Jump to content
Chimaira

Filozofia II (oraz wszelakie religie i zabobony)

Recommended Posts

W kwestii religii, przyjacielu, nie może być argumentów, bo wierzenia i rozum to dwie różne i rozłączne sprawy.

Racja, racja.. Trochę niefortunnie użyłem tego wyrazu. Chociaż w takim razie jak nazwać "nawracanie na druga stronę" ? W sumie i tak wszystko sprowadza się do użycia, jakby nie patrzeć, pewnych argumentów... Pojawił się problem natury logiczno-lingwistycznej :P

Ale dyskusja czasami bywa ciekawa. A czasami nie - vide odpowiedzi niektórych dyskutantów. Oczywiście zaczną mnie gromić za tę uwagę o lewatywie i dowiem się, żem cham okrutny... ale też jest odpowiednia do poziomu ich argumentacji.

Powiem tak: choć nie jestem ani agnostykiem, ani ateistą, to jednak czasem wstyd mi trochę za kilku 'kolegów' "chrześcijan" (ale nie tylko), z którymi w tej dyskusji teoretycznie powinienem stać po jednej stronie baryk..ee.. kabla ;) Niektóre (no i znowu trzeba użyć tego słowa ;) ) argumenty przytaczane przez nich są.. według mnie, niekoniecznie najwyższych lotów.. No ale cóż.. o filozofii powinno się rozmawiać,jak mawiają stoicy, beznamiętnie... a niektórych ponosi. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg mnie wiara zdecydowanie zatrzymuje rozwój nauki... ale kij z tym.

Wiara jest ślepa, taka prawda, dlatego wierzący nie podadzą dobrych argumentów- znaczy logicznych, ale dla nich logika może nie istnieć.

Gdyby nie wiara to komputery wymyślono by 500 lat temu, takie moje zdanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

kiedys religia mogla hamować rozwój nauki, teraz jest jednak inazej. To, że kościół występuje przeciwko klonowaniu, popieram w pelni, bo to by bylo... niesprawiedliwe, rodzić sie i być skazanym na geny tej osoby, z której nas sklonowano.

Gdyby nie wiara to komputery wynalzionoby 500 lat temu... dobre sobie. Przecież istniało (i 500 lat temu) wiele panstw niechrześcijanskich, w ktorych osoby niewierzące nie byly w żaden sposob ograniczane, ani nauka tym bardziej. Dlaczego tam nie wynaleziono tych komputerów?

Poza tym panowie muszą się czuc odosobnieni w naszym kraju... skoro 90% polaków deklaruje się, jako osoby wierzące.

Poza tym większosc osob odpowiadających za przemiany ustrojowe w Polsce, potwierdza zasługi koscioła w tym zakresie. Silna wola narodu, chęć walki, przemian i odwagi były budowane podczas wielkich, wręcz legendarnych mszy (np pod Nową Hutą) A zasługi komunistów w zakresie prześladowań chrześcijaństwa, można wymeniac długo. Zabojstwo księdza Jerzego Popiełuszki, ktory jedyne co robił, to... mówil. Ale mówil niewygodne rzeczy, więc trzeba bylo go sprzatnąć.

Jestes ateistą - świetnie, wykorzystaj swój ateizm do rozwoju nauki, wymyśl napęd umożliwiąjący poruszanie sie z prędkoscią światła, wymyśl perpetuum mobile i wszystko, co zabraniają Ci "staroświeccy" wierzacy. Zacznij klonowac ludzi, najlepiej siebie, żeby było więcej "oświeconych" i niepodążających ciemnogrodzką drogą wiary. Przeciez to głupota co wyprawiają chrzescijanie, wysyłając misje do glodujących krajow, próbując nauczyc tamtejszych ludzi czytać, zapewniając im podstawowe środki do życia. Przecież to zlodziejstwo to, co wyprawia Caritas, sprawiając że wielu ludzi m. in, na boże narodzenie dostaje coś do jedzenia. Przeciez to debilizm, że księża z ambony gromią wiernych za oszustwa, niechodzenie na wybory, złe czyny, lepiej obejrzyć rozmowy w toku i stamtąd czerpać wiedze o moralnym postepowaniu. Przecież to nic, że pewien ksiądz niedawno przeznaczył całą nagrodę za swoje osiągnięcia naukowe na instytuty naukowe, i jeszcze teraz musi zaplacić ogromny podatek od pieniędzy, których nie ma.

Kościół hamuje rozwój pewnych dziedzin naukowych, owszem. Ale tych dziedzin, ktore uznaje za niemoralne, co do ktrych wątpliwosci maja nawet ateiści. Kosciół nie przeszkadza w rozwoju informatyki, fizyki jądrowej, szukaniu alternatywnych źródel energii, i w zasadzie w niczym oprócz klonowania i zapladniania in vitro, z czego na to ostatnie, pod pewnymi warunkami się zgadza. Zreszta w krajach ktore zajmują się tymi badaniami, kościół i tak nie ma nic do gadania, więc w niczym nie przeszkadza.

Owszem, Kościół ma twarde zdanie na pewne tematy, ktore dla niektórych ludzi są oczywiste. Kościół nie pozwala na antykoncepcję, aborcję, i wiele innych rzeczy, ale mam dla was niespodziankę: macie odmienne zdanie? to róbcie co chcecie! Za nieposluchanie kościola nie idzie sie do więzienia. Róbta co chceta, co wam przeszkadza, że jest grupa ludzi która chce przestrzegac tych reguł.

Niektórzy mówią, że wierzący nie mają argumentów. Przyjrzyjcie się długości mojej wypowiedzi, i innych ktorzy bronią wiary, i porównajcie z wypowiedziami ateistów. W nich jest w kółko "wiara jest slepa, wierzącego nie przekonasz, wierzący nie mają argumentów" i koniec. Padło też stwierdzenie: "Moim zdaniem kościół zdecydowanie zatrzymuje rozwój nauki" i argument baardzo potwierdzający ta opinię - "ale kij z tym" Wyjątkiem jest tylko EGM, ktory podaje sensowne argumenty (co nie znaczy że sie z nim zgadzam ;) )

Ja mam co do kontrowersyjnych spraw następującą opinię - wszystko jedno, czy kościół będzie miał coś do gadania czy nie, ja z tego nei skorzystam. Aborcja chociaz mi sie nie podoba, jesli zacznie byc legalna nic nie zmieni w moim zyciu. Ja się nigdy na to po prostu nie zdecyduję, tak samo klonowanie. inni niech robią sobie co chcą (i tak zazwyczaj wszyscy to robią)

A propos lewatywy - jakbym sie dowiedział, że ma mnie spotkac lewatywa, to to wlasnie staloby sie przyczyną mojego stresu, a dzien w który miałoby to nstąpić, bylby moim cięzkim dniem. No, chyba że dla niektorych ludzi to przyjemność ;)

Edited by Lord Nargogh

Share this post


Link to post
Share on other sites
Racja, racja.. Trochę niefortunnie użyłem tego wyrazu. Chociaż w takim razie jak nazwać "nawracanie na druga stronę"? No ale cóż.. o filozofii powinno się rozmawiać,jak mawiają stoicy, beznamiętnie... a niektórych ponosi. ;)

Ja przecież nie usiłuję nikogo "nawrócić na drugą stron/e". Mogę tylko - ewentualnie! - wskazać kierunek i powiedzieć: - "Patrz!" - A czy ktoś spojrzy i dostrzeże, czy nie - ba! To już bardzo indywidualna sprawa.

Nie jestem zresztą pewien (w przeciwieństwie do wielu dyskutantów), czy wskazywany przeze mnie kierunek jest coś wart. Ot, wyrażam wątpliwości, bo gdyby nie wątpliwości ("Może w tej jaskini niekoniecznie jest najwygodniej, najlepiej i najpiękniej?"), to do dzisiaj tam właśnie byśmy siedzieli...

Nargogh, Twoje argumenty to dziwne materii pomieszanie. Stwierdzenie, że osobliwie się czuję w kraju, gdzie 90% ludzi, to katolicy... nie nadaje się do dyskusji. Ale argument o tym, że klonowany miałby prawo kląć swego "dawcę" jest bardzo oryginalny i wart przemyślenia. I przyznam, że do mnie trafia. Ilość słów jednak, które wypisujesz, nie powiększa wagi twoich wypowiedzi. Lepiej wypowiedzieć się raz, krótko i celnie (corto y derejo - jak mówią Hiszpanie o dobrym ataku matadora), niż pleść bzdury przez kilka godzin i na kilkuset stronach.

A, co do tych zasług komunizmu w zwalczaniu Kościoła... Odpowiedz na to, co napisałem o ilości budowli sakralnych wzniesionych w Polsce za komuny. I powiedz mi, dlaczego teraz w Polsce jest znacznie mniej "powołań", niż za tej wrednej komuny?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja przecież nie usiłuję nikogo "nawrócić na drugą stron/e". Mogę tylko - ewentualnie! - wskazać kierunek i powiedzieć: - "Patrz!" - A czy ktoś spojrzy i dostrzeże, czy nie - ba! To już bardzo indywidualna sprawa.

A czy ja pisałem, że Generał próbuje kogoś nawracać? Wręcz przeciwnie :P Określiłem tak ogólne zjawisko, jakim jest (uprawiane niestety przez wielu) wtykanie na siłę "argumentów" drugiej stronie. Vide religia jako środek relaksacji, albo rzucone hasło "wiara jest ślepa".

I powiedz mi, dlaczego teraz w Polsce jest znacznie mniej "powołań", niż za tej wrednej komuny?

Bo my, Polacy, już tak mamy, że najbardziej czegoś żałujemy, najbardziej za czymś tęsknimy i najbardziej o coś walczymy, gdy to utracimy.

Edited by The.tmk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze do Nargogha. Milordzie, nie sądzę, żeby twoje stanowisko (czy nawet stanowisko Kościoła) w kwestii klonowania powstrzymało jakikolwiek rząd czy korporację od finansowania tego rodzaju badań. Pomyśl, jakie niezwykłe możliwości otwierają się przed klonowaniem w kwestii militarnej... Ze stu śmiertelnie rannych żołnierzy, można poskładać kilkudziesięciu ozdrowieńców i po kuracji rekonwalescencyjnej wysłać ich ponownie na front. A bogaty facet może sobie hodować kilka klonów jako potencjalny, żywy magazyn części zamiennych. Nieludzkie? Ależ właśnie jak najbardziej ludzkie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzkie ale w jakim sensie? jesli Cię dobrze zrozumiałem, Generale, to masz na myśli, że chociaz to okrutne i niemoralne to jednak typowe dla ludzi ;)

klonowanie jest jedną z takich rzeczy, ktore opor ludzi może co najwyżej spowolnić, a które są niestety nie do uniknięcia... rzeczywiście, otwierałoby to wiele możliwości - tak jak w chociażby "wojnach klonów", najlepszych żołnierzy traktowaloby się za wzór dla następnych... i z tymi służacymi... to byoby straszne okrucienstwo, "hodować" ludzi w zależności od potrzeb..

Niektórzy mogliby powiedzieć, że klonowanie to sposób na odzyskanie uraconych bliskich. Mi sie wydaje inaczej, przeciez sklonowany ja, to byłby zupełnie inny człowiek, tak samo jak jest z bliźniętami jednojajowymi - rodzą sie całkowicie identyczne genetycznie, jednak z czasem każdy z nich staje się zupełnie innym człowiekiem, o inych zainteresowaniach i umiejętnościach...

poza tym to byłoby niesamowite zagrożenie - np Rosjanie z pewnoscia spróbowaliby "przywrocić do zycia" Stalina i Lenina. W Niemczech mogliby się znaleźc fanatycy, którzy chcieliby ożywić hitlera, itp itd.

Z drugiej strony gdybyśmy odzyskali Einsteina, i wilu innych wspanialych naukowców.. ale kto daje nam prawo decyowac, że ten nowo narodzony czlowiek ma byc taki jak własnie Einstein?

Edited by Lord Nargogh

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ludzkie ale w jakim sensie? jesli Cię dobrze zrozumiałem, Generale, to masz na myśli, że chociaz to okrutne i niemoralne to jednak typowe dla ludzi ;)

klonowanie jest jedną z takich rzeczy, ktore opor ludzi może co najwyżej spowolnić, a które są niestety nie do uniknięcia... rzeczywiście, otwierałoby to wiele możliwości - tak jak w chociażby "wojnach klonów", najlepszych żołnierzy traktowaloby się za wzór dla następnych... i z tymi służacymi... to byoby straszne okrucienstwo, "hodować" ludzi w zależności od potrzeb..

Niektórzy mogliby powiedzieć, że klonowanie to sposób na odzyskanie uraconych bliskich. Mi sie wydaje inaczej, przeciez sklonowany ja, to byłby zupełnie inny człowiek, tak samo jak jest z bliźniętami jednojajowymi - rodzą sie całkowicie identyczne genetycznie, jednak z czasem każdy z nich staje się zupełnie innym człowiekiem, o inych zainteresowaniach i umiejętnościach...

poza tym to byłoby niesamowite zagrożenie - np Rosjanie z pewnoscia spróbowaliby "przywrocić do zycia" Stalina i Lenina. W Niemczech mogliby się znaleźc fanatycy, którzy chcieliby ożywić hitlera, itp itd.

Z drugiej strony gdybyśmy odzyskali Einsteina, i wilu innych wspanialych naukowców.. ale kto daje nam prawo decyowac, że ten nowo narodzony czlowiek ma byc taki jak własnie Einstein?

Napisałem nieco wyżej, że waścine poglądy to dziwne materii pomieszanie. Z twoją opinią o klonowaniu nie sposób się nie zgodzić (co prawda spojrzenie na Braci Mniejszych przekonuje o tym, że dwaj bliźniacy z jednym jajem niekoniecznie są różni)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak a propos poruszanych tutaj nie tak dawno ''O obrotach ciał niebieskich'':

1) wiemy (teraz), że Kopernik miał rację twierdząc, że Ziemia jest okrągła, obraca się w okół Słońca itp. itd.

2) z tego co się orientuję, Kościół Kat. wyznaje nieomylność papieży (wszystkich i w każdej dziedzinie ich życia)

3) ówczesny papież zaprzeczył tezom Kopernika, twierdząc, że to wszystko nieprawda, że to semantyczne nadużycie i w ogóle, żeby nie mylić szamba z perfumerią...

4) znajdzie się jakiś tytan dedukcji? :P

Edited by Pasibrzuch

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak a propos poruszanych tutaj nie tak dawno ''O obrotach ciał niebieskich'':

1) wiemy (teraz), że Kopernik miał rację twierdząc, że Ziemia jest okrągła, obraca się w okół Słońca itp. itd.

2) z tego co się orientuję, Kościół Kat. wyznaje nieomylność papieży (wszystkich i w każdej dziedzinie ich życia)

3) ówczesny papież zaprzeczył tezom Kopernika, twierdząc, że to wszystko nieprawda, że to semantyczne nadużycie i w ogóle, żeby nie mylić szamba z perfumerią...

4) znajdzie się jakiś tytan dedukcji? :P

Jestem daleki od tego, żeby bronić KK, ale gwoli ścisłości godzi się zauważyć, że doktryna o nieomylności papieży dotyczy tylko spraw religii i wiary...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, iż potępienie nauk Kopernika(poprzez wpisanie''O obrotach...'' na spis ksiąg zakazanych[czy jak to tam się zwie]) jak najbardziej dotyczy sprawy wiary, tudzież religii (ale nie będę polemizował, EGM jest pewnie większym ekspertem w tych sprawach, niż moja skromna osoba)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czekajcie... Chyba umknął mi spory fragment rozmowy, a chciałbym się wytłumaczyć.

Pierwsze miasta powstawały wokół ośrodków kultu, nie odwrotnie, to by były jakieś totalne bzdury. Spójrzmy na Sumer, na indian z Ameryki Południowej, na starożytny Egipt, na żydów nawet. Kapłani często sprawowali władzę administracyjną i militarną. Kapłani byli najlepiej wykształconymi ludmi. Wynaleźli pismo.

Nie mylmy religii wyłącznie z KK, który często hamował postęp. Często też go przyspieszał. Weźmy choćby Templariuszy. Silny katlizator postępu, m.in. rozwój bankowości. Niestety też to KK ich zniszczył, czego im nie daruję. Ale ten sam KK dbał o rozwój uniwersytetów. Nie miał rzadnego ineresu w tym, aby ludzie nie uczyli się teologii, filozofiii czy medycyny. Kopiował księgi, na Boga, co z tego, że wybiórczo!? To JEST ważne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wydaje mi się, iż potępienie nauk Kopernika(poprzez wpisanie''O obrotach...'' na spis ksiąg zakazanych[czy jak to tam się zwie]) jak najbardziej dotyczy sprawy wiary, tudzież religii (ale nie będę polemizował, EGM jest pewnie większym ekspertem w tych sprawach, niż moja skromna osoba)

Mój drogi! Nie ma co krytykować KK za potępienie Kopernika (choć Giordana Bruna do tej pory (_!_) piecze). Wystarczająco zabawne jest jego upieranie się przy dogmacie o Wniebowstąpieniu Maryi, lub poczęciu z Ducha Świętego...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale czemu ateistom przeszkadzają dogmaty katolików i ich wierzenia?

Jak to mądrze powiedział pewien polityk posłance Senyszyn "Ale pani nie ma prawa krytykować kościoła katolickiego, bo pani do niego nie należy!"

moja wersja tej opinii: Osoby niewierzące ani nie należące do kościoła katolickiego, mają prawo krytykować jego ewentualne działania polityczne i ogólnie działania które mogą wpłynąć na ich życie. Ale to, w co wierzą katolicy, to jest ich indywidualna sprawa, i nic ateistom do tego... Dla kogoś, kto jest wierzący, śmieszne jest wątpienie, że istota, która stworzyła świat z niczego i od zera (Bóg) nie byłaby w stanie zrobić tak "banalnej" rzeczy jak niepokalane poczęcie czy wniebowstąpienie. Ale podkreślam, dotyczy to osób wierzących w Boga. A nie da sie należeć do kościoła katolickiego, i nie być wierzącym (zaraz pewnie posypią się przykłady złych księży itp - ale jeśli ktoś nie wierzy, to nie jest członkiem kościoła. Może miec co najwyżej papierek potwierdzający otrzymanie chrztu, ale w sprawie wiary dokumenty materialne nie mają żadnej wartości)

Edited by Lord Nargogh

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak to mądrze powiedział pewien polityk posłance Senyszyn "Ale pani nie ma prawa krytykować kościoła katolickiego, bo pani do niego nie należy!"

Wcale nie tak mądrze. Można go krytykować za mówienie jednego, a robienie drugiego. Za ukrywanie pedofilii wśród księży. Za odzywanie się w sprawie religii w szkołach i na maturach (chodzi mi o dyktat). Za nierefleksyjne podejście do aborcji. Za wtrącanie się do polityki... Na razie powinno wystarczyć. Nie trzeba być członkiem KK, żeby dostrzegać i potępiać popełnane na jego łonie nieprawidłowości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podałem przykład JEDNEJ wypowiedzi tego polityka, która wydała mi się mądra. Czy jego pozostałe decyzje i czyny mają jakiekolwiek znaczenie w obliczu tej JEDNEJ wypowiedzi?

Podam przykład jak jedna wypowiedź kogoś niezbyt uznawanego za wartego słuchania swoich opinii, moze być inna od reszty - obecna sytuacja z IPNem. Ksiądz Jankowski staje w obronie Wałęsy, gdy dowiaduje się o pominięciu go w tej liście inwigilowanych. Osobiście nie cenię księdza Jankowskiego, a wręcz przeciwnie, jednak w tym przypadku muszę się z nim zgodzić. Nawet Kalisz się zgodził z Niesiołowskim w tej sprawie, co pokazuje że niezależnie od przekonań politycznych i zajmowanej strony barykady, można czasem komuś przyznać rację. I ja temu czlowiekowi, który zabronił krytykować posłance Senyszyn kościół, przyznaję rację w tej sytuacji. Jak pisałem - można krytykować za polityke, za działania które bezpośrednio was dotyczą. Ale doktryny, zasad wiary i wierzeń ani rusz, bo i tak nie będziecie ich przestrzegać ani słuchać. Więc co wam przeszkadzają?

Kościół Katolicki nie jest doskonały, wiadomo to nie od dziś. Ale to jest współnota wiernych, czyny i decyzje jej przywódców nie będą miały wpływu na moją wiarę. Obojętnie co nie zrobi papież, biskup czy jakikolwiek ksiądz, ja wiary nie utracę. Bo ja wierzę w Boga, a nie w tych ludzi. I dla mnie kościół jest wspólnotą, a nie instytucją. Zachowanie niektórych świadczące o tym, że to jest instytucja nic w tym przypadku dla mnie nie zmieni - to jest ich instytucja, ja należę do wspólnoty.

Edited by Lord Nargogh

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale doktryny, zasad wiary i wierzeń ani rusz, bo i tak nie będziecie ich przestrzegać ani słuchać. Więc co wam przeszkadzają?

Obawiam się, że to nie ja chcę narzucać innym formułki "nie zabijaj" i zakazywać całkiem aborcji. Czysto praktycznie nie obchodzi mnie, co ktoś zrobi ze swoim dzieciakiem. Za to czysto ideologicznie mogę sobie na ten temat podyskutować, ale ja sam niczego nikomu nie narzucam. Czy KK może to samo powiedzieć o sobie?

Edit: Postawiłbym cię raczej na polu "chrześcijanin", a nie katolik. O ile mi dobrze wiadomo - choć mogę się mylić - katolik, czy też rzymski katolik, jest w pewien sposób powiązany z instytucją kościoła z Rzymu.

Edited by Holy.Death

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doktryny (niektóre tylko, z pewnością nie wszystkie) wiary mi nie przeszkadzają... One mnie bawią i tyle. A to, co mnie bawi, to moja sprawa... Nikogo tym nie krzywdzę i nikogo na stos posyłać nie zamierzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja siebie uważam za katolika, i jestem zadowolony z działań ostatnich dwóch papieży. O poprzednich nie będę się wypowiadać, bo za dużo o nich nie wiem. oczywiście, czasem trafi się ksiądz pedofil, ale tacy ludzie są w każdej społeczności. Nie da się temu zapobiec- można karać tylko tych, którzy się na to zdecydowali.

Ale dośc już o religii i wierze, katolicy i ateiści nigdy nie potrafią siebie wzajemnie przekonać. To naturalne, bo wiara to nie jest coś, co ktoś nam może narzucić lub odebrać, tylko jest to rzecz, o której decydujemy my sami. Porozmawiajmy trochę o filozofii. Chciałbym poruszyć inny temat:

Czy waszym zdaniem istnieje coś takiego jak słuszna wojna? Ostatnio mieliśmy sytuację z konfliktem w Gruzji (który się na dobrą sprawę nie zakończył) wcześniej w Iraku i Afganistanie. Jeśli ktoś uważa, że jakaś wojna jest słuszna, chcialbym zeby powiedział o którą mu chodzi (chodzi mi o całą historię ludzkości) i uargumentował, dlaczego. Oczywiście sytuacja w której jakiś kraj najeżdża na drugi, a ten drugi sie broni, nie liczy się, bo przeciez ten drugi kraj nie ma wyboru. Chodzi mi o sytuację w której waszym zdaniem jakaś wojna była sluszna. A może nie ma takiej sytuacji? Jestem ciekaw, jakie inni mają poglądy na ten temat, a jeśli ktoś podchwyci temat, to chętnie opowiem o swoich ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twoją odpowiedź odebrałem tak, że oczekujesz odpowiedzi: tak, istnieje słuszna wojna (i tu 20 przykładów), nie nie ma czegoś takiego (i sensowne argumenty). Jest tylko jeden problem: takiej oceny dokonać się nie da mimo najszczerszych chęci. Kwestie etyki, moralności, polityki czy człowieczeństwa są zbyt zawiłe, by oceniać je w kategorii bieli/czerni tak/nie. Powiem jak ja to odbieram. Nie ma czegoś takiego jak słuszna wojna, bo sama wojna z definicji jest złem. Tylko teraz następna kwestia: co uznajesz za "słuszność"? Sprawa tu się znowu komplikuje bo jeden powie, że dla niego słuszność to religia, dla drugiego jego własne interesy, a dla trzeciego większe dobro. Każdy z nich ma racje a jednocześnie nikt jej nie ma. Bo religię każdy ma własną tak jak interesy i ma do nich święte prawo. A coś takiego jak większe dobro istnieje jedynie na papierze. Teraz zaprzeczę samemu sobie: słuszna wojna istnieje. Przypuśćmy, że istnieje kraj, gdzie rządy sprawuje dyktator wraz ze swoją partią i ogólnie ciemięży lud oraz kpi z demokracji. Wysłanie misji pokojowej wydaje się więc ze wszystkich stron słuszne. I owszem, bo uwolni mieszkańców spod tych złych rządów. Ale ilu przy tym zabije niewinnych i spowoduje strat? Kraj po czymś takim może się nie podnieść. A jeśli dodatkowo znajdują się w nim duże złoża ropy, a mieszkańcy to Muzułmanie, zawsze znajdzie się ktoś kto podważy słuszność tej słusznej wojny.

Porozmawiajmy trochę o filozofii.

Kłopot w tym, że nie da się oderwać filozofii od etyki, religii i polityki. Dlatego musiałem usprawiedliwić swoją przydługą i nieco chaotyczną wypowiedź tyloma różnymi argumentami.

Edited by Kaldar

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Słuszność" to pojęcie względne. Kilka razy stawiałem się na miejsc Rosji, i z tej perspektywy działania tego kraju przez cały XX były "słuszne", interwencja w Gruzji jest "słuszna". Rosja broni swoich interesów. A przecież aż krew się we mnie gotuje, gdy pomyślę o ataku na słabszą Gruzję, która też walczy za "słuszną" sprawę. (Zresztą zawsze sercem stoję po stronie słabszej i atakowanej. Tylko dla przyjemności zobaczenia "silnego" zmieszanego z błotem, jeśli się uda :) )

Edited by Tenebris

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy przypadkiem,drogi Tenebrisie, krew nie gotuje się w Tobie, gdy pomyślisz sobie o ataku Gruzinów na słabszą Osetię, która chce niepodległości? Nie żebym był za Ruskimi(nigdy nie będę), ale na każdą sprawę trzeba patrzeć z dwóch stron, w końcu Gruzja jest więcej niż bez winy

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, jeżeli kraj A się broni, bo został zaatakowany przez kraj B, to kraj C pomagając krajowi A w obronie walczy w słusznej sprawie. No chyba że posunie się za daleko, np. niszcząc zupełnie kraj B, ale to już raczej atak, nie obrona.

Wg mnie poza tym przypadkiem nie ma słusznej wojny. Jeżeli jeden kraj zaczął, to jest to niesłuszne (chyba że najpierw tamci np. wbili się samolotem w wieżowiec drugiego [choć jeżeli chodzi o WTC to to amerykanie chcieli tej wojny, prosili się o nią, a wręcz ją spowodowali]).

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy przypadkiem,drogi Tenebrisie, krew nie gotuje się w Tobie, gdy pomyślisz sobie o ataku Gruzinów na słabszą Osetię, która chce niepodległości?

Sprostowanie: Gruzja nie zaatakowała Osetii, a jedynie wprowadziła tam wojska. Trudno by kraj atakowałem własne tereny. Wiele osób zapomina, że Osetia to część Gruzji tak jak Śląsk jest częścią Polski. Gdyby Ślązacy powiedzieli nagle: "My chcemy niepodległości", a Polska wprowadziła tam wojska, by zażegnać zamieszki i bronić swojej integralności, chyba byście się zgodzili, czyż nie? Analogicznie Niemcy mogłyby powiedzieć: "Śląsk od zawsze był niemiecki, dlatego będziemy bronić strefy swoich wpływów" i zaatakowałyby Polskę. A cały świat patrzyłby na to z boku i całym sercem byłby z nami śląc dary dla poszkodowanych, ale nie interweniując. Wbrew pozorom to bardzo podobna sytuacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy przypadkiem,drogi Tenebrisie, krew nie gotuje się w Tobie, gdy pomyślisz sobie o ataku Gruzinów na słabszą Osetię, która chce niepodległości? Nie żebym był za Ruskimi(nigdy nie będę), ale na każdą sprawę trzeba patrzeć z dwóch stron, w końcu Gruzja jest więcej niż bez winy

Odsyłam do tematu Aktualności, gdzie temat był poruszany, a sam atak Gruzji na Osetię (choć tego bym tak nie ujął) wyglądał trochę zawilej =)

Poza tym wojna słuszna istnieje!

Nikt nie brał pod uwagi innych rodzajów wojny. Gdy wojna toczy się na słowa, jest to wojna polityczno-dyplomatyczna (zakładając, że nikt nikogo nie obraża, ani nie poniża) to taka wojna może być słuszna, bo może doprowadzić do konsensusu.. chociaż chyba nie o taki rodzaj wojny koledze Lordowi Nargoghowi chodziło =p

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...