Jump to content
poor_leno

Najtrudniejsze gry / etapy i zadania w grach

Recommended Posts

Zauważyłem taki temat w dziale konsolowym, nie znalazłem jednak podobnego w grach na PC, postanowiłem więc ten stan zmienić :) tłumaczyć chyba nie muszę, o czym będziemy tutaj dyskutować, dodam tylko, że podając przykłady trudnych etapów nie wspominamy o walkach z bossami, ponieważ temat do tego przeznaczony już istnieje. zacznę ja:

najtrudniejsze gry:

Trackmania oczywiście. żadna gra wyścigowa, nawet ToCA czy Colin na najwyższym, nie da ci tyle frustracji. nie byłaby ta gra tak straszna, gdyby nie te akrobacje, przeskakiwanie z jednego toru na drugi, zmieszczenie się w jakiejś dziurce, jazda bokiem, do góry nogami i odcinkami, przy których nie ma barierek, źle zrobisz zakręt, zaczniesz go pod niewłaściwym kątem czy prędkością i wypadasz z trasy. tak, ta gra nie wybacza najmniejszego błędu. przejechanie trasy bez żadnej stłuczki to spore osiągnięcie, a co dopiero zdobycie medalu. trasy, w których chodzi tylko o robienie zakrętów są jeszcze jako takie proste, po kilku próbach już ma się je wyuczoną, ale jak dochodzą rampy, pętle, słupki... masakra.

wszystkie Mysty. to są gry przygodowe dla absolutnych hardkorów. siebie do takich osób nie zaliczam, ale gra mnie urzekła na tyle, że znalazłem w sobie chęci do przejścia całej serii mimo, że jest diabelnie trudna. nawet "polowanie na piksele" czy próbowanie "wszystkiego na wszystkim", czyli coś co znamy z większości "normalnych" (przeważnie starszych) przygodówek, nie może się równać z zabawami z wymyślnymi machinami (ile ja się namęczyłem z kryształami w 4 części...) czy nawet środowiskiem naturalnym (także w czwórce, były takie rośliny działające jak lupa, skupiały promień światła. też było przy tym kombinowania). często do poradnika zaglądałem, bez niego za Chiny bym nie przeszedł żadnej części (prócz pierwszej, tą mi się udało jakoś bez niczyjej pomocy, czym się szczycę :))

pierwszy Hitman. nie wyobrażam sobie przejścia tej gry na najwyższym poziomie trudności, bez możliwości zrobienia zapisu. dość też powiedzieć, że za pierwszym razem Hitmana przeszedłem na kodach, dopiero za drugim razem uzbroiłem się w milion ton cierpliwości i gierkę udało mi się przejść nie ginąc nawet zbyt często :) ale i tak częściej sięgałem po broń niż likwidowałem cele po cichu. teraz, gdy CDA daje ponownie Hitmany, zrobię sobie trzecie podejście gdy znajdę czas.

pierwsze GTA. na to nie mam siły po prostu, darowałem sobie. wiadomo dlaczego - gra się zapisuje dopiero przy przejściu do następnego miasta, czyli po jakichś 30-tu misjach. sprawy nie ułatwia też widok z góry. z całym szacunkiem dla tej gry, bo przecież gdyby nie ona, nie mielibyśmy współczesnych GTA, ale to nie dla mnie, aż tyle determinacji i cierpliwości w sobie nie mam. kumplowi, który przeszedł całą grę ta laptopie na touchpadzie (!!!) osobiście złożyłem gratulacje i postawiłem piwo

Gothic 1 i 2, ale to ze względu na beznadziejny system walki, szczególnie w jedynce, chociaż druga część niewiele zmieniła pod tym względem. jak dla mnie praktycznie nie do opanowania. wiem, lebiega ze mnie :P

-----------------

poza tym dla mnie trudne są właściwie wszystkie cRPG-i. ja zwyczajnie nie znam się na tym wszystkim - dobieranie drużyny, ustalanie taktyki itd. robiłem już kilka podejść do takich gier jak Fallout czy Baldur's Gate, ale każdy większy przeciwnik to dla mnie pewna śmierć.

muszę także wspomnieć o FPS-ach typu "run 'n gun". po prostu nie radzę sobie, gdy wprost na mnie leci tak ze 120 paskud. sporo krwi mi napsuł Painkiller nawet na najniższym poziomie trudności, więc wolę nawet nie ryzykować kontaktu z Serious Samem.

Link to post
Share on other sites

Operation Flashpoint + dodatek. Misja w której trzeba odbić mieszkańcw z wioski, rozwalić posiłki a na końcu szturmować bazę przeciwnika. I to na jednym savie i zaawansowanej trudności. Horror (jednym słowem).

Richard Burns Rally - gra gwałci na każdym kroku - od konfiguracji samochodu, po odcinki specjalne. Kiedyś słyszałem opinie, że jest jak pijany ojciec - bije Cię na każdym kroku, ale i tak go kochasz. I muszę się zgodzić w zupełności, ale satysfakcja z przejechanego odcinka (może nawet uda się pobić czas) - bezcenna.

Edited by sUk
Link to post
Share on other sites

Muszę zgodzić się z sUkiem-OFP był momentami niesamowicie trudny, ale klimat trzymał przy PC-cie (czego nie uświadczyłem w Dragon Rising). w RBR zraził mnie samouczek, zresztą i tak wolałem Colina ;).

Jako gracz nastawiony na tryb multiplayer nie mogę nie wypowiedzieć się o Red Orchestrze. Nauczony doświadczeniem z CoD-ów liczyłem na szybką drogę "od zera do bohatera", ale rzeczywistość była zupełnie inna. I bolesna dla nowych graczy. Jest to jeden z najbardziej hardkorowych FPS-ów, w jakie grałem. Potrzeba sporo czasu, aby opanować bronie, mapy i wsiąknąć w klimat gry. Wszystko to rekompensują przejażdżki Panterami i Tigerami z kolegami :).

Wiele problemów sprawił mi przy pierwszym podejściu Mirror's Edge. Gra inna od reszty-najpierw trzeba było się przestawić z walki na ucieczkę-później wystarczy krótki trening i dzięki świetnemu odwzorowaniu ruchów można wyczuć, kiedy się odbić i kiedy lądować z amortyzacją. Najwięcej kłopotów miałem podczas rozdziału 4 "Ropeburn". Ten przypakowany koleś był przez kilkanaście prób nie do pokonania.

Jeszcze 2-3 lata temu lubiłem sam rozgryzać trudne etapy, łamigłówki i zagadki logiczne. Teraz często sięgam do poradników i filmów na YT. Szkoda mi czasu na głowienie się godzinami nad poprawnym ułożeniem klocków czy sposobem ubicia przeciwnika. Choć jestem przeciwnikiem upraszczania gier, bo zaczynałem od symulatorów morskich, do których nie było instrukcji :).

Link to post
Share on other sites

Z tych które zapadły mi w pamięć:

- walka z ostatnim bossem w Gears of War. O mało nie dostałem spazmów po którejś-tam-już śmierci. Ale kiedyś musiało się udać :wink: ,

- walka ze smokiem w dodatku do BG II. Podobno te smoki nie były nawet takie silne. Ja jednak miałem z nim ogromny problem. Przy pierwszym podejściu do gry utknąłem właśnie na tej potyczce,

- walki w Icewind Dale. Było ich tam masę, niektóre z nich miały horrendalnie wysoki poziom trudności. Zdarzało mi się go obniżać na czas walki.

Link to post
Share on other sites

No to będzie walka z Azarem Javedem w Wiedźminie, przez tego bossa prawie bym komputer za okno wywalił, ale w końcu legnął sk!@#$%^&, na drugim miejscu jest Hitman Contracts, wogóle cała gra jest trudna, ledwo przeszedłem pierwszy poziom, a drugi był dla mnie niemożliwy :tongue: , no i w końcu Ghost Recon Advanced Warfighter, tam życie było na wage złota, jeden krok za daleko i nie żyjesz, a tak przy okazji utknąłem przy czołgu, niewiem jak go rozwalić :icon_evil: . To by na tyle wszystkiego było.

Link to post
Share on other sites

W tym momencie przychodzi mi jedynie "Mafia: City of the Lost Heaven" a ściślej etap z wyścigiem "bolidów". Myślę, że dalszy komentarz jest raczej zbędny a jednocześnie ów przykład "najtrudniejszego etapu" idealnie pasuje do rzeczonego tematu.

Nadmienię tylko, że w sieci można znaleźć mnóstwo próśb, zapytań o pomoc z poradzeniem sobie z wyścigiem jaki i nie mały zestaw różnej maści porad, sposobów czy instrukcji. Ba, można nawet znaleźć save'a z gry "po wyśgigu", co by nie narażać na szwank własnego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Zatem coś tym musi być. W sumie to nie spotkałem się z jakąkolwiek inną rozgrywką ścigałkową trudniejszą od tej z "pierwszej" "Mafii".

O bossach w grach nie będę już tutaj pisał. Całą litanię wybitnie irytujących mnie kreatur zamieściłem w temacie o "najtrudniejszych bossach" właśnie.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

CoD 4 MW 2, specjalne mapy dla wyjadaczy. Chodzi w nich tylko o to, aby wytrzymać określony czas i zostać przy życiu. No normalnym poziomie trudności udało mi się przetrwać, postanowiłem więc spróbować trochę wyższej poprzeczki... po kilku próbach się udało.

Link to post
Share on other sites

Ciężko? To dodam coś od siebie :D

- Soldiers: Heroes of WWII - z wyszczególnieniem dodatku Outfront była to pierwsza i najcięższa część serii znanej potem pod innymi nazwami gdzie trzeba było każdą misję prawie powtarzać po kilkanaście razy, bo margines błędu był zerowy ;P Zazwyczaj grupka komandosów bez solidnego wsparcia przeciw batalionom wroga z czołgami, artylerią itd. Szczególnie kto zaliczył dodatek bez kodów... temu biję pokłony. Ja sam skończyłem na pierwszej misji...

- Operation Flashpoint: Resistance - wielkim ja fanem jestem serii, ale jedno muszę przyznać... w singla niesamowicie dawał o sobie znać poziom trudności. Misja z ratowaniem zakładników chociażby była przerąbana, ale wisienką na torcie był finał na lotnisku. Niby łatwiej, bo byłeś sam a cel jasny, ale ileż to niebezpieczeństw czekało... ba, ja tam nigdy nie przeszedłem żadnej kampanii z serii wyżej niż na regularnym

- Metal Slug - 2D, sporo rozwałki i dawaj do przodu! A konkretnie to w prawo ;P Były to jedne z moich ulubionych gier na automaty, ale żeby dojść do końca ile to było trzeba monet stracić, eh. Mimo sporej trudności dla mnie nadal to jest świetny przedstawiciel gatunku shooterów 2D :=)

- Call of Duty 4 - na poziomie weterana... kiedyś próbowaliście to przejść? Ja tak. Szybko skończyłem ^^

- Left 4 Dead 2 - poziom ekspert, jeszcze z włączonym realizmem... trzeba naprawdę niezłego skilla, szczęścia, zgrania w wybuchowym koktajlu, żeby udało się dojść do końca kampanii bez "ułatwiaczy" typu Gib Fest (choć sama mutacja bardzo mi pasuje ;P)... a czasami dyrektor AI jednym Tankiem potrafi zniszczyć wszystko...

Link to post
Share on other sites

Trackmania....chyba nie musze komentować (czarny poziom ;/)

Warcraft 3 - była tam taka jedna głupia misja w której odrazu atakowano moja baze , próbowałem z 6-7 razy , wkońcu ściagnołem save :D

Guild Wars: Nightfall - misja z Siro i Liczem , samemu praktycznie nie dało sie jej zrobic i po kilkunastu próbach musiałem prosić o pomoc innych graczy

Link to post
Share on other sites
Znienawidzony poziom bolidowy z Mafii... zdecydowanie najgorsza rzecz...
Absolutnie nie rozumiem fenomenu trudności tego wyścigu, który przechodziłem góra za drugim razem :P (i to raz gdy grałem w Mafię) i nie sprawiał mi takich problemów jak cała reszta strzelanin. Naprawdę... chociażby akcja w kościele po hotelu gdy miało się nie za wiele hp... albo dobicie do wieży więziennej.

Dodam jeszcze Jagged Alliance 2 - nie wiem jak wy, ale ja mimo tego, że uwielbiam grę musiałem dać sobie ułatwiacz na kasę, bo inaczej nie szło zdobyć nawet pierwszego miasta ^^ Przynajmniej kiedyś tak miałem. Jak dla mnie, szalenie wymagająca produkcja.

Link to post
Share on other sites

Trackmania- czarne trasy. Jeśli ktoś choć starał się je przejść to wie jaka to masakra.

G2NK- jedyna część ,której nie umiałem przejść bez kodów(ale G2 bez dodatku już mi się udało)

A zwycięzcą jest......Najtrudniejsza gra na świecie! Na prawdę jest taka- to freeware i jest diabelnie ciężki. Doszedłem najdalej do 3 etapu.

Link to post
Share on other sites

Nie wiem czemu, ale mimo, że większość gier z tematu przeszedłem bez problemów, to zaciąłem się na PP: TTT, jak po wielu próbach i straconych nerwach darowałem sobie grę przez bossa - kapłankę czy jakąś inną wysoko postawioną kobietę - postać raczej charakterystyczna dla kogoś, kto w grę grał - nie dałem jej rady...

A ze strategii to Warcraft II: Beyond the Dark Portal, mimo, że z tego typu grami nigdy nie miałem i nie mam problemów, już tak w połowie kampanii ludzi - Lair of Deathwing bodajże - zaczęły się schodki. Kampania orków to samo.

Link to post
Share on other sites

Z tych, co w tej chwili mi przychodzi do głowy, to:

1. NeverWinter Nights 2 - walka z dwoma smokami po zniszczeniu kryształu (bodajże Nalaloth'a)

2. Kings Bounty - Legenda - walka z Generałem Karadorem - ten gość naprawdę napsuł mi krwi... choć było tu trochę mojej winy, bo źle dobrałem armię do tej bitwy

3. Ostatnia walka w IceWind Dale

poza tym raczej spoko :)

PS

poor_leno - dla mnie sterowanie w Gothic I i II było bardzo fajne - zdecydowanie fajniejsze niż w III

Link to post
Share on other sites

GTA Vice City- uwolnienie Lanca, samo to nie było wielkim wyzwanie ale dopiero w połowie misji zaczęło się piekło, gdy wsiadłem do auta i ludzie Diaza mnie ścigali, kilka walnięć w moje auto i od razu wybuchało :/

Dopiero za którymś razem z rzędu zobaczyłem że po prawej stronie jest wąska dróżka i gdy tam wjechałem nie mieli szans :D

Cała Mafia- miała przegięty poziom trudności, strasznie mnie to wkurzało, nawet jedna klawiatura do kosza poszła xD Raz mi się grę udało ukończyć sukcesem chciałem niedawno przejść jeszcze raz ale zraziłem się i nie skończyłem...

Prototype- od połowy gry zaczyna się przegięty poziom trudności, czyli od połowy misje do końca gry...

The Whellman- przejęcie wozu który wiózł jakiegoś więźnia (nie pamiętam kogo) i ucieczka przed policją.

Link to post
Share on other sites

Silent Storm - misja ataku na kryjówkę panzerklein'ów a potem na ich fabrykę. Pierwsza przez ograniczoną liczbę tur do autodestrukcji i brak środków do skutecznej walki. Druga cywile się pałętają i strzelaj do takiego kleina najwyżej ze strzelby. (panzerklein=pancerz wspomagany)

Metal Slug - każda ostatnia misja jest niemożliwa w dodatku śmierć zabiera wszystkie bonusy co sprawia 1 śmierć pociągnie za sobą ok 10.

Prince of Persia SoA - początki kiedy nie miałem pojęcia że Książe potrafi takie akrobacje i późniejsza słynna winda

Pirates - szermierka w podeszłym wieku zwłaszcza z głównym złym (taniec jest łatwy!)

Sheep - etap klub nocny gdzie owce nie mogą podchodzić do ścian bo coś je pożera

Painkiller - i stwór z katakumb. W życiu bym się nie domyślił rozwiązania (

trzeba zrobić dziurę w suficie i wprowadzić bossa w snop światła. Nic trudnego tyle że przez cały etap schodziłem wgłąb podziemi!

)

Rayman - końcowe etapy w jaskiniach gdzie jest więcej kolców niż podłogi, 3/4 etapu trzeba przeskoczyć/przelecieć

Abouse - kiedy atakuje stado robotów samobójców i musisz się przebić przez najpotężniejsze wieżyczki obronne które w dodatku odpychają na roboty

Burnout - misje czasowe (w grze jazdy pod prąd łatwo o wypadek który zabiera cenne sekundy)

Serious Sam - zimowy kanion - wataha bezgłowych kamikaze i brak możliwości manewru

DMC - sekretne misje same w sobie miały być wyzwaniem umiejętności gracza

Mafia - bolidy, ale mnie sprawiało przyjemność pokonywanie kolejnych zakrętów bez błedu

Codename panzer 2 - zdobycie fortu samymi Włochami ;)

Chrome - etap skradankowy niby banał ale AL zza ściany lubiło mnie zauważać

Hitman - powstrzymać się od wybicia wszystkich :P

Ps. Teraz zobaczyłem że większość tych gier ma już swoje lata chyba jednak te ułatwianie gier nie jest takim mitem

Edited by Adamnus
Link to post
Share on other sites

Pierwszy Far Cry- gra była prosta i przyjemna do momentu pojawienia się mutantów.

Full Spectrum Warrior: Ten Hammers i misja ze zdobyciem mostu Tien Hamir.

Farenheit i walka z wyrocznią na dachu.

Kane & Lynch: Dead Man- etam w którym walczy się z regularną armią i helikopterem.

Call OF Duty- misja w Stalingradzie- zdobycie budynku i obrona przed czołgami.

Edited by Mikhail
Link to post
Share on other sites
Call of Duty 4 - na poziomie weterana... kiedyś próbowaliście to przejść? Ja tak. Szybko skończyłem ^^

Ja na tym poziomie przeszedłem grę za drugim razem, szczerze nie było tak źle :D

Kane & Lynch: Dead Man- etam w którym walczy się z regularną armią i helikopterem.

Też się tu męczyłem, chyba najtrudniejsza misja w grze...

Przypomniała mi się walka z drugim Berserkiem w GoW - istna mordęga :)

Link to post
Share on other sites
Co do CoD4 to juz gre przeszedlam za normalnym poziomie. Teraz bede od czasu do czsu przechodzil misje na weteranie. Moze kiedys mi sie uda ;)

Mi tam na weteranie aż tak ciężko nie było. :) Grałem razem z kolegą - ''po dedzie zmiana''.

Mi najwięcej kłopotu sprawił Gothic II. :P

Link to post
Share on other sites

Ogolnie gry RPG takie jak Gothic i Wiedzmin to strasznie utrudniaja zycie jak wspominacie :]

Matrix Path of Neo-Etap w ktorym jesteśmy w kanałach i walczymy z tym kolesiem (zapomniałem jak sie nazywa ;p).Jak dla Mnie kiedyś bylo to wyzwanie któremu nie podołałem.Po kilku minutach walki przegrywałem albo zrzucał Mnie na ziemie :P

Link to post
Share on other sites

Jeśli jest coś, na czym zjadłem własne zęby, to jest to etap w Sanktuarium w XIII. Zdecydowanie najgorszy poziom, z jakim miałem styczność. Cel był z pozoru prosty - przeniknij do Sanktuarium, nie podnosząc alarmu. A guzik, nie prosto. Strażnicy byli poustawiani tak, że niemal nie szło zabić jednego tak, by inny tego nie zauważył. A to poznało się ikonce ALERT!, a potem mission failed. Próbowałem wiele razy, przedzierałem się przez lub przemykałem obok kolejnych strażników, tylko po to, by naciąć się na kolejnego fajfusa, który nagle wyszedł zza rogu. Sporo słów powszechnie uważanych za niecenzuralne poleciało w przestrzeń, ale w końcu postanowiłem wziąć się w garść i zapamiętać wszystkie trasy, jakimi chodzą te skurczygnaty. I udało się. Każden jeden gryzł ziemię (kusza okazała się nieodzowna), a ja cichcem wślizgnąłem się do środka.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.


×
×
  • Create New...