Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'anime'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Centrum Organizacyjne
  • Wszystko o CD-Action
    • Magazyn CD-Action
    • cdaction.pl
    • Robimy grę
  • Akademia CD-Action
    • Dziekanat
    • Kurs Unity w CD-Action
  • Gramy
    • Dyskusje o Grach (PC i Konsole)
    • Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
    • Gramy w Sieci
  • Pomocna Dłoń
    • Gry PC
    • Gry Konsole
  • Nie tylko gramy
    • Porady dla kupujących - dobór sprzętu
    • Sprzęt i oprogramowanie
  • Hyde Park
    • Forumowicze
    • Kultura
    • Strefa Kibica
    • Sesja RPG
    • Zagadki & Zabawy
  • Off-topic
    • Luźna jazda
    • Humor
  • Targowisko
    • Forumowy bazar
    • Ogłoszenia i eventy
  • Archiwum
    • Kosz
    • Tematy archiwalne
  • [REKLAMA] Lenovo TechZone

Calendars

  • Wydarzenia ze świata gier
  • Community Calendar

Blogs

  • To mój blog. Wynocha!
  • geminho!!!1!1!
  • Dobra Huta
  • Takie tam różne... czyli blog allora
  • param-pam-pam
  • A idź pan w pyry
  • Moja Tura!
  • Yare yare daze...
  • Random Sanity
  • Cardistan
  • Okruszki Gofruszki
  • I think it's Kagexable!
  • Lord Nargogh's Nuclear Reactor
  • Bloguję bezkArnie
  • kab.log
  • Z czwartej renki
  • M jak Migrena
  • Sleeskość Kontrolowana
  • Follow the fishies....
  • Kajzerkowy Blog
  • Gralnia
  • śmierć na klawiaturze
  • BipekBlog
  • Poetyckie myśli głupiego kota.
  • Prymitywne hipotezy
  • Zabugowany blog
  • Kącik Wiedźmina
  • Królestwo Czegośtam
  • Ortheon
  • Face the consequences!
  • matidop PC Blog
  • AKWARIUM
  • Uwaga niejakidonjm!
  • Tu nic nie ma...
  • Spaczona Przestrzeń
  • Aktualnie brak pomysłu...bywa...
  • Samo Zuo
  • Opowieści dziwnej treści...
  • Kajowo - Odlotowo
  • doki doki
  • Antyświat.
  • Cienistość Cienia
  • ------
  • Tako rzecze Arglebargle
  • Blutok
  • McKov zrzędzi...
  • Blog_Reya
  • Trzy po trzy forumowicza Kejn-a
  • *****
  • Rup place
  • Darkness... burning and screaming!
  • Invisible in World
  • to i owo - mistewowo
  • Felietony i recenzje - bo warto pisać
  • Niziur
  • Sparta
  • O grach hardkorowo
  • Prestidigidatorium
  • Blogowe aTezy
  • Blog. Taki do czytania
  • The Path of Kathai
  • Yilmaz Blog
  • C00L3R Blog
  • odyniec15
  • Groteskowo o tym co... głupie
  • Paulie.fm
  • Blok
  • przeMOVIEłem
  • Evunio
  • Gameforever
  • oksyakszionBlog '
  • .?.
  • HMU'Electric Power
  • Tawerna "Kopytko"
  • Tematy (nie)ważne i (nie)poważne
  • O wszystkim... i o niczym
  • Dookoła ...
  • kafarek15Blog
  • Niukem
  • DivzBlog
  • 10 Krąg Piekieł
  • Blog Denona! Buahahahaha!
  • Kristhebest z blogu blog.kristhebest.com
  • Blog scripta
  • kamilek1111Blog '
  • Ciao ;D
  • kudlaty
  • BlaznikBlog
  • O wszystkim i o niczym
  • Orth
  • Matej - Arsenal i nie tylko.
  • Terefere
  • Re.Mo.Nt [alexiej's BLOG]
  • Sweet
  • Blog o niczym
  • GM
  • ...
  • Grafomania smoczego rycerza
  • Podróże wszelakie w inszościach płytowych...
  • loccothan's Blog '
  • BlackElfBlog
  • blabla
  • opti's corner
  • Wstać, przeżyć, położyć się spać
  • CrystalisaBlogzz
  • Podwórek żaczka
  • Tłiterek Darusia ;*
  • Sala tortur
  • Cubass Blog
  • daIM09Blog 'Gierki i mnóstwo innego!
  • Niekończąca się opowieść
  • Ranndolfowe zUo
  • Dreamshop
  • Jak to miły dzień zamienia się w . . .
  • Formuła 1
  • Lorderowy blog
  • Co by tu teraz...
  • HrymiMakosowo
  • Rule Britannia!
  • Refleksje
  • wiwat rewolucja by Panmroku !
  • Res Publica Cynica
  • Aranor's World
  • Wojtula Blog'
  • Coś maszkytnego
  • Dark_ziom
  • dzoBlog '
  • Kroniki trollowane
  • BartholomewBlog '
  • MaThX KnIgHt! BLoG
  • My Blog! :P
  • Carl Gustav
  • Jama na Za...rzeczu
  • Domek z piernika
  • Co mi do łba strzeli?
  • DaVidEx1Blog '
  • Sarkastycznie i bes sęsu
  • Gorzkie żale - wersja hardcore,
  • From Wr0(Ł4w with L0V3
  • Blog którego nie ma
  • Prosto z życia
  • seqtion
  • O wszystkim i o niczym
  • Growe przemyślenia
  • Tu się zgina dziób pingwina
  • all_about
  • Gry na Pc :)
  • Zagłębie Wiedzy
  • My Own Little World
  • Niepoważnie poważne sprawy
  • Zwariowany świat Dandysia
  • Oczyma tego innego
  • Przemyślenia i takie tam.
  • Blog Shuana Zuestrode
  • Cor CornelBlog '
  • BANAN... i jest impreza!!!
  • Antypiec
  • Głupota tygonia
  • Pawsik20Blog '
  • Vegetowy Blog - taki gópi jakiś...
  • Krótkie historie
  • Blog mój
  • Amatorskie Fantasy
  • Gry, a my
  • The New Revolution
  • DristenBlog
  • Blog Diomedesa
  • CyB3rWoRlD cyberświat
  • Komputery
  • Idiotyzmy i inne mądre rzeczy
  • Wąskie Spectrum
  • del1010
  • xd
  • Mac70 gaming blog
  • xbox 360 blog
  • O książce słów parę
  • luki970Blog '
  • Przemyślenia moje na tematy gier wszelakich.
  • GRY i nie tylko :)
  • buhahBlog '
  • nadgnilykangurBlog
  • Peger's Life
  • cahiro
  • Uciekający pociąg
  • Jumpstyle blog
  • Blog zimny jak ręka węża
  • kielczakBlog '
  • Gry Online? '
  • Lineage 2
  • NightPlayerBlog '
  • modernwarfare.pl BLOG
  • Tomasz_987 Blog
  • luqasz1234Blog '
  • U artooD2
  • Niedzwiedzi blog
  • snajper2Blog '
  • Mindsturbation
  • kluiwertBlog '
  • Smaczny WaFeL
  • dambo86
  • Michaelrplus
  • Mr.B:Minirecenzje.
  • World of News
  • Lamb3rt
  • Nerve - Bo nuda doskwiera...
  • Himo
  • Kinomaniak samozwaniec
  • PowerRanger
  • zwykłe gadanie;)
  • Ai shiteru..
  • umklajderBlog
  • Humor
  • Polish community
  • Tyran997-Przyszły redaktor(przynajmniej mam taką nadzieję)
  • Widelec ci w oko
  • Był sobie blog wielotematyczny...
  • DarkbmBlog
  • Mezzo's Blog
  • FormulaBlog '
  • KONAMI OTWARTE NA ŚWIAT
  • Nick Wazalski
  • Ds Lite czy Dsi
  • Mój dziennik
  • Anime-Shinden
  • GryphonBlog '
  • O wszystkim nie o niczym
  • Przemyślenia
  • ScoutyBlog '
  • Pogląd na świat okiem myśliciela
  • Soutysowo
  • Przemyślenia...
  • Notebook do Gier
  • Jasiek - Moje Myśli
  • Ja a sprawa II
  • Jak zepsuć komputer i przeżyć.
  • Giery i inne
  • RovixBlog '
  • Monkusiowy Pamiętnik
  • Skowex's Football Blog
  • Kserror
  • Strefa Chaosu
  • Przemyślenia Brzeszczota
  • Bart950 Blog
  • Moje NWN
  • grayfox8847Blog '
  • Adamooo [Blog]
  • Blog Istrandira
  • Moje 'życie w kompie' :)
  • Filmowy blog Devnull'a
  • CoswortBlog
  • Blog autorstwa idioty o nicku Slababateria
  • Kociarnia
  • Think Pink!
  • y0
  • Beznadziejnie bezkresny
  • Daj dzieciom klocki
  • Zatha's blog
  • Jigsaw08Blog '
  • KnightTigerBlog '
  • BOW - Blog o wszystkim
  • Baluka Blog
  • N/N
  • Proszę o skasowanie bloga
  • Borys Blog
  • Cover'
  • Xsero99Blog '
  • Różności różnorakie,
  • Projekt Nowy Świat
  • XinSosQ Blog
  • Nornikowy C_walk
  • Mcrr presents...
  • W życiu piękne są tylko chwile...
  • VorthlokkurBlog '
  • mortyr 3
  • O polskich absurdach
  • rylomen2
  • ACABBlog '
  • Ja tu tylko sprzątam...
  • Odmienny stan świadomości
  • KhazarOne Blog
  • Bajorambo's Blog
  • KPW
  • Diablo
  • kornel37Blog '
  • Modulator Antyfana
  • Maximus22Blog '
  • ReggaeBlog '
  • niedlubwnosie
  • XxXxX17xBlog '
  • O wszystkim.
  • Gamepad
  • Some stuff
  • EverBlog
  • World of NES
  • przxmekBlog '
  • GAME OMEN
  • Blog Groma
  • Czarna Biblia Pawlaka
  • Maj blogasek ^^
  • Blog Alternatywny
  • ProGramer Blog'
  • dUCK HUNTING
  • The Old Samurai Blog
  • growe rozmaitości
  • Co piszczy w Zwojach Starszych
  • xbox*3*6*0*
  • mimu11ograch
  • Life style!
  • Jama Dzikich Wenrzy
  • Księga Trahall
  • McmilanBlog '
  • Być jak...
  • lionexBlog '
  • WNWM
  • Blog Nastoletniego Polaka-Emigranta '
  • MyBBlog
  • SKAWalker Blog
  • Konsola do gier ?!
  • Kazzpi Tales....Moje przygody w świecie:)
  • FiFaa's Blog
  • Fable-NIEzapomniana opowieść
  • WITAJ NA MOIM BLOGU !
  • Marcin Przybyłek Blog
  • 4pancerny
  • Pieskie Popołudnia
  • PoLitBlog
  • O wszystkim i o niczym
  • Ja tu tylko pisze...
  • nabukadnezarBlog '
  • Medzik Gear
  • krzemień
  • sahmed
  • Felietony
  • Watching the world thru foresight.
  • Kicz projekt
  • Blog Malkontenta
  • Dzikie Pola
  • www.giernizon.pl
  • gienadijBlog '
  • Blog w pełni (nie)normalny
  • Żółwieblog
  • free2talk
  • Galaktyka Verdan'a
  • BlogRacjonalisty '
  • Kącik twórczy pana Trupka
  • Wyimaginowana Imaginacja
  • " Bo to jest Hardkor ... "
  • Ludzikowo
  • 506
  • (Nie)Poważny Blog
  • Cavern of Misunderstanding
  • NoiRioN's Headquarters
  • Ojej, mam bloga ;0
  • Impreza bez alkocholu to Zło?
  • Dante1988Blog '
  • ArakaelBlog
  • ChosenOne, czyli o mnie i koło mnie!
  • Sky might fall.
  • Co w BF-ie piszczy...
  • Kij ci w [tu wstaw część ciała]
  • rymek1987Blog '
  • Poprostu..
  • LordRPGBlog '
  • Ludzie, ludziska i taborety...
  • dePtyszowe przemyślenia
  • Tito1993Blog
  • Abonent czasowo niedostępny...
  • !JS&HS&HC4Ever!
  • Polska Rzeczywistość
  • SmokinXardas - blog
  • ArmedonBlog '
  • PabloBlog
  • Szumi płyta z Wosq
  • Kącik gracza
  • Y?
  • anakkinia
  • queertinBlog '
  • High Life
  • Cyfrowy bohater - historia prawdziwa
  • Prawdziwa muzyka i nędzny kicz
  • Matrix5050 przedstawia...
  • Wszystko
  • Po prostu blog.
  • Blog Galanota
  • luki6184 game Blog'
  • grynewBlog '
  • baks2501Blog '
  • Sciassa Blog
  • Ziom-konserwa
  • Pierdoły Sebuch(1997)
  • Wookashen Blogen
  • karpczonisko BLOG
  • Mój blog
  • jahmaican
  • Kubusiowy blog kubusia puchatka
  • O niczym, o wszystkim i o sosie czosnokowym.
  • JCwasazombietoo
  • Slipknot 20Blog '
  • Mikolaj - Ganje czy inne szatany
  • uncleSam jak palec
  • Metal Around The World
  • Rennard_Blog
  • Smętne pejdże
  • JUST MUSIC!!! \m/
  • Po Prostu Czuher
  • Green Day
  • LeonThePunisherBlog '
  • WilczurrrBlog '
  • Siedziba Prezesa
  • Całe stadko moich wpisów...
  • [T].[O].[R]
  • Garrysmod
  • Chwytliwa nazwa...
  • Kronika Lorda Josepha
  • FILERY!!!
  • Orbita
  • Szokoloko-Blog's
  • Blog!
  • pełni zUa i mHroku :D
  • MixSus
  • Teksty Peina, pisane pod wpływem P(e/a)in Killerów. :]
  • Patryq92
  • marko1190Blog '
  • Blog Repty-czyli hattrick i buzzerbeater
  • Dobry wieczór, czołem i cześć
  • Brudnopis
  • Blog by MarcinWrc
  • Find Whatever You Are Looking For (or get the Hell out of here!).
  • Co myślisz o koncercie Madonny ?
  • Left 4 Dead i nie tylko
  • S.T.A.L.K.E.R.
  • BiDU Blog
  • Oska0806Blog
  • GenowefaPigwaBlog '
  • Recenzje gier PC
  • Awruk
  • Gorest blog in da world!
  • Biegnące Zło
  • buHaHa
  • Yoo041995Blog '
  • Bloguś
  • Świat wg Tartina
  • BLOGEREk
  • SamNieWiemCoOTymMyśleć
  • Dark Side
  • imadloster
  • Syndrom Różowej Kaczki
  • Mike15Blog '
  • MrsQperekBlog
  • StyLEEEr
  • Eterek w eterze.
  • Takie tam myśli...
  • Śmieszne
  • Coś o niczym...
  • Filmharmonia
  • O dwóch takich, co im pisać się zachciało
  • W gorącym cieniu na miękkim kamieniu
  • YoruichiBlog ^^'
  • Moje kolejne ciepłe miejsce...
  • Blog, którego nikt nie docenia - darktangram
  • [bip]
  • Kinder metal... "danke szyyn"
  • cRystaL's BLOG
  • Moje 'coś'...
  • kubicafanBlog '
  • wiedzMinka
  • .
  • Kongo-Bongo
  • Age denerwuje ludzi
  • Infraczerń
  • Kumbajn do kopaczki
  • Razmyszlenija
  • Blog jak wszystkie inne...
  • Blog o czymś czego nie ma
  • pomyje
  • sepekBlog
  • To jest Blog 14 latka ktory mysli nad powaznymi tematami
  • ---
  • Blog pisany z nudow dla ludzi ktorym nie przeszkadza ze ten blog jest po prostu gupi!!!
  • Różności
  • j3dwasBlog '
  • Uroborosik
  • Siedziba Altair'a
  • Blok by Jakub
  • readerBlog '
  • Blog Leginka
  • AboutEwe
  • Kh4ladr1nBlog '
  • GRY FILMY INNE TYLKO NIE KSIAZKI
  • Na bierząco
  • Katastrofa
  • Ruhisu's corner
  • Knockersa Blog
  • Cyngiel
  • Yakus!
  • Artmasakra
  • Blog o Batmanie
  • Luukasz
  • Karools Bloog
  • CoD4:M W i o grach ogółem
  • La Fidel Bl0GgGeQ xD xD
  • Sonatica'
  • World in Conflict-(nie)boska rzeźnia.
  • Blo(k/g)owisko
  • Rock And Roll Ain't Noise Pollution
  • SithRock
  • kuzyniBlog '
  • MofoBlog '
  • Kącik PanaPawcia
  • Pracuj na Zwycięstwo
  • Wypociny szyderczego chomika-furiata
  • Me wypociny - mądrę lub nie mądre
  • Kolejny dziwny blog!
  • LicherPub
  • Wypalony lulek...
  • Szkoda Gadać?O_o
  • xyz
  • DarkBlogBanned
  • Reggi's Blog
  • Blog
  • Ad-MBlog '
  • GrzechulioBlog '
  • MackyBlog '
  • Banan3k & Blue Story
  • Maju
  • Ściana Wstydu
  • Post Bay
  • Cart is not moving!
  • ŚMIECH TO ZDROWIE !!!!!:P:P
  • Qulturalny blog
  • Sgt. Filip G. Chaos
  • Nowinki na temat Fable 2 i nietylko
  • Blog Liska ;p
  • Opowiadania
  • A se Wielo zrobił bloga! A so!
  • BlogTV
  • KogutEX
  • Gry i .....Gry
  • Cicer cum caule
  • Gaming Pr0 :)
  • WTF is goin on ?????
  • Bionic Commando
  • Runes Of Magic czy gra na miane gry 2010 roku ??
  • WIEWIOREK1111Blog '
  • karniak97Blog '
  • Kogel mogel
  • shains i biadolenie...
  • Pamiętnik Zwykłego Nastolatka
  • I_LOVE_Q-DANCE
  • Peace and Love
  • a ja myślę że...
  • Culus, anus - pupa blada !
  • Świat oczami 15-letniego dzieciaka
  • Phantoka
  • blicker
  • Rozważania Dawida
  • "To jeden mały blog dla człowieka..."
  • rajan1gnoBlog
  • tragikomedia
  • Konsolowiec
  • Przeglądamy sieć!
  • Kot Schrödingera
  • Unnamed Blog, Czyli Blog NoNamePL :)
  • GamesBlog
  • Game (P)Ower
  • wine
  • ReyMysterioBlog
  • MordredBlog
  • Hmmm takie tam...
  • Milan
  • ocb? Czyli co w trawie piszczy.
  • GarosS PresentS
  • My grey life
  • Hackers- Still a Problem
  • Bloczek NerQi :)
  • Warhammer Fantasy Battle
  • Klasyka czyli krótko o starych grach
  • all of this stuff
  • Mr.D
  • Tytanit's Blog
  • MóJ SłItAśNy BlÓgAsQ
  • <Bez nazwy>
  • KarlossssBlog
  • O wszystkim i o niczym
  • KulturraBlog'
  • Wypociny Starszyny
  • Sonic Y xD
  • MM25Blog '
  • Kacik LoL'a
  • left 4 dead : moja twórczość
  • Jacek szaleje
  • Witam was w rzeczywistości
  • Piractwo
  • LokenBlog '
  • kluka mówi
  • Turris Salantoris
  • Eliandir's Corner
  • Uwaga! Luksio mówi
  • Naruto-Fan
  • Venomous
  • torque o MMO
  • SwiatMurmakuna
  • blog-teofi7
  • by hawaiisurfer
  • Flow PDA
  • Argo
  • AkaiBlog
  • Mandżurskie Stepy
  • QFANT
  • Radio ChrupMaster
  • Zielony333Blog '
  • Nasza-Pasja
  • Quasi-blog
  • Ciężki blog muzyczny
  • Blog Skarpety
  • Blog Diriana
  • Wypociny redaktora-studenciaka
  • Perezzowskie wywody.
  • 1945
  • Seblordion
  • Sport
  • TaeKwon-Do's BLOG
  • IKillYouBlog 'MMORPG
  • Dark Orbit
  • smoki i takie tam
  • Wrestling
  • argh... gra'hamka
  • AteretBlog '
  • Dżungla
  • Pes vs Fifa
  • Project: Fate
  • KOMORA GAZ(S)OWA
  • GameBlog
  • Przemyślenia Paszczaq'a
  • Wawus
  • bartek1042
  • indieBlog
  • valdDraculaBlog '
  • O wszystkim i o niczym
  • witeneo
  • Otwarcie o Otwartym
  • Wiedźmińska Nora
  • Polacy
  • Wassup?
  • AspazarBlog
  • STARE GRY ALE JARE
  • Orzeźwiająco.
  • <unknown blog>
  • Spowiedź człowieka z kupą w nicku
  • strategia
  • Blog H4ntera
  • Do szuflady pisane
  • Mój chory świat
  • Perzyna Mistrzowanie
  • Kąt z felietonem w tle
  • matstu
  • Ranking najlepszych gier by Masterfighter
  • agausia95blog
  • Polska
  • Mysterm
  • m4aris
  • gambiterBlog '
  • Nie wiem, co tu wpisac..
  • I tak i nie.
  • Prawie jak Blog
  • raziel6Blog '
  • MOSKA165LBlog '
  • MOo I NIE TYLKO
  • Krótkie Odcinki Cykliczne
  • cacum3
  • Otwarty na świat
  • AlesscaBlog ' Żelazne szczęki?!
  • All & Nothing Blog
  • Okiem Dabu
  • Konoha Kącik Shinobi
  • O wszystkim i o niczym
  • Wciągający Tytuł <3
  • Gniazdo Łabędzia
  • Life's A Laugh And Death's A Joke
  • Tymonus
  • Kuźnia życia
  • Warsztat
  • 77DPPP
  • no.drinking.please
  • Penspinning Blog
  • Who Is Da Best, huh?
  • Ekoblog
  • Pod rozbrykanym Flexem
  • Wypociny i Wymiociny
  • prawda o metinie2
  • Pod Wpływem Kruka.
  • Coś o niczym i odwrotnie
  • GoldWhiteBlack
  • Siedziba Beliara
  • Gato Blog
  • Blog z jajemXDD
  • System of a Becher
  • Pierdoły i inne Chochoły
  • ChupaChuck
  • 95rapfanatyk95
  • filozofie
  • Krzysztof Padzik(mój pierwszy blog)
  • Relatywnie o wszystkim
  • Krucjata Zielonego Skutera
  • maniAk87
  • Opiniotwórczość.
  • Molo22Blog
  • Nie mam pomysłu na nazwę :)
  • Blog o wszystkim
  • Arghhh....!!!!
  • Diabeł Może Płakać... Zapłakał.
  • GumisIwo
  • Franksladestein
  • Idealny
  • Blog Krex'a
  • O wszystkim i o niczym.
  • Nico
  • MotorWizja
  • O wszystkim I O Niczym
  • Wielki Marsz...
  • Piszę, bo lubię.
  • TechnofiliaBlog '
  • Liście Konohy
  • Airsoft, Gaming, Books and much more...
  • Mashtre blog
  • Miśkołaj
  • ZNiKoBlog '
  • Grzeszna Oaza Niepokoju i Babcinych Pierogów
  • ikkamBlog '
  • Nasi bohaterowie
  • Karczma u Rifemana
  • GarrysMod
  • Dark Shadow's Soulforge
  • kącik twórczy
  • Unknown
  • Sala Tortur - Blog Pafnucego
  • Devcon Blog
  • Raptor's Gaming Blog
  • Frets On Fire Satanic Edition 2
  • rgverhBlog
  • Po Prostu Blog dla Ludzi
  • Blog, którego nie ma...
  • Krytyka z średniej półki
  • Nie mam pomysłu na ciekawy tytuł, więc tytułu nie bedzie
  • HmmBlog
  • Chantre
  • Karo's Blog
  • Vault Cafe
  • Gierkownia
  • Pierdoły
  • TheWorldOnMyEyes
  • Świat Snuffera.
  • matiYaZXBlog '
  • Wesołość zestawów Vobisa
  • Dlaczego żyjemy?
  • Vendetta...
  • 'This my kinda shit'
  • PavellusBlog '
  • Fanatyko Blog
  • blog z humorkiem
  • mój blog
  • bL0? '
  • O metalu i grach.
  • .
  • PalmowskiBlog '
  • Mass Effect and others blog
  • FatmanBlog '
  • Pamiętnik Amigowca
  • wszystko i nic
  • Mój blog
  • LordC@fe
  • Tunning PC by FMC
  • Blogumił
  • Blog bartezika
  • wiesniak@Blog.FA
  • Ladies eye
  • !!! BLOG !!!
  • Pod Złotym Kuflem
  • Świątynia Mroku i Innych
  • Kes blog
  • Fantasy & coś jeszcze
  • Dziwne wieści o (nie)zwykłej treści
  • Życie w Madrycie
  • kingkongblok
  • Mój blog
  • Świat Według Gawryla
  • Tales of the monkey land
  • O wszystkim i o niczym
  • Taby dla Hardcora
  • de tajms
  • Stare śmieci...
  • aguti
  • Królestwo FPS czyli co mi i wam sie podoba
  • Greenpeace
  • Never Give Up
  • Blog Waka_Waka
  • Madness and me !!!
  • Prawo gier komputerowych
  • Kuber10 Blog
  • snoboddy's CDA hołmpejdż
  • Transparentny blog
  • 6B6A6T
  • Hannibal
  • DridBlog '
  • Still loading... Please wait
  • MrWizarDBLOG
  • Świat wg. Baqazana
  • Niespokojny Duch Feadiiin
  • Lopezito
  • Jaskinia Tołdiego
  • NiesamowityGrzegorz czyli recenzje, newsy, opinie,
  • CZYTELNIA SUBIEKTYWNA
  • CTRL85's blog
  • Blog Krytyka
  • spookykid
  • Newhope o grach, prosto z mostu...
  • Jak byc ZŁYM i zabijac,mordowac i gwalcic ludzi i znęcac sie nad bohaterami
  • This is Imagination!
  • Muzyczny Świat Xial'a
  • intelektualne pomyje
  • Strefa buntowników
  • Nastoletnie przemyślenia
  • Co myśli Lochek?
  • Croaton
  • Bajki Goofy'ego
  • Łokciem w oko
  • Hymnia
  • Abecadło od Kuchni
  • joker1979Blog '
  • Mój blog (Lordi).
  • Blog Łukasza
  • Phellema Kącik Literacko-Fantastyczny
  • Shakal132Blog '
  • Różne Różniste Różności
  • Mój Blog,Moje Przemyślenia
  • Komputer- Mój Przyjaciel
  • Hołka pogląd na gry z zewnątrz
  • Kogel-Mogel
  • Green Blog by Grenstw
  • Dzienniki Niegwiazdowe
  • Dead Island
  • fredek86_Blog
  • True
  • Pokój 211
  • Odmieniec
  • Palpfikszona Podróże Kosmiczne
  • blog tadzia
  • my almost never used blog
  • According to Cromell
  • My - History
  • Blog o wszystkim i o niczym
  • O wszystkim i o niczym
  • Mój blog, czyli...
  • Blog Valudaxa - po co się zastanawiać nad nazwą?
  • mraugust blOOg
  • zaknaifen
  • The World Of...
  • Out of Logic
  • nemesis666Blog '
  • Dzwienkoswit Tower
  • Wszystko o Fantastyce
  • I'm your father Luke.
  • Kędziorkowe wywody
  • Ginek's Blog
  • Kultura
  • Professor00179Blog '
  • Kto gra w diablo 2 LoD w sieci
  • Blog Majczela
  • DrHappi Blog
  • Wszyściuteńko
  • Tu powinna być mądra i ciekawa nazwa blogu...
  • Uwaga! Ten Blog jest głupi!
  • lol
  • piotr1963Blog
  • WhatTheFuckBlog '
  • PanPatok Blog
  • marsjanBlog '
  • Życie ...
  • Football absurd
  • Inna perspektywa
  • Classic Rap
  • MichanjoBlog '
  • Prywatna pieczara Reffana
  • MindFreAk Blog
  • Vivian's Review
  • matti2o8Blog '
  • rybaslawoloBlog '
  • Perezihno
  • neutralny225 BLOG
  • AdrianBBlog '
  • Blog Airsoftowca
  • Śladowe ilości orzechów arachidowych
  • Ufarzam, rze...
  • La Bulle Française
  • ElitesofNation
  • s3lwynBlog
  • Piłkarski Misz-Masz Jamajci
  • Przeciwko Głupocie...
  • Flejmowe fanaberie...
  • keeveek blog
  • Eee,co ja tutaj robie ?!
  • Second Opinion
  • unbearableBlog
  • blog syna trojana
  • jaxooBlog '
  • Blog nogaczka
  • Pumba
  • Cragir Blog
  • Goloman's Blog
  • Szuflada
  • Po Prostu JA ^^
  • BogartBlog '
  • ET-Mapping
  • RafalL zwany Lisem
  • Jestem wylewny.
  • Patykowe opowieści
  • RESIDENT EVIL 5
  • Rzeczy różne
  • GuitarSlaveBlog
  • karol123Blog '
  • My playground
  • TwixBlog
  • Blog-
  • The Akkak's Show
  • Bzdurowango
  • Odellowy blog krótki i na tematy wszelakie
  • DarioBlog '
  • EVE Inside
  • Kopalnia Brylantów
  • Spriggs Blog.
  • Ciastkowo
  • Zonk?
  • na razie nic:P
  • Honorowy Blog
  • Kącik Kazamy
  • rystoRBlog '
  • O waszystkim i o niczym
  • PajęczynaKomiksu
  • No Casuals Allowed.
  • livewireBlog '
  • .
  • the Mona słów kilka
  • Strefa skażenia
  • Pełna Kultura
  • Takieżycie
  • Code Lair
  • Segmentum Frustratum
  • bSome1
  • Różności z życia wzięte...
  • DarkNeoBlog '
  • komentarze do życia polaka licealnego
  • codzienność
  • Blog Kajota piątki
  • GadziuBlog
  • Gameing
  • Verba volant, scripta manent
  • Życie Sekretne
  • Over Nine Thousand!
  • Kagema68Blog '
  • Ponury
  • >imblyign
  • Blog of Bowler
  • CalendarmanBlog '
  • Pitupitu
  • Pirackie Życie
  • Mechy i takie tam
  • Oszukać przeznaczenie 4- minirecenzja
  • meinsidemyhead
  • Blog nudy
  • Inaczej...przez ze mnie :<
  • Axis Powers Hetalia
  • DarkAvangerBlog '
  • Klara forever :)!
  • PolakBlog '
  • RustinBlog '
  • MasterKillerBlog '
  • BlizzBlog
  • Pewien Pat Ma Pogląd Na Świat
  • Subiektywne dobro
  • Zapamiętaj! Glonorost to syf nieziemski!
  • CopperNick Blog
  • Combat Operations Specialists Attachment
  • As w Rękawie
  • Shrek4Blog '
  • Karrmelowa Stajnia
  • Na temat World of Warcraft :)
  • Rox blog
  • The Sebuuu blog x]].
  • Spis MMORPG
  • Doker's blog
  • MLJABlog
  • grecki
  • W budowie :)
  • prośba :(
  • Szymoniasty Presents!
  • Od lat 3.
  • melon1992? FA Blog
  • Frashoot
  • ...
  • Stragan Z Kebabami
  • Mój Świat
  • TwardyPiter
  • RPGownia
  • Metal blog
  • BloggingArcHeR
  • Blog ARkanuma
  • Liryki rozmaite
  • DarkMatterBlog '
  • darekbiskupBlog
  • Bluzgi
  • Ogłoszenia Parafialne
  • Chałtura
  • Kenaj94Blog
  • Project Gwyn '
  • Kraaanik
  • SwEeT BlOgA$$eK
  • KonokoBlog '
  • Gaming Corner
  • Co mnie wkurza?
  • Made in Heaven
  • Blog o filmach
  • stef1994 recenzuje gry
  • GarretBladeBlog '
  • Zero kamienia, zero bakterii
  • whiteiwan blog
  • Atomowy Świat
  • Marty_Key - Blog
  • Error 404
  • intoYourhead' notes
  • adam341's blog
  • Sprawy różne, zażalenia, urodziny, głodni wystąp.
  • Kącik nie-do-końca-artystyczny
  • Nikt nie mowił, że bedzie łatwo i słowa dotrzymał.
  • Dill Productions
  • Wataha Wściekłych jamników
  • Blog o grach?
  • Kraju
  • Blog NintendoPassion
  • B-Krev
  • dajmoonBlog '
  • luk3rBlog '
  • boriator
  • Strumień świadomości
  • Blog kabuto872(o papce i buraczkach)
  • Czopowisko
  • Yu-gi-oh karty
  • Jaskinia Filozofa
  • Bonq0 GoLb
  • Dooosu'ownie i w przenośni...
  • Raiven Blog
  • Blog Barr'a
  • Skrzynia z łakociami
  • Artplikacje
  • Wieczór z Planktonem
  • Wstać proszę! Szefu idzie
  • Sprzedam używaną GeForce 8600gt 256MB
  • O wszystkim i o niczym
  • m5
  • Jarro multiBlog '
  • Espi's blog
  • Drzewo na Rozstaju
  • Stary bunkier
  • Blog o wszystkim po trochu
  • Kąt
  • Świat według VVojtasa :P
  • Bocianie Gniazdo
  • Nafalem Blog
  • Kącik Naprawy Rydwanów
  • Blog imć Rączki
  • Chciałem powiedzieć że...
  • Szkolni Wykolejoni
  • Nie kupiłem pomysłu na obiad...
  • Blog Polskiego Gracza
  • SheldorBlog
  • Club Penguin - Czyli coś dla naszych młodszych kolegów i nie tylko
  • Kupek166Blog '
  • MiskulorBlog '
  • ParalitaJestTroopem
  • Just Me
  • Limbo
  • jkowalski614Blog '
  • Sefnirlandia
  • Nazwa zastępcza '
  • Niesioła blog
  • mahBlog
  • VKDolegaBlog '
  • kamoko112
  • Death Poets Society
  • DarthWaderBlog '
  • 404
  • xDante Blog
  • Fuadex blog
  • goliatblog
  • Hałkowe Przemyślenia
  • Very unpleasant place...
  • To jest moje zdanie, i kropka.
  • Loukasz
  • anonim127 Blog
  • PS3 VS XBOX 360
  • Kącik artystyczny
  • /home/Obeus
  • Kącik League of Legends
  • lamborginiavatarBlog '
  • Xrasnoluda opinii kilka
  • Przemyślenia By Fanat1c
  • W Razie Czego: Gry!
  • Danmcrea
  • M47
  • poCONVERSE'ujmy o...
  • FreemonBlog '
  • Życie I Śmierć.
  • Blog subzero1996
  • TheChosenOne
  • To blog?
  • Przemyślenia Wrott12
  • Słów kilka,
  • denar16Blog '
  • Vintar's Blog
  • ?
  • Olgierd Blogasek
  • Bo dobrego nigdy za wiele!
  • Manga Work
  • segal226Blog '
  • juke
  • Tawerna pod Rupieciem
  • It Ain't Enough
  • rebeliantSvJBlog
  • bartek99113Blog '
  • Demotywator-Ogólnoświatowy
  • O wszystkim i o niczym
  • CommandoPlBlog '
  • Byond
  • Wojenny blog
  • Piaskownica
  • Dr.InDespair's Blog
  • GEKONEKBlog '
  • SlimmiteBlog
  • AdharBlog
  • Blog
  • Lej po bombie
  • wladyslawBlog '
  • Ucz nas! Hitori-sensei!
  • Z kulturą o kulturze
  • shitashiBlog '
  • To już Hallowen!
  • O grach i nie tylko
  • FifftaczBlog
  • Świat Według cindry
  • Fort Carson
  • Dlaczego to już koniec
  • wyznania Punisher'a
  • To & Owo
  • like-a-geek blog
  • Blog Kamila
  • empekBlog '
  • evomyrinBlog
  • Świątynia Behemorta
  • Pulka blog
  • ...
  • beztytuó
  • GRY UKOŃCZONE.
  • Victory Games Blog
  • Temat zastępczy
  • Slavkovic Antyblog
  • Pethafowe Mądrości
  • Jesień jesienią, zimno zimnem
  • What... the Hell?
  • Blog Anarchistyczno-Radykalny
  • Recenzje i komiks
  • Dawid666Blog
  • JA niedzielny gracz
  • freeq52Blog '
  • Lee_90_Blog
  • blogpuchatka
  • Blog panamystera
  • AldoApaczBlog '
  • Avatar's...
  • Moje Fado
  • LastDevil'sHell
  • Różne różności ^^
  • It's my piece of mind.
  • Pspblog
  • reszki blog
  • grzybek2413Blog '
  • Sztachetą w krocze
  • "Samo Zuo"
  • FreedFlinstonBlog '
  • AFK
  • taakuroBlog '
  • GryzącyBlog
  • thary16Blog '
  • mat6Blog '
  • Mariusz Pujszo Show On-line!
  • Street Dynasty
  • krzysq17Blog '
  • tczew23Blog '
  • Przemyślenia. Różne.
  • Matus Manufactorum
  • Po mojemu Wersja Specjalna bo CDActionowa
  • ArtifexBlog
  • Tu jest miejsce na Twoją reklamę
  • Carnivor
  • Fire in the hole!
  • Wszystko, jeszcze trochę i może coś jeszcze
  • MiniGry.Czyli w co warto zagrać.
  • Po co tu zaglądasz?
  • Kukłomicon
  • ESPORT
  • ANNO 2070 KONKURS
  • Nethermind
  • Gra Komputerowa? NIE!!! VIRTUAL ART
  • HaKBlog '
  • PSP BLOGG
  • Blog Raka :-)
  • Subiektywnie o wszystkim
  • Psy(c)hiczny kąt
  • Życie, House i sprawy ogólne...
  • XxXD12Blog '
  • Z pamiętnika krasnoluda...
  • Adrianeq's Blog...
  • W sidłach szalonych myśli
  • O poprawie Rzeczypospolitej
  • Moje brednie
  • sewaBlog '
  • Socjoniewoadmoczemuco
  • ewqaBlog '
  • Blog Wieczorny
  • BramaGier
  • Ja sem nietoperek!
  • Blog Garrus'a
  • bialykrukBlog
  • NelsoniastyBlog
  • DJK Life
  • .swf
  • Blog o wszystkim i o niczym
  • Wiadomości z innej beczki...
  • Przemyślenia Moje, Który Każdy Normalny Człowiek Ma Gdzieś (PMKKNCMG)
  • Tutaj piszę ja.
  • Blogowy Kerlik
  • Blog o tym i tamtym
  • DanubisBlog '
  • Kalikracja
  • MaciejKoziejBlog '
  • DarthNihilus95
  • O wszystkim i o niczym czyli myśli różne...
  • Gargulczy Gzyms
  • Blog Indyka
  • Kilka Minut Prawdy
  • Misterium Murezora
  • ...
  • Kącik Miłosza
  • Jeden wielki Joohc (czyli co JA o wszystkim sądze)
  • BarthezCDABlog '
  • KocurcBlog
  • Swiątynia KW
  • WWE PPV
  • Comics & Others :D
  • No co ty gadasz?
  • lastkill3ra głupota - skąd to się bierze?!
  • Bohater:Początek-czyli RPG Wolfena
  • Mroczne Skarpety
  • Rozternki (nie)egipskiego (a już na pewno nie)boga
  • MathienBlog
  • Gdy by ktoś był Eric'em
  • Coś
  • Kroniki Yamnicka
  • szymekczarodziej - blog o pierdołach
  • ah te blogi :|
  • U BigOna
  • Mój blog
  • Wszystkiego-po-trochu
  • maciek99085Blog '
  • Hobbicia Stopa
  • Mój blog
  • Babys Blog
  • matirog25-Blog
  • Prawdziwe science fiction
  • Kto ? Ja ? Nigdy w rzyci.
  • M&M's
  • Przygody Raviego
  • SDVaderBlog
  • KLARA
  • Graszowy blog
  • LukiSaczBlog
  • PaKe Blog '
  • Be a hero! Be like Stefan!
  • Pierdu pierdu i inne takie.
  • Moje cztery kąty...
  • Opowiadania Quartena
  • PaterBlog '
  • FAAza'
  • CD Action World Review (Beta)
  • Sabi way of life
  • 3x TAK
  • Blog Czegokolwiek
  • Gall108
  • Kącik okołotwórczy Człowieka Gry...
  • Stare, jare i... "przepraszam, nie mamy".
  • vIE888`s Direct Perspective
  • Something in the way
  • Absurd goni Nonsens
  • kaczor95Blog '
  • Tha Fred's Blog
  • TheNaturat
  • Wasyl93Blog '
  • Subiektywnie
  • Kiyoshi
  • Blog Młodego Wioślarza
  • Crimson's Blog
  • Problemy świata codziennego
  • El-Vanish'owe rozmyślania
  • nextBlog by Matys
  • :)
  • NapoleonBlog '
  • Wszystko po 4,90zł i róznie
  • Ciekawy lub nie blog piotrka2603
  • ASF
  • Plotki-Anegdotki
  • Tylko muzyka
  • Per aspera ad astra
  • QuicckBlog '
  • To be, ku*wa, or not to be?
  • snouriderBlog '
  • Ciastekowe Akcje
  • Twarz Palma
  • Bardzo nudny blogas
  • KillerBee's Blog
  • Po drugiej stronie lustra....
  • Zorzin'owe myśli...
  • Hmm...
  • kONcik o graH
  • Historia gier komputerowych
  • Games and Live
  • Babskim okiem
  • Uprising
  • Dreadlock Blog
  • My blog
  • Jarvis Blog '
  • HOURBlog '
  • Po co nazwa?
  • Odyn's Blog
  • Interpreter'sBlog
  • Nie
  • Sevard@FA
  • Memento Mori
  • xbox360player
  • felieton
  • Kącik Diegowskiego
  • VoltioBlog
  • Blog studenta gracza
  • Fabryka wpisów
  • Kuwetka Zniszczenia
  • Wizzy's Site
  • kicek0Blog '
  • Wyznania początkującego otaku
  • Historie niemoralne
  • To mój blog, a tobie won!
  • Cerber Blog
  • MajuSBlog
  • lestat1989Blog '
  • siamto i owamto...
  • figa888_blog
  • ?
  • What the hell?!
  • Borwol
  • gbulBlog '
  • BLOG RABBITO!!!
  • Dzień dobry!
  • Butcherer filo blog
  • A.L.owy znak jakości
  • przemek8025 blog
  • Kącik Retromena
  • Devil May Cry 4
  • PumbeG
  • LechooBlog
  • Jaskinia Shibari'ego
  • Arbeit im Polnische republik
  • OxoBlog '
  • Blogbox 360
  • O tym i innym
  • AdamHefBlog '
  • Świat widziany oczami....
  • Mroczna Wieża trzęsie się.....
  • asd
  • Miron1500Blog
  • Verbal
  • Blog Lordking'a
  • Mieszkanie Atomowych Jogurtów Zagłady
  • OWION
  • Blog Zaix'a
  • Czego jeszcze nie wiesz
  • Trybuna Ludowa Jokkera
  • Metal i inne fajne rzeczy!!!!!
  • Projekt Blog
  • Black Side of the Mirror
  • Blog Toma o wszystkim z uwzględnieniem na: gry,star wars i CD-Action
  • MmoRror
  • Kącik Napióra
  • Blog WujkaJaca
  • Pewien Marudny Mały Mysz I Jego Mała Codzienna Egzystencja
  • o wszystkim i wielu innych rzeczach
  • UUUU jea
  • AnonimatorBlog
  • -10 do Wszystkiego
  • Blog pamięci Czarnego Iwana
  • KurczakUBlog '
  • Zandorath Blog
  • All f0r pe0ple
  • Blog
  • Nie da sie nie piracić!
  • Coś dla każdego
  • v1989Blog '
  • Incision
  • Flash World
  • Okruchy spraw
  • Kroisz ziemniaki masłęm?
  • karateka56Blog
  • lol xD
  • Cotam? Jaktam?
  • World Of Media
  • Kilka słów o grach i nie tylko
  • Takie Tam Wypociny
  • Same nudy, których nikt nie czyta bo po co?
  • Tytuł Roboczy
  • Matrix Marixa
  • Versus
  • O ludzie co to jest?
  • Szalony świat.
  • jakub365Blog '
  • Vetri's...
  • Narzekania pesymisty
  • Swiat wy'm0del'owany na nowo ...
  • Problemy szarego człowieka
  • pokeblog's
  • iternet
  • maciekferdekBlog '
  • ElmoBlog
  • Autentycznie ale nie politycznie.
  • o PESie... i nie tylko ;)
  • Wierszoklekta
  • Moja Awangarda
  • Ja tu tylko zdjęcia robię
  • GameGem
  • LOL
  • big23
  • bezzixBlog
  • Nurkowanie z Pingwinem
  • Gry jedynym nałogiem
  • Przecinkowo
  • Świr nadchodzi
  • Blog Zmęczonego Dżentelmena
  • Nudny blog MacTavisha
  • Blog Mema
  • KOLEKCJONERZY
  • Moje własne zdanie
  • Zwierzenia Legogolasa
  • Youpnilog
  • Blog dla ludzi... i nie tylko.
  • Bartek652Blog '
  • Kypnotic
  • IceTeaBlog '
  • Newsy
  • O tym i tamtym....
  • .
  • Crazy bloger-gry,szkoła,ksiażki,inne
  • Liryczne El Dorado
  • jokerofgames
  • Blog blejdzika.
  • 10 Gier wszech czasów
  • CiemnyBlog
  • A Game 4 You
  • FuXbmBlog
  • marcin1988Blog '
  • Jumpkov.
  • Bartek114Blog
  • X-3
  • Kazzet pisze...
  • Badziewisko
  • Blog Wymaniakowanego
  • Kącik Świadomego Konsumenta
  • Przetnę Ci Tętnicę
  • Z odmętów cienia
  • Śledziowe przemyślenia
  • donty94Blog '
  • Seroslav's Invention
  • Źródło dobrego smaku
  • zombie(subtortor)
  • Jag24Blog '
  • Kącik muzycznych staroci.
  • O wszystkim i o niczym?
  • skate1220Blog '
  • Blog, którego nie ma.
  • O moj Boh! Toż to topor w mojej glawi!
  • Stairway To Heaven
  • Blog Yankusa
  • Różne...
  • MacFlayBlog '
  • SoriBlog
  • Twórczość ma :]
  • Dziennik Yurasa
  • Opinia o emo, JP, i dzieciach neo.
  • momrukBlog '
  • Gorkhathron
  • lol55_Bl0g '
  • AntyCDArecenzje i nie tylko
  • Mein Blog :)
  • Za co kochamy CD-Action
  • Teken
  • Blog Kiniv'a
  • ElksBlog
  • CoVertBlog '
  • Ten Blog jest Bylebyniebylejaki
  • GMO - Games-Movies-Other
  • O_o I tyle :) +!+
  • Uwaga!
  • Różne różności :)
  • Eciepecie...
  • Blog Ruusa
  • Grzana Blog
  • Lexy Le Fay
  • SolisBlog '
  • na mocy paktu
  • Siedziba Deregulacji
  • Problem ze steamem
  • Karlosik13Blog '
  • No nie wiem...
  • Tears in rain
  • Wrota Śmierci...
  • gigamat
  • Freeware'owiec
  • Gry tu, gry tam, a ja gry w domu mam
  • mario21211Blog '
  • Jestem, kurde.
  • Is This Necessary!?
  • Adira zdanie na tematy wszelakie
  • Jaskinia Diabła
  • Alan0
  • Blog skocznego
  • To co rusza moją czaszkę
  • Sarge13Blog '
  • Słowo to siła
  • Gry, myślenie, swawole
  • Stołeczne Pustkowia
  • Życie dorosłe
  • conan47Blog '
  • kula124Blog '
  • Misz-masz konsolowo-pecetowy
  • Karczma "Pod nieprzytomnym smokiem"
  • danielos1212Blog .pl
  • Z życia Hardkora
  • mrKonrad2012Blog '
  • El hermano de leche...
  • Opera Mydlana
  • RR&P, czyli...
  • O wszystkim co dobre xD.
  • Ty, który tu wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...
  • FerayaBlog
  • Ajaje kokodżambo
  • Kolejny blog...
  • ......X...........
  • blaszakBlog '
  • xRacing.pl
  • vito23Blog
  • andrealordBlog '
  • DarkTag'a blog artystyczno-growo-filozoficzny
  • PANIE! Spieprzaj pan!
  • Paździochowy Bazarek.
  • Bloggaminacja Maćkowskiego
  • Słoniowo
  • blog
  • Hem Hem
  • Owl's Place
  • Monko86Blog
  • vinci65Blog
  • Niesprawdzone przepowiednie ^^
  • Opowiadania
  • Zamiatacz sufitów
  • Dragon News
  • Jedro, jedro to Twój blog ;)
  • Jako smakujesz, aż zasmakujesz!
  • futshakowe wypociny
  • PawelixBlog
  • Edd10Blog '
  • Pierwszy wpis i już niewypał...
  • gewlohBlog '
  • Buszmena słów kilka
  • marioksBlog '
  • Randomowo
  • JihadBlog
  • Wszystko i nic poza tym
  • PoqUta666Blog '
  • PilasiuBlog '
  • Czerwonoskóry blog o kiełbasie.
  • Kulturwa
  • Kraz's Blog
  • Refleksje i Przemyślenia Devox'a
  • Myk z laserka
  • The Three Nines
  • Blog Michała "Muradina07" Grabowskiego
  • O pierdołach okiem SiMi'ego
  • gry
  • VildWolf Blog
  • smierciozerca51Blog '
  • Nie ma lipy
  • Neverending Story
  • Blog Diacona
  • Heaven & Hell
  • AdelanteBlog '
  • Illusive Blog
  • Mapping Blog |Lizard|
  • bliźniaki i ja
  • Brainstorm!
  • >>>BLOG<<<
  • Co nowego u ZiZi'ego
  • BLOG@klikersmile
  • Zakręcony jak domek ślimaka
  • Blog Daro
  • ifaubloger
  • Co w życiu piszczy.
  • Moje upodobania i inne
  • Debilna strona mnie
  • Ja tu tylko sprzątam...
  • Mój własny McZestaw
  • Sareth
  • Prawdziwość taka
  • Żerowisko kormoranów
  • Asturas.pl Blog
  • kmleczkoBlog '
  • Life is brutal
  • Blog. Przez "B". Takie duże.
  • Gry to zło.
  • jacobs1000Blog ;)
  • Nuuuuuuuudyyyyyyyy...
  • mistrzguma93xdBlog '
  • Blog Zakiewicza
  • Patriqo's Whoop Ass Blog.
  • Niecodziennie i niekonwencjonalnie...
  • Sejm Wielki
  • The Ring
  • Mroczne zakamarki.
  • kamilkk5Blog '
  • KUKURYDZA
  • Crossroads
  • zes*aj się @ nie daj się
  • Blog przez B.
  • Kaires
  • Ogłoszenia duszpasterskie
  • Blablabla
  • gasadiBlog '
  • You're pirates?You're sukck!
  • Mój blog na, którym płaczę nie raz ;)
  • ShinnnnBlog '
  • szymon1944
  • Ja tu nie pasuję.
  • Coś się kończy, Coś się zaczyna
  • Denny...
  • Kroniki z Rodos
  • O mnie i o sobie
  • Mand'alorCitadel
  • StrifeMeBlog
  • Etto, etto, Turambetto !
  • DiCaprioBlog
  • EverybodyLiesBlog '
  • Zochanowo
  • Blog okołogrowy
  • WWWeekendowy Blog vv0!tka
  • iTunes - Problemy
  • Blog Kawalorna
  • Polsko...
  • eragornBlog '
  • Noname blog
  • Po prostu Blog Mastera ;)
  • TigeerBlog '
  • perseusmandateBlog '
  • B92site
  • Myśli Karpia
  • NIE MOŻLIWE
  • Małpa i honor
  • Michal96Blog '
  • Dywagacje pana Złośliwego
  • krwistaBlog '
  • NaJsŁiTsZy BlOgAsEq nA ŚwIeCie
  • O wszystkim i o niczym
  • Krwawa Mary opowiada....
  • tingting0810Blog '
  • AinurBlog
  • choeseBlog '
  • Ogurowy blog (przez U)
  • Oto ja...
  • O wszystkim, i o niczym
  • To Tu To Tam
  • DarkVoldiBlog
  • kurczakowy blog
  • Games room
  • Welcome to my World...
  • Hmm, o wszystkim i o niczym.
  • LarryBlog
  • Szpaner blog
  • Blackwolf111Blog
  • yetem
  • Chatka wesołych Rastamanów
  • Waść
  • Gniazdko
  • Blog Rozrywkowy
  • SINGIEL'
  • Artem264Blog '
  • Manki
  • Matison - Blog
  • DegeneraT Blog
  • lolxdBlog
  • Kiler300
  • qazwsxedcBlog '
  • arara11Blog '
  • plusqanie
  • SalemusBlog
  • Wszystko und Nic
  • sfera likiera
  • Blog00wnia Heede'go
  • Milosz902Blog '
  • o cie kręce
  • Tu jest miejsce na nazwę blogu!
  • We're on the Road to D'ohwhere
  • Blog Veraduxa
  • tyan, czyli blog moralnie niemoralny
  • Okiem zgreda
  • BlOg mOtOrYzAcYjNy I NiE TylKo
  • Kisiel Blog
  • PanMutancik i jego gatki
  • Bananowy Raj
  • Style is War!
  • Patrzanie Hollowa '
  • Fuyukai pisze bloga...
  • ...
  • raziel1234522Blog '
  • Kobiecym okiem
  • Sprawy ważne i (mniej)ważne
  • Mariusz Pudzianowski, czy Yusuke Kawaguchi ?
  • Mądrości
  • pr0gh0stpl
  • Radioaktyne połacie umysłu użytkownika kaczek93
  • Głową w klawiaturę
  • Edi ogarnia
  • Takie tam Spiacego
  • Fans-Gladiator
  • Dafowy Blog o Rzeczach Dziwnych
  • Schizofreniczne Dywagacje
  • Ave Satan!
  • Zamek Grunwalder
  • Blog Jedimax'a
  • Ban123321BLOG
  • Sam nie wiem w czym.
  • haamukuvaBlog '
  • inquitBlog '
  • Ubiblog
  • Lotnisko
  • Po mojemu...
  • Sztab Małego Kaprala
  • mój BlOGaseQ ;***
  • WWEBlog
  • Another World '
  • Blog nie na temat
  • jezozwierzum
  • Kacper03Blog
  • HellFierBlog '
  • nikabelly
  • Ohayo Nippon !
  • Dark Elf's blog :-)
  • Korporacyjny Zwierz
  • Ipad
  • Hrater Bloguje
  • cyckoland
  • Tak! dla konsol w CDA.
  • AchmetBlog '
  • MaximaoBlog '
  • munio7xBlog '
  • GAME_INFO
  • prymcio11 BLOG
  • ;)
  • Świat na ekranie monitora i przed nim
  • Blog Maniaka FGK
  • Movie Trailers & Shorts
  • All about nothing
  • Gamer
  • Legendy, które ciążą w mojej głowie...
  • ArkanBlog '
  • Niusy ze świata machinimy.
  • Growe szaleństwo
  • o!Grane
  • Multi Zone - Internetowy Magazyn dla Graczy
  • Assassins Creed II
  • Raj dla skazańców.
  • Jedrzej's Blog
  • Aleksander Parcej - Nieoficjalny Blog
  • Tytuł wymyślę później
  • piotrekpk19Blog '
  • Blog Kata
  • TKW
  • Kantyna
  • Ryu Draconis
  • Dywagacje niestworzone
  • Blog CD-A Maarchef
  • Blog BladegoPitra
  • Bezdenna studnia intelektualizmów nie moich.
  • AllInOneBlog
  • Co się pod pióro nawinie...
  • Projekt Kurczak.
  • Wku$!$#$ny internauta
  • Jatamański podbój świata
  • Wojciech Sowa Blog
  • The True Srotry
  • jashimaraBlog '
  • lucaxlBlog
  • TomsRocc's Blog
  • wiadro żółci
  • O wszystkim czyli o niczym
  • EchelonBlog
  • Takie tam...
  • Wszystko o Wszystkim
  • Gabro Blog
  • Kobiety też grają! :D
  • Pierdoły przeróżne.
  • Psychiatryk
  • ...
  • Giercownia u ampera.
  • Blog mazowszaka;)
  • Cwaniaxowe narzekanie
  • Ravenzone
  • artur1105Blog
  • wlosekblog'
  • Life with Zyta
  • Kuba1993Blog '
  • Hendogi Blog
  • Co by tu napisać?
  • Vysogota
  • RheyBlog '
  • No Mercy
  • mintajowo
  • Stefanowi się nudzi
  • Blog Blackmagic'a
  • Medytacje zwykłego nastolatka
  • Moje wrażenia z innych światów
  • Rock'n'Czop
  • AlexZander1991Blog '
  • Live is Life
  • miradokusvBlog '
  • KruszynBlog
  • We didn't start a flame war
  • kalarepyBlog
  • ziolllo
  • BukaJestStraszna
  • Evilmen - trzezwe spojrzenie na swiat
  • O niczym ?
  • Wylęgarnia Flejmu...
  • TrAwA "Blog"
  • Kolejny powtarzalny blog :]
  • Mr Funny blog
  • guarabaraBlog '
  • zyriuszBlog
  • Tom123Blog '
  • Masakra
  • Teoria Grywalności
  • Nie lubie pudełek
  • Nihilizm, cynizm, sarkazm, orgazm
  • Blog Maziaczka :)
  • ...!?
  • Razer93
  • Growo i filmowo
  • My Immortal
  • HlebekkBlog
  • Płysowe Refleksje
  • O tym i o tamtym
  • Kocham wszystkich ludzi ;**
  • shinji87Blog '
  • Blog Galanota
  • perypetie $tigowe
  • xKadafiBlog '
  • TheVqxBlog '
  • Blog Remulaka
  • GMaciek7876's Blog
  • Mad Lone Wolf
  • Blog Amigosa
  • stoproBlog '
  • Zarabianie i Konkursy z Nagrodami
  • weeman42Blog
  • Gamer Site
  • Major Bloga
  • ouiBlog '
  • piezol
  • BartekMichalowskiBlog '
  • 18Piotro, recenzje, życie i etc.
  • Scientific Polish
  • BigHunter
  • Taki sobie kącik wyżaleń i radości...
  • Mój blog
  • .TheDoctor's Corner
  • szymon351 Blog
  • Blog-matis9988
  • n0NBlog
  • Thorren's Whines
  • snopowiązałki
  • Gobik Bloog
  • r-imaginarium
  • Coś o niczym
  • Blog Władcy Śniegu
  • Głupoty rozmaite
  • Tu jest blog heksagona95 men!
  • Paranormalnie o wszystkim
  • Generalnie o grach
  • 0o0o
  • GameMaXXX
  • Tawerna pod Zielonym Orkiem
  • Blog o niczym , albo o czymś .
  • Hympf
  • Moje ŻYCIE
  • Sennik Garrett'a
  • Nexel PC fan
  • Teczka warciactw Abyssa
  • Muzyczny blok ED'a
  • Natan534Blog '
  • imperialz7Blog '
  • .Azazel's Blog.
  • X-GAMER.PL Blog Informacyjny
  • Krzywym okiem Shiva
  • Kogel Mogel
  • Zatyczki do uszu...
  • elSzogunBlog '
  • Schron różności
  • Blog o niczym v 2.0
  • Obi-Wan's Blog
  • greenLife blog
  • AEALO
  • Recenzje Butryka
  • Xbox 360 vs PS3
  • Rafellos Blog
  • ...
  • Vino94
  • soker
  • JustinBieberBlog '
  • Eee... "Wpisz nazwę"
  • Assasin16Blog '
  • Pon Pon Pata Pon
  • RaM111222Blog '
  • BluberBlog ' PSP
  • Blog Elandara
  • Witaj w Świecie METALA!!!\m/
  • Blog Imperialny
  • KBOM
  • Life is life
  • TomSon i Zona
  • Myśli obce.
  • "Kolejny, lipny profesionalny blog"
  • Fraculowa pisajnia.
  • Grać,grać i jeszcze raz grać!
  • Mój Blog
  • pio6Blog
  • Ludzki blog dla ludzi.
  • Trójwymiar w mych oczach.
  • Passive Aggressive Bullshit
  • Gry Flash Anime
  • GZone
  • Z kultury bez cenz**y
  • X Gamer
  • Twierdza Zabójcy Królów
  • Andthor pierwszy blog
  • DoroshiBlog
  • Piekielna Kuźnia
  • Gram więc żyję!
  • LK_PL BLOG
  • Blog Raika :3
  • Leons Blog
  • Samir21Blog '
  • Creepypasta
  • avocado20things
  • O Grach Inaczej
  • Wiedźmin 2 ;]
  • Blog u Burneya
  • Oj mroczno...
  • Pół żartem, pół serio
  • Oh Yeah, So Gut, Yeah, Oh Oh Oh, Yeah, So gut
  • GrAwEk
  • The Priest
  • Leśny Człek
  • Blogum Kartonum
  • Sprawy ważne, i mniej ważne...
  • paxer915 - CDA Blog
  • gggggh
  • LOST
  • ZbieraczBlog '
  • Blog Tajemniczy
  • A Jednak Tak
  • Rozważania około(nie)ziemskie
  • Perypetie SzCzErkoSa
  • Forum Actionum Studio Blog
  • Po prostu blog
  • PSP gamer zone
  • Welcome
  • Testy Gier [BLOG]
  • SonQ Blog
  • Angielski Pacjent
  • nirvilaef

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Discord


Facebook


Strona WWW


Skype


Skąd


Zainteresowania


Ulubione gry


Konfiguracja komputera


Wyróżnienia Smugglerkowe

  1. Wiem, że ostatnio o wiele częściej recenzuję anime niż gry komputerowe, ale musicie mi wybaczyć . Produkcja, którą dzisiaj będę oceniał - czyli Fena: Pirate Princess - została stworzona przez Crunchyroll (na ich stronie oglądałem odcinki – w wersji japońskiej z angielskimi napisami) w 2021 roku (ostatni odcinek miał premierę 24.10, czyli niecałe dwa tygodnie temu). Serial składa się z dwunastu 20 minutowych odcinków Źródło Przyznam szczerze, że po pierwszym zwiastunie myślałem, że będzie to przypominać Kino’s Journey. Pomyliłem się. Adult Submarine Ninja Samurais Tytułowa bohaterka – Fena Houtman - to młoda, białowłosa dziewczyna, która lata temu straciła ojca. Protagonistka początkowo mieszka w mieście portowym (nie, nie Khorinis :P), ale potem dołącza do Siedmiu Samurajów i razem z nimi pływa w łodzi podwodnej (!) w poszukiwaniu Edenu - jest "kluczem" do tego miejsca". Sama Fena jest z pewnością postacią, którą polubimy. Niestety, autorzy scenariusza wyposażyli ją w dziwaczną historię i czasami może się nam wydawać, że zachowuje się jak idiotka. Ale jest to jakoś wytłumaczone fabularnie, więc nie czepiam się tego aż tak bardzo. Szkoda tylko, że nie posiada żadnych charakterystycznych zdolności - jej rolą jest bycie wspomnianym "kluczem". Gorzej jest z resztą bohaterów. Spośród wspomnianych samurajów jedynie jeden jest na tyle charakterystyczny, że go zapamiętałem – Yukimaru. Dobra, „charakterystyczny” to zbyt wielkie słowo – po prostu jego imię pada najczęściej. Do tego, ponieważ jest miłością Feny to wiele kwestii koncentruje się także wokół niego. Dodam jeszcze, że jako samuraj (czyli jeden-dwa razy w całym serialu) ma na sobie czerwoną zbroję (jak na grafice powyżej), a do walki zabiera dwa samurajskie miecze. Pozostała szóstka wojowników to postacie bezbarwne – fakt, na początku serial stara się nas przekonać do nich, ale z czasem zapominamy nawet jakie mają imiona. Niemniej, do składu należą także: Shitan (łucznik, przyjaciel Yukimaru; na grafice - dlugowłosy mężczyzna z założonymi rękami), Karin (specjalistka od broni palnej i wynalazków; na grafice stoi obok Feny), Tsubaki (eee… głos rozsądku?; na grafice wydziera się na resztę), Makaba (kucharz-mięśniak; stoi na tyłach) oraz bliźniaki – Enju i Kaede (pełnią funkcję „klaunów” oraz mistrzów wspinaczki). Z tych dwóch ostatnich nie pamiętam który jest który, ale to i tak nie jest ważne dla akcji. W tym momencie pewnie myślicie sobie, że ta grupa jest świetnie wyszkolona i na pewno Fena jest bezpieczna - przecież jest bardzo ważna itd. Niestety, mamy tu do czynienia z bandą debili, którzy DWA RAZY dali się podejść w dokładnie ten sam sposób. Fakt, przez dwie różne grupy, ale - na litość Innosa - warto byłoby się uczyć na błędach, nie? Jasne, ma to służyć dramaturgii, ale szczególnie pierwsza "wpadka" jest karygodna i powinni popełnić honorowe sudoku za swoją głupotę. Skoro przy postaciach jesteśmy to warto wymienić jeszcze antagonistę. Jest nim Abel Bluefield - postać bardzo niejednoznaczna, muszę przyznać. Powód jest dosyć prosty - przez większość serialu pokazany jest jako bezwzględny typ, by nagle dostać „drugie dno”… po czym wrócić do bycia bezwzględnym typem. I nie, nie jest to poziom Vegety – pan Bluefield mógłby się od Księcia Saiyan bardzo dużo nauczyć. Do tego przez serial przewija się masa innych postaci, które w sumie możemy mieć w nosie, bo nie wnoszą zbyt wiele do fabuły – choć z początku może się wydawać inaczej. Oczywiście, jest jeszcze ojciec Feny, ale musiałbym sporo spojlerować (i użyć kilku „ciepłych” słów pod adresem idioty, który stworzył tę postać), więc go pominę. Huragan Akcja serialu toczy się w wariacji na temat osiemnastowiecznego świata. Z tego, co zrozumiałem – jest to Europa (nietypowo dla anime), ze względu na obecność Brytyjczyków oraz fakt, że bohaterowie odwiedzają Niemcy. Co zatem robią tam samurajowie? Cóż, serial to wyjaśnia, ale trochę tajemniczo i zbyt chaotycznie jak na mój gust. Okazuje się, że przodkowie opisanych wyżej samurajów rozbili się na jednej z wysp i przodkowie tytułowej bohaterki ich uratowali. Tyle wiem na pewno – reszta to tylko domysły… Ogólnie, jeśli chodzi o fabułę to mam wrażenie, że do stworzenia jej zarysu i napisania scenariusza dwóch pierwszych odcinków zatrudnili profesjonalistę. Potem go zwolnili/skończyła mu się umowa i od 3 do 10 odcinka mamy do czynienia z pracą początkującego pisarza, zatrudnionego na 1/16 etatu. Z kolei za odcinki 11 i 12 odpowiedzialny był student na darmowym stażu, który pomylił drzwi i miał się zajmować czymś całkowicie innym, ale skoro już przyszedł to dostał zadanie. Nie obrażając studentów, oczywiście. Ale nie martwcie się – zaoszczędzone pieniądze nie poszły na nowe auto dla szefa wytwórni. Bowiem musicie wiedzieć, że w warstwie audio-wizualnej mamy tu do czynienia z istnym arcydziełem. Postacie wyglądają i poruszają się świetnie, tła – miejscami wyglądają jak malowane pędzlem (szczególnie dobrze to widać w retrospekcjach oraz scenach w ogrodzie). Do tego genialna muzyka i dobrze podłożone głosy. Zresztą – taniec Feny najlepiej to zobrazuje: Jedynym minusem, jaki widzę w tym aspekcie to twarz Feny z profilu – jak dla mnie ma zbyt ostro zarysowany nos i podbródek, choć en face wygląda zupełnie inaczej. Podsumowanie Kończąc tę recenzję mam nielichy problem. Gdybym oceniał przygody Feny tylko pod kątem tego, co widziałem i słyszałem bez wahania dałbym 5,5/6. Niestety, fabuła zabija nieco radość z obcowania z tym tytułem. Przyznam się Wam, że przed obejrzeniem ostatniego odcinka pomyślałem „jeśli będzie cliffhanger to dam 3/6”, ale twórcy sprawili mi niespodziankę - i zrobili jeszcze gorsze zakończenie (było tak bzdurne, że szkoda mi miejsca na jego opisywanie). Niemniej, postanowiłem być uczciwy. Dlatego – choć robię to nieco na wyrost – moją ostateczną oceną jest: 3,5/6
  2. Anime, które dzisiaj Wam opiszę zaskoczyło mnie z kilku powodów. Przede wszystkim wybrałem je na chybił-trafił spośród produkcji znajdujących się na Crunchyroll – czyli zrobiłem to samo, co z recenzowanym już przeze mnie A Certain Scientific Railgun. Drugim powodem jest fabuła, którą Wam zaraz opiszę. A ostatnie zaskoczenie dotyczyło tego jak dobra jest ta produkcja – i to nie tylko jako anime. Przechodząc do meritum - Kino's Journey -the Beautiful World- the Animated Series to powstała w 2017 roku alternatywna wersja (według serwisu MyAnimeList) anime z 2007 roku (nie widziałem go jeszcze) na podstawie light novel. Wiem, trochę to skomplikowane, więc nie będę się w to zagłębiał . Obejrzana przeze mnie seria składa się z dwunastu dwudziestominutowych odcinków. Serial przedstawia przygody 15 letniej Kino i jej gadającego motocykla (tzw. motorrad) Hermesa, którzy wspólnie podróżują po fikcyjnej krainie, odwiedzając przeróżne kraje. Źródło Jeśli z powyższego opisu wywnioskowaliście, że jest to sielska opowieść, z ptaszkami, owieczkami i najwyżej paroma złymi postaciami to po części macie rację. Już pierwszy odcinek – zatytułowany „A Country Where People Can Kill Others” każe nam przemyśleć nasze pierwsze wrażenie. I zgadza się – w całym anime doliczyłem się tylko jednego odcinka bez trupa (!). Nie sądźcie jednak teraz, że trup ściele się gęsto, bo tak też nie jest. Często jest tylko wyraźna sugestia, że ktoś zginął, pozostawiając resztę wyobraźni widza. Stąd, serial ten otrzymał słuszną kategorię R, czyli jest dla osób powyżej 17 roku życia. Niemniej, zanim przejdę dalej wypadałoby najpierw przedstawić bohaterów. Jak wspomniałem, Kino ma 15 lat. Ze względu na swój wygląd i ubiór jest często mylona z chłopcem, ale jednak kilka razy w serii poprawia swoich rozmówców co do swojej płci. Dziewczyna posiada doświadczenie w korzystaniu z broni palnej (przy sobie nosi dwa pistolety, natomiast w bagażu trzyma rozłożony na części karabin snajperski), ale nie chcę zbytnio spoilerować ;). Grunt, że szkoliła ją kobieta, która kazała na siebie mówić „Master”. Z kolei Hermes to pojazd z wyglądu i brzmienia silnika wzorowany – według fanowskiej wiki poświęconej serialowi - na motocyklu Brough Superior SS100. Cechą charakterystyczną tej postaci jest – o czym wspomniałem – możliwość gadania. Nie jest to KITT z Knight Ridera, ale wnosi całkiem sporo do serii. Szczególnie, że wraz z umiejętnością mowy otrzymał zdolność do rozumowania i wnioskowania oraz – do pewnego stopnia – złośliwości. Co ciekawe, nie jest jedynym motorradem w serialu, czyli nie ma wokół niego aury wyjątkowości. I bardzo dobrze, bo ten motyw jest nudny . Poza tą dwójką w serialu – od 2 odcinka – ważną postacią (niemal drugim protagonistą) jest czarnowłosy facet o imieniu Shizu i jego gadający pies Riku (biały samojed). Osobiście, nie bardzo polubiłem tę postać – gość jest nieco nudny, bo podczas losowania cech charakteru wyraźnie wziął Lawful Good (Kino otrzymała Chaotic Good), a jedynym co o nim zapamiętałem to to, że używa katany. O wiele ciekawszą postacią jest towarzysząca mu od pewnego momentu historii białowłosa dziewczynka o imieniu Ti. Ponownie, nie chcę zdradzać fabuły, ale mogę napisać, że jej bronią z kolei są granaty. Pewnie zauważyliście, że przy protagonistce nie podałem koloru jej włosów. Łączy się z tym jeden z mankamentów serii – w niektórych odcinkach Kino ma zielone włosy i zielone oczy, a w innych – obie te cechy wyglądu są u niej niebieskie. Pewnie mało kto to zauważył, ale mnie to nieco irytowało. Wracając do fabuły - każdy odcinek tworzy zamkniętą całość, ale są spójne i pojawiają się odniesienia między nimi. Jednakże to, co mi się najbardziej spodobało to sposób, w jaki to anime opowiada historie. W 20 minutach twórcy potrafili zmieścić wszystkie niezbędne informacje dotyczące danej krainy czy pojawiających się postaci bez zanudzenia widza czy zasypania go masą niepotrzebnych informacji. Nie dopatrzyłem się także żadnych fillerów, co jest rzadkością (i to nie tylko w anime). Również tematy poruszane w poszczególnych krainach wydały mi się interesujące. Szczególnie, że są mocno zróżnicowane. Przykładowo – w jednej z krain mieszkańcy zrzucają winę za wszelkiej maści dokonywane tam przestępstwa na… wpływ znajdujących się nieopodal nadajników radiowych. Brzmi znajomo, prawda? Odnośnie oprawy graficznej nie mam żadnych zastrzeżeń, tak samo do animacji. Wszystko wyglądało bardzo naturalnie (jak na anime, oczywiście) i poza wspomnianym kolorem oczu i włosów Kino nie widziałem żadnych wpadek. Na koniec zostawiłem sobie muzykę. Niestety, ani utwór z openingu ani z endingu mi się nie spodobał. Nie są złe, co to to nie, po prostu jakoś nie wpasowały się w moje klimaty. Podsumowując, Kino's Journey -the Beautiful World- the Animated Series to kawał świetnego anime i polecam obejrzeć ten serial każdemu, kto lubi japońskie animacje. Ocena: 5/6
  3. ...X-Men, Dragon Ball i Gigi. Zdziwiony MajinYoda przygląda się im i mówi ”Dzień dobry A Certain Scientific Railgun”. Jakiś czas temu – przy okazji recenzji Disenchantment – pisałem, że szukam anime, które mógłbym obejrzeć na Netfliksie. Po długich poszukiwaniach znalazłem całkiem interesujący tytuł – ten, którego recenzję właśnie czytacie ;). Jest to spin-off innego anime, które też jest dostępne na tej platformie – A Certain Magical Index, ale tego jeszcze nie obejrzałem. Omawiana seria ma już trzy sezony, ale na Netfliksie są dostępne tylko dwa, więc opiszę wyłącznie je. Przy czym muszę je nieco rozróżnić – zatem jak piszę o serii Railgun oznacza serię to pierwszą, a seria S – drugą. Dla porządku dodam, że trzecia seria będzie serią T, jak tylko ją obejrzę ;). W tym miejscu musze dodać, że każda seria składa się z dwóch arców (jeden arc ma 12 dwudziestominutowych odcinków). Czego tu nie ma – pojedynki, moce, mechy, koty, fillery, potwory, mroczne organizacje, macki, zdrady, przyjaźnie… Miałem w pewnym momencie wrażenie, że autor – Kazuma Kamchi – próbował upchnąć w jednej produkcji wszystko to, co do tej pory pojawiło się w japońskich mangach i anime. I chyba mu się udało. Dlaczego X-Men? Akcja serii (zarówno głównej, jak i spin-offów) toczy się w Academy City – czyli – właściwie – przerośniętej szkoły mutantów z X-Men. Według informacji na początku serialu mieszka w nim około 2.3 miliona osób, z czego 80% to studenci. Większość tych studentów (co dziwne – nie wszyscy) posiada jakąś moc. O dziwności tego rozwiązania jeszcze napiszę, ale już tu muszę podkreślić, że czegoś tu nie rozumiem – przecież miasto powstało, by rozwijać moce poszczególnych uczniów, a tymczasem wielu z nich ma poziom 0… Tytułową bohaterką (tzn. Railgun) jest Mikoto Misaka – obdarzona mocą panowania na elektrycznością nastolatka, która mieszka w Academy City i uczęszcza do najbardziej elitarnej szkoły – Tokiwadai. Jest trzecią z siedmiu najsilniejszych osób w mieście (o tym później). Jej moc, z grubsza, przypomina tę, którą władała Storm w X-Men. O samych umiejętnościach napiszę w dalszej części tekstu. Drugim podobieństwem do tej serii jest przyjaciółka (aczkolwiek przyjaźń miedzy nimi czasami jest dość szorstka) i współlokatorka Misaki – Kuroko Shirai. Jej mocą jest teleportacja, zatem przypomina Nightcrawlera. Poza nimi w obu seriach ważnymi postaciami są dwie gimnazjalistki – Kazari Uiharu (poziom 1) i Ruiko Saten (poziom 0). Dodatkowo, przez ekran przewija się bardzo dużo innych postaci – w tym bohater głównej serii – Touma Kamijou (poziom 0, teoretycznie) – oraz protagonista (tu jako jeden z antagonistów, taki spojler napiszę) drugiego spin-offa – Accelerator (poziom 5). O pozostałych postaciach napiszę za chwilę. Sęk w tym, że w pewnym momencie ma się wrażenie, że większość miasta stanowią przestępcy o poziomie 0. Trochę to dla mnie niezrozumiałe – co jak co, ale takie miasto powinno mieć potężne siły porządkowe, nie? Tymczasem… Dlaczego Dragon Ball? W Academy City funkcjonują dwie formacje policyjne. Judgement (pol. Straż) to – w zasadzie – coś w stylu milicji obywatelskiej, ponieważ większość jej członków to uczniowie (np. Kuroko i Uiharu). Panuje tam taki bałagan, że wystarczy założyć opaskę, by wzięto osobę za członka tej grupy (nie żartuję!). Drugą formacją jest Anti-Skill. I jeśli sądzicie po nazwie, że to jacyś przekozacy, którzy spacyfikują każdego – to się mylicie. W ogólnie nie mam pojęcia do czego ta formacja służy – ubierają się jak antyterroryści, korzystają z broni palnej (w mieście pełnym ludzi, którzy potrafią znikać albo używać elektryczności z palców – genialny pomysł) i ich użyteczność jest wyjątkowo niska. W obu seriach Railgun mieli może jedną-dwie udane akcje. W mieście są też roboty porządkowe, ale są tak samo bezużyteczne. Ogólnie funkcjonowanie sił policyjnych w Academy City najlepiej obrazuje pierwszy odcinek serii Railgun – Misaka jest zaczepiana przez starszych mężczyzn. Niby ktoś wzywa Straż (pojawia się Kuroko), ale protagonistka i tak szybciej ich sama załatwiła… Z kolei kilka chwil później, gdy bohaterka kopie automat z napojami (który notorycznie pożera pieniądze) to z miejsca włącza się alarm i przybywają roboty porządkowe… Gdzie tu logika? Oglądając to współczułem mieszkańcom tego miasta i miałem wrażenie, że to polska policja z seriali z lat ‘90. Cały ten bajzel związany z policją powoduje to, że – podobnie jak w Dragon Ballu – gdyby nie protagoniści to miasto już dawno przestałoby istnieć – zupełnie jak Wszechświat w anime od Toriyamy. Ale to nie jest jedyne porównanie z DB. Jak pisałem wcześniej, większość postaci określa ich zdolność i jej poziom. Jest to jednak lepiej rozwiązane w tym anime – nie ma tak, że w pewnym momencie trzeba jakoś uwiarygodniać siłę pobocznego bohatera (np. Saten), bo nagle zaczyna być równy najsilniejszym postaciom. Przez obie obejrzane przeze mnie serie rozwój bohaterów jest minimalny. Moce są raczej dodatkiem i wsparciem dla nich, a nie głównym wątkiem serialu. Jest też jeszcze jeden plus – postacie nie drą się tak, jak w DB. I przy każdej okazji nie wykrzykują nazw swoich umiejętności. Choć tak naprawdę jedynie Railgun (czyli zdolność Misaki) pojawia się dość często, by ją zapamiętać. Na lekką krytykę zasługuje oprawa graficzna. Jasne, ogólny wygląd jest bardzo dobry, lecz przez obie serie dostrzegałem, że coś złego dzieje się z włosami postaci. Najlepiej jest to widoczne przy zbliżeniach na twarz (szczególnie Misaki) – kosmyki włosów przenikają przez oczy i brwi. W DBZ był podobny problem, ale tam jednolitość kolorów (czarne lub złote) powodowała, że nie rzucało się to w oczy. Tu wygląda to okropnie. Kłopot jest także z irracjonalnym zachowaniem niektórych postaci. Szczególnie dotyczy to głównej bohaterki – raz nie ma problemów z proszeniem o pomoc swoich przyjaciółek, innym razem (szczególnie w serii S) próbuje wszystko robić sama. Gdyby to było w odwrotnej kolejności w serialu to byłoby okej, ale nic z tego. Dodam tu jeszcze muzykę. Moim zdaniem jest równie dobra, co w Dragon Ballu. Openingi, które funkcjonują także jako battle music, zostały wykonane przez japońską grupę FripSide. Szczególnie openingi serii Railgun – „Only my Railgun” i „Level 5” przypadły mi do gustu. Jest tu jednak pewien problem - każdy z tych utworów trwa około 5 minut. Oznacza to, że walki trwają (mniej-więcej) dokładnie tyle samo. Dlaczego Gigi? Muszę to podkreślić – nie rozumiem dlaczego Railgun dostał kategorię 13+ na Netfliksie (główna seria dostała słuszne 16+). Fakt, seria jest dość nierówna – pojawiają się lżejsze odcinki (np. konkurs strojów kąpielowych…), zabawne sceny (jak nazwać kota?), ale także wyjątkowo ciężkie. Przykładowo, w serii S antagonista wyrywa nogę jednej z postaci (klona). Przez „wyrywa” mam na myśli to, co sądzicie – leje się krew, postać czołga się, by ostatecznie zginąć. Nie mam nic przeciwko przemocy w anime (bo byłbym hipokrytą), ale serio – 13+? Nie jest to do końca przytyk w stronę tego anime, ale jednak… Inna sprawa, że – podobnie jak wspomniany Gigi – w serialu pojawia się mnóstwo… damskich majteczek. Nie wiem co Japończycy z tym mają (w końcu w pierwszym DB było podobnie), ale tu jest to podniesione do N-tej potęgi. Szczególnie jest to widoczne w serii Railgun – i kompletnie nie rozumiem po co? Pozostając w tym temacie warto dodać, że rolę Gigi’ego w tym anime ma głównie Saten – choć jest to obsesja skierowana wyłącznie w stronę Uiharu. Ale – szczególnie na początku – irytuje to niemożebnie. Co kilka minut sprawdzałem, czy na pewno oglądam anime „Shonen” z oznaczeniem zaledwie 13+… Może ktoś lepiej znający się na anime da radę mi to wyjaśnić? Podsumowanie Ogólnie to anime mi się spodobało i czekam na możliwość obejrzenia serii T. Póki co jednak moja ocena to 4,5/6. EDIT - po obejrzeniu serii T (recenzja) podtrzymuję ocenę 4,5/6 dla opisanych powyżej serii.
  4. Jakiś czas temu, gdy pisałem recenzję Dragon Pilot zapowiadałem, że z obejrzeniem trzeciej serii A Certain Scientific: Railgun poczekam na dubbing. Cytując Beziego: „Ta, jasne”. Źródło A Certain Scientific: Railgun T (dalej: „seria T”) jest bezpośrednią kontynuacją przygód Mikoto Misaki. Seria ma 25 odcinków, po 20 minut każdy oraz – podobnie jak poprzednio – składa się z dwóch arców: Daihasei Festival i Dream Ranker Arc. Oba opiszę w osobnych akapitach. Jednakże, co musicie wiedzieć, na serię dość mocno wpłynęła panująca obecnie pandemia, zatem nie będę jej oceniał aż tak ostro, jak prawdopodobnie powinienem. Final Phase* Pierwszy arc pokrywa się z tożsamym z serii Index (czyli głównej). Oglądałem jedynie fragmenty tamtego anime, więc nie będę się do niego odnosił ;). Niemniej, w Academy City trwa festiwal, podczas którego uczniowie różnych szkół rywalizują ze sobą. Rzecz jasna, protagonistka także bierze w tym udział. Niestety, sam festiwal jest jedynie tłem dla wydarzeń. Jednakże, nie mamy na co narzekać. Ogólnie ten arc mi się podobał – może nie był tak dobry jak część dotycząca Sióstr z serii S, ale był niemal tak dobry. Przede wszystkim dobrze rozwija niektóre postacie, które wcześniej się wprawdzie pojawiały, ale nie miały dość „czasu antenowego”. Mam tu przede wszystkim na myśli Mitsuko Kongou (Poziom 4 - zdolność tworzenia wirów powietrznych, czy coś…) Kinuho Wannai (Poziom 3 – kontrola nad strumieniami wody) oraz Maaya Awatsuki (Poziom 3 – wpływanie na siłę wyporu), które dostały dwa dobre odcinki w tym arcu. Nie mogę też nie wspomnieć o postaci, która odgrywa w tym arcu niemal tak samo ważną rolę, co Misaka – jej frenemy: Misaki Shokuhou (Poziom 5 – kontrola umysłu). Przyznam jednak, że przez większość arcu nie rozumiałem o co jej właściwie chodzi – czy jest zła czy dobra, jakie są jej motywacje i – choć po drodze sporo jest odkrywane – skąd jej niechęć do Railgun? Nie wspominając już o tym, że jej moc jest niemal absolutna – potrafi kontrolować umysły innych postaci (patrzcie wszystkim na oczy – to autorzy zrobili bardzo ciekawie ;)), w tym modyfikować ich wspomnienia, myśli i zachowanie. Wyjątkiem od tej reguły jest sama Misaka - w serii S zostało wyjaśnione, że pole elektryczne wokół niej nie pozwala na wejście w jej umysł. Nie zabrakło także głównego bohatera serii Index – czyli Kamijou Toumy, ale o nim jeszcze wspomnę. Wśród nowych postaci pojawia się kolejny Piątopoziomowiec - Gunha Sogiita, którego mocy nie rozumiem – jej efektów jest zbyt wiele: potrafi się wybić z miejsca, uderzyć pięścią tworząc coś na kształt Galick Gun Vegety. Do tego potrafi zbić elektryczne ataki Railgun oraz leczyć się do pewnego stopnia. Na szczęście, ta postać ma znaczenie dopiero pod koniec serii. Wreszcie też poznajemy osobiście antagonistę, który przewija się przez ten spin-off niemal od początku – Gensei Kihara – reprezentujący ciemną stronę naukowców z Academy City. I tu pojawia się największa bolączka tej części serii T – jej zakończenie. Wszystko wygląda świetnie – zły naukowiec triumfuje, ale wciąż nie może osiągnąć rezultatu, który zamierzył, ponieważ nie może zmusić Shokuhou do podania kodu do czegoś tam związanego z umysłem. Nie będę wdawał się w szczegóły eksperymentu, ale unieruchomił on protagonistkę i zmusił ją do próby zniszczenia miasta. Oczywiście, wszystko skończyło się dobrze, ponieważ… Touma dostał „moc być głównym bohaterem”. To było straszne – moc jest wszechpotężna i bardzo dobrze wygląda na ekranie, ale – na Innosa – dlaczego twórca tak to zrobił? Seria Railgun przez niemal cały czas opierała się na mocy Misaki oraz pomocy ze strony jej przyjaciół. Tutaj, choć jest podobnie, bo tylko współdziałanie Toumy-Sogiity oraz Shirai-Uiharu-Saten powstrzymały katastrofę, to problemem była dla mnie bierność samej bohaterki. Mogli to zrobić o wiele lepiej... Dual Existence* Drugi arc jest jednak zdecydowanie słabszy. Nawet teraz nie bardzo wiem o co w nim tak do końca chodziło… Nie wiem czy jest sens wdawać się w szczegóły – najważniejszą rzeczą, jaka się pojawiła jest Indian Poker – „karcianka”, na której można było zapisywać swoje marzenia/sny i dzielić się nimi z innymi. Wszystko brzmi nieźle, ale ich przeznaczenie miało być inne. Jakie? Nie mam pojęcia. Niemniej, w tym arcu pojawia się nowa postać w serii - Ryouko Kuriba… A właściwie w dwóch osobach (stąd tytuł piosenki), ale nie będę spojlerował. Niestety, ta postać nie jest wystarczająco dobrze rozwinięta – przez cały czas zastanawiałem się po co ona jest? Chyba tylko ze względu na swojego „Sobowtóra” (ang. Doppelganger), która jest antagonistką tego arcu. Tu znowu musze nieco pochwalić twóców - warto przyjrzeć się obu tym postaciom, by zobaczyć pewne interesujące szczegóły - szczególnie warto spojrzeć na ich twarze. Sama walka „Sobowtóra” z Misaką stanowi „mięso” tego arcu – niestety, jest krótka, mało intensywna i jedynym jasnym punktem jest pojedynek ich wielkich „golemów” – złożonego z części budynku (Doppelganger) kontra stworzonego z żelaznego piasku (Railgun). Ostatecznie, rzecz jasna, Misaka wygrywa, choć nie obywa się bez ofiar (nie śmiertelnych, nie martwcie się). Jednakże, najsłabszą częścią tego arcu jest absolutny brak Uiharu i zepchnięcie na dalszy plan Shirai i Saten. Fakt, ostatnie dwie otrzymały swoje osobne odcinki, ale to były bezsensowne fillery. Szczególnie ten Shirai – pojawia się w nim chłopiec imieniem Shaei Miyama (Poziom 1 – przewidywanie przyszłości). I choć jest on obecny w openingu to nie ma on żadnego znaczenia dla samej akcji – ot, twórca wrzucił go sobie do serii i tyle. Mam jednak nadzieję, że w kolejnej serii jego wątek zostanie rozwinięty. Zakończenie Zanim postawię ocenę muszę napisać coś jeszcze - w porównaniu z poprzednimi dwiema seriami „Railgun T” zostało nieco stonowane. Trochę brakuje szaleństw Kuroko i jej prób „zdobycia” Mikoto oraz interakcji między Saten i Uiharu. Wkurzało mnie też, że wciąż nie poprawili błędu animacyjnego i kosmyki włosów cały czas wchodzą na oczy, zlewając się z nimi. Nie mogę jednak nic zarzucić muzyce - pasuje do klimatu anime i współgra z poprzedniczkami. Pomimo swoich mankamentów, seria T wciąż jest bardzo dobrym anime - oglądało mi się je świetnie i nie mogłem się oderwać, co jest chyba najlepszą rekomendacją ;). Zatem, stawiam jej ocenę 4/5; jednocześnie zwiększam ocenę poprzednim dwóm seriom do 4,5/5. Życzę Wam udanego Weekendu Majowego! Niestety, jednocześnie muszę Was poinformować, że następny wpis pojawi się dopiero 15 maja. Do zobaczenia! *są to tytuły openingów dla poszczególnych arców, oba w wykonaniu FripSide - tak samo jak w poprzednich seriach
  5. Czy jest na sali lekarz? Czy macie jakieś środki uspokajające? Czy jest na sali ktoś, kto bloguje na blog.pl? Wchodzę dziś z chęcią napisania recenzji na mój blog, a tu: SZOK! "404, podana strona nie istnieje". Myślę, ok! Nie ma tragedii, pewno jakiś chwilowy błąd. Chwilowy błąd przeciągnął się do 6 godzin, więc mam pytanie: czy ktoś z Was też ma tam bloga i czy zdarzały mu się takie problemy? Oczywiście napisanie maila do administracji [beeep] pomogło, znając życie odpiszą gdzieś tak 14 marca (jak dobrze pójdzie ). Gdy chcę wejść do kokpitu, wyskakuje info o niepoprawnej instalacji i konieczności skontaktowania się z adminem ^^ no zajeeee.... fajniee. A jaka jest złośliwość rzeczy martwych, a zarazem szczęście w nieszczęściu? W chwili gdy to piszę blog zaczął działać, ale takie historie powinny się zdarzać jak najmniej. ______________________________________________________________________ Druga część newsa to ogłoszenie parafialne. Mam na koncie marne 2700zł (marne jak na chęć kupna PCtowego smoka), jaki sprzęt byście polecili? Coś z allegro, a może jakiegoś składaka? Proszę o rozsądne podpowiedzi Pozdrawiam!
  6. Jako, że wielkimi krokami zbliża się Mundial w Rosji pomyślałem o czymś: jaką widzielibyście jedenastkę złożoną z postaci z gier/filmów/seriali/książek? Oto moja propozycja, swoje podawajcie w komentarzach (ciekawe kto pierwszy wspomni o Tsubasie :P). Moja drużyna – FC Kącik Yody: Ustawienie: 4-3-3 Bramka: Thorus (1) – zawsze pilnuje jakiejś bramy, to i bramki może; Obrona: Król Julian (13) – „Król Julian gra na obronie, hej!”; Son Goku (Z) – broni Ziemi to i na boisku sobie poradzi; Gandalf (9) – radzi sobie w Drużynach; Franciszek Maurer (220) – odznaczony za celny strzał z 220 metrów; Pomoc: Jack Sparrow (4) (k) – urodzony kapitan; Sole Survivor (111) – ma własny strój z numerem na plecach; Ezio Auditore (II) – umie i strzelić (bramkę) i zaatakować znienacka; Atak: Geralt z Rivii (3) – zwinny, szybki i lubi sobie strzelić jednego czy dwa; Tobias Rieper (47) – najlepszy snajper drużyny; Trevor Philips (69) – trafi do każdego [skreślić] każdej bramki. Rezerwa: Bramka: Pan Pompa (19) – osoba zrobiona z gliny świetnie się sprawdzi jako rezerwowy bramkarz; Machamp (68) – widzieliście ile on ma rąk?!; Obrona: Kyle Katarn (22) – zawsze uwielbiał styl defensywny; Lydia (5) – naturalny obrońca, ale raczej rezerwowy; Luca Brasi (72) – najlepszy rezerwowy obrońca Rodziny [skreślić] drużyny; Pomoc: Cassandra Pentaghast (2) – świetny Poszukiwacz; Winston Wolfe (9’37) – w razie potrzeby – odsiecz jest w drodze; Adrian Puchacki (55) – świetny pomocnik. W razie potrzeby, z okrzykiem na ustach, wejdzie na murawę i spuści łomot przeciwnikom; Al Bundy (33) – zdobył cztery przyłożenia w jednym meczu, więc zasługuje na miejsce w kadrze; Atak: John McClane (63) – najlepszy napastnik w USA; Turanga Leela (7/8) – przydatna, gdyby drużyna zaczęła przegrywać; John Rambo (71) – świetny strzelec. Trener: Illidan Stormrage – piłkarze nie są gotowi! Co sądzicie?
  7. Pomysł na tego posta przyszedł mi do głowy krótko po publikacji poprzedniego, o przemocy w grach. Przypomniała mi się wówczas dyskusja z Grisznakiem, którą wiodłem na wakacjach. Tematem będzie ewolucja w postrzeganiu tego, co stosowne jest do pokazywania dzieciom, jaka nastąpiła w ciągu ostatnich stu lat. Oraz o tym, co można było pokazać naszym (pra)babciom, naszym mamom oraz naszym dzieciom. Przykładem będzie bohaterka, która przeszła z nami cały ten okres: pewna, (pozornie) niewinna pszczółka. „Pszczółka Maja i jej przygody” Waldemar Bonsels Oryginalna „Pszczółka Maja” była książeczką dla dzieci napisaną w roku 1912 przez Waldemara Bonselsa, niemieckiego nauczyciela, pisarza i podróżnika. Bonsels był osobą o bardzo zdecydowanych poglądach, a znaczną część swej twórczości poświęcił wychowywaniu dzieci i kształtowaniu w nich pożądanych swym zdaniem postaw, które nawiasem mówiąc z czasem ewoluowały. Tak więc przed pierwszą wojną światową stanowił wyznawcę niemieckiego konserwatyzmu, nacjonalizmu i militaryzmu. Po niej jego poglądy zaostrzyły się i został zwolennikiem nazizmy, czemu upust dał publikując esej pod tytułem „NSDAP und Judentum” (pol. „Partia nazistowska i żydostwo”). Bonsels był też podróżnikiem, który podróżował po całej Europie i znacznej części Azji. Do jego ważniejszych podróży należały wyprawa do Indii oraz Ameryki, którym poświęcił książki podróżnicze. Pasja podróży sprawiła, że zafascynowany był światem przyrody, w szczególności zwierząt małych i owadów oraz Imperium Brytyjskim, które podówczas kontrolowało cały świat. W Brytyjczykach widział wiele zalet: brawurę, niespokojny duch, ciekawość świata połączoną z pewną niesubordynacją, ale też i gorący patriotyzm. Cnoty te chciał przeszczepić do narodu Niemieckiego (który podówczas sam próbował budować imperium kolonialne), jednocześnie nie niszcząc tego, co uważał za kwintesencję niemieckiego ducha. „Pszczółka Maja i jej przygody” jest radośnie niewspółczesna i zawiera wiele wątków, które dziś uznalibyśmy za niekoniecznie odpowiednie dla dzieci. Nie trzeba więc daleko zagłębiać się w lekturze, by natrafić na bezwstydny kult militaryzmu, przyzwolenie na stosowanie przemocy oraz potępienie indywidualizmu. Przeciwnie: już na drugiej stronie możemy przeczytać, jak stara, szacowna pszczoła Kassandra uczy Maję, iż „Pszczoły zażywają w świecie wielkiego szacunku, gdyż posiadają odwagę i żądła” oraz, że „Możesz używać swego żądła przeciw wszystkim owadom, by zdobyć szacunek lub też dla obrony”. Powodem dla którego pszczoły zażywają szacunku na dzielni nie jest tylko ich umiejętność spuszczania łomotu niepokornym, ale też odwaga w oddawaniu życia. Oddawania życia nawiasem mówiąc jest tam sporo. Książka obfituje w brutalne sceny, typu: Maja siedzi na listku i rozmawia sobie z bączkiem imieniem Jan Krzysztof. Nagle na nieboraka spada jętka i zaczyna go zjadać żywcem. „—Proszę go puścić, on się nazywa Jan Krzysztof…” Krzyczy zszokowana maja. „- To przecież taki miły, sympatyczny pan, nie zrobił pani nic złego”. A jętka na to: „—Tak, miły nieboraczek — przyznała czule, odgryzając głowę.” Potem Maja wdaje się w rozmowę z Jętką, w trakcie której licytują się wzajemnie, który gatunek jest bardziej zbrodniczy. Koniec końców jednak przechodzą na przyjacielską stopę, poznajemy więc smutną historię brata Jętki, który został schwytany przez ludzkiego chłopca i wraz z innymi jego ofiarami włożony do kieszeni. Poczytać tam więc o złamanych nogach i szczękach, wybitych oczach i innych obrażeniach, jakich doznali jeńcy. Koniec końców chłopiec uwolnił brata Jętki z więzienia, ale nie dane mu było długo cieszyć się wolnością, ani nie oznaczało końca okrucieństw. Przeciwnie: mały oprawca wyrwał mu najpierw skrzydełka, a potem nóżki i zostawił na pewną śmierć. Tak znalazła go Jętka, która pocieszała go ostatnimi słowami, aż skonał. Przy okazji czytamy też obrazowy opis kalectwa, jakiego doznała żaba, inna ofiara małego sadysty. Opowiedziawszy o tej tragedii Jętka wzbija się w powietrze i odlatuje śpiewając piosenkę o tym, że niedługo skończy się lato, przyjdzie zima, na łące szaleć będzie śmierć i wszystkie owady umrą. A umierania w tej książce jest, jak mówiłem dużo. Ogólnie rzecz biorąc życie insekta u Bonselsa jest równie marne, kruche i pozbawione znaczenia jak w rzeczywistości. Jedynie pszczoły mają pod tym względem lepiej: o ile bowiem giną równie bez sensu i na okrutne sposoby, a do tego nawet bardziej masowo, jak inne owady, to jednak kolektyw trwa, a na zwolnione miejsce w szeregu zawsze przychodzi ktoś nowy. Mają też jakąś iluzję nadziei, bo może jedna śmierć na tysiąc służy wyższemu dobru. Fatalizm tej książki zaszokował nawet takiego starego nerda, jak ja. Sama Maja nawiasem mówiąc też ma okazję stosować przemoc. Ta nadarza się, gdy kilka rozdziałów później spotyka muchę, mocno ustylizowaną na stereotypowego Włocha. Mucha naśmiewa się z pszczół i ich zwyczajów. Maja jednak „uczy ją szacunku” dobywając żądła i terroryzując ją groźbą zabójstwa. Fajny morał. „Jeśli ktoś krytykuje twoje państwo, to mu wpierdol”. Podobnie jak u Lowercrafta w książce jest też sporo rasizmu. Nie współczesnego rasizmu, typu „asfalt musi leżeć na ulicy” tylko tego charakterystycznego, sprzed pierwszej wojny światowej. Autor wyraźnie przyjmuje za pewnik, że świat dzieli się na nierównorzędne rasy. Na samym szczycie hierarchii stoją więc rasy słusznie dumne ze swych dokonań, w tym wypadku Anglicy i Niemcy, utożsamiani przez pszczoły. Potem rasy ze swych dokonań dumne niesłusznie (Francuzi), następnie podludzie, czyli ludy romańskie, po których następują narody słowiańskie, a po tych Żydzi. Po Żydach postępują „dzicy” czyli w zasadzie nawet nie tyle podludzie, co raczej nadzwierzęta. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  8. Dziś zajmiemy się zapowiadanym od dawna tematem najważniejszych anime pierwszego dziesięciolecia XXI wieku oraz trendów, jakie panowały w tym okresie zarówno w polskim światku, jak i poza granicami naszego kraju. Duch czasu: Zanim jednak do tego przejdę omówię ducha tamtej epoki. Generalnie pierwsze dziesięciolecie XXI wieku było czasem bardzo ciekawym, choć jak to zwykle w czasach przejściowych pełnyn chaosu, niepokojów, zepsutych łotrów, szlachetnych bandytów oraz niepoprawnych romantyków. Był to czas, kiedy prasa cały czas czuła się silna, Internet dopiero się kształtował, a władzę nad nim ciągle sprawowali technomaniacy, a nie zachodnie korporacje. W epoce tej słowo „Microsoft” było imieniem Szatana, „Internet Eksplorer” sługi jego Antychrysta, a „Google” anioła pańskiego. O Facebooku mało kto jeszcze słyszał, a łącze o przepustowości 1mb/s uważane było za dobre. Gazety vs. Internet: Okres o którym mowa był czasem powolnego upadku gazet w Polsce. Upadku, w który początkowo nikt nie wierzył. W XXI wiek weszliśmy z dość bogatą prasą komputerową, z której dziś zostało może z 5 tytułów oraz aktywną prasą mangową, tworzoną przez magazyn o nazwie Kawaii. Kawaii było dość dużym pismem wychodzącym w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. Składało się z kilku elementów, układem przypominających trochę współczesny CD-Action. Na pierwszych stronach mieściły się więc zapowiedzi i nowości, potem przechodziło się do recenzji i opisów anime oraz mang, a następnie publicystyki i felietonów traktujących o różnych, około-japońskich tematach. Całość zamykał dział korespondencji. Charakterystyczną cechą pisma był jego hurraoptymistyczny ton, a redaktorzy potrafili nawet najbardziej rakotwórczą bajkę przedstawić jako szczytową zdobycz kinematografii. Na dzisiejsze czasy sprzedaż Kawaii była bardzo duża. Wówczas jednak nie satysfakcjonowała jego wydawcy, który pewnej nocy wylał całą załogę, pozostawiając tylko jednego felietonistę, który miał pisać o Pokemonach i Dragonballu. Reszta odeszła, by założyć własne pismo zatytułowane Mangazyn. Nowy kształt Kawaii nie przypadł jednak do gustu stałym klientom, Mangazyn natomiast nie przyjął się. Oba czasopisma upadły w krótkich odstępach czasu: Mangazyn we wrześniu 2004, a Kawaii kilka miesięcy później. Ekspansja sieci i Web 1.0: Jednocześnie stopniowo rozwijała się sieć. W okolicy roku 2000 sieć była już dość powszechna i w zasadzie każdy komputerowiec za punkt honoru stawiał sobie posiadanie dostępu do takowej, jednak ogólna jej świadomość była niewielka, podobnie jak zawartość. Dominowały w niej mozolnie klepane w HTML-u, prymitywne strony. W owym czasie w internecie działały niezliczone plemiona związane z Mangą i Anime. Były to: Plemię Cin25 -> Forum Kawaii -> Forum Mangazynu -> Acepu: Fandom (TM). Używam znaczku (TM) bowiem w światku anime Fandom dzieli się na Fandom czyli subkulturę wszystkich fanów anime i mangi, charakteryzującą się pewnymi, wspólnymi zachowaniami (np. tym, że czytają mangę i oglądają anime) oraz nieformalną, towarzyską grupę konwentowo-internetową używającą nazwy „Fandom” jako nazwy własnej. Dla dla uniknięcia nieporozumień będę korzystał ze znaczku (TM). Fandom (TM) długo wędrował: zaczynał od strony Cin 25, która (na owe czasy) była rozległą downloadownią z romami gier na snesa, następnie po jej upadku migrowała na forum Kawaii, potem Mangazynu, a gdy te upadły na Anime.com.pl. Obecnie rozproszony jest w różnych zakątkach Facebooka. Grupa ta zainteresowana była głównie „życiem fandomu”, czyli głównie plotkami o tym, co się dzieje w polskim światku mangi i anime oraz kto komu zrobił na konwencie dziecko. Z czasem popadła w coraz większy hermetyzm. Obecnie Anime.com.pl nadal istnieje, jednak serwis wyraźnie ma swoje lata za sobą. Odnoszę wrażenie, że poważnie ucierpiał na skutek ekspansji serwisów społecznościowych, gdzie przeniosła się znaczna część potencjalnych dyskutantów. Koalicja Plemienna AzuTanuków: z mojego punktu widzenia najważniejszą grupą była luźna gromada graczy komputerowych, studentów informatyki, czytaczy i RPG-owców, którą nazwę AzuTanuki. Odpowiadała ona za powstanie dwóch, bardzo ważnych serwisów tego okresu: Tanuki, czyli podówczas największej strony o anime oraz jego mniejszego brata Azunime. Obydwa serwisy powstały niemal jednocześnie, a ich załogi były mocno ze sobą powiązane. Mimo licznych plotek o tym, jakoby Tanuki toczyło wojnę z Azunime (rozpowszechnianych głównie przez niejakiego Górala, człowieka który na Azunime był, o ile wiem: nikim) oraz opowieści jakoby Tanuki.pl zjadło ten serwis sytuacja była inna. Około 30% ruchu Azunime pochodziło z Tanuki (i 15% ruchu Tanuki z Azunime; obydwa serwisy były bowiem dla siebie farmami linków), naczelna Tanuki.pl prowadziła korektę tekstów, a jeden z jego informatyków łatał dziury w kodzie na Azunime, Darkrael, naczelny i założyciel Azunime stworzył też layout Tanuki, a wielu redaktorów pisało na oba serwisy jednoczęśnie. Sukces obydwu serwisów możliwy był dzięki wysokiemu etosowi pracy ich twórców opartemu na geekowsko-naukowej kulturze darów. Niestety po śmierci samotnego geniusza, jakim niewątplie był Darkrael (plotka głosi, że cierpiał na białaczkę) jego następcy nie potrafili utrzymać jego poziomu. Przeciwnie, na serwisie zaczęło szerzyć się awanturnictwo i naganne zwyczaje, w efekcie czego jego jakość zaczęła spadać, część redaktorów przeszła na Tanuki.pl, gdzie traktowano ich lepiej, część przestała pisać, a reszta olewała sprawę… Koniec końców, gdy rozeszła się plotka, że Azunime ma problemy z opłaceniem konta na serwerze redakcja Tanuki.pl zaproponowała załodze migracje na własne serwery. Do tego jednak nie doszło: mimo wielokrotnego ponawiania oferty nikt nie odpowiedzieć na maila. Jeśli chodzi o Tanuki.pl to istnieje po dziś dzień, jednak serwis dni swietności ma za sobą. Powodem jest ekspansja pirackich stron VoD, których zawartość zepchnęła serwis daleko w dół wyników wyszukiwania Google. W efekcie wyświetlalność Tanuki.pl do dziś spadła o blisko 80 procent. Plemię Nowej Gildii trzecim, ważnym ośrodkiem ruchu sieciowego była Nowa Gildia Mangi i Anime. Serwis prowadzony był przez koalicję fantastów, graczy komputerowych i niekomputerowych, czytaczy oraz komiksiarzy. Opierał się na sprawdzonej etyce pracy fandomu fantastyki, która w prawdzie zakładała, że w jej trakcie można pić jednak działała. W efekcie serwis na początku dziesięciolecia był chyba najbardziej kompetentnie prowadzoną stroną o anime. Niestety bardzo szybko coś zaczęło się w niej psuć. W efekcie już w okolicy 2005 roku znaczenie Nowej Gildii w światku mangi i anime było marginale. Szczepy Z Pirackich Wysp: obecnie dominujące nad polskim internetem mangowym grupy translatorskie, serwisy streamingowe i pirackie podówczas jeszcze się nie rozwinęły, a poziom i efekty ich pracy w owej epoce były tak żenujące, że nie warto o nich nawet mówić. Ich marsz ku potędze rozpoczął się w okolicach roku 2007, a przejawy tejże zdradzać zaczęły w okolicach roku 2010. Śmierć monogustów: W latach 90-tych repertuar wiedzowy, gust oraz doświadczenie większości miłośników japońskiej animacji były zbieżne. Każdy widział zaledwie kilka tytułów. Każdy słyszał o Ghost in the Shell, Akira i Evangelionie oraz wiedział, że należy je wielbić (mimo, że oglądało je zaledwie kilka osób). Wraz z dostępem do Internetu wzrosła też jednak dostępność do anime, w efekcie czego ludzie zaczęli oglądać tysiące japońskich kreskówek, a mało kto widział podobne serie. Jako, że rozproszeni byli po tysiący stron internetowych i forów oraz milionie nieformalnych grupek w realu faktyczna zbieżność gustów zanikła. Aby było śmieszniej dziś, dzięki serwisom społecznościowym w rodzaju Youtube i Facebooka istnieje większa spoistość fandomu, niż w tamtych czasach. Otaku Mozaicystyczni vs. Otaku Świecko-Ortodoksyjni: Po latach 90-tych i długim czytaniu hurraoptymistycznych recenzji w Kawaii część fanów anime była przekonana, 1) że wszystko, co japońskie jest dużo lepsze od wszystkiego, co zachodnie, 2) że w związku z tym Otaku doznali oświecenia i są narodem wybranym i 3) reszta świat chce ich prześladować, bo jest głupia. Należy ją więc uświadomić. Pogarda, z jaką mangowcy często spotykają się wśród innych fandomów jest owocem właśnie tego okresu. Spowodowana jest tym, że rąbnięci fani anime włóczyli się jak internet długi i szeroki nadając o swoim hobby, częstokroć zupełnie bez sensu. Szczególnie chętnie aktywizowali się w tematach o zachodnich komiksach oraz kreskówkach. Bo po co one komu potrzebne, skoro manga i anime są tak wspaniałe? W fandomie anime też nie było lepiej. Sam pamiętam chryję, która wybuchła gdy jeden z redaktorów Tanuki.pl ośmielił się postawić Ghost in the Shell ocenę 9/10. Fakt, że nie dopatrzył się w tym filmie objawienia potraktowany został jako totalna herezja. Otaku Świecko-Ortodoksyjni vs. Otaku Rabiniczni: Około roku 2005, wraz z kończeniem się mody na millenaryzm, która pojawiła się pod koniec lat 90-tych i wzbierającą falą moe wiatr się odwrócił. Ludzi, którym „Evangelion pokazał o co chodzi w życiu” zastąpili tacy, dla których „Pansu no Pansu najlepsza bajka” oraz kłótnie o to, że ktoś nie docenił jakiejś rakotwórczej komedyjki erotycznej. Muszę powiedzieć, że zaskoczyło to mnie. Pewnego dnia bowiem, jak ręką odjął skończyły się flejmy o te porządne warsztatowo filmy, a zaczęły o zupełny syf, którego nawet nie było jak bronić. Piractwo płytowe: Ważnym aspektem tego okresu był wysoki poziom piractwa. Poziom piractwa był monstrualny. Przykładowo dość normalne było to, że dostawca osiedlowej sieci internetowej dostarczał też serwera FTTP, na którym zrzucone były nielegalne kopie gier, filmów i programów do użytku jego klientów. Dziś nikt by się na to nie odważył. O ile we wcześniejszej epoce piratami byli głównie specjaliści, którzy wprowadzali do obiegu kasety i płyty z nielegalnymi filmami, tak w tych czasach piracili wszyscy. Filmy pobierano z internetu, nagrywano na płyty i kolekcjonowano. Częste były też sieci amatorskiej wymiany płyt, niekiedy obejmujące kilka miast, a w necie istniały strony domowe (praprzodek bloga), które gromadziły listy filmów, jakie ich osobnik miał i na jakie chciał się zamienić. W ten sposób zdobywano dobre 80% kopii. Oczywiście głównym ich źródłem był Internet, jednak było to tylko źródło. Większość wody pochodziła z kopiowanych nośników. Powód był prosty: mała przepustowość łączy. By pobrać większy film, przy czym „większy” jest tu dyskusyjnym słowem, mało który bowiem przekraczał 200 MB trzeba było czekać nawet kilka dni. To oraz fakt, że ludzie ciągle pamiętali jeszcze dawne czasy, gdy za oglądanie filmów płaciło się w wypożyczalniach sprawiało, że kopie te dość mocno ceniono. Były osoby, które miały całe szafy płyt, na których zarchiwizowano tysiące filmów. Dziś nikt tego już nie robi. Piraci pobierają filmy po to tylko, by je skasować lub oglądają je w streamingu na CDA. Tak duże zasoby sprawiały, że krążyły pogłoski o nalotach policji na domy piratów i akademiki. Jeśli miały one miejsce, to były to przypadki jednostkowe. Nie zmienia to faktu, że zdarzało się, że ludzie, pod wpływem plotki wyrzucali oknem płyty, by potem zbierać je z mozołem. Właściwe Top 10 na zewnątrz.
  9. Jako, że te wszystkie zestawienia Top 10 budzą całkiem spore zainteresowanie postanowiłem stworzyć następną. Tym razem dotyczyć będzie ona dziesięciu, klasycznych serii anime, które po dziś dzień warto obejrzeć, bowiem nie zestarzały się lub zestarzały w niewielkim stopniu. Większość omawianych w tym zestawieniu produkcji to dzieła mroczne, do tego dość krótkie. Wynika to z różnic w filozofii i rynku, jakie panowały w okresie ich powstania. Po pierwsze: okres o którym mowa, czyli lata 80-te i 90-te różnił się od czasów współczesnych. Nie było wówczas telewizji cyfrowej posiadającej tysiące kanałów, nie było internetu, a głównym środkiem rozpowszechniania filmów były odtwarzacze wideo. Sprzęt ten nie gwarantował szczególnie wysokiej jakości obrazu ani nie pozwalał na magazynowanie zbyt dużej ilości danych. O ile na płycie DVD, nośniku, który powoli odchodzi do lamusa zmieścić można około 12 godzin filmu w bardzo rozsądnej jakości, tak na kasecie wideo mieściło się około półtorej jego godziny. Nie powinno więc dziwić, że kręcono głównie albo kinówki, albo OAV (Orginal Animated Video), czyli krótkie, 3-4 odcinkowe serie (wyjaśniam te wszystkie terminy, bowiem nie każdy czytelnik tego bloga jest otaku przed czterdziestką). Taki format narzucał na twórców pewne ograniczenia. Tak więc opowieść musiała być bardziej zwięzła, co ma swoje wady i zalety. Z jednej strony wymusza większą treściwość dzieła, choć oczywiście nie pozwala na upchniecie dużej ilość wątków pobocznych. Tak więc twórca nie ma miejsca na żadnego rodzaju dłużyzny i zapychacze. W większości z tych serii nie ma więc żadnych fillerów, obowiązkowych odcinków w gorących źródłach czy na bezludnych wyspach. Przeciwnie: jest czysta akcja. Z drugiej strony wiele OAV z tego okresu było pozbawionych pointy. Ot kręcono taką reklamę zawierającą kilka epizodów z początku serii, której celem było sprzedanie mangi. Przypominało to trochę sytuację, jaką obecnie zauważyć można w wypadku ekranizacji Light Novels. Klient, który wymagał: Druga różnica, dotycząca nie tylko anime, ale ogólnie całej sztuki filmowej tego okresu wynikała ze specyfiki rynku i podejścia do klienta. O ile współcześnie głównym odbiorcą są kina i telewizja, gdzie w pierwszych chodzi głównie o to, by dokonać jak największego spędu ludzi w jak najkrótszym czasie, a w drugich, by wypełnić czas między reklamami obietnicą rozrywki, tak w okresie owym głównym dystrybutorem były wypożyczalnie wideo. W nich ludzie sami wybierali sobie repertuar, a filmy, które zyskały status klasyków żyły często przez długie lata po swej premierze. Chodziło więc o dostarczenie klientowi towaru, który przynosiłby zysk w dłuższych okresach czasu. W wielu wypadkach to się udało i nie mówię tu tylko o anime. Filmy takie jak pierwsze trzy części Obcego, czy pierwsze dwa Terminatory ogląda się dobrze nawet dziś, trzydzieści lat po ich powstaniu. Natomiast ich późniejsze odsłony zapomniane zostały kilka miesięcy po nakręceniu. Tematyka: Z punktu widzenia fana wychowanego na współczesnych seriach anime tematyka serii z lat 80-tych i 90-tych może wydawać się egzotyczna. W prawdzie już wówczas istniało wiele anime młodzieżowych, komedii science fiction i fantasy, a nawet moe i ecchi, jednak nie dominowały one rynku w takim stopniu jak dzisiaj. Owszem, tematyką anime nadal była rozrywka, ale przez ten temat rozumiano co innego. Po pierwsze: anime było wówczas dużo mroczniejsze. Niekiedy całkiem dosłownie, a to dlatego, że oszczędzano w ten sposób na animacji i rysunku, gdyż czarne, nocne tła mogą być puste. W modzie był cyberpunk, mroczny, ciężki metal oraz bunt, więc anime faktycznie te tematy drążyło. Często też sięgano po równie popularne teorie spiskowe. Swój złoty wiek przeżywały strzelanki, często stylizowane na hollywoodzkie filmy kryminalne, w których policjanci-karatecy i weterani z Wietnamu na własną rękę wymierzali sprawiedliwość. Sporo było też komedii kryminalnych oraz romantycznych, gdzie jednak romans grał często pierwsze skrzypce. Swój złoty wiek przeżywały też filmy fantasy i science fiction, a okres swojego rozkwitu przeżywał cyberpunk. Odbiór: O ile dziś anime jest trochę takim produktem klasy B, tak z perspektywy czasu widać, że w latach 80-tych i 90-tych wyprzedzało swoją epokę. Niekoniecznie pod względem scenariuszowym, gdzie różnie to bywało, choć często posiadało swoje zalety, zwłaszcza na tle amerykańskich seriali. O ile w zasadzie do czasów obecnych większość seriali stworzonych dla telewizji było po prostu sieczką, gdzie co tydzień rozprawiano się z nową zagadką / potworem, tak Japończycy tworzyli kompleksowe i spójne fabuły oraz dużo bogatsze psychologicznie postacie. Aczkolwiek ich styl twórczy miał swoje wady, które często mu wytykano różnica była zauważalna. Zwracała uwagę również strona wizualna. Powiedzmy sobie szczerze: anime podówczas było bardzo efektowne. Po prostu narysować można było więcej rzeczy i tańszym kosztem, niż sfilmować przy użyciu tradycyjnych środków. Jest to przewaga, którą w dobie komputerowo animowanych spartan, Avengersów i produkcji będących w połowie filmami animowanymi japońskie kreskówki w dużej mierze zatraciły. Skończmy jednak z tym smęceniem i przejdźmy to toplisty: 10) Akira: Nakręcony w 1988 klasyk cybeprunku jest dobrym tytułem od którego listę można rozpocząć: i tak wszyscy będą się go nań spodziewać. Akira jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym anime w dziejach oraz dziełem, które zmieniło postrzeganie filmu animowanego na świecie. Do lat 80-tych ten stanowił przedstawiciela drugiej kategorii, zwykle infantylnego, służącego do opowiadania fabuł przeznaczonych dla dzieci. Coś, co pełnoletniemu wstyd było oglądać. Postapokalityczna, cyberpunkowo-dystopijna, krwawa i pełna śmiałych scen opowieść zrealizowana z rozmachem, który podówczas trudny był do osiągnięcia w klasycznym filmie sprawiły, że tytuł szybko zyskał zwolenników, zdobyła liczne nagrody (np. Silver Scream Award na Amsterdam Fantastic Film Festival), a nawiązania doń wypełniły kulturę popularną. Przez całe dziesięciolecie stanowiła też sztandarową produkcję japońskiej animacji. Paradoksalnie obecnie nurt, do którego należało to anime praktycznie wymarł. 9) Tenchi Muyo oraz El Hazard OAV Oczywiście nie samym mrokiem epoka żyła. Tenchi Muyo jest przykładem świetnej serii rozrywkowej z tego okresu. Tenchi Masaki jest typowym miejskim cwaniaczkiem, który, nudząc się na wakacjach u dziadka postanawia sprawdzić miejscową legendę o uwięzionym w lokalnej świątyni demonie. Włamuje się tam i na własnej skórze odkrywa, że w historii jest ziarno prawdy. Na wolność wydostaje się Ryooko, kosmiczna piratka przez ziemian uważana w przeszłości za monstrum nie z tego świata. Szybko okazuje się, że kobieta ma wrogów. Tak więc na ziemię zaczynają trafiać kolejni kosmici podążający jej tropem. El Hazard opiera się na podobnym schemacie, przy czym tym razem to grupka ziemian zostaje przeniesiona do odrobinę orientalnej krainy ni to science fiction, ni to fantasy, którą, za pomocą świeżo nabytych supermocy i lokalnych broni masowej zagłady muszą uratować przed armią robaków. Jak wiele innych serii rozrywkowych z tego okresu zarówno Tenchi jak i El Hazard bardzo mocno czerpią z amerykańskich komedii fantastycznych w rodzaju Weird Science czy Ghost Busters, daleko im więc do współczesnego, drętwego i tak naprawdę ani nie śmiesznego, ani nie romantycznego Ecchi. Z racji dużej popularności serię Tenchi Muyo kilkakrotnie próbowano wskrzeszać i odświeżać. Moim skromnym zdaniem jednak bez skutku, do oglądania nadają się tylko dwie, pierwsze OAV-ki. Twórca serii natomiast zaczął zachowywać się tak, jakby utracił poczucie humoru i dobrego smaku. Nadia: Secret of the Blue Water Luźna adaptacja „Dwunastu tysięcy mil podmorskiej żeglugi” mocno inspirowana wczesnymi filmami Miyazakiego. Nastoletnia dziewczyna Nadia oraz równie nastoletni wynalazca Jean, wraz z grupką sympatycznych złodziei biżuterii oraz kapitanem Nemo przemierzają świat okrętem podwodnym, by powstrzymać rządnych władzy absolutnej, neo-atlantyckich ekstremistów. Za „Nadię” odpowiadał Gainax (ci od Neon Genesis Evangelion), jednak seria ta jest zupełnie inna od swego, bardziej znanego brata. Jest to rozrywkowa, lecz wcale nie głupia seria dziecięco-młodzieżowa z najwyższej półki. 7) Ghost in the Shell: Pierwszy film z cyklu Ghost in the Shell nakręcono w roku 1995 i stanowił on rewolucję na wielu poziomach. Doskonale dopracowana muzyka walczyła o palmę pierwszeństwa z rewolucyjnymi podówczas technikami komputerowymi, które użyto do jego kręcenia. Fabuła filmu, na pierwszy rzut oka dość prosta opowiadała o grupie agentów należącej do Sekcji 9 zajmującej się zwalczanie cyberterroryzmu w przyszłym, bardzo mocno skomputeryzowanym i zdominowanym przez technologię świecie. Prowadzili oni śledztwo śledztwo w sprawie tajemniczego hakera zwanego jako Puppet Master. Ghost in the Shell stawiał pytania o tożsamość człowieka oraz granice między nim, a maszyną oraz przyszłość naszego gatunku w nadchodzącej, zdominowanej przez komputery rzeczywistości. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:
  10. 10 japońskich rzeczy, które w Polsce mamy Dwa lata temu napisałem teksty o japońskich rzeczach, które fajnie byłoby mieć w Polsce oraz o takich, których bym nie chciał. Dziś zajmiemy się tematem rzeczy, stereotypowo lub mniej stereotypowo utożsamianych z Krajem Kwitnącej Wiśni, które w naszym kraju mamy. Zaczniemy z grubej rury: 10) Czas pracy: Polacy należą do jednych z najbardziej zapracowanych narodów świata. Przeciętny, roczny czas pracy w naszym kraju według danych OECD wynosi 1918 godzin i jest szóstym wynikiem na świecie. Pod tym względem wyprzedzamy większość krajów nie tylko Europy, ale też Azji (wyjątek stanowią Koreańczycy). Tak naprawdę spędzamy w pracy więcej czasu, niż znani z pracowitości Japończycy, którzy poświęcają jej statystycznie 1735 godzin. Co oznacza, że mają od nas o ponad 10 procent więcej czasu wolnego. Moje wyobrażenie o świecie właśnie runęło. 9) Dzietność Ponownie: Japonia należy do najszybciej wyludniających się krajów świata, a stopień dzietności wynoszący 1,4 dziecka na kobietę nie umożliwia jej biologicznej wymiany pokoleń. W rezultacie jak wiadomo nie od dziś państwo to wyludnia się. Podobnie jak Polska, przy czym ponownie bijemy tu naszych wschodnich braci na głowę, bowiem współczynnik dzietności w Kraju Bociana wynosi 1,3 dziecka na kobietę. Oznacza to, że starzejemy się i wymieramy o trzydzieści procent szybciej od nich. Koszta życia: W 2011 roku Tokyo było szóstym, najdroższym dla obcokrajowców miastem świata. Nie jest to zaskakujący wynik, jednak myślę, że my, Polacy nie mamy się czego wstydzić. W tym samym roku Warszawa zajęła bowiem miejsce trzecie. Od tego momentu oczywiście upłynął szmat czasu i obecnie żadne z tych miast nie łapie się do pierwszej dziesiątki. Nie zmienia to faktu, że zarówno mieszkania w Japonii są małe i drogie, jak i w Polsce są małe i drogie. 7) Przemysł growy W obydwu krajach ważnym segmentem gospodarki jest przemysł elektronicznej rozrywki. Przykładowo w Polsce CD-Project odpowiada za pięć procent eksportu do USA. Prawdę mówiąc trochę nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony wskazuje to jasno jak marny jest nasz bilans handlowy w wymianie Polska-USA. Z drugiej powiedzmy sobie szczerze: Wiedźmin 3, uważany za najlepiej ocenianą grę wszechczasów jest akurat produktem udanym. Od jakiegoś czasu możemy też obserwować znaczący rozwój sektora gier komputerowych w Polsce. Akurat w tej dziedzinie mamy szanse stać się znaczącym graczem. Tym bardziej, że obecnie posiadamy już kilka, znaczących i cenionych w branży spółek, a sam CD Project stwierdził niedawno, że ma ambicje w ciągu następnych pięciu dołączyć do top 3 najwyżej wycenianych spółek growych na świecie (obecne top 3 to Activision Blizzard, EA oraz bodajże Konami, ale za to ostatnie głowy nie dam). Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  11. Jak widać, nie lubię spamować wpisami. Piszę, kiedy mam ochotę. Minęło dobrych kilka miesięcy od ostatniego wpisu. I dobrze, przynajmniej nie spędzam połowy życia na tym blogu. W sumie to mój trzeci wpis. Ale drugi musiałem wykasować, bo wyszedł mi paskudnie, miał mnóstwo niedopatrzeń, co stwierdzono w komentarzach. Nie wiem, czy istnieje kodeks dobrego blogera i jest tam zasada, że nie wolno kasować swoich wypocin. Liczę, że jednak nie i przyjmiecie pozytywnie moją troskę o wasz czas (abyście przypadkiem nie zmarnowali go na próbę zrozumienia mojego specyficznego myślenia). Miłej lektury! *UWAGA* Mogą się pojawić pomniejsze spoilery ? ale głównie do pierwszego odcinka ^^ Była pierwsza w nocy, kiedy postanowiłem jednak zabrać się za Owari no Seraph zmuszony jakimś nagłym impulsem. Po obejrzeniu pierwszego odcinka było mi ciężko zasnąć. Rano obejrzałem dwa następne. Po południu pojawił się czwarty. Do tego wpisu sprowokował mnie ten news: http://media.goboian...itan-of-2015%3F Hejtując z czystego serca Shingeki no Kyojin, postanowiłem stanowczo zaprzeczyć temu przypuszczeniu (inna sprawa, że wspomniany wyżej news był napisany przed premierą pierwszego odcinka OnS). Od razu wspomnę - widziałem tylko 10 odcinków Shingeki no Kyojin (więcej nie mogłem wytrzymać), a do tej pory wypuszczono 4 odcinki Owari no Seraph. Rozumiem, że ktoś może krytykować sam fakt, że postanowiłem w takim razie napisać post tego typu. Natomiast stwierdziłem, że podzielę się tak czy inaczej tym, co się dzieje w mojej głowie. 1. Osobiście miałem dość keczapu w Shingeki no Kyojin bardzo szybko. Rzeki krwi i przesadny sadyzm sprawiały, że bardzo prędko miałem dość oglądania tego anime. W przeciwieństwie do tytanów, wampiry w OnS załatwiają sprawę z gracją, szybko wysysając swoją ofiarę do cna bez przesadzonych krwotoków. I dobrze, bo nie uśmiechało mi się oglądanie odgryzionych członków. To po prostu stawało się nudne i cały efekt najzwyczajniej w świecie powszedniał. A na obrazku coś, czego szczerze nienawidzę: 2. Pierwszy odcinek Shingeki no Kyojin pokazał mi czystą destrukcję, a w następnym wcale nie było lepiej. Tytani ujawnili się jako siła, która ma trzy cele: chodzić, jeść, niszczyć. Moloch o nieskończonych możliwościach, którego można załatwić wyłącznie przez cios w kark, żeby dać pretekst bohaterom do większych akrobacji. Wampiry tymczasem mają własne miasto o cudnej architekturze, wykorzystują zdobyte zasoby w rozsądny sposób, posiadają całkiem sporą inteligencję oraz cywilizację. W związku z tym ciężko z góry negatywnie ocenić ich postępowanie jako istot inteligentnych. To prawda, że ciężko je ubić, ale też nie jawią się jako pancerny kawał mięsa. O co chodzi? O ciekawego antagonistę. Tytan z Shingeki no Kyojin: Wampir z Owari no Seraph: 3.Shingeki no Kyojin osobiście raziło mnie dość kontrowersyjną, ostrą kreską. W tym momencie porzucę rozmyślania, czy był to zabieg specjalny, aby podkreślić brutalność świata. Uważam, że wszystko jest znacznie ładniejsze w Owari no Seraph. 4.Od samego początku irytuje głównego bohatera, trochę patrząc na niego z góry. Mimo to o żadnej tsundere nie ma mowy. Pozwolę sobie zauważyć, że mundurek szkolny świetnie na niej leży. A fioletowe włosy? Cud. Liczę, że w następnych odcinkach uświadczę jeszcze więcej obecności panny Hiragi. 5. Hyakuya Yuichiro to buntownik. Wie, czego chce, ma bardzo silny charakter. Brawura i odwaga miesza się u niego z głupotą oraz pychą. Chociaż kieruje się zemstą, nie zatraca się w niej, ma poczucie rzeczywistości. Nie oślepiają go ideały, idzie własną drogą, a Cesarska Armia Demonów to dla niego jedynie okazja do samorealizacji. Trzeba przyznać, lubimy buntowników w filmach i książkach, bo to właśnie oni nakręcają akcję. Tymczasem w Shingeki no Kyojin dostajemy ciepłą kluchę, znienawidzony przez wielu rodzaj bohatera, który w dodatku jest marzycielem. Osobiście bardziej do mnie przemawia pierwsza opcja. 6.Mikaela i Hyakuya to świetny duet z ogromnym potencjałem. Nie mogę się doczekać ich pierwszego spotkania po latach. 7. Genialny opening, którego słuchałem znacznie częściej, niż cztery razy (to już będzie co najmniej kilkanaście razy w przeciągu tygodnia). Kocham go od pierwszego wysłuchania. 8.Ciekawią mnie detale dotyczące Cesarskiej Armii Demonów oraz samych wampirów. Chcę wiedzieć więcej o tych organizacjach, ale z drugiej strony nie zamierzam zaglądać na wiki ze względu na spoilery. Czuję, że moja ciekawość będzie stopniowo zaspokajana. Niestety w SnK ujawniano nowe fakty tylko wtedy, kiedy było to absolutnie konieczne i chciano nam na siłę wepchnąć historię głównego bohatera. Uniwersum SnK wydaje mi się trochę ?od czapy?, aby nie użyć mniej przyzwoitego określenia. Ale to tylko moje odczucia. 9.Po rzezi urządzonej w pierwszym odcinku SnK zacząłem mieć automatycznie wywalone na życie każdego bohatera, w czym utwierdzały mnie kolejne odcinki. W Owari no Seraph twórcy co prawda zaszaleli na samym początku, natomiast tego typu sytuacje wydają mi się znacznie bardziej wyważone. Nie wiemy, co będzie dalej. 10. Walki: nie widziałem ich zbyt wiele, natomiast uważam, że nie są przydługie, za to całkiem dynamiczne. Ale nie będę tutaj bezsensownie wieszczył i poczekam na kolejne odcinki, które, mam nadzieję, nie upłyną tylko na soczystej siekaninie. To chyba wszystko. Niepokoi lekko, że na tą serię przeznaczono tylko dwanaście odcinków. Twórca całej historii, Takaya Kagami, nie ma w swoim dorobku wielu dzieł, a o żadnym innym od OnS nie słyszałem. To anime ma w tym sezonie sporą konkurencję całkiem przyzwoitych tytułów takich jak: trzeci sezon Highschool DxD, Plastic Memories, sequel Grisaia no Kajistu ? znajdą się jeszcze pewnie dwa warte uwagi tytuły. Życzę Owari no Seraph dobrej passy. Może nawet wyjątkowo się zajmę mangą, jeśli nie będę mógł czekać na nowe odcinki. I chyba jednak mam o czym pisać na swoim blogu... Czuję, że będzie więcej wpisów poświęconych anime. Dziękuję za uwagę i zachęcam do dyskusji!
  12. Witam Was po wakacjach. Mam nadzieję, ze odpoczęliście, ponieważ mam dla Was kolejne mądrości z książek. Tym razem nie będzie o grach, lecz o mandze i anime. Akurat leci „Dragon Ball Super”, więc czuję się akurat w nastroju na taki temat :D. Książka pt. „Media a edukacja”, z 2000 roku powstała po III Międzynarodowej Konferencji „Media a edukacja”. Dzisiaj interesuje nas rozdział autorstwa Małgorzaty Więczkowskiej „Japońska manga i jej skutki pedagogiczne” (za jakiś czas będzie tekst o grach z tej ksiązki, nie ma obaw). Jesteście gotowi? Uwaga fani przecinków – brakuje ich tutaj. BTW - Autorka powołuje się na czasopismo „Kawaii” – kto pamięta? Tutaj mam zgrzyt – co miała na myśli Autorka pisząc ten akapit? Mangi i anime czy pisma o nich? O ile Kawaii i Animegaido pasują do tego drugiego, tak pozostałe – do pierwszego pomysłu. Ten brak sensu będzie nam jeszcze towarzyszył. Dalej jest nieco o mandze, ale nuda, więc przejdźmy do analizy treści recenzji z czasopisma „Kawaii” (jest to najciekawsze): W recenzjach czy filmach i komiksach? Bo z tego zdania to nie wynika . Tu pojawiają się cytaty. Część pominę, ale niektóre zawierają też komentarz Autorki, więc warto je przytoczyć (oczywiście, nieco poskracałem): Nie rozumiem, czemu Autorka wybrała akurat ten fragment. Przecież dotyczy nie tylko mang i anime. Wychodzi na to, że czytając obecnie Pratchetta (cykl o straży) też uciekam w nierealny świat fantazji. Nie kapuję tego… Czy tekst może coś preferować? Hmmm… Pomijam, że akurat w tym fragmencie autor GANI ową przemoc. Więc o co Autorce chodzi? To samo jest dalej: Szkoda, że Autorka w tak bezmyślny sposób podeszła do tych recenzji. Widać, że KOMPLETNIE nie zrozumiała stylu, w jakim były pisane. Ale wówczas nie pasowałoby do tezy, więc wszystko jest ok, nie? Czas na podsumowanie: Ciekawe czy Mr Jedi tworząc to pismo myślał o czymś takim jak wychowywanie poprzez nie? Bo pokazuje się inną kulturę? OLABOGA! Pamiętajmy tez, że Goku uderzył żonę, Vegeta bił dzieci… a Gohan dwa razy się upił ;). Zły model rodziny – trzeba go zakazać :D. Nie to, co w poczciwej „Pszczółce Mai”… ups, zły przykład J. No to w „Maminkach”… znowu nie to… Nie bardzo tu zrozumiałem, o co Autorce chodziło. Czy taka Myszka Miki też propaguje wzory hedonistyczne? A, no tak, nie jest to bajka japońska, więc jest ok… Dajcie sobie chwile – jakie przykłady podała Autorka? Odpowiedź i mój komentarz znajdują się w spoilerze. Zanim tam zajrzyjcie – trzymajcie się BARDZO mocno!! Poważnie - BARDZO MOCNO! Od kiedy żółwie są japońskie? I co to jest Smoczy Baal? OCB? Ok… ale czy tylko w czasopismach czy mandze i anime też? Bo się trochę w tym wszystkim pogubiłem… Jeśli dziś wtorek to siała baba z wozu koniom lżej? I na koniec – wisienka: ŁAŁ! Nie wiedziałem, że Kawaii miało AŻ taki wpływ. Grupa trzymająca władzę czy Układ? :D.
  13. Tak sobie patrzę na wyniki wyszukiwań, patrzę i widzę, że ludzie dość często trafiają na mój blog pytając o anime mroczne. Osobiście nie przepadam za tą tematyką, ale nie widzę powodu, by potrzeb czytelników nie zaspokoić. Pierwsze zdanie, jakie zwykle pada po tym, gdy ktoś zapyta się ?Jakie mroczne anime mi polecicie? brzmi najczęściej ?Zdefiniuj mroczne?, a drugie ?jakie inne anime ci się podobały?. Z doświadczenia wiem, że najczęściej dyskusja, jaka podówczas się wywiązuje prowadzi donikąd. Po pierwsze: top listy najczęściej czytane są przez takie same osoby, które zakładają na forach tematy w rodzaju ?polećcie mi jakieś anime?. To jest albo przez początkujących, albo przez soft-corowców, którzy nie siedzą głęboko w danym klimacie. Tak więc najczęściej mają małą wiedzę i trudno im dokładnie opisać swoje gusta, a bardzo często po prostu szukają w ciemno. Po drugie: samo pojęcie ?mroku? jest raczej słabo zdefiniowane i czysto subiektywne. Najczęściej natomiast oznacza tylko tyle, że ?anime miało jakąś atmosferę, nie było komedią i widzowi się spodobało?. Po trzecie: zazwyczaj tego typu osobom nie zależy na dogłębnej analizie, a często po prostu chcą, by rzucić im kilka tytułów, by były zadowolone. Pozycje na tej liście są więc bardziej moimi propozycjami, niż zbiorem faktycznie najmroczniejszych anime w historii. Trzymają jednak dość równy poziom. To najczęściej anime z górnej półki, choć ich stylistyka często zdecydowanie się między sobą różni, tak więc nie wszystkie muszą podobać się w jednakowym stopniu każdemu widzowi. Z tej przyczyny nie należy traktować tej listy jako absolutnie obowiązującej. Po prostu nie daję głowy za to, że każdy uzna Perfect Blue za dziesięć razy lepsze od Death Note. 10) Death Note Powiedzmy sobie szczerze: gdybym nie umieścił tej serii na liście, to zapewne ucięto by mi głowę. Death Note jest klasykiem z przed prawie 10 już lat. Opowiada o losach licealisty imieniem Light Yamagami, w którego ręce wpada tajemniczy zeszyt o niezwykłych właściwościach: wpisanie weń nazwiska dowolnego człowieka sprawia, że osoba ta w krótkim czasie umiera. Light, zdobywając tak wielką władzę postanawia wykorzystać ją do oczyszczenia świata ze zła i przestępczości. Nie trzeba długo czekać, a o jego działalności dowiaduje się policja, która zaczyna powoli kojarzyć, że dziwne zgony w świecie przestępczym nie są dziełem przypadku. Prawdę mówiąc nie za bardzo lubię Death Note, tym bardziej, że jego akcja jest niezbyt sensowna, a w dużej mierze opiera się na zastosowaniu fortelu ?genialny Light znowu z wyprzedzeniem przewidział plany swych przeciwników? zastosowanym po wielokroć. Niemniej jednak jest to z cała pewnością anime zasługujące na uwagę. W szczególności w oczy rzuca się postać głównego bohatera, złego i socjopatycznego aż do granic nachalności. 9) Higurashi no naku koro ni Keiichi Maebara przeprowadza się do spokojnej, malowniczo położonej wioski Hinamizawa. Niestety szybko okazuje się, że jej mieszkańcy miejscowości mają mroczny sekret i bardzo starają się nie wspominać o mających w niej miejsce, tragicznych wydarzeniach. Tymi jest seria zaginięć i krwawych mordów mających miejsce co roku w noc święta Watanagashi. Pomimo słodkiej, kolorowej grafiki i sielankowego rozpoczęcia anime to raczej nie nadaje się dla dzieci. Przeciwnie: wymaga od widza mocnych nerwów. Opiera się, jak wiele horrorów na klasycznym już zderzeniu niewinnego, usypiającego ostrożność widza początku i nagłego, silnego wstrząsu. Manewr ten wykorzystuje nawiasem mówiąc bardzo dobrze. 8 ) Mirai Nikki Bo lista ta nie mogłaby być pełna bez serii o mordujących się nawzajem, dysfunkcyjnych nastolatkach. Dwanaście osób otrzymuje przedmioty o niezwykłych właściwościach. Byłby to zapewne wstęp do opowieści heroicznej, gdyby nie powód, z jakiego te artefakty trafiły w ich ręce. Otóż: osoby, które je otrzymały wziąć mają udział w pewnego rodzaju ?turnieju?, którego wynikiem ma być wyłonienie nowego boga czasu i przestrzeni. Ponownie: nie jestem miłośnikiem tego typu serii, zwłaszcza, że bohaterowie i ich pierdołowatość bywają dobijający. Niemniej jednak, zważywszy na fakt, jak popularny jest to motyw musiałem coś w tym guście wymienić, tym bardziej, że na tle innych tego typu serii ta jest całkiem niezła. Zresztą, lesze to niż Elfen Lied. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  14. Dokładnie trzynaście dni temu zakończył się jedyny serial, który (premierowo) oglądałem – Dragon Ball Super. Ponad rok temu (!) pisałem Wam o moich wrażeniach, więc nadszedł czas napisać o moich przemyśleniach dotyczących ostatniej sagi i serii jako całości. Zanim zacznę to muszę Was ostrzec – będzie trochę spoilerów. Dodatkowo, wykorzystane w tekście grafiki pochodzą ze strony http://dragonball.wikia.com oraz jbzdy.pl :). Już na początku muszę przyznać, że „Universal Survival Saga” – najdłuższa w historii DB, bo licząca 54 odcinki – była jednocześnie najlepsza w całym Super. Ale po kolei. Postacie Gdy tylko zapowiedziano ten „arc” spodziewałem się, że zobaczę całe spektrum nowych postaci i nie zawiodłem się. Zacznę jednak od naszych bohaterów. Przede wszystkim zupełnie nie rozumiem jednego zabiegu, który w Super już się pojawił – przesadne wzmocnienie Master Roshi’ego. Wiem, że w pierwszym DB był bardzo silny, ale przy postaciach osiągających moc bogów? Serio, panie Toriyama? Tyle dobrze, że w czasie Turnieju „Genialny Żółw” bardziej polegał na sprycie niż walce wykorzystując m.in. Mafubę, czy pokonując „humorystycznie” (a raczej – ciut zboczenie, co jest normalne dla tej postaci ;)) jedną z przeciwniczek. Ale ogólnie, werbowanie go do turnieju nie miało najmniejszego sensu. Co innego Frieza, który miał swoje momenty w tej sadze, choć znowu - spodziewałem się, że będzie gorszy. Tymczasem poza kilkoma zagrywkami w jego stylu (pastwienie się nad przeciwnikiem zmuszając go do samoeliminacji czy naigrywanie się z Frosta) raczej stał na uboczu i przez większość czasu nie robił nic. O niektórych pozostałych postaciach i ich mocach napiszę później. Przechodząc do nowych bohaterów – całkowicie rozczarował mnie Jiren, czyli najsilniejszy wojownik na arenie. No serio, rozumiem, że Toriyama chciał pokazać „postać tak silną, że boją się jej bogowie zniszczenia”, ale chyba trochę przesadził. Szczególnie, że właściwie niewiele wiemy o samym Jirenie, poza tym, że ktoś zabił jego kogoś tam i on jest przez to zły i w sumie to chce być tylko silny. No bez jaj. Zupełnie inaczej ma się sprawa z dwiema pierwszymi kobietami rasy Saiyan pokazanymi w serii – czyli Cauliflą i Kale, które szybko stały się moimi ulubionymi postaciami w Super. O ile jednak Kale była właściwie jedynie kanonicznym Brolym (przynajmniej dowiedziałem się, że jarmuż (kale) i brokuły (broccoli) pochodzą z tej samej rodziny roślin, zawsze coś ;)), tak Cauliflę nazywałem „Vegetą w spódnicy” ze względu na jej zachowanie. Dodatkowo, to właśnie ona jako pierwsza stała się Super Saiyanką (kanonicznie), więc tu też dla niej plus. Spodobało mi się także, że obie się scaliły przez Potarę, tworząc Keflę (która jednak nie była aż tak ciekawa, jak może się wydawać). Odnośnie reszty nowych postaci… nie bardzo mam co o nich napisać, bo większością się nie przejmowałem ani trochę. Ot, jacyś tam biegają, coś tam robią, ale w sumie to nie mają żadnego znaczenia. Nawet Ribrianne okazała się tak nudna, że nawet nie zawracałem sobie głowy tym, co robi. Warto tu jednak wspomnieć o bogach zniszczenia, którzy zostali pokazani w całej okazałości. Najlepiej (poza naszym Beerusem, rzecz jasna) wyglądała Helles (którą nazywałem Kleopatrą), Belmod (Joker ;)) oraz Iwne (ten śmieszny mały brodacz). Reszta byłą tylko zapychaczami. Fabuła Ogólnie, założenia tej sagi były dość proste – Zeno się nudzili i, za namową Goku, zorganizowali turniej, w którym nagrodą, poza Boskimi Smoczymi Kulami (czy jak je tam nazwać po polsku) było przetrwanie. Wydaje się super, szczególnie patrząc na dotychczasowe zachowanie obu „wszech-bogów”. Szkoda tylko, że zakończenie serii było strasznie przewidywalne. Ale to dobrze, choć lekko się zawiodłem. Głównie jednak zawiodło mnie coś innego – brak Vegito. Szkoda, liczyłem, że ostateczna walka rozegra się właśnie między fuzją Goku i Vegety a Jirenem. Tak się jednak nie stało. Oczywiście, jak to w Dragon Ballu, nie zabrakło dziur fabularnych. Ale nie wiem czy jest sens się w nie zagłębiać – w końcu za to też kochamy ten serial, prawda? „Ga ga ga ga gachida ze…” Na koniec zostawiłem sobie nowe umiejętności i moce pokazane w serii. Zacznę ponownie od zawodu – czemu Gohan jest taki słaby? Rozumiem, że jego Unlocked Potential jest już trochę słaby, ale żeby obrywał praktycznie od każdego? No bez żartów. Inną kwestią jest dziwaczne skalowanie mocy postaci. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko na potrzeby serialu, ale czy serio mam uwierzyć, że dwóch Nameczan jest dość silnych, by walczyć na równi z Gohanem i Piccolo? Wiem, że byli połączeni z innymi ze swoich ras, ale obaj „nasi” powinni ich byli pokonać bez najmniejszego problemu. A tu nic z tego. Zawiódł mnie także Vegeta, czyli moja ulubiona postać. Poza tym, że nie doszło do fuzji między nim a Kakarotto to jeszcze był jakiś taki… słaby. Jedyna dobra walka, jaką stoczył, była z Toppo, gdzie całkowicie niepotrzebnie zużył całą swoją energię tylko po to, by dwa odcinki później dać się wyeliminować Jirenowi. Głupotą byłoby nie wspomnieć o Ultra Instinct, który Goku „odpalił” w sobie. Cieszy mnie, że twórcy nie zrobili z niego przekokszonej postaci (jak ma to miejsce z Supermanem) ograniczając tę zdolność do niezbędnego poziomu. Podobały mi się też zabiegi pokazujące jak Goku UI mija ciosy, pociski i jak atakuje. A „Ultimate Battle” w wykonaniu Akiry Kushidy za każdym razem mówił mi „zaraz się zacznie!”. Pozostaje jeszcze kwestia wspomnianych wcześniej Saiyanek. Ponownie, Toriyama każe nam wierzyć, że obie po zaledwie dwudniowym treningu są w stanie walczyć na równym poziomie z innymi postaciami. Choć Berserker Kale byłą całkiem spoko – szczególnie, gdy wszystko niszczyła. I nie była zbyt potężna, czego można by się było spodziewać, pamiętając co potrafił zrobić Broly. Podsumowanie Jak wspomniałem na początku, USS przyciągała mnie do ekranu przez wszystkie odcinki tak mocno, że nie odczuwałem znużenia. Gdybym miał wystawić ocenę tylko tej sadze to dałbym jej 5/6. Jeśli chodzi o cały Dragon Ball Super to muszę mu, jako całości, wystawić ocenę niższą, mianowicie 4/6. Mam jednak nadzieję, że zarówno najbliższy film kinowy, jak i kolejna seria (zapowiedziana na bodaj 2019 rok) będą co najmniej równie dobre (a pod względem animacji – oby lepsze). Do zobaczenia za tydzień!
  15. Dragon Ball – jedyne anime, do którego mam sentyment, i które wciąż lubię oglądać – szczególnie genialną Zetkę (oczywiście, po angielsku). Ale to nie ta wersja będzie dziś porównywana – lecz jej „następcy” – GT i Super. Jak fani zapewne wiedzą – ta druga seria jest kanoniczna. Niemniej, postanowiłem odpowiedzieć na pytanie – którą serię ocenię lepiej? Zachęcam Was do pisania swoich przemyśleń i komentarzy :). Przy okazji trochę sobie pomarudzę, ale wiecie, że to lubię (pozdro @DJUDEK :P). Zacznę od fabuły – przyznam szczerze, że ta z GT nigdy mi się nie podobała – nie wiem kto był taki mądry, by wymyślić, że Goku powinien być znowu dzieciakiem… I to nie przez jedną-dwie sagi, a przez cały serial (z małymi wyjątkami, o czym za chwilę). Poza tym, w historii przedstawionej w GT nie podobał mi się motyw szukania Smoczych Kul – i to w sposób o wiele nudniejszy niż w poprzedniczkach. Zresztą – samo wprowadzenie Czerwonego Shenrona było mocno naciągane. No serio, kto by trzymał tak niebezpieczne przedmioty razem i jeszcze beznadziejnie strzeżone? I jeszcze to, że rozlatują się po całej galaktyce (czy tam wszechświecie) i doprowadzają do wybuchu planety, na której wypowiedziano życzenie… Kto to wymyślił? Co dziwniejsze, czego także nie rozumiem, Ziemia zostaje zniszczona przez Czerwonego Shenrona, bo upłyną rok. Okej, ludzie uratowani, a Porunga przywraca Ziemię na swoje miejsce… Tylko czemu, na Zeno, nikt nie pomyślał, by przy okazji poprosić go o… bo ja wiem… przywrócenie Goku normalnego wyglądu? Ostatecznie, Porunga jest w stanie spełnić trzy życzenia. Więc nie powinien to być dla niego problem, nie? Z kolei z fabułą Super mam inny problem: o ile pierwszej sadze można wybaczyć kilka kwestii związanych z koniecznością przypomnienia/zapoznania widzów ze starymi bohaterami, tak saga Friezy jest zupełnie bez sensu. Samo wskrzeszenie (i to w kawałkach) najciekawszej złej postaci w całym DB było dobrym pomysłem (choć czuć było, że to odgrzewany kotlet…), tak wprowadzenie Ginyu tylko po to, by zginął (w zabawny sposób, fakt) po jakiś dwóch odcinkach? Nie wspominając o przybocznych Friezy, którymi w sumie chyba nikt się nie przejmował – nie byli taką klasą jak Zaarbon, Gui czy całe Ginyu Force – po prostu gdzieś tam robili za tło, coś pogadali, a nawet nie pamiętam teraz ich imion. Skoro zarys fabuły mamy za sobą (będę o niej wspominał później), czas zająć się postaciami i ich mocami… Bezsensownie odmłodzony Goku, jak już wspomniałem, nie jest dzieciakiem przez całą serię. Mimo, że jego formy SSJ 1-3 utrzymują jego formę, tak z niewyjaśnionych powodów SSJ4 (którego nazywałem i nazywam „czerwoną małpą”) odwraca efekt życzenia. Wiem, ze jaki…ś czas temu napisałem, że kochamy DB za dziury fabularne, ale tutaj mamy ogromne dziursko! Ale zostawmy Goku, niech sobie będzie dzieciakiem. Gorzej sprawa ma się z Vegetą. O ile motyw z „córeczką tatusia”(o której też zaraz napisze kilka słów) jest świetny, o tyle zarówno saga Baby’ego i późniejsza pokazują jak bardzo kiepską postacią jest Książę w GT. Zupełnie nie rozumiem jak jakiemuś tuffulskiemu słabiakowi udaje się go przejąć – PRZEJĄĆ! Mam wrażenie, że to miało być takie nawiązanie do Majin Vegety, ale w Zetce Książę przynajmniej pokazuje, że Babidi nie ma nad nim żadnej władzy. Zabrakło mi tego, szczerze przyznam. Dobrze jednak, że w Super pojawił się żart z tego wątku ;): W Sadze Super 17 Vegeta znowu odgrywa rolę chłopca do bicia (pokonał np. Nappę, wow…). Z kolei w ostatniej sadze – Złych Shenronów - Vegeta przez większość czasu nie odgrywa żadnej roli. Ot, jest. Dopiero pod koniec przybywa w chwale i glorii… Żartuję, przybywa, by pomóc Goku, osiągając poziom SSJ4… Znowu – nie wiem dlaczego twórcy zastosowali najgłupszą zagrywkę odnośnie tej transformacji – zamiast osiągnąć ją po swojemu: treningami, walką, chęcią przebicia Kakarotto – Książę sięga po jakieś promienie. Innymi słowy – idzie na skróty! Vegeta!! Nigdy nie mogłem tego zrozumieć. Skoro omówiłem obu bohaterów, czas na ich fuzję – Gogetę. Kiedy pierwszy raz, za dzieciaka, oglądałem GT myślałem sobie „WOW! Teraz na bank pokonają tego złego”. Ale nie – twórcy znowu z jakiegoś powodu postanowili zrobić z tej postaci kompletnego głąba (vide konfetti… konfetti!!!). Super również mnie nieco zawiodło pod względem aktywności Vegety. Szczęśliwie, przynajmniej tutaj zachował swoje cechy i nie idzie na skróty, niekiedy nawet przebijając Goku (vide walka z Toppo). I choć na jakiś czas traci moc (w fillerze) to jest to lepiej wytłumaczone fabularnie i przynajmniej stara się coś zrobić (m.in. desperackie ratowanie Trunksa, które niemal go zabija). W Super pojawia się także ich fuzja – Vegito. Szkoda, że Toriyama zastosował podobny zabieg jak w GT… Chociaż nie – muszę przyznać, że walka między Vegito a Fused Zamasu jest przynajmniej emocjonująca i nie ma tego efektu „co tu się odp…?”. I nie ma konfetti :P. Dobra, czas napisać kilka słów o pozostałych postaciach: Pan GT zachowuje się jak idiotka. Wiem, że ma zaledwie 10 lat, ale twórcy nie pomyśleli, że nawet w tym wieku nie można być takim idiotą. Ale przynajmniej wygląda na swój wiek, nie to, co młodsza od niej o rok (!) Bulla. Kiedyś myślałem, że ona ma 14-15 lat, a tu się okazało, że w GT ma 9… Jak scenarzyści mogli to przegapić? Pozostaje jeszcze kwestia Piccolo… Jedyne, co zrobił w GT to to, że się zabił razem z Ziemią. Niby było to wyjaśnione fabularnie – chciał zniszczyć Czerwonego Shenrona – ale przecież musiał być inny sposób. Dobrze, że przynajmniej potem odegrał swoją rolę przy wypuszczaniu Goku z piekła… co jest o tyle dziwne, że przecież Goku już kiedyś z piekła wyszedł. Ale dobra, nie czepiajmy się. Nameczanin w Super odgrywa o wiele większą rolę, szczególnie pod koniec. Wcześniej pojawia się sporadycznie (jako niańka…), a nawet raz ginie, ale przynajmniej jest pokazywany. Skoro o tym wspomniałem – krótko o finałach obu serii. Zarówno GT jak i Super skończyły się całkiem podobnie do Zetki – główny wróg pokonany, wszyscy się cieszą, pokój i jajko na twardo dla wszystkich… Przy czym Omega Shenron został pokonany w sposób aż zbyt mocno przypominający pokonanie Majin Buu – czyli Spirit Bombą – co dla fanów Zetki było zapewne świetne. Jednakże, uważam, że pokonanie Jirena było o wiele ciekawszym finałem. Zwycięstwo, okupione ranami, bólem i koniecznością walki ramię w ramię z Friezą jest dla mnie kwintesencją DB. Do tego, na końcu GT Goku zwyczajnie odlatuje, żegnając się z widzami na zawsze, a w Super robi to, co powinien – czyli trenuje, by stawać się silniejszym. Czyli standard zarówno dla Kakarotto jak i Vegety :). Jeszcze słowo o nowych formach SSJ. Tu muszę przyznać, że obie serie się popisały. Zarówno „czwórka” (wiem, że nazwałem ją „czerwoną małpą”, ale to nie jest inwektywa a opis) jak i SSJ God oraz SSJ Blue spełniły moje oczekiwania. Jestem też ciekaw która z nich jest silniejsza? Ponoć za jakiś czas się tego dowiem :). By już nie przedłużać kilka słów o muzyce… Dobra, przyznam Wam się szczerze – Dan dan kokoro hikareteku z serii GT jest jedną z moich ulubionych piosenek, choć nie w wykonaniu Field of View (to ta z serii), a przez (nieżyjącą już) autorkę słów do tego utworu – Izumi Sakai, wokalistkę zespołu ZARD. Co ciekawe, podoba mi się również ta wersja: Co wcale nie oznacza, że utwory z Super mi się nie podobały – jak niedawno pisałem do gustu przypadł mi utwór Ultimate Battle w wykonaniu Akiry Kushidy, ale także oba openingi (Chōzetsu! Dynamic! wyk. Kazuya Yoshii oraz Limit Breaker x Survivor wyk. Kiyoshi Hikawa) znajdują się na mojej playliście. A - w każdym z tych przypadków nie spodobała mi się wersja angielska. Nie wiem dlaczego, ale oryginalne głosy lepiej brzmią. Pora na werdykt… jak widzicie, mimo sentymentu do GT, uważam serię Super za o wiele lepszą. Możecie się ze mną, oczywiście, nie zgadzać :). PS. Jak zauważyliście, zamieściłem cały wpis i tak będę robił aż mój blog nie zostanie naprawiony :). Może po wakacyjnej przerwie w końcu powróci...
  16. Narzekam na to anime i narzekam ostatnimi czasy, aż przyszła mi na myśl ochota podsumować, dlaczego je lubię (lub też: lubiłem, bo ostatnio oglądam je już tylko formalnie). Tylko, że nic jakoś nie mogłem wymyślić. Na szczęście z pomocą przyszła mi moja rodzina i kolejna emisja „Przyjaciół” których jej część uczy się chyba na pamięć. Ogólnie rzecz biorąc „Przyjaciele”, „Teoria Wielkiego Podrywu”, „Dwie spłukane dziewczyny” oraz kilka innych sitcomów (których, w odróżnieniu od powyższej trójki najczęściej zupełnie nie da się oglądać) przypomniały mi, jak wyglądała telewizja w latach 90-tych. Oraz, jak na jej tle wyglądało anime. Uwydatniło też cechy, które uważałem za zalety. Po pierwsze: było to dawno temu Należy zauważyć, że moment, gdy polubiłem anime miał miejsce już wiele lat temu, bowiem w późnych latach 90-tych. Zarówno telewizja była wtedy inna, jak i anime nie przypominało obecnego. W czasach dzisiejszych większość japońskich kreskówek stanowi albo produkcje dla dzieci, albo dla otaku. Brakuje natomiast propozycji pośrednich: dla dojrzałego lub dojrzewającego widza: serii fantasy i science fiction, normalnych komedii i filmów obyczajowych, filmów akcji i przygodowych. W tamtych czasach natomiast były normą. Nie było natomiast wysokobudżetowych, wielosezonowych widowisk telewizyjnych. Z drugiej strony obecnie wiele z tych cech trudno obronić. Niestety, obecnie trend jest taki, że powstają głównie trzy typy serii. Są to: Produkcje dla dzieci dla otaku, które trudno zdzierżyć nie tylko hardcorowcom, ale nawet Japończykom reklamówki „książek” działające na zasadzie: 12 odcinków, fabuła przerwana w najbardziej perfidnym momencie, „a resztę sobie doczytaj frajerze”. Rozwój postaci: W okresie, w którym wsiąkłem w anime nie oglądałem szczególnie dużo telewizji. Zwykle zupełnie ją ignorowałem, raz na jakiś kwartał trafiało mi się coś, co oglądałem z dużą chęcią (zwykle kreskówka), czasem jakaś produkcja, którą oglądałem z nudów, jeśli akurat nie mogłem dopchać się do komputera lub nie miałem książki. Seriale „pierwszej generacji” od zawsze bowiem miały dla mnie poważną wadę: postacie. Te po prostu nie rozwijały się prawie w ogóle. W serialach akcji i science fiction najczęściej wyglądało to tak, że w każdym odcinku był nowy przeciwnik, z którym sobie radzono, nie wyciągając jednak z tego żadnych wniosków. Nie posuwało to też postaci do przodu. Czasem, zwykle dwa razy na sezon tworzono epizod, w którym bohaterowie mieli pogłębiane osobowości i relacje, po czym twórcy o tym zapominali i w kolejnym odcinku wszystko wracało do normy. Bohaterowie zachowywali się niemalże jak nieznajomi, a nie zgrany zespół. Na tym tle anime wypadało znacznie lepiej, bowiem postacie faktycznie często zachowywały się autentycznie. Ich wybory były konsekwentne, decyzje z jednego odcinka pozostawały w następnych, miały sympatie i antypatie, przeszłości i dość rozbudowane osobowości. Bliżsi widzowi bohaterowie: Kolejna rzecz, która zawsze działała mi na nerwy w serialu pierwszej generacji było oddalenie bohaterów od typowego człowieka. Głównymi bohaterami zawsze byli ludzie piękni, młodzi, bogaci i odnoszący sukcesy, którzy najwyraźniej nie chodzili do pracy ani do szkoły. A jeśli nawet chodzili (lub akcja rozgrywała się w miejscu pracy lub w szkole), to najwyraźniej tylko na plotki. Mieli też nieskończone ilości pieniędzy i wiedli bezstresowe życie, co jakiś czas wyjeżdżając na różne wakacje, niemal codziennie imprezując w knajpach etc. Nawet Al Bundy, który miał rzekomo być biedny, tudzież, z bardziej współczesnych: bohaterki Dwóch Spłukanych Dziewczyn, to jest to bieda bardzo amerykańska. Przykładowo: dla wielu moich rówieśników wymieniony Al Bundy (chociaż „Świat według Bundych” jest chyba jedynym serialem z tego okresu, który dziś obejrzałbym z przyjemnością) mógłby być symbolem sukcesu: ma stałą pracę, umowę na czas nieokreślony, żonę, dzieci oraz zdolność kredytową na tyle dużą, by kupić dom i samochód. Facet po prostu nie docenia, co ma i zwyczajnie narzeka. W anime bohaterowie zawsze jakoś poważniej traktowali życie i miało to na nich większy wpływ. Mieli kłopoty finansowe, jak Goku, przechodzili z klasy do klasy, uczyli się do egzaminów, a niekiedy nawet dorastali i starzeli się, jak znaczna część obsady Dragonballa. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  17. Zgodnie z zapowiedzią sprzed dwóch tygodni postanowiłem spróbować napisać coś o anime. Jednakże, gdy szykowałem się do pisania stwierdziłem – po co się ograniczać? Niniejszym więc inauguruję nowa kategorię – Kreskówki. Taka nazwa będzie lepsza, moim zdaniem. Oczywiście, nie spodziewajcie się tutaj recenzji - raczej takich Przemyśleń, ale nie o grach. UWAGA: Jednakże, zanim zacznę muszę Wam się do czegoś przyznać – praktycznie nie oglądam seriali. W telewizji i „necie” pojawiają się coraz to nowe odcinki „Gry o tron”, „Walking Deada”, „Belle Epoque” czy innego „M jak miłość” (komu nie spodobało się to zestawienie niech zamieści w komentarzu kamień :P) a ja tymczasem oglądam zupełnie inny serial. A jest nim, jak się zapewne domyśliliście z tytułu i wstępu (oraz połowy mojej ksywy i awatara), „Dragon Ball Super”. Tylko właściwie – dlaczego go oglądam? Początkowo, muszę przyznać, z sentymentu do „Zetki” (ach, te lata ’90 i oglądanie tego anime na RTL7 we francuskiej wersji z polskim lektorem :)) i chęci zobaczenia „czy Toriyama zrobi to lepiej niż zrobiono GT?” (może kiedyś napiszę o tym dłuższy tekst)… A potem mnie to autentycznie wciągnęło. Zaznaczyć muszę, że nie oglądałem żadnego z ostatnich dwóch filmów kinowych przez obejrzeniem DBS, więc pierwszy i drugi arc „Super” były dla mnie czymś nowym. Przede wszystkim spodobał mi się wygląd i charakter Beerusa… ups, Lorda Berusa ;). Fakt, wkurzały mnie „fillery”, ale zdaję sobie sprawę, że bez tego serial skończyłby się zbyt szybko – a tego bym nie chciał :). Zresztą – nijak się mają do dłużyzn w „Zetce”. To anime oglądało mi się zresztą tak dobrze, że… nawet nie zwróciłem początkowo uwagi na słynne błędy w animacji. Serio – dopiero komentarze i wiele postów/newsów na ten temat mi to uświadomiły i zacząłem dokładniej oglądać. Gdyby nie to - żyłbym i oglądał w nieświadomości :). Wracając jednak do fabuły – ta trzyma poziom… przez większość czasu. Pierwsze dwa „sezony” (czy jak to nazwać) były właściwie przypomnieniem co się działo kiedyś (zapoznanie widza z postaciami i zmianami, jakie w nich zaszły, retrospekcje, starzy wrogowie itd.). No, oczywiście wprowadzono nowe postacie i dwie formy SSJ, ale właściwie niewiele ponad to się działo. Nie wspominając o dziurach fabularnych… O wiele lepsza była trzecia saga – ta z „szóstym wszechświatem”. Toriyama pokazał nam w końcu coś więcej niż dotychczas – dał nam wyobrażenie o całym multiwersum. No i, oczywiście, Zen-Oh. Najgorszą, póki co, sagą była ta o Zamasu. Niby spoko – powrót Future Trunksa, podróż w przyszłość (wreszcie!), potężny wróg… Ale sama postać głównego złego rozczarowywała. Aczkolwiek jego walka z Vegito to jeden z klasyków tego anime (szkoda, że Toriyama zrobił z tą fuzją, co zrobił). Choć, tak naprawdę, jedynym jasnym punktem tej sagi było jej… zakończenie. I, oczywiście, drugi Zen-Oh. Zanim zakończę koniecznie muszę pochwalić Toei Animations za jedną rzecz – za zamieszczanie kolejnych odcinków z „oficjalnymi” angielskimi napisami. (japoński u mnie nie istnieje, a (bez urazy) polskie napisy jakoś mnie nie przekonywały :)). Wcześniej trzeba było polegać na fanowskich tłumaczeniach, a teraz jest nawet oficjalna wersja dubbingowana pierwszych odcinków! Kończąc, trzeba odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. Cóż, najlepszą odpowiedzą będzie chyba, że już jutro kolejny odcinek i jestem ciekaw co się wydarzy :). Jakbym miał wystawić ocenę, "Dragon Ball Super" otrzymałoby obecnie (czyli licząc do końca sagi Zamasu) 8/10. Przy okazji - kto jeszcze ogląda niech poza (opcjonalnym) kamieniem dorzuci swój komentarz :). A jak nie ogląda – to komentarz również jest mile widziany… Komentarze zawsze są mile widziane :D. Sayonara PS. Czy ktoś wie czemu nie mogę wstawić tu grafiki z url?
  18. Kraj Kwitnącej Wiśni, ongiś widziany jako globalna potęga, zarówno ekonomiczna, która zdystansuje dochodem Stany Zjednoczone, jak i kulturowa. W 2000 roku kontrolujący 50 procent światowej sprzedaży gier wideo. W roku 2010: już tylko 10 procent. Obecnie jeszcze mniej… Zjawisko to dotyczy nie tylko zresztą gier komputerowych, ale też innych dziedzin, z których najbardziej interesującą dla nas zapewne będzie manga i anime. Nie da się nie odnieść wrażenia, że japońska animacja przeżywa wyraźną zapaść jakościową. Dlaczego niedawne imperium upada na naszych oczach? Temat nie jest nowy, ponoć kilka miesięcy temu pisał o tym PSX Extreme, przy czym nie mam pojęcia, jakie dokładniej on argumenty poruszał, gdyż nie kupuję tego periodyku. Jednakże świadczy to, że nie tylko ja obserwuję ten problem. Kolos na glinianych nogach czyli problemy strukturalne: Pierwsza rzecz, którą należy sobie uświadomić jest fakt, że japońska branża gamedevu zawsze była bardzo spolaryzowana. W praktyce dzieliła się na dwie grupy: dosłownie kilka bardzo dużych firm, jak Sony, Nintendo, Capcom czy Konami oraz ogromną ilość małych lub bardzo małych studiów, zatrudniających kilka lub kilkanaście osób. Taki system ukształtował się już na początku „ery cyfrowej” czyli w późnych latach 70-tych i na początku lat 80-tych, kiedy faktycznie za growe hity często odpowiadała jedna osoba (np. Pacman'a napisał jeden człowiek, w ten sposób zaczynał też Peter Molyneux, Hideo Kojima czy Sid Meier) był normą. Potem przyszły lata 90-te, kiedy zespoły zwiększyły się, następnie pierwsze dziesięciolecie, gdy za najważniejsze gry odpowiadały już zespoły liczące kilkadziesiąt do kilkuset osób i czasy współczesne, gdy nad grami AAA pracuje często po 1000 osób. Tymczasem sytuacja w Japonii nie zmieniła się. Tak więc mamy kilka wielkich firm i wiele maleńkich, zatrudniających mniej ludzi, niż współcześni, zachodni wydawcy indie. Rezultaty tej sytuacji było wyraźnie widać dwie generacje sprzętu temu, w latach 2000-2008 i erze Playstation 2. Tak więc podczas gdy na zachodzie królowały gry w rodzaju Neverwinter Nights, RTS-y i FPS-y wykorzystujące grafikę 3D, Japończycy produkowali ogromne ilości gier RPG, modrobić, Dating Simów (a także nieskończone ilości Tetrisów, Arkanoidów, gier run & gun, strip pokerów i innego barachła) wykorzystujących nadal grafikę 2D, niskobudżetowych i skierowanych na wewnętrzny rynek. W epoce tej różnice tłumaczono najczęściej „inną estetyką” i faktycznie taka opinia dawała się wybronić, tym bardziej, że zachodnie gry 3D w tamtych czasach często wyglądały okropnie. Kryzys 2008 i poprzednia generacja: Diabli wiedzą, ile by to mogło trwać, gdyby nie zbieg kilku niekorzystnych okoliczności. Pomijając ciągły, szybki postęp techniczny, recesję, z której Japonia nie może się wygrzebać od roku 1990 oraz (co mocno odbiło się na anime) ogólny spadek zainteresowania zarówno telewizją, jak i filmami oraz muzyką sprzedawanymi na tradycyjnych nośnikach, tym, co dowaliło całej branży rozrywki było połączenie kryzysu 2008 i zbieżnej z nim premiery konsol siódmej generacji. Kryzys wiadomo, sprawił, że ludzie zbiednieli więc zaczęli kupować mniej rozrywki. Nowa generacja, która przerzuciła ciężar światowego rynku gier w stronę konsol dla wielu mniejszych developerów okazała się dużym problemem, znacząco windując koszty gier. Wystarczy powiedzieć tylko, że licencje na narzędzia developerskie dla jednego stanowiska to koszt rzędu 2-3 tysięcy dolarów. Tłumaczyć to może zniknięcie w zasadzie wszystkich kategorii gier poza AAA oraz nagłe pojawienie się ruchu Indie skupionego głównie wokół PC. Zjawisko to było trendem ogólnoświatowym i nie dotyczyło tylko Japonii. Protekcjonizm i produktowy patriotyzm Drugą przyczyną, prócz osłabienia roli małych studiów działających wedle tradycyjnego modelu jest fakt, że Japończycy nie muszą konkurować z producentami z innych państw, bo mają swoją, bezpieczną wyspę. Otóż: Japończycy słyną z ochrony swojego rynku. Robią to na różne sposoby. Część to standardy techniczne. Urządzenia elektryczne w Kraju Kwitnącej Wiśni przystosowane są do bardzo nietypowego napięcia 100 woltów (nie 110 tylko właśnie 100), jako jedyne na świecie, po to, żeby czasem coś pochodzącego z importu u nich nie działało. Telefonia komórkowa długo działała w standardzie PDC, odmiennym od używanego na całym świecie. Nawet odbiorniki radiowe działają na innych częstotliwościach, niż gdzie indziej. Do tego oczywiście dochodzą odpowiednie regulacje prawne, które zabezpieczają japoński rynek przed konkurencją ze strony zagranicznych producentów elektroniki. Co więcej udało się im nie tylko przekonać własne społeczeństwo, że kupując rodzime produkty wspierają swój kraj, ale także do tego, że te pochodzące spoza jego granic są zwyczajnie gorsze. W efekcie tego japońscy producenci znaleźli się w bardzo komfortowej sytuacji. Okazało się bowiem, że dysponują na własny użytek trzecią, największą gospodarką świata i 120 milionami pańszczyźnianych chłopów. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  19. ...a co było w Osi Czasi, cyklu Com.pl, World War Z, Bolo Universe, Wojnie Z Posleenami, sadze 1632 oraz zapewne wielu innych military fiction? Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia. Gate to, mam wrażenie, że dość popularne anime z poprzednich kilku sezonów. Stanowi ono adaptację mangi, będącą z kolei adaptację powieści autorstwa Takumi Yanai o tym samym tytule. Opowiada o oddziałach Japońskich Sił Samoobrony, które trafiają do krainy fantasy, by ustabilizować panująca w niej sytuację oraz uniemożliwić dokonywanie z niej ataków na terytorium Kraju Kwitnącej Wiśni. Gate jest dość typowym przedstawicielem gatunku, który ostatnimi czasy lubię, czyli military fiction. Niestety moim zdaniem umiarkowanie udanym w porównaniu z konkurencją. O gatunku: W skrócie: military (science) fiction jest podgatunkiem fantastyki opowiadającym o fikcyjnych konfliktach zbrojnych. W Polsce jest on raczej umiarkowanie popularny pozostając na uboczu ortodoksyjnego fandomu fantastyki. W tej chwili na rynku reprezentuje go w głównie wydawana przez Rebis twórczość Davida Webera oraz polscy pisarze publikowani przez Warbook. Na pierwszy rzut oka gatunek ten nie poraża fabułą. Wręcz przeciwnie, opis założeń lub streszczenie wielu jego reprezentantów jest co najmniej zniechęcający, a czasem wręcz wydaje się głupkowaty. Niemniej często są to pozycje wyjątkowo sprawnie napisane, tchnące akcją, dramatyzmem, inteligentne, dowcipne, a momentami też wzruszające. Ich prostota, wobec licznych, przekombinowanych i często pretensjonalnych książek fantastycznych jest niejednokrotnie odświeżająca. Fabuła większości takich utworów są nieskomplikowana: oto mamy grupę (przeważnie) żołnierzy, którzy uzbrojeni w rację moralną oraz duże ilości ciężkiego sprzętu walczą ze straszliwym, a często też nieziemskim wrogiem. Na tle inwazji rozmaitych kosmitów i podróży w czasie pojawiających się na kartach amerykańskiej pisarzy wyprawa do krainy magii i miecza, jaka przypadła w udziale Japończykom jest wręcz zachowawcza. O czym w tekście nie będzie: Zanim przejdę do właściwego tekstu chciałbym zaznaczyć, że bynajmniej nie przeszkadza mi, że za tem temat zabrali się Japończycy. Owszem, nacja ta ma sporo za uszami, a autor znany jest ze swoich poglądów, jednak ani w anime, ani w mandze nie zauważyłem niczego, co zasługiwałoby na potępienie. Powieści nie czytałem. Ale powiedzmy sobie szczerze: Siły Samoobrony to nie armia imperialna. Natomiast jeśli chodzi o treści propagandowe, to amerykanie robią dokładnie identyczne rzeczy. Tematem będzie czysty odbiór dzieła. Tak więc czego mi zabrakło w Gate? Realnego zagrożenia: Pierwszą rzeczą, której brakowało mi w Gate było realne zagrożenie. Nie chodzi mi tutaj o oderwanie od rzeczywistości scenariusza konfliktu, a raczej o to, że konfrontacja była zbyt nierówna, a jedynym, co tak naprawdę powstrzymywało Japończyków przed podbojem całego świata była dobra wola. Od samego początku widać było bowiem, kto w tej grze rozdaje karty, kto ma miażdżącą przewagę militarną, materiałową i moralną, po czyjej stronie walczą odważniejsi żołnierze i kto ma lepszych dowódców. Oczywiście zestawienie wróg straszny i zły (o tym później) kontra dobrzy i wszechpotężni wojownicy jest typowe dla military fiction, jednak powiedzmy sobie szczerze: Imperium, mimo oczywistej wrogości nie stanowiło większego zagrożenia dla Japonii. Wręcz przeciwnie: ta była je w stanie bez większego wysiłku zmiażdżyć i to relatywnie małymi siłami. Prawdę powiedziawszy to nawet trudno zrozumieć, dlaczego tego nie zrobiła. Z dużym prawdopodobieństwem zrzucenie kilku bomb kasetowych lub białego fosforu na stolicę, albo rozjechanie czołgami zbrojnej w miecze piechoty byłoby po prostu szybsze i tańsze niż zabawa w czasochłonny proces dyplomatyczny z lokalnym kacykiem. Następnie należałoby po prostu skazić jakimś fosgenem okolice Wrót Wymiarowych (w planie minimum, jeśli chcemy, żeby nie przechodziły przez nie armie) lub zagnać ludność do kopalń uranu (jeśli chcemy okupować planetę dla kopalin) i byłoby pozamiatane. Jeśli natomiast Japończycy nie chcieli brudzić rączek, to niezłym pomysłem byłoby wyposażenie czarnych elfów, kreto- lub królikoludzi w kałachy, granatniki przeciwpancerne oraz większą ilość amunicji, a te samodzielnie Imperium by zdemontowały. W Gate niestety podział sił był zbyt nierówny, by ten układ był sensowny. Wyraźnie Imperium zabrakło czegoś, co mogłoby przeciwstawić Japończykom: odpowiednio potężnej magii, dużych, czerwonych smoków w służbie wojskowej, nieumarłych i golemów odpornych na kule lub czegokolwiek innego, co byłoby w stanie przeciwstawić się człowiekowi ze strzelbą. Dramatyzmu: Drugi problem Gate to niestety niewielki dramatyzm akcji. Prawdę mówiąc w porównaniu z wieloma innymi seriami tego typu jej poziom jest nad wyraz statyczny. Dla przykładu: w Wojnach Z Posleenami w zasadzie od samego początku wiadomo, że ludzkość czeka piekło. Jeszcze przed setną stroną pierwszego tomu możemy poznać plany obrony Ziemi i dowiadujemy się, że utrzymanie Błękitnej Planety wymagać będzie pogodzenia się z faktem, że całe narody pójdą pod nóż, zmasowanych ataków nuklearnych na lądujących obcych, oddaniem wielu miast, a być może też wywołania z premedytacją nuklearnej zimy. Jedynym gwarantem zachowania ciągłości istnienia gatunku ludzkiego jest natomiast ewakuacja części ludności poza planetę. W World War Z, w szczególności w okresie miedzy Yonker's Bay, a Wielką Kontrofensywą istnienie ludzkości także zawisło na włosku, a zarówno rządy, wojsko jak i cywile muszą chwytać się desperackich środków, by przeżyć. Powieść na tym etapie tchnie pesymizmem, co szczególnie widać w epizodzie Żółtej Łodzi Podwodnej, Ukraińskiego Czołgisty czy Kanadyjskich Uchodźców. Ogromne połacie lądu są pod kontrolą Zombie, wśród uciekinierów szerzą się choroby i kanibalizm, wojsko jest w stanie bronić jedynie twierdz w górach i zapewnić nieregularne dostawy do odciętych przeciwników. Widzimy strategiczne odwroty oddziałów, gdy dowództwo musi wybierać: ochrona cywili czy zachowanie zdolności obronnych, dochodzi do użycia broni masowej zagłady, zarówno przeciwko zombie jak i roznoszącym zarazę cywilom. W „Pierwszym uderzeniu” (drugi tom Posleenów) widzimy sceny o innym wydźwięku, choć równie przygnębiające: heroiczną ofiarę wojsk inżynieryjnych, pilotów szkolnej eskadry bojowej, strażaków i cywilnych ochotników, którzy giną osłaniając ucieczkę kobiet i dzieci z oblężonego Frederickburga. Po wymienionych książkach widać jakim tak naprawdę piekłem jest wojna i czuć ciężar dokonywanych decyzji. W Gate: nie za bardzo. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  20. Dziś zajmiemy się filozoficzną kwestią: co jest bardziej krępujące do oglądania publicznie, wśród obcych: anime, czy zachodnie, wysokobudżetowe seriale? Pytanie to jest adekwatne z prostej przyczyny: jedne i drugie zawierają te same elementy: szybką akcję, wciągającą fabułę, wysoki poziom przemocy oraz nagości i seksualnych aluzji. Albo wręcz zupełnie jawnej i niczym nie skrępowanej nagości. Tak więc co jest bardziej krępujące? Idea wpisu Zacznijmy od jednego wyjaśnienia: HBO należy traktować nie jako nazwę jednej stacji, tylko pewnego stylu kręcenia wysokobudżetowych seriali. Pomysł napisania wpisu przyszedł mi do głowy kilka dni przed sylwestrem 2015/16, gdy jechałem na imprezę pod Wrocław pociągiem. Siedzę sobie spokojnie w przedziale z tabletem i zastanawiam się, co oglądać pierwsze: The Last Kingdom czy Durararę. Nagle do przedziału wchodzi najpierw matka z dwójką dzieci, a następnie zakonnica. Siadają strategicznie, po obydwu moich stronach. I teraz mój dylemat zaczyna wyglądać następująco: Oglądać serial: i uraczyć współpasażerów gołymi facetami, gołymi cyckami, seksem, uciętymi głowami, podciętymi ścięgnami Ubby Ragnarsona, wyprutymi flakami i gwałtami. Oglądać anime: i uraczyć ich bliżej nieokreśloną ilością majtek, krwii, transwestytów, trapów i homoseksualnych podtekstów. Oglądać widok za oknem: który w grudniu zeszłego roku nie był szczególnie atrakcyjny. Przesiąść się: nie ma za bardzo gdzie. Tak więc wybrałem opcję nr. 3 i dumałem nad kwestiami filozoficznymi. Takimi jak ten temat. Prawdziwi aktorzy: Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta: oczywiście anime, bowiem zachodnie seriale mają jedną, poważną zaletę: mają prawdziwych aktorów. Oczywiście każdy inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę, że jakość dzieła nie zależy od użytego medium i tak naprawdę liczy się treść, a nie to w jaki sposób zostanie wyrażona. Niemniej jednak: kto powiedział, że w życiu będziemy mieć do czynienia tylko z inteligentnymi ludźmi? Otóż: nikt. Mamy dużą szansę trafić na skończonego durnia. Nawet, jeśli tak nie będzie, to i tak jesteśmy do tyłu i będziemy musieli się natłumaczyć całymi tygodniami. Niestety: czas płynie, ale mentalne Podkarpacie jakie było takie zawsze pozostanie. Wręcz przeciwnie: źle pojęta demokracja nauczyła ludzi, że nie ważne czy to, co mówią jest mądre czy głupie, bo każdy głos ma taką samą wagę. Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.
  21. Wpis pochodzi z bloga zewnętrznego. Każde kliknięcie tego linku daje mi internetowy chleb do spożycia. Wpis ten został zainspirowany , oraz własnymi doświadczeniami. Zanim jednak zaczniecie czytać tekst, przygotujcie się na to, że będę w nim przedstawiał swoje poglądy, które mogą niektórych urazić, oraz wlepię kilka źródeł oraz ilustracji, które mogą być niesmaczne. Jeśli posiadacie pupę ze stali, lub nałożyliście już odpowiedni krem, to zapraszam do czytania. Czy fandomy są szkodliwe? fandom noun 1. fans collectively, as of a motion-picture star or a professional game or sport. Pochodzenie: "the realm of avid enthusiasts," 1903 Źródło: http://dictionary.re...m/browse/fandom Czy należysz do jakiegoś fandomu? Jeśli czytasz tego bloga, to jest duża szansa, że tak. Będzie to albo fandom gier fabularnych, mangi i anime albo jakieś gry wideo. Co sądzisz na temat swojego fandomu? Jeśli mowa tutaj o grach fabularnych, to na pewno powiesz dużo złego, bo wszyscy mówią źle o fandomie RPG. Czy jednak naprawdę fandom RPG jest szkodliwy? A co z innymi fandomami? W tym wpisie właśnie spróbuję przez pryzmat własnych doświadczeń zbadać i ocenić wszystkie znane mi fandomy. Od A do Z. Nie będę tutaj mówił o wszystkich fandomach wspólnie, ponieważ każdy jest niepowtarzalny, co zobaczycie na poniższych przykładach. Nie jest to też żadna praca naukowa ani badawcza, napisałem to tylko dla frajdy i wszystko jest z mojej perspektywy. Co dla mnie oznacza fandom? Fandom to dla mnie spora i niezwykle aktywna grupa fanów. A nawet bardziej: fanatyków. Prawdziwy fandomita stara się aktywnie komentować wydarzenia powiązane z jego hobbby na różnych forach internetowych, czy też w prawdziwym życiu. Ktoś, kto w domowym zaciszu raz na tydzień ogląda nowy odcinek Dragon Ball Super nie jest otaku. Ktoś, kto raz ukończył grę Five Nights at Freddies nie wlicza się do FNaF Fandom. Fandomici nigdy nie są bierni i są bardzo głośni. Są twarzą tego, czego wyznają. Chciało by się rzec: niestety. Nie należy mylić słowa "fandomita" z "fanbojem". Ten drugi termin był często używany m.in za czasów wojny pomiędzy użytkownikami Atari i PC, czy też Xboxa i Playstation, słowo te ma (wbrew temu, co sugerują niektóre polskie słowniki) bardzo negatywny wydźwięk, było często używane jako obraza. Poniższa lista dobrze mi znanych fandomów jest alfabetyczna. Z każdym miałem styczność, mogę nawet przyjąć, że do części należę. Postaram się przybliżyć charakter członków tego fandomu, przyjazność dla "nowych" i jaki on ma wpływ na internet. Postanowiłem się ograniczyć do najbardziej "głośnych" fandomów. FnaF O rany... na pewno Scott Cawthon nie wiedział co go czeka, gdy w 2014 wypuścił pierwszą część swojej serii gier video Five Nights at Freddy's. Najpierw dostał niezłego zastrzyku gotówki, a później musiał się pogodzić z armią niezwykle aktywnych, lecz zarazem ekstremalnie dziwnych fanów. Jeśli nie wiesz co to jest Five Nights at Freddy's: jest to seria gier z gatunku horroru. Swoją stylistyką gry przypominają cutscenki zza czasów pierwszego Playstation. Całość bazuje na tzw. jump scare'ach, czyli strasznych postaciach (w tym przypadku mechatronicznych kukiełek) wyskakujących na ekran, jeśli gracz zrobi coś niewłaściwego. W grze (przynajmniej w pierwszych trzech częściach) odgrywamy rolę nocnego stróża pizzerii i naszym celem jest pilnowanie restauracji. Niestety, generatory dające światło w firmie są bardzo słabe, a maskotki pizzerii, w tym tytułowy miś Freddy, to demoniczno-mechaniczne potwory, które chcą żywcem wepchać do futrzastego stroju, miażdżąc przy okazji nasze kości. Brzmi makabrycznie. Dzięki przejrzystym zasadom gry i ciekawym postaciom maskotek, seria uzyskała całą masę fanów. Czym się ci fani zajmują? Badaniem fabuły gry? Nie... Głównie rysują pornografię z maskotkami z gry. Nie chcę tego widzieć. Poza tym, ta postać ma same mechaniczne wnętrzności, to musi boleć jak cholera... Nie pytajcie czemu, nie wiem. Większość fanów FNaF to Furry, których opiszę w następnym punkcie.Zastanawia mnie jednak to, jak te potwory z tej gry mogą kogoś podniecać. Słyszałem, że niektórzy zwalczają swój strach za pomocą libido i to działa... ale żeby aż tyle osób? Szkodliwy fandom? Jak się można łatwo domyśleć, ze względu na swoją dziwność, fandom ten zbiera ogromną falę nienawiści ze wszystkich stron internetu. Lecz poza pornografią, jest dosyć niegroźny. Bardzo rzadko wciskają oni swoje rzeczy na inne terytoria internetu czy konwentów. Wspomagali również aktywnie twórcę gry i złożyli uroczyste podziękowania, po wydaniu ostatniej części. Dla mnie to plus. Nie zmienia to jednak faktu, że fani swoim zachowaniem narobili trochę złej reklamy serii, ale skoro się już skończyła, to szkody są minimalne. Furry Uff... *przeciera czoło*. No dobra, porozmawiajmy o furry, czyli miłośnikach antropomorficznych postaci z ludzkimi cechami, lecz zwierzęcym ciałem. Nawet nie wiem, czy muszę komukolwiek przedstawiać futrzaków. Wszystko zaczęło się niewinnie, wielu z nas czytało komiksy z wojowniczymi żółwiami ninja, żółwie były cool. Kilka lat później, część z nas zaczęła do tych samych żółwi nacierać sobie mięso. Jest kilka odmian furry. Niektórzy są tradycjonalistami i lubią po prostu futrzaste zwierzątka, niektórych bardziej szpanują łuski (takich nazywa się "scalie", od angielskiego słowa "scale"). Stroje godowe. Ale trzeba przyznać, jakość jest niezwykle wysoka. Czy mam prawo wypowiadać się o furry? Tak, mam, byłem przez bardzo krótki czas aktywnym, "udawanym" członkiem. Podawałem się za 24-letnią bi-seksualną kocicę, która szuka kocura... lub dowolną inną bestię, która pobawiłaby się moim ogonem. Dobra, spokojnie, nie zamykacie proszę jeszcze mojego bloga, wszystko wytłumaczę - to był zwyczajny pseudotrolling... nieudany, ponieważ furry nie okazali się być tacy źli. Po kilku tygodniach zadawania się z futrzastym fandomem, spotkałem samych miłych i niezwykle utalentowanych ludzi, więc postanowiłem zakończyć teatrzyk i powiedzieć głośno, że jestem hetero facetem po dwudziestce i wcale nie rozgrzewają mnie lisice. Niektórych to chyba rozczarowało... Tak, to ja. Oczy bolą, nie? Jeśli szukacie wrażeń, to proszę do mnie nie piszcie. Chyba, że jesteście płci pięknej, wtedy się dogadamy, jestem otwarty. Ataki na fandom furry działy się głównie dzięki 4Chanowi (gdzie, co śmieszne, fandom również aktywnie działa). W rzeczywistości ludzie ci nie są źli. Owszem, mają dziwne fetysze, ale (jak powiedziałem otwarcie na ich forum) każdy z nas jakieś ma i nie ma się czego wstydzić. Szkodliwy fandom? Nie. Jeśli trafiłeś na jakąś pornografię furry na necie, to jest to tylko z twojej winy (a może masz coś do ukrycia? Hm?). Przedstawicieli tego fandomu można spotkać na różnych konwentach, niektórzy z nich nawet pojawiają się w swoich fursuitach, ale poza tym to są niegroźni i mili. Manga i anime Kiedyś byłem dużym fanem M&A, oglądałem wiele serii, chciałem mieć kolekcję mang i przecierałem czoło na widok lolit. Obecnie: jedyne serie jakie oglądam to One Punch Man oraz Dragon Ball Super (to ostatnie tylko z nostalgii). Fani M&A zdecydowanie są najgłośniejszym fandomem jaki istnieje. Dzielą się na fanów wielu serii, lecz będę o nich mówił ogólnie. Zanim zatopisz się w ten fandom, musisz poznać kilka terminów: Otaku - typowy fanatyk mangi, anime oraz ze wszystkim co z tym związane. Zajmuje się kolekcjonerstwem. Weeaboo (łiibuu) - obraźliwe określenie kogoś, kto jest fanem anime oraz kogoś, kto jest z tego powodu zafascynowany japonią Mangozjeb - poniekąd polski odpowiednik słowa weeaboo Waifu - nasza fikcyjna "żona". Zazwyczaj bohaterka jakiegoś anime, mangi lub gry. Każdy szanujący się otaku wie, że prawdziwe kobiety są ohydne, tylko 2D jest piękne. Znam wielu fanów i fanek anime, są to specyficzni ludzie. Łączy ich jednak jedno: podchodzą do swojego hobby ironicznie, sami z uśmiechem używają między sobą obraźliwych terminów (mniej więcej tak, jakby homoseksualista nazwał drugiego homoseksualistę "pedałem") i walą (znanymi tylko w małym kręgu) żartami jak z karabinu. Krytykują też serie anime oglądane przez innych, zazwyczaj "początkujących" fanów anime, dlatego nie jest to fandom, do którego można łatwo i bezboleśnie wstąpić. Nigdy nie mówi "nie". Ciężko przeoczyć anime oraz ich fanów, filmiki na YouTube, wpisy na Facebooku, avatary na forach... gdziekolwiek się obejrzysz, to znajdziesz duże oczy. Szkodliwy fandom? Z bólem to muszę powiedzieć... ale trochę tak. Zatwardziali fani M&A są znani z tego, że wciskają swoje rzeczy gdzie tylko się da. Jest 99% szansy, że twoja ulubiona rzecz ma wersję anime i 60%, że istnieje również adaptacja hentai'owa tego. Minecraft Zacznę od tego, że Minecraft to dobra gra. Jest to z założenia bardzo prosty projekt napisany w javie. Nie ma określonego celu gry, po prostu pojawiasz się w ogromnym, otwartym świecie i budujesz sobie co chcesz, układając wszystko z klocków, z których złożony jest świat gry. Minecraft wciąga, możesz kopać zapierające dech w piersiach podziemne komnaty, ogromne posiadłości czy nawet w pełni funkcjonujące fabryki. Później coś zaczęło się psuć... W społeczności pojawiało się coraz więcej dzieci. Jest to zrozumiałe, grafika jest kolorowa i prosta, zasady jasne, a cała zabawa to praktycznie ogromna piaskownica. Później już wszystko leciało w dół - powstał Minecon, czyli konwent fanów Minecrafta, gdzie okazało się, że gracze są wyjątkowo dziwni i w większości autystyczni (oczywiście nie jest to nic złego, ale z tego powodu rozpoczęła się również nagonka i żarty z fandomu Minecrafta, ze strony ostrzejszych hejterów). Jeden z graczy, który przez mikrofon chwalił się, że przeleciał twoją matkę. Minecrafta można spotkać wszędzie, internet jest zalany filmikami z tą grą, trollowaniem graczy czy nieprzyjemnymi nagraniami z Mineconu. Gdy wejdziesz do naszego Empika, to przy wejściu zauważysz nawet kilka książek z tytułem tej gry. Mógłbym powiedzieć, że to nic złego, niech sobie spokojnie grają, ale niestety społeczność ta stała się obecnie trochę niebezpieczna przez pedofilów aktywnych na różnych serwerach. Jeden z nich nawet udostępnił nagie zdjęcia niepełnoletniej graczki, ugh... Tak, Minecraft Porno istnieje, jest to jeden z najczęściej wpisywanych terminów na PornHub. Nie wierzysz? Sprawdź. Szkodliwy fandom? I tak i nie. Z jednej strony są to po prostu miłośnicy dobrze zrobionej gry, z drugiej... coś naprawdę nie tak dzieje się z tą społecznością. Jeśli twoje dziecko aktywnie przesiaduje na serwerach MC, sprawdź dobrze z kim gra. My Little Pony (bronies) I więcej nie będę mówił... RPG POLSKI FANDOM RPG JEST NAJ....bardziej chaotyczną społecznością z tych wszystkich wypisanych tutaj. Można przyjąć, że fandom rpg koncentruje się na konwentach i forach o średniej aktywności. W przeciwieństwie do innych fandomów, fandom rpg często nie koncentruje się wokół swojego źródła czy twórców, lecz wokół ludzi, którzy są po prostu znani, z artykułów, organizowanych eventów lub... posiadają sławę w stylu Paris Hilton. Mimo swojej dziwnej struktury, zaskoczę was i powiem, że fandom rpg nie jest zły. Owszem, są jednostki pojebów głośniejsze od tych rozsądnych, lecz tak samo jest w każdym innym fandomie. Plusem fandomu rpg jest to, że można tutaj spotkać ciekawych ludzi. Fandom ten ma po prostu charakter. Charakter, który czasem jest dla nich zgubą. Najgorsze istoty ludzkie... jak śmią się dobrze bawić! Szkodliwy fandom? Tak samo jak w przypadku Minecrafta. Dopóki unikasz konkretnych ludzi, to jest dobrze. Poza tym fandom rpg jest bardzo "cichy" i nie pojawia się na innych terytoriach (chociaż czasem wiąże mariaże z fandomem literackim oraz M&A), co z jednej strony jest plusem, ale z drugiej może to tworzyć (bardzo mylne) wrażenie, że hobby umiera. Sonic O rany *przeciera znowu czoło po rozmowie o Furry*... fandom gier i seriali Sonic the Hedgehog... nawet nie wiem od czego zacząć. Chyba prawie każdy z was zna Sonica, to ten niebieski, superszybki jeż, który był rywalem Mario zza czasów panowania konsol Nintendo oraz Sega. Trzy pierwsze gry z niebieskim jeżem były naprawdę dobre, później było gorzej, coraz gorzej, seria osiągnęła absolutny dół w czasie premiery Sonic 06... chociaż nie, obecny Sonic Boom jest jeszcze gorszy. Fani Sonica są wyjątkowo ekstremalni, uwielbiają swoją maskotkę, do tego stopnia, że chcieliby się z nią pieprzyć. Fandom ten jest zalany pornografią, fanficami i innymi, własnymi tworami, o różnej (zazwyczaj niskiej) jakości. Niektórzy fani Sonica są do tego stopnia fanatyczni, że urośli do poziomu internetowych legend, przykładem może być tutaj SammyClassicSonicFan czy też... *przełyka ślinę* Christian Weston Chandler. Jeśli nie wiecie kim jest ten ostatni, to padnijcie na kolana i dziękujcie Bogu, naprawdę, NIE SZUKAJCIE HISTORII TEGO CZŁOWIEKA, zostaliście ostrzeżeni. Christian składający swe nasienie w ofierze ku czci niebieskiego jeża. AVE SONICAS. Wielu ludzi aż po dziś dzień zastanawia się, czemu seria Sonic ściąga tego typu fanów. Może to dzięki ostro nakreślonym postaciom? Dzieci oraz chorzy psychicznie ludzie lubią postacie, które łatwo można rozróżnić i nie mają więcej niż dwóch cech charakteru. Nie wiem, jedynie spekuluję. Szkodliwy fandom? Jest auto-destruktywny. Współczuję twórcom Sonica. Steven Universe Trochę ironiczne jest to, że prawdopodobnie obecnie jedyna seria, która jest skierowana do ludzi postępowych i tolerancyjnych, jest najbardziej szkodliwa oraz toksyczna. Pokrótce, bohaterowie Steven Universe to kobiety-kryształy, które tak naprawdę kobietami nie są, ponieważ kryształy nie mają płci. Bohaterki mają różne kształty, kolory skóry i charaktery. Technicznie seria prezentuje się bardzo dobrze. Ładna kreska, płynne animacje i jaskrawe kolory. Problem leży jednak w samym fandomie. Niedawno głośna stała się sprawa rysowniczki, która rysowała fanarty postaci po swojemu. Jedną z postaci, która jest kobietą bardziej krągłą, narysowała jako szczupłą dziewczynę. Rysunki były naprawdę ładne. Niestety, nie spodobały się one fanom Steven Universe, a dokładniej mówiąc, tym postępowym, tolerancyjnym (w głównej mierze feministycznym) osobom, którzy są aktywni na platformie tumblr. Co więc ci ludzie zrobili? Wystawili niskie oceny pracom? Nie, atakowali rysowniczkę i wysyłali jej naprawdę ostre groźby, co doprowadziło dziewczynę do załamania nerwowego i niemal do samobójstwa. Nie W sprawę musiał się wmieszać jeden z twórców Steven Universe, który trzepnął fanów po uszach, mówiąc wyraźnie, że każdy może rysować sobie takie fanarty i nikt nie powinien tego zabraniać. Słowo twórcy powinno zakończyć całą sprawę, ale nie, "tolerancyjni" fani... zaczęli przez to atakować człowieka, który stworzył ich ulubioną serię, ponieważ jego poglądy nie pokrywają się z ich ekstremalnymi ideami. Chore. Szkodliwy fandom? Czy fandom, który może doprowadzić do czyjejś śmierci jest szkodliwy? Absolutnie. Undertale Undertale stał się fenomenem wśród gier wideo. Ta gra fabularna autorstwa jednego człowieka, zebrała niesamowicie wysokie noty, które katapultowały ją do miana najlepiej ocenianej gry komputerowej w historii. Do dzisiaj niestety nie byłem w stanie porządnie przysiąść do tego tytułu, oglądałem jednak wiele gameplayów i buszowałem wśród fanów. Ciężko przeoczyć tę grę, na YT, na pewno masz chociaż jeden filmik w polecanych, w którym ktoś przechodzi Undertale. Wielu ludzi też ma na wszelakich forach avatary z postaciami z tej gry, np. ze szkieletem Sansem. Najsłabszy przeciwnik w grze Niestety fandom zaciągnął grę na mroczne terytoria furry. Powstało wiele pornografii z bohaterami tej serii, co jest na tyle dziwne, że duża część postaci to są... szkielety. Angielskie określenie "boning" nabiera tutaj bardzo dosłownego znaczenia. Fandom Undertale też służy jako świetny przykład typowego fandomu gier indie. Ciekawe postacie, łatwa dostępność (niskie wymagania gry) i świetna muzyka to idealny przepis na stworzenie aktywnej, lecz dosyć pokręconej społeczności. Szkodliwy fandom? Nope, całkowicie niegroźny i nietoksyczny. Nie wiadomo też, jak długo ta społeczność pociągnie, bo na razie sequela gry na horyzoncie nie widać. --- A wy? Do jakich fandomów należycie? Co was w nich wkurza?
  22. Temat przeznaczony do dyskusji o sezonie zimowymwiosennym. *** The Disappearance of Nagato Yuki-chan - the time has come, and so ha?ruhi is back. Po paru latach posuchy w kwestiach anime z Haruhi i ekipą, przygodach z urwaniem współpracy z KyoAni i pachinko, Kadokawa postanowiła zaadaptować spin-offa serii z pomocą studia Satelight. Rzecz opowiada historię ekipy z perspektywy ?co by było gdyby? i zamiast wszelakiej maści przedstawicieli zdarzeń nienaturalnych, dostajemy nieśmiałą dziewczynę imieniem Yuki. Członkini klubu książkowego, nieznane jej uczucie do kolegi imieniem Kyon i przy okazji banda dziwakówznajomych ze szkoły i nie tylko. Studio: Satelight Premiera: 4 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona, Temat na forum *** Uta no Prince-sama: Maji Love Revolutions ? kolejny rozdział w odysei Haruki Nanami i bandy gwiazdorów kręcących się wokół niej. Tym razem przyjdzie walczyć tej ferajnie o występ podczas międzynarodowych zawodów sportowych, więc i walka o ten zaszczyt raczej prosta nie będzie. I jak zwykle nie zabraknie pięknych chłopców. Studio: A-1 Pictures Premiera: 5 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Tesagure! Bukatsumono Spin-off Purupurun Sharumu to Asobou Studio: Tesagure! Production Committee Premiera: 5 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Baby Steps 2nd Season - kontynuacja zmagań Maruo Eiichirou na tenisowym korcie. Studio: Studio Pierrot Premiera: 5 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Hello!! Kiniro Mosaic - HAROOU. Druga odsłona serii o złotowłosych dziewojach z Wielkiej Brytanii i ich koleżankach z Kraju Kwitnącej Wiosny. Ich codzienne szkolne i pozaszkolne życie podlane zabawami z różnicami kulturowymi, włosofetyszami Shinobu, dużą partią desu od Nao Touyamy i ayayą. I nikt by się chyba nie obraził na kolejny odcinek musicalowy. Studio: Studio Gokumi Premiera: 5 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: kongou bongo trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Diamond no Ace: Second Season - kolejne sportowe anime i kolejna kontynuacja przy okazji. Tym razem padło na baseballową działalność Eijuna Sawamury i jego ferajny. Studio: Madhouse Premiera: Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Gintama° - przygody Gintokiego i jego ferajny w nie-do-końca-samurajskim komediowym shounenie, który od dobrych paru latek wrzuca swoje kolejne odsłony w najwyżej oceniane animce na MALu. Truly Sunrise finds a way. Studio: Sunrise Premiera: 8 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Houkago no Pleiades - do u even running in the 90?s? Po dobrych paru latach od oryginalnej ovki, będącej kolaboracją między Gainaxem i Subaru (firmie), wreszcie doczekamy się kolejnej animacji o Subaru (dziewczynie) i ferajnie koleżanek z klubu. A co mógł przygotować (niegdyś) legendarny Gainax na taką kolaborację? Oczywiście serię o mahou shoujo, której środkiem transportu są miotły odpalane z rykiem silnika, a celem działalności - zebranie części silnika. Perfekcyjnie logiczne. A jak samochody, to po tradycji: dobry eurobeat nie jest zły Studio: Gainax Premiera: 10 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: initial d jest niżej Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Digimon Adventure Tri. - jedna z marek, która zdołała się do nas przedrzeć przy okazji fali popularności różnego pokeszajsu do zbierania, właśnie ma się doczekać sequelu z okazji piętnastolecia emisji oryginału. Bohaterowie którzy zdążyli trochę wyrosnąć od poprzednich odsłon, tak samo cyfrowe stwory. I Toei, które może dojrzeje do zrobienia sensownej kontynuacji/rebootu jakiejś swojej starej serii (Saint Seiya [*], Sailor Moon [*]). Studio: Toei Animation Premiera: kwiecień 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Lupin III (2015) - legendarny złodziej powraca. Tym razem zawita do Włoch i San Marino, gdzie w błękitnej marynarce będzie miał okazję zdobyć zacne łupy, poflirtować z pięknymi damami i przy okazji namieszać tym złym złym w planach. Seria raczej zapowiadana na stylistykę klasycznych Lupinów, zamiast ostatnich odszczepów z artystycznej linii Mine Fujiko, a przy okazji priorytet w emisji będą miały Włochy zamiast Japonii. Studio: Telecom Animation Film Premiera: kwiecień 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Gunslinger Stratos - rok 2115, niegdysiejsza Japonia to aktualnie jeden z okręgów administracyjnych Dalekowschodniego Miasta Imperialnego. Gdy wreszcie ludzkość osiągnęła stan względnego spokoju, na Ziemi pojawiła się tajemnicza zaraza. ?Degradacja?, która zarażone osoby zamienia w kupkę popiołu. Nieuleczalna i powoli się rozprzestrzeniająca, ciągle wisi nad ludzkością, która stara się dalej bytować normalnym tokiem. Tooru Kazasumi to dość typowy młodzieniec, który wiedzie standardowe uczniowskie życie na tym padole. Oczywiście, nie ma tak miło i musi się pojawić ?do czasu?. W ramach zaskoczenia, nie chodzi jednak o ową zarazę, a raczej o fakt, że chłopaczyna wplątany zostaje w wojnę z alternatywnym światem. I walkę z samym sobą z tego równoległego padołu. Studio: A-1 Pictures Premiera: 4 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Triage X - szpital Mochizuki posiada jedną z najlepszych (pod różnymi względami) ekipę pielęgniarek w mieście. Walcząc o zdrowie i życie pacjentów podczas swoich dyżurów, po pracy mają drugi etat. Eliminację chorych elementów ze społeczeństwa, pod banderą tajnej organizacji Black Label. Służba zdrowia na całego. No i przy okazji jakiś nastolatek się tam zakręcił, jeśli nie interesują was pielęgniarki. Studio: Xebec Premiera: 9 kwietnia 2015 Liczba odcinków: 10 Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Urawa no Usagi-chan - promocyjny projekt anime dzielnicy Urawa, niegdysiejszego miasta, obecnie część aglomeracji Saitamy. Dużo o animacji nie wiadomo poza cute girls i trailerem, który ma piękny inglisz w sobie. Studio: A-Real Premiera: 9 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: trailer Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Eikoku Ikke, Nihon wo Taberu - rzecz oparta na książce tego pana z Anglii, czyli można spodziewać się kulturalnych i kulinarnych* różnic między Nippon i Great Britain. W stylistyce lekko CN. Okrasa: The Animation albo Robauto Makłowicz ryouri no tabi kiedy? Studio: NHK Premiera: 12 kwietnia 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: MAL, Oficjalna strona *** Nar Doma - Hagito, młody i piękny facet. I przy okazji lubi loli. A obraca się w towarzystwie zatwardziałego masochisty, zniewieściałego siłacza, maksymalnego pesymisty i innych podobnych osobistości. W ramach ostrzeżenia, w tagach na malu shounen ai występuje. Studio: Kachidoki Studio Premiera: kwiecień 2015 Liczba odcinków: ? Trailer: poi Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona ***
  23. Kiniro Mosaic Kiniro Mosaic, Hello!! Kiniro Mosaic Producent Genco, Flying dog Gatunek komedia, szkoła. okruchy życia Fabuła Shino jedzie do Anglii, gdzie poznaję Alice- słodziutką, nieśmiałą blondynkę. Shino wykazuje swoje zamiłowanie do blond włosów, co wprawia Alice w niemałe zakłopotanie. Jednakże z czasem dziewczyny się zaprzyjaźniają. Czas jest jednak nieubłagany, przez co Shino wraca do domu w Japonii. Alice postanawia zobaczyć się z Shino jeszcze raz, przez co bierze się za naukę japońskiego. Po dłuższym czasie Alice przyjeżdża do Japonii, by zamieszkać u Shino. Alice ląduje w tej samej klasie co Shino, poznaje jej przyjaciółki... I w ten oto sposób cała przygoda się zaczyna. Nie pamiętam, jak to było dokładnie u mnie w przypadku K-on!, wiem tylko jedno: wylądowało u mnie na liście dropped nie skończywszy pierwszego odcinka. Przy Yuri yuri dotrwałem do trzeciego odcinka. Z tamtymi (głównie) szkolnymi perypetiami grupy dziewczyn nie wytrzymałem długo. Natomiast Kiniro Mosaic obejrzałem do końca i bardzo miło wspominam ten tytuł. Cała ta babskość i słodycz wylewa się z ekranu, ale nie hektolitrami. Na pewno znajdzie się sporo osób, którym się to nie spodoba, ale mi o dziwo nie przeszkodziło w seansie. Nie pamiętam nazwy gatunku tej mangi, w której dostajemy 4 kardy wieńczone są puentą/gagiem, ale takie jest źródło tej adaptacji. A jest to prosty znak, że będzie tona humoru. I tak było. Ja osobiście wyróżniłbym te żarty, które jakoby wynikały z głównej osi fabuły, czyli różnic/nieporozumień językowych, np. gdy Alice chciała zrobić Shino śniadanie i chciała zrobić flagę Wielkiej Brytanii na ryżu, albo gdy Alice nieśmiało chciała dać Shino prezent ---> https://youtu.be/sGyRVr0nFng - wyborne żarty Do głównego grona bohaterek zaliczyć trzeba jeszcze roztrzepaną, ale też cwaną Karen, "bystrą" Yokuo *trochę chłopczyca z niej), oraz moją ulubienica, czyli wstydliwa tsundere Ayaya ---> https://youtu.be/nfu7lN8k-tA Jest słodko, jest śmiesznie, kreska jest ładna, głosy postaci jak najbardziej OK, opening(zwłaszcza) jak i ending bardzo przyjemne, a zwieńczeniem pierwszego sezonu jest ostatni odcinek, w którym dostajemy małą bombkę fabularną, oraz IMO wspaniałą musicalową część, która mi trochę na myśl przywiodła disneyowską "Małą syrenkę". Wyobraźnia, akcja, zwłaszcza ta piękna muzyka, mmmmmmmmmmmm, delicje. Jap pierwszemu sezonowi daję 10/10 w swojej kategorii. Skończę 10 godzinnym klipem z Karen w roli głównej ---> https://youtu.be/60mLvBWOMb4
  24. Hejo. Chciałbym się zapytać czy ten o to tutaj tablet http://uk.shop.wacom...13?closeLayer=1 posiada w sobie wbudowany ekran, czy trzeba rysować na "slepo" patrząc się na monitor. Jakie macie o nim opinie? Czy lepiej jest kupić ten tablet http://uk.shop.wacom...uos/intuos//576 w tej samej cienie?
  25. Temat przeznaczony do dyskusji o nowych tytułach z jesiennego sezonu. Late, but still going strong od @Sefnira, @Xerbera, @deffika i mojej skromnej osoby. *** Diabolik Lovers More, Blood - Yui Komori, główna heroina serii, nie ma chwili odpoczynku. Po poprzednich perypetiach ze zgrają sadystycznie nastawionych bishounenów z wampirzego klanu Sakamaki, dochodzi jej nowa ekipa pięknych chłopcówkrwiopijców z rodzinki Mukami. Przy okazji będąc nękana przez sny i dziwne byty z planu mniej niż rzeczywistego. Studio: Zexcs Premiera: 24.09 Liczba odcinków: 12 Trailer: #morbidmask Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Young Black Jack - koniec lat 60 ubiegłego stulecia, czasy wojny wietnamskiej i rozruchów w najróżniejszych miejscach błękitnego globu. W tych czasach przyszło toczyć swoje nauki i zaczynać karierę medyczną Kuro Hazamie, młodemu mężczyźnie z blizną i czarnobiałymi włosami. Geniuszowi, który w przyszłości ma być znany jako Black Jack. Studio: Tezuka Productions Premiera: 02.10 Liczba odcinków: 12 Trailer: #herrdocter Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Hacka Doll The Animation - anime oparte na appce mobilnej (od DeNa, aka ?ci od mobilek Nintendo?) z otaku newsami i trzema moe pannami. Spodziewać się raczej należy shortów komediowych i mniejszych lub większych nawiązań do innych tworów. No i moe panien, zaanimowanych przez Triggerowców. Studio: Trigger Premiera: 02.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #faktytivien Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Kagewani - tajemnicze potwory nagle pojawiają się na terenach współczesnej cywilizacji i rozpoczynają swoje ataki na ludzi. Sousuke Banba próbuje ustalić prawdę o tych stworzeniach, która ma się kryć za tajemniczym słowem kagewani - Cienisty Krokodyl. Studio: Tomovies Premiera: 02.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #brak Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Heavy Object - adaptacja nowelki od pana zwącego się Kamachi Kazuma, autora Toaru Majutsu no Index*. Rzecz dzieje się w świecie po rozpadzie ONZ i wyodrębnieniu się czterech mocarstw, które oczywiście są w stanie ciągłego napięcia lub wojny. Zależnie od dnia i nocy. Jednak za sprawą rozwoju technologicznego udało się ludzkości doprowadzić do sytuacji, gdzie ten wieczny konflikt nie jest rozgrywany przez miliony ginących żołnierzy - zamiast tego wykorzystuje się potężne maszyny wojenne. Tytułowe Heavy Object, które są nie do zniszczenia przez cokolwiek innego, niż inna maszyna tego typu. Tymczasem na scenę wkracza para tutejszych głównych bohaterów, Qwenthur i Havia, którzy zastany porządek przewrócą do góry nogami. *W Raildexowym uniwersum, Heavy Object to film klasy B. Get the hint. Studio: J.C.Staff Premiera: 02.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #sanzigencgiatitfinest Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Utawarerumono: Itsuwari no Kamen - nieokreślony czas (i przy okazji miejsce) po pierwszej serii. Chłopaczyna, z kompletnym brakiem wiedzy o swojej przeszłości i tożsamości, budzi się na polanie pełnej śniegu w bliżej nieznanym miejscu. I z potworem, mającym go na celowniku. Od zagłady ratuje go Kuon, dziewoja ze zwierzęcymi uszami i ogonkiem. Chłopaczynie nadaje imię Haku i wprowadza go w świat w którym się właśnie znalazł. Studio: White Fox Premiera: 04.10 Liczba odcinków: 25 Trailer: #touchfluffyears Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Onsen Yousei Hakone-chan - wróżka ciepłych źródeł wróciła po wielu latach spoczynku. Lądując w środku współczesnej Japonii, pod postacią młodej dziewczynki. Jej perypetie z lokalną społecznością i dążeniem do odzyskania pełnej mocy - czas zacząć. Studio: Production Reed Premiera: 04.10 Liczba odcinków: 13 Trailer: #brak Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Teekyuu 6 - królowe tenisashortów, przynajmniej w ostatnich sezonach anime, powracają. Nie, żeby w poprzednim sezonie ich nie było, ale co powrót to powrót. Dziki perypetii ciąg dalszy. Chociaż tym razem nie mogę zrobić doto reference z piosenki. Studio: Millepensee Premiera: 05.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #jakniejaktak Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** JK Meshi! - o trzech licealistkach, które postanawiają wejść w magiczny świat Roberta Makłowiczakuchni i Food Emperoragotowania. Studio: Kyotama Premiera: 06.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #kupsekurczakacozyltrzynascietygodnii Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Tantei Team KZ Jiken Note - szóstoklasistka Aya Tachibana, zamartwia się i przejmuje wszystkim czym może. Od rodziny, przez przyjaciół, po sprawy szkolne i pierdoły pomniejsze. Uczęszczając na dodatkowe zajęcia, poznaje kilku chłopaków o ciekawych osobowościach. Razem formują Tantei Team KZ, ekipę która ma za zadanie rozwiązywać najróżniejsze problemy z pomocą talentów każdego z członków. Studio: SIGNAL MD Premiera: 07.10 Liczba odcinków: ? Trailer: #brak Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona *** Dance with Devils - Ritsuka Tachibana to normalna licealistka, żyjąca dość typowym trybem powiązanym ze szkołą, domem i znajomymi. Wszystko ma jednak swój koniec i te normalne bytowanie załamuje się, gdy dziewczyna dowiaduje się o obecności demonów wśród jej kolegów z klasy. Zadziwiająco atrakcyjnych kolegów, którzy oczywiście nie przepuszczą okazji na rozkręcenie specyficznych męsko-damskich znajomości. Studio: Brains Base Premiera: 07.10 Liczba odcinków: 12 Trailer: #alreadyademo Linki: ANN, MAL, Oficjalna strona ***
×
×
  • Create New...