Jump to content
Chimaira

Filozofia II (oraz wszelakie religie i zabobony)

Recommended Posts

Ave!

Arzotino -> potepianie KRK za Inkwizycje w ogole nie ma sensu. Z tego prostego powodu, ze tzw. Swieta Inkwizycja Hiszpanska de facto byla organizacja SWIECKA (papiez zostal zmuszony do jej powolania i przekazania uprawnien do jej nadzorowania wladcom hiszpanii) i Polityczna (przesladowania innowiercow czy heretykow byly pretekstem tylko do tego by grabic ich majatki). Dwa - tzw. Inkwizycja Papieska (ktora byla juz koscielna) - na dobra sprawe wiecej Inkwizytorow zostalo zabitych, niz oni skazali heretykow (zreszta Ci panowie unowoczesnili przewod sadowy - kary tortur az sie klient przyzna preferowaly sady swieckie - Inkwizytorzy starali sie nie posuwac do takich ekstremow, a zeznania skladane pod wplywem tortur byly niewazne, zreszta slowo Inkwizytor oznacza mniej wiecej tylo co "sledczy"). Trzy - Inkwizycja Papieska nie skazywala na kare smierci i NIE palila na stosach - oni nie mieli takich uprawnien, jezeli stwierdzono wine, a nie stwierdzono skruchy to heretyka oddawano do dyspozycji wladzom swieckim.

Tak poza tym - Inkwizycje hasaly sobie po Europie od konca XI do poczatku XIX wieku - ponad 600 lat na sporym obszarze Europy - najwieksza liczba ofiar Inkwizycji z jaka sie spotkalem, a jaka jest wzieta z kosmosu zupelnie jest 200 tysiecy (a Inkwizyca Hiszpanska przez kilkadziesiat lat zajmowala sie takze przestepstwami typowymi jak kradzieze i skazanych za paragrafy karne tez sie w te liczby wlicza) - srednio jakies 330 osob na rok, w praktyce udowodnic mozna na podstawie dokumentow jedynie jakas 1/3 tej liczby - czyli nieco ponad 100 osob rocznie w czasach, gdy szlachcicowi patroszacemu chlopa za ubrudzenie plaszcza (czy zbyt natarczywe spojrzenie) gratulowano ladnego ciecia.

Nargogh:

upuszczona Hostia - w KRK wlasnie jest jasno powiedziane co nalezy zrobic (oglednie mowiac Hostia czy wino musza zmienic forme by przestac byc przekaznikiem - dlatego wlasnie Hostie sie np. rozpuszcza w wodzie - pozbycie sie tej wody tez nie jest prosta sprawa potem), ja powiedzialem li tylko, ze te procedury sa bardzo klopotliwe i jezeli kaplanowi zadrzy reka podczas Eucharystii i ow kielich przypadkiem upusci, a pech zechce ze bedzie to juz po przemienieniu to jest niezly zonk.

przesladowania w Rzymie -> no wlasnie problem polega na tym, ze te zarzuty nie byly preprarowane - Rzymianie byli bardzo doslowni i jezeli ktos mowil, ze spozywa czyjes cialo i krew to wieszano go za kanibalizm. Chrzescijanie z drugiej strony nie bardzo skorzy byli by tlumaczyc swoje wierzenia i sie robila niezla kabala z tego. Fabrykowano to dowody na to, ze podpalali miasta i dazyli do obalenia Cezarow, ale zarzuty takie jak wczesniej wymienione wziely sie po prostu z niezrozumienia.

Chodzę do kościoła, i tam w czasie kazania słucham przykladów świętych i mądrych ludzi, które uzna za słuszne do przytoczenia ksiądz.

... albo masz genialnego ksiedza w tym kosciele, albo... z calym szacunkiem, ale typowy klecha robi wielkie oczy jak mu sie zacytuje Augustyna i zaczyna cos pierniczyc o satanizmie. Kolega swego czasu zostal wyproszony z kosciola przez kaplana za obraze majestatu boskiego i bezsczeszczenie domu Bozego - kolega ow odmawial wtedy "Wyznawie Wiary" po grecku. Prywatnie ja sie nigdy nie spotkalem by w kosciele bylo ambitne kazanie - a jesli juz podawano jakiegos swietego za przyklad to zwykle buca, ktory nie potrafil uszanowac cudzej wiary (wspanialy przyklad meczennicy - babka wtargnela na teren swiatynii innej religii i zdemolowala ichnie swiete figury, za co zostala rozszarpana przez tlum - nic tylko brac przyklad). Poza tym - kiedy ostatnio na kazaniu, ktorego byles swiadkiem kaplan czytal wiernym dajmy na to Tomasza z Akwinu (upieram sie tak przy nim konkretnie, bo to on wniosl najwiekszy chyba udzial w tworzenie sie chociazby Kodeksu Kosciola Katolickiego)?

Napisałem że inni ludzie będą rozpatrywać aspekty filozoficzne, a nie ja, bo przecież każdy w społeczeństwie ma jakąś funkcję. Oni zajmują się tym, a my zapewniamy im ubranie/jedzenie/prąd itp.

innymi slowy korzysc jaka odnosisz z religii polega na tym, ze kaplan ma tanie ubranie, jedzenie i prad?

Poza tym co mi przyniesie rozpatrzenie jaka jest natura zła i skąd się ono wywodzi?

by moc prawdziwie czegos unikac konieczne jest zrozumienie tego. W przeciwnym wypadku jest sie tylko owca idaca poslusznie do rzezni. I jak masz zamiar wystrzegac sie zla, skoro go nie rozumiesz? Mozesz go po prostu nie poznac - z radoscia przyjmiesz je do siebie nawet nie zauwazajac. Co jezeli ow kaplan, ktoremu tak szczerze wierzysz, ze bedzie Cie prowadzil wlasciwa sciezka i wyjasni prawde swiadomie wprowadzi Cie w blad by wykorzystac do wlasnych celow?

wiary na pewno na ten skutek nie utracę.

od kiedy moim celem jest bys utracil wiare? Mi zalezy tylko by katolicy zaczeli prezentowac jakis poziom (bo jak na razie na ten przyklad maja nieludzkie problemy z wytlumczaniem czemu chociazby grzech pierworodny jest dziedziczny). Jakbym sie chcial pozbyc katolikow to zaczalbym po prostu do nich strzelac - byloby to o wiele prostsze.

Arglebargle -> przy okazji jednego zakretu w moim zyciorysie (dosc brzemiennego w skutki zreszta) rozmawialem z pania psycholog, ktora powiedziala, ze jej dobry znajomy nie ma lewej reki. Mezczyzna ten potrafi samodzielnie sie ubrac, zasznurowac buty, czy nawet wymontowac silnik z samochodu (jedna reka - wielu ludzi posiadajacych obie konczyny mialoby z tym nieliche problemy) - jedyna czynnoscia, z ktora osoba owa sobie nie radzi jest obieranie np. ziemniakow (zrobil urzadzenie, w ktorym moze owego kartofla przytrzymac, ale obieranie w ten sposob jest bardzo wolne). Mam spore watpliwosci, czy kogos takiego mozna nazwac niepelnosprawnym, skoro z wiekszoscia czynnosci domowych radzi sobie lepiej niz zdrowe osoby.

Zas jesli chodzi o kwestie wyboru - problem polega na tym, ze bardzo trudno nam sobie wyobrazic, ze jestesmy kims innym niz jestesmy. Nie potrafimy wrecz wyobrazic sobie sposobu w jaki osoba chora na autyzm postrzega swiat.

pafflick -> wcielo mi gdzies kserowki artykulu dotyczacego tego tematu, ale AFAIR Estin wywodzi sie od Einai, a to oznacza tyle, co Być. I u np. Parmenidesa takiego owo Estin pojawia sie wlasnie w znaczeniu "Jest" - bo to bodaj najczestsze znaczenie tego slowa. Ewangelie akurat odwoluja sie do greckiej mysli filozoficznej.

Shlizer:

zajecia katolikow -> przypomniec Nargogha i jak wyjechal z zakladem Pascala pytajac sie kto lepiej na tym wychodzi?

olimpiada, za wiki: "Pierwsze igrzyska olimpijskie odbywały się w Olimpii w Grecji i były rozgrywane co cztery lata. Pierwsze udokumentowane igrzyska odbyły się w roku 776 p.n.e. Na czas igrzysk olimpijskich zaprzestawano wojen. Podczas trwania jakichś konfliktów ogłaszano "święty rozejm" i wojny wstrzymywane były na 2 miesiące. Przez pięć dni trwały igrzyska, a reszta była przeznaczona na wyruszenie i powrót z igrzysk przez widzów i zawodników. Pierwszym etapem uroczystości, jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk było złożenie przysięgi przed posągiem Zeusa. Mięso dzika cięto na kawałki, rozsypywano albo rozkładano przed posągiem i każdy z uczestników, wraz z ojcem i swymi braćmi składał przysięgę, że nie dopuści się żadnego oszustwa na zawodach, co potwierdzali drugą przysięgą, w której mówili, że ściśle przykładali się do ćwiczeń przez poprzednie 46 miesięcy."

Nie chce mi się po raz kolejny tłumaczyć i wałkować tego samego, więc pytaniem odpowiem. Czy jakbyś cofnął się w czasie do, powiedzmy, starożytnych Aten wytłumaczyłbyś ludziom tam żyjącym (zakładam, że znałbyś język - tak na marginesie, bo tu wszyscy się lubią wszystkiego co katolik mówi czepiać =)) jak działa samolot?

akurat po zapoznaniu sie na studiach z mysla grecka mam wrazenie, ze nie tylko dzialanie samolotu, ale przemiany chemiczne i budowe atomowa czastek czy chociazby teorie ewolucji bez problemu daloby sie owczesnym filozofom przetlumaczyc. Tak sie akurat sklada, ze na dobra sprawe wszystko czego sie uczysz w szkole do poziomu liceum to mysl grecka, ktora pozniejsi dzieki istnieniu aparatury takiej jak mikroskopy udowodnili i rozbudowali.

Tylko jak ktoś napisał wcześniej to byłaby wiedza, a nie wiara. Czyli wnioskując - nie wierzysz w jakąkolwiek moc niematerialną i nieudowodnioną, a przez to idę o zakład, że nigdy w jakiegokolwiek boga nie uwierzysz =)

jak wczesniej pisalem najwieksi mysliciele Kosciola wyrazali poglad, ze wiara sluzy do tego by zmieniac ja w wiedze. Ale rozumiem, ze jestes madrzejszy od Anzelma chociazby (ktory lamentowal niemilosiernie, ze jest zbyt durny by zrozumiec i musi sie tylko na wiare zdac i prosil Boga o umozliwienie mu zrozumienia). Po drugie Arystotelesowi i Platonowi akurat udalo sie udowodnic istnienie boga/pierwszej przyczyny na gruncie rozwazan racjonalnych - jako katolik powinienes o tym zreszta wiedziec, bo Katolicyzm akurat podpier... pozyskal ow dowod i przerobil tak by udowadnial istnienie Boga.

DEUS EST IMAGO HOMINIS

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie czytałem wszystkich postów,lecz chcę wyrazić swoją opinię na temat KRK-otóż,gdy odbywała się ostatnia wieczerza Jezus i Apostołowie nie byli już tak jakby Żydami,byli już chrześcijanami.Krew według filozofii Żydowskiej zawiera również duszę człowieka,więc picie jej było zakazane.Podczas ostatniej wieczerzy Jezus mówi:"To czyńcie na moją pamiątkę",więc dzisiejsza przemiana chleba w Ciało i wina w Krew jest jak najbardziej symboliczna czyniona na pamiątka jak to Jezus nakazał.Upuszczenie Hostii-jestem ministrantem więc trochę się orientuję.Jeżeli Hostia upadnie to kapłan powinien Ją podnieść,jeżeli kapłan jest trochę starszy to powinien ją podnieść ministrant i położyć na patenie którą nosi przy nim.Inna kwestia-liczba zbawionych podczas końca świata.Kiedyś dużo kłóciłem się na ten temat z jednym Jechowitą,otóż sprawa ma się tak,że te 144 tysięcy zbawionych ma mniej więcej takie samo znaczenie co powiedzenie:Zrobiłeś to na 102.Po prostu chciano wyrazić ogrom liczby ludzi zbawionych,tych którzy tafią do nieba.Po prostu wzięto liczbę 12 podniesiono do kwadratu i dodano słowo tysięcy ażeby ogrom był widoczny.Kolejny problem,czyli traktowanie religii.Religia jest tym czymś co wytycza nam to jak powinniśmy postępować w życiu.Rozumowanie,że jeżeli chrześcijaństwo mi się nie podoba to sobie odejdę mnie nie obchodzi.Wasza sprawa w co wierzycie liczy się to JAK wierzycie.W mniejszych miastach ludzie chodzą do kościoła bo nie chcą mieć wstydu przed innymi.Jeżeli religia jest dla nas niewolą to czemu ją wyznajemy.Jestem katolikiem i się tego nie wstydzę wierzę w Boga i to,że Jezus kiedyś stąpał po tym świecie,że zginał za mnie i za Was na krzyżu potem zmartwychwstał i wstąpił do nieba.Kolejny problem-to przy czym kościół stał i czego bronił(kształt Ziemi itd.).Kościołem zarządza człowiek-papież,a sądzenie,iż jego słowa są zawsze kierowane od Boga może być błędne.Dlaczego??A dlatego,że szatan może wejść w każdego człowieka i sprwaić,że popełni grzech.Papież jest człowiekiem i grzeszy jak każdy człowiek więc o co się tu kłucić??O to,że kiedyś człowieka ,który sądził coś innego na temat centrum wszechświata został spalony na stosie bądz torturowany??Główą Kościoła jest Bóg a papież ma być jego powiernikiem-nie każdy jednak opiera się szatanowi-żródłu zła.Liczę,że nikogo nie uraziłem,i że w dobry sposób wszystko objaśniłem za każdą niejasność przepraszam.

Serdeczne pozdro.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak lepiej przeprosić za morderstwo nawet po 50 latch niż w ogóle nie przeprosić. Pozatym takie wielkie potępianie za inkwizycje obecnego kościoła jest oskarżaniem nie Papieża czy Stanisława Dziwisza tylko wszystkich wiernych bo kościoła nie tworzą księża tylko wierni. Więc ja mam być odpowiedzialny za palenie na stosach? Co to wogóle za postawa żeby potępiać jakąś zupełnie nieokreśloną różnych narodowości bo w sumie potępiając kościół potępia się osoby które nie mają nic wspólnego z dawną inkwizycją np. Murzyńskich katolików, albo Filipińczków którzy od Europy mają tysiące kilometrów. Równie dobrze mógłbym potępić całą ludzkość ziemii za Hitlera bo on też był z naszej planety.

Ale Katolikiem jest się z wyboru, a murzynem już nie, jakbyś nie zauważył różnicy... <_<

Więc np. przynależność do partii, oznacza jej popieranie - wszystkiego co robi - bo jeśli się nie popiera to się z niej wypisuje. I podobnie z Kościołem. Co prawda chrzci się małe dzieci, które nie mają jescze zielonego pojęcia o Bożym świecie (co jest kolejnym absurdem - Jezus został ochrzczony gdy miał 30 lat) i nie mogą za siebie zadecydować, ale zawsze można się potem wypisać, jak coś się nie podoba.

A obywatelstwa nie można sobie ot tak zmienić, nie mówiąc już o rasie, czy kolorze skóry...

otóż,gdy odbywała się ostatnia wieczerza Jezus i Apostołowie nie byli już tak jakby Żydami,byli już chrześcijanami.Krew według filozofii Żydowskiej zawiera również duszę człowieka,więc picie jej było zakazane.Podczas ostatniej wieczerzy Jezus mówi:"To czyńcie na moją pamiątkę",więc dzisiejsza przemiana chleba w Ciało i wina w Krew jest jak najbardziej symboliczna czyniona na pamiątka jak to Jezus nakazał.

Owszem, ale w relacji Biblijnej NIGDZIE nie ma słowa o cudownej przemianie chleba w ciało i wina w krew. Relacja mówi tylko, że Jezus złożył podziękowanie (po grecku właśnie eucharistia, co znaczy podziękowanie, dziękczynienie, słowo to występuje również w innych fragmentach Nowego Testamentu i nigdzie nie oznacza cudownej przemiany - transsubstancjacji o której mówi KRK - po prostu zwykłe podziękowania) a nastepnie podał uczniom kielich i kazał czynić to na jego pamiątkę. A skoro wybrał na to dzień paschy żydowskiej, która odbywała się raz w roku, to znaczy, że chciał by czynić to raz w roku.

A co do tego, czy byli Żydami - skoro stosowali się do prawa Mojżeszowego, to widocznie jescze wtedy tak. A nawet jeśli już byli wtedy Chrześcijanami, to Chrześcijan również obowiązywał (i dalej obowiązuje jakby ktoś nie wiedział) ZAKAZ spożywania krwii - więc nie ma co tu na ten temat dyskutować.

Kiedyś dużo kłóciłem się na ten temat z jednym Jechowitą,otóż sprawa ma się tak,że te 144 tysięcy zbawionych ma mniej więcej takie samo znaczenie co powiedzenie:Zrobiłeś to na 102.Po prostu chciano wyrazić ogrom liczby ludzi zbawionych,tych którzy tafią do nieba.Po prostu wzięto liczbę 12 podniesiono do kwadratu i dodano słowo tysięcy ażeby ogrom był widoczny.

Ty wogóle czytasz Biblię? To zobacz sobie do Objawienia Janowego (Apokalipsy) 7 rozdział i porównaj 9 i 14 wiersz. Najpierw mowa o 144 000, a potem powiedziano o "wielkiej rzeszy", "której nikt nie mógł policzyć". Skoro liczbę OKREŚLONĄ przedstawiono obok liczby NIEOKREŚLONEJ, to jasne jest, że ta pierwsza grupa to ściśle określone grono osób. Gdyby liczba 144 000 była jedynie symbolem i odnosiła się do niepoliczalnego grona, wówczas przeciwstawienie jej ?wielkiej rzeszy? z 9 wiersza nie miałoby sensu. No a o tej "wielkiej rzeszy" nie powiedziano, że idą do nieba. Poza tym inne fragmenty Pisma Świętego to potwierdzają.

To cytat z książki Revelation: An Exegetical Commentary, tom 1, strona 474:

Traktowanie tej liczby [144 000] symbolicznie ma słabe uzasadnienie pod względem egzegetycznym. Jest to liczba określona, w odróżnieniu od nieokreślonej liczby z [Objawienia] 7:9. Jeżeli uznamy ją za symboliczną, to nie można będzie rozumieć dosłownie żadnej innej liczby w całej tej księdze. (Robert L. Thomas)

Liczę,że nikogo nie uraziłem,i że w dobry sposób wszystko objaśniłem za każdą niejasność przepraszam.

Serdeczne pozdro.

Nie licząc tych błędów ortograficznych i literówek oraz niezbyt wyrafinowanej interpunkcji, to myślę, że nikt nie powinien czuć się Twymi słowami urażony. :P

Edited by pafflick

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maverick Undead

Arglebargle -> przy okazji jednego zakretu w moim zyciorysie (dosc brzemiennego w skutki zreszta) rozmawialem z pania psycholog, ktora powiedziala, ze jej dobry znajomy nie ma lewej reki. Mezczyzna ten potrafi samodzielnie sie ubrac, zasznurowac buty, czy nawet wymontowac silnik z samochodu (jedna reka - wielu ludzi posiadajacych obie konczyny mialoby z tym nieliche problemy) - jedyna czynnoscia, z ktora osoba owa sobie nie radzi jest obieranie np. ziemniakow (zrobil urzadzenie, w ktorym moze owego kartofla przytrzymac, ale obieranie w ten sposob jest bardzo wolne). Mam spore watpliwosci, czy kogos takiego mozna nazwac niepelnosprawnym, skoro z wiekszoscia czynnosci domowych radzi sobie lepiej niz zdrowe osoby.

Lepiej? I to z większością? W sznurowaniu butów chyba nie jest lepszy. W ubieraniu się raczej też nie. Więc w czym? W gotowaniu, w sprzątaniu? Zakładam, że mówiąc "zdrowe osoby" miałeś na myśli przeciętnych ludzi, a nie skrajne przypadki, które co prawda mają dwie ręce, ale obie lewe. To, co dla nas jest oczywiste, dla osoby niepełnosprawnej jest nie lada wyczynem. Każda czynność wymaga od niego większego wysiłku, a o wielu rozrywkach może zapomnieć, więc czy nie ma trudniej? Poza tym niewiele niepełnosprawnych radzi sobie tak dobrze, dużo osób potrzebuje stałej opieki, są zdani na łaskę innych i ogólnie są nieszczęśliwi z powodu swoich ograniczeń. Więc czy można powiedzieć, że dostali od życia tyle samo, co inni? Niepełnosprawni chcieliby być zdrowi. Zdrowi nie chcieliby być niepełnosprawni. Więc czy można powiedzieć, że są sobie równi? Myślę, że to jest tak, jak z biednymi i bogatymi. Biedni potrafią sobie radzić, mogą być szczęśliwi, ale to bogaci mają wygodniej i mogą sobie na więcej pozwolić. Czy jeśli jedni rodzą się biedni, a drudzy bogaci, to czy jest to uczciwe? Pod względem materialnym na pewno nie. W porządku, jeśli celem człowieka jest osiągnięcie w życiu szczęścia, to niepełnosprawni, o ile nie są materialistami, wcale gorzej nie mają. Sęk w tym, że materializm jest w naszym społeczeństwie powszechny, a niepełnosprawny materialista ma gorzej, od zdrowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lepiej? I to z większością? W sznurowaniu butów chyba nie jest lepszy. W ubieraniu się raczej też nie. Więc w czym? W gotowaniu, w sprzątaniu? Zakładam, że mówiąc "zdrowe osoby" miałeś na myśli przeciętnych ludzi, a nie skrajne przypadki, które co prawda mają dwie ręce, ale obie lewe. To, co dla nas jest oczywiste, dla osoby niepełnosprawnej jest nie lada wyczynem. Każda czynność wymaga od niego większego wysiłku, a o wielu rozrywkach może zapomnieć, więc czy nie ma trudniej? Poza tym niewiele niepełnosprawnych radzi sobie tak dobrze, dużo osób potrzebuje stałej opieki, są zdani na łaskę innych i ogólnie są nieszczęśliwi z powodu swoich ograniczeń. Więc czy można powiedzieć, że dostali od życia tyle samo, co inni? Niepełnosprawni chcieliby być zdrowi. Zdrowi nie chcieliby być niepełnosprawni. Więc czy można powiedzieć, że są sobie równi? Myślę, że to jest tak, jak z biednymi i bogatymi. Biedni potrafią sobie radzić, mogą być szczęśliwi, ale to bogaci mają wygodniej i mogą sobie na więcej pozwolić. Czy jeśli jedni rodzą się biedni, a drudzy bogaci, to czy jest to uczciwe? Pod względem materialnym na pewno nie. W porządku, jeśli celem człowieka jest osiągnięcie w życiu szczęścia, to niepełnosprawni, o ile nie są materialistami, wcale gorzej nie mają. Sęk w tym, że materializm jest w naszym społeczeństwie powszechny, a niepełnosprawny materialista ma gorzej, od zdrowego.

Nawet biedny może być materialistą większym niż bogacz, a to, że jedni rodzą się bogaci/zdrowi a inni już niestety nie - jest jak najbardziej niesprawiedliwe.

Ale kto powiedział, że ten świat jest sprawiedliwy? :huh:

Life's brutal i tyle. Żałujemy losu ludzi niepełnosprawnych i nie chcemy być na ich miejscu, ale taka dyskusja na pewno im w niczym nie pomoże... :mellow:

Edited by pafflick

Share this post


Link to post
Share on other sites
Owszem, ale w relacji Biblijnej NIGDZIE nie ma słowa o cudownej przemianie chleba w ciało i wina w krew. Relacja mówi tylko, że Jezus złożył podziękowanie (po grecku właśnie eucharistia, co znaczy podziękowanie, dziękczynienie, słowo to występuje również w innych fragmentach Nowego Testamentu i nigdzie nie oznacza cudownej przemiany - transsubstancjacji o której mówi KRK - po prostu zwykłe podziękowania) a nastepnie podał uczniom kielich i kazał czynić to na jego pamiątkę. A skoro wybrał na to dzień paschy żydowskiej, która odbywała się raz w roku, to znaczy, że chciał by czynić to raz w roku.

A co do tego, czy byli Żydami - skoro stosowali się do prawa Mojżeszowego, to widocznie jescze wtedy tak. A nawet jeśli już byli wtedy Chrześcijanami, to Chrześcijan również obowiązywał (i dalej obowiązuje jakby ktoś nie wiedział) ZAKAZ spożywania krwii - więc nie ma co tu na ten temat dyskutować.

Co?? Ewangelia św. Łukasza: A potem wziąwszy chleb, odmówił dziękczynienie, połamał i rozdał go im mówiąc: To jest ciało moje wydane za was. Czyńcie to samo na moją pamiątkę. Podobnie po wieczerzy wziął kielich i powiedział: Ten kielich jest Nowym Przymierzem z krwi mojej, która będzie za was wylana.

Teraz nie wnikając w to, czy tak rzeczywiście się stało czy nie, a analizując jedynie logicznie ten fragment - naprawdę nie dalej nie widzisz przemienienia chleba i wina? Skoro Chrystus najpierw wziął chleb i podzielił się nim z uczniami, po czym powiedział, że jest to jego ciało, wydane za nich, to chyba nie kłamał, no nie? Podobnie z winem - wziął kielich, a następnie powiedział, że jest to jego krew. Przemienienie jest więc chyba chyba aż nadto widoczne. A dziękczynienie, to już swoją drogą - poprzedzało owe przemienienie.

A skoro wybrał na to dzień paschy żydowskiej, która odbywała się raz w roku, to znaczy, że chciał by czynić to raz w roku.
Nie no prosze.. chociaż nie pisz, że wiesz co Chrystus chciał, a czego nie chciał. A może Ci powiedział? Jezus nigdzie nie wspominał, z jaką "częstotliwością" apostołowie winni "czynić to na Jego pamiątkę".

To tyle...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, zapewne uczyniłem wiele złego, o czym Ty najlepiej przecież wiesz - wiesz o mnie więcej niż ja sam o sobie... <_<

Dobra, skoroś taki cwany.. daj mi przykłada JEDNEGO człowieka, który ma więcej niż 3 lata i NIGDY NIC złego nie zrobił..

Owocnych poszukiwań =)

A za zbrodnie popełnione przez naród/wyznawców w przeszłości obecne pokolenie jak najbardziej odpowiada, przecież gdyby nikt nie przypominał Niemcom, że Hitler to za dobry nie był to może by się znalazło paru takich, co by pragnęli wskrzesić jego ideologie, co i tak ma teraz miejsce w postaci skinheadów etc.

Tylko czy ktoś teraz dąży do palenia niewienrych na stosie? Do ich torturowania? Do mordowania? Nie.. a nawet jeśli to musi być niewielka grupa i nikt nie bierze ich dążeń serio (czyt. nie mają nikogo kto by im pomógł), a i sam kościół by ich potępił.. widać różnicę, czy nie?

Mógłbym powiedzieć, że skoro według Biblii bóg istnieje, to co to za wiara?

O! Aleś Ty mądry. Gdzie jest wg. Ciebie DOWÓD na Jego istnienie w takim razie? =)

A czy ty uwierzyłbyś w moją religię, którą nazwałbym Zupę Buraczaną, popartą Buraczaną Książeczką? (..) czy osoba wierząca w boga wśród wyznawców skrzata byłaby traktowana poważnie? Wystarczy odwrócić proporcje.

Nie uwierzyłbym. Oczywiście, że byłaby traktowana poważnie (jeśli ktoś by poważnie wierzył). Nic odkrywczego <.<

... albo masz genialnego ksiedza w tym kosciele, albo... z calym szacunkiem, ale typowy klecha robi wielkie oczy jak mu sie zacytuje Augustyna i zaczyna cos pierniczyc o satanizmie. Kolega swego czasu zostal wyproszony z kosciola przez kaplana za obraze majestatu boskiego i bezsczeszczenie domu Bozego - kolega ow odmawial wtedy "Wyznawie Wiary" po grecku.

Współczuję.. serio.. ja miałem to szczęście, że trafiałem na spoko duchownych. Kazania u mnie w 50% są ciekawe, a ojciec, który uczył mnie w LO straszliwie nie chciał gadać o szatanie i demonach.. zależy na kogo się trafi =/

Poza tym - kiedy ostatnio na kazaniu, ktorego byles swiadkiem kaplan czytal wiernym dajmy na to Tomasza z Akwinu?

Ja w kościele nie przypominam sobie, żebym słyszał.. jednak na religii co nieco było..

innymi slowy korzysc jaka odnosisz z religii polega na tym, ze kaplan ma tanie ubranie, jedzenie i prad?

U mnie ojciec zamiast prądu miał starą komórkę, żeby mógł kontaktować się z dyrektorką i przełożonym =]

zajecia katolikow -> przypomniec Nargogha i jak wyjechal z zakladem Pascala pytajac sie kto lepiej na tym wychodzi?

Ależ ja rozumiem, że to jego błąd.. czemu z tym do mnie mówisz? =)

co do olimpiady.. nie wiem po co przytoczyłeś.. może po kolei.. czemu pogańska:

za wiki ;)

"określenie (często o wydźwięku negatywnym), zazwyczaj używane przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animalistycznych."

Grecy mieli politeizm, ja należę do religii monoteistycznej.

Dalej - przykład przytoczyłeś sam.. były na cześć boga Zeusa..

Więc, że tak jeszcze spytam.. 'o so chozzii?' =)

akurat po zapoznaniu sie na studiach z mysla grecka mam wrazenie, ze nie tylko dzialanie samolotu, ale przemiany chemiczne i budowe atomowa czastek czy chociazby teorie ewolucji bez problemu daloby sie owczesnym filozofom przetlumaczyc.

Fakt.. wybrałem raczej zły okres do mojego przykładu. =)

jak wczesniej pisalem najwieksi mysliciele Kosciola wyrazali poglad, ze wiara sluzy do tego by zmieniac ja w wiedze.

Tylko gdzież to ja pisałem, że ja do wiedzy nie dążę? W zasadzie jak poszukasz to znajdziesz coś dokładnie odwrotnego =)

Ale Katolikiem jest się z wyboru, a murzynem już nie, jakbyś nie zauważył różnicy... <_< (...) Co prawda chrzci się małe dzieci, które nie mają jescze zielonego pojęcia o Bożym świecie (co jest kolejnym absurdem - Jezus został ochrzczony gdy miał 30 lat)

No wiesz.. M. Jackson udowodnił, że kolor skóry da się zmienić =p

Co do chrztu - zgadzam się.. to trochę bez sensu.. chrzcić się można w dowolnym momencie życia (znaczy jeśli nie należymy do kościoła innej wiary), więc nie wiem co za problem byłoby chrzcić ludzi w wieku powiedzmy 15 lat.. już wtedy mogłoby to różnicę zrobić..

To cytat z książki Revelation: An Exegetical Commentary, tom 1, strona 474:

To ja obsaję za tym drugim w cytacie =)

Czyli: wszystkie liczby w Biblii są symboliczne -> Bóg nie musiał tworzyć świata w 6 dni.. chodziło o inne rzeczy w tym opisie (np. kolejność, to, że wszystko było dobre, że człowiek jest wyróżniony etc.), Jezus wcale nie musiał być na pustyni 40 dni (chodzi o długi okres czasu)..

Co?? Ewangelia św. Łukasza: A potem wziąwszy chleb, odmówił dziękczynienie, połamał i rozdał go im mówiąc: To jest ciało moje wydane za was. Czyńcie to samo na moją pamiątkę. Podobnie po wieczerzy wziął kielich i powiedział: Ten kielich jest Nowym Przymierzem z krwi mojej, która będzie za was wylana.

Sam z hebrajskiego przetłumaczyłeś, czy ktoś to zrobił za Ciebie? =D

Jeśli chcesz wiedzieć to do dziś są problemy z jednoznacznym rozszyfrowaniem (przetłumaczeniem) wielu fragmentów tych pism, ze względu na wieloznaczność zastosowanego tam języka. Nie wystarczy, że zacytujesz tłumaczenie i zaczniesz na nim opierać się, gdy ktoś mówi, że w oryginale można to było tłumaczyć inaczej =)

Edited by Shlizer

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sam z hebrajskiego przetłumaczyłeś, czy ktoś to zrobił za Ciebie? =D

Jeśli chcesz wiedzieć to do dziś są problemy z jednoznacznym rozszyfrowaniem (przetłumaczeniem) wielu fragmentów tych pism, ze względu na wieloznaczność zastosowanego tam języka. Nie wystarczy, że zacytujesz tłumaczenie i zaczniesz na nim opierać się, gdy ktoś mówi, że w oryginale można to było tłumaczyć inaczej =)

Nie gadaj?? Serio?? A ja myślałem, że słowo w słowo tak było. I że jak? Że są problemy z jednoznacznym odczytaniem? No nie może być..

Tak serio, to po pierwsze przeczytaj cały mój post, po drugie przeczytaj na jaki temat odpowiadałem, po trzecie przeczytaj o co poszło. Pafflick napisał, że nigdzie nie ma wzmianki o przewinieniu, a ja chciałem zauważyć, że jednak coś takiego występuje. Zresztą, na oczątku napisałem, że nie obchodzi mnie teraz czy to miało miejsce, czy nie, a interesują mnie jedynie te konkretne zdania pod względem logicznym i językowym, a nie historycznym. Także dzięki za rady, oświecenie i co tam mi jeszcze napisałeś.. Ale postoję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ave!

The.tmk -> pafflick napisal wczesniej, ze slowo "jest" (gr. "estin") mozna takze tlumaczyc jako "oznacza" - jak chcesz z nim polemizowac tutaj, to lepiej skup sie na udowodnieniu, ze autor uzyl owego "estin" w znaczeniu "jest", miast w znaczeniu "oznacza" - bo to wcale nie jest takie proste.

Schlizer:

kazania - ale tutaj nie chodzi o to, zeby byly ciekawe - one maja byc budujace. Typowe ciekawe kazanie to jak ksiadz mowi o tym, ze nie nalezy lac zony i rozdaje cukierki w kosciele. Jezeliby mial zaczac analizowac jakis fragment dziela Tomasza Akwinaty to z miejsca by polowa obecnych zasnela - bo kwestie opisywane przez Tomasza nie sa latwe. Typowy czlowiek woli myslec, ze zlo dzieje sie przez diabla i to diabel zlo zmajstrowal, a jak im sie przeczyta traktat Augustyna to maja miny "o co chodzi". Akurat moim zdaniem kosciol to nie cyrk, wiec kaplan miast opowiuadac dowcipy, by zainteresowac wiernych, powinien analizowac pisma teologow, by ich nauczyc czegos o wierze.

zas jesli chodzi o kaplanow -> w parafii gdzie mieszkam byl kiedys proboszcz, ktory kilkanascie lat chodzil w jednej sutannie i jezdzil ponad 20 letnim rowerem, a gdy wierni chcieli zrobic zbiorke by kupic mu samochod, to sie sprzeciwil i powiedzial, by przekazali te pieniadze biednym. W pismie uczony on nie byl - ale w mojej ocenie on akurat nie musial byc, samym swoim zyciem rozwiewal watpliwosci.

Dla odmiany w sasiedniej parafii jeden proboszcz swego czasu udzielal chrztu swojemu dziecku (uwielbiam takie zaklamanie niektorych ludzi - polowa parafii wie, gdzie proboszcz na prostytutki jezdzi, ale nikt nie zwraca uwagi, co najwyzej potem dziecku lub matce robia wymowki)

lekcja religii -> to sie jeszcze moge zapytac jaka to mialo forme? Analiza jakiegos tekstu, czy tylko notatka biograficzna?

wiara, a wiedza -> a, pardon - faktycznie, logika zdania, do ktorego sie odnosilem jest poprawna, w takim razie mozna uznac, ze tamta wypowiedz to byl kopniak w kierunku Nargogha <pu>

wspolczesne stosy -> Rydzyk i jego moherowi wyznawcy? co prawda atmosfery nie zanieczyszczaja, ale mam wrazenie, ze to tylko dlatego, ze przedstawicielom wymiaru sprawiedliwosci nie spodobalaby sie idea, by ktos mial im dodawac pracy... a, ze jak na razie KRK jest jak ta dziewica, co to chciala by, ale sie boi to zakladam, ze go popiera - pierwszy krok do zla to wszak bezczynnosc. Jak dla mnie to Benedykt XVI powinien Rydzyka oficjalnie ekskomunikowac - to bylby jasny dowod na to, ze wladze KRK sa przeciwne takim postawom.

Apokalipsa -> samoboj w okresleniu miejsca pafflick.

"I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela:

z pokolenia Judy dwanaście tysięcy,

z pokolenia Rubena dwanaście tysięcy,

z pokolenia Gada dwanaście tysięcy,

z pokolenia Asera dwanaście tysięcy,

z pokolenia Neftalego dwanaście tysięcy,

z pokolenia Manassesa dwanaście tysięcy,

z pokolenia Symeona dwanaście tysięcy,

z pokolenia Lewiego dwanaście tysięcy,

z pokolenia Issachara dwanaście tysięcy,

z pokolenia Zabulona dwanaście tysięcy,

z pokolenia Józefa dwanaście tysięcy,

z pokolenia Beniamina dwanaście tysięcy

opieczętowanych

Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy."

/Apokalipsa św. Jana, Rozdział 7, werset 4 - 9, Biblia Tysiąclecia wydanie piąte/

zas werset 14 to:

"I powiedziałem do niego: <<Panie, ty wiesz>>. I rzekł do mnie: <<To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili"

Tak wiec, po pierwsze: pomyliles adres (zakladajac, ze to literowka to i tak niefajnie, bo takie rzeczy winno sie 10 razy sprawdzic zanim sie posta wysle).

Po drugie: liczba 12 x 12 x 1000 (jak wiadomo liczba 12 w symbolice biblijnej oznacza tyle co pelnie) odnosi sie nawet jesli traktyowac ja doslownie tylko do Izraelitow i ich potomkow.

Liczbe ta uslyszal od istoty wyzszej (aniola lub Boga), wiec werset 9 moze oznaczac, ze niepoliczalni dla ludzi li tylko sa, a on sam jako czlowiek widzi tylko ogromny tlum

Poza tym ow ogromny tlum odnosi sie do wszystkich nacji i wszystkich narodow, a nie tylko Izraelitow.

Arglebargle -> ano wedle slow owej pani psycholog ze sznurowaniem butow czy ubieraniem radzi sobie niewiele gorzej od osoby zdrowej - bo zmodyfikowal swoj dom tak, ze np. obok polki na buty wmontowal zaczep, ktorym lapie sznurowke tak, ze moze ja zwiazac jedna reka, podobnie obok szaf z ubraniami ma wmontowane rozne wieszaki, z ktorych pomoca moze sie szybko ubrac. Problemy sprawia tylko obieranie warzyw i owocow, bo uchwyt, w ktorym mocuje przedmiot obierany nie pozwala na szybka i latwa zmiane ustawienia. I nie twierdze, ze ten czlowiek mial latwo, czy ze byl zadowoloy z wypadku. On po prostu po przejsciu depresji (a sadze, ze ow okres byl dla niego niezwykle trudny) wzial sie w garsc i robil wszystko by nauczyc sie zyc i nie byc zaleznym. Zaparl sie na tyle, ze radzi sobie wrecz znakomicie, a przy okazji odkryl, ze ma spory talent do wszelakiego majsterkowania.

Sadze, ze nikt nie chce byc niepelnosprawnym - dlatego, ze boimy sie utrudnien zwiazanych z kalectwem, zdrowa osoba ma prosciej na co dzien w zyciu - ale to nie oznacza, ze zdrowy i niepelnosprawny nie sa rowni.

swiat jest niesprawiedliwy -> pafflick, nie pamietam doslownie cytatu i autora, ale to chyba byl Heraklit - a powiedzial mniej wiecej cos takiego: dla bogow nie ma sprawiedliwosci i niesprawiedliwosci, sa one tylko dla czlowieka.

Edited by Maverick undead

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gdzie jest wg. Ciebie DOWÓD na Jego istnienie w takim razie?

W Biblii? Wzywam na świadka Mojżesza, który świadectwo swych oczu spisał i dla potomnych zachował. Dlaczego uważasz coś takie za nie dosyć dobry dowód, żeby przestać twierdzić, że tylko wierzysz w istnienie boga? Ja będę się od teraz chwalił, że wiem o istnieniu boga. Problem w tym, że w mojej sytuacji to niczego nie zmienia.

Oczywiście, że byłaby traktowana poważnie (jeśli ktoś by poważnie wierzył).

Optymistyczne założenie. Ja bym stwierdził, że by ją posłano do najbliższego lekarza od głowy. W najlepszym wypadku taka osoba dostawałaby pobłażliwe uśmiechy za wiarę w religię nie ugruntowaną społecznie i historycznie. Eksperyment z Zupą Buraczaną jest o tyle zabawny, iż ja wiem, że to bzdura. Ale jeśli ktoś by w taką bzdurę uwierzył i przetrwałaby parę tysięcy lat? Daleki jestem od stwierdzenia, że coś takiego nie ma szans powodzenia.

Edited by Holy.Death

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co?? Ewangelia św. Łukasza: A potem wziąwszy chleb, odmówił dziękczynienie, połamał i rozdał go im mówiąc: To jest ciało moje wydane za was. Czyńcie to samo na moją pamiątkę. Podobnie po wieczerzy wziął kielich i powiedział: Ten kielich jest Nowym Przymierzem z krwi mojej, która będzie za was wylana.

Teraz nie wnikając w to, czy tak rzeczywiście się stało czy nie, a analizując jedynie logicznie ten fragment - naprawdę nie dalej nie widzisz przemienienia chleba i wina? Skoro Chrystus najpierw wziął chleb i podzielił się nim z uczniami, po czym powiedział, że jest to jego ciało, wydane za nich, to chyba nie kłamał, no nie? Podobnie z winem - wziął kielich, a następnie powiedział, że jest to jego krew. Przemienienie jest więc chyba chyba aż nadto widoczne. A dziękczynienie, to już swoją drogą - poprzedzało owe przemienienie.

Nie no prosze.. chociaż nie pisz, że wiesz co Chrystus chciał, a czego nie chciał. A może Ci powiedział? Jezus nigdzie nie wspominał, z jaką "częstotliwością" apostołowie winni "czynić to na Jego pamiątkę".

To tyle...

Poczytaj sobie ten mój post - link - bo nie będę się powtarzał... <_<

Dobra, skoroś taki cwany.. daj mi przykłada JEDNEGO człowieka, który ma więcej niż 3 lata i NIGDY NIC złego nie zrobił..

Owocnych poszukiwań =)

Owszem, każdy czyni zło, ale nie każdy czyni "wiele złego" jak to ująłeś. Zabrzmiało to tak, jakbyś mówił o mnie, jak o ciężkim grzeszniku, gorszym od Ciebie i o to mi chodziło.

co do olimpiady.. nie wiem po co przytoczyłeś.. może po kolei.. czemu pogańska:

za wiki ;)

"określenie (często o wydźwięku negatywnym), zazwyczaj używane przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animalistycznych."

Grecy mieli politeizm, ja należę do religii monoteistycznej.

Dalej - przykład przytoczyłeś sam.. były na cześć boga Zeusa..

Więc, że tak jeszcze spytam.. 'o so chozzii?' =)

Nie uczestniczysz w olimpiadzie, więc co się martwisz? :P Z resztą przykład z olimpiadą jest z leksza przesadzony... :mellow:

Co do chrztu - zgadzam się.. to trochę bez sensu.. chrzcić się można w dowolnym momencie życia (znaczy jeśli nie należymy do kościoła innej wiary), więc nie wiem co za problem byłoby chrzcić ludzi w wieku powiedzmy 15 lat.. już wtedy mogłoby to różnicę zrobić..

Chodziło mi, że bezsensem jest chrzest małych dzieci, które nie są świadome wartości i potrzeb duchowych. 15-latek to już co innego. Czasem nawet 5-latek może być bardziej pod tym względem rozwinięty, niż np. 10-latek...

To ja obsaję za tym drugim w cytacie =)

Czyli: wszystkie liczby w Biblii są symboliczne -> Bóg nie musiał tworzyć świata w 6 dni.. chodziło o inne rzeczy w tym opisie (np. kolejność, to, że wszystko było dobre, że człowiek jest wyróżniony etc.), Jezus wcale nie musiał być na pustyni 40 dni (chodzi o długi okres czasu)..

Jeśli chodzi o stwarzanie to akurat były dni dłuższe niż 24 h. Biblia mówi, że 7 dnia Bóg odpoczął, a w Nowym Testamencie czytamy, że ten 7 dzień nadal wtedy trwał (za czasów apostoła Pawła, który to napisał)...

Czyli nie chodziło o dni 24 godzinne - z resztą jest to rozsądniejszy wniosek również z naukowego punktu widzenia. Poza tym w języku hebrajskim słowo jom tłumaczone na "dzień" odnosiło się także do okresu czasu innego, niż ten od wschodu do zachodu słońca...

A jeśli chodzi o te "drugie" tłumaczenie - że każdej liczby nie należy traktować dosłownie, to chodziło o pokazanie czystego absurdu. Idąc tym tropem Jezus nie miał 12 apostołow, plemion izraela też było więcej (albo mniej) itp, itd, i w ten sposób cała Biblia traci sens.

Sam z hebrajskiego przetłumaczyłeś, czy ktoś to zrobił za Ciebie? =D

Jeśli chcesz wiedzieć to do dziś są problemy z jednoznacznym rozszyfrowaniem (przetłumaczeniem) wielu fragmentów tych pism, ze względu na wieloznaczność zastosowanego tam języka. Nie wystarczy, że zacytujesz tłumaczenie i zaczniesz na nim opierać się, gdy ktoś mówi, że w oryginale można to było tłumaczyć inaczej =)

Tu się zgadzam.

Pafflick napisał, że nigdzie nie ma wzmianki o przewinieniu, a ja chciałem zauważyć, że jednak coś takiego występuje. Zresztą, na oczątku napisałem, że nie obchodzi mnie teraz czy to miało miejsce, czy nie, a interesują mnie jedynie te konkretne zdania pod względem logicznym i językowym, a nie historycznym. Także dzięki za rady, oświecenie i co tam mi jeszcze napisałeś.. Ale postoję.

Rzeczywiście, o przewinieniu mowy nie było... :lol: (Wyróżnienie moje)

Chcesz polemizować, a nie wiesz o czym, czy jak? ;)

Apokalipsa -> samoboj w okresleniu miejsca pafflick.

"I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela:

z pokolenia Judy dwanaście tysięcy,

z pokolenia Rubena dwanaście tysięcy,

z pokolenia Gada dwanaście tysięcy,

z pokolenia Asera dwanaście tysięcy,

z pokolenia Neftalego dwanaście tysięcy,

z pokolenia Manassesa dwanaście tysięcy,

z pokolenia Symeona dwanaście tysięcy,

z pokolenia Lewiego dwanaście tysięcy,

z pokolenia Issachara dwanaście tysięcy,

z pokolenia Zabulona dwanaście tysięcy,

z pokolenia Józefa dwanaście tysięcy,

z pokolenia Beniamina dwanaście tysięcy

opieczętowanych

Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy."

/Apokalipsa św. Jana, Rozdział 7, werset 4 - 9, Biblia Tysiąclecia wydanie piąte/

zas werset 14 to:

"I powiedziałem do niego: <<Panie, ty wiesz>>. I rzekł do mnie: <<To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili"

Tak wiec, po pierwsze: pomyliles adres (zakladajac, ze to literowka to i tak niefajnie, bo takie rzeczy winno sie 10 razy sprawdzic zanim sie posta wysle).

Po drugie: liczba 12 x 12 x 1000 (jak wiadomo liczba 12 w symbolice biblijnej oznacza tyle co pelnie) odnosi sie nawet jesli traktyowac ja doslownie tylko do Izraelitow i ich potomkow.

Liczbe ta uslyszal od istoty wyzszej (aniola lub Boga), wiec werset 9 moze oznaczac, ze niepoliczalni dla ludzi li tylko sa, a on sam jako czlowiek widzi tylko ogromny tlum

Poza tym ow ogromny tlum odnosi sie do wszystkich nacji i wszystkich narodow, a nie tylko Izraelitow.

Nie bardzo rozumiem Twoją argumentację... Wyjaśniej to jaśniej (że tak powiem)...

Zauważ, że 144 000 i "wielka rzesza" to dwie osobne grupy. Przeczytaj tą księgę w całości. Zawsze 144 000 to określona liczba, natomiast "wielka rzesza" nigdzie nie jest określona liczebnie. I o tej "wielkiej rzeszy" nigdzie nie ma mowy, że idzie do nieba...

Poza tym tu już nie chodzi o Izraelitów (Żydów) - to tylko przenośnia - Żydzi jako naród zostali odrzuceni i w Biblii jest mowa o "nowym Izraelu", albo "Izraelu duchowym", który nie składa się (tylko) z rodowitych Żydów.

Jeśli powołujesz się na coś, bierz pod uwagę także kontekst.

Edited by pafflick

Share this post


Link to post
Share on other sites
kazania - ale tutaj nie chodzi o to, zeby byly ciekawe - one maja byc budujace. Typowe ciekawe kazanie to jak ksiadz mowi o tym, ze nie nalezy lac zony i rozdaje cukierki w kosciele.

Zgadzam się w 100%.. zapomniałem napisać, że były ciekawe i na temat =)

znaczy nieistotne o czym było (chociaż zawsze to miało związek z religią) zawsze potrafił nas zaciekawić i mówić tak, jak jeszcze nikt nigdy o tym nie mówił..

Dla odmiany w sasiedniej parafii jeden proboszcz swego czasu udzielal chrztu swojemu dziecku (uwielbiam takie zaklamanie niektorych ludzi - polowa parafii wie, gdzie proboszcz na prostytutki jezdzi, ale nikt nie zwraca uwagi, co najwyzej potem dziecku lub matce robia wymowki)

Hehe.. z tego to jest beka.. można zostać księdzem jak się ma syna.. =) z córką byłoby gorzej =p

lekcja religii -> to sie jeszcze moge zapytac jaka to mialo forme? Analiza jakiegos tekstu, czy tylko notatka biograficzna?

Trochę tego i tego.. fakt, że to była o ile pamiętam JEDNA lekcja (czyli straszliwie krótko jak na taki temat), ale chociaż to.. swoją drogą przekonało mnie to, żeby tą literaturę ruszyć.. i nie powiem, żeby to było łatwe do czytania =p

W Biblii? Wzywam na świadka Mojżesza, który świadectwo swych oczu spisał i dla potomnych zachował. Dlaczego uważasz coś takie za nie dosyć dobry dowód, żeby przestać twierdzić, że tylko wierzysz w istnienie boga? Ja będę się od teraz chwalił, że wiem o istnieniu boga. Problem w tym, że w mojej sytuacji to niczego nie zmienia.

Hmm.. myślałem, że Ty z tych co na słowo (pisane w Biblii) nie wierzysz.. =p

jaki zonk =D

Optymistyczne założenie. Ja bym stwierdził, że by ją posłano do najbliższego lekarza od głowy. W najlepszym wypadku taka osoba dostawałaby pobłażliwe uśmiechy za wiarę w religię nie ugruntowaną społecznie i historycznie.

To pytanie było co JA bym zrobił =)

Fakt, że pewnie po krótkiej rozmowie dałbym sobie spokój z tematem (albo nawet całkiem z rozmową z tym osobnikiem), ale gdyby ktoś podchodzi do mnie z tym śmiertelnie poważnie i szczerze by w to wierzył to nie leżałbym na ziemi w konwulsjach =)

Owszem, każdy czyni zło, ale nie każdy czyni "wiele złego" jak to ująłeś. Zabrzmiało to tak, jakbyś mówił o mnie, jak o ciężkim grzeszniku, gorszym od Ciebie i o to mi chodziło.

Nie.. chodziło o każdego bez wyjątku.. a wiele to też każdy robi (wystarczy przejść na czerwonym, przekląć, skłamać itd).. z tym, że faktycznie mogło to zabrzmieć, że myślę o Tobie jako o kimś gorszym od kogokolwiek, więc jeśli Cię to dotknęło, to bardzo przepraszam - nie chciałem.

Nie uczestniczysz w olimpiadzie, więc co się martwisz? :P Z resztą przykład z olimpiadą jest z leksza przesadzony... :mellow:

Nie uczestniczę, ale oglądam.. jak miliony innych (zresztą tysiące też uczestniczą)..

no i co, że jest przesadzony? wiele tu było spraw przesadzonych (np. karły sikające do mleka, Zupa Buraczana itd.), ale czemuś się przyczepił mojej olimpiady, hę? =p

Chodziło mi, że bezsensem jest chrzest małych dzieci, które nie są świadome wartości i potrzeb duchowych. 15-latek to już co innego. Czasem nawet 5-latek może być bardziej pod tym względem rozwinięty, niż np. 10-latek...

O to też i mi chodziło, że to bezsens.. w zasadzie dla chrześcijanina obowiązek chodzenia do kościoła tyczy się od 7 roku życia, więc w sumie to byłby chyba najlogiczniejszy moment, aby o tym decydować..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe.. z tego to jest beka.. można zostać księdzem jak się ma syna.. =) z córką byłoby gorzej =p

Z tego co slyszalem to nie można (chociaż głowy nie dam). Chyba że chodziło Ci o dziecko powstałe już po wlozeniu sutanny... ale to jest już patologia (co nie zmienia faktu że to dziecko ma prawo do normalnego życia, w tym także do chrztu) Wiem, że jest u mnie w miescie przypadek siostry zakonnej, która ma dzieci. Ale jest to specyficzny, ani trochę nie negatywny przypadek. Otóż kiedys to była zwykła kobieta - miała mężą, dzieci, rodzinę. Mąż zginął, a dzieci wydoroślały i są już samodzielne (taki jest warunek wstąpienia do wspólnoty), ona poprosiła o pozwolenie (nie wiem kogo, może papieża, może arcybiskupa... w każdym razie nie siostrę przełożoną ;) ), i pozwolono jej wstąpić do wspólnoty.

Nie.. chodziło o każdego bez wyjątku.. a wiele to też każdy robi (wystarczy przejść na czerwonym, przekląć, skłamać itd)..

Wiesz, wszystko zalezy od tego, jaki ktoś wyznaje kodeks moralny, żeby uznać że dla niego te rzeczy są złe. Dla katolików powinny byc to złe niewątpliwie, ale np ateista lub agnostyk, sam nikogo nie krzywdząc i złym czlowiekiem nie będąc, przechodzenie na czerwonym świetle i przeklinanie może traktować jako nic złego... inna sprawa że niektórym (zwłaszcza mi :P) przeszkadza, gdy się przeklina w mojej obecności. I nie mam tu na myśli pojedynczego przekleństwa z nerwów albo dla żartu, tylko dialog w stylu "no i wtedy k(urczę) poszedłem wpie(uderzyć) temu chu(demu panu) i k(kurczaczki), ten ch(udy pan) wezwal p(olicję)", jaki mam (nie)przyjemność slyszeć codziennie w nocy za oknem.

Chodziło mi, że bezsensem jest chrzest małych dzieci, które nie są świadome wartości i potrzeb duchowych. 15-latek to już co innego. Czasem nawet 5-latek może być bardziej pod tym względem rozwinięty, niż np. 10-latek...

Mam w tej sprawie mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, że jestem katolikiem juz od urodzenia, a z drugiej, chciałbym miec okazję "ochrzcić" się po raz drugi, żeby pokazać, że jestem nim z wyboru. Ogólnie podoba mi się sposób jaki stosował Jan Chrzciciel. Wiem, że z drugiej strony jest bierzmowanie, które częściowo jest potwierdzeniem chęci pozostania chrześcijaninem (a w praktyce wielu moich znajomych ateistów przyjęło bierzmowanie bo rodzice im kazali, a jeden facet w sposób chamski niedopełnił ceremonii <nie przystąpił do komunii, co jest kluczem do ważności bierzmowania od strony duchowej> a poszedł na to bierzmowanie żeby dostać papierek, i zostać ojcem chrzestnym), ale w tym też chodzi o dary Ducha Świętego. Tak samo chciałbym żeby do chodzenia na religię powinny być wymagane deklaracje samego zainteresowanego, a nie deklaracje w razie niechęci do chodzenia na lekcje religii. Ale ten problem mam już za sobą, bo zdaje się że na studiach religię ma sie tylko wtedy, jeśli się chce. (oczywiśćie ja chcę ;) )

Nie uczestniczysz w olimpiadzie, więc co się martwisz? Z resztą przykład z olimpiadą jest z leksza przesadzony...

olimpiada jest pięknym świętem pokoju na calym świecie (a przynajmniej powinna być - tegoroczna sytuacja w gruzji była po prostu żenująca. Pomijając czy jego decyzja była sluszna, Sakaszwili mógł chociaż przeczekać tą nieszczęsną olimpiadę). Co z tego ze wywodzi się z czasów pogaństwa, skoro jej idea jest słuszna, można ją przyjąć. Nie odprawiamy tam żadnych rytuałów religijnych, po prostu zawodnicy z całego świata, wszystkich ras, narodowości i wyznań startują w konkursie by wyłonić najlepszych sportowcow świata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maverick Undead:

Arglebargle -> ano wedle slow owej pani psycholog ze sznurowaniem butow czy ubieraniem radzi sobie niewiele gorzej od osoby zdrowej - bo zmodyfikowal swoj dom tak, ze np. obok polki na buty wmontowal zaczep, ktorym lapie sznurowke tak, ze moze ja zwiazac jedna reka, podobnie obok szaf z ubraniami ma wmontowane rozne wieszaki, z ktorych pomoca moze sie szybko ubrac. Problemy sprawia tylko obieranie warzyw i owocow, bo uchwyt, w ktorym mocuje przedmiot obierany nie pozwala na szybka i latwa zmiane ustawienia. I nie twierdze, ze ten czlowiek mial latwo, czy ze byl zadowoloy z wypadku. On po prostu po przejsciu depresji (a sadze, ze ow okres byl dla niego niezwykle trudny) wzial sie w garsc i robil wszystko by nauczyc sie zyc i nie byc zaleznym. Zaparl sie na tyle, ze radzi sobie wrecz znakomicie, a przy okazji odkryl, ze ma spory talent do wszelakiego majsterkowania.

Ale to nie jest obraz przeciętnego niepełnosprawnego, prawda? Nie wszyscy sobie tak świetnie radzą. Sam widzisz, podałeś przykład człowieka, który podjął niezwykły wysiłek po to, żeby nam dorównać. Czyli nie był równy od początku, a ty pisałeś, że "nierówny start" nie istnieje. Nie wątpię, że taki początek dla wytrwałych ludzi nie jest żadną przeszkodą. Historia pełna jest przykładów czego są w stanie dokonać osoby na pozór bez żadnych perspektyw. Wszyscy wiemy, jak świetnie poradził sobie ze swoją ułomnością Demostenes. "Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich". Te mądre słowa powiedziała Helen Keller(niewidoma, głucha i niema[ale nauczyła się mówić!]), pozwolę sobie przytoczyć nawet jej wiersz.

?Choć dar widzenia mi zabrano,

Ja raj Miltona mam w pamięci.

Choć słyszeć także mi nie dano,

Zabrał Beethoven do łez chęci.

I chociaż mowy nie poznałam,

Sam Bóg w dzieciństwie mówił ze mną.

On chciał, bym ducha zachowała,

I bym nie żyła nadaremno?.

Tak, to wszystko pięknie ukazuje, że niepełnosprawni nie są gorsi, nie mają też gorszego życia, niemniej będę się upierać, iż początek na pewno mają trudniejszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dylemat, czy niepełnosprawni mają gorszy start, można zadac proste pytanie z prostą odpowiedzią: Czy chcielibyśmy się znaleźć na ich miejscu? Chociaż też trzeba brać poprawkę na to, że są różne jak to ładnie nazwać... "braki"? "wady"? Niepełnosprawny niepełnosprawnemu nierówny. Niektórzy mają gorzej.

Podam najbardziej drstyczny przykład, jaki znam, i jaki widziałem na własne oczy (na religii oglądaliśmy film):

Facet urodził się bez kończyn. Jedynie sam tułów i głowa. Żadnych dłoni, kikutów, ramion, nog, niczego.A mimo to, nauczył się... chodzić. Po prostu przerzucał jeden bok tułowia do przodu, potem drugi, i w ten sposób się przemieszczał. Chociaż jego rodzice wciąż żyli, i mogli się nim opiekować, to facet zdecydował że będzie żyć samodzielnie. Sam się w domu kąpie, myje zęby, ubiera, przygotowuje jedzenie. Co prawda ma dom dostosowany specjalnie dla niego (np przymocowana szczoteczka do zębów), jednak ja sobie nie wybrażam życia w taki sposób. Gość nawet nie chce żyć z żadnej renty, i pracuje, prowadząc wykłady filizoficzne dla innych ludzi. Na razie napisalem że facet jest w beznadziejnej sytuacji,i świetnie sobie radzi, lecz przejdźmy do meritum. To jest jeden z najszczęśliwszych ludzi, jakich widziałem. I oczywiście, jego kalectwo jest straszliwe, i nikt by się z nim nie zamienił, ale to, w jaki sposób on czerpie z życia radość... robi to jak nikt inny. Ciągle się szczerze uśmiecha, potrafi nawet żartować z własnej tragedii, wydaje sie być szczęśliwym. Jego obecnym największym marzeniem, jest znalezienie jakiejś kobiety, którą pokocha z wzajemnością. Powinniśmy być tacy jak on (w sensie nie że bez rąk i nóg, tylko tak czerpać radość z życia), każdy z nas mógłby się od niego wiele nauczyć. Facet też opowiadał, że jedną z rzeczy które dodają mu sił, jest wiara w Boga, lecz mówię to tylko jako ciekawostkę, nie chcę znów rozpętywać z ateistami i agnostykami dyskusji na tle religijno-katechetycznym.

Edited by Lord Nargogh

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hmm.. myślałem, że Ty z tych co na słowo (pisane w Biblii) nie wierzysz..

Wszystko zależy od okoliczności. Wiara na słowo to grząski grunt, więc staram się nie brać zapewnień niektórych za dobrą monetę. A już na pewno nie każdego człowieka, jaki mi się pod rękę nawinie. Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego, jak cuda. Są tylko rzeczy już odkryte i te, które pozostają poza zasięgiem zrozumienia ludzkości. Jeszcze. Biblię traktuję mocno niepoważnie, a ty? Masz Biblię, w której Mojżesz spotkał boga. Rozmawiał z nim. Według Biblii bóg istnieje. Pytanie tylko, jak ty traktujesz Pismo Święte.

Mogłem trochę zamieszać, więc spróbuję to bardziej objaśnić. Jeśli Biblia mówi, że Mojżesz spotkał boga to według niej jest to fakt, który nie podlega dyskusji. Jeśli się przyjmie, że to co w Biblii zapisano jest prawdą - tutaj moje pytanie do ciebie, czy dla wierzącego wydarzenia w Biblii są uznawane za prawdziwe? - to czy tym samym, dla wierzącego, dowodem na istnienie boga nie jest spotkanie Mojżesza z bogiem? A mówiąc krócej: tylko wierzysz, że to co zostało napisane w Biblii jest prawdą, czy dla ciebie to jest prawdą?

To pytanie było co JA bym zrobił

Correction - pytałem o wiarę w hipotetyczną Zupę Buraczaną, a nie o potraktowanie osoby wierzącej w boga przez skrzaty.

Edited by Holy.Death

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z tego co slyszalem to nie można (chociaż głowy nie dam). Chyba że chodziło Ci o dziecko powstałe już po wlozeniu sutanny...

No właśnie chodziło o to, że jak się jest np. wdowcem i ma się syna to można bez problemu zostać księdzem..

Wiesz, wszystko zalezy od tego, jaki ktoś wyznaje kodeks moralny, żeby uznać że dla niego te rzeczy są złe. Dla katolików powinny byc to złe niewątpliwie, ale np ateista lub agnostyk, sam nikogo nie krzywdząc i złym czlowiekiem nie będąc, przechodzenie na czerwonym świetle i przeklinanie może traktować jako nic złego...

Wiem.. jednak jest coś takiego jak kodeks moralny w kontekście kulturowym (czyli właśnie przeklinanie).. to jak ktoś to traktuje indywidualnie to inna sprawa.. znam osobę, która uważa się za katolika, a nie przepuści sytuacja, aby przekląć, zmieszać kogoś z błotem, wykożystać kogoś albo po prostu zachować się po chamsku.. no i nie miałem na celu nikogo obrazić, a niestety chyba to z wypowiedzi wynikało..

olimpiada jest pięknym świętem pokoju na calym świecie (a przynajmniej powinna być - tegoroczna sytuacja w gruzji była po prostu żenująca.

Mi chodziło tylko o kontekst. Intencja jest jak najbardziej słuszna.

Wszystko zależy od okoliczności. Wiara na słowo to grząski grunt, więc staram się nie brać zapewnień niektórych za dobrą monetę. A już na pewno nie każdego człowieka, jaki mi się pod rękę nawinie. Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego, jak cuda. Są tylko rzeczy już odkryte i te, które pozostają poza zasięgiem zrozumienia ludzkości. Jeszcze. Biblię traktuję mocno niepoważnie, a ty? Masz Biblię, w której Mojżesz spotkał boga. Rozmawiał z nim. Według Biblii bóg istnieje. Pytanie tylko, jak ty traktujesz Pismo Święte.

Już gdzieś to pisałem. Dla chrześcijanina cuda opisane w Biblii powinny być autentyczne (katolik powinien wierzyć w nie; ja wierzę).. z kolei inne cuda np. gdy Twój sąsiad będzie mówił, że widział Jezusa, podlegają już ocenie indywidualnej..

Mimo wszystko, ja wierzę, że tak było.. nie wiem tego na pewno.. tylko wierzę i mam nadzieję.. dowodów stuprocentowych w Biblii nie sposób szukać..

Jeśli się przyjmie, że to co w Biblii zapisano jest prawdą - tutaj moje pytanie do ciebie, czy dla wierzącego wydarzenia w Biblii są uznawane za prawdziwe? - to czy tym samym, dla wierzącego, dowodem na istnienie boga nie jest spotkanie Mojżesza z bogiem? A mówiąc krócej: tylko wierzysz, że to co zostało napisane w Biblii jest prawdą, czy dla ciebie to jest prawdą?

Tak, są prawdziwe, ale raczej na podstawie przekazywanej wiedzy, czyli wierze (czyli nie jest to wiedza i dowody w dzisiejszym tego słowa znaczeniu).. tak więc - jest to dla mnie prawdą, choć nieudowodnioną..

Correction - pytałem o wiarę w hipotetyczną Zupę Buraczaną, a nie o potraktowanie osoby wierzącej w boga przez skrzaty.

A to - niestety - zgadzam się z Tobą, że w większości społeczeństwo zachowałoby się nietaktownie - śmiałoby się do rozpuku łagodnie mówiąc..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rzeczywiście, o przewinieniu mowy nie było... :lol: (Wyróżnienie moje)

Chcesz polemizować, a nie wiesz o czym, czy jak? ;)

Spoko, ekstra, wspaniale, śmieszne... Myślałem, że wiesz co to jest 'literówka'.. ale skoro nie wiesz, to spieszę z wyjaśnieniami, że chodziło jak najbardziej o przeMienienie.

Aoropo wiary w prawdziwość Biblii - obstawałbym za pewnym rozgraniczeniem Nowego i Starego Testamentu, bo to zasadniczo dość różne księgi. Stary Testament, wg mnie, należy rozpatrywac w głownej mierze metaforycznie (m.in. dyskusyjna kwestia liczb) - dosłowne trzymanie się ST nie jest chyba idealną jego interpretacją ;) IMO, bardziej...hmmm.. 'wiarygodny historycznie' jest NT. Tak więc ogólnie, przy rozmowach o Biblii, jestem za pewnym rozdzieleniem ST od NT.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spoko, ekstra, wspaniale, śmieszne... Myślałem, że wiesz co to jest 'literówka'.. ale skoro nie wiesz, to spieszę z wyjaśnieniami, że chodziło jak najbardziej o przeMienienie.
No a ty nie wiesz co to sarkazm. Widzisz, ha? :P

Aoropo wiary w prawdziwość Biblii - obstawałbym za pewnym rozgraniczeniem Nowego i Starego Testamentu, bo to zasadniczo dość różne księgi. Stary Testament, wg mnie, należy rozpatrywac w głownej mierze metaforycznie (m.in. dyskusyjna kwestia liczb) - dosłowne trzymanie się ST nie jest chyba idealną jego interpretacją ;) IMO, bardziej...hmmm.. 'wiarygodny historycznie' jest NT. Tak więc ogólnie, przy rozmowach o Biblii, jestem za pewnym rozdzieleniem ST od NT.
To poczytaj sobie księgi Kronik i powiedz mi jak traktować te liczby. Masz po części rację z tym, że nie wszystkie liczby należy tam traktować dosłownie (vide choćby przykład stwarzania o którym mówiłem kilka postów wyżej). No ale właśnie - nie wszystkie. Trzeba rozeznać, co jest przytoczone dosłownie, a co jest tylko symboliką.

A co do NT - tam rzeczywiście w dość dużej mierze są przytoczone fakty, które należy rozumieć dosłownie, choć i również zdarzają się symbole.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo duża część starego testamentu jest symboliczna i nie chodzi tu tylko o liczby. Wiadomo że gdyby było to pisane np. w XX wieku to nie było by takiego straszenia śmiercią "całego twojego bydła" ani wielu odwołań do tradycjii Izraelskich. Bardzo dużą część można traktować jak uniwersalna przypowieść którą każdy może dostosować do swoich warunków i zinterpretować ją jak chce. W końcu z interpretacjii wziął się rozłam Chrześcijaństwa

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzisiaj na religii prowadziłem z księdzem dyskusję o religiach i doszło do tego że ksiądz powiedział słowa : kazdy czlowiek do czegos dąży, ludzie wierzący do tego by byc dobrym, lecz ateisci nie wierza w nic więc oni dążą do osiagniecia sukcesu czy wierza w moc pieniadza i daża do ich zdobycia xD oczywiscie nie podyktowalem go dokladnie bo nie pamietam ale sens chyba zachowałem. mowil tez ze chcialby kiedys porozmawiac z prawdziwym ateista, ktos chetny ? :D :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
"kazdy czlowiek do czegos dąży, ludzie wierzący do tego by byc dobrym, lecz ateisci nie wierza w nic więc oni dążą do osiagniecia sukcesu czy wierza w moc pieniadza i daża do ich zdobycia"

Po pierwsze primo oczywiste jest, że każdy do czegoś dąży i ma jakiś cel.. tych, którzy nie mają można znaleźć w zakładach psychiatrycznych.. oni nie mają zazwyczaj celów w życiu..

Po drugie - kasa.. ludzie wierzący w dużej mierze też dążą do kasy (bo bez niej żyć bardzo ciężko).. spójrz choćby na pewnego wielce wierzącego pana 'Muchomorka' (nazwisko celowo zmienione =p)..

Po trzecie - ateiści mogą mieć także inne cele w życiu.. np. wybudować dom, znaleźć pracę, ukończyć studia, znaleźć kochaną osobę, czy godnie przeżyć życie.. jakby nie patrzeć to są w dużej mierze także cele osób wierzących..

w skrócie: Twój ksiądz wiedzą ani inteligencją nie zabłysł.. =p

Share this post


Link to post
Share on other sites
kazdy czlowiek do czegos dąży, ludzie wierzący do tego by byc dobrym, lecz ateisci nie wierza w nic więc oni dążą do osiagniecia sukcesu

Ja nie wierzę w boga, ani nie nie wierzę w niego - po prostu nie jest mi potrzebny. To czy istnieje nie jest dla mnie w ogóle istotne, nie ma żadnego znaczenia. I ośmielę się powiedzieć, że popełniłem w swoim życiu wiele dobrych uczynków, a że czynienie dobra jest sensem mojego życia? Spędzam swoje życie tak, jak mi to odpowiada. Nie czyniąc "dobra" i "zła", tylko to co uważam za słuszne.

czy wierza w moc pieniadza i daża do ich zdobycia

Zabawne, bo ja pieniądze traktuję jako środek, a nie cel - są tylko potrzebne do życia, sypianie na pieniądzach jest bez sensu. Każdy chce dobrze zarabiać, ale jeśli ktoś chce tylko zarabiać to już jest jego problem.

mowil tez ze chcialby kiedys porozmawiac z prawdziwym ateista, ktos chetny ?

Zaproś go na to forum.

*Holy wyjmuje sztućce*

Czekam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawa pieniędzy jest wg mnie dobrym tematem do rozmowy w dziale filozofii :D

Więc jakie macie do tego podejście? Co dla was znaczą pieniądze? Ja dam przykład, co można napisać, pisząc o sobie:

Dla mnie pieniadze są narzędziem, slużącym do zaspokajania swoich potrzeb i sprawiania sobie przyjemności. Nie pragnę posiadania ich ogromnej ilości, chcialbym miec ich tyle, aby żyć na obecnym (średnim) albo trochę lepszym poziomie. Nie marzą mi się miliony, setki tysięcy, nawet dziesiątki tysięcy... myślę, że zarabiając 10 000 zł miesięcznie netto, nie czułbym potrzeby posiadania więcej.

Zarabianie. Chciałbym nie musieć tego robić ;) Jakoś nie czuję potrzeby pracowania. Takim jestem czlowiekiem, dla mnie nauka i praca stanowią czas zmarnowany i stracony w życiu. Wolałbym się oddawać pasjom i przyjemnościom. Oczywiście mam na mysli naukę w sensie siedzenie przy ksiązkach, a nie uczenie sie na swoich błedach. Jednak tak się składa że nie jestem bogaczem ani spadkobiercą, i jeśli chcę za cos żyć, to muszę to robić (pracować i uczyć się). Gdybym mógl żyć na takim poziomie jak teraz, bez pracowania, to zgodzilbym się bez wahania. Nie czuję potrzeby pracy, pracowac będę tylko dla pieniędzy, chociaż podkreślam - nie są one najważniejsze w moim życiu, stanowią jedynie jego niezbędny (spróbujcie żyć bez pieniedzy... oczywiście, da się, ale ja ascetą nie jestem) element, coś jak zło konieczne.

Marzy mi się wielka wygrana w totolotka, albo przelew kilku miliardów od Billa Gatesa... móglbym spędzić większośc życia na lenieniu się. Wtedy zająłbym się swoimi pasjami - i nie mam tu na myśli komputera ani czegoś przyziemnego, tylko np fizyka. Ja się fizyki nie uczę, ja ją chłonę, bo mnie fascynuje. Gdybym stal sie bogaczem, nie porzuciłbym studiów, bo chcę poznać ją dogłębniej. Później pieniądze wykorzystywałbym do badań i prac nad nowymi technologiami... taką pracę mógłbym mieć. Jednak życie nie jest bajeczkowe, i pewnie skończe po swoich studiach w jakiejś fabryce albo pod tablicą w gabinecie fizycznym.

No cóż, to tyle o mnie. Mam nadzieję że mój stosunek do pieniędzy i zarabiania mieści się w ramach filozofii. Jeśli nie, proszę o cynk od moderatora, a własnoręcznie usunę ten post. Wydaje mi się że rozpatrywanie przyczyn i sposobu działania materializmu, i określenie jego poziomu w samym sobie, należy do tej sprawy jak najbardziej. Jeśli tak, to zachęcam aby inni opowiedzieli o swoim stosunku do pieniędzy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tylko jedno: ożeń się. Zobaczysz jak Ci się podejście do pieniądza zmieni. Zgadzam się, że pieniądze same w sobie celu nie stanowią. Są tylko narzędziem zaspokajania naszych potrzeb, ale w przypadku małżeństwa te potrzeby nie wzrastają arytmetycznie (na jedną osobę trzeba 500 zł, to na dwie 1000), one wzrastają wykładniczo (Ty - 500, żona 500^2, dzieci 500^x).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...