Jump to content
miron1500100900

W co teraz gracie lub jaką grę ostatnio przeszliście?

Recommended Posts

Dying Light. W przeciagu trzech lat dwa razy sie odbilem, ale jakos z dysku usunac nie chcialem (a jestem w tym raptowny i nadgorliwy ghehe). I jak zwykle w takich przypadkach zaskoczylo za kolejnym razem i jestem oczarowany swiezym, oryginalnym gameplayem, dopracowaniem mechaniki oraz jakoscia intrygujacych questow pobocznych osladzajacych taka se fabule.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po zaliczeniu nowego Dooma mam ogromny apetyt na stare oldschoolowe strzelanki. Zainstalowałem więc starego Dooma (1993) i choć grało się jak zwykle wybornie, po paru poziomach poczułem że czegoś tu brakuje. Przesiadłem się szybko na Brutal Doom i...przy okazji odkryłem inny modzik do "Zagłady". Konkretnie rzecz biorąc Wolfenstein: Blade of Agony. Gram od dwóch godzin i wyłączyłem grę tylko po to, żeby napisać ten post. Panie i panowie...żadko się zdarza żebym chwalił jakiegoś moda, ale tego przemilczeć nie można. Toż to jakiś zaginiony w czasie i przestrzeni poprzednik Return to Castle Wolfenstein!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Broken Sword 2 The Smoking Mirror. Poza The Longest Journey moja najbardziej ukochana przygodowka. I mimo, ze nie pamietam juz rozwiazan zagadek, wiec gram jak pierwszy raz, lapie sie na tym, ze z czasem point and clicki przestaly mnie bawic tak bardzo jak kiedys, a dzis inne bardziej wspolczesne gatunki. Dzieki temu pogodzilem sie z tym, ze powstaje ich coraz mniej albo ukrywaja sie przede mna w mrokach ligi indie.

Ciagle tez lypie na mnie nieskonczone Shenmue 2. Po swietnej zabawie z jedynka, wrzucilem od razu dwojke i troche sie przejadlem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecnie ogrywam Diablo III, do nowego setu szamana zbieram sprzęt, ale idzie to jak krew z nosa. Lepiej mi szło w poprzednim sezonie dla krzyżowca, ale ok, jakoś sobie poradzę. W międzyczasie zbieram też złoto w HearthStone, coby na najnowsze rozszerzenie zakupić jakieś pakiety. Mam już uciułane 1000 golda, ale te dzienne zadania, że tak powiem, są dzienne. Powinny się uaktualniać szybciej, no ale taka uroda takiego modelu rozgrywki. Trzeba czekać albo płacić. Wybieram to pierwsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jestem zmuszony zrobić sobie przerwę od Kingdoms of Amalur: Reckoning, bo wyobraźcie sobie, że w wyniku awarii serwerów Origin nie widzi listy moich gier! Popatrzyłem na polskie forum EA i sporo ludzi ma z tym problem. Dzisiaj zacznę pobierać Assassin's Creed: Syndicate i w niego pykać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Outer Worlds. Pogralem kolo 3h, zrobilem pare questow w pierwszej lokacji i na ten moment jest srednio. Gra popelnia najgorszy grzech erpegow akcji - drewniane, zwyczajnie nieprzyjemne strzelanie i wlasnie w starciach erpegowe skupienie na poziomach broni i przeciwnikow: 5 headshotow moze nie wystarczyc, by polozyc wroga. Gdyby to byl erpeg taki jak jest, tylko z walka jak w zwyczajnych strzelankach... Oby Cyberpunk sie na tym nie wylozyl...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ukończyłem ostatnio świetną i do tego zapomnianą przez większość graczy Alice Madness Returns  gorąco polecam świetna psychologiczna i mroczna platformówka. Teraz zacząłem przechodzić pierwszą część tej gry z 2001r . A dzisiaj skończyłem Resident Evil 3 i poczekajcie na mocną przecenę , po prostu nie warta wydawania ponad 200 zł na niecałe 8 godzin gry.  Nie będę spoilerował itd, ale ja czuję mocny niedosyt i chciałbym więcej. Sporo rzeczy zabrakło z oryginału. Ukończyłem też RYSE Son of Rome trzeba przyznać że na 2013 r  graficznie wygląda to obłędnie , ale gameplay jest słaby, a długość gry to żart niecałe 6 godzin.  Do tego w wielkich bólach staram się przejść AC Odyssey nie był to dobry pomysł sięganie po nią po AC Origins który zajął mi prawie 100 godzin.  =/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z braku czasu zmuszony jestem do bardzo przemyślanego wybierania tytułów do ogrania. Myślałem przez chwilę wyładować się w jakiejś odmóżdżającej sieczce typu Doom albo Rage 2, które teraz są na promocji ale ale jednak wolę coś bliższego mojemu gustowi i preferencjom. Ostatecznie wybrałem Fallen Order. Jestem fanem "Starłarsów". Dużo dobrego słyszałem o tej produkcji. Przekonuje mnie dobór czasu w jakim się rozgrywa i bohatera, który nie jest wszechpotężnym miotaczem piorunów a młodym, utalentowanym chłopakiem starającym się przetrwać w nowej rzeczywistości. Ponadto zawsze chciałem spróbować Dark Soulsów ale nigdy nie mogłem się zdecydować bojąc się, że braknie mi czasu na odpowiednie wkręcenie się w rozgrywkę i opanowanie jej mechanik. Wiadomo tutaj to nie ten kaliber trudności ale jednak pewne podobieństwa i inspiracje są widoczne. Trochę się boję właśnie tych dobrych opinii bo już kilka razy się przejechałem i po nasłuchaniu się haseł typu "musisz zagrać, to jest genialne" okazywało się, że tytuł zwyczajnie mnie nudzi po kilku godzinach. Nie oczekuję cudów. Liczę jedynie na przyjemną walkę mieczem, trzymającą się kupy historię (nie koniecznie wbijającą w fotel, wystarczy, że choć odrobinę zaciekawi i wzbudzi chęć poznania zakończenia) i nienużącą eksploatację.  Jutro sprawdzę jak dużo midichlorianów się tu zmieściło :D

Edited by Arlekin

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja siegnalem wreszcie po Star Wars Battlefront 2, ktorego zakup anulowalem niegdys na dzien przed premiera. Kampania singleplayer okazala sie byc ciekawsza niz to, czego dawno temu sie o niej naczytalem w negatywnych recenzjach graczy. Arcydzielo oczywiscie to nie jest, ale jako strzelanka daje rade. No i multi, daje frajde, jest widowiskowe no i osadzone w trzech erach SW. Na razie bawie sie dobrze, ale jednak chyba nie zainwestuje w te gre tych kilkuset godzin, ktore sa wymagane, aby odblokowac w niej dostep do wszystkiego. 
A w przerwach dalej lupie w theHunter: Call of the Wild. Jest cos relaksujacego i jednoczesnie bardzo satysfakcjonujacego w przemierzaniu dzikich parkow lowieckich, wypatrywaniu zwierzyny, a pozniej oddawaniu tego jednego, optymalnego strzalu, ktory polozy zwierze na miejscu, zanim je tylko ranic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie bardzo pozytywnie zaskoczylo Broken Sword: The Sleeping Dragon. Trzecia czesc mojej ulubionej serii point and clickow, ktora padla ofiara charakterystycznej dla czasu przelomu mileniow masowej tendencji do wrzucania wszystkiego w 3D. Wywalono obsluge myszka, gra sie jedynie klawiatura, a piekne rysowane tla zastapily lokacje w 3D. Podchodzilem jak pies do jeza, a kurna - to lepsze, bardziej oryginalne i gameplayowo zroznicowane od wiekszosci point and clickow. Mam za soba 9h i jestem oczarowany - ciekawe postacie, fajny humor, calkiem wymagajace zagadki i znany z serii klimat intrygi krecacej sie tym razem wokol tajnego stowarzyszenia, geomancji i realnego manuskryptu Voynicha.

Gra jest na tyle dobra, ze rozpoczety w piatek Mario Odyssey musi czekac grzecznie na swoja kolej.

Edited by SolInvictus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj po kilkunastogodzinnym  (może nawet kilkudziesięciogodzinnym) boju ukończyłem kolejną przygodę w odległej galaktyce. Zbierałem się do niej długo będąc przy tym pełnym obaw. Produkcji w uniwersum Gwiezdnych wojen ograłem trochę  i były to Jedi Outcast 2, Jedi Academy, obie części KOTORów i TFU. Nawet mimo niechęci do rtsów zaglądnąłem na chwilę do Empire at War. Ominąłem jedynie produkcje skupiające się na grze sieciowej z TORem na czele. Filmy obejrzałem wszystkie. Książek przeczytałem kilka (mimo, że nie gustuję w fanfikach). Myślę, że mogę się więc śmiało uznać za fana (może nie zagorzałego) tego uniwersum. Wiem więc jak łatwo w tym świecie zgubić równowagę i przesadzić z efektownością. W końcu jednak się przełamałem i zagrałem. Gra spełniła moje oczekiwania mimo różnych zarzutów ale może po kolei. Najpierw historia mimo, że całkiem zgrabna i przyjemna do śledzenia to uważam, że po początkowym etapie zmienia się w coś innego niż sugeruje początek. Mamy tu bowiem padawana, któremu udało się ujść z życiem po słynnym rozkazie 66 i żyje w ukryciu. Super, podobał mi się motyw bohatera, który ostrożnie używa mocy tylko w konieczności i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Nagle jednak gra z brudnego życia uchodźcy przenosi nas do świata poszukiwacza skarbów a ucieczka prze siłami imperium schodzi na dalszy plan. Nie uważam żeby wyszło to źle ale jednak czegoś innego się spodziewałem. Spotykamy ciekawe postacie i podobało mi się 

Spoiler

finałowe spotkanie z Vaderem , które pokazuje jaki Cal jest ciągle słaby i ile nauki przed nim mimo ciężkiej drogi jaką przebył. Natomiast sam finał rozczarował mnie. Spodziewałem się głębokiego i mrocznego zakończenia dającego obraz siły imperium i na jak przegranej pozycji stoją walczący z nim ale jednak z nutką nadziei. A tutaj bohaterowie z uśmiechami ruszają w kolejną przygodę. Nie pasuje mi to do charakteru gry.

Co do postaci to mogę się przyczepić tylko do jednego bossa. 

Spoiler

Dziewiąta siostra zupełnie nie pasuje mi do świata, wygląda karykaturalnie i jest po prostu nijaka ze swoimi cwaniackimi, pewnymi siebie tekstami. Zdecydowanie wyrzuciłbym tą postać.

W kwestii samej rozgrywki uważam, że momentami jest za dużo eksploracji w stosunku do walki. Mimo ciężkich starć to zwykle w momencie gdy dochodziłem do lokacji gdzie widać było, że czeka mnie dużo skakania i kombinowania co dalej, robiłem sobie przerwę czując zmęczenie. Nie twierdzę, że jest to słaby element. Wiadomo, że trzeba też odpocząć po walce ale czasem było tego po prostu za dużo. No i oczywiście backtracing, którego nie lubię bo wprowadza momenty gdy człowiek po prostu się odrywa myślami od gry. Nie ułatwia tego mapa na której zbyt często nie dało się wywnioskować gdzie zaprowadzą nas dane drzwi. W jednym miejscu błądziłem dobre kilkanaście minut zanim wróciłem na właściwą drogę. Zwłaszcza denerwujące było to w kilku miejscach gdzie dochodziło się zjeżdżając po lodzie czy gładkiej skale i dopiero na końcu się okazywało, że to nie tu i trzeba wracać dobrych kilka minut. 

Wreszcie esencja gry czyli walka. Element, który uważałem, że będzie słaby gdy okazało się ile czerpie z Dark Souls ale jednak uważam, że w tej konwencji ma sens. Podoba mi się, że mimo kierowania całkiem potężną postacią ciągle trzeba się liczyć nawet ze słabym przeciwnikiem, który może odebrać dużo energii jeśli zaatakuje się bezmyślnie. Pierwsze godziny były dla mnie bardzo trudne. Przyzwyczajony do walki z rpgów jak Dziki Gon, Skyrim czy slasherów pokroju Devil May Cry wpadałem w środek grupy przeciwników i próbowałem nawet na bossów nacierać od frontu bez zachowania ostrożności. Szybko sprowadziło mnie takie podejście do parteru i zmusiło do uczenia się innego podejścia do walki. Bardziej powściągliwej i poświęcającej więcej uwagi temu co robi przeciwnik. Bardzo to pasuje do całej historii. W końcu Cal to nie pełnoprawny Jedi a padawan i mimo dużych zdolności ciągle musi się wiele nauczyć. Wielu przeciwników dało mi popalić i nieraz miałem ochotę wywalić pada przez okno. Cóż przynajmniej wiem już jakim jestem słabym graczem i raczej nie prędko skuszę się na kolejną grę tego typu jak (zapewne o wiele trudniejsze Sekiro czy Dark Souls). Upadły Zakon dokopał mi konkretnie mimo, że grałem na poziomie Rycerz Jedi. Jedyne co mi przeszkadzało podczas walki to praca kamery. Wiele razy miałem sytuację gdy mimo zablokowania widoku na przeciwniku traciłem go z ekranu i ręcznie musiałem obracać gałką kamerę. Irytuje to zwłaszcza przy starciu z szybkimi przeciwnikami gdzie chwila nieuwagi mogła skutkować utratą niemal całego paska zdrowia. W grze tego typu to bardzo ważne i uważam to za sporą wadę. 

Ogólnie w grze natrafiłem na trochę dziwnych sytuacji. Miejsca w które wydają się bez problemu dostępne okazują się nie do osiągnięcia. Najdziwniejsze były chyba sytuacje gdy przeciwnicy dochodzili do pewnego momentu mapy i nie szli dalej mimo, że nie było po drodze żadnej przeszkody. Można było spokojnie ich wtedy wykańczać rzucając miecz świetlny. Równie nietypowe były zachowania przeciwników strzelających z dystansu (szturmowcy mniej ale na Dathomirze było to nagminne) , którzy po oddaniu kilku strzałów nagle zamierali mimo, że nie zmieniało się ani moje ani ich położenie i dopiero podejście o kilka kroków lub czasem nawet na odległość uderzenia sprawiało, że ponawiali atak. 

Podsumowując. Upadły Zakon dostarczył mi dokładnie tego czego oczekiwałem - solidnej walki oraz przyzwoitej historii, którą chce się poznawać dalej. Jasne nie wszystko wypadło idealnie ale przy żadnym tytule w uniwersum Gwiezdnych Wojen nie bawiłem się tak dobrze od czasów Jedi Academy. Niczego więcej mi nie trzeba do szczęścia.  Polecam każdemu fanowi dobrej przygody :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie ukończyłem AC Odyssey  i powiem  szczerze, że strasznie umęczyła mnie ta gra. Zajęło mi to prawie 140 godzin , a i tak nie odkryłem wszystkiego.  O ile główny wątek fabularny i powiedzmy główne side questy są  ok.  To ogólna zawartość  tej gry  jest przytłaczająca i sporo rzeczy dodanych na siłę i niepotrzebnych.  Daily questy to istna plaga które głównie polegają na likwidacji celu , przyniesieniu czegoś czy obrabowywaniu.  Przez złożoność świata i jego wręcz absurdalnej zawartości ( miejscówek , grobowców itd itd) praktycznie to co było kwintesencją Black Flaga to tutaj sprowadza się tylko do całkowitego minimum czyli podróżowania statkiem z miejsca na miejsce . Oczywiście jeżeli chcesz grać jak w Black Flagu i bawić się w pirata  to  można , ale tam była to konieczność w którym twoim głównym źródłem materiałów i finansów były abordaże i przede wszystkim brakowało mi w AC Odyssey brak  większego wyzwania w bitwach morskich .  W Black Flagu były tam Elitarne Wielkie jak sku*****n  okręty które wymagały trochę wysiłku by je zniszczyć. Tutaj niestety tego brak a szkoda. W Odyssey w wyniku swojego bogactwa wszystkie niezbędne materiały potrzebne  do udoskonalenia statku znajduje się w trakcie eksploracji świata . Mogę  policzyć na palcach jednej ręki bitwy w których brałem udział chyba że to było to potrzebne do wykonania questa. No ale za to  w starożytnej Grecji można spotkać mistyczne kreatury czyli 3 ogry , meduze, taurena ( znaczy minotaura ;p)  i sfinksa.  Grafika jest przepiękna i stwierdzam to jako użytkownik xboxa one x  któremu kompletnie nie przeszkadzało granie w tylko 30 fpsach.  Ogólna  ocena 7+/10   bardzo fajna gra tylko nie tego oczekuje po serii AC  czyli  byciem trochę takim klonem obecnych RPGów jak Wiedźmin.  A oprócz tego to kończę pierwszą część jednego z najlepszych horrorów czyli Dead Space  i  chyba wezmę się z Dark Souls trilogy na xboxie  oj będzie na co klnąć xd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@BombelKrowka a grałeś w dodatki do AC Odyssey? Ja teraz przechodzę grę, to znaczy leveluję postać tylko po to, żeby zagrać w dodatek z Atlantydą. Idzie mi powoli, bo mam mało czasu na granie, ale też nie męczę się grą, tylko bawię. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja póki co bawię się w Assassin's Creed: Syndicate.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj rozpoczalem Yakuze Kiwami. Jak to dobrze wrocic do Kamurocho i zobaczyc mordy z 0 (moj pierwszy kontakt z seria). Juz nie moge doczekac sie - mam nadzieje - przesmiesznych side stories.

Dupska nie urwalo mi z kolei Mario Odyssey. Chyba za stary jestem na sympatyczne platformowki, a moze formula rozgrywki platformowki jest juz za stara by bawic jak kiedys. Moja uwage pierw odciagnelo The Sleeping Dragon, a teraz Kiwami.

@goliat Dobry ten Syndicate? Jestem fanem starej szkoly Asasynow i niedawno ogrywane Unity bardzo mi sie podobalo. Wrecz mysle, ze gdyby nie stan gry na premiere (teraz jest w pelni spoko) bylaby w swoich czasach uwazana za ukoronowanie formuly tradycyjnego Asasyna. Byla to dla mnie pierwsza gra Ubi, w ktorej drobne aktywnosci poboczne byly naprawde na poziomie i bawily mnie bardziej niz naprawde slabe misje glowne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Sollnvictus Ja póki co bawię nieźle, optymalizacja mogła być lepsza, ale da się grać. Pierwsze wrażenia już spisałem w dziale Assassin's Creed na forum CDA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ostatnim czasie mało gram. Ukończyłem Dead Space i zacząłem przechodzić Dark Souls remastered , ale słabo mi to idzie brak mi coś weny na granie w coś na poważnie :/  Pobawiłem się w Street of rage 4 i przypomniały mi się dawne beat em upy i z chęcią bym znowu ograł klasyki od cadillacs & dinossaurs czy punishera. Ale legalnie nigdzie ich nie kupię .  A tak to wieczorami pogrywam w world of warcraft ze znajomymi i czyścimy RAID na mythicku. Szczerze słaby ten battle of azeroth i pasowałoby by już shadowlands się pojawił .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...