Jump to content
niziołka

Forumowicze o Sobie X

Recommended Posts

Wracajac na krotko do tematu pogody: stalo sie. W Dublinie zaczal dzisiaj padac snieg. Co prawda temperatura byla 2C, ale opadom towarzyszy porywisty, lodowaty wiatr. Patrzac przez okno na to, co sie dzieje na zewnatrz az sie cieszylem, ze siedze w cieplym biurze. I cieszylbym sie tak dlugo, gdyby po 15 minutach nie wlaczyl sie alarm przeciwpozarowy. Caly budynek zostal ewakuowany i przez 20 minut mialem przyjemnosc rozkoszowac sie ta zimowa aura. Na szczescie nie bylem sam, dookola mnie stalo prawie 700 innych osob, rownie sinych z zimna jak ja...

Link to comment
Share on other sites

FoS - FoX - Ex?

69478368.jpg

Super :)

Ostatnio śpię jak leniwiec. Na wykładach zwyczajnie nie wyrabiam - ani to kręci, ani przyciąga - ćwiczenia są dziwne i sprowadzają się najpewniej do tego, co będę robić później - pisać uzasadnienia dla przeciętnych Kowalskich, za to jak glebnę na kanapę, to śpię do wieczora (zresztą i tak wychodzę w nocy (przed 8:00) i wracam w nocy (16-17), to co za różnica...). Zwyczajnie nie wyrabiam i potrzebuję urlopu albo sylwka. Nie zrozumcie mnie źle - prawo uwielbiam, niemniej więcej czasu na faktycznym studiowaniu spędzam na czytaniu uczelnianej bazy danych niż na interesowaniu się historią liczebności zastępców wójta.

A problemy ze snem? Żadnych, chyba że jest pełnia. Wtedy zwyczajnie ciężko jest zasnąć, a tydzień po niej śnią mi się takie głupoty, że czapki z głów.

Poza tym... cóż... czekam na śnieg i staram się wytrzymać w autobusach kierowanych najwyraźniej przez dostawców kartofli lub kapitanów kangurów i obleganych przez całe rzesze seniorów. Naprawdę, zaczynam odnosić wrażenie, że jeżdżą do końca kursu, by zapomnieć, po co w ogóle wsiedli do autobusu i krążą po Toruniu, aż sobie przypomną, przez co znalezienie miejsca siedzącego w autobusie graniczy niekiedy z cudem. Dobrze, że jak się zaczyna klan, plebania czy sprawozdanie z wiecu wiadomej partii, to zazwyczaj jest luźniej.

Edited by behemort
Link to comment
Share on other sites

Fos X jak ten czas leci ;)

Co do snu. Z roku na rok śpię coraz mniej i właściwie zdarza mi się, że kontroluje swój sen i jak postanowię wstać przed 5 rano to wstanę tylko trzeba się do tego przyzwyczaić. A jak lekcja jest nudna to staram się grać w Tetrisa ;p.

Macie czasami tak, że odcinacie się często od świata i wspominacie swoje najfajniejsze wspomnienia ze swojego życia ? Ja mam tak coraz częściej i mnie to dziwi i tak się zastanawiam czy, to problem tego, że jestem nieszczęśliwy czy to z wiekiem przychodzi...

Link to comment
Share on other sites

Już dawno nie wypowiadałem się w tym temacie :P. Mój sen ostatnio jest trochę z byt krótki. Codziennie wstaje do pracy na godzinę 8 rano, a wracam do domu koło godziny 18. Czasami jestem półprzytomny i koło 21 leżę już w wyrku. Zawsze lubiłem sobie przed snem poczytać jakąś ciekawą książkę, ale ostatnimi czasy rozleniwiłem się w bardzo wielu kwestiach :P. Aha i prawie zapomniałem dodać, że zwiększyła się u mnie częstotliwość marudzenia :P.

Link to comment
Share on other sites

Ja do mojego lenistwa ostatnio muszę dodać masę zajęć (studia w tygodniu i szkoła zaoczna w weekendy) i niestety także się nie mam okazji wyspać. Teraz doszła mi jeszcze praca (mam dorabiać w wybrane dni) więc nie mam dni wolnych. Nie wiem, jak to wytrzymam, mam nadzieję że się nie potnę :D

Link to comment
Share on other sites

Ja w weekendy coraz dłużej śpię. Kiedyś do 9, 10 a teraz... Jak mam w sobotę wstać, bo gdzieś muszę wyjść i o 11 muszę być na nogach... męka straszliwa. Średnio po 12 wstaję, tylko wtedy się jako tako wyśpię. Zadowoleni, że piąteczek? :D

Edited by Agatix001
Link to comment
Share on other sites

Bede zadowolony jak tylko skoncze robic nadgodziny w pracy. Przy odrobinie szczescia uda mi sie skonczyc prace o 21, czyli za jakies 2 godziny.

W weekendy staram sie wstac najpozniej o godzinie 9. Szkoda mi tracic wolny czas, jaki przynosi ze soba weekend...

Link to comment
Share on other sites

Ja kiedyś zawsze kończyłem o 23, szedłem się już tylko myć i spać. Teraz już tego nie przestrzegam i zawszę siedzę dłużej. Generalnie szkoda mi czasu na spanie.

W piątki zawszę siedzę do oporu, bo potem nie trzeba wstawać. I też raczej nie wstaję wcześniej niż o 10.

Link to comment
Share on other sites

Kiedy ja ostatni raz wstałem o 10...? Jakoś w wakacje i to po nieprzespanej nocy :P Nie marnotrawię łikendu i śpię góra do 8-9:00 ;) Choć naiwnie spoglądam na budzik z nadzieją na to, że oszukałem sam siebie, bo śpię zawsze tyle samo (ok. 6 godzin) bez względu, czy to sobota, czy wtorek...

Link to comment
Share on other sites

Słabi jesteście. :P W weekend śpię coś koło 14 godzin. Nie siedzę do późna, bo o tej porze roku nie widzę w tym sensu (ja chcę ciepłe letnie noce!). Wstaję bardzo różnie - czasem o 12, czasem o 9, a nawet o 14. Uwielbiam spać. :)

W dni powszednie muszę się ratować drzemkami, bo bym nie wyrobił. Po dziesięciu godzinach snu jestem nieżywy, powieki mają większą siłę ciężkości, nogi są prawdopodobnie nie moje, głowa faluje tak, jakby w niej była ołowiana kula, która kręci się w nieskończoność. Mówię różne głupoty i mam dużo lepszą pamięć. Czasem się siebie boję.

Często mam też niesamowicie porąbane sny. Nie będę o nich pisał, bo jeszcze osta dostanę... Serio. Nie żartuję. Poziom absurdu, głupoty i granic dobrego smaku w moich snach został już dawno przekroczony. Były też sny prorocze, pełne symboli (odczytałem i wszystko się zgadzało, boję się :)) i porąbane kompletnie (dziś miałem chłodzić reaktor atomowy w biurku mojej siostry... w Krakowie, gdzie studiuje... ponieważ kisiel chłodniczy jej się skończył. Nie jestem normalny). Mimo wszystko nie wyobrażam sobie życia bez takiej dawki absurdu. :)

Ubolewam też nad tym, że gdy mało śpię, nie zapamiętuję większości snów. Szkoda, może bym prorokiem został albo innym wróżkiem...

Link to comment
Share on other sites

Ja się bardzo cieszę z tego, że dzisiaj jest piątek :P. Dzisiaj w pracy wszyscy patrzeli na zegar jak na święty obrazek wyczekując możliwości pójścia sobie do domków :P. Co prawda za bardzo się wyspać nie mogę, ale motywuje mnie fakt, że niedługo dostane na konto kasę. Wreszcie kupiłem sobie parę gierek, na które wcześniej skąpiłem, szkoda tylko, że mam tak mało czasu wolnego, że mass effecta 1 całą wieczność przechodzę, a czeka już na mnie druga część tej świetnej gierki. Muszę zabrać się też za zamówienie sobie z allegro książek z serii Mass Effect :P

Link to comment
Share on other sites

@Lewis- cierpimy na podobne przypadłości względem snów ;). Z tym, że ja mam różne, nieregularne "serie". Są okresy, że nie pamiętam, żeby śniło mi się cokolwiek, czasem przez kilka dni, albo tygodni zapamiętuję dokładnie co mi się śniło i są to sny, które mogę uznać za w miarę normalne, a raz na jakiś czas mam zwykle tygodniową serię snów, które da się nazwać jedynie absurdalnymi. Kiedyś wręcz nienawidziłem tych ostatnich, bo zawsze chodziłem potem niewyspany i wiecznie zamroczony, ale ostatnio jakoś mi przeszło i w miarę to znoszę. Kwestia przyzwyczajenia :P.
Link to comment
Share on other sites

Piątek <3

Ja też miewam sny przeróżnie absurdalne. Było ich pełno. Raz śniłem że jestem Trunksem w Dragon Ballu, a innym razem musiałem przeżyć lekcję fizyki no i za parę godzin kolejna, ale już prawdziwa fizyka... Pamiętam też że raz śniłem jak oglądam demotywatory no i były tam obrazki z przeróżnymi (najczęściej bez sensu) podpisami. Dodatkowo bardzo rzadko miewam koszmary których nie cierpię jak tylko można. Raz śniłem że chodził po mnie jakiś duży robak i mnie ugryzł. Kiedy zabolało i obudziłem się w środku nocy przetrzepałem całą pościel żeby sprawdzić czy aby na pewno go tam nie ma :P.

Link to comment
Share on other sites

@Klon

Ciekawam, co Ty na studiach zrobisz... Oj, czarno to widzę. ^^ Imho, całe to Twoje spanie, to zwykłe marnotrawstwo wolnego czasu. Owszem, też lubię się wyspać i gdybym mogła, nie wychodziłabym w ogóle z łóżka. Ale mimo że w tygodniu jestem oderwanym od rzeczywistości zombie, wiecznie niewyspanym i marudzącym, to jednak wolę wcześniej się obudzić w weekend i zająć się czymś pożytecznym (czyt. graniem). ;P

Link to comment
Share on other sites

Ja także nie lubię spać, chodzę spać zazwyczaj koło 23-24 i pozostaję w śnie prze max 6 godzin. Normalnie wtedy funkcjonuję i nie narzekam na żadne przypadłości migrena itp. Nie lubię leżeć nawet w weekendy, wolę wstać i się zająć czymś normalnym (niekoniecznie graniem).

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ja wstałem dzisiaj o godzinie 6.30 :P. Przestawił mi się zegar biologiczny, wstaje wcześnie i kładę się spać nieco wcześniej. Dzisiaj sobie wreszcie trochę poczytałem i pooglądałem fajne obrazki w nowej książce ("wielki atlas kosmosu" :P), teraz trochę czasu marnuje na necie, potem mam w planach trochę w Mass Effecta pograć, muszę wreszcie skończyć to, aż wstyd, że tak długo się zabieram za tak dobrą gierkę :P

Co do studiów, fajnie się czasem na nich spało, czasem przed nimi jak się nie chciało iść na zajęcia, niestety kiedy się pracuje to na taki luksus nie można sobie pozwolić i trzeba grzecznie się stawić w wyznaczonym miejscu i czasie na zaplanowaną ilość godzin :P

Link to comment
Share on other sites

Nie lubię tego wyrażenia "cierpię na bezsenność", ja się swoja bezsennością rozkoszuję, heh. W głowie rzeka myśli - mój mózg pracuje wtedy na najwyższych obrotach, miasto o 3-5 rano - po prostu piękne, dookoła ciemność i cisza, czasami zamiast siedzieć w domu i "czekać na sen" wychodzę na miasto - przejść się, czy też pobiegać, uwielbiam te wczesne godziny poranne. O, tak, bezsenność, jest cudowna.

Link to comment
Share on other sites

Guest Starzec
, bezsenność, jest cudowna.

Zgadzam się. Nie ma niczego lepszego, niż posłuchać o 4 rano Lorda Moszika, kiedy puls świata zwalnia. ;]

Strzały...

Wczoraj usłyszałem pierwszy dźwięk petardy. Sam już się w to nie bawię, bo miałem przykry wypadek związany z Chińską pirotechniką. Skończyło się na szczęście, na lekkim oparzeniu trzech palców i dzwonieniu w uszach. Od tamtego czasu odpuściłem takie zabawy.

Mimo wszystko...

Lepiej nie tykać shitu. ;]

;]

Link to comment
Share on other sites

Petardami bawiłem się ostatnio jakieś 4 lata temu, a obecny rok przywitałem tylko poprzez symboliczne odpalenie kilku rakiet. Wcześniej potrafiłem wystrzelać setki małych petard i wykupić ze sklepu wszystkie ładunki przypominające granaty jeśli chodzi o hałas. Nie wiem co w tym było fajnego...

Link to comment
Share on other sites

@ spanie: jeśli położę się o 20, a wstanę zwyczajnie o 6:10, a jeśli położę się 24 i wstanę o 6:10, to większej różnicy nie odczuwam. W pierwszym przypadku jestem niewyspany, bo śpię tak długo, że bardzo trudno wstać (przyzwyczajenie do przyjemności). W drugim przypadku łatwiej wstać, ale jestem niewyspany tak samo jak po ponad 10h snu.

Wiem, zawiłe to :P

Link to comment
Share on other sites

Petardy... Kiedyś się nimi bawiłam, potem z tego wyrosłam :P O wiele bardziej lubię obserwować fajerwerki z daleka, niż własnoręcznie się nimi zajmować. A już zupełnie nie rozumiem zaczynającej się na tydzień przed sylwestrem i trwającej do miesiąca po manii na rzucanie tylko tych robiących hałas. U zwierząt to budzi niepokój, dzieciom spać nie pozwala...

Dzisiaj natomiast pierwszy raz tej zimy zaobserwowałam śnieg. Padał co prawda tylko 10 minut i składał się z 50 płatków na krzyż... ale był! ;) Uznałam to za ostateczną wskazówkę, że podczas wizyty w herbatokawiarni należy kupić sobie paczkę suszonych owoców i przypraw o nazwie "Wigilijny Wieczór", żeby ratować poczucie klimatu świątecznego wszelkimi możliwymi sposobami :)

Nie lubię tego wyrażenia "cierpię na bezsenność", ja się swoja bezsennością rozkoszuję, heh. W głowie rzeka myśli - mój mózg pracuje wtedy na najwyższych obrotach, miasto o 3-5
Racja. Od dziś zaczynam ferie. Więc już nie cierpię na bezsenność (przez którą prawie dziś zasnęłam na ostatniego, przedświątecznego kolosa), tylko teraz się nią będę cieszyć, o.

EDIT:

Dzieciom? O ile nie mówimy o niemowlakach, to przeca większość dzieci lubi fajerwerki. O ile do sylwestrowej północy część nie dotrzymuje, to często budzi się je właśnie, żeby mogły popatrzeć na pokaz. Ja sam w szkole podstawowej co roku od listopada odkładałem wszystkie drobne i latałem z kumplami na górki odprawiać różne harce. Usprawnialiśmy np. wybuchy podwodne.
Ale nie mówiłam o tym, że dzieciom przeszkadzają fajerwerki (tak, zdaję sobie sprawę z tego, ile to dla nich radochy). Chodzi mi o ciągnące się przez 1,5 miesiąca o każdej porze dnia i nocy strzelanie petardami - tymi tylko dźwiękowymi.
Link to comment
Share on other sites

U zwierząt to budzi niepokój, dzieciom spać nie pozwala...

Dzieciom? O ile nie mówimy o niemowlakach, to przeca większość dzieci lubi fajerwerki. O ile do sylwestrowej północy część nie dotrzymuje, to często budzi się je właśnie, żeby mogły popatrzeć na pokaz. Ja sam w szkole podstawowej co roku od listopada odkładałem wszystkie drobne i latałem z kumplami na górki odprawiać różne harce. Usprawnialiśmy np. wybuchy podwodne.

Ja tam nie mogę doczekać się piątku... Praca, praca, szkoła, praca. Ostatnio wolnego bardzo mało. Na dodatek w zeszłym roku wszyscy się pochorowaliśmy i sam siedzieliśmy w domu.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...