Skocz do zawartości
niziołka

Forumowicze o Sobie X

Polecane posty

Nowy FoS, nowy FoS, ale mi się trafiło! Trza chociaż jednego posta w nowej odsłonie zostawić!

Ktoś tam wcześniej pisał o bombie w szkole - ze 2 lata temu miałem to samo, tylko że w bloku. Wywalili nas wszystkich z mieszkań, przy czym nikt nie rozkminił, iż skoro ładunek faktycznie wybuchnie, ludzie stojący 3 metry od bloku i tak zginą (!), a potem ruszyła ekipa saperska z psami i oczywiście fajerwerków nie było, bo zgłoszenie okazało się fałszywe. Tak czy siak, troszkę emocji w to skostniałe społeczeństwo jakiemuś cwaniakowi udało się zaszczepić. :)

Btw, czy narzekanie, że za bardzo wieje, że łojeju, grudzień bez śniegu, że niebiałe Święta to kicha z majerankiem - to nadal tutaj?

Jeszcze coś chciałem napisać, ale że zapomniałem, nie napiszę. Hejaho!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To ja sobie pozwole rozpoczac dziesiaty FoS pytaniem.

Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?

W moim przypadku w ciagu tygodnia ok. 8-10 godzin spedzam na roznego rodzaju zebraniach dotyczacych pracy czy postepow trwajacych projektow. Zazwyczaj daje rade, ale czasem oczy kleja mi sie niemilosiernie i musze byc strasznie skupiony, zeby nie odplynac. Co ciekawe, w ciagu dnia funkcjonuje normalnie i nie czuje jakiejkolwiek sennosci, ale wystarczy 15 minut jakiegos spotkania zawodowego, zeby zaczela ogarniac mnie niemoc straszliwa. Za przyklad moge przytoczyc chocby dzisiejszy meeting mojego kilkuosobowego zespolu - meeting trwal niewiele ponad godzine, a ja juz po pierwszych 10 minutach poczulem sie senny. Chyba z trzy razy zdarzylo mi sie, ze prawie usnalem - zaalarmowala mnie moja opadajaca glowa. Wyglada po prostu na to, ze o ile lubie prace pod presja i rozwiazywanie problemow zwiazanych z wielomilionowymi kontraktami, to kiedy trafiam na meeting, na ktorym duzo sie dyskutuje, ale niewiele tak naprawde robi, to bezproduktywnosc takiego spotkania mnie usypia szybciej niz sluchana w podrozy muzyka Rammsteina...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja łącznie usnąłem 2 razy na lekcjach z języka polskiego. Mina nauczyciela była wtedy bezcenna, reakcja kolegów też. Sam nawet nie wiem jak do tego doszło... Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło... Na szczęście gość był wyrozumiały i nie było negatywnych konsekwencji. Było to jak chodziłem bodajże na studium :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sen podczas zajęć? Średnio. Głównie z tej przyczyny, że nie chciałbym aby wykładowca mnie zczaił i zobaczył, że jego wykłady nie powalają aczkolwiek raz podczas wykładu ze statystyki na auli miałem naprawdę ciężki łeb... raz, że po wypadzie z bracią studencką, dwa że nudny jak cholera a trzy to było ciemno ;p Już nawet nic nie notowałem tylko co chwila głowa powoli osuwała mi się na bok a kumpel siedzący obok szturchał mnie w ramię, żebym nie odpłynął kompletnie. Generalnie staram się jednak unikać sytuacji kiedy po niedospanej nocy przychodzę na zajęcia, bo to wtedy jeszcze większa katorga jest :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

FoS kołem się toczy :P

Wywalili nas wszystkich z mieszkań, przy czym nikt nie rozkminił, iż skoro ładunek faktycznie wybuchnie, ludzie stojący 3 metry od bloku i tak zginą (!)

To nic. Najważniejsze, że was ewakuowano ;)

Btw, czy narzekanie, że za bardzo wieje, że łojeju, grudzień bez śniegu, że niebiałe Święta to kicha z majerankiem - to nadal tutaj?

Tutej. Mnie to w sumie rybka. Może być śnieg, może go nie być. Lepiej jest w sumie, jak go nie ma, bo wtedy przynajmniej mniejsze ryzyko, że obiję sobie mój kochany tyłek wywalając się na ukrytym pod puchem lodowisku. Sporty ziomwe jakoś mnie nie kręcą, bo prędzej bym się zabił, niż coś zrobił. No i teren u mnie raczej płaski, choć pofalowany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To ja sobie pozwole rozpoczac dziesiaty FoS pytaniem.

Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?

W moim przypadku w ciagu tygodnia ok. 8-10 godzin spedzam na roznego rodzaju zebraniach dotyczacych pracy czy postepow trwajacych projektow. Zazwyczaj daje rade, ale czasem oczy kleja mi sie niemilosiernie i musze byc strasznie skupiony, zeby nie odplynac. Co ciekawe, w ciagu dnia funkcjonuje normalnie i nie czuje jakiejkolwiek sennosci, ale wystarczy 15 minut jakiegos spotkania zawodowego, zeby zaczela ogarniac mnie niemoc straszliwa. Za przyklad moge przytoczyc chocby dzisiejszy meeting mojego kilkuosobowego zespolu - meeting trwal niewiele ponad godzine, a ja juz po pierwszych 10 minutach poczulem sie senny. Chyba z trzy razy zdarzylo mi sie, ze prawie usnalem - zaalarmowala mnie moja opadajaca glowa. Wyglada po prostu na to, ze o ile lubie prace pod presja i rozwiazywanie problemow zwiazanych z wielomilionowymi kontraktami, to kiedy trafiam na meeting, na ktorym duzo sie dyskutuje, ale niewiele tak naprawde robi, to bezproduktywnosc takiego spotkania mnie usypia szybciej niz sluchana w podrozy muzyka Rammsteina...

Wielomilionowe kontrakty? W jakiej pracujesz branży :D?

Niestety zdarza mi się regularnie spać na fizyce którą ubóstwiam i mam z niej same 5. Po prostu fizyka mnie usypia. Tak samo mam jak idę z klasą do teatru albo do kina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak parę lat temu chodziłem do gimnazjum, to spałem na lekcjach regularnie. Najczęściej na nudniejszych lekcjach polskiego, fizyce i matematyce. Raz dostałem dziennikiem po łbie od wrednej baby uczącej matmy :D

Ogólnie to ciężko żeby nie być sennym w małej ciasnej salce z pozamykanymi oknami, w której siedzi ponad 20 osób, w dodatku kiedy kiedy całą uwagę trzeba skupić na flegmatycznym smęceniu nielubianej starej baby na temat, który cię ani trochę nie interesuje, którego nie rozumiesz i nawet nie starasz się zrozumieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sen podczas zajęć? Średnio. Głównie z tej przyczyny, że nie chciałbym aby wykładowca mnie zczaił i zobaczył, że jego wykłady nie powalają

To pół biedy. Gorzej na ćwiczeniach. Ostatnio na matmie tak miałem, że nie wiem, jak wytrzymałem (innym razem komuś się nie udało, ale facet był wyrozumiały - pewnie dlatego, że doktorant, więc sam studiuje ;)). Jak nadeszła moja kolej przy tablicy, to się nawet obudziłem. Do czasu powrotu na miejsce... <_<

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spanie na lekcjach? Jakoś nigdy nie udało mi się w pełni zasnąć, ale często "leżę" na biurku z zamkniętymi oczami. Najczęściej oczywiście na porannym, środowym angielskim, który jest tak łatwy, że aż spać się chce... A podobno grupa zaawansowana... No i oczywiście na religii, często hibernuję swój mózg i przenoszę się w świat uspokajającej nicości. Dziś się próbowałem się zdrzemnąć na niemieckim, ale jakoś cienko to wyszło, jednak na świetlicy mogłem spokojnie pomyśleć o niczym, ale, przez panujący hałas, nie udało mi się zasnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tam regularnie podczas zajęc o 7:30 mam tak zwane "ławko-bomby". Rozkładam się kulturalnie na podpartych rękach i śpię, jednak kilka razy zdarzyło się, że łapska się rozjechały i grzmotnąłem łbem o ławkę. Za każdym razem jednak, po rąbnięciu siedzę niemal na bacznośc udawając w pełni przytomnego i dotąd prowadzący się nie skminił kto jest prowodyrem tego huku :D Dodam na swoje usprawiedliwinie tylko tyle, że na te wykąłdy chodze tylko z powodu zwolnienia z egzminu za obecność. W innym wypadku bym sobie spokojnie spał w łóżku, a na egzam się we własnym zakrsie wyczuył.

Co do ewakucji szkoły, to samemu raz zarzyło mi się być współprowodyrem takiej akcji, niemniej na grożeniu relegowaniem ze szkoły się skończyło (dla smiechu była to klasa maturalna :) ). Dzięki temu do dziś wspominam całą sytuację wesoło i w formie okolicznościowej anegdoty :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wielomilionowe kontrakty? W jakiej pracujesz branży :D?

W firmie znajdujacej sie w scislej czolowce najwiekszych producentow softu na swiecie, ktora obecnie sporo inwestuje w tzw. cloud computing. Nazwe pomijam, bo w sumie jest malo istotna, a i tak wiecej osob kojarzy "nas" po glownym produkcie, a nie po nazwie firmy.

W sumie to przypomnialo mi sie, ze kiedys razem ze znajomym mielismy pewna historie zwiazana z zasypianiem. Przysypialismy w kosciele podczas mszy (co w sumie nie jest czyms niezwyklym), ale w dosc specyficznej sytuacji. W roku 2005 pojechalismy z kolega na miesiac do Korei Poludniowej na urlop. Mielismy mozliwosc zatrzymania sie za darmo u rodziny naszego dobrego znajomego, Koreanczyka pracujacego w Dublinie. Byl jednak pewien warunek. Musielismy mu obiecac, ze bedac w Seulu chociaz raz wybierzemy sie z jego rodzicami na msze do kosciola. Co prawda ja nie jestem zbyt religijny, a moj kolega wcale, ale oczywiscie sie zgodzilismy. Pobyt na Dalekim Wschodzie byl dosc udany - codziennie zwiedzanie, a co kilka wieczorow wizyty w pubach i klubach. Ktoregos razu umowilismy sie ze znajomymi Koreanczykami na sobote i postanowilismy troche zaszalec - restauracja, jakies puby, potem wizyta w dwoch klubach. Dosc powiedziec, ze wrocilismy do domu okolo 5 rano w niedziele i momentalnie zasnelismy. Po dwoch godzinach ojciec naszego znajomego zapytal kulturalnie w drzwi i z usmiechem na twarzy oznajmil, ze za pol godziny jedziemy do kosciola... Zerwalismy sie na rowne nogi, szybko ogarnelismy i mimo "wczorajszego" wygladu, niesamowitego zmeczenia i kiepskiego samopoczucia pojechalismy do kosciola. Na miejscu okazalo sie, ze budowla jest dosc spora, a przed drzwiami stal ksiadz i wital wszystkich wiernych przybywajacych na nabozenstwo. Ojciec naszego kolegi zamienil z nim kilka slow i weszlismy do srodka, gdzie bylo juz przynajmniej z 5 tysiecy ludzi. W czasie mszy, odprawianej oczywiscie po koreansku, ja i moj kolega mielismy dosc trudny czas. Nie dosc, ze nic nie rozumielismy, to jeszcze szalenstwa ubieglej nocy dawaly nam o sobie znac i ledwo mielismy otwarte oczy. Wypracowalismy sobie na predce awaryjny system podtrzymywania rozbudzenia. Kiedy mnie glowa zaczynala opadac, to siedzacy obok kumpel szturchal mnie lokciem w zebra, a kiedy to jemu glowa zaczynala juz strasznie ciazyc, postepowalem analogicznie. W ten sposob udalo nam sie jakos przetrwac wiekszosc mszy i bylismy z siebie calkiem zadowoleni. Do czasu... W pewnym momencie ksiadz przestal mowic, a caly kosciol ucichl i oczy wszystkich zwrocily sie w naszym kierunku. Zaczelismy sie zastanawiac o co moze chodzic i w tym samym momencie ojciec naszego koreanskiego kolegi z Dublina powiedzial, ze mamy wstac. Zrobilismy wielkie oczy, ale ponownie uslyszelismy, zeby wstac. Z pewnym ociaganiem powoli wstalismy, w kazdej chwili spodziewajac sie, ze nagle nas porwa i wrzuca do jakiejs wielkiej kadzi z woda swiecona, ale zamiast tego caly kosciol zaczal klaskac, a jakies dwie ladne Koreanki wreczyly nam po bukiecie kwiatow. Ja spojrzalem na kumpla, kumpel na mnie, ale zaden z nas nie mial pojecia co sie dzieje. pewnie niezle musielismy tam wtedy wygladac, ledwo stojac, wytrzeszczajac oczy i zastanawiajac sie, czy to wszystko dzieje sie naprawde. Kiedy oklaski juz ucichly, a msza dobiegala konca, dowiedzielismy sie, ze ojciec naszego kolegi powiedzial przy wejsciu znajomemu proboszczowi, ze przyprowadzil ze soba na msze dwoch dobrych kolegow swojego syna, ktorzy przylecieli do Korei az z Irlandii. A proboszcz, kiedy nadeszla stosowna chwila nie zapomnial podzielic sie ta informacja z obecnymi na nabozenstwie wiernymi, proszac ich jednoczesnie o cieple powitanie nas na mszy. Dosc powiedziec, ze kiedy msza sie wreszcie skonczyla po ok. 90 minutach i mielismy nadzieje wreszcie wrocic do domu i sie wyspac, okazalo sie, ze czekal nas jeszcze darmowy obiad w wielkiej koscielnej stolowce, a nastepnie godzinny wyklad o religii prowadzony po koreansku w ramach niedzielnej szkolki dla doroslych... To byla niezapomniana niedziela... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?
Tak zupełnie zasnąć jeszcze mi się nie udało, ale przysnąć na sekundkę czy dwie - owszem. Szczególnie rano. Na ćwiczeniach z historii literatury brytyjskiej. Ja wiem, że to naprawdę ciekawy przedmiot, przerabiamy interesujące lektury, prowadząca jest fantastyczna i uwielbiam jej słuchać, ale... Nie o 8 rano, kiedy mam za sobą zaledwie 4 godziny snu... T_T

Wykłady z filozofii i literaturoznawstwa pominę milczeniem, bo tam chyba każdy śpi, ale ja wolę zająć się wtedy czymś bardziej pożytecznym.

A poza tym cieszę się, że nie ma śniegu, o. :3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wielomilionowe kontrakty? W jakiej pracujesz branży :D?

W firmie znajdujacej sie w scislej czolowce najwiekszych producentow softu na swiecie, ktora obecnie sporo inwestuje w tzw. cloud computing. Nazwe pomijam, bo w sumie jest malo istotna, a i tak wiecej osob kojarzy "nas" po glownym produkcie, a nie po nazwie firmy.

W sumie ten post przypomnieł mi sytuację z zeszłego tygodnia. Zasadniczo pracuję przy grancie, którego dofinanowanie z Unii to kilka milionów złotych, ale że to się rozciąga w czasie kilku lat to njednak nie to samo, no ale zawsze stweirdzenie "grant o wartości 10 milionów złotych" brzmi dobrze :D. W każdym razie na briefingu w zeszłym tygodniu też zdarzyło mi się przysnąc w sposób niemal podświadomy. Na tej zasadzie, że oczy mi się co kilka sekund, na kilkadziesiąt kolejnych sekund przymykały. Najgorsze było to, że jakaś część tego spotkania odnosiłą się do moich obecnych zadań.

To był cięzki poniedziałek w biurze, który spędziłem głownie na bieganiu po kolegach i delikatnym wypytywaniu, co się właściwie działo :P Od tego czasu mam postanowinie, że lepiej się spóxnić 2h do pracy niz przyjść nieprzytomnym wcześniej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?

A pewnie, że tak :D.

Przysypiania nie liczę, bo to zdarza mi się właściwie codziennie, ale z trzy- cztery razy zasnąłem na lekcji tak "porządnie". Nie pamiętam dokładnie, ale chyba za każdym razem było to na fizyce. Raz z powodu zmęczenia, dwa- mam totalnie beznadziejną nauczycielkę, przy której oczy same się zamykają, nawet jeśli jest się w pełni sił :P. Zresztą takich przedmiotów mam kilka, ostatnio zacząłem czytać sobie na tych lekcjach lektury, bo szkoda mi marnotrawić czas.

No i oczywiście na religii, często hibernuję swój mózg i przenoszę się w świat uspokajającej nicości.

Zapraszam na religię z moja katechetką! Na każdej lekcji panuje taki chaos, że chyba nikt nie byłby w stanie odpłynąć :P.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?
Nadspodziewanie często. Jeszcze w pierwszym semestrze gdy dojeżdżałam nie potrafiłam zrozumieć, jak można spać w pociągu, na zajęciach albo w bibliotece. Już od następnego semestru doskonale to rozumiałam. Walczę ze sobą, ale ostatecznie kończy się na tym, że i tak przymykając oczy kiwam głową. I to nawet na bardzo ciekawych zajęciach, w pociągu tuż przed dojazdem na stację*, z laptopem na kolanach... Coś czuję, że teraz, wraz z rozwojem semestru, mój organizm w ten sposób pilnuje moich bezpieczników (tym bardziej ostatnio, kiedy wróciła mi bezsenność do jakiejś 4:00-5:00 rano). Na szczęście nie jestem jedyna z tym problemem i zawsze mogę liczyć na znajomego z grupy, który mnie dźgnie długopisem w żebra (z wzajemnością).

Ktoś tam wcześniej pisał o bombie w szkole - ze 2 lata temu miałem to samo, tylko że w bloku. Wywalili nas wszystkich z mieszkań, przy czym nikt nie rozkminił, iż skoro ładunek faktycznie wybuchnie, ludzie stojący 3 metry od bloku i tak zginą
U nas taki wypadek zdarzył się raz- ktoś rozpylił jakiś nieznany gaz w szkole w moim sąsiedztwie, kilkadziesiąt osób trafiło do szpitala. Jak się potoczyła sprawa dalej - nie wiem.

Heh, ja to dopiero czekam aż spotka mnie podobny szok, bo naprawdę z przyjemnością spróbowałbym pokonwersować z rodowitym Szkotem albo Walijczykiem, naturalnie gdyby zechciał napruwać słowami jak Messerschmit grzecznie bym go poprosił o trochę wolniejsze dobieranie słów a na razie co mi zostaje?
Poszłam o krok dalej i zamiast uczyć się np. rozumienia akcentu szkockiego, zaczęłam się uczyć języka irlandzkiego (jest bardzo podobny do szkockiego). Niestety- w Polsce jest tylko jeden podręcznik do tego języka, niestety bez płyty przedstawiającej wymowę... Więc w najlepszym wypadku będę w stanie się porozumieć pisemnie, jeśli trafię na kogoś używającego tego języka. Już raz się zawiodłam, gdy na jednym z portali poznałam Szkota z profilem obwieszonym różnymi symbolami wskazującymi na jego przywiązanie do rodzimej kultury i w ogóle na bycie patriotą. Zachwyciłam się, że może znalazłam kogoś, z kim będę mogła pogadać o tym języku i może uzyskać jakąś pomoc w szukaniu ciekawych portali o nim... A tu klops, bo Szkot odpisał coś w stylu 'no to gratuluję, sam zawsze myślałem, żeby zacząć się uczyć swojego języka ojczystego, ale jakoś nigdy nie umiałem się do tego zabrać...'.

Jeśli zaś chodzi o inne języki - kilkanaście lat angielskiego i 4 lata francuskiego (brrr). Samego irlandzkiego natomiast umiem dość, że jak widzę dokumenty z wczesnego średniowiecza, to jestem już w stanie zauważać znajome elementy (np. agus - i :D ).

* aczkolwiek nigdy nie zdarzyło mi się przespać stacji. To jest wyłączanie części świadomości, niż całej, bo orientuję się zwykle, na jakiej stacji jestem :happy:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, kilka razy zdarzyło mi się usnąć, najczęściej to chyba w zeszłym roku gdy mieliśmy zmianę na stacji kontroli pojazdów, taka nuda że spanie było w pełni usprawiedliwione kiedy karty i książka już się przejadły. Czasem zdarzyło się również zasnąć na lekcjach i stracić kontakt z rzeczywistością, ale na szczęście sytuacje wtedy była zupełnie dla mnie nieszkodliwe i nikt nie zwrócił na to specjalnej uwagi, znacznie zabawniej było jak usnął kolega, bo pojawia się pytanie ''obudzić i uratować jego zadek czy poczekać aż nauczyciel go po chamsku zbeszta?" często jednak wygrywa ta dobra strona mojej natury więc...

Często zdarzało mi się też uczucie walki z sennością, gdy traciłem choć na chwile skupienie zamykały mi się oczy i wyglądałem jak zombie, często zdarzało mi się to nawet podczas pisania, bazgroły w zeszycie niesamowite. Piszesz, piszesz i nagle małe zaćmienie i wielka krecha przez pół kartki :laugh:

Zapraszam na religię z moja katechetką! Na każdej lekcji panuje taki chaos, że chyba nikt nie byłby w stanie odpłynąć

W moim technikum religia w ogóle się nie odbywa, tematy nie są prowadzone i jest to właśnie lekcja od spania. Czekam aż ktoś w końcu wywali te dwie absurdalne godziny religii i przeznaczy je na coś bardziej pożytecznego. W gimnazjum rozumiem, ale nie powyżej, oj nie. Wiem, że to nie temat o szkole, ale musiałem dać upust nienawiści do sytuacji jaka panuje w tej naszej oświacie, jak można wtrynić do planu 2 godziny religii i po jednej godzinie zawodowego przedmiotu w tygodniu jak?! Toż to bezpowrotne marnowanie czasu... Ok już mi lepiej :)

@down

Dlatego należy chodzić do ogólniaka tongue_prosty.gif

Taa, w ogólniaku religii nie ma może? Mi chodzi o absurdalność sytuacji gdzie jest więcej religii, niż dajmy na to konstrukcji silników. To absurd i głupota!

Edytowano przez Abyss

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy zdaza sie Wam usnac podczas lekcji w szkole/nudnego spotkania w pracy?
Mi nigdy się nie zdarzyło zasnąć i staram się tego nie robić, ale zmuszają mnie do tego te lampy ze świetlówkami liniowymi które dają takie nienaturalne światło... Często przez nie oczy mnie bolą i muszę je przymknąć, a jeśli je przymknę to wiadomo co się dzieje. Niestety te lampy stosuje się u mnie w całej szkole

Zapraszam na religię z moja katechetką! Na każdej lekcji panuje taki chaos, że chyba nikt nie byłby w stanie odpłynąć .
U mnie na religii również panuje chaos przy którym nie da się zasnąć :P

Heh, ja to dopiero czekam aż spotka mnie podobny szok, bo naprawdę z przyjemnością spróbowałbym pokonwersować z rodowitym Szkotem albo Walijczykiem, naturalnie gdyby zechciał napruwać słowami jak Messerschmit grzecznie bym go poprosił o trochę wolniejsze dobieranie słów a na razie co mi zostaje?
Ja podczas pobytu w Libanie często nie potrafiłem dogadać się z jakimś arabem po angielsku. Ich akcent po prostu jest dziwny(?). Zamiast "good morning" mówią coś w stylu "gHudd moRRRninGH".

Wiem, że to nie temat o szkole, ale musiałem dać upust nienawiści do sytuacji jaka panuje w tej naszej oświacie, jak można wtrynić do planu 2 godziny religii i po jednej godzinie zawodowego przedmiotu w tygodniu jak?! Toż to bezpowrotne marnowanie czasu... Ok już mi lepiej
Dlatego należy chodzić do ogólniaka :P Edytowano przez thefiend2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tam nigdy nie mogłem zasnąć na lekcji, choćby nie wiem co. Ale nigdy nie należałem do śpiochów, śpię dziennie 4-5 godzin i mi to wystarcza. Zdarzają się nudne lekcje, ale w takich przypadkach zajmuję się czymś innym, np. czytaniem gazet albo graniem na iPhonie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy nie miałem tak, żeby się położyć na ławce i tak całkowicie zasnąć. Za to często, zwłaszcza na pierwszych lekcjach zdarza mi się całkowicie wyłączyć. Siedzę sobie jak by nigdy nic, ale myślę o czymś innym, albo i wcale nie myślę, tylko tak jak by drzemię. :tongue: Zwłaszcza na geografii, która jest na pierwszej lekcji, a w dodatku jest strasznie nudna.

Za to w poprzedniej klasie chodził do nas taki chłopak, który normalnie rozkładał się i spał w najlepsze. Codziennie, co najmniej na jednej lekcji. Wiele razy nauczyciele go złapali, ale konsekwencji i tak nie miał nigdy.

Mi nigdy się nie zdarzyło zasnąć i staram się tego nie robić, ale zmuszają mnie do tego te lampy ze świetlówkami liniowymi które dają takie nienaturalne światło...

Te lampy często też buczą i migoczą, co potrafi doprowadzić do szału. :smile:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spanie w pracy - w mojej obecnej pracy nie ma czasu na spanie, za dużo się dzieje :] W poprzedniej robocie zdarzało mi się pospać 2-3 godzinki, znalazłem sobie przytulny kącik, w którym mogłem pospać bez stresu, że jak się obudzę to będę miał pokaz malarstwa abstrakcyjnego na twarzy.

Studia - na laborkach jest mało ludzi, profesor chodzi i sprawdza jak nam idą postępy w zadaniu, niezbyt przyjemne warunki do spania, ale zdarzało się. Co innego wykłady i ćwiczenia. Wykłady to idealna pora żeby odespać nockę, ja wykłady przeznaczałem na czytanie książek, spanie i kombinowanie jak tu podbić świat.

Bomba w szkole - heh, w technikum kilka razy się zdarzyło. Raz, nawet koleś z klasy zadzwonił, wyjął swój-telefon-komórkowy! zadzwonił gdzie trzeba i oświadczył, że w szkole jest bomba. Akurat tak się złożyło, że tego samego dnia miał miejsce wybuch gazu, więc wszystkie jednostki były na miejscu tamtego zdarzenia, z tego też powodu po 3 minutach znajomy z klasy dostał telefon zwrotny z zapytaniem, czy to był żart. Znajomy potwierdził, że to był żart, oczywiście dostał karę w wysokości tysiąca złotych, ewakuacji nie było, ale nasz znajomy posiadł ważną umiejętność używania swoich szarych komórek.

Edytowano przez Givemecookie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Generalnie staram się jednak unikać sytuacji kiedy po niedospanej nocy przychodzę na zajęcia, bo to wtedy jeszcze większa katorga jest :D

Niedospana noc? U mnie nie ma nic takiego. Pomimo tego, że męskie lenistwo we mnie silne, a spać lubię bardzo, to organizm mam przystosowany do małych ilości snu. Od czasów dawnych jestem przyzwyczajony i do wczesnego wstawania, i do intensywnych dni. Musiałbym mieć kilka dni pod rząd z malutką ilością snu oraz duża ilością wysiłku umysłowego (fizyczny tak na mnie nie działa), żeby mieć kryzys. Inna sprawa, że czasem rozkłada mnie nuda. Gdybym miał na tragicznie nudnym wykładzie gapić się w wykładowcę przez 1,5 godziny, to pewnie głowa by mi opadała, ale od czego książka? Na tych średnich wykładam staram się usiąść tak, żeby móc książkę rozłożyć na ławce i nie zwracać uwagi wykładowcy.

Inna sprawa, że na studiach dziennych najlepiej działało po prostu słuchanie wykładów, bo w większości mnie w mniejszym lub większym stopniu interesowały. Gorzej nieco było na ćwiczeniach na studiach podyplomowych, bo tu dochodziło jeszcze 5 dni zwykłej pracy.

Ja tam regularnie podczas zajęc o 7:30 mam tak zwane "ławko-bomby".

Ja zawsze mam niezwykły ubaw z takich osób... Zwłaszcza w autobusach. Czasem ktoś jest bardzo śpiący, czasem lekko podchmielony, a ja obstawiam czy z siedzenia spadnie teraz czy dopiero za chwil parę. Te dramatyczne momenty, gdy opadająca głowa w ostatniej chwili zostaje przywołana do porządku.

A poza tym...

Niech żyje FoS!

Overly_large_cake__B_by_Kath602.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To już X edycja spamerskiego tematu?

Sypiam mało, bo cierpię na bezsenność. To nie oznacza, że nie potrzebuję snu i nie robię się śpiący. Bywa tak, że już o północy oczy mi się zamykają, ale po strategicznym dyslokowaniu się do łóżka zasnąć nie mogę. I tak leżę godzinę czy dwie marnując czas. A czym bardziej sobie uświadamiam, że "jutro na rano" i staram za wszelką cenę odpłynać, tym bardziej zasnąć nie mogę. To zamknięte koło i niestety od czasu do czasu daje się mocno we znaki.

Edytowano przez ...AAA...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Brrr, ja bym mógł spać cały dzień... Nieraz mi się zdarza opad czachy przed nosem wykładowcy. Pamiętam zwłaszcza jedną reakcję, bardzo wyrozumiałą zresztą, gdy uwielbiana przeze mnie pani doktor od psychologii rozwojowej zaproponowała mi całkiem serio pójście po kawę :diabelek:. Wstyd był niemały, ale do dzisiaj się uśmiecha jak ją mijam na korytarzu, więc chyba mi wybaczyła :diabelek:.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zawsze mam niezwykły ubaw z takich osób... Zwłaszcza w autobusach.

Przypomniałeś mi wyjazd nad morze sprzed kilku lat. Siedziałem w autobusie z chłopakiem, który miał niesamowitą skłonność do zasypiania, nawet jeśli przejazd z jednego miejsca do drugiego trwał 10 minut i miał miejsce w środku dnia. Najpierw mnie denerwował, bo zawsze opierał się o mnie (nienawidzę czegoś takiego. Jakoś przeżyję znajomego, chociaż to też wymaga ode mnie samozaparcia, a ktoś obcy... brrr! Ale to odnosi się w ogóle do przebywania w wyjątkowo małej odległości, w jakiejkolwiek sytuacji. Jakiś wstręt mam.), ale kiedy zwróciłem mu uwagę zaczął sie hamować i zasypiał siedząc całkowicie prosto. Skutek? Po kilku minutach przechylał się do przodu i albo budził strasznie podskakując na fotelu, albo walił czołem prosto w siedzenie z przodu :P.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×