Jump to content

Leepky

Forumowicze
  • Content Count

    7
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Leepky

  • Birthday 11/10/1994

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Recent Profile Visitors

1,353 profile views
  1. NWC niestety upadło wraz z premierą "czwórki"... Swoją drogą, dzięki za moda, na pewno sprawdzę.
  2. Witam. Dziś podzielę się z Wami kilkoma refleksjami na temat serii Heroes of Might and Magic. I nie twierdzę wcale, że muszą one przypaść wszystkim do gustu. Tak już ten świat działa- co dla jednego jest dobre, dla kogoś innego nie musi już takowe być. Czasem warto jednak wyrazić swoje zdanie, a nuż jest tam ktoś, kto myśli podobnie. Wracając jednak do tematu... Moją przygodę z "Hirołsami" zacząłem dosyć nietypowo, bo od... czwartej części, tak znienawidzonej przez zagorzałych fanów poprzednich części. Ja jednak, bez jakichkolwiek uprzedzeń względem gry, rozpocząłem swoją magiczną przygodę. I wiecie co? Odpłynąłem. Nie rozumiałem ludzi, którzy mieszali "czwórkę" z błotem. Dla mnie to była gra idealna. Fantastycznie baśniowa (co, swoją drogą, teraz nie jest już tak łatwe do przełknięcia...), z przystępnymi zasadami i tak pożądanym w strategiach turowych syndromem "jeszcze jednej tury", przez który w dwie godziny z 19.00 robiła się 23.00. Później nadeszły inne tytuły i poczciwe "Hirołsy" poszły w odstawkę. Oczywiście do czasu. A czasem tym było nadejście "piątki". Pamiętam, jak siedzieliśmy u kolegi i toczyliśmy boje na Hot- Seat. Tyle, że kiedy wreszcie dostałem swój egzemplarz, zupełnie nie czułem tej magii, która towarzyszyła poprzedniej odsłonie. Wielu ludzi zarzuca "czwórce" baśniową grafikę, ale tak naprawdę dopiero "piątka" ją pokazała. I to, oprócz rewolucyjnego rzekomo 3D było coś, co odrzucało. Nie wspomnę nawet o całkowicie innych zamkach (choć to akurat wina mojego startu z serią, w "piątce" przecież mamy mniej więcej klasyczne zamki, a nie poplątanie z pomieszaniem z "czwórki"). Po prostu, to już nie były te Heroesy, które urzekały te parę lat wcześniej. I tak można by przypuszczać, że zniesmaczony serią, dałem sobie z nią spokój... I zapewne stało by się tak, gdyby nie zauważona gdzieś u kolegi na półce "Kolekcja Wszech Czasów" Tym razem postanowiłem zacząć przygodę jak najbardziej, hmm, poprawnie? A zatem- od części pierwszej. Jako, że grafika nie gra dla mnie dużej roli (A nawet bez grafiki jest fajnie, taki Zork ma w sobie taką magię i humor, które próżno by pokazywać z pomocą obrazów), dałem się porwać. Wprawdzie było dla mnie kilka niezrozumiałych rzeczy, jak na przykład brak ulepszania jednostek, czy w ogóle brak niektórych zamków, ale gra miała "to coś". Później pamiętam tylko utknięcie na jakiejś misji w kampanii, i przejście do części drugiej. Ta była już zdecydowanie lepsza. Upgrade' y, więcej zamków i, przynajmniej dla mnie, lepiej złożone mapy dały mi pretekst, aby pograć parę niekrótkich godzin. Pech chciał, że znowu trafiłem na jakąś upierdliwą misję w kampanii, wobec czego nie pozostało nic innego, jak przesiąść się na część trzecią. I to właśnie po zagraniu w nią całkowicie zmieniło się moje postrzeganie tej jednej z najbardziej zasłużonych serii w dziejach rozrywki komputerowej. Doskonale łącząca się z klimatem grafika, dobrze przemyślane zamki (no, może poza idiotycznie pasującymi wrotami żywiołów i przegiętym Necropolis, którym do dziś uwielbiam rozjeżdżać nowicjuszy), zwiększenie roli magii na polu bitwy (to akurat może moja wina, ale naprawdę nie widziałem sensu rzucania czegokolwiek innego, niż leczenie w poprzednich dwóch odsłonach) i przede wszystkim: KLIMAT! "Trójka" miała go w sobie nawet więcej, niż niegdyś dla mnie "czwórka". Później były już tylko rozczulające szarże Troglodytów i zdobywanie całych miast pięcioma Czarnymi Smokami... Tak, trzecia część "Hirołsów" była, i ciągle jest, tą najlepszą. To właśnie przez nią dostrzegłem wady "czwórki". To naprawdę bardzo dobra gra, tylko niepotrzebnie wydana pod egidą Heroes. Jako samo Might and Magic z jakimkolwiek podtytułem, byłoby na pewno mniej krytykowane. Po prostu ze strategii turowej zaserwowano nam turową grę RPG z elementami strategii. Wady piątki już opisałem, więc nie trzeba do nich wracać. Dobrze, tytuł bloga wyraźnie sugeruje jednak poruszenie kwestii serii w czasach obecnych. I tak się stanie. Wiadomo wszak, że niedługo wyjdzie szósta już część. Na tyle niedługo, że nawet są już zamknięte beta- testy. Ma ona być swoistym powrotem do czasów świetności, "trójką" dopasowaną do naszych czasów. I właśnie przez to "dopasowanie" nią nie jest. Nie mam zamiaru pisać tutaj recenzji. Raz, że takowa już jest (właściwie to wrażenia z bety, ale obszernie opisanie, i to w rzeczywistości jest recenzja tyle, że nie skończonego produktu) a dwa, że wolę zostawić to komuś, kto się na tym zna. Jeżeli jednak nie zmienią multum rzeczy, co i tak się pewnie nie stanie, dostaniemy kolejny produkt, który nie wiadomo jak będziemy kwalifikować. Niby to uniwersum Heroes, niby zamki podobne, ale to nie ta gra. Pal licho nawet idiotyczne mechanizmy rozgrywki, tak przy tworzeniu i rozwoju bohatera, jak i prowadzeniu kampanii dla pojedynczego gracza. Nawet pomijając rozwój miast. To nie ta seria! Może i Might and Magic, ale nie Heroes. I jeszcze beznadziejne Sanktuarium. Ja już jednak wolałem Wrota Żywiołów, one jeszcze mogły być wytłumaczone obecnością żywiołaków na mapie i ogólnie magicznego charakteru uniwersum, podzielonego na sfery magii poniekąd odpowiadające owym żywiołom. Dlaczego po prostu nie zaserwują graczom "trójki" ze zmianą rozdzielczości ekranu? Ja rozumiem, że coraz więcej tytułów ulega każualizacji, ale żeby największe serie? Rozumiem FPS'-a, który wyjdzie także na konsole, więc musi być leciutka asysta celowania (no, nie wszędzie leciutka, ale przecież Amerykanin, którego łokieć nie zgina się od tłuszczu nie będzie ruszał tłustym paluchem po padzie, żeby samemu celować, więc dostaje się także tym, który chcą pograć bez asyst, a np. nie mają wypasionego komputer ciągnącego multi bez zadyszki...), ale bezsensowne spłycanie rozgrywki, aby tylko "się sprzedało"?! Ale to niestety prezentuje szósta część Heroes' ów. I jeżeli coś się nie zmieni, nie zdziwię się, jeśli i w 2020 nadal będziemy zagrywać się w "trójkę". Bo nowej części może nie być. Tyle mojego narzekania. Może ktoś podziela moją opinię, może i nie... P.S. Możecie sobie po mnie jechać za styl wypowiedzi itp., ale proszę o jedno: róbcie to z kulturą. Nie twierdzę, że to jest dobry tekst- ja tak po prostu myślę, i raczej nic i nikt tego nie zmieni. Krytyka bywa motywująca, ale tylko ta na poziomie...
  3. Komputer to mam szybszy niż światłowody! Procesor Kintel Mintel Pierdyliard Core 2 PHz, grafika ze znanej i kochanej słowackiej firmy Nic NeVidia, model prototypowy, kryptonim "milionpięćsetstodziewięćset" z takąż samą ilością GDDR26, dysk SSUHD Oceangate 666 PB, no i oczywiście jakiś napęd, najlepiej FDD 8", bo liczy się rozmiar. Konsola też się znajdzie, ale kto chce się chwalić 7 rdzeniami po 3,2 GHz(co to za jednostka?!) na rdzeń, nie wspominając o jakimś zacofanym napędzie Blu- Ray... Cytując znanego wielu ludziom osobnika: "And does the Pope shit in the woods?" Bo tak biedronki chciały... Cóż, kilkanaście wiosek w Zimbabwe by się może za to kupiło... Komercja- końcówka fleksyjna wskazuje na rzeczownik rodzaju żeńskiego... A skąd ja mam do cholery wiedzieć, co chodzi babom po głowach!? Poziom listów spada, poziom wody na świecie się podnosi... Spokojnie, w przyrodzie nic nie ginie. Oj tam oj tam, jakbyście wrzucali gry pokroju Crysisa 26, to byśmy nie narzekali... Pozwolę się ograniczyć w odpowiedzi do nast. punktów: 1)Trzeba mieć kręgosłup(niekoniecznie moralny). 2)W prawdzie musimy płacić za robotę, ale w gruncie rzeczy jest całkiem przyjemna. 3)To zależy, jak leży... Za dużo na Pedobear' a, za mało na Smugglera... Oczywiście, że czytam! W końcu muszę mieć wymówkę, że oczy bolą mnie nie od komputera! Hmm, jeżeli JA płacę, to JA mogę czytać. Gdybym komuś pożyczył, to by było piractwo, a tego nie chcemy, prawda? Odpowiedzią cytat przytoczony przy okazji pytania drugiego. Mnie osobiście najbardziej podoba się, gdy CDA jest w dobrych rękach. I kto to jest ten cały Allor, chyba muszę uważniej patrzeć na SCREENY! Kim jest Allor, i dlaczego jest nim Kaloryferowy? A może Wania coś schrzanił...
×
×
  • Create New...