Jump to content

MetmaN666

Forumowicze
  • Content Count

    177
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

7 Neutralna

About MetmaN666

  • Rank
    Krasnolud
  • Birthday 01/03/1987

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

3,235 profile views
  1. MetmaN666

    Muzyka

    Ja się nie boję krytyki:
  2. Zmienię troszkę temat i powiem, że dzięki serii Souls zyskałem nowy najstraszniejszy poziom w grach kiedykolwiek. Tower of Latria. Już pierwszy tier więzienia dla magów był okrutny - skomplikowany, pełen dziur, miejsc gdzie można spaść w czarną nicość. Przeciwnicy dużo mnie groźni od otoczenia, w które rzuca nas gra. Ale druga część poziomu - mosty, wieżyczki, otchłań i ogólnie jego "wertykalność" to jest groza sama w sobie. Odkąd tam wlazłem, zupełnie odeszła ochota na powrót do gry. Wiem, że w końcu to zrobię, ale muszę się mentalnie na ten horror przygotować. Dla mnie Demon's Souls 3-2 to znacznie gorszy syf niż całe Blighttown.
  3. Fabularnie gra jest wspaniała. Klimat tajemnicy, braku zaufania, ukrywania informacji rodzi pewne skojarzenia z atmosferą pierwszej części Penumbry. Jedyna rzecz, która mnie wkurza to czas gry. Sztucznie rozciągnięty, przez oczekiwania na rozwiązanie niektórych spraw, jak zagotowanie się wody, dorobienie klucza... Bez sensu.
  4. Final Fantasy VII..... hmmm. Początek tej gry jest FENOMENALNY. Klimat się z ekranu wylewa, wygląda - nawet dzisiaj - całkiem fajnie. Walki są świetne, fabuła - o, mój boże! Naprawdę nie mogłem zrozumieć, dlaczego te kilka lat temu zawsze odkładałem grę na półkę. Zrozumiałem to będąc mniej więcej w połowie gry, kiedy gra na siłę kazała mi zmienić skład drużyny. To był pierwszy z czynników, który mnie zirytował, ale na razie lekko.Prawdziwy pogrom zaczyna się później, po wydarzeniach w Mideel. Gra zmienia się w mozolny grind w każdym niemal swoim elemencie - rozwój postaci, materii, zbieranie ekwipunku, hodowanie choccobo, i ciułanie punktów na arenie dla zdobycia Omnislasha, nie wspominając już w ogóle o idiotycznych i niemal niegrywalnych minigierkach w Gold Saucer. Po kolei sobie te czynności odpuszczałem - najpierw walki na arenie, potem kolekcjonowanie i masterowanie materii, no i na deser ujeżdżanie i hodowla kurczaków. Wspomne jeszczę o skrajnym idiotyzmie jakim są potwory zabijające postacie, których poziom jest podzielny przez 4 - kto pozwolił na dodanie tego do takiej gry. Wszystko poza fabułą i walką w Final Fantasy VII jest co najwyżej średnie. CO NAJWYŻEJ. Ale wszystkie zarzuty bledną przy jednej rzeczy, która psuje przyjemność z gry całkowicie - nieczytelność w pewnych fragmentach, która powoduje powtarzanie całkiem sporych odcinków gry, bo po prostu gra powyprawiała coś czego zupełnie nie chciałem. W tej chwili mam akurat na myśli podział drużyny w Kraterze, pod koniec gry. Chciałem zabrać ze sobą zupełnie kogo innego. Wylądowałem Cloudem z "piankowym marynarzykiem", którego nie znoszę, i którym nie grałem nigdy i posmutniałem wielce, kiedy półtorej godziny gry zostało rozerwane na strzępy przez Tonberryego. Gdyby to nie było tak blisko zakończenia gry to bym produkcją znowu rzucił. Final Fantasy VII jest grą nierówną, z wspaniałą historią, chyba jedną z najlepszych w historii gamingu, świetnymi walkami i niezaprzeczalnie niesamowitym klimatem, ale jednocześnie pełną zupełnie niepotrzebnych elementów, idiotycznych rozwiązań gameplayowych i kilkoma nieprzemyślanymi rozwiązaniami. Jestem nią trochę zawiedziony.
  5. Mnie się Alpha Protocol od początku wydawało lekko nudnawe, ze skopanym gameplayem, ale zachęcony waszymi komentarzami brnąłem dalej. Aż dobrnąłem do Brajki. Ten pan dał mi sie tak bardzo we znaki, że porzuciłem ten tytuł na korzyść kolejnego przejścia Final Fantasy VII. Ten młody rosjanin okazał sie większym wyzwaniem niż Ornstein i Smough. Jest nie do przejścia. Tylko DS miało ten niesamowity czar, który nakazywał iśc dalej. AP tego nie ma. Niestety.
  6. Boli mnie trochę, jak zachodni gracze punktują braki i błędy gry. Często naśmiewają się z ohydnie wyglądających tekstur. Na przykład wykonany sprayem napis "headquaters" w wieży - katastrofalnie rozpikselowany, najgorsza tekstura, jaką widziałem od dawna. Do tego wytykanie mnóstwa błędów logicznych i dziur fabularnych. Mimo tego ocena zawsze jest pozytywna, a wrażenia z gry nad wyraz pozytywne. Nie grałem w Dying Light, ale grze kibicowałem ze wszystkich sił, dlatego cieszę się, że chłopaki zbudowali na tyle mocna mechanikę rozgrywki, iż są w stanie zmazać nawet tak oczywiste usterki w grze. Brawo!
  7. @up Wiem, jak działa system zadań, nie jestem idiotą. Dwa z tych zadań zawierały zwycięstwa Rexxxara, co dałoby za dwie wygrane podwójną nagrodę. To tez jest fajne w Hearthstone. Można w ciągu 3 pojedynków natrzaskać w ten sposób 120 monet! Znakomicie.
  8. Przyjęcie jest bardzo ciepłe na zachodzie. Właściwie to poza IGN ludzie narzekają na walkę. Wychwalają wszyscy bogactwo otwartego świata, szatę graficzna, dojrzałe dialogi, świetne questy. Myślę, że problem z walką w Wiedźminach wynika z tego co w ostatnich latach pokazały nam Soulsy. Oczekujemy głębi rozgrywki równej bogactwu i dojrzałości świata. Tymczasem CDPR skupia założenia swojej gry raczej na fabule i "erpegowaniu" bardziej niz na mechanice. Ogólnie rzecz biorąc opinie prasy po udostępnionych 3 godzinach są pozytywnie nastrajające.
  9. Nie wiem na jakiej zasadzie dobierani są przeciwnicy. Mam zadanie "wygrać dwa razy łowcą". Gram więc tym biednym łowcą i męczę się niemiłosiernie, bo wygrać nie sposób. Chodzi o to, że losuje mi cały czas ludków, którzy w pierwszej turze wyrzucają mi juz kartę fioletową, a dalej jest już tylko gorzej. Mało która karta nie jest złota. Niebieskich, fioletowych i pomarańczowych każdy mój przeciwnik ma od groma, a jak widzę dwa wrogie mechy na stole w pierwszej turze to się poddaje od razu. Czy ktoś wie jak działa matchmaking w Hearthstonie?
  10. Dzisiaj wygrałem 11 gier z rzędu w tym 4 rankingowe. Generalnie po przebudowie talii i przypomnieniu ogólnych zasad rządzących rozgrywką jestem w stanie wygrać zdecydowaną większość pojedynków, jak kiedyś. Jak Cmb zauważył Kapłan jest przekolesiem. Nie powinno tak być, że ktos dysponuje czarem za 1 kryształ zadający 5!!!!!!!!! punktów wrogiemu bohaterowi, czary leczące za 0!!!!!! kryształów co wraz z możliwościami przejmowania minionów jest wręcz nieludzkie. Dobrze skonstruowana talia kapłańska to jest MIAZGA dla przeciwnika. Jeśli przegrywam to tylko z kapłanami.
  11. Gram obecnie w Blackgate i ze smutkiem patrzę na to co zrobiono z tą grą. Nie jest może kategorycznie zła, ale granie bywa uciążliwe, co w tytule akcji jest sporym minusem. Szczególnie widać to podczas naciskania klawisza odpowiedzialnego za bieg. Zamiast biegać Batman częściej chwyta pobliskie krawędzie, włazi do wentylacji, generalnie robi najbliższą możliwą akcję, bo za bieg odpowiada ten sam przycisk. Kolejna sprawa to mój dzisiejszy cierń w boku. Walka z Pingwinem. Jest po prostu irytująca. Fajne założenie takiego "skradanego" pojedynku zostało zupełnie skopane. Zbiry jak cię już zobaczą to baaardzo trudne jest umknięcie im. To samo się dzieje po ściągnięciu jednego. Cała reszta od razu wie gdzie jest Batman, nawet jak przefrunąłem na drugi koniec planszy. Czyni to walkę niezmiernie frustrującą, bo ciągłe powtarzanie nie jest satysfakcjonujące. Wcale. Dla mnie duże rozczarowanie.
  12. Grałem towarzyskie. Co zauważyłem, że mam zbyt tanie karty. Brak mi tych za 5-7 punktów akcji, przez co w dalszej fazie pojedynku nie mam czym grać. Siedzę sobie z pustą ręką i patrzę co się dzieje na "stole". Musiało się coś pozmieniać, bo nie pamiętam, żeby mi to w przeszłości doskwierało. Nie chcę podpatrywać talii ze stron związanych z Hearthstonem, wolę stworzyć sobie sam, pograć, zobaczyć jak się sprawuje. Dzisiejszy wieczór będę zapewne trochę nad magiem siedzieć. Przecudnie.
  13. Dzisiaj zaliczyłem brutalny powrót do gry. 4 gry z rzędu - 4 porażki. Muszę przebudować wszystko i nauczyć się gry od nowa. Mam nadzieję, że starczy samozaparcia. Walka z kapłanem jest dla mnie dalej niesprawiedliwa. Nieprawdopodobnie tanie karty leczące NAPRAWDĘ ogromne obrażenia powodują zupełny brak skutków moich ataków. Wszystko jest od razu leczone. Pamiętam, że dawniej też tak było aż dziw, że dalej przechodzi.
  14. Nie jestem w żadnym stopniu zadowolony z wiadomości o MMO w świecie Deus Ex. Niestety granie w gry sieciowe wymaga zaangażowania i czasu, a niestety może to dostać tylko jeden tytuł na raz. Biorąc pod uwagę nadchodzące Elder Scrolls boję się, że MMO od Eidosu przejdzie mi koło nosa, albo zagram długo, długo po premierze. Jednak ciągle mogę mieć wobec tytułu oczekiwania. Chciałbym, żeby akcja rozgrywała się równolegle czasowo do którejś z gier dotychczas wydanych. Możliwośc spotkania znanych postaci na pewno byłaby przyjemna, a poszerzenie wiadomości o danym momencie w historii świata DE, zawsze jest pożądane. Fajny byłby brak ograniczeń w kwestii używania broni, w końcu każdy może wziąć w łapy rakietnicę, ale nie każdy wykorzysta ją efektywnie (widzę tu konkretne utrudnienia w użyciu "nieklasowych" typów broni - np. dodanie przesadnego odrzutu dla karabinów dla postaci "inżynieryjnych", ogólnie pewnie rozumiecie o co chodzi). Fajnie by było zobaczyć jakis ciekawszy system moralności, bo "+5 do czerwonego ludka" nie pasuje do pełnej powagi serii. i jeszcze fajnie zobaczyć równie swobone poruszanie sie jak w DC Online - w końcu wszystkie wszczepy i modyfikacje są dość podobne do supermocy, prawda? Ja wiem, ja wiem. Jakiekolwiek indywidualne oczekiwania to sfera marzeń,m ale patrząc na to co kombinują z Elder Scrolls można się pokusić o pewne... hm... spekulacje. Tym bardziej, że DE podobnie jak Elder Scrolls zawsze podążały swoja drogą. Myślę, że możemy mieć nadzieję na coś nietypowego w nadchodzącej sieciowej produkcji.
  15. @Up - Ale te zagadki to istota gry! W takim razie dziwne, że piszesz o grze "wspaniała" nie lubiąc jednego z najważniejszych elementów. Dzisiaj skończyłem Darksiders 2 w końcu, po kilku tygodniach i musze powiedzieć, że urywa głowę i zostawia z chęcią pogrania dalej. Problem jednak jak wiadomo z twórcami. Nordic według mnie nie będzie w stanie poprowadzić tego interesującego uniwersum w godny sposób. Inna sprawa, że bez Madureiry chyba kontynuowanie nie miałoby sensu. Aż się prosi pociągnięcie historii dalej, dorzucenie co-opu dla czterech postaci jest na razie marzeniem, ale poczekamy zobaczymy.
×
×
  • Create New...