Jump to content
miron1500100900

W co teraz gracie lub jaką grę ostatnio przeszliście?

Recommended Posts

Dzisiaj zakończyłem swoją przygodę z Far Cry 4. Jednak nie ukończyłem wątku fabularnego. Jedyne co mnie przy tej grze trzymało to odbijanie baz przeciwnika i w momencie gdy padła ostatnia, stwierdziłem, że nic mnie tu już nie trzyma. Żeby nie było nie uważam, że jest to zła gra. Gra się równie przyjemnie jak w "trójkę" plus zawiera kilka miłych nowych rozwiązań. Przyjemnie wspina się i zjeżdża na linie. Dobry jest nowy typ przeciwnika - łowca, choć moim zdaniem mógłby być częściej obsadzany w bazach przeciwnika. Problem jest tylko taki, że zupełnie nie wciągnęła mnie fabuła a powody dla, których główny bohater dał się wciągnąć w konflikt pomiędzy siłami Kyratu uważam za niewystarczające. Poza tym gadania większości postaci u których otrzymuje się zadania nie chciało mi się po prostu słuchać i strasznie brakowało mi możliwości pominięcia scenek dialogowych. Wiem, że nie we wszystkich grach historia jest najważniejsza ale w poprzedniej części, mimo bardzo przyjemniej rozgrywki, to chęć poznania jej zakończenia pchała mnie do przodu. Tutaj tego brakuje. A już wybitnie denerwujące były momenty gdy rozpocząłem misję i ruszyłem w miejsce wskazane przez zleceniodawcę a tu nagle wyskakuje informacja, że jedna z naszych baz jest atakowana i trzeba jechać odeprzeć szturm. Ogólnie nie polecam grania w Far Cry 4 jeśli niedawno ukończyło się Far Cry 3 lub Primal bo wtedy znudzi się jeszcze szybciej. Nie tknę kolejnej gry z tej serii dopóki nie wyjdzie taka, która faktycznie będzie czymś nowym a nie tylko upiększoną poprzedniczką w nowej scenerii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Despero23 napisał:

Ukończyłem Asasyna Rogue i to nawet na 100%, jakoś tak mi się chciało. Powtórzę o grze to samo co każdy mówi: to samo co Black Flag, tylko w innej scenerii i krócej. Komu mało BF, albo jak ja, dawno nie grał i chciałby podobną rozgrywkę, to może być.

Ja postanowiłem Assassin’s Creed IV: Black Flag zostawić sobie na deser i grać w  Assassin’s Creed: Rogue. Gra się przyjemnie, ale Cormac (przynajmniej na początku) nie jest zbyt charyzmatycznym bohaterem.

Postanowiłem odświeżyć sobie Dragon Age Początek. Gra się trochę zestarzała, ale rozgrywka i fabuła są satysfakcjonujące. Tym razem moim Szarym Strażnikiem jest kobieta zakochana w Lelianie i z aspiracjami do zostania królową Fereldenu. Ciekawe czy tym razem dam radę grać przemieszaną drużyną. Poprzednim razem bez maga ofensywnego (Morrigan) i obronnego (Wynne) w większości starć ani rusz.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, kin1313 napisał:

Ja postanowiłem Assassin’s Creed IV: Black Flag zostawić sobie na deser i grać w  Assassin’s Creed: Rogue. Gra się przyjemnie, ale Cormac (przynajmniej na początku) nie jest zbyt charyzmatycznym bohaterem.

W ogóle chyba wszyscy są tam papierowi. Przejście Shaya na stronę Templariuszy można skrócić do "Assasyni byli dla niego nie mili, a Templariusze mili". A cała wina tej zmiany stron to główna zasługa Achillesa - mentora Asasynów. Bo wysłać młodego i narwanego Cormaca do świątyni prekursorów po potężny artefakt, który może mieć ogromne znaczenie w walce z Templarami, to dla Achillesa totalnie ok, nie ma problemu, poradzie se. Ale już pogadać z nim o tym dlaczego świątynia się zawaliła i spowodowała zniszczenie miasta, do czego dążą Asasyni tymi działaniami, oraz ogólnie rozwiać jego wątpliwości, to już nieeee. Bo Cormac to głupi sługus, a Achilles mądry mentor i on nie ma zamiaru o takich rzeczach dyskutować (jak przypomnę go sobie z AC III, jako zgorzkniałego staruszka, to uważam że mu się należało i mi go nie żal). Asasyni prawie go zabijają, następnie pojawiają się Templarzy, którzy są dla Shaya mili, darzą szacunkiem i rozmawiają. Też bym ich wybrał. Tylko szkoda, że moralnie Shay jest tym prawym i dobrym, ale nie kwestionuje brutalnych zachowań Zakonu, ani zlecanych mu zadań.
Zostawiając sobie Black Flag na później, myślę że skaszaniłeś. BF jest dłuższy, rozwija się wolniej, a w Rogue znacznie szybciej ulepszasz statek i postać, więc pewnie będziesz narzekać, że nie masz jeszcze tego, czy tamtego, a i sama gra jest dużo klimatyczniejsza. Black Flag to obiad w dobrej restauracji, a Rogue odgrzewana pizza w domu jeśli jeszcze nie dojadłeś po obiedzie.

P.S. Sorki za ten off top, ale musiałem to z siebie wyrzucić, a na forum przynajmniej coś się dzieje :P

  • Like 1
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto też dodać, że fabuła Black Flaga jest o niebo ciekawsza. Edward nie kieruje się lojalnością wobec żadnego zakonu tylko własnym interesem przez co jest bardziej autentyczny. W Black Flagu całymi godzinami pływałem statkiem i łupiłem co większe jednostki. W Rogue już mi się nie chciało. Ogólnie można w niego zagrać tylko jeśli komuś mało będzie Black Flaga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po tym, jak BioWare zapowiedziało Dragon Age 4, wróciłem do przechodzenia Dragon Age: Inkwizycja.  Kontynuuję przygodę na starym sejwie sprzed kilku lat, bo nie chce mi się zaczynać od początku, no i tak sobie gram już kilka dni i przypomniałem sobie co nieco. Jestem właściwie zaraz po znalezieniu Podniebnej Twierdzy, wykonałem kilka misji, ale ogólnie na razie skupiam się na zadaniach bardziej pobocznych. A tych jest mnóstwo. Każdy rejon, każda nowa miejscówka atakuje nas wieloma zadaniami. A najczęściej są to zadania żywcem wyjęte z gier MMO. Pamiętam, że to mnie odrzuciło, kiedy grałem w tę grę kilka lat temu. Teraz też mnie to trochę denerwuje, ale postanowiłem robić te zadania jakby przy okazji. Nie skupiać się na nich. Za niedługo będzie trzeba pchnąć fabułę do przodu. Ogólnie fajnie się gra, po latach mogę docenić tę produkcję. Za pierwszym razem w Inkwizycję grałem jakoś niedługo po ukończeniu Wiedźmina 3 i różnica poziomów była w moich oczach ogromna. Teraz... nawet fajnie jest odpalić Inkwizycję, wykonać kilka zadań pobocznych i wyłączyć.

No i mam nadzieję, że teraz przejdę grę do końca. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś przed miesiącem ukończyłem po raz drugi podstawkę Dzikiego Gonu i zabrałem się od razu za Krew i Wino ale to było za dużo jak na jedno podejście i po zadaniu z towarzyszeniem Shani na weselu odstawiłem ją gdyż czułem już zmęczenie tym światem. Teraz po kilku tygodniach przerwy wracam z zamiarem ukończenia obu dodatków. Na razie gram w Krew i Wino i póki co uważam, że to całkiem zgrabnie złożona historia. Jest tajemnica, ciekawe postacie i walki z przeciwnikami gdzie mimo mojego 37 poziomu wymagają czegoś więcej niż "zaklikiwania" na śmierć. Wiadomo, jeśli komuś podstawka nie przypadła do gustu to tu nie będzie inaczej. Jednak w innym wypadku myślę, że to niezły pretekst by dłużej pozostać w tym świecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wziąłem się w HearthStone za nowe rozszerzenie "Rozróba Rastakana". Ogrywam tryb dla jednego gracza, który przypomina ten z Wiedźmiego lasu, ale wyróżnia go bronienie kapliczki (i niszczenie wrogiej) która dodaje bonusy w zależności od klasy bohatera. Aby odnieść sukces, musimy pokonać ośmiu bohaterów "na jednym życiu", bo porażka kończy zabawę i trzeba zaczynać od nowa. Fajne to i pogram aż nie wymęczę wszystkich, a Wiedźmi las w tej kwestii zatrzymał mnie na kilka godzin.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Deathroll2097 napisał:

Wziąłem się w HearthStone za nowe rozszerzenie "Rozróba Rastakana". Ogrywam tryb dla jednego gracza, który przypomina ten z Wiedźmiego lasu, ale wyróżnia go bronienie kapliczki (i niszczenie wrogiej) która dodaje bonusy w zależności od klasy bohatera. Aby odnieść sukces, musimy pokonać ośmiu bohaterów "na jednym życiu", bo porażka kończy zabawę i trzeba zaczynać od nowa. Fajne to i pogram aż nie wymęczę wszystkich, a Wiedźmi las w tej kwestii zatrzymał mnie na kilka godzin.

Witaj w klubie też zabrałem się za Heathstone, tylko na komórce. 8 przeciwników i rewers kart za pokonanie wszystkich. w Wiedźmim lesie mi nie idzie, a Koboldy i Katakumby też spoko, a znasz sposób jak pokonać Lorda ten [beeep] uzdrawia całe HP?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teoretycznie sposobów jest wiele, ale w praktyce niezbyt działa. Przede wszystkim cierpliwość i improwizacja kartami które mamy, bo to losowa gierka, więc trzeba czekać na łut szczęścia. Talie mamy na gotowcu, ale na początku najlepiej sypać kartami z ich dobieraniem, bo za braki kart w ręce gra karci i to srogo (dzięki temu ukończyłem Wiedźmi las). Trzymaj obronę póki możesz, a jak SI wypstryka się z kart (a zrobi to szybko, bo ładuje wszystko na stół dopóki starczy many), a wtedy zaatakuj. Są też fajne karty do typowego ataku, ale mi rzadko wpadały, więc wziąłem strategię obronną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łatwo powiedzieć trudno zrobić. Mi zawsze grając jako Tess wpadał Kapitan Dygot i zawsze obrywałem. Nie mam na nie żadnego sposobu,ale będę próbował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też grałem Tess Szarogrzywą (swoją drogą fajne tłumaczenie) w Wiedźmim lesie i jakoś takim sposobem ukończyłem. Taki urok tej gry, czysty fart. Powodzenia życzę.

Ja się z kolei produkuję z jakąś czempionką w Rozróbie Rastakana, która jak się rozkręci to nie ma mnie w dwie tury. Ale w końcu ją utłukę :-).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na kompie, ale to chyba nie robi różnicy w pojedynku na telefon.

Jakby co, to na priv popiszemy, bo robi się offtop. Do grania jak coś nadam się gdzieś koło 17.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś czas temu ukończyłem The Saboteur studia Pandemic, całkiem przyjemny sandboks w klimatach drugiej wojny światowej, takie GTA plus Assasin's Creed. Na początek wyróżnię ciekawy styl graficzny, na początku przypomina on obraz znany z filmów typu noir, np. Sin City Miasto Grzechu, wraz z postępem misji oprawa robi się już kolorowa. Choć lwia część rozgrywki dzieję się w Paryżu, czasem wyruszymy na wieś, gdzie można podziwiać piękne pozamiejskie krajobrazy. Oczywiście w samym Paryżu napotkamy na takie budowle, jak wieża Eiffla , muzeum Luwr, czy też Łuk triumfalny. Oprócz samych misji mamy czynności poboczne związane z niszczeniem sił okupanta, np. wysadzenie wieży obserwacyjnej lub składu paliwa, lubiłem patrzeć, jak Niemcom ubywa sprzętu wojskowego. Czasem mamy możliwość uczestnictwa w wyścigach, chociaż szkoda że takich sekwencji jest mało.

Muzyka klimatem przypomina pierwszą Mafię, chociaż szkoda że utwory szybko zaczynają się powtarzać. Warto zwrócić na inteligentne Al wrogów, to nie półgłówki z serialu Allo, Allo, tylko naprawdę podejrzliwi osobnicy. Jeśli chcemy zrobić zadanie po cichu musimy zdobyć przebranie, a można to zrobić ogłuszając jakiegoś żołnierza. Nawet mając przebranie trzeba uważać,żeby nie zostać zdemaskowany, ponadto materiały wybuchowe potrafią przyciągnąć uwagę wrogów, co można wykorzystać na własną korzyść.  Strzelanie jest bardzo przyjemne, chowanie za odsłonami bardzo pomaga unikać kul wrogów, a warto zaznaczyć, że im bardzie narozrabiamy, tym wyższym poziom alarmu. Na pierwszym poziomie dosyć łatwo uciec, ale 4 i 5 poziom alertu to już wyższa szkoła jazdy, mamy wtedy m.in. na głowie agentów gestapu, wróg ma też do dyspozycji cięższy sprzęt. Wyjechanie poza czerwony krąg poszukiwań sprawia, że mamy spokój, ale muszę przyznać, że Nazistom trudniej uciec niż policji z serii GTA. 

A co do sposobu wykonywania misji, tutaj możemy w większości przypadków zadanie wykonać po cichu lub w stylu Rambo. Za przykład niech posłuży za zadanie wyeliminowanie ciężarówek z zaopatrzeniem, sam bohater proponuję nam albo zdobyć przebranie i użycie materiałów wybuchowych lub skorzystanie z wielkiego działa na dachu pobliskiego budynku. Wybrałem to drugie rozwiązanie, nie mogłem się oprzeć ;). Wybór pojazdów jest dosyć spory, mamy tu różne rodzaje pojazdów cywilnych oraz oczywiście wehikuły wojskowe. Żeby mieć na stałe dany pojazd w garażu trzeba go najpierw zdobyć. A nie muszę dodawać, że wrogowie niechętnie rozstają się z maszyną przeznaczoną dla armii. A sam model jazdy jest taki toporny w stosunku do choćby pierwszej Mafii, trzeba się do niego przyzwyczaić. 

Zaznaczę, że czasem musimy się gdzieś wysoko spiąć, bo raz czasem lepiej by na górze niż na dole, a po drugie czasem cel misji wymaga, żebyśmy kogoś ochraniali za pomocą snajperki. Doboru uzbrojenia też mamy całkiem sporo, są karabiny maszynowe, snajperki, wyrzutnie, bronie z tłumikiem, warto zaznaczyć, że z czasem sprzęt możemy ulepszać zwiększając siłę ognia lub magazynek. Wspomnę także, że za pewne akcję otrzymujemy określony bonusy, np. za kradzież iluś tam cywilnych aut dostaniemy w garażu sportowe auto. Mi przejście gry zajęło mi 20 godzin i muszę przyznać, że nie był to czas stracony. Ja osobiście polecam ten tytuł i warty jest wg mnie oceny +8/10. 

Plusy:

- całkiem ciekawy styl graficzny

- możliwość wykonania zadania na co najmniej dwa sposoby

- ciekawa oprawa muzyczna

- wysadzanie sprzętu Niemców nigdy się nie nudzi ;)

- różnorodne tereny

- wspinaczka po budynkach jest całkiem przyjemna, choć to nie poziom serii Assasin's Creed

- bardzo dobre Al wrogów

- przyjemny model strzelania

Minusy:

- jazda samochodami jest toporna

- styl graficzny nie każdemu może odpowiadać

- szkoda że jest mało sekwencji wyścigowych

Edited by goliat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj zakończyłem przygodę z dodatkiem Krew i Wino. Przyznam, że zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie niż Serca z Kamienia. Co najważniejsze ani przez moment się nie męczyłem. Nie czułem znużenia historią i chciałem by historia się wreszcie skończyła. Myślę, że lepiej są tu rozłożone akcenty w całej historii. Owszem, ogólnie jest poważna ale mimo to zawiera dużo humoru i mniej poważnych scen. W Sercach z Kamienia było to tylko zadanie z weselem. Tutaj jest to o wiele częściej. Szczególnie polecam w krainie bajek przeczytać tablicę z ogłoszeniami. Ten kto pisał teksty do niej zasługuje na literackiego Nobla. Mistrzostwo po prostu :D . Czuć ten sielski klimat Toussaint. Podobało mi się to, że mimo posiadania arcymistrzowskiego wiedźmińskiego rynsztunku, co jakiś czas trafiałem na lepsze wyposażenie a często były to nagrody za wykonanie zadań pobocznych więc wreszcie opłacało się je wykonywać nawet na późniejszych etapach rozgrywki. Jedyne zastrzeżenia mam do urozmaicenia rozwoju postaci poprzez nowe mutacje. Szczerze mówiąc rozwijałem je tylko by mieć co zrobić z punktami nauki. Poza tym całe zadanie z ich poszukiwaniem zupełnie nie pasowało mi do filozofii Geralta i wydawało mi się nie na miejscu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po skończeniu Rayman Legends skończyłem Teenagent z wersji gog (kiedyś CDA dąło tą grę na płycie, ale była bez dubbingu). Obecnie zabieram się za Baldurs  Gate: Enhanced Edition - wersja gog.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Horizon: Zero Dawn czyli kolejny ex na PS4, odhaczony dzisiaj rano. Czysta zręcznościówka ze wspinaniem, strzelaniem z łuku, uproszczonym skradaniem Shadow of Mordor, w otwartym świecie z mnogością aktywności - wspinanie się na wielkie roboty by odkryć mapę (na szczęście jest tylko 5 tych "wież"), odbijanie obozów bandytów, trochę znajdziek, strefy z mocniejszymi robotami do ubicia, itd. itp. Bardzo dobrze spędzony czas. Do tego piękna graficznie (nastukałem sporo screenów z krajobrazami), a poznawanie historii pochodzenia bohaterki, zniszczenia świata i czemu po świecie łażą mechaniczne krokodyle , naprawdę mnie wciągnęło, choć główna fabuła dotycząca ratowania świata jest jak wszystkie inne i nie ma żadnej ciekawej postaci. No i wybory w dialogach nie służą niczemu, jedynie delikatnej zmianie rozmowy (Fallout 4 przybija piątkę). Gra dla mnie na mocne 9/10. Został mi teraz jedynie dodatek The Frozen Wilds ale na razie zrobię sobie trochę odpoczynku, bo jednak 60 godzin gry to nie byle co. I to mój czas maksowania gry, skupienie się na fabule będzie sporo krótsze, oraz też wbicia platyny, bo wystarczy zrobić wszystko przy jednym podejściu, żeby wszystkie trofki wpadły, więc to chyba moja najłatwiejsza platyna, bo wymagała jedynie czasu z grą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postanowiłem odpalić jakąś kilkuletnią produkcję, której jeszcze nie odpalałem. Wybór padł na Batman: Arkham Origins.

Arkham Asylum wspominam bardzo ciepło, ale Arkham City mnie znudził i nie dałem rady go ukończyć. Dodatkowo od czasu Wiedźmina 3 chyba nie mogłem ukończyć żadnej singlowej gry AAA w otwartym świecie. Także nie spodziewałem się zbyt wiele po tym tytule. W gruncie rzeczy to nawet dobrze, bo sprawił mi podwójną niespodziankę, Niby fabuła jest niezbyt porywająca, rozgrywka strasznie powtarzalna, ale mimo to, ku mojemu zaskoczeniu, grało mi się Batmanem niesamowicie przyjemnie. Kolejne misje i znajdźki są tak umiejscowione, że postępy w grze są niewymuszone, naturalne i nie ma czasu na nudę.
Jeżeli ktoś lubił Arkham Asylum, a w Origins jeszcze nie grał, to gorąco polecam. Dla mnie to solidne 8/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Battlefield V na multiku, 50 godzin pyknęło, moim zdaniem - najlepszy fps tego roku. Kupiłem też Crysisa 3, chwilę pograłem, ale Battlefield jednak wygrywa :P  spędzam przy grze Dice najwięcej czasu aktualnie. 

Edited by konio52

Share this post


Link to post
Share on other sites

@konio52

No ale jak to moze byc najlepszy FPS tego roku!?!? Przeciez kobiety nie walczyly na liniach frontu 2WS!!!!11 ;) A tak na powaznie, to obecnie w multi tez ogrywam BFV i swietnie sie bawie. Na liczniku cos kolo 80h i wciaz mam ochote na wiecej. W singlu skupiam sie na Yakuza 0. Fabula jest zdecydowanie mocna strona tego tytulu i wciaga, a zrobione z jajem side questy zachecaja do ich robienia, wiec na nude nie narzekam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś czas temu kupiłem sobie Quest for Glory 1-5 na GOG-u. No więc korzystając z tego, że już i tak mam ręce pełne roboty i mało czasu, to jeszcze postanowiłem sobie włączyć pierwszą część.

I się zakochałem. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną grę Quest for Glory. Co prawda zapowiada się ciężka przeprawa, bo w końcu gra nie ma nowoczesnych rozwiązań gameplayowych, ale póki co nabiłem w nią na razie dwie godziny i jest OK.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ukończyłem Far Cry 4 na PC, na którego zasadzałem się dłuższy czas. I nie wywołał we mnie efektu "wow" jak FC3 i tam jakoś lepiej się bawiłem. Górski Kyrat jakoś mnie nie porwał. Fabuła też nie. Tak w ogóle, gdybym mógł to bym przyłączył się do Pagan Mina, bo przywódcy Złotego Szlaku to takie rozwydrzone dzieci, płaczą bo nie potrafią się dogadać, robić za nich robotę, a oni i tak płaczą bo tak chcieli ale inaczej. Ogólnie w grze ukończyłem główny wątek, sporo nawet pobocznych, ale nie miałem chęci maksować, a jedynie by pobawić się nowymi broniami, bo strzelanie jest całkiem miłe. 7+/10

Wyplatynowałem Onrush od Codemasters na PS4 i mam ambiwalentne odczucia co do niej. Gra szybka, całkiem przyjemna, ale i momentami strasznie irytująca. Nie pamiętam kiedy ostatni raz rzucałem padem przed Onrush. Zwłaszcza odczuwa się to pod koniec kariery (kampani?/mistrzostw?/zawodów? nie wiem jak to nazwać), gdy przeciwnicy prują przed siebie, ciężko ich dogonić, co chwila nas eliminują bo to oszukańcze boty, co widać dobrze na powtórkach, gdy idealnie przyśpieszają i zwalniają by idealnie w wpaść w gracza. I na dodatek nasi sojusznicy mało co robią (przez większość gry są ok, ale na koniec jest tragedia). Bo w Onrush walczą ze sobą dwie drużyny w czterech typach wyzwań, ale nie ma klasycznych wyścigów. Trzeba zdobywać punkty za jazdę na dopalaczu, eliminacje przeciwników, przejazd przez bramki i przejmowanie uciekającej strefy. Gra denerwuje bo czasem trafi się fatalny wyścigi gdzie się rozbijamy, respimy się po kilku sekundach oczekiwania, by zostać robitym chwilę później, lub jedziemy idealnie, ale i tak przegrywamy mecz bo reszta drużyny nie nadaję się do niczego. No ale czasem wszystko układa się ładnie, pędzimy przed siebie na dopalaczu, rozbijamy efektownie przeciwników, muzyka gra, wtedy Onrush sprawia sporo frajdy i przyjemności. A no i jest polski "dubbing". Dawno nie słyszałem takiego robionego na szybko i po taniości. Wprowadzająca kobieta próbuje być wyluzowana, ale ewidentnie robi to na odwal się i bezpłciowo. Na szczęście tak jest w cutscenkach, bo w zawodach słyszymy głównie pojedyncze słowa od faceta z jakimś robociałym filtrem. I też jest śmiesznawy. Przy wyborze auta Titan nie czyta "tajtan" lub polskie "tytan", tylko po prostu "titan". Ale już Charger jest z lekkim akcentem jako "czadza" :P No i nie które opisy w menu są przepuszczone chyba przez Google translator bo ciort wie o co w nich chodzi. Dla mnie 6/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Despero23 tak na prawdę to możesz się do niego przyłączyć tylko wtedy nie pograsz za dużo :D

Spoiler

Na początku gry gdy Darpana zabierają na przesłuchanie i zostajesz sam, wystarczy, że zamiast wykradać się z budynku poczekasz około 15 minut. Wtedy Pagan wraca i zabiera Cię w miejsce gdzie możesz pozostawić urnę swojej matki. Moim zdaniem jest to  o wiele bardziej logiczne zakończenie niż historia z całej gry.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...