: Ja kiedyś byłem bardzo nieśmiały, ale gdzieś z wiekiem się to zatarło i choć do pełni mej 'śmiałości' jeszcze dużo brakuje, to nie narzekam :)

Panie, panowie. Stało się. Post nr 3000 w ten przedsylwestrowy poranek. Stawiam wszystkim kapuczino :P

Znamy się od zerówki/podstawówki więc dziwnym by było się nie odzywać :D. Tutaj chodzi bardziej o nieśmiałość wobec kobiet, ale też się powoli zaciera, nie wiem skąd się to w ogóle brało... Pewnie niska samoocena, hehe.

A kawy nie piję :)

Link to comment
Share on other sites

Z okazji końca roku. Chciałbym wszystkim życzyć udanego ostatniego roku (Majowie przepowiedzieli w końcu koniec świata nie?) dużo wpisów na forum, dużo gier, miłości, dobrej pracy/szkoły i szczęścia oraz zdrowia. W tym czasie chciałem powiedzieć, że nie ma jeszcze puszczanych petard hm...

No i jestem ciekaw ile osób wyloguje się z Facebooka lub innych portali ewentualnie forum żeby inni się nie domyśleli, że siedzisz w domu zamiast się bawić ? ;).

Link to comment
Share on other sites

Majowie przepowiedzieli w końcu koniec świata nie?

Pewnie pomyliło im się z Euro :trollface:

No i jestem ciekaw ile osób wyloguje się z Facebooka lub innych portali ewentualnie forum żeby inni się nie domyśleli, że siedzisz w domu zamiast się bawić ? ;).

Ja się nie wylogowałem żadnego miejsca w internecie. (Oczekuje braw za odwagę) ;)

A tak w ogóle:

beautiful-happy-new-year-2012-in-differe

HEPI NIU JER!

Użyłem wszystkich opcji wyróżnienia tekstu, czy o czymś zapomniałem?

:trollface:

Edited by matrix312
Link to comment
Share on other sites

@UP Dzięki za życzenia ;)

Spędzanie sylwestra - Nie lubię żadnych imprez typu *umcyk, umcyk* włosy na żel i plastiki na parkiecie. Jak co roku spotkam się ze znajomymi odpalę parę petard i wracam do domu o około 1:00. Posiedzę jeszcze z godzinkę na komputerze i układam się do snu. Wypowiedział bym się sporo o owocu zakazanym na FA, ale muszę się powstrzymać.

O nieśmiałych - Osobiście uważam, że nieśmiali powinni jednak spróbować się przełamać, ale ciężko mi o tym mówić, bo nigdy takich problemów nie miałem. Najlepiej zamiast bezpośrednio zwracać się do osoby np. po to żeby nas zaprosiła na spotkanie czy coś dać jej swój numer telefonu i poprosić o to żeby zadzwonić jak coś. Ja tak zawsze robię :P. Ale dobra jak już pisałem ciężko o tym się wypowiadać.

Śnieg - U mnie dzisiaj spadł :icon_biggrin: i strasznie się ucieszyłem kiedy wstałem rano i ujrzałem biały puch. Pomyślałem że to taki prezent nowo roczny. Pewnie kiedy wstanę rano to go nie będzie lub zostaną kałuże, ale zawsze trochę białego tła podnosi na duchu.

Link to comment
Share on other sites

A jednak !

Spędziłem sylwestra/Nowy Rok w Bielsku...

Mój najlepszy przyjaciel przyjechał do polski i zaprosił mnie do siebie i spędziłem czas w wspaniałym gronie... I nawet bez "Orenżady" można się śmiać do bólu "Kancelaria Kancelaria" :D . A pomyśleć, że przed 22 chciałem sylwestra spędzić sam...

To byłby błąd i dobrze, że mam takie osoby ;) no i radość z życia do mnie wraca.

Link to comment
Share on other sites

Z sylwestra na FA nie było nic. Ale w końcu nikt się nie deklarował że będzie jakaś impreza :D

Za to był mały sylwester na midzie w LOL'u :D

Fajerwerki strzelały bardzo ładnie, a już po 5 min od tego jak się zaczęło słychać było straż pożarną :D Widać niektórzy nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Aż jestem ciekaw ile w tym roku będzie poparzonych.

Link to comment
Share on other sites

No, nie było tak źle. Poszedłem do kumpla, pograliśmy, obejrzeliśmy filma a ok. 23 wyszliśmy na "miasto" (już kiedyś pisałem, że "miasto" to na moją miejscowość za duże słowo). Jeden z moich kumpli miał cały plecak petard i fajerwerków. Z pierwszą coś nie wyszło. Trzeba ją wbić w ziemię, podpalić i wyleci. Trochę za mocno ją wbiliśmy i zamiast polecieć rozpukła się przy ziemi. Stałem obok i teraz już wiem jak czuje się koleś z Minecrafta gdy koło niego wybucha creeper. ;)

Potem o 24 był całkiem niezły pokaz sztucznych ogni. Następnie wróciliśmy do domu omijając grupy imprezowiczów (kilka razy widzieliśmy jak kogoś tłukli). Tak to u mnie wyglądało. :)

Link to comment
Share on other sites

U nas na wiosce na równoległej ulicy mieszka sobie taka Pani. W każdy Sylwester bacznie nas obserwuje. A jak usłyszy choćby trochę muzyki da się postrzec radiowóz patrolujący naszą ulicę. Dziwny przypadek, prawda? :D Ze znajomymi się śmiejemy że to kolejne "oko Saurona". Cieszę się, że właściwie większość z nas spędziła mile Sylwestra. To dobrze, bo nikt nie powinien być w taki dzień samotny :wink:

Edited by Agatix001
Link to comment
Share on other sites

@CriX

Wiesz, może i rzeczywiście powinniśmy zadzwonić ale było ryzyko. Raz widzieliśmy całą bandę, coś ok. 40 ludzi, zaczęli się tłuc między sobą, widzieliśmy jak jednego przewrócili o okopali. Mogło by być dla nas niezbyt przyjemnie gdyby któryś z nich nas zauważył i prawdopodobnie by mu się nie spodobało, że zawiadamiamy policję. Dla tegoż to woleliśmy dyskretnie się usunąć i nie włazić tym gościom w drogę. Poza tym policja cały czas jeździła po mieście więc pewnie o tej godzinie już trochę roboty mieli.

Link to comment
Share on other sites

Parę furtek powyciąganych :trollface: , sporo petard wystrzelonych i wiele godzin spędzonych z rodziną zarówno przed, jak i po godzinie 00:00. Taki był mój bilans i przyznam szczerze, że w trochę większym gronie z ciut dalszą rodziną Sylwek okazał się być dla mnie jednym z lepszych, jakie dane mi było przeżyć :)

Link to comment
Share on other sites

Mogło by być dla nas niezbyt przyjemnie gdyby któryś z nich nas zauważył i prawdopodobnie by mu się nie spodobało, że zawiadamiamy policję. Dla tegoż to woleliśmy dyskretnie się usunąć i nie włazić tym gościom w drogę. Poza tym policja cały czas jeździła po mieście więc pewnie o tej godzinie już trochę roboty mieli.
A dyskretnie się odsunąć i wtedy zadzwonić? Bo pewnie na miejscu okopanego chciałbyś, aby ktokolwiek ci pomógł, choćby w taki sposób, a nie tylko wyminął i usprawiedliwiał się, że policja jeździ, to może zdążą mu jakoś pomóc? Zawsze robi mi się zimno, kiedy widzę takie zachowania. Bo ok, rozumiem nie mieszanie się, by się samego ochronić (zresztą - jakakolwiek próba dyskusji z takimi 'panami' nie miałaby szans skończyć się dobrze). Ale bycie obojętnym, gdy można pomóc i nic nie grozi, a potem usprawiedliwianie się jakimiś śmiesznymi argumentami jest tylko o jeden krok mniej złe, niż samodzielne bicie ofiary. Bo choć bez narażania własnego bezpieczeństwa można byłoby skrócić czyjeś cierpienie, wcale się tego nie robi. Nie wiem, czemu. Żeby zaoszczędzić te kilkadziesiąt groszy, które kosztowałaby rozmowa z policją przez telefon? Ja bym po tym spać nie mogła.

Straciłam w ten sposób na sylwestra znajomego. Nikt nie widział, co się z nim stało, nikt nie dał znać, oprychów nie złapano. Kto wie, może gdyby było mniej takiego egoistycznego tchórzostwa, byłabym na jednym pogrzebie w życiu mniej.

Sama bawiłam się bardzo dobrze na sylwestrze, chociaż zrobienie kilkudziesięciu sushi i materiału na drugie tyle sajgonek zajęło nam 5 godzin. Do tego pograliśmy jeszcze w Gears of War i Raymana. Było super :)

Do tego sami padliśmy ofiarą własnego żartu - najpierw postanowiliśmy nałożyć sporo bardzo ostrego chrzanu japońskiego (wasabi) do sushi, których częstowałam kolegów brata (młodszego, co mnie uprawnia do robienia paskudnych numerów :P ). Łzy w oczach im stanęły, ale się uśmiechali. Do nowych sushi nakładaliśmy więc mniej, ale nowego... które okazało się dużo mocniejsze, dopiero po kilku kawałkach się zorientowaliśmy, a że wmieszały się w resztę... To cóż, mieliśmy niespodzianki, kiedy raz na jakiś czas trafialiśmy na sushi- morderców. Ale kolegom brata się należało. Nie powiedzieli mu, że podczas rozpalania w piecu się ubrudził na twarzy i siedział pół imprezy brudny.

Ja zresztą też mu nie powiedziałam, ale taka już moja rola jako starszej siostry ;]

Link to comment
Share on other sites

Mój Sylwester zaczął się od... pożaru. :dry:

Sala, którą wynajęliśmy, była wyposażona w kominek. Niestety przewód kominowy był nieszczelny i zaraz na początku imprezy podwieszana "podsufitka" zaczęła się robić brązowa, a wszystkiemu towarzyszyły kłęby dymu. Dobrze, że wszystko zaczęło się dziać o 20, a nie np. około 2 w nocy, bo mogło się skończyć tragicznie, a tak wezwaliśmy strażaków i skończyło się "tylko" na przeniesieniu imprezy do mieszkania znajomych, gdzie bawiliśmy się setnie do białego rana.

... No i kurczę, może mam dziwne poczucie humoru, ale znajomi musieli mnie powstrzymywać przed zaintonowaniem "The roof is on fire"... :P

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...