Jump to content
niziołka

Forumowicze o Sobie X

Recommended Posts

@ Wysokiandrzej

Szczerze to w te święta muszę przerobić pochodne, całki, wszystko co miałem od początku studiów na wykładach z grafiki inżynierskiej, napisać pacę zaliczeniową z etyki i opanować wskaźniki i tablice w stopniu bardzo dobrym. Dobrze że ferie świąteczne trwają aż do 6 stycznia bo inaczej nie miałbym szans ogarnąć tego wszystkiego. Co do postanowień noworocznych to nie potrzebuje nowego roku żeby postanowić że coś zmienię równie dobrze mogę to zrobić 13 czerwca.

PS. Forafix nie Foraxin.

Edited by Forafix
Link to comment
Share on other sites

Nowy rok to taki czynnik psychologiczny mający motywować do zmian... zmian o których zawsze na koniec roku i początek nowego jest strasznie dużo mowa. Radio, telewizja, wszędzie pytania o postanowienia, o zmiany. Dlatego każdy sam coś sobie planuje. Szczerze to kiedyś się okłamywałem, że będę się uczył, choć to raczej na nowy rok szkolny, albo kolejny semestr na studiach, co nawet wychodziło ;)

Ale poza tym szczerze to nie słyszałem jeszcze o kimś, kto by coś postanowił zmienić (z tytułu nowego roku) znaczącego w swoim życiu i mu wyszło. Czy to palacze, czy ludzie odchudzający się... nigdy nie słyszałem, nie wiedziałem efektów postanowień idących zaraz po nowym roku.

Jak już, to zupełnie na spontanie, zmiany z dnia na dzień... Wczoraj palił paczkę, dziś już nic. To i owszem, dość częste, ale chyba nie szły za tym żadne postanowienia, tylko chęć działania. No i tu nachodzi mnie refleksja, czym jest postanowienie, a czym owa chęć do działania. To pierwsze nie zmienia chyba nic...

Link to comment
Share on other sites

Póki co na nowy rok nie mam jakichś planów, mam nadzieję, że to się jednak zmieni. :) Chyba żadnego Sylwestra nie spędziłem w domu i nie mam na to ochoty. Się obaczy jeszcze, ale mam nadzieję na jakąś domóweczkę, czy coś w ten deseń. ;)

Co do postanowień noworocznych. Nigdy sobie takich nie robiłem, nie czułem takiej potrzeby. Nałogu chyba żadnego nie mam, to i go rzucać nie muszę, gruby nie jestem więc wagi zrzucać nie potrzebuję (choć może przydało by się postanowienie coby na koksownię pójść w końcu).

Ale poza tym szczerze to nie słyszałem jeszcze o kimś, kto by coś postanowił zmienić (z tytułu nowego roku) znaczącego w swoim życiu i mu wyszło. Czy to palacze, czy ludzie odchudzający się... nigdy nie słyszałem, nie wiedziałem efektów postanowień idących zaraz po nowym roku.

Jak już, to zupełnie na spontanie, zmiany z dnia na dzień... Wczoraj palił paczkę, dziś już nic.

Mojemu wychowawcy na przykład kompletnie rzucanie palenia nie szło, jednak w końcu mu się udało. Jak? Po prostu zgubił swojego elektronicznego papierosa i nie chciało mu się iść po nowego. Lenistwo czasem pomaga. ;P

Link to comment
Share on other sites

Ja już od wczoraj myślę o barszczyku z uszkami, zagryzionym krokietami... :)

Mam teraz na to taką fazę, że masakra. Od zawsze kochałem barszczyk z uszkami, a i prawdą jest, że w Wigilię smakuje najlepiej, bo próbowałem kiedyś latem i nie było tego smaku. Będą sążne święta tak mi się wydaje.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Ogóle u kogoś będzie 12 potraw? Ja wymięknie po obiedzie. Obiecałem, że nie będę się zajadał. Zimy nie będzie, więc jeszcze biegać będę, bo będą ku temu idealnie warunki.

Mam takie pytanie. Zabawiam się w swatkę. Wiem, że tego nie powinienem, ale kolega jest cholernie nieśmiały i boi się podejść do dziewczyny, która mu się podoba. Postanowiłem brać sprawy w swoje ręce i będę działał ^^. Wiem, że to może się różnie skończyć, ale na pewno na mnie nie popatrzy, bo przystojny to nie jestem ;). Myślicie, że dobrze robię? Czy sam ziomek powinien wyskoczyć z propozycją spotkania się?

Link to comment
Share on other sites

Myślicie, że dobrze robię? Czy sam ziomek powinien wyskoczyć z propozycją spotkania się?

Przez małe "popchnięcie" kumpla w stronę dziewczyny nic się nie stanie, ale kiedy już zacznie z nią rozmawiać - nie wtrącaj się, w ogóle. Wiem po sobie, że źle to się kończy, w pewnym momencie jesteś w końcu między młotem a kowadłem :D

Ogóle u kogoś będzie 12 potraw?

Jak się na stole zmieszczą to będą...chociaż mi do szczęścia wystarczy barszcz/rosół, pasztecik, karpik albo jakaś inna ryba. Nie przepadam za tym całym wariowaniem w święta, gotowaniem dwa dni przed żeby potem na tydzień jedzenia było. A chodzenie po mieście o tej porze roku to istna zgroza.

Link to comment
Share on other sites

Ja swatania nie uważam za dobry pomysł, ponieważ nigdy nie wiadomo ja może się to skończyć. Kumpel powinien sam zaproponować spotkanie jeśli dziewczyna mu się podoba.

Ja już od wczoraj myślę o barszczyku z uszkami, zagryzionym krokietami... smile_prosty.gif

Mam teraz na to taką fazę, że masakra. Od zawsze kochałem barszczyk z uszkami, a i prawdą jest, że w Wigilię smakuje najlepiej, bo próbowałem kiedyś latem i nie było tego smaku. Będą sążne święta tak mi się wydaje.

Ja nie lubię barszczyku, jednak masz rację barszczyk z uszkami to inny smak. Muszę spróbować z krokietami, bo jeszcze nie jadłem.

Ogóle u kogoś będzie 12 potraw?

Ja nie zwracam na to uwagi, w Wigilię wszystkie potrawy są dobre, jak będzie więcej to wszystkiego spróbuję po trochu, jak mniej to wszystkiego więcej się zje.smile_prosty2.gif A po za tym Wigilia to nie jest dzień żeby obżerać się, tylko miło w gronie rodzinnym spędzić czassmile_prosty2.gif

Link to comment
Share on other sites

@Andrzej

Stary, wiesz co wydaje mnie się, że to średni sposób. Sprawę powinien sam poprowadzić pewnie będzie strasznie pogrążony jak zaczniesz za niego "podrywać" dziewczynę. Możesz mu doradzić, pomóc, ale niech zrobi to sam, uwierzy w siebie i myślę, że sobie poradzi. Grunt, żeby on tak myślał, a świat przed nim.

Propos Wigilii to ja mam zamiar zajadać się i to równo, gdyż jestem ogółem strasznie chudy (chyba nawet moje BMI wskazuje lekką niedowagę).

12 potraw to nie wiem czy będzie jak dla mnie najważniejszy jest barszcz, karp, krokiety i może jakieś ciasto. Ogółem myślę, że będzie sążnie :).

Link to comment
Share on other sites

@ Andrzej

Ze swataniem to może wyjść różnie. Nie znam twojego kumpla ale możesz spróbować mu pomóc byleby subtelnie bo inaczej może się obrazić. Generalnie jeśli pierwsza i ewentualnie druga próba nie wypali radziłbym przestać.

Co do wigilii to jestem 500km od domu więc nie wiem ile będzie potraw ale obstawiam że do 12 nie dobijemy co mi szczególnie nie przeszkadza raczej nie należę do ludzi którzy dużo jedzą co zresztą widać bo tak jak kolega wyżej balansuje między prawidłową wagą a niedowagą. Jako że to moja pierwsza wizyta w domu od 1,5 miesiąca to najbardziej cieszę się z możliwości wrócenia na stare śmieci, a zjeść mogę choćby kanapki z pasztetem i też będzie dobrze.

Link to comment
Share on other sites

U mnie na święta jest raptem kilka dań, bo i co robic dla pięciu osób? Już wiem, ze nikt nie przyjedzie, bo się nie chce. Sylwestra albo z kumplami, albo z dziewczyną (no, chyba, ze będzie wtedy w robocie na lotnisku). Się zobaczy :D

Plany na kolejny rok? Zgubić ze 3 kilo (czego w tym roku mi się nie udało, choć próbowałem) i... Generalnie to chyba nic więcej :D

Link to comment
Share on other sites

Zgubić ze 3 kilo

U mnie podobnie, jednak ja już zaczynam robić ku temu małe kroki, w domu robię brzuszki, pompki, przysiady (chociaż te ćwiczenia jakoś nie wpływają na stracenie wagi), a kiedy zrobi się cieplej to wybywam na stadion i rozpoczynam bieganie. Jakoś inne ćwiczenia na zrzucanie kilogramów, czy typowe głodowanie mnie nie kręcą.

Edited by Devius
Link to comment
Share on other sites

Devius- ja podobnie z ćwiczeniami, plus rower, ew. bieganie. Tylko jak sam mówisz, to mało co daje. Głodowanie nic Ci nie da, bo coś tam (jak się będzie głodować i nic nie robić). Gorsze jest to, że te biegi i rower to od 3 lat, a wagi nie potrafię zbić o więcej niż kilo od półtora roku.

Nie żebym był gruby, ale te parę kilo już mi zaczyna przeszkadzać. Taki wujowy metabolizm chyba mam.

Link to comment
Share on other sites

O rowerze zapomniałem, chociaż tak jak w zeszłym roku robiłem 35 kilometrów dziennie (wsiadłem na rower po siedmiu latach przerwy), to tak w tym roku zaniedbałem to całkowicie i w ogóle nie jeździłem. Może dlatego, że samemu nie lubię, a chętnych nigdy nie było. W przyszłe wakacje na pewno jak będzie czas to zasiądę za kierownicą i pośmigam po okolicznych wioskach, bo terenu mam sporo do jeżdżenia, a co jak co, jeżdżenie na rowerze jest przyjemniejsze od biegania.

Bardzo bliski kumpel mi mówił (bardzo dużo trenuje na siłowni ze względu na to, że należy do bractwa rycerskiego i musi mieć siłę/kondycje do walki mieczem, a zdrowe odżywianie to jego chleb powszedni, do tego właśnie biega w maratonach), że tkanka tłuszczowa dopiero zaczyna się spalać po 30-40 minutach treningu, więc rower jest idealnym rozwiązaniem, bo zanim minie to 30 minut biegania to bez dobrego przygotowania i namiastki kondycji można płuca wypluć.

Głodowanie nic Ci nie da

Nawet nie chcę próbować. Uwielbiam jeść i pewnie to jest jedna z przyczyn mojej wagi. To było tylko takie wspomnienie, że czasem ludzie takie coś stosują.

Link to comment
Share on other sites

ale masz na myśli szybki bieg? Czy np. godzinny trucht? Bo biegać to ja mam gdzie, tylko że ja biegam skokowo trucht- bieg-trucht-itd.

Gdzieś też czytałem, żeby stopniowo dobijać do robienia 100 brzuszków dziennie (a potem to powtarzać) :D

Jak ktoś nie ćwiczył długo, to po kilku razach już mięśnie protestują, ale kilka dni pod rząd i będzie coraz lepiej. Tak samo z udami, ale niby w obwodzie mieszcze się w normie :P

Co do odchudzania- ile osób, tyle różnych opinii. Zależy od organizmu. icon_wink.gif

Dobra, nie wiem, czy strona-dwie takiego dialogu nie poskutkuje ostrzeżeniem o zaśmiecaniu wątku.

Link to comment
Share on other sites

Jeść dużo i zdrowo - cała filozofia, do drugiego śniadania możesz dodać batonik, do kolacji dodaj sobie koktajl z całego twarogu. Pamiętaj jeśli będziesz przybierał więcej niż -0,5kg na tydzień to będziesz świnka.

Link to comment
Share on other sites

To zależy kto jaki ma organizm, jeden może nawpychać się fast foody i przytyje, drugi może pozostać taki jaki jest. Nie obżerać się od razu tylko jeść powoli i stopniowo. To zależy jak chcesz przytyć, zdrowo to nie mam bladego pojęcia w jaki sposób, nie zdrowo to proste:

Słodycze, jedzenie tłuste. Oczywiście nie przesadzając codziennie po troszeczku.

A tak na marginesie, nie wiem ile ważysz ale lepiej być chudym i zdrowym, niż mieć nadwagę i łapać choroby.

Ja też z początku chciałem przytyć parę kilo, ale jak spojrzałem na innych jakie mają problemy związane z nadwagą to od razu mi przeszło.

P.S

Przytyć jest bardzo prosto, lecz później to zrzucić to już jest większy problem.

Edited by krzys242
Link to comment
Share on other sites

To też sporo zależy od organizmu, bo mój brat, który je więcej ode mnie jest chudy jak patyk, a ja mimo, że od dłuższego czasu jem coraz mniej i zaczynam ćwiczyć nie mogę zrzucić ani kilograma.

I nie wiem czy dobrym pomysłem jest jedzenie "niezdrowych rzeczy", może to jeszcze bardziej zaszkodzić niż pomóc przytyć. Po prostu staraj się jeść więcej i za żadne skarby nie ćwicz :D

Link to comment
Share on other sites

Minął rok kiedy miałem pierwszy atak kolki nerkowej. Od tamtego czasu nie jem chipsów oraz ostrych smakołyków (nie dodaje pieprzu do obiadu ani przypraw) do tego od roku nie piję ani "orenżady" ani coli. Jeżeli chodzi o jedzenie jestem z siebie zadowolony bo troszkę przytyłem lecz jestem wysoki i wciąż mam niedowagę, ale ze swojej sylwetki jestem zadowolony ;).

A dzisiaj złapałem wirusa i będę leżał w łóżku :(. Gdziekolwiek pójdę, to chce wymiotować. Za chwile wezmę starego tipsomaniaka i będę czytał ;). Mam nadzieje, że PP na Orange jednak zdołam obejrzeć :).

Link to comment
Share on other sites

Mi lekarz wręcz zabronił pić napoje gazowane, po tym jak zaczęło mnie kuć w okolicy brzucha. Ja mądry nie dostosowałem się do zaleceń i dalej piłem przeważnie mój ulubiony napój cole. Po jakimś czasie dostałem kolejnego ataku po którym wstać z łóżka nie mogłem. Po lekarstwach odstawiłem Cole i do tej pory mam spokój. Jednak musiałem znaleźć jakiś napój po którym nic mi by nie dolegało i znalazłem, teraz pije TYMBARKA.

Link to comment
Share on other sites

Tylko wiecie ja ważę ok 54kg przy 178cm wzrostu i 16 roku życia. Wyglądam szczupło, jedna chciałbym przytyć te kilka kilo, a potem zabrać się za ćwiczenia. W sumie to mam mięśnie (bicepsy, kaloryfer) nie trwało to długo przy takiej wadze, bo efekty od razu widać, jednak, aby coś wyrzeźbić konkretnego potrzebny jest materiał, którego troszkę mi brakuje :<.

Jednak Wigilia nadchodzi ( w tym wyjazd do babci) to troszkę się nabierze na wadze, ale potem trzeba to kontynuować. O to, że zacznę potem ciągle tyć to się nie boję. Z moim organizmem i trybem życia jest to trudne.

Link to comment
Share on other sites

Tia... kibelek w tym przypadku jest jedynym miejscem, gdzie załatwisz te sprawy. Najgorzej jak cię muli gdy leżysz i nie dobiegniesz do złotego tronu.... bueh lol.gif . Najgorsze są bóle brzucha. A to cię kłuję, a to boli niczym cios Khalidov'a. Masakra.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...