Jump to content
Stillborn

Slayer

Recommended Posts

Być może właśnie dlatego, że to jest płyta z samymi coverami (nie licząc Gemini).

Ale dla prawdziwego fana, to i tak pozycja obowiązkowa :]. Tym bardziej, że wersja Slayera tych kawałków dużo bardziej do mnie "przemawia".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat jeśli chodzi o covery Slayera w wykonaniu innych kapel, to niestety nie mam dobrego o tym zdania. Są poprawne (jak chociażby ten, o którym wspominasz), ale jakoś nie porywają. Chociaż niektóre zaskakują. Słyszeliście kawałek Raining Blood w wykonaniu Tori Amos?

Tu macie link do YouTube:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaprawdę powiadam Wam - stał się cud. Wcześniej omijałem szerokim łukiem Slayera i jego płyty, tylko pojedyncze utwory jako tako mi się podobały... Zachęcony waszymi radami postanowiłem odpalić ostatnią płytę, mimo dość sceptycznej miny... A tu taka niespodzianka ! Nie dość że mocne, to jeszcze dobre ! :P

Jestem pozytywnie zaskoczony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Słyszeliście kawałek Raining Blood w wykonaniu Tori Amos?

A słyszałeś w wykoananiu Vadera? To jest dopiero miażdżąca wersja...

Edited by Iskier

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Iskier

Pewnie sklerotyku :]. Wspominałeś mi o nim w topicu o Vaderze :].

@jaskier95

A słuchałeś kawałków z South of Heaven? Imho, to najspokojniejsza* płyta w dorobku Slayera.

*jakkolwiek dziwnie to brzmi :].

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam sobie temat o Slayerze, czytam...

I jakoś nie widzę tu ani słowa o płytce Christ Illusion. A przecież to płytka dosłownie genialna, bez słabych momentów, pełna soczystych kawałków i - co najważnejsze - oferująca pełne brzmienie. World Painted Blood jakoś mi tak głucho brzmi i choć pełno na niej dobrych numerów, to Christ Illusion na pewno ją przerasta i może spokojnie stanąć w szranki jeśli chodzi o miano najlepszej płyty Slayera :>

Swoją drogą, to ciekawi mnie fakt, iż chłopaki o dłuższego czasu prochu nie wymyśliły i spokojnie grają swoje, a mimo to nie czuć, by wcinali własny ogon (tak jak od dwóch krążków czyni to Dream Theater). Nie wspominając już o tym, że teksty mają cokolwiek prymitywne i gdyby ktoś kiedyś wpadł na pomysł, by przetłumaczyć je na polski, to wyszłoby coś pomiędzy grafomanią i lirykami Romana Kostrzewskiego :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wspomniałem o Christ Illusion, bo są albumy, które bardziej mi pasują :]. Dużo bardziej podeszły mi God Hate Us All i World Painted Blood, więc o nich pisałem więcej. Natomiast co do brzmienia WPB nie mam zastrzeżeń. Owszem, ChIl lepiej brzmi, ale imho różnicy aż takiej, jak ty piszesz, nie ma. WPB pod tym względem nic nie brakuje.

Natomiast co do tekstów... Cóż, są. I tyle mam na ich temat do powiedzenia :].

Share this post


Link to post
Share on other sites

IMO Slayer to jeden z najsłabszych zespołów na świecie. Są mocno przereklamowani, grają jak jacyś mołdawscy garażowcy, co do wokalisty to nie mam zastrzeżeń, bo thrash metal nie wymaga jakiegoś głębokiego głosu jak gothic metal czy progresivv. Graja bardzo prymitywnie (zwłaszcza na starszych płytach i World Painted Blood) i zwyczajnie mi się takie coś nie podoba. Jedyny utwór, który lubię to początek Jihadu z Christ Illusion i ujdzie jeszcze Eyes of The Insane.

Lepiej gra już prawie nikomu nieznane Suicidal Angels z Grecji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
IMO Slayer to jeden z najsłabszych zespołów na świecie.

Heretyk!!! Na stos! :trollface:

Są mocno przereklamowani, grają jak jacyś mołdawscy garażowcy,

Oj, chyba nie słyszałeś jeszcze Mołdawskich zespołów :]. A tak serio, to porównanie jest przesadzone. Tak gra obecnie DarkThrone :P.

co do wokalisty to nie mam zastrzeżeń, bo thrash metal nie wymaga jakiegoś głębokiego głosu jak gothic metal czy progresivv. Graja bardzo prymitywnie (zwłaszcza na starszych płytach i World Painted Blood) i zwyczajnie mi się takie coś nie podoba.

No właśnie. Tu leży pies pogrzebany. Mnie się właśnie ta prostota ich muzyki bardzo podoba. Zresztą, posłuchaj sobie nagrań z Undisputed Attitude, tam to dopiero osiągają szczyty prostoty. Ale z drugiej strony, na tym albumie znajdują się covery punkowych kapel, więc nie dziwi mnie to. Gwoli ścisłości, to ten album też mi się bardzo podoba.

Jedyny utwór, który lubię to początek Jihadu z Christ Illusion i ujdzie jeszcze Eyes of The Insane.

Akurat Christ Illusion, mimo, że całkiem niezły, to jakoś mnie nie rusza tak mocno, jak ich inne albumy.

Lepiej gra już prawie nikomu nieznane Suicidal Angels z Grecji.

Całkiem fajny zespół, ale imo za bardzo rżną ze Slayera. I, osobiście, nie bardzo wiem, w czym epigoni mieli by być lepsi od kapeli, z której tak mocno czerpią inspiracje.

Ale fakt faktem, nie znałem ich.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie, najwyraźniej wtrącę się w waszą jakże dogłębną dyskusję, ale chciałem także podzielić się swoją opinią na temat tego zespołu.

Dopiero zaczynam przygodę z mocniejszymi brzmieniami. Pierwszym tego typu zespołem, który przypadł mi do gustu, jest właśnie Slayer. Póki co mam jeden album, a mianowicie Seasons In The Abyss. W drodze do mojej skrzynki pocztowej jest także Reign In Blood. Odnośnie muzyki, to podoba mi się ich brzmienie, wokal świetnie się w nie wpasowuje, a wszystko razem tworzy bardzo przyjemne dla ucha utwory. Na razie jednak nie mogę oceniać tego zespołu bardzo dogłębnie, gdyż tak naprawdę słyszałem około 4 albumy, ale wkrótce będę posiadał więcej doświadczeń z tym związanych. Dziękuję za uwagę, do zobaczenia w kolejnym poście.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witajcie, najwyraźniej wtrącę się w waszą jakże dogłębną dyskusję, ale chciałem także podzielić się swoją opinią na temat tego zespołu.

Ależ proszę bardzo - spóźniłeś się tylko pół roku ;)

Dopiero zaczynam przygodę z mocniejszymi brzmieniami. Pierwszym tego typu zespołem, który przypadł mi do gustu, jest właśnie Slayer.

Dobrych thrashowych kapel jest dość sporo, od siebie mogę polecić jeszcze: Megadeth, Testament, Exodus, Anihilator, Overkill, Kreator, Tankard i Destrucion ;)

Póki co mam jeden album, a mianowicie Seasons In The Abyss.

Najlepszy. Tzn ja osobiście wielkim fanem Slayera nie jestem i nie mam ani jednego ich albumu, ale przesłuchiwałem wszystkie i uważam, że ten jest najlepszy. Mój "brat", wielki fan Slayera, podziela to zdanie.

W drodze do mojej skrzynki pocztowej jest także Reign In Blood.

Mocno przereklamowana płyta. Tzn nie jest słaba, ale to najgłośniejsza płyta DragonSlayera (tak początkowo miał nazywać się Slayer), każdy ją zachwala i spodziewałem się po niej wiele więcej. Z pewnością daleko jej do SITA.

Odnośnie muzyki, to podoba mi się ich brzmienie, wokal świetnie się w nie wpasowuje, a wszystko razem tworzy bardzo przyjemne dla ucha utwory.

Slayer to jedna z najbardziej prymitywnych kapel thrashmetalowych, i zawsze powtarzam, że ja dla mnie to jest ciężki punk rock :P

Edited by Iskier

Share this post


Link to post
Share on other sites
Slayer to jedna z najbardziej prymitywnych kapel thrashmetalowych, i zawsze powtarzam, że ja dla mnie to jest ciężki punk rock :P

Nie dostrzegasz głębi i ukrytego skomplikowania Slayera :].

A tak serio, to akurat dla mnie jest to ich największym plusem. W zależności od nastroju słucham różnych zespołów (dziwne nie? Nie? Tak myślałem ^^). I jak mam ochotę na coś prostego i bezpośredniego (a punku nie lubię tak jak thrashu), to pierwszy jest Slayer. Potem Throneum* i kilka innych rodzynków. Jak mam ochotę na coś skomplikowanego (acz nadal w thrashu), to sięgam po nagrania Voivod, czy Geisha Goner.

Mocno przereklamowana płyta. Tzn nie jest słaba, ale to najgłośniejsza płyta DragonSlayera (tak początkowo miał nazywać się Slayer), każdy ją zachwala i spodziewałem się po niej wiele więcej. Z pewnością daleko jej do SITA.

Niestety, ale muszę się zgodzić z tą opinią. Wszyscy tak uwielbiają RiB, że mi osobiście ta płyta obrzydła. Natomiast co do superości SitA, to kwestia gustu. Bardzo lubię ten album, wolę mimo to South of Heaven.

Wracając jeszcze do kwestii punkowości Slayera.

Wystarczy posłuchać sobie płytki Undisputet Attitude, by wiedzieć, jakie przede wszystkim inspiracje mieli muzycy. I to jest dopiero punkowy thrash.

*tak, wiem, to nie thrash. Ale muzyka też bardzo prosta ^^.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety, ale muszę się zgodzić z tą opinią. Wszyscy tak uwielbiają RiB, że mi osobiście ta płyta obrzydła.

Reign in Blood to po prostu esencja stylu Slayera - szalona, szybka, ostra muzyka. Może i prymitywna, ale to i dobrze, bo jest jak potężny cios w mordę. Nie to, co jakaś tam Metallica, którą sobie można puścić podczas gry wstępnej.

Jak mam ochotę na coś skomplikowanego (acz nadal w thrashu), to sięgam po nagrania Voivod

Przy całym moim uwielbieniu dla Voivod nie rozumiem co w ich muzie jest tak skomplikowanego i przede wszystkim - thrashowego. Pierwsze trzy płyty faktycznie były dość mocne, ale dalej...? Jak dla mnie to rock grany w ich niepowtarzalnym stylu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Reign in Blood to po prostu esencja stylu Slayera - szalona, szybka, ostra muzyka. Może i prymitywna, ale to i dobrze, bo jest jak potężny cios w mordę. Nie to, co jakaś tam Metallica, którą sobie można puścić podczas gry wstępnej.

Może i jest to esencja. Niemniej, jest to najbardziej "wytarty" album Slayera. Ja mam dość słuchania utworów z tego albumu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwestia gustu. Ja akurat lubię jeden i drugi, z czego bardziej Slayer. Oni przynajmniej nie mieli swojej "Endoramy". Serio, ale Slayer gra akurat bardzo równo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Endorama nie była zła, przynajmniej Kreator odstąpił na chwilę od ciągłego thrashowania, które w sumie gra cały czas takie same. A sam album był fajny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może. W końcu i tak wszystko rozbija się o gusta. Mnie ten album akurat nie pasuje.

Jeszcze mała kwestia do maciekX360:

Kolego, ale jaki jest sens porównywania Kreatora ze Slayerem? Przecież to są całkiem różne kapele. Owszem, obie poruszają się w szeroko pojętym thrashu, ale to wszystko, co je łączy. Osobiście podobieństw między nimi nie widzę. I jedni i drudzy jakąś nadzwyczajną techniką nie powalają i to byłoby chyba wszystko, co ich łączy :]. Kreator i Slayer stoją u mnie, w moim prywatnym rankingu, bardzo wysoko, niemniej, Slayer nieco wyżej. Ale, jak już o tym wspominałem, to akurat kwestia gustu. Slayer nieco bardziej mi podpasował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapomniałem, że pisałem coś w tym temacie i dopiero teraz przypadkiem się na to natknąłem =[

Niemniej, jest to najbardziej "wytarty" album Slayera. Ja mam dość słuchania utworów z tego albumu.

Czemu jest wytarty? Bo jest uważany za najlepszą płytę Slayera, więc i całkowicie osłuchany? Idąc takim tokiem myślenia to wszystkie klasyki są wytarte. Wydaje mi się zresztą, że RiB to najbardziej przebojowa płyta Slayera (nie licząc Show no Mercy, bo to jeszcze takie mocno przykopane Iron Maiden, a nie Slayer jakiego znamy z późniejszych krążków). Takie Angel of Death, Piece by Piece i w szczególności Postmortem i Raining Blood to jak na Slayera czysty rock'n'roll =)

Ja od RiB stawiam tylko odrobinkę, ale to dosłownie odrobinkę wyżej Hell Awaits, bo jest bardziej czadowa, a przy tym ma w sobie więcej siary i szatana.

A, i chciałbym jeszcze napisać coś odnośnie prostactwa muzyki Slayera. Chętnie zobaczę jak ci wszyscy narzekający, że to zbyt prosta muzyka, bo nie ma akustycznych wstawek jak w balladach Metalliki ani tych wszystkich melodyjek jak u Iron Maiden, grają czysto i z odpowiednim tempem oraz rytmiką te wszystkie ultraszybkie riffy i pogibane solówki. Wbrew pozorom to bardzo "skomplikowana" trudna do zagrania muzyka, tylko po prostu innego kalibru, niż dajmy na to taki rock progresywny. A i sama konstrukcja utworów często wcale nie jest taka prostacka.

Edited by Diex

Share this post


Link to post
Share on other sites

Slayer jest fantastyczny! Dzisiaj sobie kupiłem od nich naszywkę na moją kostkę :laugh:

A co do płyt to uważam że najlepsza jest South of Heaven!

Share this post


Link to post
Share on other sites
A, i chciałbym jeszcze napisać coś odnośnie prostactwa muzyki Slayera. Chętnie zobaczę jak ci wszyscy narzekający, że to zbyt prosta muzyka, bo nie ma akustycznych wstawek jak w balladach Metalliki ani tych wszystkich melodyjek jak u Iron Maiden, grają czysto i z odpowiednim tempem oraz rytmiką te wszystkie ultraszybkie riffy i pogibane solówki.

Nie ma sprawy, zapraszam ; )

Slayer wcale nie gra jakoś ultraniewiadomojakszybko (przy DragonForce wymiękają ;p), bo np. dla mnie ten szybki fragment z Reign in Blood nie jest żadnym wyzwaniem - dźwięki znajdują się blisko siebie, więc wystarczy po prostu szybko przebierać paluchami :) Daleko nie szukając taki Canon Rock czy Cliffs of Dover to wyzwania o wiele wyższego kalibru, a i je da się bezproblemowo zagrać przy odrobinie wprawy.

Wbrew pozorom to bardzo "skomplikowana" trudna do zagrania muzyka, tylko po prostu innego kalibru, niż dajmy na to taki rock progresywny. A i sama konstrukcja utworów często wcale nie jest taka prostacka.

Mówiąc o prostactwie muzyki Slayera wbrew pozorom nie ma się na myśli (no przynajmniej ja nie mam) skilla potrzebnego by taką muzykę grać, a raczej prostactwo samej melodyki i kompozycji. No bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, że taki Angel of Death powala swoją aranżacją? :P

Edited by Iskier

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak kupywałem reign in blood to brałem w ciemno kierując sie jednym świetnym kawałiem znanym wszystkim fanom thrash metalu rainning blood. Lecz niestety i mówią to szczerze jedyny kawałek oprócz tego który przypadł mi do gustu to postmortem. Reszta to faktycznie primitywna i nieogarnięta nawalanka. Choć to muzyka dobra to jednakmnie nie przypadła do gustu.

Kolego, thrash a nie trash! To drugie ma całkiem inne znaczenie... - Stillborn

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyznam się, że nie licząc właśnie RiB, z twórczości Slayera znam raczej pojedyncze kawałki, ale mimo wszystko taki Slayer jak na Reign In Blood mi się podoba - "prymitywna i nieogarnięta nawalanka", do tego podana w porcjach kojarzącym się raczej z HC.

Weźmy takie War Ensemble, chyba jeden z ich najpopularnieszych kawałków. Ile trwa? Niecałe pięć minut. A po połowie stwierdzam, że mogliby już kończyć bo utwór sprawia wrażenie wydłużonego na siłę. Takie wrażenie odniosłem także oglądając ich koncert z Sonisphere. Wprawdzie nie w każdym utworze, ale w wielu.

Co nie zmienia faktu, że Slayer w formie takich krótkich pocisków = bardzo mniam... ^_^

Edited by Accoun

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...