Jump to content
Cardinal

Wiedźmin/Witcher (seria)

Recommended Posts

@Up

Meh, pijaczyna zwykła :v 

A co do Pań Lasu to owszem, ich geneza i historia jest fajnie opowiedziana. Podobał mi się zwłaszcza pomysł z uszami, i wykorzystanie legend o Babie Jadze. Jeden z milszych uśmiechów w stosunku do naszych rosyjskich braci i ich legend. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż..wygląda to dość ciekawie. Szkoda, że z powodu Homecoming obecny gwint chyli się ku końcowi, a potyczki karciane będą wyglądały jak te rodem z homecoming. Pomijając to, szykuje się ciekawy miks gry karciano-przygodowej z elementami rgp. 

 

Spoiler

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A moim zdaniem bardzo słabo wygląda ten Gwint.

Rozgrywka uproszczona (2 rzędy kart). To zwiedzanie mapy również wygląda słabo. Wszędzie zapychacze. Myślę, że gra przejdzie bez echa. Ot jeden z wielu średniaków.

Niestety spartolili Gwinta.

Powinni wypuścić gwint online z kampanią za jednym razem (kampania jako takie wprowadzenie do gry online). Teraz mamy gwint online i gwint single. Obydwie zupełnie się różnią kartami i sposobem gry. Kiepski pomysł. Za bardzo się pośpieszyli ale nie ma się co dziwić. Trzeba kuć żelazo póki gorące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze mówiąc najbardziej co mi się podoba w Wojnie Krwi to ilustracje Grzegorza Przybysia, który jest jednym z moich ulubionych współczesnych artystów :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klasyk to było coś. Przez chwilę obecny w sieci (niestety wtedy nie miałem chęci grania w Gwinta, wiec nie wypróbowałem); niestety Redzi usunęli. I wypuścili badziew taki, że nie wiedzą jak połatać. Powrót do klasyka by ich uratował, ale nie, bo kart nie rozwiną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli  chodzi o CDPR to Brandon Sanderson powiedział, że z chęcią by oddał za darmo prawa do swojego uniwersum. Jak dla mnie to super wiadomość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż sytuacja jest dziwna ale wstrzymałbym się jeszcze od osądzania Sapkowskiego. Zbyt wiele jest niewiadomych w całej sprawie. Przede wszystkim nie wiadomo jakie zapisy widniały w umowie między pisarzem a REDami i na co się zgadzał. Jedna teoria głosi, że umowa była bardzo ogólnikowa i chaotyczna przez co można wiele jej elementów interpretować na różne sposoby. Bardzo możliwe więc, że jakiś pełnomocnik Sapkowskiego dorwał się do tej umowy i wyczaił, że jest okazja na wyciągnięcie dobrej kasy. Czy należy w takiej sytuacji winić pisarza jeśli ma szansę zarobić tak potężną kwotę, z którą mógłby żyć wygodnie do końca życia? Tym bardziej, że polscy pisarze nie mają tak różowo jak w Ameryce. Przykład postawy Brandona Sandersona, który twierdzi, że oddał by za darmo prawa do któregoś ze swoich światów jest więc zupełnie czymś innym. W Stanach najlepsi pisarze mogą z jednej sagi wyciągnąć kilkadziesiąt milionów dolarów. U nas przy tym pisarze zarabiają grosze. Ciekawy jestem czy pan Sanderson nadal byłby taki szczodry gdyby przyszło mu tworzyć w naszych realiach. Zresztą jeśli mnie pamięć nie myli to ktoś już zakupił prawa do ekranizacji Archiwum burzowego światła i nie było nic wspomniane żeby pisarz oddał prawa za darmo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy okazji premiery W3 i tuż po niej, przez jakiś czas wychodziły różne ciekawostki odnośnie zakupu praw do egranizacji. Jeśli w umowie nie ma nic ponad to co juz wiemy, wychodzi na to, że AS próbuje uszczknąć część tortu, z którego zamówił dla siebie konkretny kawałek nie spodziewając się jak duzy będzie tort. Miał ku temu konkretne podstawy; przed Redami za Wiedźmina wzięły się, bodajże, dwa inne studia i dopiero Redom się udało. Jako trzecim. Nie dziwię się Sapkowskiemu, że sprzedał markę prawa za 35 tysięcy złotych, ale dziwię się, że teraz zaczyna kreować się na ofiarę złej korporacji. W tamtym momencie (tj. w chwili zakupu) CDP nie było ogromną firmą, były dużo, dużo większych firm od nich. A procent od sprzedaży mu proponowano, co sam zaznaczył i to nie raz. tyleż samo razy przyznawał, że odmawiał tego i chciał pieniądze z góry.

Nie dziwię się jego decyzjom sprzed lat, całkiem racjonalne. Dziwię się, że teraz chce przyjśc na gotowe i wziąć to co mu się nie należy - sam się tego zrzekł.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@kisiel231 racja ale właśnie problemem tutaj jest to, że nie znamy pełnej treści umowy bo nie została ona nigdzie opublikowana. Nie wiadomo więc na ile roszczenia Sapkowskiego są prawomocne. Według niektórych źródeł nie było tam wcale zgody na wyprodukowanie ilości gier pod marką Wiedźmina, którą mamy obecnie. Jedni twierdzą, że zgoda była tylko na pierwszą część i reszta powstała bezprawnie a inni, że trylogia jest zgodna z umową ale już gry, które ukazały się po niej łamią umowę. Dopóki nie zostanie upubliczniona cała umowa, lub rzetelna wypowiedź na temat tego co dokładnie było jej przedmiotem, możemy sobie tylko gdybać. Dziwić się Sapkowskiemu? Ja się mu nie dziwię. Nie wierzę, że ktokolwiek dobrowolnie zrzekł by się okazji do zarobienia grubych milionów. Poza tym jest jeszcze jedna ciekawa kwestia. CDP twierdzi, że są oni jedynymi i całkowitymi właścicielami marki Wiedźmin. Jednak z tego co mi wiadomo to o prawa do ekranizacji rozmowy toczyły się głównie z panem Sapkowskim. Prawa autorskie to trudna rzecz i jeśli w umowie były jakieś niejasności to cała sprawa może się ciągnąć bardzo długo. W takim wypadku REDzi sami będą sobie winni, że niedopilnowani szczegółów umowy. Ja tylko liczę, że obie strony dogadają się bez pozostawiania smrodu po całej sprawie i za kilka lat pojawi się nowy, kapitalny rpg w świecie Wiedźmina.

Edited by Arlekin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o prawa do marki to trzeba rozróżnić jego typy. Prawa do robienia gier osadzonych w świecie Wiedźmina ma CD Projekt Red, Netflix musiał się za to dogadywać z Sapkowskim jeśli chodzi o serial - bo pisarz jest w końcu twórcą tego uniwersum, a produkcja amerykańskiego giganta ma opierać się na książkach, nie grach. Poza tym z wypowiedzi Pana Kicińskiego wynika, że z Sapkowskim podpisano kilka umów, nie jedną. Trudno mi było uwierzyć, że Redzi mieli prawo tylko do jednej gry i pisarz się nagle ocknął z tą myślą po 11 latach. W przeciwnym wypadku pozew o naruszenie praw autorskich dawno by już trafił do sądu. Poza tym o roszczeniu Sapkowskiego wypowiedział się znany prawnik - Piotr Schramm (były partner Edyty Górniak) - jego zdaniem jego roszczenia są bezzasadne. 

Argumentuję to tym, że pisarzowi oferowano procenty od zysków, ale on ich nie przyjął, a zgodnie z prawniczą terminologią "Chcącemu nie dzieje się krzywda" art. 44 prawa autorskiego nie ma tu zastosowania. Schramm zwrócił też uwagę na fakt, że Redzi poczynili znaczny nakład pracy, jeśli chodzi o serię gier i to właśnie gry napędzają sprzedaż książek, a nie na odwrót.  Sapkowski wbrew jego twierdzeniom, że gry narobiły mu smrodu też zyskał na sukcesie Redów, bo ludzie zwłaszcza po Dzikim Gonie zainteresowali się jego książkami z tego uniwersum i jedna z nich wylądowała na liście bestsellerów New York Timesa, a do tego jeszcze Netflix kręci serial. 

A poza tym nawet jeśli by doszło do procesu sądowego to wątpię, żeby Sapkowski wygrał. Podsumujmy fakty, pisarz jest z wykształcenia ekonomistą, w pracach nad grami wogóle nie uczestniczył (jedynie w przypadku jedynki pełnił rolę konsultanta do imion postaci), a nakład poczynionej pracy jest ważny w przypadku orzekania o praw autorskich, oferowano mu procenty, na które machnął ręką i wziął pieniądze z góry (w czasie podpisywania umowy było to rozsądne wyjście, bo wcześniej Metropolis spaliło się na projekcie Wiedźmin, zaś o słabym serialu i filmie z udziałem Michała Żebrowskiego nawet nie wspomnę), co nieraz podkreślał w wywiadach. Na szczęście dla Sapkowskiego Redzi chcą się z nim dogadać polubownie i coś mu tam jeszcze skubną, ale na pewno nie będzie to 60 mln, góra 1 mln.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapewne REDzi będą chcieli wyjaśnić sprawę jak najszybciej. Myślę, że będzie to z korzyścią dla wszystkich.

Jeszcze tylko odniosę się do słów Sapkowskiego, że gry narobiły mu smrodu. W tym wypadku głównym zastrzeżeniem autora było (moim zdaniem bardzo słusznie) ukazanie się wydania całej serii książek z grafikami z gry (konkretnie z Zabójców Królów), przez co dla osób nieobeznanych z tematyką wyglądało to jakby książki powstały na podstawie gier. Nie ma się więc co dziwić oburzeniu pana Andrzeja w tej sprawie. Kto by się nie oburzał gdyby poświęcił na coś wiele lat swojego życia a po świecie krążyła by opinia, że jest to jedynie fanfik? Zupełnym już nieporozumieniem jest fakt, że we wspomnianym wydaniu na dwóch okładkach przedstawione są postacie, które w świecie książki nie istnieją a na jednej okładce figuruje postać, której na przestrzeni całej sagi poświęcone jest jedno zdanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O to, że postacie z gier są na okładkach jego książek powinien już Sapkowski mieć do wydawcy jego książek, nie do gier.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 5.10.2018 o 19:42, Arlekin napisał:

Bardzo możliwe więc, że jakiś pełnomocnik Sapkowskiego dorwał się do tej umowy i wyczaił, że jest okazja na wyciągnięcie dobrej kasy. Czy należy w takiej sytuacji winić pisarza jeśli ma szansę zarobić tak potężną kwotę, z którą mógłby żyć wygodnie do końca życia?

Oczywiście. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę słowa samego Sapkowskiego, że CDPR od samego początku oferowało mu 6 czy 7 procent wynagrodzenia autorskiego, ale on chciał być sprytny i stwierdził, że bierze gotówkę i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle.

Teraz - po latach - komputerowy Wiedźmin okazał się ogromnym sukcesem (co zresztą wcale nie jest zasługą Sapkowskiego, który otwarcie przyznał, że nic z twórczością CDPR nie miał wspólnego i mieć nie chciał), więc stwierdził, że nie zaszkodzi wyszarpnąć ile się da, bo w grę idą bardzo duże pieniądze. Nawet jeżeli sąd przyzna mu tylko ułamek sumy, której żąda (albo dogada się z CDPR) to istnieje bardzo duża szansa, że tak czy siak zostanie milionerem. Biorąc to pod uwagę Sapkowski nie ma zbyt wiele do stracenia: w najgorszym wypadku dostanie figę. Dlatego idzie do sądu.

13 godzin temu, Arlekin napisał:

Jeszcze tylko odniosę się do słów Sapkowskiego, że gry narobiły mu smrodu. W tym wypadku głównym zastrzeżeniem autora było (moim zdaniem bardzo słusznie) ukazanie się wydania całej serii książek z grafikami z gry (konkretnie z Zabójców Królów), przez co dla osób nieobeznanych z tematyką wyglądało to jakby książki powstały na podstawie gier. Nie ma się więc co dziwić oburzeniu pana Andrzeja w tej sprawie. Kto by się nie oburzał gdyby poświęcił na coś wiele lat swojego życia a po świecie krążyła by opinia, że jest to jedynie fanfik? Zupełnym już nieporozumieniem jest fakt, że we wspomnianym wydaniu na dwóch okładkach przedstawione są postacie, które w świecie książki nie istnieją a na jednej okładce figuruje postać, której na przestrzeni całej sagi poświęcone jest jedno zdanie. 

To CDPR robi mu przysługę, udostępniając te grafiki do promocji jego ksiązek, bo to jest to, co przyciąga ludzi do jego książek po zagraniu w Wiedźmina (prosta zasada korelacji), a nie na odwrót. Przy okazji wychodzi na jaw jak znanym nazwiskiem dla nowej generacji jest Sapkowski, skoro ludzie kojarzą jego uniwersum z gier, a nie z książek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Holy.Death napisał:

To CDPR robi mu przysługę, udostępniając te grafiki do promocji jego ksiązek, bo to jest to, co przyciąga ludzi do jego książek po zagraniu w Wiedźmina (prosta zasada korelacji), a nie na odwrót. Przy okazji wychodzi na jaw jak znanym nazwiskiem dla nowej generacji jest Sapkowski, skoro ludzie kojarzą jego uniwersum z gier, a nie z książek.

To już jest kwestia indywidualna. Osobiście nie lubię książek powstałych na podstawie filmu/gry lub dziejących się w jego świecie i znam dużo osób, które również unikają tego typu literatury. Rozumiem jednak, że wiele osób (może nawet więcej niż tych, które uważają podobnie jak ja) ma odmienny pogląd i to gra jest tym co zachęca je do przeczytania. Mimo wszystko rozumiem zdenerwowanie autora. To tak jakby ktoś wynalazł jakiś przydatny wynalazek a za jakiś czas przeczytałby, że ktoś już wcześniej to wymyślił a on się tylko na nim wzorował. Nie wkurzyło by to kogoś?

A, że swoje opinie wyraża w taki a nie inny sposób, który ludzie często odbierają jako gburowaty i oburzają się? Cóż taką ma osobowość. Myślę, że w wielu wypadkach ludzie zbyt serio traktują to co mówi na czele z jego wypowiedziami na temat gier i co sądzi o ludziach, którzy w nie grają. Pamiętajmy jednak, że to człowiek mający 70 lat a więc z pokolenia dla którego komputery i wszelaka rozrywka elektroniczna to dziecinada i strata czau.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Arlekin napisał:

Mimo wszystko rozumiem zdenerwowanie autora. To tak jakby ktoś wynalazł jakiś przydatny wynalazek a za jakiś czas przeczytałby, że ktoś już wcześniej to wymyślił a on się tylko na nim wzorował. Nie wkurzyło by to kogoś?

To właśnie pokazuje jak bardzo małostkowym człowiekiem jest Sapkowski - zamiast się cieszyć, że ktoś robi reklamę jego książek (tak po prawdzie to dzięki Redom dostał ofertę on Netflixa) on wielce się oburza, że ci idioci grający w gry komputerowe kojarzą Wiedźmina z gier, ale kto to jest Sapkowski to nie wiedzą. Jeżeli kogoś to wkurza to tylko pokazuje w ten sposób jak bardzo wąskie ma horyzonty. Ale akurat w jego przypadku wcale mnie to nie dziwi.

 

1 godzinę temu, Arlekin napisał:

A, że swoje opinie wyraża w taki a nie inny sposób, który ludzie często odbierają jako gburowaty i oburzają się? Cóż taką ma osobowość. Myślę, że w wielu wypadkach ludzie zbyt serio traktują to co mówi na czele z jego wypowiedziami na temat gier i co sądzi o ludziach, którzy w nie grają. Pamiętajmy jednak, że to człowiek mający 70 lat a więc z pokolenia dla którego komputery i wszelaka rozrywka elektroniczna to dziecinada i strata czau.

Nie oczekuj od ludzi, że będą lubić lub pobłażać komuś, kto traktuje ich z pogardą. Prawda jest taka, że Sapkowski jest nie tylko gburem. Jest aroganckim gburem (co zauważył autor "Metra 2033", Dmitrij Głuchowski), który innych ma za idiotów, bo uważa się za wielkiego twórcę. Sam otwarcie to przyznał: "I don't know many people that played Witcher 3, as I surround myself with intelligent people." I w takiej chwili nie jest ważne czy masz 10 lat, czy 70. Teoretycznie z wiekiem ludzie powinni mądrzeć, albo przynajmniej wiedzieć kiedy należy trzymać usta zamknięte. Ale nie wielki Sapkowski, prawda? I dobrze. Niech sobie sam strzela w stopy.

Edited by Holy.Death
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że pytanie które zadam już pewnie padało, ale nie znalazłem dotąd odpowiedzi, która by wszystko wyjaśniała. A mianowicie - czy jest sens grania w Wiedźmina 3 nie mając wcześniej kontaktu zarówno z poprzednimi grami, jak i z samymi książkami? Nie mam zielonego pojęcia o całej tej sadze, ale Wiedźmin 3 ma świetne oceny, a ja właśnie sprawiłem sobie kompa, który tą grę w końcu udźwignie, i nie wiem czy odpalać ja teraz już, czy jednak poświęcić czas na zaznajomienie się z wcześniejszymi grami/książkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym proponował zagrać w gry (poprzednie), książek czytać nie musisz (sam nie czytałem) ale z grami jest się dobrze zaznajomić bo sporo smaczków, znajomych postaci.

Jestem fanem silnika 1 (stare dobre czasy), niektórych on odrzuca ale warto się przemóc mimo, że gra ma trochę irytujących mechanizm to jej klimat jest FANTASTYCZNY

niczym Planescape Torment czy KOTOR 2, aż sie łezka w oku kręci :) Muzyka także obłędna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@GoHomeDuck na pewno znajomość zarówno książek jak i poprzednich gier ułatwi wejście w świat. Akcja gier dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z książki. Myślę jednak, że spokojnie możesz grać w Dziki Gon bez przechodzenia poprzednich części. Ja nie grałem w pierwszego Wiedźmina i nie miałem problemów z rozeznaniem się w sytuacji w drugiej części (choć czytałem książkową sagę więc łatwiej było mi domyślić się niektórych kwestii). Może na początku będziesz miał troszkę mętlik z tym kto, kogo i dlaczego. Jeśli nie planujesz czytać książek to polecam przeczytać sobie jakieś streszczenie całej sagi by lepiej się orientować w sytuacji. A zwłaszcza warto zaznajomić się o co chodzi w relacji Geralt - Ciri - Yennefer.  Poza tym w wypadku gier w każdej części główny wątek fabularny to odrębna historia. Nie jest to tak jak w wypadku na przykład trylogii Mass Effect gdzie wszystkie części skupiają się na konflikcie ze Żniwiarzami. Mimo, że jestem fanem Wiedźmina to nie potrafiłem zatrzymać się dłużej przy pierwszej grze. Może dlatego, że gdy ją dostałem to miałem już za sobą Zabójców Królów (druga część) i system walki strasznie mnie odrzucał i zniechęcał do grania. Nie powiem więc nic o historii w niej bo nie ukończyłem. Natomiast druga część jest w mojej ocenie do dzisiaj grą wartą uwagi i nawet jeśli rzucisz się od razu na Dziki Gon to polecam kiedyś, przy braku ciekawych pozycji do ogrania, sprawdzić ją sobie :)

Edited by Arlekin

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, GoHomeDuck napisał:

@Arlekin A sama gra stanowi jakieś wyzwanie, czy to jednak bardziej interaktywna historia pod przykrywką RPG?

pytasz o Dziki on czy o Zabójców królów? Druga część była moim zdaniem trudniejsza od trzeciej. Nie oznacza to oczywiście, że "trójka" jest banalnie prosta. Co to to nie. Są tu dość trudne starcia z potężnymi przeciwnikami pokroju gryfa ale i grupka bandytów może sprawić problem jeśli nie będzie się uważało. Nie jest to co prawda poziom Dark Souls gdzie ginie się co kawałek ale myślę, że wyzwanie jakieś jest. Oczywiście pojawia się tutaj problem, który występuje chyba w każdym rpg czyli gdy bohater ma wysoki poziom to trudno poza wątkiem głównym znaleźć godnego przeciwnika. Myślę, że nie będziesz rozczarowany :) A jeśli już miałbym podać jakiś słaby punkt Dzikiego gonu to będzie to rozwój postaci. Myślę, że jest to najsłabszy element tej gry. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Arlekin napisał:

pytasz o Dziki on czy o Zabójców królów? Druga część była moim zdaniem trudniejsza od trzeciej. Nie oznacza to oczywiście, że "trójka" jest banalnie prosta. Co to to nie. Są tu dość trudne starcia z potężnymi przeciwnikami pokroju gryfa ale i grupka bandytów może sprawić problem jeśli nie będzie się uważało. Nie jest to co prawda poziom Dark Souls gdzie ginie się co kawałek ale myślę, że wyzwanie jakieś jest. Oczywiście pojawia się tutaj problem, który występuje chyba w każdym rpg czyli gdy bohater ma wysoki poziom to trudno poza wątkiem głównym znaleźć godnego przeciwnika. Myślę, że nie będziesz rozczarowany :) A jeśli już miałbym podać jakiś słaby punkt Dzikiego gonu to będzie to rozwój postaci. Myślę, że jest to najsłabszy element tej gry. 

Za cholerę nie zgodzę się, że 3 jest łatwiejsza od 2.... Grałem we wszystkie części i to trójka była najbardziej wymagająca na najwyższym poziomie. Szkopuł tylko w tym, że nie gralem premierowo, więc nie wiem czy na starcie ten poziom był już dostępny (czyt. nie wiem czy graliśmy na tym samym). Przez większość gry na niskich poziomach grupka obdartych brudasów z palkami to było mega wyzwanie bo mogli Cię sciągnąć na dwa strzały. Nie raz też musiałem sobie podarować jakiegoś stwora i wrócić gdy już trochę się napakowałem (zdobyłem lepszy rynsztunek, podbiłem poziom olei). Dwie poprzednie był bardziej liniowe pod tym względem więc nie było mowy by pojawił się przeciwnik nie do zabicia.

Do słabości Dzikiego Gonu zaś raczej bym zaliczył loot - to w sumie sam badziew. Bronie i zbroje zbiera się na sell bo najlepszy sprzęt to rynsztunek wmiedźmiński. Cała frajda z otwierania skrzynek, których nota bene jest sporo w grze, znika bardzo szybko.

Jeśli chodzi o klimat to najbardziej podobał mi się w pierwszej części. Był mroczny, szary i dość brutalny (nie licząc zaliczania panienek za karty - to była tragedia by z Wieśka robić jakiegoś żigolaka).

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, ChodzNaGrzyby napisał:

A gdyby tak wyjąć z Wieśka całą fabułę, dałoby się w to grać?

Nie. To historia jest największą zaletą tej gry. Mówię tutaj o Dzikim Gonie ( granie w jedynke to masochizm, już Gothic miał lepszy model walki, bez ściemy ). Nawet side questy mają swoje historyjki, co powinno być wzorem dla wszystkich rpg. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ChodzNaGrzyby napisał:

A gdyby tak wyjąć z Wieśka całą fabułę, dałoby się w to grać?

Imo - tak. Nawet wszystkie pytajniki na Skellige odwiedziłem :P Aczkolwiek "wyjmowanie" fabuły z RPGa to głupota. To nie są Dark Soulsy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 2.11.2018 o 00:03, Airoder napisał:

Za cholerę nie zgodzę się, że 3 jest łatwiejsza od 2.... Grałem we wszystkie części i to trójka była najbardziej wymagająca na najwyższym poziomie. Szkopuł tylko w tym, że nie gralem premierowo, więc nie wiem czy na starcie ten poziom był już dostępny (czyt. nie wiem czy graliśmy na tym samym). Przez większość gry na niskich poziomach grupka obdartych brudasów z palkami to było mega wyzwanie bo mogli Cię sciągnąć na dwa strzały. Nie raz też musiałem sobie podarować jakiegoś stwora i wrócić gdy już trochę się napakowałem (zdobyłem lepszy rynsztunek, podbiłem poziom olei). Dwie poprzednie był bardziej liniowe pod tym względem więc nie było mowy by pojawił się przeciwnik nie do zabicia.

Do słabości Dzikiego Gonu zaś raczej bym zaliczył loot - to w sumie sam badziew. Bronie i zbroje zbiera się na sell bo najlepszy sprzęt to rynsztunek wmiedźmiński. Cała frajda z otwierania skrzynek, których nota bene jest sporo w grze, znika bardzo szybko.

 

Opinię o poziomie trudności piszę na podstawie osobistych doświadczeń. W Zabójcach królów o wiele więcej razy musiałem powtarzać starcia z silnymi przeciwnikami pokroju Kejrana i ogólnie jak sobie przypominam to częściej zdarzało mi się tam zginąć niż w Dzikim Gonie a obie ogrywałem na trudnym. Rozumiem jednak, że ktoś może mieć odmienne doświadczenia.

Jeśli chodzi i łupy to faktycznie. Teraz dopiero zwróciłem uwagę. Chociaż jeśli dobrze pamiętam to można było znaleźć zbroje nie będące wiedźmińskimi ale również warte uwagi. Chodziłem w zbroi szkoły kota i pamiętam, że dopóki nie mogłem założyć jej najmocniejszej wersji to nosiłem coś innego od jego słabszej wersji. A już w wypadku wysokopoziomowego ekwipunku to bolączka wielu rpgów, że niemal niemożliwym staje się znalezienie lepszego uzbrojenia.

 

Ogrywam sobie teraz Dziki Gon razem z dodatkami i stoję przed bardzo trudnym wyborem.

Spoiler

związek z Triss czy Yennefer

Przyznam, że jest to najtrudniejszy wybór przed jakim stanąłem w jakiejkolwiek grze. Podejrzewam, że łatwiej mają Ci, którzy nie czytali książki. Osobiście wolę rudą ale ze względu na historię z książki nie jestem w stanie jej wybrać. A wy jak wybraliście?

Edited by Arlekin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...