Jump to content

venomizzy

Forumowicze
  • Content Count

    57
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

21 Neutralna

About venomizzy

  • Rank
    Ork
  • Birthday 08/14/1991

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

1,604 profile views
  1. Kolejny fan chińskich bajek, który poprzez sarkazm próbuje ukryć, że tak na prawdę nie ma nic ciekawego do powiedzenia ? Oh, jesteś taki wyjątkowy.
  2. Baldur czy Torrment dalej jest genialny
  3. Jesteś taki zabawny, hihihi hohohoho. Szkoda tylko, że ten post nic nie wnosi. I to jest jeden z głównych powodów, dla których ta ingerencja prawna nie powinna mieć racji bytu. Przy ewentualnym wprowadzeniu jakiś regulacji, stan rzeczy nie ulegnie zmianie, bo dzieciaki tak czy siak będą grały w co będą chcieć, a zwykli gracze mogą mieć problemy przy kupowaniu gier poprzez serwisy jak Steam czy Origin. Co więcej, znając hm tendencje rządzących w Polsce, na wprowadzeniu wiekowym się nie skończy. Znając życie po pewnym czasie ktoś "oświecony" wpadnie na pomysł, że takie gry szkodzą WSZYSTKIM niezależnie od wieku. A nikt chyba nie chce mieć drugiej Australii, prawda ? Niech Rzecznik zajmie się ważniejszymi rzeczami, jak np to że referendum które inicjuje ponad milion osób, może przez sejm tak po prostu zostać olane. To są prawdziwe problemy, sprawa z grami to najzwyczajniej głupia pokazówka, mająca na celu przypomnieć nam, że taki urząd istnieje i strasznie ciężko pracuje. To się bierze stąd, że większość osób nie powinna mieć dzieci. Jeżeli ktoś nie jest wstanie w najmniejszym stopniu kontrolować czym zajmują się jego dzieci, a tym samym najzwyczajniej w świecie ich wychować, to jest to najlepszy dowód, że dziecka mieć nie powinien. Żadna ustawa tego nie zmieni. W jakimś stopniu, rodzicom jest łatwiej przerzucić ciężar wychowania swoich dzieci na państwo czy szkołę, więc nie zdziwię się jeżeli ten pomysł spotka się z ogólną aprobatą społeczeństwa - ot kolejny powód do zmartwień mniej, bo przecież państwo to kontroluje.
  4. Ale że co to za wpis ? takie informacje to ja mogę dostać na allegro, jak bym chciał to barachło kupić. Gdyby autor chociaż napisał, że mu sie na tym gra dobrze/źle, a tak ?
  5. Zastanawiam się nad zakupem, po dłuższej przerwie od serii (brak zmian mnie dobijał i odpuściłem). Widzę, że zmianie uległ ekran taktyki, nie ma już absurdalnych suwaków, moje pytanie do autora brzmi, czy jakiekolwiek zmiany taktyczne, są teraz bardziej widoczne i łatwiej zrozumieć jak jakaś zmiana wpływa na grę zespołu ?
  6. Szczerze ? To moim zdaniem poza oprawą dźwiękową, oraz genialnym Jack Blackiem, ta gra ma niewiele do zaoferowania. Świat może i spory, ale co z tego skoro pusty. Grafiki nie komentuje, bo ta może się podobać pomimo czasu który upłynął. Problem moim zdaniem leży w tym, że jeżeli chodzi o samą mechanikę gry to jest ona... przeciętna. Gra jest na tyle "przeciętna" że szybko staje się nużąca, przyznaje się bez bicia, że pozycji nie ukończyłem, ale co tam, może nie złapałem klimatu.
  7. No właśnie chyba też nie. Bo gdyby nie to, że interesuję się branża, to bym nawet nie wiedział że te gry wychodzą.
  8. To jest kolejny absurd swoją drogą. Gry zbierają negatywne opinie prawie z każdej strony, hejt internetowy nieziemski (pomijam recenzje IGN, bo oni dadzą wszystkiemu co tylko głośniejsze 9) a gry biją kolejne rekordy sprzedaży. Ni rozumiem.
  9. Tak jest, to jest dokładnie ta scena, bo bezczelność wroga przekroczyła wszelkie granice. Gwałcą nasze portfele i palą nasze komputery. Czas z tym skończyć.
  10. No i stało się, Activision jak i EA wypuściły swoje najgłośniejsze produkcje, wielka bitwa o portfele graczy rozpoczęła się. Jak to zwykle bywa wraz z premierą, na forach po raz kolejny rozpoczęły się starcia fanów poszczególnych produkcji, którzy to z uporem maniaka starają się udowodnić nie tyle to która gra jest lepsza, co dlaczego konkurencyjna produkcja jest gorsza. Zarówno CoD jak i BF mają masę niedoróbek oraz cierpią na ostatnio niepokojąco często występujące choroby wieku młodzieńczego. W BF`ie są to problemy z stabilnym funkcjonowaniem gry, a w CoD`zie absurdalne i niczym nie uzasadnione wymagania sprzętowe. Mimo wszystko to nie jest największy moim zdaniem problem, problemem jest recykling i wciskanie nam po raz kolejny tego samego. Fani obrzucają "przeciwne" produkcje błotem, zarzucając żerowanie na kliencie, odgrzewanie kotleta itd.. Tylko ktoś stojący obok tego zamieszania, ktoś całkowicie niezaangażowany emocjonalnie w sprawę jest wstanie zauważyć do jak absurdalnej sytuacji doszło. Fani zarzucają konkurencyjnym tytułom wtórność , nie będąc w stanie zauważyć, że ich ulubiona gra cierpi dokładnie na tą samą przypadłość. Swoje wrażenia i opinie o BF4 wyraziłem już w poprzednim wpisie, jeżeli chodzi o serię Call of Duty zdanie mam identyczne. Od jakiegoś czasu raczeni jesteśmy tym samym tytułem w nowych teksturach. Activision przekroczyło jednak wszystkie granice, bo recykling nie był stosowany aż w tak dużym i bezczelnym stopniu : Spotkałem się z opiniami, że to Easter Egg, nawiązanie do MW2 itp itd. Nie, to jest po prostu oszukiwanie swojego klienta. Co chciałem przekazać tym wpisem ? A no to, że zarówno fani BF`a jak i CoD`a są w tej samej sytuacji. Coś co zawsze pewną grupę ludzi różniło, paradoksalnie może zacząć łączyć. Wystarczy tylko(albo i aż?) zauważyć, że obie grupy graczy są oszukiwane w ten sam sposób. I w tym momencie apeluje do tych, którzy jeszcze myślą (bo niestety ale zdaję sobie sprawę, że wielu z targetowanej grupy klientów tych gier, zdania nigdy nie zmieni, albo zwyczajnie ma to w dupie) o to aby przestać użerać się miedzy sobą, a zjednoczyć się i zdać sobie sprawę że "wrogiem" są giganci tej branży, którzy w sposób bezczelny nas oszukują. Jest szansa, aby dać wyraz naszemu niezadowoleniu i pokazać, że nie pozwalamy na takie praktyki. Gracze muszą udowodnić, że nie chcą płacić za markę, tylko za jakość produkcji, w innym wypadku dalej będziemy mieli takie same produkcje, różniące się wyłącznie numerkiem w nazwie. Na przywrócenie kultury do "gamingowego dialogu" już dawno nie liczę, mam jednak nadzieję, że gracze będą potrafili zakopać wojenny topór, aby osiągnąć wspólny cel, jakim bez wątpliwości jest otrzymywanie lepszych gier.
  11. A o co w ogóle w tej grze chodzi ;P ?
  12. Twoim zdaniem między BF2 a BF1942 nie było rewolucji ? Moim zdaniem była. Zupełnie inna grafika (!!), zupełnie inna mechanika strzelania, zupełnie w innych czasach toczyła się gra. Zresztą, w Twoim rozumowaniu jest jakaś tam logika i częściowo można się zgodzić. Jest tylko jedno ale, między każdymi poprzednimi częściami ewolucja/rewolucja była WYRAŹNIE widoczna, człowiek na pierwszy rzut oka wiedział która to jest część i po 1 minucie był wstanie wymienić przynajmniej 20 różnic. W przypadku BF3 i BF4 to takie oczywiste nie jest. Co do tego, czemu piszę o BF 4, skoro to już było wcześniej. Przyczyna jest prosta, wcześniej nie skrobałem tutaj swoich bzdur, ale zapewniam Cie że już wtedy mi się to nie podobało i już wtedy czułem się oszukany.
  13. Pewnie można wymienić kilka tasiemców w których kolejne części różnią się tylko cyferką w tytule, jak np AC czy Saints Row. Tyle że to tytuły na tyle mi odległe, że o nich się nie wypowiem bo w nie zwyczajnie nie gram. BF jest mi bliski, więc o tym napisałem. To nie jest zaskoczenie, tylko wyrażenie niesmaku. Mówimy o zupełnie innych rzeczach, zupełnie. Może niespecjalnie jasno wyraziłem o co mi chodzi, już to prostuje. Są DLC poważne jak np to które wydał Rockstar do GTA IV, a są takie jak np te do Obliviona (zbroja dla konia). Przeciwko tym pierwszym nie mam absolutnie nic, bo czuję i wiem za co płące, w tym drugim przypadku mamy do czynienia ze zwykłym skokiem na kasę po najmniejszej linii oporu. EA ze swoimi DLC podniosło poziom żenady. Mimo że twórcy już w fazie produkcji gry planują DLC, to o nich wprost nie mówią. EA nie ukrywa, że chce nas doić mocarnie. Kolejna sprawa, DLC w większości tytułów są całkowicie opcjonalne, w przypadku serii BF są absolutnie niezbędne aby dobrze się bawić ( że nie wspomnę o tym, że pukawki z DLC są dziwnie mocniejsze niż te z podstawki). Patrz wyżej.
  14. Electronic Arts wraz ze swoim Battlefieldem 4 nie ma łatwego życia, z jednego prozaicznego powodu : o uwagę graczy musi bić się z powoli stygnącym GTA V. Kiedy już ograłem do znudzeni dzieło Rockstara zauważyłem, że na ekranie głównym Xboxa 360 zaproponowano mi pobranie otwartej bety do nadchodzącego Battlefielda 4. Po pobraniu 1.5 giga danych, uruchomiłem wspomniany tytuł. Zanim przejdę do konkretów, muszę zaznaczyć, że z serią Battlefield jestem związany od samego początku. Ograłem każdą część (poza dziwacznym BF 2142) i w każdej części na liczniku miałem rozegranych minimum 400 godzin. Za najlepszą część uważam Battlefielda 2, gra byłą mocno zbugowana, a momentami była mega irytujące. Pomimo dość poważnych niedociągnięć, to właśnie przy tej części bawiłem się najlepiej - prostota jest najlepsza ! Wracając do Battlefielda 4, DICE w swoich filmikach informował nas jakie to nowości nie zostaną wprowadzone w najnowszej odsłonie ( a co innego mają powiedzieć ?). Dumnie chwalono nowy system zniszczeń (przypomina Wam to coś? taka sama śpiewka była przed premierą BF3) który absolutnie i na zawsze zmieni rozrywkę sieciową, dumnie prezentowano również interakcję gracza z otoczeniem (pamięta ktoś filmik z rozgrywki, gdzie jeden z żołnierzy wrzucał granat do wagonu pociągu, po czym zamykał drzwi ? ciekawe ile razy to się wydarzy w rzeczywistej grze). Wszystko jak zwykle brzmi fajnie, ale tylko w opisach. Nie mam zamiaru opisywać każdego aspektu, bo beta jest ogólnie dostępna więc każdy sam może to sprawdzić. Mam zamiar skupić się na samej polityce EA dotyczącej BF4 i tym, czemu firma ta może szczycić się kolejny rok mianem najgorszego przedsiębiorstwa. Pierwsze co rzuca się w oczy, to oprawa graficzna. Z początku miałem wrażenie, że przez przypadek uruchomiłem BF3. Czemu ? Oprawa graficzna nie różni się praktycznie niczym od części poprzedniej. Jedyne co uległo poważnym zmianą to menusy gry. Gratuluje EA, stworzyliście najmniej przejrzyste rzecz na świecie, to też jest jakieś osiągnięcie ! Wracając do samej grafiki, no jak można zrobić coś takiego ? Otrzymujemy zupełnie nowy i ulepszony tytuł, czy niezwykle drogą paczkę mapek ? Sam gameplay, zmieniono odrobinę sterowanie pojazdów ( po co ? po co zmieniać coś co było dobre i gracze to polubili ? a no pewnie po to żeby jak najbardziej zamazać wrażenie, że wciskają nam kolejny raz to samo), dodano możliwość wychylania się zza osłon - co jest dobrą zmianą oraz dodano szumnie zapowiadany "ulepszony system zniszczeń". Na mapce która dostępna jest w becie, po dość mocnym i intensywnym ostrzale zawala się wysoki budynek, zmieniając pole bitwy. Wszystko brzmi fajnie w opisach, jest jeden problem. Całe to "zniszczenie" jest do bólu oskryptowane a wspomniany budynek ZAWSZE zawala się w identyczny sposób. To jest ten nowy system zniszczeń ? W takim razie blado. Z większych zmian to w sumie tyle, reszta to popierdółki niewarte wspomnienia. Czas zatem przejść do głównego problemu, który chciałem opisać. EA traktuje graczy jak zwyczajnych idiotów, próbuje wcisnąć nam ten sam produkt tyle że w innym opakowaniu. Zmiany które zaszły w grze, są zwyczajnie farsą, dlaczego gracz miałby zapłacić za kilka nowych opcji, kolejne 200 zł ? Nikt chyba nie ma wątpliwości, że wszystkie zmiany spokojnie mogłyby znaleźć się w jakimś większym patchu, czy w znienawidzonych DLC. Produkt który zaoferuje nam EA wraz z DICE to najzwyczajniej w świecie duża paczka map, lub jak kto woli Battlefield 3.5. Kolejny aspekt który bardzo mi się nie spodobał to sam model sprzedaży jaki w ostatnim czasie stosuje EA. Tak jak w przypadku BF3, w najnowszej części możemy spodziewać się miliarda DLC. Coś tu nie pasuje, gra jeszcze nie wyszła, a gracze już wiedzą, że wyjdą DLC, ba nawet wiedzą jaką zawartość one będą zawierać? Analizując ten karygodny sposób wydawania gier, naturalnym jest to, że gracze czują się w pewnym sensie oszukaniu. Wszystko wskazuje, na to że twórcy stworzyli grę, następnie wycięto z niej fragmenty i postanowili sprzedawać je osobno. Czyli mam rozumieć, że za 200 zł kupuję jakieś 60% gry, a pozostałe 40 % mam sobie dokupić w formie DLC ? Nigdy. Warto też wspomnieć, że najprawdopodobniej EA wraz z DICE, tak jak to miało miejsce w BF3, przeniosą koszt utrzymania serwerów na graczy. Znów będą pobierać niemały haracz, za to że w grze w ogóle znajdą się jakiekolwiek serwery. Chciwość nie zna granic. Podsumowując, Electronic Arts wydając BF4 w obecnej postaci, policzkuje graczy. Odnoszę wrażenie, że EA nie ma pojęcia co dalej zrobić z tą serią, co zresztą ich najnowsze dzieło potwierdza. Kolejne części stoją w miejscu technicznie, a i w samej formule nie zmieniło się nic. Kupno nowego Battlefielda, absolutnie nie będzie racjonalnym wydatkiem i mam nadzieję że gra nie odniesień sukcesu finansowego. Czemu ? Absolutnie nie z powodu hejterstwa, najzwyczajniej w świecie liczę na to, że szok spowodowany kiepską sprzedaży, zmotywuje twórców do zrobienia czegoś więcej niż nowych map. Analizując to co do zaoferowania ma EA należało by tylko wspomnieć, że jeżeli nie ma się nic nowego do powiedzenia, to siedzi się cicho.
  15. Ja nie kasowałem, moderator się pomylił i przez przypadek go wyrzucił.
×
×
  • Create New...