Jump to content
Cardinal

Wiedźmin/Witcher (seria)

Recommended Posts

Pytanie co do pierwszego Wieśka, kiedy tam fabuła się rozkręca? Początek z całym wprowadzeniem, zapowiada dość mocarny scenariusz, ale już od obrzeży wyzimy do pierwszej godziny w samym mieście musiałem wlewać w siebie litry kawy by tylko nie zasnąć. Jestem w stanie zrozumieć najgorszy system walki we wszechświecie, jeżeli coś go wynagradza, klimat jak narazie to zdecydowanie za mało. Więc jak?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, dla mnie wiedźmin w już 2 akcie był świetny (przeszedłem ten akt tak ze 3 razy jednego dnia bo jeśli zrobiłem pewne rzeczy w złej kolejności to postęp fabularny się blokował) , a system walki jest po prostu oryginalny i na początku też miałem z nim spore problemy ale potem jak już załapałem o co chodzi to go polubiłem.

Edited by Forafix

Share this post


Link to post
Share on other sites

na ograniczenia nie zwracałem uwagi

Jak można nie zwracać uwagi np. na fakt, że musimy obejść pół mapy żeby dojść do jakiegoś celu który mamy przed nosem, a do którego drogę blokuje nam kamień sięgający do pasa albo półmetrowa górka? Eksploracja terenów z drugiego aktu i bieganie po Loc Muinne to bezsprzecznie jedne z najgorszych doznań jakie pamiętam z cRPG. Jak widziałem że znowu muszę się przedzierać pomiędzy budynkami i uliczkami, bo na każdym kroku mam kupkę gruzu nie do przeskoczenia to miałem dość.

@Kapparino

Nie pamiętam dokładnie co się działo w którym akcie, ale akcja rusza do przodu po śledztwie detektywistycznym. To chyba najgorszy i najnudniejszy moment w całej grze, jak musimy szukać dowodów i kryształów. Później już leci szybko i intensywnie, a bunt nieludzi w końcowych etapach to już prawie slasher :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ja wiem? Mi akurat samo sledztwo podobalo sie nawet bardzo, jedynie co mnie draznilo to wlasnie te kule i rozmieszczanie je w monolitach. Trzeba bylo pokonywac dlugie dystanse na bagnach, poniewaz proste drogi byly blokowane przez niewidzialne sciany. Samo szukanie krysztalow tez nie bylo za ciekawe, choc wlasciwie wystarczylo wykonywac questy i w praktyce one samy wpadaly w nasze lapska =P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedynym minusem dla mnie jedynki wiedźmaka był poziom trudności walk, który był niski. Bardzo niski. Wręcz ostatni boss to śmiech na sali i metoda - zaklikaj, walnij aardem, zaklikaj sprawdzała się świetnie. Grałem na najwyższym poziomie trudności bo to przecież wiedźmin.

Całą fabułę uważam za świetną, cały klimat był ekstra. Odmęty były sielankowe i trochę nudnawe ale takie w sumie miały być.

W drugiej części jest to samo. Walka jest ciężka jedynie w samouczku, tylko tam. Potem - aard, zaklikaj na śmierć. Jak nie ma tarczy możesz swobodnie olać aard. Fabuła również mi się podobała, nawet bardziej niż w jedynce. Szczególnie dużo nacisk położony na politykę.

Nie wiem czego się czasem ludzie spodziewają. Gra powstaje czerpiąc masę z prozy sapka, jest w duchu jego pięcioksięgu a tam od polityki, intryg itp aż kipi. Walka pojawia się raz na ruski rok jako tło, wprowadzenie, powód do umieszczenia wiedźmaka gdzieś gdzie ma być.

BTW kto pamięta jak jest na wiedźmina i strzygę? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te koszmarne lokacje w pierwszych dwóch częściach to chyba skutek projektowania lokacji na modłę tych robionych przez Bioware (nie bez powodu W1 jest na Aurora Engine), a jako że Bioware to niekwestionowani mistrzowie jeśli chodzi o koszmarne i zamknięte lokacje to jakoś wcale się nie dziwie że tak wyszło. Tym bardziej cieszy fakt, że w końcu się czegoś nauczyli i nie będę musiał drugi raz przeżywał lokacji typu bagna i krzaczki tarasujące mi drogę niczym mur.

W sumie dziwne, że Wiedźmin nagle zbiera baty za lokacje, czasem nawet od ludzi którzy bardzo lubili Mass Effect :P

Odmęty były sielankowe i trochę nudnawe ale takie w sumie miały być.

Odmęty były świetne i klimatyczne. Przy okazji muszę się zgodzić z b3rtem, że W2 najbardziej właśnie brakowało tego charakterystycznego słowiańskiego klimatu, który pozwalał mi odróżnić to od innego losowego świata ze smokami i potworami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi akurat samo sledztwo podobalo sie nawet bardzo, jedynie co mnie draznilo to wlasnie te kule i rozmieszczanie je w monolitach.

Ja źle pamiętam ten moment, bo grałem wtedy na wersji bez łatek i złapałem buga który uniemożliwiał mi ruszenie dalej (o ile pamiętam to coś z dziadkiem na bagnach, chyba znalazłem jego chatkę zanim z nim pogadałem, powiedziałem mu że wiem co robi i on się obraził, nie dając mi potrzebnych fabularnie informacji). Musiałem skorzystać z pewnego tricku z forum CDP który umożliwił mi przedwczesne znalezienie ciała detektywa, przy którym były wszystkie brakujące kule i ucięcie całego wątku śledztwa. Przy kolejnych podejściach już wiedziałem jak to ominąć, ale zawsze ten fragment mi się źle kojarzy.

Te koszmarne lokacje w pierwszych dwóch częściach to chyba skutek projektowania lokacji na modłę tych robionych przez Bioware

W jedynce może i tak, ale dwójka była już na całkiem innym silniku. Bardziej bym powiedział że to kwestia utrzymania stałego framerate'u i obniżenia wymagań, bo grafika jak na tamte czasy była świetna, a jakoś to musiało działać, zwłaszcza że gra ukazała się też na konsolach.

W sumie dziwne, że Wiedźmin nagle zbiera baty za lokacje, czasem nawet od ludzi którzy bardzo lubili Mass Effect

Ja do ME podchodziłem bardziej jak do pochodnej od Gears of War, zwłaszcza do dwójki i trójki. I tak szczerze to przy grze trzymało mnie to samo co przy Wiedźminie: historia i wybory. Reszta już taka sobie była.

Poza tym to zapomniałem o jednym. Strasznie w W2 brakowało mi sensownych polowań. Myślałem że zlecenia będą polegały na zabijaniu co silniejszych potworów, a nie na zakopywaniu krecich nor w lesie, czy questach rodem z MMO w stylu "zabij 60 harpi i przynieś mi ich pióra". Na szczęście trójka to też ma poprawić i polowanie na legendarne maszkary będzie lepiej zrealizowane. Tak przynajmniej wnioskuje po trailerach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Odmęty były świetne i klimatyczne.

Dla Ciebie świetne i klimatyczne, dla mnie sielankowe i nudnawe. Wyzima i podgrodzie biła wszystko na głowę jak chodzi o klimat.

brakowało tego charakterystycznego słowiańskiego klimatu

A ten klimat jest charakterystyczny dla świata wiedźmina ponieważ...? Nigdy go nie wyczułem czytając pięcioksiąg.

polowanie na legendarne maszkary

Jeżeli mówimy o gryfie itp to żadne legendarne maszkary, poziom im legendarności jest taki sam jak graveira czy mantykory. Ciężko mi skojarzyć jakiegoś legendarnego stwora z wiedźmina poza samym Dzikim Gonem.

Poza tym w dwójce dostajesz zlecenie na ubicie Starucha w 1 akcie - całkiem niezłe jak mogę podkreślić. A te z ogloszeń to o ile się mylę takie bardziej "robótki na szybkiego". Poza tym w jedynce był quest - odwiedź 5 kapliczek, ubij 5 grup wrogow - albo dymaj nad jezioro i wybij co wylezie. Więc jakiejś większej różnicy nie widzę.

Zgodzę się, że samo polowanie wyglądało ciekawiej, aczkolwiek czemu ten gryf się nie rzucił z powietrza na wiedźmina to nie pojmuje. To tak jakby myśliwy rzucił dartem w tygrysa kolo zdobyczy a potem go gonił ze strzelbą a on by uciekał. Trochę gupie i pod publikę to to...

Jedynie mam nadzieję, że nie będą egzaltować jakoś roboty wiedźmińskiej. Geralt to fachowiec, ani mu do zachwytów nad tym co robi ani do robienia z siebie bóg wie jakiego majstra. Robi co umie i tyle, dla niego utłuczenie gryfa czy bazyliszka (kuroliszka) to "another job day" ni mniej, ni więcej. Mam nadzieję, że w grze będzie to oddane. I mam nadzieję, że będzie również pokazane przygotowywanie się, ocenianie przeciwnika itp.

No i najważniejsze - Geralt nie kiwnie palcem, chyba, ze mu ktoś za to zapłaci :)

Edited by aliven

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli mówimy o gryfie itp to żadne legendarne maszkary, poziom im legendarności jest taki sam jak graveira czy mantykory.

Trochę koślawo użyłem stwierdzenia "legendarny". Chodziło mi bardziej o polowanie na konkretnego, większego zwierza, a nie rozbijanie jajek po lesie czy zbieranie piór. To jest wiedźmin, zawodowy zabójca potworów, a nie popierdek na posyłki. Trójka pod tym względem zapowiada się dużo lepiej: już widzieliśmy gryfa, tego rogatego dziwaka z pierwszego trailera i artów promocyjnych itd. Zresztą, sami twórcy w wywiadach mówią że mają zamiar przywiązać większą wagę do konkretnych zleceń (tropienie, polowanie, zabicie, oddanie trofeum) niż miniquesty, co mnie ogromnie cieszy.

A te z ogloszeń to o ile się mylę takie bardziej "robótki na szybkiego". Poza tym w jedynce był quest - odwiedź 5 kapliczek, ubij 5 grup wrogow - albo dymaj nad jezioro i wybij co wylezie. Więc jakiejś większej różnicy nie widzę.

A ja widzę dużą różnicę. W jedynce też ten potencjał był niewykorzystany, ale mieliśmy zadania na konkretne potwory. Albo grupki, albo jednego, konkretnego wieprza w stylu bestii z kanałów czy uber ghula na cmentarzu. W dwójce przekombinowano i zamiast polować biegamy po lesie i wrzucamy petardy do dziur, opcjonalnie rozbijamy jajka. Zadania godne zmutowanego łowcy potworów.

Zgodzę się, że samo polowanie wyglądało ciekawiej, aczkolwiek czemu ten gryf się nie rzucił z powietrza na wiedźmina to nie pojmuje.

Rozpatrywanie gier komputerowych w kontekście zwykłej, ludzkiej logiki zwykle mija się z celem. Nie tylko gier, filmów czy książek tak samo. Tak miało być i tyle, nie ma co roztrząsać po co i dlaczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przy okazji muszę się zgodzić z b3rtem, że W2 najbardziej właśnie brakowało tego charakterystycznego słowiańskiego klimatu, który pozwalał mi odróżnić to od innego losowego świata ze smokami i potworami.

Możecie sprecyzować o co chodzi z tym "charakterystycznym słowiańskim klimatem"? Mnie wystarczała polska wersja językowa, która miała właśnie ten "słowiański" język, który w dodatku był bardzo dobrze (na tle innych polonizacji) zrobiony. Jedna z nielicznych serii, którą wolałem w wersji polskiej, a nie angielskiej.

Poza tym to zapomniałem o jednym. Strasznie w W2 brakowało mi sensownych polowań. Myślałem że zlecenia będą polegały na zabijaniu co silniejszych potworów, a nie na zakopywaniu krecich nor w lesie, czy questach rodem z MMO w stylu "zabij 60 harpi i przynieś mi ich pióra". Na szczęście trójka to też ma poprawić i polowanie na legendarne maszkary będzie lepiej zrealizowane. Tak przynajmniej wnioskuje po trailerach.

Dla mnie szkoda było, że nie było dobrze zrealizowanego aspektu polowania. Po prostu wchodziłeś do leża stwora, zabijałeś go, zabierałeś co trzeba i wracałeś po nagrodę. Podejrzewam, że w praktyce pod tym kątem wiele się nie zmieni (to, co widziałem na wideo mnie nie przekonało). Te pióra harpii to był straszny grind, ale związany z zadaniem w grze, więc można to było zrozumieć, bo wcale nie chodziło o polowanie na potwory.

Moim zdaniem cały system walki w "Wiedźminach..." był zrealizowany albo słabo (1), albo co najwyżej przeciętnie (2).

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt

Wiedźmini SĄ popierdkami na posyłki. Silnymi, szybkimi i znającymi się jak nikt na swoim fachu, ale większość ich roboty to drobnica za drobne pieniądze. W końcu muszą z czegoś żyć.

Redzi książki czytali.

I też nie ogarniam słowiańskiego klimatu. Bo bagna? Bo krasnoludy? Bo graveiry, ghule, bloedezuigery (czy jak to tam szło)? A może bagna i "średniowieczne" miasteczko są słowiańskie?

Edited by 2real4game

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej chodzi o teksty, grafikę a przede wszystkim muzykę. Niby podobne melodie są w każdym fantasy, tutaj jednak ma od groma naleciałości typowo słowiańskich.

Do tego sam design, zwłaszcza podgrodzia. Nie wspomnę nawet o potworach, które w większości są typowo nasze, posiadają nasze nazwy itd.

W jedynce rzeczywiście ten klimat mocno czuć. W dwójce już mnie, ona jest taka bardziej typowa. Ale to wcale nie oznacza, że jest gorsza. Jednak mam nadzieję, że w trójce będzie powrót do naszych + może jakieś naleciałości związane z rodzimowiercami itd. Coś, co pokaże światu jak nasza historia i nasza mitologia jest bogata - a tak niestety mocno zapomniana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możecie sprecyzować o co chodzi z tym "charakterystycznym słowiańskim klimatem"?

Chodzi o całokształt gry. Porównaj sobie dowolny element z W1 i W2, a wyjdą różnice. Już w samym bestiariuszu W1 czerpie garściami ze słowiańskich wierzeń i legend: południce, północnice, topielce, strzygi, alpy, bruxy, kuroliszki itd. W dwójce za to mamy smoka, nekkery (które wywodzą się z legend skandynawskich, o ile się nie mylę), upiory, harpie, gargulce itd. Jeszcze orków i goblinów do szczęścia brakowało. Mało? Wystrój świata. W jedynce mieliśmy ładne plenery, pola zbóż uprawnych, typowo słowiańskie chatki i gospody (jak ktoś nie wierzy to niech sobie porówna z dowolnym skansenem z południowej Polski) itd. Dwójka to lasy z nienaturalnie wielkimi drzewami i typowe miasta i ruiny. Muzyka. Tutaj nie ma co się rozpisywać, wystarczy porównać dowolny utwór z jedynki i dwójki. Przecież ten main theme z W2 spokojnie można by było wrzucić pomiędzy utwory z dowolnego Baldurs Gate czy innego Neverwinter Nights i nikt nie zauważyłby różnicy. Pod względem odzywek i używanego języka w obu grach jest jednakowo, w obu pierwsza klasa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu się niestety zgadzam. O ile jako grę bardziej cenię dwójkę, to względem klimatu jedynka jest cudowna. I muzyka, i otoczenie, prawie każdy dialog, swojska popijawa w karczmie okraszona filozoficznymi przemyśleniami. Recytowanie Mickiewicza w czwartym akcie już zupełnie mnie w tym względzie rozwaliło. Ale powiem, że te zaśpiewy z trailerów trójki i inne składowe sprawiają, że mam wrażenie, że W3 będzie znowu trochę bliżej tej swojskości z jedynki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są kikimory, strzygi, południce, ale są i inne. Sapkowski czerpał tak samo z mitologii słowiańskiej jak i ze skandynawskiej, celtyckiej, czy innych. Gdzie bóstwa (chociażby "Światowid", Radegast, Marzanna), gdzie słowiańskie imiona?

A jakie będzie nacisk na "słowiańskie klimaty" w trójce to widać po prezentowanym wszędzie gryfie :)

Klimat jest lepszy w jedynce. To prawda, lecz nie bierze się to ze "słowiańskości", tylko z tego co napisał R1P.

Edited by 2real4game

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, słowiański klimat dla mnie w jedynce był jedynie, jedynie w odmętach i było to aż tak przejaskrawione, że myślałem, iż Geralt zaraz złapie za motykę i kapustę będzie sadził.

Podgrodzie i Wyzima to dla mnie stricte średniowieczna architektura. Mogłyby być to średniowieczne Niemcy.

Dla mnie bardzo dobrze, że nie ciężej przypiąć łatkę W2, sam Sapkowski mówił, że jego świat nie jest jakąś wariacją naszego, to nie jest jakaś przeszłość czy coś. To po prostu świat - ani on słowiański, ani celtycki. Jak już chcecie szukać to szukajcie powiązań z albionem i legendami arturiańskimi, bo na tym się Sapek wzorował.

@b3rt

Rozwaliło mnie to stwierdzenie aby nie oczekiwać jakichś wzorców z naszego świata w grze czy filmach. To ja spytam - czemu ten gryf nie zatańczył kankana a potem razem z Geraltem nie mieliśmy erotycznej sceny, gdzie uwili własne gniazdo i doczekali się pisklaków? No co? Przecież może ten strzał z bełtu to odpowiednik zalotów w zyciu Gryfów. Co najmniej powinien zgwałcić wiedźmina.

Boże, widzisz i nie grzmisz...

Dosłownie parafrazując koksa spod bloku "odleciał to odleciał, na siusiak drążyć temat?!"...

Edited by aliven

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są kikimory, strzygi, południce, ale są i inne.

No są, i co z tego? W W2 są tylko te inne, same kombinowane kejrany czy inne krabopająki. Jedynie zgilec i utopiec jako tako trzymają się koncepcji. To że nie wszystkie potwory z W1 są wyciągnięte ze słowiańskiej spuścizny nie plusuje dwójki, w żaden sposób.

Gdzie bóstwa (chociażby "Światowid", Radegast, Marzanna), gdzie słowiańskie imiona?

Nie rozumiem o co ci chodzi teraz. To nie był świat stricte słowiański tylko inspirowany słowiańskim. Może jeszcze polskich królów byś tam wrzucił? Mieszko I jako boss aktu?

sam Sapkowski mówił, że jego świat nie jest jakąś wariacją naszego, to nie jest jakaś przeszłość czy coś.

Jakiś link? Czy na osobności ci to mówił? To co Sapkowski wyraźnie zaznaczył to że gra i książka to osobne sprawy. Oceniamy dwie gry między sobą, co mnie obchodzi Sapkowski i jego inspiracje przy pisaniu książki? Gry to taki fanfic, nie są kanoniczne.

Rozwaliło mnie to stwierdzenie aby nie oczekiwać jakichś wzorców z naszego świata w grze czy filmach.

Jak ktoś szuka logicznych zachowań w działaniu fantastycznej istoty z książki czy gry to autentycznie się zastanawiam czy żartuje czy nie ma ze sobą jakiegoś problemu.

Boże, widzisz i nie grzmisz...

Lepiej bym tego nie ujął.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jakiś link? Czy na osobności ci to mówił? To co Sapkowski wyraźnie zaznaczył to że gra i książka to osobne sprawy. Oceniamy dwie gry między sobą, co mnie obchodzi Sapkowski i jego inspiracje przy pisaniu książki? Gry to taki fanfic, nie są kanoniczne.

Nie do końca. Oczywiście, fabuła gier to taka adaptacja twórczości Sapkowskiego, ale o ile dobrze pamiętam (mogę się mylić), że ludzie z CDP(R?) zawsze podkreślali, że starali się jak najbardziej trzymać się tego, co autor stworzył - bazować na jego twórczości - a nie tworzyć własne lore?

Jak ktoś szuka logicznych zachowań w działaniu fantastycznej istoty z książki czy gry to autentycznie się zastanawiam czy żartuje czy nie ma ze sobą jakiegoś problemu.

Fantastyka fantastyką, ale nawet tam powinna istnieć wewnętrzna spójność, więc nie odrzucałbym tak od razu szukania logicznych zachowań w działaniu fantastycznej istoty z książki. Choć tutaj Lem mógłby powiedzieć, że to co jest logiczne dla nas wcale nie musi być logiczne dla innych stworzeń...

Edited by Holy.Death

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt

W którym miejscu plusuję dwójkę, bo nie zauważyłem?

Chodzi mi po prostu o to, że same potwory nie decydują o klimacie gry. A w szczególności o jego słowiańskości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, jedynka chyba za chwilę przejdzie na pierwsze miejsce ex aequo z pierwszym Stalkerem w kategorii najbardziej przehajpowana gra świata według graczy.

Dobra, może to ja jestem dziwny, czegoś nie łapię, czy coś źle robię, ale co w pierwszym Wiedźminie (oprócz klimatu) stoi na co najwyżej niezłym poziomie? Grę miałem ochotę usunąć z dysku już po godzinie, ale na swoim własnym przykładzie wiem, że są epickie produkcje, które rozkręcają się po jakimś czasie, ale wmuszam w siebie to coś już chyba z 3-4 godziny, i dalej już nie pociągnę. Teraz biegam po jakimś bagnie (obrzydliwa lokacja, jak ktoś wcześniej pisał, Bioware approved) i szukam jakiś pierdół zaginionego maga czy coś... Fabuła nadal stoi w miejscu, walk staram się unikać, bo 5 sekund walki i mam odruchy wymiotne. Obecnie rzeczą, która sprawiała mi największą przyjemność było bieganie po obrzeżach Wyzimy i zbieranie kwiatków i ziół.

Jakieś "rady" dla niewiernego? I by nie było, jestem raczej sporym fanem cRPG, który wiele potrafi wybaczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt

Nie rzucę Ci linkiem ponieważ jest to w spisanym wywiadzie sapka. Takim książkowym. I tam wyraźnie mówi, że czasami mu zarzucano np "że wtedy tak nie mówiono", na co odpowiada, że nie ma żadnego wtedy bo to jego świat a nie nasze średniowiecze z fantastyką.

Bodajże to ta książka, aczkolwiek dawno czytałem i trochę za jasna ta okładka, w domu nie chce mi się szukać http://merlin.pl/His...t/1,423650.html

Dalej - co do Gryfa. Jest to drapieżnik, przypuszczam, że terytorialny bo jest raczej typem samotnika. Upolował właśnie zdobycz. Za cholere by jej nie oddał po czymś takim. Logika jakakolwiek, czy to fantasy czy czegoś innego, zakłada, że ZWIERZĘ (a tym jest de facto, nigdzie w całym sapku nie ma wzmianki, że mają jakąkolwiek inteligencję większa od lwa czy orła), nie będzie porzucało tego co przed chwilą upolowało na swoim terytorium bez wyraźnego, super zagrożenia. Widzisz filmik został sklecony aby pokazać jak to fajnie Geralt zasuwa w przycinającym się filmiku po rzeczkach i krzaczkach goniąc Gryfa. Tylko po to. O ile ciekawiej by było gdyby ten Gryf rzucił się na Geralta, potarmosił się z nim trochę a gdyby dostał w papę porządniej WTEDY by zaczął zwiewać, i WTEDY byłby sens w tej ilości juchy jaką zostawiał na kamieniu, a i tak prędzej by się wykrwawił przy takich ilościach niż doleciał do leża. Możliwe, że w grze tak było nawet, tego nie pokazali.

Widzisz ja po książkach, grach sapka o wiedźminie wymagam tego co dawały. Wiarygodności przedstawionego świata, faktu, że drapieżnik zachowuje się jak drapieżnik. Gdyby to był roślinożerca to ok, taki pan mógłby faktycznie uciec od żerowiska gdyby został zaatakowany przez coś czego by nie widział. W przypadku gryfa to jak odganiać lwa kamiem i liczyć, że będzie uciekał do legowiska. Nie, odwróci się i rzuci na nas.

Ja po prostu wymagam logiki od tego świata - znam pojęcie zawieszenia niewiary, ale jak nagle bez żadnego wytłumaczenia by magowie zaczeli się komunikować na duże dystanse bez magoskopu, również bym uznał to za bzdurę. Skoro Smoki w Skyrimie nie zieją ogniem de facto a używają odpowiednich smoczych słów to chcę gdy gra daje mi możliwość uciszenia ich aby przestały ziać ogniem itp.

Powtórzę - Gryf to drapieżnik o inteligencji zwierzęcia, oczekuję od niego dokładnie takiego zachowania. Nie oczekuję od niego wiedzy spoza dostępnej dla niego puli ("O w rzyć, to wiedźmin, kuźwa, i białe kudły, ja chrzanię Geralt, walić tą sarenkę dymam z dala stąd"). O ile sensowniej by było gdyby zamiast strzału z kuszy Geralt trzasnął igni i dopiero potem strzelił, ogień by mógł odstraszyć Gryfa i właśnie go zmusić do lotu i opuszczenia zdobyczy. Nie trzeba się wysilać aby wszystko było zgodne z logiką świata.

Tłumaczenie "bo to fantasy więc każdą bzdurę jaką pokażą należy uszanować" jest nieprzekonujące jak dla mnie. I głupie.

Mam nadzieję, że w grze to naprawią. Mam dość efektownie wyglądających bzdur od czasu Avatara i Pacific RIm.

Ktoś pisał wyżej, że Geralt wchodzi do leża potwora i go zabija. No i tak było w 90% przypadków w książce. Geralt wchodził do leża i zabijał. Albo właził na terytorium i jak kretyn czekał aż do zaatakuje. I tak to powinno wyglądać. Pokazanie jak tropi zwierzynę do jej leża jest tym na co liczę. Studiowanie bestiariusza również, cholera ja chcę, gdy będziemy walczyć z Gryfem aby nas zmasakrował jak będziemy nieprzygotowani, bez opracowanej taktyki, odpowiednich eliksirów.

Z innej beczki, tak sobie podumałem - czemu nikt w książkach, grach, nie próbował zabijać wiedźmina za pomocą trucizn, magii oddziałujących na układ nerwowy. Jest w książce wyraźna wzmianka, że wiedźmini mają tak delikatny układ nerwowy, że jakakolwiek ingerencja w niego może mieć dla nich fatalne skutki. Więc trucizny paraliżujące lub magia powinny być zabójczo skuteczne, a jednak nie przypominam sobie użycia ich chociaż raz. Nawet główny zły pięcioksięgu, nie użył ani razu w ostatnim starciu tego.

Edited by aliven

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że na początku pisania Wiedźmińskich historii Sapkowski nie miał jeszcze spójnej koncepcji Geralta. Przecież w historii o strzydze Geralt praktycznie bez szwanku wyszedł ze starcia z samą strzygą, ale już odczarowana królewna tak go poharatała paznokciami w szyję że wymagana była wielodniowa kuracja w świątyni Melitele. A przecież wiedźminom takie rany powinny sie szybko goić. Zresztą w tym samym opowiadaniu mamy "Vizimira z Novigradu", a w Sadze okazuje się że stolicą Redanii jest Tretogor.

Ale na temat - owszem jeżeli zaatakujemy potężnego potwora nieprzygotowani, to powinniśmy dostać bęcki (poza najłatwiejszym poziomem dla casuali), np. sam na Azara Javeda (który był odpowiednikiem Vilgefortza) przygotowałem najlepszy oręż, trujące smary na ostrze i oczywiście eliksiry, a walka łatwa nie była.

Myślę że dobrym pomysłem byłby medalion generujący iluzję (jak ten który dostał Geralt od Fringilli w "Pani Jeziora"), można by wtedy wygenerować "ducha" odciągającego uwagę przeciwników.

Edited by Hagan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, fabuła gier to taka adaptacja twórczości Sapkowskiego, ale o ile dobrze pamiętam (mogę się mylić), że ludzie z CDP(R?) zawsze podkreślali, że starali się jak najbardziej trzymać się tego, co autor stworzył - bazować na jego twórczości - a nie tworzyć własne lore?

Tylko że dyskusja w ogóle nie dotyczy Sapkowskiego i jego świata, nie w tym momencie. Chodzi o porównanie dwóch części gier, tyle. Jedynka była bardziej swojska niż dwójka, bez względu na to czy miało tak być czy nie. Nie przeczę że Sapkowski chciał stworzyć uniwersalny i nowy świat (i że na nim chcieli wzorować się twórcy), jeśli będziemy porównywać światy z sagi z tymi z grami to będzie można lać baty na jedynkę za to że była zbyt słowiańska. Jednak w tym momencie chodzi o różnice pomiędzy grami. Może faktycznie dwójka była bliżej sagi książkowej (czytałem ją lata temu i nie pamiętam za dobrze), jednak nie o to w tej rozmowie chodzi.

Fantastyka fantastyką, ale nawet tam powinna istnieć wewnętrzna spójność, więc nie odrzucałbym tak od razu szukania logicznych zachowań w działaniu fantastycznej istoty z książki.

Fantastyczne istoty mają to do siebie że są zmyślone, więc tak długo jak nie zachowują się całkowicie irracjonalnie (czyt. nie tańczą salsy w świetle gwiazd) nie powinniśmy szukać zachowań z naszego punktu widzenia nielogicznych. Nawet wśród autentycznych drapieżników niektóre polują otwarcie, niektóre z ukrycia, więc zakładanie że ucieczka gryfa jest nielogiczna trochę mija się z celem w momencie w którym nie mamy żadnych konkretnych podstaw żeby określić jak taki gryf by się zachował w normalnych okolicznościach. Poza tym to gra, a w grach (tak samo jak w książkach) trzeba określić pewien margines błędu logicznego żeby opowieść była strawna. Bo czy w W2 smok nie mógł po prostu unieść się w powietrze i spalić Geralta na szczycie wierzy? Zamiast siedzieć na krawędzi i dawać się lać po gębie? Tak jak paliła nas wiwerna w Dark Souls?

Chodzi mi po prostu o to, że same potwory nie decydują o klimacie gry.

Dlatego wymieniłem więcej rzeczy niż tylko same potwory.

Jest to drapieżnik, przypuszczam, że terytorialny bo jest raczej typem samotnika.

Ile gryfów w swoim życiu przebadałeś żeby snuć takie teorie? O gryfie wiemy tyle że jest gryfem, więc zakładanie jakichkolwiek teorii mija się z celem w tym momencie. Jak ukaże się gra albo sensowny bestiariusz z W3 to pogadamy czy jest samotnikiem czy nie, terytorialnym czy nie, jak poluje itd.

Upolował właśnie zdobycz.

Chwila, chwila, to Geralt polował na gryfa, nie odwrotnie.

W przypadku gryfa to jak odganiać lwa kamiem i liczyć, że będzie uciekał do legowiska. Nie, odwróci się i rzuci na nas.

A inny drapieżnik ucieknie żeby zaatakować z bardziej dogodnej pozycji, np. jaguar. Co to ma do gryfa?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up

Ale żaden nie ucieknie bo dostał kamieniem. Niech on sobie zacznie kołować, niech zobaczy kto go trzepnął i oceni czy warto. Niech zrobi cokolwiek, bo na razie to wyglądało na oskryptowane jak cholera. A skryptom w otwartym świecie mówię stanowcze NIE.

Poza tym z tego co kojarzę to Gryf akurat coś szamał jak go Geralt wypatrzył. A przynajmniej ruszał tak głową jakby odrywał coś od czegoś.

Widziałem kilkanaście bestiariuszy i jestem pewien, ze ten będzie kalką jak każdy jeden gryf w jakimkolwiek świecie fantasy. Terytorialny samotnik. Pewnie, że mogą zrobić coś innego ale TEN był samotnikiem albo jego stado było niewidzialne. Mówiono CHYBA też, że Geralt ma go ubić i, że gryf poluje na danym obszarze - czyli terytorialny.

Co do smoka to się akurat tutaj nie wypowiem, dawno nie grałem już w 2. Nie wiem nawet jaki to był smok a z tego co kojarzę to w wiedźminie było ich kilka rodzajów. Najbardziej logiczne wyjaśnienie, nie naruszające logiki świata to takie, że musiał odczekać n czasu między zionięciami, lubił bawić się jedzeniem (często smoki w fantasy mają osobowość kotów). Ale to akurat moje czyste gdybanie dlaczego smok może nie zionąć w fantasy na kogoś. Nie wiem dlaczego ten konkretny tego nie robił. O ile nie robił w tej walce bo ni cholery jej nie pamiętam, poza samym waleniem go po pysku.

Mnie po prostu razi taka sztuczność (strzała z bełtu odpala skrypt, gryf ucieka, quest się kontynuuje) i dziwaczne zachowanie gryfa. Pewnie, że mogę sobie snuć, że ten mógł np być chory albo stary, albo spieprzył jakiejś pogoni i był wystraszony. Ale to jest gdybanie. Na filmiku widzę - normalny gryf jak setki, wpieprza sobie coś, dostaje bełtem i ucieka chlapiąc juchą jak zarzynane prosię. I o gryfach wie się sporo, jak pisałem, każdy jeden to kalka gryfa z fantasy - taki archetyp. Coś jak fakt, że smoki mogą zionąć czymś, najczęściej ogniem, kapłani są dobrzy na nieumarłych, wampiry zdychają od słońca albo informacja, że Harpia to pół babsko - pół ptaszysko. Jak chce się łamać te konwencję to proszę bardzo ale sensownie wyjaśnić te zmiany.

OK - obejrzałem cały filmik dokładnie, do końca. Koniec dyskusji z mojej strony. Oskryptowane uwno, które mam nadzieję, że się nie pojawi nigdy w pełnej wersji, ja chce porządne AI a nie skrypty odpalające się bo tak. Brak konsekwencji (gryf ucieka bo dostał strzała, ale jak już dostanie za połowę życia to nie ucieka ale atakuje bo teraz jest to cacy), skrypt odpalony w połowie walki. Mam nadzieję, że to jedynie demko pokazujące możliwości a nie faktyczne dane z pełnej wersji. Jak wielką ja mam na to nadzieję...

BTW co to za miecz z runami?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tylko że dyskusja w ogóle nie dotyczy Sapkowskiego i jego świata, nie w tym momencie. Chodzi o porównanie dwóch części gier, tyle. Jedynka była bardziej swojska niż dwójka, bez względu na to czy miało tak być czy nie. Nie przeczę że Sapkowski chciał stworzyć uniwersalny i nowy świat (i że na nim chcieli wzorować się twórcy), jeśli będziemy porównywać światy z sagi z tymi z grami to będzie można lać baty na jedynkę za to że była zbyt słowiańska. Jednak w tym momencie chodzi o różnice pomiędzy grami. Może faktycznie dwójka była bliżej sagi książkowej (czytałem ją lata temu i nie pamiętam za dobrze), jednak nie o to w tej rozmowie chodzi.

Nie możesz toczyć rozmowy na temat uniwersum "Wiedźmina" w oderwaniu od niego. Mówisz o słowiańskości i przytaczasz nazwy pewnych potworów. Sęk w tym, że po angielsku jest to "Drowner". Niezbyt to słowiańskie, prawda? Wrażenie słowiańskości wywodzi się stąd, że język stanowi część kultury, ale wątpię, żeby Sapkowski tworzył "po słowiańsku". Tworzył w języku polskim. Stąd taka, a nie inna nazwa. Popatrz choćby na wilkołaki albo wampiry, które w języku angielskim mają swoje odpowiedniki. Dlatego mnie nekkery nie zdziwiły, choć w języku polskim brzmią obco. Przecież mogą istnieć krainy, w których potwory mają swoje własne nazwy i te nazwy są wiedźminom znane. Kultury przenikają się, oddziaływując na siebie wzajemnie. Jeżeli chcesz coś stricte z "Wiedźmina": "Doppler - inaczej zwany vexlingiem, mimikiem, mieniakiem, podwójniakiem, bedakiem [...]".

AS: Pisząc pierwsze opowiadania, nie miałem ambicji tworzenia świata. Tym, co mnie zajmowało, był klasyczny ? choć euhemeryzowany ? motyw bajeczny, weń zaś losy bohatera, opowieść i morał. Później, gdy przyszedł czas na wielotomową powieść heroic fantasy, świat musiał powstać, bez takowego wszak heroic fantasy nie ma. Mylą się jednak ci, co sądzą, że wprzódy spędziłem 5 lat na rysowaniu map, spisywaniu zaklęć, opracowywaniu bestiariuszy i kreśleniu drzew genealogicznych dynastii panujących. U mnie "świat" miał być wyłącznie tłem dla poczynań bohaterów. A po części alegorią.
AS: Fakt, dość zestawić Rivendell z odpowiadającą mu w przekładzie czeskim "Roklinką". Dzięki pierwszemu przekładowi Tolkiena utarło się, że fantasy to nazwy tajemnicze, romantyczne i dziwne aż do przesady. To również stało się klasyką i ja też od tego nie stronię. Wyznaję jednak zasadę onomastyki przemyślanej. Nazwy, choć tajemnicze i miłe uchu, mają być sygnałami, muszą współgrać z akcją i fabułą. Z upodobaniem stosuję też nazwy, do których pasuje zapożyczone z heraldyki określenie armes parlantes, herby mówiące, naprowadzające czytelnika na jakiś ślad ? czasem wiodący do erudycyjnej i językowej zabawy, czasem do materii legendarnej lub klasyki literackiej.
Edited by Holy.Death

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...