Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

niziołka

Sesja Guilty Gear RPG

Recommended Posts

W tym temacie prowadzona będzie sesja w świecie Guilty Gear, Mistrzem Gry jest SR.

Przypominam o przestrzeganiu Regulaminu forum, Sesji RPG i tego działu - łamanie go będzie kończyło się ostrzeżeniem, a w skrajnych wypadkach nawet banem.

Życzę dobrej zabawy :wink:

Sesja Guilty Gear [Zakończona]

Mistrz Gry: SR

Gracze:

Gracze:

1. Knight Martius - Sol Badguy

2. boromir_blitz - Ky Kiske

3. VanFirzen - Chipp Zanuff

4. Bethezer - Testament

5. ~Dizzy~ - Dizzy

6. yennefer ? Venom

7. Vatterbee ? Robo-Ky

8. Rize de Noux ? Millia Rage

9. Yossarian ? Anji Mito

10. Qwertis ? Axl Low

11. SF_IMPERATOR - Slayer

Miejsca wolne:Brak

Tematy: Sesja Guilty Gear RPG

Opis: Powojenne Biuro Administracyjne jest praktycznie gotowe do ataku. Jedyną przeszkodą są bohaterowie świata GG. Do pojmania ich, lub ostatecznej eksterminacji, została wysłana najnowocześniejsza i zarazem najniebezpieczniejsza broń znana ludzkości. Nadszedł właśnie czas, gdzie okaże się, kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto rzeczywistym wrogiem. To czas, gdy nic nie jest już takie, na jakie wygląda, a najstraszliwszy koszmar może stać się twym najlepszym przyjacielem.

Regulamin:

1. MG (zależnie od wyboru ja, albo chętny moderator) ma słowo ostateczne w każdej, nawet najbzdurniejszej kwestii, kierując się starą zasadą:

a) MG ma zawsze rację.

B) Jeśli MG się myli, to patrz punkt a

2. Przestrzegać podstawowych zasad netykiety: bez bluzgów i osobistych wycieczek.

3. Można być swobodnym, ale należy trzymać się klimatu sesji.

4. Umieszczane posty powinny być odpowiedzią na poprzednie i wnosić coś nowego do sesji.

5. Włączenie się do sesji jest możliwe po uprzednim powiadomieniu MG o tym. W tym momencie MG powinien wprowadzić w jakiś racjonalny sposób nową postać.

6. Nie wolno wprowadzać kilku takich samych jednostek do świata GG, chyba że:

-Ktoś chce grać Robo-Ky, ale musi wcześniej podać powód takiego zachowania modelu seryjnego stworzonego przez wroga.

-MG wprowadzi specyficzny precedens.

7. Każdy ma obowiązek dobrze się bawić (jeśli nie spełnia tej reguły, to pomylił sesje).

kolorki zmienione na niepowtazajace sie :D - P_aul

Jesteś okropny T_T -NZK

Ja tu tylko zaprowadzam pozadek *chowa giwere do kabury* - P_aul

Link to comment
Share on other sites

Rok 2188. Sytuacja w większości obszarów na świecie wróciła do normy. Ludzie powoli oswoili się z myślą, że jest już po wszystkim. Ta sytuacja nie dotyczy jednak bohaterów znanych z serii GG. Tajemnicza organizacja, znana jako Powojenne Biuro Administracyjne (Post War Administration Bureau), poluje na nich w nieznanym celu. Pierwsze ataki zakończyły się klęską dla jednostek bojowych określanych jako Robo-Ky. Od czasu pierwszych ataków minęło ponad pięć lat. W tym czasie następowały sporadyczne ataki, lecz nie przyniosły niczego poza średnimi zniszczeniami okolicznych terenów. Wydaje się, że wszystkie ostatnie ataki mają na celu bardziej zdobywanie informacji niż faktyczne zniszczenie, gdyż ilekroć atak grupy Robo-Ky na pojedynczego wojownika nie doprowadza do jego śmierci, ostatnia ocalała jednostka ucieka w nieznanym kierunku, a każdy następny oddział atakujący liczył tyle samo jednostek. Kolejną zastanawiającą sprawą są nagłe i długotrwałe skoki napięcia w wielu obszarach na świecie, oraz niezrozumiałego pochodzenia zakłócenia w przepływie fal radiowych i telewizyjnych. Niektórzy Gears zaczynają wyczuwać zbliżające się niebezpieczeństwo. Ostatnim niepokojącym faktem stają się być pogłoski, że ostatnio zaczęto widywać w różnych rejonach świata wysoką, tajemniczą postać przyodzianą w zbroję, dysponującą straszliwą siłą ognia, oraz niespotykaną siłą fizyczną. Coś znajomego i zarazem nowego zaczyna się niepokojąco zbliżać i wydaje się, że Post War Administration Bureau stoi za tym.

Tak mniej więcej przedstawia się historia nowego świata GG przeznaczonego na potrzeby sesji. Jeśli idzie o zasady gry postanowiłem zastosować się do zasad przytoczonych w dziale Sesjowy Niezbędnik:

1. MG (zależnie od wyboru ja, albo chętny moderator) ma słowo ostateczne w każdej, nawet najbzdurniejszej kwestii, kierując się starą zasadą: 1. MG ma zawsze rację. 2. Jeśli MG się myli, to patrz punkt 1.

2. Przestrzegać podstawowych zasad netykiety: bez bluzgów i osobistych wycieczek.

3. Można być swobodnym, ale należy trzymać się klimatu sesji.

4. Limit postów wynosi dwa posty dziennie.

5. Umieszczane posty powinny być odpowiedzią na poprzednie i wnosić coś nowego do sesji.

6. Włączenie się do sesji jest możliwe po uprzednim powiadomieniu MG o tym. W tym momencie MG powinien wprowadzić w jakiś racjonalny sposób nową postać.

7. Nie wolno wprowadzać kilku takich samych jednostek do świata GG, chyba że:

· Ktoś chce grać Robo-Ky, ale musi wcześniej podać powód takiego zachowania modelu seryjnego stworzonego przez wroga.

· MG wprowadzi specyficzny precedens.

8. Każdy ma obowiązek dobrze się bawić (jeśli nie spełnia tej reguły, to pomylił sesje).

W razie nieścisłości, co do postaci w sesji i świata gry, radzę zajrzeć do Wikipedii, do działu Guilty Gear.

Osobiście radzę zajrzeć do wikipedii, aby poznać lepiej swoją postać.

-------------

Dodano:

Jeszcze jedna mała wiadomość. Każdy może dołączyć się do sesji, ale musi wcześniej wysłać mi prywatną wiadomość żebym mógł wprowadzić daną postać do świata gry, albo jeśli ma taką ochotę, to może sam wymyślić jak jego postać pojawiła się w tej historii.

Nie piszemy dwoch postow pod rzad. NIE piszemy! Pojal? Dziekuje. P_aul

Link to comment
Share on other sites

Heh, to całkiem dobry pomysł, nie powiem. Jak mówiłem już w jednym temacie, od razu sobie rezerwuję Sola. 8)

Ale nie wiem, nie jestem pewien... W RPG gram od grubo ponad roku i jako gracz idzie mi raczej tak sobie. A poza tym wolę odgrywać postać wymyśloną przez siebie, nie istniejącą już. Ale takie są wymogi... Tak więc nie wiem... Albo zrobię tak: jak mi wyjdzie pierwsza sesja, będę grał dalej. Ale jak mi nie wyjdzie - wolę się dalej nie upokarzać i zrezygnuję z uczestnictwa. Tak więc możecie na mnie liczyć. :)

Aha, i takie pytanie do SR: jeżeli po którejś tam sesji znudzi mi się granie jedną postacią, to mógłbym "wymienić" na inną?

I jeszcze jedno: jak się rozpocznie w końcu sesja, to proszę o powiadomienie mnie poprzez prywatną wiadomość.

Z góry dziękuję.

Link to comment
Share on other sites

Sol

-(Od początku, gdy tylko wstałem, miałem przeczucie, że coś się takiego wydarzy. Jakimś cudem znalazłem super album Queen’s, a zaraz potem te przeklęte żelaźniaki rozwalily mi go tym swoim głupim atakiem. Teraz stoję sobie tutaj pośród resztek tego złomu z nadpaloną i podziurawioną płytą w ręce i widzę, że idzie tutaj mój ulubiony kolega Ky. Co mnie jeszcze dziś spotka...?)

-------------------------------------------------------------------------------------

Ky

Ten dzień miał być przełomem w twoim śledztwie. Blisko pół roku temu, po nieudanym ataku twoich robo sobowtórów, udało ci się odzyskać z pozostawionych szczątków głowę jednego z nich. Do wczoraj łamano kod, w którym zostały zapisane dane w jego głowie. Jedyne, co miało jakiekolwiek znaczenie, to ta mapa okolicy z wypisanymi współrzędnymi tych ruin supermarketu. Teraz widzisz tutaj tylko pobojowisko, a na jego środku stoi nikt inny, tylko Sol Gadguy. Nie ma jeszcze dziesiątej, a ty już czujesz się zmęczony tym, co cię dzisiaj czeka.

Link to comment
Share on other sites

Chipp

Frustracja ogarnia cię na myśl, do czego musiałeś się posunąć, aby twoje śledztwo zaszło dalej. Prawie pięć lat temu jeden żelaźniak omal nie doprowadził do tego, żebyś zabił trzy niewinne osoby. Od tego czasu doszedłeś tylko do paru wniosków:

Po pierwsze: Tajemnicza organizacja, na którą polujesz, określająca się mianem Powojennego Biura Administracyjnego stoi za wszystkimi ostatnimi atakami na ciebie i kilku twoich znajomych.

Po drugie: Slayer sprawił, że Gildia zabójców dała ci spokój, co prowadzi do tego, że masz u niego już prawie pięcioletni, zaległy dług wdzięczności, a nie cierpisz mieć długów wdzięczności.

Po trzecie: Twoje śledztwo potwierdziło, że Powojenne Biuro Administracyjne planuje jakąś dużą akcję z użyciem danych o tobie i innych wojowników, a żeby wiedzieć coś więcej musisz teraz szpiegować Ky’a Kiske, który akurat wychodzi naprzeciw facetowi o imieniu Sol.

Po czwarte: Masz dosyć niejasne przeczucie, że cały twój dzisiejszy plan dnia wziął w łeb.

Link to comment
Share on other sites

Rozglądam się po otoczeniu. Czuję frustrację gdy przychodzi mi na myśl to, że prawie zawsze gdy coś zaplanuje, to mi to nie wychodzi. Właściwie to gdzie ja jestem? - pytanie to naszło znikąd.

Jeszcze raz się rozglądam. Widząc Ky idącego w stronę Sola używam energii Ki aby przeteleportować się w jakieś bezpieczne miejsce, z którego mógłbym ich obserwować. Wybieram drugie piętro opuszczonego domu i obserwuję całą sytuację z ukrycia, myśląc jednocześnie jak w końcu spłacić dług Slayerowi.

Link to comment
Share on other sites

Rozglądam się odrobinę po tym całym pobojowisku, potem patrzę na zniszczoną płytę z muzyką Queen, po czym swój wzrok kieruję na Ky'a. Upuszczam płytę na ziemię, lekko wzdycham ("Co mnie dziś jeszcze spotka?"), po czym zaczynam iść w stronę Ky'a. Może on mi chociaż trochę poprawi humor w ten czy inny sposób.
Link to comment
Share on other sites

Ja zamawiam sobie Dizzy :P

Upomnienie.

Twój post nie wnosi nic do dyskusji, nie jest prośbą o przyłączenie do sesji(tzn, nie zamieściłeś tutaj karty gracza). Myślę, że żadnemu z nas nie podobałoby się wprowadzanie chaosu na forum i łamanie tutejszych zasad - dlatego proszę cię o przeczytanie Regulaminu forum, działu i sesji - NZK

NIZIOLAK do szeregu! Widzialem tego posta, skonsultowalem sie z SR (i obiecalem mu prace moderatora ale to inna historia) i jako ze kart postaci na tej sesji nie ma, wiec uznalem ze, mimo krotkosci, nie lamie on regulaminu (wrecz ciezko byloby sie zglaszac w inny sposob nie popadajac w offtopic jak to zrobila yenny w poscie ponizej) Aczkolwiek (zeby zupelnie nie zburzyc autorytetu) dolaczam do prosby o pisanie dluzszych i zawierajacych wiecej tresci postow. - P_aul

Link to comment
Share on other sites

O, o, o... nie zamknięto jeszcze naboru do tej sesji? Jeśli nie, to ja się zgłaszam ochoczo, jako postać poproszę - a to niespodzianka - Testamenta :)

Niziołko - przemogłam się i oto jestem ;D Na razie jeno w tym topiku... ale dzisiaj GG, jutro cały dział xD

Doceniam to :P Dlatego może nawet przypadkiem spróbuję ci wybaczyć ten incydent z dwoma postami pod rząd :P - NZK

=====

Damn... brak możliwości edytowania jest bolesny, a ja muszę wprowadzić poprawkę w związku z dramatyczną wieścią, jakoby Testament był zajęty (mam nadzieję, że zlinczowana nie zostanę -.-')... wobec powyższego nie mam innego wyjścia, jak tylko zmienić postać na asasyna imieniem Venom :)

I voila 8)

Link to comment
Share on other sites

Więc znowu go spotykam...

Sol...

Już wiele razy skrzyżowaliśmy nasze miecze, ale jeszcze nigdy, tak naprawdę, nie walczyliśmy. Żaden z nas nie dawał z siebie wszystkiego.

Co on trzymał w dłoni? To pytanie przemknęło mi przez myśl. Zaraz potem Sol ruszył wolno w moją stronę.

Muszę go wypytać o to, co się tutaj stało. Nie chcę walczyć, ale zmuszę go do mówienia, jeśli nie da mi innego wyboru. Wyjąłem i pocałowałem krzyżyk. Następnie sprawdziłem, czy mogę, w razie konieczności, szybko dobyć miecza.

- Co się tu stało, Sol? – zapytałem, przeczuwając, że i tak skończy się to walką. Znowu…

Link to comment
Share on other sites

Venom

Stoisz nad grobem mistrza Zato. Minął już drugi rok jak znalazłeś jego ciało, jeśli można by nazwać to ciałem. Zato wyglądał jak gdyby większość jego osoby przepuszczono przez maszynkę do mielenia. Na całym ciele było wiele śladów po cięciach bardzo ostrym mieczem. Po pasożycie, z którym Zato był związany nie było nawet śladu. Jedyne, co udało ci się znaleźć, to kilka pourywanych, metalowych kończyn i sporo odłamków. To ci powiedziało wszystko. To, że Zato już nie żył, w żaden sposób nie usprawiedliwia tego, co Powojenne Biuro Administracyjne zrobiło z jego ciałem. Obiecałeś sobie, że dopadniesz ich za wszelką cenę. Teraz masz jednak inną rzecz do załatwienia. Od blisko dwóch lat zaczynacie znajdować ciała ludzi. Wielu z nich to było członkami Gildii. Sprawa jest o tyle niepokojąca, że ciała te są znajdowane średnio jedno na miesiąc. Ciała wyglądają, jakby coś wypaliło je od środka. Niektórych spośród znalezionych znałeś osobiście i wiedziałeś, że są twardymi zawodnikami, ale to, co ich spotkało trudno nazwać przegraną walką, czy choćby egzekucją.

Nawet, gdyby Slayer ci nie kazał i tak byś chciał to wyjaśnić. Twoje rozmyślania przerwał nagle dźwięk, który za sobą usłyszałeś. Odwróciłeś się i oniemiałeś. To Zero, członek Gildii, który od prawie miesiąca zachowywał się co najmniej dziwnie. Teraz ledwo powłóczy nogami, a jego ciało wygląda, jakby zaczynało dymić z ran, które co po któryś raz się otwierają. Zero idzie w twoją stronę.

Link to comment
Share on other sites

Odór czuję już z daleka - to zapach rozkładającego się mięsa, otwierających się, ropiejących ran... i czegoś jeszcze. Przez moją twarz mimowolnie przebiega grymas niewypowiedzianego obrzydzenia. Zero wytrzeszcza oczy, jęczy, ledwo idąc. Wyciąga rękę w moim kierunku. Stoję, jak sparaliżowany, owiany nieludzkim smrodem, jaki wydziela Zero i jego owrzodziałe ciało. Jego widok przywodzi na myśl istotę, która odwiedziła żołądek jakiegoś potwora i zapoznała się bliżej z sokami trawiennymi. Na moich oczach dłoń Zero powoli ulega destrukcji, jak gdyby z wolna zanurzano ją w kwasie. Gołe, bielące się kości nieomal muskają mój tors, po czym nieszczęśnik pada mi u stóp, wijąc się w konwulsjach i wydzielając odór tak potworny, że byłby chyba zdolny obudzić mego Mistrza z martwych.

Zachwiałem się, cofnąłem o krok, przylgnąłem biodrem do grobu Zato, obserwując, jak Zero umiera w męczarniach. Gdy w końcu nieruchomieje, zmuszam się do szturchnięcia jego dymiącego ciała czubkiem buta. Przygryzam wargę, obracając w palcach mój biały kij bilardowy, złożony do rozmiarów cygara. Do diabła ze Slayerem, myślę, odgarniając długie włosy z twarzy. Najwyższy czas wyjaśnić tę sprawę.

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze raz patrzysz na grób Zato i odchodzisz. Po kilkunastu krokach słyszysz nagle dziwny odgłos za sobą. Gdy się odwracasz widzisz jak nagle ciało Zero wygina się w niemożliwy dla człowieka sposób, po czym nagle z ciała zaczyna wypływać czarna ciecz. Ilość, jaka wypłynęła z ciała była tak duża, że niemożliwością jest, aby wcześniej nie było widać, że tyle było tego było w nim. Najgorsze jednak stało się dalej. Smołowata substancja zaczęła się powoli formować. Nabierała powoli kształtów, które z każdą chwilą coraz bardziej ludzkich. W pewnej chwili rozpoznałeś to coś. To coś, to był Eddie. Powoli zaczynasz rozumieć, co tak naprawdę się działo z tymi ludźmi i masz przeczucie, że ty masz być następny.

Link to comment
Share on other sites

Eddie... czym on właściwie jest? Skąd się wziął i czego chce? - te pytania przemknęły mi przez głowę, gdy z wirujących kłębów cieni wyłonił się postawny mężczyzna z opaską na oczach i diabolicznym uśmiechem na ustach. Odrzucił z twarzy strąki jasnoblond włosów i otulił się snującymi wokół niego, czarnymi kształtami niczym płaszczem. Czułem, że patrzy mi prosto w oczy, mimo, że nie widziałem jego ślepi.

On nie chciał pertraktować. On chciał zrobić ze mnie kupę dymiących cyst, cuchnącą jak wszyscy diabli, ale mimo to w moich ust wyrwało się chłodne "Dlaczego?".

Paskudny uśmieszek na jego szczupłej gębie poszerzył się... i zaczął mnie irytować. Niepokój i konsternacja uleciały gdzieś w niebyt wobec zagrożenia, które choć w ułamku przestało być jedną, wielką tajemnicą, zastąpione przez rozdrażnienie, ba - gniew! i gorycz.

Zastanawiając się, jakie okropieństwa kryją osłonięte oczodoły Eddiego, rozsunąłem swój biały kij i zdmuchnąłem opadające mi na twarz kosmyki włosów, obracając w palcach czarną, lśniącą kulę bilardową, jarzącą się delikatnym światłem.

Nie chcesz polemiki, Eddie? Po mojej argumentacji zmienisz zdanie...

Link to comment
Share on other sites

Wypuściłeś kulę z niesamowitą prędkością i wszystko stało się jasne. Eddie to już tylko pasożyt. Opuścił ciało Zato i teraz poluje na coraz to nowsze ciała w poszukiwaniu żywiciela. Pasożyt próbował oszukać cię przybierając postać Zato, ale po uderzeniu kulą jego karykaturalna mimikra rozpłynęła się. Wściekła bestia zaatakowała tak, jakby zależało od tego jej życie. Niestety dla niej, jesteś zbyt szybki, aby taki atak był skuteczny. W czasie waszych zmagań zauważyłeś, że bestia powoli zdaje się słabnąć, jej ataki są coraz wolniejsze i coraz mniej precyzyjne. Wasze zmagania przerwała nagle eksplozja wywołana pociskiem rakietowym. Kiedy obejrzałeś się w stronę, z której wyleciał pocisk, zobaczyłeś siedmiu Robo-Ky’ów. Jeden z nich był inny, ubrany na czarno i miał zielone włosy. „Inny” zaatakował Eddiego, a sześciu pozostałych ciebie. Miałeś już sporo doświadczeń z tymi robotami, więc szybko udało ci się zakończyć walkę. Kiedy zacząłeś rozglądać się za siódmym robotem zobaczyłeś go unoszącego się w powietrzu. W dłoniach trzymał dużą sferę z Eddie’m zamkniętym w środku. Robot zdawał się czekać na ciebie, a kiedy już go wypatrzyłeś, zaśmiał się i odlatuje stąd tak, jakby chciał, abyś go gonił. Tak bezczelnej i zarazem żałosnej prowokacji jeszcze nie widziałeś.

Link to comment
Share on other sites

Podszedłem do Ky'a. Drapię się odrobinę w szyję i myślę sobie, co jeszcze mnie tego dnia spotka. Skoro się zaczęło od tego, jak ten złom mnie zaatakował...

Kiedy Ky się mnie pyta, co się stało, odpowiadam mu:

- Więc znów się spotykamy, Ky... Ten cholerny złom przypominający ciebie rozwalił mi świetny album Queen, więc ja im się odpłaciłem: rozwaliłem, ale ich... Czego ty tu tak w ogóle szukasz? - wzdycham sobie, po czym kontynuuję - Widzę, że zerkasz sobie co jakiś czas na swój miecz. A więc proszę - spraw, aby ten dzień stał się dla mnie przyjemniejszy.

Zapewne znów dojdzie do walki ze starym znajomym... No i właśnie to jest mi potrzebne, by poczuć się lepiej. :twisted:

Link to comment
Share on other sites

Przyglądam się całej sytuacji starając się przysłuchiwać rozmowie dwóch wojowników. Co Sol trzyma w ręku? Płytę? Widzę jak Ky przyjmuje postawę bojową, więc używając energii Ki teleportuję się w lej po pocisku rakietowym znajdujący się przed budynkiem. Staram się przypatrzyć szczegółom ich konwersacji. Powolnym ruchem odgarniam zasłaniające mi widok włosy i wyłapuję szczegóły w otoczeniu, mając przy tym jeden cel - nie dać się zauważyć.

Link to comment
Share on other sites

Chipp

Obserwujesz Sol’a i Ky’a. Zaczynają rozmawiać między sobą . Nagle coś rozproszyło twoją uwagę. Używając sowiej mocy Ki dostrzegłeś, że z mniej więcej pięć kilometrów stąd zbliżają się latające Robo-Ky’e. Pomyślałeś, że ci dwaj poradzą sobie sami, ale nagle dostrzegłeś jak z jednej z bliżej położonych zapadlin od tamtej strony wychodzi coś dziwnego. Wyglądało jak postać odziana w zbroję z długim ogonem i czymś na głowie, co przypomina ci rogi, a sama postać idzie spokojnym krokiem. Wyraźnie widzisz paszczę tej istoty. Jest pełna stalowych kłów, a jej język, który co jakiś czas się lekko wysuwa, bardziej przypomina kabel niż rzeczywisty organ. Nie wiesz czemu, ale błękitnie połyskujące oczy bestii wprawiają cię w przerażenie. Roboty, w liczbie dziesięciu zrównały się z bestią, wylądowały i idą obok niej. Jedyne, co teraz wiesz, to to, że oni wszyscy zmierzają w waszą stronę.

Link to comment
Share on other sites

Odgarniam białe włosy z nieco spoconego czoła, spoglądając na szczątki robotów, z których część jest jeszcze wstrząsana elektrycznymi spazmami, inne trzaskają feeriami iskier.

Powoli ponury uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Każda walka to nowa i niepowtarzalna, wbrew pozorom, lekcja - przypominam sobie słowa Mistrza. Nonszalacko zakręciwszy młynka kijem, wspominając wspaniałego Dark Angela, który zmiótł dwóch oponentów za jednym razem, odwracam się... jakieś osiem, dziesięć stóp nad ziemią unosi się zielonowłosy Robo-Ky, najwyraźniej przywódca grupy, aczkolwiek nie wydaje się ani wściekły, ani zaniepokojony zniszczeniem całego oddziału. Przeciwnie, na jego metalowym obliczu maluje się coś na kształt karykatury ludzkiego uśmiechu; w szponach trzyma kulę, w której kłębi się i rzuca czarna masa.

Kim on jest, że schwytał Eddiego? I dlaczego Eddie dał się tak łatwo ujarzmić? Co takiego zdołało go aż tak osłabić?

Z tego, co zawsze słyszałem, Eddie był strasznym przeciwnikiem i gdyby nie moja buta, nie byłbym pewien swego, gdybym stanął nim twarzą w twarz w czasach, kiedy ten demon tryskał aż zbyt wielką energią.

I, do wszystkich diabłów, po co temu dziwnemu Robo-Ky'owi uwięzienie Eddiego?

Wtem, odziany na czarno robot śmieje się mechanicznie (zapewne widząc niemożliwą do ukrycia konsternację na mej twarzy), po czym odlatuje bezczelnie wolno.

O, tak, to prowokacja. I to faktycznie żałosna.

Przypuszczam również, że to pułapka i pakuję się w naprawdę niezłe łajno, ale... czy mam wybór? Mam. Mogę odejść i zająć się federalnymi, którzy tak zbeszcześcili ciało Mistrza... ale mogę też podążyć za tym zielonowłosym, skrzeczącym złomem i być może dowiedzieć się czegoś...

Myślę, że Zato chciałby tego. Chciałby wiedzieć, dlaczego członkowie jego Gildii giną w tak okrutny sposób, pozbawiani sił życiowych przez diabła z zamarzniętych piekieł.

Robiąc to w imię Mistrza, zaciskam szczęki i podążam za Robo-Ky'em.

Parodia uśmiechu prawdziwego Ky'a na paszczy robota poszerza się i widzę w niej nutkę okrucieństwa i satysfakcji, po czym maszyna podejmuje wodzenie mnie za nos przez pobojowiska.

To dla Zato.

Link to comment
Share on other sites

Dizzy

Idziesz przez puste pole, słońce chyli się już ku zachodowi. Nagle słyszysz za sobą głosy. Odwracasz się i widzisz dwa mroczne cienie, które z wrzaskiem pędzą w twoją stronę. Wiesz skądś, że są złe i zaczynasz uciekać. Twoje skrzydła próbują cię unieść, ale nie dają rady. Biegniesz przerażona, aż docierasz nagle do wielkiego posągu przedstawiającego twoją matkę. Wielki posąg Justice ukazuje ją w triumfalnej pozie, a ty nie możesz przestać na niego patrzeć. Nagle słyszysz za sobą straszliwy dźwięk, który przypomina drapanie pazurami po tablicy. Cienie cię złapały i zaczęły wciągać. Nagle posąg zaczął drżeć. Jego oczy rozbłysły złotym światłem, a ciało zaczęło się poruszać. Cienie rozpierzchły się, a posąg pochwycił cię w dłoń. Twoja matka przyglądała ci się przez chwilę, po czym zaczęłaś czuć straszliwy ucisk.

Obudziłaś się. Leżałaś na łóżku, na statku pirackim Johnny’ego. Nagle spostrzegłaś Necro, który trzymał Testamenta kurczowo za gardło. Powiedziałaś Necro, aby przestał i ten po chwili wahania uczynił to. Nagle odezwał się alarm na całym statku. Od razu wybiegłaś na mostek.

Testament

Wyczułeś to. Coś niedobrego działo się z Dizzy. Na szczęście okazało się, że to tylko koszmar. Mimo, że Necro cię zaatakował, byłeś mu wdzięczny, że stara się chronić Dizzy. Jesteś szczególnie wdzięczny za to, ponieważ już prawie od roku sam jej pilnujesz, odkąd ta I-no jest na pokładzie. Przeszło rok temu pojawiła się na pokładzie z dwiema walizkami i słowami „Wprowadzam się”. Johnny’ego, May i resztę załogi zamurowało, a zanim zdołali coś wykrztusić, ta już się zadomowiła w jednej z wolnych kajut. Porozwieszała plakaty jakiejś grupy rockowej na ścianach, powiesiła sobie hamak i położyła się spać z gitarą. Następnego dnia udało im się dowiedzieć, że przyłączenie się do załogi Johnny’ego „To moja kara” i już nic więcej się od niej nie dowiedzieli. Już od roku obserwujesz jej poczynania, ale ta nie robi nic innego niż granie na gitarze, kręcenie się obok Dizzy i robienie dowcipów kapitanowi. Jedyne, co wydało ci się śmieszne, to zamienienie mu miecza na miedziany kubek, drewnianej laski i wywieszki na kark z napisem „POMÓŻCIE ŚLEPEMU”. Twoje rozmyślania w czasie odzyskiwania czucia w gardle przerwał nagle sygnał alarmowy, który rozległ się na całym statku.

- „Oby to był jej kolejny kiepski dowcip” – myślisz sobie biegnąc z Dizzy na mostek.

Venom

Podążasz za tym bezczelnym robotem już przez ponad godzinę. Czujesz coraz większą frustrację związaną z zachowaniem tego żelaźniaka. Za każdym razem, gdy ty zwalniasz, on też zwalnia i czeka na ciebie. Cały czas podążasz pod górę za robotem, aż w pewnym momencie ten się zatrzymał. Na chwilę odstawił uwięzionego Eddie’go ma ziemię, wyjął zza klapy w płaszczu kopertę, pomachał nią tak, żebyś ją dobrze widział i położył ją pod małym kamieniem. Podniósł sferę, chwilę jeszcze na ciebie popatrzył i odleciał, znikając ci z oczu. Gdy doszedłeś wreszcie na szczyt, zobaczyłeś przykrytą kamieniem kopertę. Była to biała koperta mająca tylko napis na zewnętrznej stronie: „VENOM”. Z doświadczenia wiedziałeś, że ta koperta jest za lekka na bombę, a poza tym to byłaby najgłupsza rzecz na świecie, gdybyś teraz miał dostać bombę i to po takim pościgu. Z poirytowaniem bezczelnością robota otwierasz kopertę. W środku była kartka z napisaną wiadomością: „Dwa kilometry na północ stąd jest główna baza Powojennego Biura Administracyjnego. Ten pasożyt jest mi potrzebny do pewnej sprawy. Jeśli chcesz się na coś przydać, to przeprowadź atak na bazę w momencie, kiedy zabrzmi alarm”. Teraz już nic z tego nie rozumiesz.

Link to comment
Share on other sites

Co? - myślę, z ogłupieniem wpatrując się w świstek papieru, zapisany kanciastym pismem, po czym, wiedziony nagłym impulsem mnę go ze złością w dłoniach, przygryzając wargę. Już za późno, by się wycofać. Z potężnego pagórka, na który przyciągnął mnie arogancki robot widzę w oddali mgliste zarysy bazy PBA; to szaleństwo, w pojedynkę atakować bez przygotowania obiekt, którego nie znam i którego planów nigdy nie widziałem... ale czy mniejszym szaleństwem jest zgoda na swoiste przymierze z Robo-Ky'em? Przecież to może być najzwyklejsza w świecie pułapka, kto wie, co trzymają akurat w tej siedzibie PBA... I komu, u diabła, służy ten zadufany w sobie złom? Do czego jest mu potrzebny Eddie? I jak śmie zwracać się do mnie równie protekcjonalnym tonem?

Z chaosu i milionów pytań i wątpliwości, wirujących w mojej głowie, wyłania się jedna, klarowna myśl. To oni. To ta banda zwyrodnialców okaleczyli ciało Mistrza.

W jednej chwili cały niepokój i niepewność pryskają, jak bańka mydlana, a dzika żądza zemsty i kary przesłania wszelki rozsądek i histeryczny kwik instynktu samozachowawczego, który nakazuje mi zawrócić i opowiedzieć o tym komukolwiek z Gildii, zebrać posiłki, cokolwiek...

Nie, powtarzam sobie w duchu, a moje spojrzenie lodowacieje i tężeje, już za późno. Robo-Ky'a nauczy się szacunku, gdy znajdę na to chwilę czasu, a na razie... każda para rąk przyda się, by zdemolować kilka federalnych pysków.

Wciąż mając gdzieś na dnie duszy kompletną anarchię, setki pytań bez odpowiedzi i poczucie, że rzucam się w głębokie, zbyt głębokie wody jakiegoś szaleństwa, wyrzucam zgnieciony liścik przez ramię, rozsuwam lśniąco biały kij i z chłodnym uśmiechem ruszam w dół pagórka, w stronę bazy PBA. Jakże brakowało mi tej adrenaliny... i przyjemności z zabijania, która z entą ofiarą odeszła gdzieś w niebyt, by powrócić ze zdwojoną siłą, gdy będę wyciskał oprawcom Zato gałki oczne z oczodołów...

Link to comment
Share on other sites

Venom

Wreszcie dotarłeś na miejsce. Za małym wzniesieniem widzisz wielki kompleks budowlany. Znasz ten budynek. Widziałeś go w wiadomościach. To jest główna elektrownia, zapewniająca energię całemu blokowi wschodniemu. Nagle odezwał się twój komunikator. Slayer prosi o raport. Mimo oporów związanych z twoim osobistym stosunkiem do tego faceta, streściłeś mu pokrótce całą sytuację z ostatnich dwóch godzin. Slayer przyjął to z nadzwyczajnym spokojem. Polecił ci przeczekać, do czasu, aż zorganizuje posiłki.

- W tym czasie zostań w ukryciu do czasu naszszszszszsz............

Nagle sygnał się urwał. W komunikatorze znowu zabrakło energii. Średnio co tydzień trafia się prawie godzinna przerwa w dostawie energii. Tutaj pojawia się twój dylemat moralny. Z jednej strony chcesz pomścić Zato i rozmówić się z gościem odpowiedzialnym za dostawę prądu, a z drugiej strony masz w sobie jeszcze tyle poczucia lojalności, że powinieneś poczekać na wsparcie i dalsze instrukcje.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...