Skocz do zawartości

none

Forumowicze
  • Zawartość

    383
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez none

  1. none

    Filmy

    No, hm, pamiętać trzeba, że film ma swoje lata. Swego czasu był naprawdę świetny i oryginlany. Ponadto jest bardzo nowatorski, jeżeli chodzi o realizację. Bardzo dobra muzyka (no, co najmniej wpada w ucho) i świetne zdjęcia. Obasada wymiata. Sean Connery i Ed Haris spisują się świetnie, bo i świetni to aktorzy. Ale co było takiego odkrywczego w Bullicie? Ja na tym filmie zasnąłem, szczególnie, że ma ten pościg, który jest rzeczywiście dłuuugi. No, rzeczywiście II część doprowadziła mnie do poczucia niesmaku, co odczułem po raz pierwszy w życiu w kinie. Dowcipy były zbyt obsceniczne i denne, żeby śmieszyć. Ale muszę przyznać, że na jednej scenie boki zrywałem, kiedy Stiffler i ten drugi mieli się pocałować . Jedyna śmieszna scena. No nic, różnych różne rzeczy śmieszą, bo najwyraźniej publikę to ten film ma (chyba głównie w USA), skoro nakręcili czwartą część.
  2. none

    Aktualności

    Nie ma mnie dwa tygodnie i już jestem poza tematem . Ale przez te dwa tygodnie nazbierało się przemyśleń. Trochę zaskakuje mnie wybuch religijności ludzi w czasie obchodów śmierci JPII. Powierzchownością wiało na kilometr. To był raczej show, a nie refleksja. Nie wiem, ile w tym roli mediów. Trochę się też dziwię bezkrytycymowi wobec Karola Wojtyły. Polak Tysiąclecia (pytanie - którego tysiąclecia) - pisze na jednym ze zdjęć w BUWie. Ja się osobiście z tym poglądem nie zgadzam. Dla mnie Wojtyła niewiele sobą reprezentuje. Dobra, był wzorem cnót wszelkich, dobrym, uczciwym człowiekiem. Ale czy to ma mieć status osiągnięcia. Każdy inteligentny człowiek ma obowiązek być człowiekiem dobrym. Ponadto poeta z niego marny. Co do jego encyklik, to nie wiem, bo nie czytałem, ale oprócz opinii pochlebnych, słyszę również, że Benek XVI jest o niebo lepszy, jako myśliciel. Najwyraźniej zasługą expapieża jest jedynie wysoka liczba jego pielgrzymek. Nie chcę być tutaj obrazoburczy, ale wydaje mi się, że to przesada, co się działo w niedzielę w Polsce. Szczególnie, że chwilę wcześniej zmarł Stanisław Lem. Z całym szacunkiem dla pana Wojtyły, ale Lem bardziej się zasłużył kulturze polskiej i był znacznie ważniejszą w niej postacią. A tymczasem co? Nic, nawet nie pomalowali loga tvp1 na czarno w dniu śmierci Lema. Widziałem jakiś trzydziestominutowy programik wspomnieniowy o Lemie. I nic więcej. Nawet mój ukochany uniwerek dla JPII to rozwiesza flagi polskie i watykańskie, a w BUWie rozgrywa koncerty (tak, że muszę sobie darować pracę w bibliotece). Dla wielkiego uczonego prof. dr. hab. Mirosława Korolki to rozwieszono jedynie czarne flagi na znak żałoby. W dobrym smaku byłoby zachowanie tej tradycyjnej żałoby. Może się czepiam, bo jestem ateistycznym betonem . Ale z drugiej strony, jaką wartość może mieć "dzieło" Wojtyły, skoro jest Polakiem Tysiąclecia tylko dla wierzących i pseudo-wierzących (tzn. wierzących okazjonalnie)? A ja jestem z pokolenia GTA . Trochę czuję się dziwnie ostatnio. Zewsząd wokół rozlegają się donosy, że ten czy tamten był TW. Istne polowanie na czarownice. Ja się pytam, a kogo to teraz obchodzi? No dobra, może poszkodowanych, no ale na litość, kiedy to było? Nie podoba mi się za bardzo ta nagonka. Takie wprowadzanie stanu poczucia zagrożenia (słynne, liczne układy). To ma być IV RP? Aaa, no tak, IV RP. Ja osobiście bardzo się zżyłem z III RP i czuję do niej sentyment. Jeżeli teraz ktoś na nią naskakuje i opluwa, to opluwa też część mojej tożsamości. Przynajmniej takie mam poczucie. A najbardziej wkurza mnie to, że zmiany I RP -> II RP -> III RP następowały w momentach bardzo ważnego przełomu - zmiana systemu politycznego lub statusu (tzn. odzyskanie niepodległości). Jakoś obranie braci Kaczorów na premiera (ups, tzn. przeodniczącego) i prezydenta nie widzi mi się jako przełom. Nic się nie zmienia, prócz ludzi. Dobra, reforma, odnowa moralna, bla bla bla, ale to wcale nie jest zmiana na miarę odzyskania niepodległości. Jakoś miano II RP przeżyło nawet przewrót majowy. Jakieś to takie puste szafowanie nazwami, przez obniża się ich wartość i ludzie tracą do nich szacunek . No, a teraz do spraw przyjemnych, czyli Czeczenia . Szypie, kurde, jak ty ze mną wytrzymujesz? Kilka miesięcy dyskusji z mac apem i ciągle mi siedzi on w głowie . Sorry, za te omyłki z autorstwem cytatów. No to w końcu 100 tysięcy ci pasuje czy nie? Ostatnio jakoś się oburzałeś na tę setkę i wolałeś 250. Nie, nie, nie, chodzi mi o to, że nikt nie wie teraz ile. I to mówię z całym przkonaniem. Dane są tak różne, że nie ma mowy, aby to było coś lepszego niż tylko luźne szacunki z potężnym marginesem błędu. To, że ludzie giną, to wiem, ale nie podoba mi się takie demonizowanie przez zawyżanie liczby ofiar, skoro jeszcze pewności nie ma. Rosjan można krytykować na wiele innych sposobów. Porwania mają o tyle znaczenie, że często zaginionych wlicza się do ofiar. Ponasto porwania to częsta metoda partyzantki nad represajmi nad ludnością cywilną. To chyba tak gładko nie wygląda . Po pierwsze oni tam nie siedzą, tylko okazjonalnie jeżdżą (tu opieram się na relacja dziennikarzy Wyborczej). Muszą sobie załatwiać przewodników, którzy ich przemycą na teren Czeczenii. Często tymi przewodnikami są bojownicy, czyli wiadomo jaki obraz tej wojny dziennikarze otrzymają. Ponadto nie mają czasu ani możliwości by zjeździć cały kraj. Jeżeli chodzi o szacowanie ofiar w wioskach, to często opiera się to na plotkach. Ponadto nie wiadomo, kto jest winny tych ofiar itd. O prowokacjacj już mówiłem, choć oczywiście nie wątpię, że i żołnierze rosyjscy, albo w armii rosyjskiej, bo tam chyba są ludzie różnej narodowości, sobie zaszaleją, a nikt ich nie kontroluje. Niestety, takie są prawa wojny. Dlatego nikt nie wie, ilu Irakijczyków zginęło w Iraku. Przecież tam też mogą dokonać paru działań matematycznych i porównać liczby ludzi sprzed i po, ale jakoś i tak liczby whają się od 30 do 100 tysięcy. No i pamiętaj o migracji ludności. Jakoś twoja argumetnacja do mnie nie przemawia. Pamiętaj, że to nie cała Czeczenia walczy. Są cywile, którzy chcą świętego spokoju. Nie ma tak, że cały naród ruszył do walki. Kontrola nad niektórymi rejonami kraju przechodzi to w rosyjskie, to w czeczeński ręce i trzeba sobie te rejony podporządkować. Stąd te porwania jako kara dla tych, co nie z nami. Tak było zawsze i wszędzie na wojnie. Przykład -spiskowcy, którzy zaczęli powstanie listopwadowe mordowali oficerów, którzy nie chcieli się przyłączyć. A w wojnie czeczeńskiej idei niepodległościwych jest tyle, ile interesów w handlu bronią i narkotykami. A, chodzi o to, że tam administracja proamerykańskia rządzi w sotlicy i okolicach. Cała reszta to wielka wojna domowa między wieloma genrałami czy tam wataszkami - nazwya się ich chyba panami wojny. Zgadzam się, ale to też pokazuje, że to nie jest wojna całego narodu, ale ludzi, którzy mają swoje cele. Niektórzy szlachetne, inni wyjątkowo nieszlachetne. Maschadow np. był chyba całkiem spoko, ale niestety musiał ulec naciskom bardzo silnego stronnictwa prowojennego. Pewnie bał się kulki w łeb.
  3. none

    Filmy

    Nie rozumiem, czemu odmawiać komediowości Dniu świra. To, że ma smutne wnioski itp., nie oznacza, że nie jest komedią. Komedia też może mówić o poważnych sprawach. Np. Życie jest piękne, Pociąg życia, Ziemia niczyja. To wcale nie ujma być komedią. No właśnie, a jest coś takiego, jak satyra w filmie? Satyra może być elementem komedii i tyle, ale główny gatunek mamy. A to, jaka to będzie komedia, to już sprawa szczegółowa. Ponadto zastanowiłbym się nad tym inteligentem. A jakiż to z niego inteligent był? On inteligenta co najwyżej zgrywał. Jego życie schrzaniło się na jego własne życzenie i tyle. On inteligentem chciał być, ale chya się nie nadawał. No i chyba po to umieszczono tam te wiązanki, żeby ośmieszyć. Śmiech IMO w pełni uprawniony.
  4. none

    Filmy

    Ten film jest komediowy. U, a jaki śmieszny. Uchachałem się niepomiernie. No nie no, ludzie, trzeba wrzucić na luz. Dobra, film jest groteskowy, humor jest trochę gorzki. Ale też czemu mamy się dołować życiem nieudacznika z nerwicą natręctw? Ponadto nie każda sekunda filmu zieje dekadencją. No sorry, ale "gorzkie" przemyślenia świra w pociągowej toalecie, to jednak mało dołujący kawałek. No chyba, że ktoś kiedyś z takiej toalety korzystał . Ja tam nie mam problemu z... e... trafieniem . Więc nie można tutaj na pewno mówić o pozytywnym przekazie filmu, bo koniec końców kończy (co za aliteracja ) się niehappyendem. Ale też nie miała być to toporona komedia w rodzaju American Pie. Może dołować, bo w sumie główny bohater zdobywa naszą sympatię, ale on sam nie jest wcale taki znowu pozytywny.
  5. none

    Aktualności

    E, przesadzasz. Putin mówi o żołnierzach. Zaniża, ale mówi . No dobrze, masz jakiś link do prorosyjskiego źródła? 100 tys. z Panoramy to te źródła? Trochę mi to nie pasi, bo 100 tys. raczej ciężko zinterpretować jako sporadyczne ofiary lub jako samych terrorystów. Rosyjski Memoriał (to też źródło rosyjskie) mówi o 200 tys. Nie znam innych źródeł. No jeszcze słyszałem o 70 tys. w drugiej wojnie czeczeńskiej, ale nie wiem, kto jest autorem tej liczby. Hm, 250 tys. ofiar. Chcesz mi wmówić, że pojechali do rodziny każdej ofiary. Potem, upewniwszy się, dodali do siebie wszystkie ofiary (mieli kalkulator) i tak oto im wyszło 250 tys.? Ponadto na ileż oni tam jeżdżą. Dane szybko potrafią przestać być aktualne. Jak traktują zaginienia? Porwania? Mówię ci, to wszystko i tak jest diabła warte. Szczególnie, że nie o wszystkim usłyszą. Innym razem padną ofiarą plotki itd., itp. Ponadto teraz tam nie można od tak sobie jeździć. Dziennikarze są tam przemycani przez odpowiednich przewodników, którzy mają im pokazać, jak to tam teraz jest. Nie można sobie w czasie takich niebezpicznych wojaży chodzić po kraju i dopytywać, kto komu i gdzie zginął. To znaczy, że z definicji mordów w Czeczenii dokonują Rosjanie? No tak, i wszystko jasne. Widzę, że rozgryzłeś cały ten konflikt. Ech, są takie rzeczy jak prowokacje. Ponadto ludzie łatwo ulegają sugestii. Nie mówię, że Rosjanie są niewinni, ale przeczę tweirdzeniu, że są jedynymi winnymi. Bardzo dobrze, że o tym napisałeś. Akurat mieliśmy małą rocznicę i magazynom informacyjnym przyszło na podsumowywanie wojny w Iraku. I cóż oni takiego mówili o ofiarach? Żołnierzy US Army - 2300. Żołnierzy PL Army - 21. A Irakijczyków? Hm, Panorama - dane mówią o 30 tys., 50 tys., a nawet 70 tys. Na demonstracjach antywojennych były afisze z napisami - 100 tys. ofiar. Otwieram najświeższą politykę na stronie z krótkimi informacjami z zeszłego tygodnia i co jest napisane o ofiarach w Iraku po stronie irackiej? Liczba nieznana (sic!). I tak, według mnie dziennikarze w Iraku nie są w stanie zebrać do kupy informacji o liczbie ofiar. Hm, to jednak coś innego. Tutaj mamy do czynienia z wojną. Jakie możliwości ma dziennikarz siedzący na północy Iraku, aby dowiedzieć się o tym, że na południu w jakiejś wiosce, z powodu braku wody właśnie umarło pięć osób. Ma raczej marne możliwości. Szczególnie, że najczęściej dziennikarzy interesują ofiary bezpośrednich starć. Zwróć uwage, że magazyny informacyjne podają dokładną liczbę ofiar z terenów miejskich, czyli tam, gdzie jeszcze ktokolwiek może zająć się kontrolą liczby rannych tudzież zabitych. Prowincja jest przemilczana, bo niewielu ją kontroluje. Pewnie dlatego, że znam tylko cytat o wybuchu rewolucji islamskiej . Hm, teraz opieram się na twojej wypowiedzi. Popatrz ile może zrobić jeden Basajew? Okazuje się, że nawet bojownicy o wolność są podzieleni i nikt nikogo nie kontroluje. Samowolka totalna. Porównywalne do tego, co dzieje się w Afganistanie.
  6. none

    Aktualności

    A jakie są źródła prorosyjskie? Na razie z nieprorosyjskich wynika jedynie, że nie wiadomo ile ludzi i jakich ludzi zginęło na tej wojnie. Nie rozumiem kawałka od "Ale z tych wszystkich..." Ja to widzę tak, jakbyś napisał, że mogła zginąć jedna czwarta narodu czeczeńskiego, bo nie tylko sami Czeczeni giną. Jednak brzmi to dziwnie, więc chyba nie załapałem. A jedna czwarta mogła i zginąć, tylko pytanie ile to jest w liczbach bezwzględnych. Nie mogą tam działać od tak sobie w pełni swobodnie, to po pierwsze. Po drugie są zdani na informacje z drugiej, trzeciej, czwartej ręki, skoro sami nie liczą i nie identyfikują ofiar. Pytanie, do kogo te ręce należą . Można też zadać pytanie, jak dochodzą do tego, kto dokonał mordu. Prowokacje się zdarzają (np. na Bałkanach), a dziennikarze rzadko są bezstronni. Po trzecie nie są w stanie zebrać do sensownej kupy oderwanych informacji. Ogólnie są jako tako zorientowani, ale jak na swoje możliwości w sposób lokalny. Nie potrafią na to spojrzeć z szerszej perspektywy. Hm, od razu muszę dodać, że napisałem o tej Dubrowce w kontekście poprzednich rozważań, czy to terroryzm, czy nie. Zła kompozycja posta, musiała cię wprowadzić w błąd. Eee, nie uważam, że partyzantka działa metodami terrorystycznymi, bo to byłaby bzdura. Oni prowadzą wojnę. Z kim Basajew współpracuje, a z kim nie, to ja nie wiem. Nie wiem też, na co ma wpływ, a na co nie. Wydaje się, że robi, co mu się podoba. Patrząc na jego wypowiedzi jest istotną postacią, jeżeli chodzi o politykę bojowników o wolność. Patrząc na metody zgodne z poglądami ekstremistów islamskich, ma z nimi dobry kontakt, a to ekstremizm jest jednym z głównych dostarczycieli broni dla Czeczenów, więc IMO i to wskazuje na silną pozycję Basajewa. Eee, nie miałem na myśli, że da się zniszczyć. To nie była żadna alegoria . Chodziło mi o zaprezentowanie, że kultura na każdej wojnie cierpi. Nawet na takiej, którą prowadzi wielce cywilizowany, demokratyczny i oświecony naród amerykański.
  7. Hm, nie znam szczegółów tego wspierania ani w ogóle o tym nie słyszałem, więc nie będę się wypowiadał. Moim zdaniem warto by było sprawdzić co on dokładnie wspierał, bo może zbyt uogólniasz. Ale to tylko hipoteza. Nie czytałem. Antysemitą był. Zwracam uwagę tylko na to, że jeszcze wówczas antysemityzm miał treochę inne znaczenie. A jego antysemityzm znam z "Myśli nowoczesnego Polaka", a tam antysemityzm był bardzo łagodny. On nie mówił, żeby mordować Żydów, ale żeby być dla nich konkurencją, by nie dominowali w życiu ekonomicznym kraju. Hm, moim zdaniem mylił się, co do Żydów, ale miał rację, co do bycia aktywnym. Ja osobiście nie zgadzam się do końca z Dmowskim. Choć po części się i zgadzam. O Jezu, no, ciężko nazwać umacnianie narodu złą ideą. Niezależnie od jego poglądów i tak go cenię za to, jak on cenił Polskę i za to, co dla niej robił. A robił bardzo wiele. I jak napisałem MYLIŁEM SIĘ. Dmowskiego należy szanować, bo jego działalność polityczna na arenie międzynarodowej zasługuje na szacunek. PS. Można by się zastanowić nad słusznością jego wycieczki do Japonii w 1906 (chyba).
  8. none

    Aktualności

    E tam , ja z rodziną nie miałem problemów na granicy. Co prawda mój ojciec ma dosyć popularne nazwisko na wschodzie, więc go musieli sprawdzić w takiej książeczce. Ale tak to luzik. Ja tam z nimi nie miałem problemów. Nie zdarzają pomyłki??? Wow, sądzę, że się zbyt optymistycznie nastawiłeś, co do możliwości i umiejętności Rosjan .
  9. Heh, dzięki za poprawkę. Mam talent do takich wpadek. Wybacz stary, ale musisz się pochwalić konkretami. Co mu dokładnie zarzucasz?
  10. A, ja tylko na chwilkę. Chciałbym ogłosić coś ważnego, ale starego jak zeszłoroczny śnieg. MYLIŁEM SIĘ Biję się w piersi po trzykroć i wyznaję moje grzechy. W wyniku braku mojej wiedzy swego czasu w rozmowie z Sir Lukasem (mam nadzieję, że przeczyta te słowa pełne skruchy ) gorąco się sprzeciwiałem stawiania Dmochowskiego nad Piłusdskiego albo przyrównywania czy coś tam, czego już nie pamiętam. Tak czy siak poznałem jako tako życiorys i ułamek twórczości Dmochowskiego i spostrzegłem się, że wiedza wyniesiona z liceum ma się nijak do minionej rzeczywistości. Teraz bardzo cenię Dmochowskiego za jego działalność polityczną i umiejętności pisarskie. Muszę też dodać, że strasznie boli, kiedy się patrzy, jak Młodzież Wszechpolska strasznie spłyca i zeszmaca myśl tego człowieka, kłamliwie twierdząc, że się nią kieruje w swojej działalności.
  11. none

    Aktualności

    Co prawda nie do końca zgadzam się z tym, czego nie cytuję, ale wdawanie się w szczegóły doprowadzi do pisania kolejnych wielgachnych postów, a ja już na to czasu nie mam, nie mówiąc o siłach . A ty sprawdzałeś? Nic mnie złego w Rosji nie spotkało, więc nie musiałem się użerać z policją. Za to musiałem załątwić zameldowanie i przedłużenie wizy, a z tym nie miałem problemu. Szczególnie w porównaniu z meldowaniem się na Białorusi, gdzie trzeba było wypełnić 18 druczków (po sześć na głowę, byłem z częścią mojej rodziny), nie mówiąc o płaceniu za nie. Nie wiem, na czym polega dokładnie twój zarzut. Moim zdaniem, to oni wówczas nie mieli takich zamiarów. Po prostu Dudajew skorzystał z nadarzającej się okazji, czyli napięcia w państwie związane z przemianami. Ale za ZSRR była zupełnie inna sytuacja. Wtedy to było jedne wielkie państwo. Nikt nie czuł się kimś innym (szczególnie, jeżeli chodzi o narody o tak słabej tożsamości, choć Czeczeni na pewno czuli się inni z powodu religii). Dudajew nie był swoim człowiekiem - każdy Czeczen był swoim człowiekie, tak samo jak reszta spośród pozostałych kilkudziesięciu narodów. Dla przykłądu - Ukrainiec był u władzy, Gruzin był u władzy. Potem to się wszystko rozwaliło. Kiedy? W XIX wieku? Jestem ciekawe skąd wiesz o takiej ilości ofiar. Może zgłoś się ze swoim źródłem do Panoramy. Przecież dziennikarze nie mogą tkwić w tym błędzie. Nie zgadzam się. Dubrowka tak czy siak skończyłaby się źle. Tamte żony, matki i kochanki nie poszły do tego teatru, by coś wywalczyć, ale by się poświęcić. Co zresztą zostało zgrabnie wykorzystane przez "bojowników o wolność". Tja, jest to już niestety zamknięte, błędne koło nienawiści. Rosjanie tylko atakują cele militarne. Oczywiście pomyłki się zdarzają. Tak samo z USA i ich "chirurgicznym" atakiem na cele w Pakistanie. Wow, co za zdystansowany osąd z twojej strony . Lepiej się upewnię, mówisz o tym prorosyjskim, nowym prezydencie? Nie przeceniałbym władzy Putina. W Rosji jest bardzo silne lobby biznesmenów (np. tych z Jednej Rosji). To oni wymusili ugodę w sprawie gazu z Mołdawią i Gruzją. O przepraszam, może z samą Al-Kaidą nie, ale z ekstremizmem islamskim na pewno mieli. Przecież niby z kim handlowali tą bronią i narkotykami. I ja nie twierdzę, że Czeczeni są w samej Al-Kaidzie, ale na pewno wzorują swoje postępowanie (patrz - terroryzm). Eeee, sami te wojnę wywołali. Ich kultura za ZSRR miała się dobrze. Tak samo mogli o swoją kulturę zadbać za pokoju między dwiema wojnami. Ponadto ich kultura jest słabieńka. Świadomość narodowa niewykształtowana. Głównym spoiwem nadal pozostaje religia. Nie ma zwykłych wyznawców islamu . Islamskie narody wytworzyły bardzo bogate kultury. Stary, proszę, nie chrzań , przecież Czeczenia miała się dobrze ze swoją kulturą. To Czeczeni wywołali obie wojny. Na własne życzenie sobie Rosjan sprowadzili na głowy. Naprawdę, co im przeszkadzało rozwijać swoją kulturę między obiema wojanami? Hm, podejrzewam, że odłożyli książki na półkę i skoncentrowali się na bandytyzmie . Czemu Rosjanie nie niszczą innych kultur? Nie, nie, nie, to się w ogóle kupy nie trzyma. Oczywiście, przeciętny Czeczen, który doznał krzywdy na wojnie, na pewno myśli o pomście i dlatego walczy. Pojęcie niepodległości też pewnie jakoś tam funkcjonuje. Ale to wszystko trzymają w garści ludzie bardzo cyniczni, którzy łatwo nie zrezygnują z dochodowej działalności przestępczej. Słucham? Hm, kto wie, do korupcji jest tam klimat. Ale na pewno nikt nie wyznaczył mafiosów działających między wojnami.
  12. none

    Aktualności

    SZYPIE Dopóki nie banują nas moderatorzy, to jest dobrze . O stary, myśmy tu obgadywali czasy z czasów Piastów . Dopóki Dubrowka nie jest w książkach historycznych - jest aktualna. Szczególnie, że wpisuje się w trwającą wojnę. Ponadto ja obgaduję tu każdy temat, który ma związek z teraźniejszością. A dla mnie akutalne są fakty, które zaistaniały za mego krótkiego jak na razie życia. No i zgadzam się z tym, co powiedział szypie w tej sprawie, gdyby przyjąć jego interpretację twojej wypowiedzi.
  13. none

    Aktualności

    Nieprawda. Napisałem, że nie słyszałem, żeby ktoś został ukarany za 11 września. A chodziło mi o to, że o takich rzeczach się nie mówi, chyba że dotyczą naszego kraju. A u nas nie trąbili o ukaranych w USA za 11.09, co nie oznacza, że nikogo nie ukarali. Tak samo z Rosją. Założę się, ze wykopali kogoś. Przynajmniej dal pozorów. Mówiłem, Ruscy to chamskie świnie - proszę bardzo, ale proszę przynajmniej nie robić z nich idiotów . Hm, coś słabe te ruskie świnie. Przeżyło aż 1000 zakładników. Coś oni strasznie neskuteczni w tym mordowaniu ludzi. Nie lepiej było znowu użyć tego gazu i poczekać, aż dzieciak się poduszą własnymi językami? Założę się, że w ktoś z rosysjskich służb też beknął. Od razu zaznaczam, że się nie znam na tym i nie mówię z punktu widzenia kogoś, kto ma stuprocentową pewność. Przydałby się się arg. Hm, nie bądź śmieszny. To niczego nie udowadnia. Każda broń może może być wzięta z arsenału wojskowego i przeznaczona do użycia w czasie wojny . Dynamit spełnia TWOJE wymogi broni chemicznej . Musisz się bardziej wysilić. I prawdę mówiąc, może to być broń chemiczna. Najwyraźniej w pełni dozwolona. I jej celem nie było uśmiercenie, tylko pozbawienie przytomności. Większość zgonów nastąpiła w wyniku udławienia się własnym językiem bądź wymiocinami. Tu się mylisz. Pisałem to wszystko, by ci pokazać, że to z twojej strony jest coś nie tak. Po prostu wg ciebie KTOKOLWIEK, kto broni Rosjan, Putina bądź pewnie kogokolwiek, kto mówi po rosyjsku , jest komuchem, lewakiem czy co tam byś nie wymyślił. Niestety jest to głupota. I powiem to jeszcze raz, pokaż mi te fragmetny, na podstawie których dozedłeś do takich wniosków. Jak już wspomniałem, dla mnie to on może być czołowym komunistą w Polsce, ale zawsze pozostaje naukowcem. A jego praca naukowa robi na mnie wrażenie. Hm, zamiast niezależnych źródeł sam przeczytaj i możemy pogadać. Twoje psioczenie, że to komuch mnie w ogóle nie rusza.
  14. none

    Aktualności

    Heh, byłem zdyscyplinowany i nic nie pisałem na forum przed sesją . Dyskusja z mac apem pochłonęła cały mój pierwszy semestr i trzeba było nadrabiać . Wątpię. Oczywiście i z mojej strony i z twojej strony to są tylko hipotezy i obaj w sumie wiemy dokładnie tyle samo, czyli nic. Ale zwróć uwagę, że wyborów w mediach czepiano się jedynie w Czeczenii. Nie słyszałem słów oburzenia ze strony rosyjskiej komórki Organizacji Helsinskiej na temat wyborów gdzie indziej. A przyznasz chyba, że te wszystkie regiony (to nie państwa) kaukazkie są obiektem szczególnego zainteresowania. I nie pomoże gadanie, że rosysjka Organizacja Helsinska też przekupiona. Oni swobodnie krytykują wszelkie działania Putina. A tutaj nic nie potrafię powiedzieć. W ten sposób można odszukać spiskową aferę gdziekolwiek. Jeżeli mi się zechcę to ci tak naopowiadam o 11 wrześniu, że nie będziesz w stanie mi udowodnić, że się mylę. Chyba że masz dostęp do wszelkich akt związanych z tą sprawą . Przekupstwo, swoi ludzie - nazywaj to jak chcesz. Coć najwyraźniej całkowicie źle podobierai sobie ludzi. Ponadto nie zgadzam się. Dudajew był w armii radzieckiej - to prawda. Ale to o niczym nie świadczy. Taki Chruszczow był Ukraińcem a Stalin Gruzinem. Ale to były zupełnie inne czasy. Czeczenii nikt nie podejrzewał i po pierestrojce, kiedy to Gorbaczow wywalczył wolne wybory w całym kraju i dla każdej prowincji, nikt się nie czepiał Czeczenów, bo nie było potrzeby. Większe problemy mieli z Litwą, Łotwą i innymi krajami, które chciały się oderwać. Czeczenia siedziała cicho. Jak tylko wybrano Dudajewa ten zaczął się burzyć. Nie wiem, o co mu chodziło, ale stosunki rosyjsko-czeczeńskie bardzo się ochłodziły, aż Dudajew zaczął uprawiać niedopuszczalną samowolką. Che, che, nabijał się z Jelcyna ile wlezie. A Maschadow to już w ogóle nieswój człowiek. Został wybrany w absolutnie wolnych wyborach, kiedy to Czeczeni robili na swoim podwórku co tylko im się podobało. Rosjanie wycofali się z Czeczenii i nie mieli wpływu na wybory. Nie wiem, w jaki sposób Maschadow pokazał, że jest swoim człowiekiem. No, skoro mieli jakiś rzeczywiście dobry plan, to spoko. Ale na pewno nie mieli zamiru mordować kogo popadnie. Ale masz rację, nie ma co dzielić włosa na czworo. No nie, to nie jeat broń chemiczna. Che, che, każda w sumie broń to chemia, jak cały zresztą świat. Dynamit też można uznać za broń chemiczną . Taki gaz łzawiący to nie jest broń chemiczna, nie? Co ty mnie czarujesz ??? Chyba zapominasz o jednym ważnym szczególe. To Czeczeni zaatakowali Dubrowkę i Biesłan i to Czeczeni wzięli zakładników, np. dzeci. I to Czeczeni są tutaj źli. Przykro mi, ale taka jest prawda. Ja wiem, że Ruscy zabijali każdego zakładnika, na jakiego trafili . Ale nie zrobiliby tego, gdyby nikt im takiej możliwości nie dawał. Jakkolwiek by nie oceniać Rosjan, to Czeczeni są winni śmierci zakładników. Bo albo sami ich zabijali albo narażali na działania "ratunkowe" służb rosyjskich. Pamiętaj o tym. A to była zbieranina. Doświadczonych wojowników tam było chyba trzech. Chyba już ci kiedyś mówiłem, że to tak działa, kiedy się ma mało wyszkolonych ludzi. I moim zdaniem koniec końców by doszło do detnacji na Dubrowce. Jeżeli chodzi o Allaha, to mówił to tylko jeden z nich. O Czeczenii mówił drugi. Natomiast cała siła ognia tego oddziału stanowiły wdowy i byłe matki, które obłożoły się materiałami wybuchowymi i ubrały się w stroje pogrzebowe (o ile dobrze pamiętam). I one tam nie poszły, by walczyć za Czeczenię, ale by pomścić. By poświęcić to, co im zostało w wyniku tej wojny, czyli ich życia, bo nic więcej już nie miały. Nie słyszałem ani o jednym. Ale w ogóle się tym nie ineresowałem ani nasze media się tym nie interesowały. Nie słyszałem, żeby ktoś ważny beknął a 11 września, a słyszałem o różnych kwasach. I wcale nie uważam, że w USA nie ma demokracji . Phi, ja jestem spokojny. Putin wyciągnął przjazną rękę. Powiedział, że Polacy i Rosjanie to wielka rodzina. Teraz nas muszą uważać . To Putin przejął inicjatywę i dał znak chęci na ocieplenie sotosunków. Jak nasi będą teraz psioczyć, to wyjdzie na to, że to my jesteśmy źli . Hm, tak samo może pokazywać przypadek żołnierzy katowanych przez Brytyjczyków. Fala to rzecz całkowicie normalna. A pan Iwanow (czy kto tam się tym zajmuje) na pewno upupił winnych. Nie mówię o zwykłym poczuciu sprawiedliwości, bo w to pewnie nie uwierzyłbyś. Ale choćby dlatego by załatwić kretynów, którzy rzucają cień na cudowną armię rosyjską . A sprawa, o której mówił, to fala ogólnie, a nie ten konkretny przypadek. A Putin zaniża raczej z powodu swoich rodaków. Przecież wojna w Czeczenii jest bardzo niepopularna. Heh, Jelcyn wygrał wybory na obietnicach, że doprowadzi do pokoju. Moim zdaniem dlatego. Cały świat świetnie sobie zdaje srpawę ze skali tej wojny.
  15. none

    Aktualności

    SZYPIE Nie od dziś? Ja się właśnie dopiero od ciebie o tym dowiaduję . Skoro to banda przekupionych palantów, to po co prowadzą samo śledztwo? Moim zdaniem przesadzasz. Rosja to państwo federacyjne. Ma wystarczającą kontrolę nad autonomiami. Wytarczy spojrzeć na Czeczenię. Jak spójność państwa jest zagrożona to swobodnie może interweniować militarnie. I jeżeli tak przekupuje każdego, to chyba strasznie żydzi , bo coś Dudajewa nie przekupili, a potem Maschadow też nie czuł się za bardzo usatysfakcjonowany . Jedyna autonomia, która została ograniczona, to Czeczenia, ze względów wiadomych. Doprawdy przekupstwo Rosjanom w ogóle się nie opłaca, skoro zawiadują jedyną armią federacji rosyjskiej. Obruszyłem się tylko dlatego, że mój światopogląd, który się wylewa z moich postów, zawiera niewiele mówiącego o moich poglądach politycznych. IMO równanie ludzi, którzy krytykują USA albo nie daj Boże bronią Rosji do komunistów czy lewaków jest bezpodstawne. Dawno temu uzasadnione, ale nie dzisiaj. Skoro moje teksty zieją lewicowością, to wskaż mi te istotne fragmenty. Moim zdaniem takowych nie ma, dlatego się obruszam. I to raczej na głupotę argumentowania niż na demaskowanie mojej lewicowości. Do samego Kosowa może i nie, szczegółów nie pamiętam. Ale Bałkanami były zaintersowane mocarstwa europejskie i Rosja. Taka na przykład Austria czy raczej Austro-Węgry były bardzo zaanagażowane w sytuację na Bałkanach. Razem z ich zaangażowaniem (wspieraniem jednej ludności przeciw drugiej, branie terenów pod swój protektorat i pewnie inne działania) przyszły idee narodowościowe (nacjonalizmy wówczas kwitły w Europie) a na dodatek dodatkowo poróżniły narody religijnie (np. przez uprzywilejowanie narodów chrześcijańskich). Nie pamiętam dokładnie, ale zaczęło się to gdzieś w drugiej połowie XIX wieku. To chyba wtedy politycy polscy widzieli szansę niepodległości w możliwych konfliktach między zaborcami o Bałkany. Wydaje mi się, ze wyraźnie to zaznaczyłem. Wldenberg sobie ich nie wymyślił. On podaje te, które są najpopularniejsze w literaturze tego tematu i wśród ówczesnych komentatorów a także ludzi, którzy byli bezpośrednio zaangażowani. Podał bardzo bogaty materiał z pras zagranicznych. Zaznaczył, że są to hipotezy, bo badacze tematu mają bardzo ograniczony dostęp do istotnych źródeł z racji tego, że sprawa jest jeszcze bardzo świeża. Z tymi komunistami stajesz się naprawdę żałosny. Na czym polegało bałwochwalstwo tego dzieła o Leninie? Czytałeś? Na twoim miejscu byłbym ostrożny, ponieważ Wladenberg zajmuje się naukowo ruchem socjalistycznym, więc mógł pisać o Leninie. Powszechnie krytykowane za stronniczość? Sprawdziłem w googlach Waldenrberga i jeżeli pierwsze sto kilkadziesiąt stron (które chciało mi się przeglądać) uznać za miarodajne świadectwo powszechnej opinii (w co wątpię), to nie jest on powszechnie krytykowany. Ponadto on Serbów nie tyle wybiela, co broni. Broni przed jednostronnym traktowaniem tego konfliktu, którego IMO skomplikowanie oddaje z pieczołowitością. I to nieprawda, że zwalał winę na Słoweńców i Chorwatów. W końcu pisał też przecież o Kosowie. Winę także wskazywał po stronie Albańskiej. Ale Serbów również nie oszczędzał (np. przy analizie historii serbko-albańskiej). On nie pisze historii na nowo, tylko polemizuje z pewnymi zakłamaniami, które panują/owały w tym temacie. Posługuje się przy tym bogatymi źródłami, jako dowodami (czym mnie do siebie przekonuje). Dla przykładu wykazał hipokryzję jednego dziennikarza z Wyborczej, który niby znał się na temacie. Ponadto oprócz komunistycznej działalności Waldenberg naukowo zajmuje się Bałkanami, bo badał tamte tereny z punktu widenia etnografa i etnologa. Ja bardzo pozytywnie oceniam jego rzetelność, a już na pewno ostrożność w ferowaniu wyroków. I powiem ci, że mógłby być największym komunistą na świecie (zresztą, co złego w komunizmie?). To wcale mu nie odbiera prawa do bycia naukowcem i do pisania prawdy. Prawdę mówiąc, nie wiem, o co ci chodzi. Akurat tutaj problemem nie jest liczba ofiar, ale charakter zbrodni, o czym raczej jasno napisałem w moim poprzednim poście. Jeżeli chodzi o liczby to granice ciężko wyznaczyć, ale często nie ma się wątpliwości - np. przy Holocauście czy sytuacji Ormian (yu chodzi o rozróżnienie między czystką etniczną a ludobójstwem). Jak już napisałem, to twoja sprawa jak to nazywasz, ale pamiętaj, że oficjalnie uznanie tej czy innej zbrodni za ludobójstwo niesie z sobą pewne istotne konsekwencje (np. w kwestii odszkodowań czy w kwestii prestiżu). O granatniku napisałem, jak i również o miotaczu. Ja, none, nie wykluczam, że to mogłaby być prawda, ale byłoby to tak bez sensu, że nie wierzę. Za to wykluczam z całym przekonaniem interpretację tego zdarzenia jako prowokację KGB czy umyślne zwiększanie ofiar wśród zakładników, czy wszelkie inne tego typu bzdurne w mojej opinii wnioski. Każesz mi takie deklaracje pisać, jakbyś miał jakieś dowody . Chcesz mnie wpuścić w pułapkę ? Jeżeli dysponujesz np. tekstem tego raportu itd., to daj poczytać. We wszystkich znanych mi relacjach z tego wydarzenia (wliczając to film dokumentalny któregoś dnia na dwójce ) nie było mowy o miotaczu ognia. Z wyjątkiem tej Wyborczej ofkoz. Czy możesz mi wyjaśnić jaki był cel podpalenia budynku? Zaskoczenie terrorystów tak głupim działaniem i zobaczenie, co zrobią??? A co do tych matek, które widziały miotcz ognia w użyciu... Hm... wybacz, ale jakoś wątpię. Po pierwsze taka mamusia to raczej by się przejmowała swoim dzieckiem. Interesowanie się tym, co sę dzieje spada na dalszy plan. A wymaganie od niej by w takim stresie potrafiła zidentyfikować działanie miotacz ognia to lekka przesada. Raczej marny świadek. I na koniec zaznaczam, że o czołg się nie spieram. Wyczytałem, że jest w raporcie, więc nie mam wątpliwości.
  16. none

    Aktualności

    Tego posta nie mogę usunąć.
  17. none

    Aktualności

    Niestety zamiast forum pojawia jakieś głupie "warning mysql coś tam" , więc nie mogę cytować ostatniego postu mac apa, a przynajmniej ostatniego gdzieś do 22 grudnia, bo wtedy ostatni raz na oczy widziałem forum. Brak cytowania to jeszcze bym przełknął, ale niestety nie pamiętam wszystkich szczegółów, do których chciałbym się odnieść, więc bez mojej chęci, ale najprawdopodobniej ominę parę spraw komentowanych przez mac apa . Mój problem polega też na tym, że w styczniu już nie mam zamiaru brać udziału w dyskusji, ponieważ zbliża się sesja, a pisanie na forum zabiera czas i energię. W bibliotece raczej powinienem czytać lekturki zamiast pisać wielgachne posty . Oczywiście najprawdopodobniej wrócę do dyskusji aktualnej gdzieś na początku lutego. Przykro mi, jeżeli jest to niewygodne dla innych uczestników. Zrozumiem, jeżeli zostanę wówczas zignorowany . Pzkw VIb Chodzi mi o to, że mi się sama łapka podnosi za tym, żeby zamieszkać w USA, a nie w Rosji. Otóż nie znasz mnie, więc ryzykownie strzelasz. Powiem ci, że to dla mnie abstrakcja i bezsensowne gdybanie. Jestem w pewnym sensie patriotą i uważam mój kraj za mój dom i wyprowadzanie się za granicę (nawet dla lepszego życia) mierzi mnie i w życiu tego nie zrobię. Natomiast nie rozumiem, w czym USA jest lepsza od Rosji? Bieda jest i tu, i tu. W Rosji może i trochę większa, ale też trzeba pamietać, że to zupełnie inny kraj. Fundamentalną różnicą jest choćby rozmiar kraju i jego historia. Ale w niczym innym chyba nie ustępuje USA. Przemysł muzyczny? Rosja ze względu na wielkość runku zbytu jest bardzo popularna w przemyśle rozrywkowym i masz tam dostęp do wszelkiej muzyki, jaka ci się wymarzy. Ponadto Rosjanie zamiłowani w swojej tradycji i tożsamości inwestują w odświeżanie swoich zdobyczy kulturalnych i również zdobyczy kultury światowej. Wystarczy spojrzeć na rynek książkowy - jeden z największych, bo Rosjanie to bardzo zaczytany naród. Amerykańce mają swój Hollywood, ale i Rosjanie pod tym względem za bardzo nie odbiegają od tamtych. Pewnie, nie chodzi tu o ilość, ale o jakość. Twórczość Nikity Michałkowa, takie udane debiuty jak "Powrót" czy "Nocna Straż" - filmy na światowym poziomie. W dziedzinie nauki też Rosjanie zdobywali wielkie sukcesy i mają duże doświadczenie. To może piractwo . Z tym jest tam problem, ale sytuacja jest bardziej skomplikowana niż u nas. Piractwo jest tak samo akceptowane na Łotwie czy Białorusi, bo ludność tych krajów nie jest tak bogata, żeby sobie pozwolić na rozrywkę, a piractwo stało się ważną częścią gospodarki . Dlatego przymyka się na to oko w imię wyższego dobra, czyli mniejszego bezrobocia. A Rosjanki, mmmm... palce lizać, ich najlepszy towar eksportowy . Doprawdy nie wiem, w czym Rosjanie ustępują Amerykańcom???? Za to bez wątpienia Polacy w wymienionych aspektach niestety ustępują Rosjanom. Przynajmniej pod względem rynku muzycznego i książkowego jest u nas skandalicznie. Nie mówiąc o miernej (współczesnej) twórczości filmowej . A tak poza tym używanie tego argumentu (bo w sumie chyba chodziło o biedę) w dyskusji o demokracji rosyjskiej jest, hm.... no takie, że ręce opadają. Wpierw zaszłe, zaszłe zaszłości. Przyznaję, że totalnie mi się pomerdało i pisałem ogólnie o stosunkach gospodarczych, a za przykład podałem inwestycje. Przykład niefortunny w przypadku porównania USA z Rosją. W tej sprawie mac ap ma rację. Też inwestycje należą do stosunków gospodarczych, choć gdy wcześniej temu zaprzeczałem jawiło mi się to mniej wyraźnie . Wietnam No ja nie wiem, czy Vietcong został przez USA pokonany. Po pierwsze nigdzie nie znalazłem zdania "i wtedy USA pokonały vietcong". Ostatnia wzmianka o vietcongu, jaką znalazłem mówi raczej o pertraktacjach, jakie prowadził Nixon z przedstaiwcielami vietcongu i armii pólnocnowietnamskiej. Mam też wątpliwości, ponieważ Amerykanie systematycznie się pod koniec wycofywali. Sukces nad vietcongiem powinien raczej skutkować innymi działaniami. Słabość Amerykanów w walce z partyzantką została poświadczona wietnamskim atakiem na Sajgon, ówczesną stolicę Wietnamu Południowego. Zresztą nie można mówić o sukcesie, ponieważ vietcong to tylko partyzantka, a pozostawała jeszcze armia Wietnamu Północnego. Amerykańce przegrali i tyle. Njalepszy dówód - Socjalistyczna Republika Wietnamu. Twierdzenie, że to opinia publiczna zmusiła Amerykańców do wycofania, też jest ryzykowna. To nie świadczy o tym, że USA nie przegrały, ponieważ opinia publiczna wzburzyła się ponad pięćdziesięcioma tysiącami ofiar po stronie Amerykanów - więc miały na to wpływ porażki Amerykańców (trzeba też zwrócić uwagę na propagandę, krytykowaną m. in. przez flim "Czas Apokalipsy"). Ale to twierdzenie jest ryzykowne z innej strony. Ruch antywojenny był de facto nie taki duży i ograniczał się do paru większych miast. Zresztą głównie przejawiał się w kulturze hipisowskiej, która znalazła sobie jakąś wyższą ideę, ale ruch ten był tak naprawdę dosyć marginalny i raczej kładł nacisk na ćpanie. Jeżeli już władze amerykańskie brały pod uwagę czyjekolwiek zdanie, to należało ono do żołnierzy, których morale sięgnęło dna. Dochodziło nawet do zabijania własnych dowódców. Ludobójstwo A przypomniałem sobie, że kiedyś tam mi mac ap zadał pytanie, czy Katyń to było ludobójstwo, czy nie. Oczywiście, że nie. Zdaję sobie sprawę z tragedii, która się wydarzyła w Katyniu, ale bez przesady z tą martyrologią. Bez przesady, choćby z powodu ówczesnego sąsiada Katynia, czyli Holocaustu. Ale powoli. Katyń nie pasuje z samej definicji ludobójstwa. Ponadto ludobójstwo to jednak bardzo, ale to BARDZO poważna sprawa. Mówimy tutaj o skali Holocaustu, o skali morodwania Ormian przez Turków, o zbrodniach Saddamowskich, o Ruandzie. Przyrównywanie tego do Katynia jest moim zdaniem bezczelnością i brakiem wyobraźni w imię pustego podkręcania narodowej martyrologii (ogólnie, nie bierz tego do siebie, mac ap). Katyń wg mnie świetnie obroni się sam w wymiarze własnej tragedii. Też trzeba pamiętać, że ludobójstwo to coś więcej niż czystka etniczna. W konfliktach jugosłowiańskich mieliśmy do czynienia jeszcze z czystką etniczną. Czystką etniczną była też masakra chrześcijan w Nigerii we wrześniu 2001. Natomiast Katyń (nie wiem, jaki jest fachowy termin) to pewnie zbrodnia wojenna albo czystka. Zresztą nic niezwykłego - jest efektem konsekwentnej polityki Stalina wobec dowództwa wojskowego, którego tenże bał się w sposób paranoiczny. W ZSRR chyba zamordowano gdzieś ze 100 tys. oficerów i generałów - co też w historii nazywa się czystakmi (chyba nawet wielkimi). I oczywiście śmierć człowieka jest obiektywnie zła. Ta gradacja tragedii czy tutaj raczej typologia , ma znaczenie w przypadku prawnych konsekwencji takiego, a nie innego określenia danego wydarzenia. Wszyscy się biją o ludobójstwo w Katyniu ponieważ to oznaczałoby pewne sankcje nałożone na Rosję, typu jakieś odszkodowania czy coś w tym stylu. Ma też pewnie znaczenie prestiżowe - tzn. nasi chcą w ten sposób dogryźć Rosji. Żeby nie być tutaj aż tak stronniczym, powiem, że swego czasu w Norymberdze ZSRR próbował nadać temu wydarzeniu status ludobójstwa (tylko, że popełnionego przez Niemcy). I tak samo moja krytyka odnosi się do ZSRR-u w tym temacie. Szczególnie, że mówimy tutaj o skrajnej obłudzie, co jest normalką czasów stalinowskich. Jak to none niecierpi USA, że aż dostaje gęsiej skórki. Argumentowanie w tej dyskusji, że niecierpię USA, jest bezsensowne. Jak mam rozumieć tak rozpaczliwą obronę swojego stanowiska? Wystarczy wytknąć USA błędy i już się źle postępuje, i to obiektywnie źle? No cóż, zdaję sobie sprawę, że moje zasady oceniania postępowania państw nie wynikają tak jasno z uszczegółowionej do granic absurdu dyskusji, więc może je po prostu podam. 1. Otóż wojna jest zła obiektywnie - sprowadza na ludzi chaos, śmierć, zniszczenie itd. Ocenianie postępowania na wojnie jest czystą głupotą, wg mnie. Taką filozofię przejąłem z filmu Czas Apokalipsy. Mówienie, że takie zabijanie ludzi jest gorsze od innego zabijania ludzi to czysta hipokryzja i jakaś forma cynizmu. Wojna immanentnie nie podlega takim ocenom. A wystawianie takowych świadzczy o naiwności i nierozumieniu istoty wojny. 2. Każdy, kto rozpoczyna wojnę, od razu dostaje ode mnie minusa. Jeżeli jest do tego zmuszonym, to jeszcze niech będzie (choć nadal nie przestaję wówczas podchodzić do tego ostrożnie). Jeżeli ktoś wywołuje wojnę z powodów niewystarczających, które na dodatek okazują się mocnym naciąganiem lub wręcz przekłamaniem, jest dla mnie kimś złym (i to chyba nawet obiektywnie). Mac ap zarzucił mi niekonsekwencję w moich poglądach, bo zarzucam USA łamanie praw człowieka w Iraku, czego w przypadku wojny robić nie powinienem. Nie mam teraz przed sobą tekstu i nie pamiętam, w jakim to dokładnie kontekście było, więc będę strzelał. Mogłem o tym mówić w nawiązaniu do tej szlachetnej strategii oszczędzania przeciwanika na wojnie przez USA. Mogłem też się sprzeciwić mac apowi, który twierdzi, że Amerykańce są na tej wojnie dobrodziejami i nie ma im czego zarzucić. Nazwał mac ap (o ile dobrze pamiętam) nawet sytuację w Abu Ghraib jako przypadek jednostkowy. Ostatnie wydarzenia z tymi więzieniami CIA zwróciły uwagę, że to nie jest jednostkowy przypadek. I nawet te więzienia w Europie nie muszą istnieć. USA mają przecież więzienia w Guantanamo i w Egipcie, no i oczywiście w Iraku. Więc chodziło mi tylko o fałszowanie czy może koloryzowanie wojennej rzeczywistości przez mac apa. Też mac ap nie rozumie mojego stanowiska wobec Rosji. Ja się sprzeciwiam pewnym mitom, które wynikają z antyrosyjskiego klimatu w mediach. Ale to nie znaczy, że uważam, że Putin wszystko robi cudownie i jest najuczciwszym politykiem, jakiego można sobie wyobrazić (Putin też oficjalnie zakończył wojnę w Czeczenii - IMO, bzdura; również nie wiadomo po co zmniejsza liczbę ofiar w Czeczenii wśród żołnierzy rosyjskich - wg niego ok 3 000, wg organizacji matek ofiar - ok. 14 000 - chyba dla pustego chronienia prestiżu swojego kraju). Każdy popełnia błędy i źle wybiera. Tak samo z drugiej strony USA też robi coś dobrego. Np. nie widzę nic złego w interwencji w Somalii. Była mizerna, niewiele dała, ale przynajmniej była. Równie dobrze mogli olać. Ale w życiu się nie zgodzę z antyrosyjską postawę, która każdy najmniejszy fakt interpretuje w sposób najgorszy z możliwych, byleby dogryźć Rosji i Putinowi. Rozumiem historyczne napięcia między Polską i Rosją, ale bez przesady! Irak Oficjalne przyczyny wojny w Iraku. Broń masowego rażenia (główna przyczyna), chemiczna, biologiczna czy jakiej tam Saddam nie produkował. To okazało się kłamstwem. Potem próbowano naciągać pod to pewne fakty, ale się nie udało. Następnie oskarżano Saddama o współpracę z Al-Kaidą, co również okazało się bzdurą. Wręcz absurdem, ponieważ Al-Kaida, jako organizacja o podłożu religijnym miała niewygodną dla Saddama wizję państwa. Rządzić powinni przywódcy religijni, a nie jakiś samozwańczy dyktator. Więc oni się raczej nie lubili. Ostatnim i jedynym pozostałym przy życiu argumentem są te wielgachne zbrodnie Saddama. Oczywiście nikt tutaj nie przeczy, że Saddam był wielką świnią. Ale niestety ten argument nie jest taki oczywisty. Skoro jest jedynym, to warto się zastanowić, dlaczego Irak, a nie np. Korea Północna? Szczególnie, że wg mac apa moje informacje na temat polityki USA względem tego kraju, zasłyszane u pani Kondolizy, są przestarzałe (moim zdaniem wciąż obowiązują, bo wyjasniają bierność w stosunku do sytuacji w Korei Północnej). Tamtejszy reżim trwa od dawna i chyba nigdy nie zyskał akceptacji USA. W takim wypadku dziwi też bierność USA względem Ruandy swego czasu. Dziwi bierność wględem prześladowań Kurdów w Turcji (ale to dlatego, że Turcja to sojusznik USA ). Dziwi bierność względem sytuacji w Kongu, gdzie wojna domowa doprowadziła już do ok. 2,5 miliona ofiar. Ciekawe w takim razie, na bazie jakiej zasady USA przeprowadziły selekcję, z której wyszło, że to Irak jest w tej chwili priorytetem walki z łamaniem praw człowieka? Można by się też zapytać, dlaczego dopiero teraz? Najwięcej świństw popełnił Saddam znacznie wcześniej. Kiedy USA atakowały, w Iraku był względny spokój. Tłumaczenie, że USA nie wiedziały (jak w przypadku Panamy - oczywiście bzdura, ale o tym później) nic nie da, ponieważ gdzieś od wojny w Zatoce na Irak narzucano różnego rodzaju embarga i ograniczenia hamujące rozwój tego kraju, typu żywnośc za ropę, właśnie z powodów masowych mordów i czystek etnicznych. Dlaczego czekano z tą "palącą interwencją" tyle lat? Dlaczego Bush senior odmówił pomocy szyickiemu powstaniu przeciw Saddamowi? A jak wyczytałem w Polityce, sam Bush namawiał do takiego powstania. Odpowiedź jest prosta. USA bały się powstania szyickiego państwa fundamentalistycznego, dlatego wolały Saddama (co jest klejnym dowodem na nieporozumienia światopoglądowe między Husajnem a Al-Kaidą). I tak oto kwestie geopolityczne wygrały z walką z niesprawiedliwością. Wg mnie to przekonuje, że argument o pomocy dla Irakijczyków jest wyjątkowo naciągany. Też nie przekonuje mnie argument o tym, że mimo załatwiania swoich interesów, USA zrobiła coś dobrego. Tylko przez przypadek. Zresztą słyszałem o tym, że Saddam przez jakiś czas był USA do czegoś potrzebny. Może chodziło o wojnę Iracko-Irańską, ale to tylko moje domysły. Nie znam szczegółów współpracy saddamsko-amerykańskiej. Ale znam inne realizowanie swoich interesów, które nie doprowadziły do niczego dobrego - Noriega, Pinochet, Vietcong, Osama bin Laden. Ponadto to żadne tłumaczenie, że mimo wszystko zrobili jednak coś dobrego. Na razie niewiele. Jedynie jakąś namiastkę demokracji (ale o tym zaraz). Tak samo mogę tłumaczyć ZSRR i 17 września. Ponadto nie wpisuje się to w prawo suwerenności państw, które jest jako tako szanowane po II wojnie światowej. USA twierdzi, że obrona praw człowieka jest w tej chwili ważniejsza niż poszanowanie suwerenności innych państw i próbuje przekonać o tym ONZ i zmienić charakter NATO. Zaczęło się od "katastrofy humanitarnej" w Jugosławii i teraz najwyraźniej jest realizowane w Iraku (bo jak pamiętamy, pozostałe argumenty okazały się bujdą). Ja się wychowałem w świecie pokoju. Pokój ograniczony do Europy, hm, jako tako . Wychowano mnie też w klimacie poszanowania suwerenności innych państw i narodów, poszanowania statusu quo, który istnieje na świecie (a raczej istniał) od zdarzenia tragicznego, mianowicie II wś. Zaognianie sytuacji na świecie, wywoływanie wojen przez kraje, którym powinno raczej zależeć na pokoju, który mógłby doprowadzić do polepszenia życia ludzi, kłóci się z moim pacyfistycznym nastawieniem. W moim odczuciu państwa, które mają przewagę militarną nad innymi, powinny raczej bronić pokoju, a nie wszczynać wojny. Argumenty USA były nieprzekonujące i naciągane. Obrona praw człowieka w Iraku też chyba Amerykanom zwisała, bo to nie na tym argumencie kładli największy nacisk, mimo że jako jedyny dał się jako tako obronić. Dlaczego w takim razie opierali się głównie na kłamstwach? Czy to ma świadzczyć o dobrej woli USA? Wg mnie i wg komentatorów na całym świecie cele USA były wyjątkowo merkantylne. I żeby była jasność, wstydzę się za Polskę, której misja stabilizacjyna (ledwo powyżej 1000 żołnierzy) jest śmieszna. Mamy jedynie robić wrażenia koalicji antyirackiej, bo inaczej wyszłoby na to, że USA same atakują Irak i realizują imperialityczne interesy. Z całym szacunkiem dla naszej armii i jej umiejętności, nie stanowimy w Iraku jakiejkolwiek liczącej się siły. USA dopłaci trochę więcej i będzie nas w stanie tam zastąpić. Więc o wsparciu militarnym mowy być nie może. To było jedynie wspracie polityczne i to wsparcie polityki realizowania własnych interesów, posługując się kłamstwem. Osobiście czuję wstyd, że Polska wzięła udział we wszczynaniu wojny o ropę. Albo mniej ostro - we wszczynaniu wojny niepotrzebnej! Ropa, ropa, ropa. Wystarczy wpisać w googlach "ropa Irak USA" i wszystko jest jasne. Mac ap mnie przekonał, rzeczywiście Amerykańce nie radzą sobie z tą sytuacją w Iraku, jak by pewnie chcieli. Rzeczywiście ochrona ropociągów a nawet samych rafinerii nie jest wymarzona i ma problemy z bojownikami irackimi. Ale przepraszam bardzo, to świadczy tylko o tym, że plany USA nie potoczyły się idealnie, ale plany były i jest to oczywiste. Rzeczywiście kryzys irackiego handlu ropą zaczął się od początku lat 90., kiedy to zaczęto nakładać te wszystkie żywności za ropę. Na początku wojny przemysł ropny Iraku dostarczał ponad dwa razy mniej brayłek rocznie niż na początku lat 90. A Saddamowi zależało na stworzeniu potęgi na bazie handlu ropą. Ostatnie wyliczenia świadczą o powolnym, ale jednak pogłębianiu się kryzysu. Ale mówimy o stanie wojennym, jakkolwiek by go nie nazwano. Zaprowadzenie porządku w Iraku jest dla USA opłacalne, ponieważ koszta wojny spadną, a to one są przyczyną ujemnego bilansu dochodów z tej wojny. Ale jak tylko się uspokoi (już sunnitom pachnie władza i rezygnują powoli z militarnego przejęcia Iraku) zaczną napływać petrodolary . Zwracam uwagę, że to całe odbudowywanie Iraku i przejmowanie przez amerykańskie firmy rafinerii odbywa się na zasadzie podpisywania umów. Późniejsze zrywanie tych umów będzie kłopotliwe, szczególnie, że w Kuwejcie będzie siedzieć armia amerykańskia, która będzie strzec stabilizacji irackiej. I wtedy zaczną napływać dochody. A kto wie, czy nawet nie dojdzie do jakiegoś uzależnienia gospodarczego Iraku. Zresztą już o jakimś uzależnieniu można mówić. Irak ma płacić jakieś kontrybucje wojenne i ma długi w USA w wysokości 120-130 miliardów. Zwracam też uwagę, że pierwsze, co zrobili w Iraku Amerykanie, to przejęcie Mnisterstwa Ropy Naftowej (Ministry of Oil). Che, che, znalazłem nawet fajne zdjęcie w National Geografic (nr 6 (57), czerwiec 2004, str. 87 - artykuł "Sucho w baku?" ) budynku irackiego Ministerstwa Ropy Naftowej obstawionego amerykańskimi żołnierzami. Cel tej inwazji był oczywisty. Zresztą mam na to inny dowód. 27 grudnia w Panoramie i w Wiadomościach usłyszałem o tym, że przedłużamy naszą obecność w Iraku do końca przyszłego roku. Marcinkiewicz tłumaczył się m. in. tym, że rząd iracki gorąco go o to prosił. Wszystko pięknie . W tym samym raporcie był komentarz o tym, że ta wojna nam się nie opłaciła, bo pan Meller i Sikorski (czy tam Sikorowski) nie wynegocjowali kontraktów na odbudowę Iraku oraz nie wynegocjowali udziału w irackiej ropie naftowej (wspomniano oczywiście też o 17 ofiarach po stronie polskiej). Mój dowód polega na tym, że Meller nie negocjował w Bagdadzie, ale w WASZYNGTONIE . Jak to powiedział reporter - Meller wrócił z Waszyngotnu z niczym . Jestem ciekaw, jakby mac ap zaeragował, gdyby to Rosja uznała, że Irak produkuje broń masowego rażenia i zagraża rosyjskiej federacji. Mogliby oskarżyć też Saddama o wspieranie terrorystów czeczeńskich (zazanczam, ze to ta sama religia). Zaatakowaliby Irak i wprowadziliby tam demokrację. Hm, co prawda pewnie działaliby w swoim interesie, no ale przecież zrobiliby też coś dobrego. Demokracja w Iraku. Ciężko mówić o demokracji w czasie okupacji. Szczególnie, że rząd trzyma się kupy tylko dzięki wsparciu wojsk obcego państwa, więc jest podatny na istotne naciski. Szczególnie, że te wojska (zaznaczam, że obce) nie podlegają władzy Irakijczyków. Ponadto Irak będzie przymuszony płacić kontrybucje wojenne i ma dług ok. 120-130 miliardów (powtarzam za Polską Agencją Prasową) - czyli kolejne naciski polityczne. Nie mówiąc już o ograniczaniu kompetencji rządu. Wyczytałem tylko o przykładach - niemożność zawiązywania stosunków międzynarodowych czy podejmowwania decyzji długofalowych, a nie jedynie doraźnych (też wyczytałem w serwisie irackim PAP-u). Ponadto pierwsze wybory rządu odbyły się w sposób przypominający demokrację na Białorusi. Media, kontrolowane przez USA, udostępnione były jedynie wygodnym kandydatom. Łukaszenka dokładnie tak samo kontroluje wybory u siebie (choć tam jeszcze dochodzą jeszcze nadużycia przy wypełnianiu kart do głosowania; nie wiem nic o tym, czy to samo się dzieje w Iraku). Mamy pełną listę kandydatów, ale dla większości są to nazwiska nic nieznaczące, więc ludzie zakreślają tych, o których coś wiedzą i mogą ich ocenić (czyli tych, których zobaczyli w telewizji bądź w gazetach). I tego sobie nie wymyśliłem. O pierwszych wyborach widziałem raport w Wydarzeniach na Polsacie. Nie wiem, jak drugie (tzn. ostatnie) wybory, bo nikt nie komentował ich demokratyczności, ale podejrzewam, że sztuczka z mediami została powtórzona. Natomiast Irakijczycy poszli do wyborów i to jest oczywiste, bo mają możliwość decydowania za swój kraj - jako takiego decydowania, ale zawsze, co jest dla nich szczególnie ważne, ponieważ ktoś obcy wlazł do ich domu, a dom w tamtejszej kulturze jest wyjątkowo ważny. Natomiast dążność Irakijczyków do rządów religijnych pokazały wyniki. Przyznaję, że jak na razie znam wyniki z większości okręgów wyborczych, ale nie ze wszystkich (internetu dawno nie widziałem ), ale jak na razie bezapelacyjnie wygrywa ugrupowanie nielaickie (choć umiarkowane) z jakimś ajatollahem na czele. Zresztą Irakijczycy są bardzo wdzięczni Amerykańcom i tylko ponad połowa chce, aby tamci opuścili Irak . Państwo religijne. Che, che, ależ mi ignorancję udowodnił mac ap . Rzeczywiście w Knessecie siedzi tych dwóch Arabów, bo chyba tyle mają miejsc. Mniejszość arabska ma, okazuje sie, jakąś siłę, choć nie rozwiałem jeszcze moich podejrzeń, czy przypadkiem nie są to miejsca tego typu, jakie ma mniejszość niemiecka w Polsce, szczególnie, że arabski głos jest ważny w Izraelu ze względu na sytuację Palestyńczyków. Mówiąc, że niech ktoś mi znajdzie Palestyńczyka (a nie każdy Arab jest Palestyńczykiem ), nie miałem na myśli, że Arabowie nie są tam dopuszczani, ale że nikt ich tam z Żydów widzieć nie chce. No chyba, że ugrupowania laickie (a takie się zdarzają w państwie religijnym, proszę pamiętać, że mówię w urproszczeniu o zwiłych sprawach) jakoś się umawiają z ugrupowaniami arabskimi, bo chyba jest taka mała koalicja. Jak już wspomniałem wcześniej - w Izraelu są wybory i jest parlament. Ale jest to państwo religijne ze względu na prawdowastwo. Izraelczycy nie mają nawet konstytucji, bo najwyraźniej ciężko dopasować ideały judaizmu do współczesnych potrzeb społeczeństwa (stąd te demonstracje, np. w czasie debaty o ustawie o eutanazji). Zresztą już sam status tej narodowości ma podłoże religijne (zwracm uwagę na problem obywatelstwa, który poruszyłem wcześniej). Nie mówimy potocznie Izraelczycy, ale Żydzi (dużą literą pisane, bo małą, to ma się na myśli wyznawcę judaizmu). Acha, co do nietrafionej monokulturowości, to znowu, nie miałem na myśli, że tam mieszkają tylko Żydzi, choćby ze względu na Palestyńczyków. Ale że polityka państwa jest monokulturowa, oparta na judaizmie. Tak samo mamy we Francji, tyle że tam jest to raczej skrajnie laickie. Ta sama monokulturowa polityka nie zabrania istnienia innych religii - mamy tam islam, chrześcijaństwo czy druzów, sektę izmaelitów. I one wszystkie są akceptowane. Widzę, że przykład państwa religijnego w postaci Izreala mac apowi nie odpowiada. To może coś wyraźniejeszego - Iran. Piękne państwo religijne. A mamy mnogość narodowości: Persowie, Azerowie, Kurdowie, Gilanie, Lurowie, Mazandaranie. Dominuje islam szyicki, ale mamy też sunnicki, mamy chrześcijan, mamy zoroastryzm i bahaizm (choć ten jest zakazany). Mamy wybory, mamy kadencyjność, mamy prezydenta, mamy jednoizbowy parlament i konstytucję. Ale mimo to największą rolę odgrywa przywódca religijny. I ja się pytam, czy to jest demokracja? Mógłbym się nawet zgodzić, ale nie jest to bynajmniej model demokracji europejskiej czy amerykańskiej. I jak mówiłem wcześniej - szczegółów nie znam, bo nie znam wpływu judaizmu na prawdowastwo (prócz sporadycznych przykładów) ani samego judaizmu. Tak samo z islamem. I żeby było to jasne - państwo religijne nie jest jakimś świnstwem narzuconym społeczeństwu. Jest to po prostu inny model systemu społecznego, ważny dla narodów, dla których religia odgrywa rolę bardzo ważną, można powiedzieć, że fundamentalną. Umiejętności konspiracyjne Polaków Nie pamiętam, czemu kładłem taki nacisk na tajne nauczanie. Pewnie zwracałem uwagę, że choćby w tym aspekcie działalności konspiracyjnej Polacy nie dali sobie spokoju. Żeby była jasność, pozytywizm był okresem, gdy krytykowano bezsensowne dążenia do niepodległości, bo nie było fundamentów dla takiej niepodległości. Skoncentrowano się na działalności jawnej i to głównie gospodarczej. Pogłębiająca się rusyfikacja i germanizacjia zmusiły do tajnego działania w dziedzinie kultury i nauki. Ale istniały przecież partie w zaborze rosyjskim np., które musiały działać konspiracyjnie. Istniały też ugrupowania za granicą. I pozytywizm na pewno nie był przełomowy jeżeli chodzi o działalność konspiracyjną, ale przynajmniej kontynuował chlubną tradycję . Choć wówczas działalność konspiracyjna dobrze sie nie kojarzyła. Tak czy siak 123 lata konspiracji dało Polakom dośwadczenie, które było kontynuowane w szkołach agentów II RP i potem wykorzystane w czasie II wś. Czeczenia O przepraszam, co jak co, ale tematu Czeczenii to ja nie unikam, co chyba dowodzi moja dyskusja z szypiem. Mam tutaj wyrobione poglądy (pomogła mi wspomniana dyskusja) i wcale się ich nie wstydzę. I nie rozumiem, czego się mnie czepiasz, mac ap? USA może prowadzić najwymyślniejsze strategie oszczędzania przeciwnika na wojnie (no może prócz bomb fosforowych ), ale efekty najwyraźniej ma te same, albo i gorsze niż Rosja, która chyba wg ciebie nie posiada takowych strategii . I już pisałem, miotacz ognia i granatnik w szkole w Biesłanie to wierutna bzdura. 30 000 ofiar przestępczości w Iraku. Niezły wymysł mac apa, ale kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Nikt nie prowadzi bilansu ofiar przestępczości i sprowadza go do bilansu ofiar wojny. Jest to działanie głupie. To tak jakby do ofiar żydowskich w gettach doliczać ofiary przestępstw. Idiotyzm, szczególnie, że w czasie wojny nikt tak naprawdę nie zajmuje się rejstrowaniem takich przypadków. Wątpię też, żeby ktokolwiek prowadził śledztwa w takich warunkach. Ludzie giną, szczególnie, że walki są prowadzone w miastach i dostanie się pod krzyżowy ogień jest łatwiusieńkie. Zresztą są na to inne dowody - choćby dokument Moore'a. Rozumiem, że to dla mac apa stalinista, ale tak czy siak posługiwał się filmami dokumentalnymi. Wypowiedzi żołnierzy i ludzi mieszkających w Iraku oraz zdjęcia ofiar z czasów wojny pokazały, że te 30 000 to jednak nie są ofiary przestępstw. Nikt mi nie powie, że ciężarówki pełne ciał zebranych po niedawno zakończonej konfrontacji, były pełne ofiar przestępstw. Dowody są też inne - np. rodząca się już literatura kombatancka (taka jak po Wietnamie), której przykładem jest niedawno wydana we Francji (w USA nikt jej nie chciał wydawać) książka jakegoś porucznika czy tam sierżanta pt. "Zabijać, zabijać, zabijać". Niestety, ale argument mac apa wypada blado i naciąganie. Jeżeli go przyjąć, to ja twierdzę, że w Czeczenii ponad 80 tysięcy Czeczenów padło ofiarą przestępstw. Oczywiście kiedy mówimy o ofiarach Irakijczyków to są to ludzie przypadkowi, rebelianci i policjanci iraccy. To nie jest tak, że każdego zabili Amerykanie. Uff... a teraz Chomsky i Monthly Review. Amerykanie założyli nową bazę na Madagaskarze dając upust swoim imperialistycznym zapędom i poszerzając swoje imperium zła. Amerykanie założyli nową bazę na Madagaskarze by wspierać stabilność tamtejszej demokracji i hamować wojenne zapędy skrajnej opozycji. Sytuacja skrajnie hipotetyczna . No i mamy dwa różne teksty mówiące o tym samym fakcie, który łatwo z nich wyprowadzić. I to miałem na myśli, mówiąc by mac ap zwrócił uwagę na fakty w tamtych tekstach. Fakt od opinii chyba łatwo odróżnić. A potem ocenić na ich podstawie tendencje, czyli czy USA zakłada nowe bazy, czy raczej systematycznie zamyka. Tyle. A Chomsky? Heh, z mac apa wychodzi jego bezgraniczna miłość do USA. Jak to jest, że każdy, kto skrytykuje USA jest stalinistą. Hm, to brzmi jak retoryka z czasów zimnej wojny. Zarzuty wobec Chomsky'ego są równie zasadne, co ogólnikowe. Co to znaczy stalinista? W jaki sposób on swój stalinizm prezentuje? To chyba jest tajemnica tego ohydnego lewaka . A i jeszcze to porównanie do Leszka Bubla. Chomsky - profesor językoznawstwa, kieruje katedrą lingwistyki i filozofii w Massachusetts Institute of Technology. Czołowy twórca gramatyki transformacyjno-generatywnej. Ceniony na całym świecie. Można powiedzieć, że człowiek inteligentny i oczytany. Przyrónywanie go do idioty, antysemity i przestępcy powinno raczej być lepiej uzasadnione. Powiem tak, niech mac ap mi wykaże, gdzie w tamtym tekście Chomsky dokonuje przekłamania (jakie to dokonuje Bubel w swoich pomysłach z dziedziny historii). Który fakt okazuje się nieprawdą? I pamiętaj, mac ap, mówię o gołych faktach, a nie o ich ocenie i wyciąganych z nich wniosków, bo z takowymi można dyskutować. Noriega Twierdzenie, że CIA nie wiedziała o narkotykowym biznesie Noriegi jest naiwnością i tu się chyba raczej mac ap brzytwy chwyta, byleby swoje teorie podtrzymać przy życiu. Jest to jakiś w sumie kompromis, bo to oznacza, że USA nie są dwulicowe w swoich działaniach, ale za to są kompletnie zidiociałe . Ja jednak ufam umiejętnościom CIA i sądzę, że jak z kimś współpracuje, szczególnie z kimś takim, jak Noriega, to raczej chce wiedzieć, co taki Noriega robi poza pracą. Chodzi o dbanie, by taki Noriega przypadkiem nie polazł do Castry i powiedział mu to i owo o metodach działania CIA . A tak zrobił . Więc choćby przez tak zdeterminowaną kontrolę CIA a za tym USA musiały wiedzieć o handlu narkotykami. Zimna wojna Po zasatanowieniu uznałem, że dyskutujemy o niczym, ponieważ zimnej wojny nikt nie przegrał ani nie wygrał. ZSRR po prostu się rozpadł, ale to, kto ma więcej poweru nikt nie był w stanie rozstrzygnąć. Oba kraje po prostu osiągnęły taką siłę nuklearną, że użycie jej doprowadziłoby do zwycięstwa jednej strony, ale przy jednoczesnym zmieceniu ludzkiego gatunku z powierzchni ziemi. To się chyba jakoś nawet fachowo nazywało - overkill coś tam czy coś tam overkill. Jedyne co, to przegrana w wyścigu w kosmos przez ZSRR. Co do kradzieży fabryk. A jakież to Rosjanie mogli u nas fabryki ukraść? Ileż to ich było po wojnie światowej? Obraz Polski po drugiej wojnie światowej był raczej mizerny. Ja wyczytałem tylko o kradzieży szyn, bo te jako tako chyba najlepiej przetrwały wojnę . Po drugie Jugosławia udowodniła, że kraj satelicki jednak mógł postawić twarde warunki i powiedzieć w którymś momencie dość. Polska nie oddawała wszystkiego jak leci. No i po trzecie, nie wiem, czy te 80 milionów ofiar stalinizmu to dobra liczba, bo zbyt imponująca, ale pewnie to prawda, choć nikt tego do końca obliczyć nie potrafi. Natomiast ja mówiłem o ludziach uwięzionych w łagrach bądź zesłanych. Moja wątpliwość, co do tych 15 milionów, była spowodowana niepewnością, czy chodzi o zmarłych w łagrach i na zesłaniu, czy ogólnie o uwięzionych. A i jeszcze po czwarte to racja, że Niemcy równie mocno ucierpieli na wojnie (no raczej najmocniej to jednak ZSRR), ale to nie Niemcy prowadzili wyścig zbrojeń z USA i to nie Niemcy stanęli do wyścigu w kosmos. Jugosławia O ile dobrze pamiętam, to mac ap przyczepił się do przyczyn geopolitycznych interwencji humanitarnej w Kosowie. Profesor Waldenberg zebrał w swojej książce o rozpadzie Jugosławii najczęściej powatarzane przez komentatorów przyczyny tej akcji. Oto i one (i nie wszystkie są geopolityczne oczywiście ): 1. Zachowanie twarzy - Miloszewicz nie przestraszył się gróźb bombardowania i nie przystał na natowskie warunki porozumienia. 2. Przetestowanie broni i koncepcji wojny wyłącznie powietrznej. 3. Demonstracja błyskawicznej skuteczności interwencji zbrojnej miała stanowić decydujący argument na rzecz postulowanego przez administrację waszyngtońską przekształacenia charakteru NATO. 4. Związane z tym było dążenie do podważenia roli ONZ, w tym Rady Bezpieczeństwa. Błyskawiczne, efektowne zwycięstwo miało zademonstrować, że przeprowadzania takich akcji "humanitarnych interwencji" nie należy uzależniać od zgody tego organu. 5. Precedens - argument na rzecz tzw. "interwencji humanitarnej" nieliczącej się z zasadą suwerenności; na rzecz gromko reklamowanego prymatu praw człowieka w stosunku do tej zasady. 6. Większe uzależnienie Eu. Zach. od USA. 7. Udzielenie Jugosławii, Serbom skutecznej zbrojnej nauczki - USA nie zamierzają tolerować sprzeciwiania się ich woli przez państwa niepokorne. 8. Wyeliminowanie wpływów Rosji przez osłabienie Serbów i pokazanie jak Rosja ma małe znaczenie w Europie. 9. Wzięcie strony UCK = poprawa obrazu USA w krajach muzułmańskich - co miało ułatwić w przyszłości utworzenie proamerykańskiego bloku muzułmańskiego na Bałkanach, by przciwstawić go tworzącemu się w Turcji fundamentalizmowi. 10. USA chciały ze względu na interesy strategiczne i ekonomiczne na Kaukazie, w rejonie Morza Kaspijskiego i w centralnej Azji oraz w obliczu niebezpieczeństwa zwycięstwa fundalmentalizmu islamskiego w Turcji utworzyć w Kosowie bazę militarną i kolejny po Bośni i Hercegowinie protektorat NATO. - na tę hipotezę kładziono największy nacisk jako na najprawdopodobniejszą. 11. Po aferach rozporkowych Clinton chciał pokazać się z dobrej strony i pokazać, że jest prawdziwym mężczyzną . To pomysł jakiegoś ponoć znanego amerykańskiego politologa. Ale chyba to nie najistotniejsza przyczyna. No i niegeopolityczna . Oczywiście interwencja wbrew pozorom nie zakończyła się sukcesem i USA nie osiągnęła do końca żadnego z tych celów. Szczególnie wbrew oczekiwaniom Europa postanowiła nie zbliżać się do USA i iść własną drogą. Historia konfliktu kosowskiego Otóż "wyskoczę" znowu z Kosowem, bo między innymi o ten teren trwał konflikt między Albańczykami i Serbami. Na początku i stosunki miały postać koegzystencji, ale potem zaczęło się to zmieniać. Szczególnie, że ludnościowo zaczęli Albańczycy wypierać Serbów. No i albańskie zislamizowanie miało wpływ na ichniejszą sytuację pod turecką okupacją. Albańczycy zajmowali wysokie urzędy w państwie tureckim. Tu się zaczęły już rodzić pewne napięcia. Ale, jak już wspomniałem (co mac ap uznał za bzdurę), cezurą było wkroczenie na te tereny chrześcijańskich państw europejskich, bo sprowadziły ze sobą właśnie idee narodowe (czyli to, co narodziło się w kulturze europejskiej i o czym wcześniej dyskutowaliśmy w kwestii Czech) i wtedy koegzystencja (możliwe, że wówczas już kulejąca) łatwiutko przerodziła się w antagonizm. Należy zwrócić uwagę, że mówimy o kotle narodowościowym. Wcześniej już oba narody były świadome różnic między nimi, przez co mogły uświadamiać sobie swoją tożsamość, ale pełnię wyrazu nabrało to właśnie po wejściu tam państw europejskich. Szczególnie, że oliwy do ognia dolały różnice religijne. I klamra się zamyka, bo właśnie o końcu XIX wieku mówił mac ap jako o okresie największej świadomości narodowej Serbów. Chociaż ja bym już tutaj aż tak nie hiperbolizował. None - lewak Hm, o ile dobrze pamiętam, zostałem posądzony o bycie lewakiem, który sobie podśpiewuje Międzynarodówkę. To ciekawe, że każdy, kto nie popiera gorąco USA, a wręcz ma czelność je krytykować za ich szlachetne działania, jest od razu kojarzony z poglądami lewicowymi. Jeszcze na dodatek lewak, ktoś o skrajnie lewicowych poglądach, można powiedzieć, że komuch. Hej, to może ja komuchem jestem? Ten zarzut wobec mnie jest pusty, ponieważ w moich ostatnich tekstach nie prezentuję lewicowych poglądów (a mam takowe). Bronię Rosję i Putina przed fanatycznym demonizowaniem, wynikłym raczej ze ślepiej antyrosyjskiej ideologii niż jakichś słusznych przesłanek. Ale dlaczego to oznacza, że jestem lewakiem? To raczej świadczy o czymś przeciwnym, bo przecież sam Putin jest we własnym kraju krytykowany przez ugrupowania skrajnie lewicowe czy wręcz komunistyczne. No i to rząd lewicowy pofrunął radośnie do Iraku. Co do wytykania błędów ortograficznych, to nie był to wyraz zdenerwowania, tylko przyjazne ostrzeżenie . No, to chyba tyle. Reszty nie pamiętam (ale za wszystko serdecznie żałuję ), a post mac apa był długi, więc na pewno coś istotnego pominąłem. Niestety już nic nie będę poprawiał i komentował. Wyślę to gdzieś w okolicach początku stycznia. Następny komentarz dopiero w lutym. RoZy - poprawnie powinno być: to se nevrati . Uczę się czeskiego . Acha, podchachmęciłeś artykuł na onecie o Iraku, który chciałem cytować; to nie fair .
  18. none

    Aktualności

    Nie . U mnie w podstawówce najsilniejsi trzymali się razem i nikt nikogo nie bił. Koncentrowano się na najsłabszych . Jeżeli ktoś ze słabszych przeciwstawił się skutecznie, to natychmiast przybierał status niezaczepialnego . Siła najsilniejszych wynikałą jedynie z ich agresji i bezwzględeności, a nie z rozmiaru masy mięśniowej. Mój kolega jest mały - coś z 1,60-70. A w szkole uchodził za niebezpiecznego. Oczywiście wpierw go niedoceniano . Ale potem się zmieniło. Tja, wstyd przyznać, ale chodziło mi o Mongolię. Znowu moja pomroczność jasna. Odwołuję zacytowaną argumentację, bo się nie wiąże. Pragnąłbym też zauważyć, że Amerykanie trzymają swoje wojska w znacznie większej liczbie krajów. I już ja widzę, jak USA wpuszcza OBWE do Gwatemali. Czy to oznacza,że USA nie ma demokracji? A jaki związek ma polityka zagraniczna z demokracją w kraju, to zabij mnie, nie wiem. Buahahaha . 10 milionów mieszkańców, z czego 6-7 ma uprawnienia, a ten chce fałszować całe wybory autobusem pijaczków i wódeczką . Ech, jeżeli chesz wiedzieć, jak się fałszuje wybory, to pojedź na Białoruś. Nie słyszałem o nie wpuszczaniu tych tam przedstwicieli organizacji. I muszę przyznać, że to mnie zdziwiło, bo Rosja raczej nie uchodzi za kraj, który by wymagał takich działań. A już na pewno nie pozwoliłby na coś takiego, choćby dla prestiżu. Natomiast ta wódeczka i autobus, ech... przecież to są typowe działania pojednczych kandydatów, którym taki autobus realnie może pomóc. Wódeczką to u mnie w mieście karmił kandydat do senatu z Samoobrony. Wystarczy się oddać chwili refleksji, by się skapnąć, że tu nie chodzi a fałśzowanie całościowych wyborów. Gdyby tak było na pewno by nie ustwiono frekwencji na poziomie 33%, gdzie przy 20% wybory są nieważne. Pisz, pisz. Ja tam się lubię uśmiać. Choć mówiąc szczerze, był to gorzki śmiech, bo przy panslawizmie i przy tym patriarsze prawosławnym, to się załamałem. A jak to zorbić, kiedy przy tekstach tego typu ręce opadają? Już nie chciałem takiej linii argumentacji komentować przy dyskusji o PRL-u.A teraz mój komentarz do tej hekatomby, którą to niby miał nam ZSRR zafundować. Okazało się, że to był ćwiczebny scenariusz genrałów polskich i chyba nie tylko. A te plany przedstawiały możliwe cele bombardowań ze strony NATO, bo w tym scenariuszu, to NATO miał być agresorem. Kolejny przykład bezsensowanego czepiania się Rosji.
  19. none

    Aktualności

    Jakkolwiek z B-2 to mnie nauczyłeś czegoś nowego' date=' to jednak z bombami się nie zgodzę. Tzn. widziałem na mnstwie filmów dokumentalnych o wojskowości wypuszczane bomby, które mają swój nape i dążą do celu, często oznaczonego przez radar powiedzmy. Chyba że to nie był bomby, ale w takim razie współcześnie bomba polegająca na locie swobodnym nie miałaby większego sensu. Mnie nie chodzi o misję stabilizacyjną. Tylko same bombardowania. Nie jestem pewny, ale to chyba wówczas już zakazano używania takich pocisków. He, he, dlatego nie posługiwałem się strinami antyZU . Wiesz, to jak się zabijają naprawdę mnie nie interesuje. Ale problem polega na tym, że miała to być interwencja humanitarna i tutaj następuje spięcie. W sumie to nie wiem, o co ci chodzi, że nie wiesz, o co mi chodzi. Napisałem to, co wiem o tym metalu i jego szkodliwości. Wiesz, nie zgodzę się. Ale hipotezy realnych przyczyn interwencji są różne. Choćby taka, że USA nie wiedziały, o co im chodzi, a ich wcześniejsze pochopne zapowiedzi (choćby bombardowań) musiały zostać spełnione, by zachować prestiż. Mogę wymienić inne, ale to na razie tylko hipotezy.
  20. none

    Aktualności

    Dobra, czas na zaszłe zaszłości. Teraz je skomentuje, bo chcę zamknąć temat, albo go kontynuować . Post mac apa z 28 listopada. Nie wiem, czy komp nie podaje mi złych dat, bo twierdzi, że to było w 2004 . Boże, to są podstawy. Wiesz, po powstaniu styczniowym przewagę w światopoglądzie i działaniach Polaków zdominował nurt myślowy zwany pozytywizmem. Sprawa jest skomplikowana i rozbudowana. Zajrzyj do podręcznika od historii. Tam dowiesz się ogólnych podstaw, typu praca organiczna, praca u podstaw, sprawa żydowska, diałalność gospodarcza i oświatowa itp. To właśnie było jednym z założeń pozytywizmu. Opór nie minął, zmienił swój charakter. Ideą generalnie było dążenie do powstania, ale systematyczne. Wpierw chciano stworzyć silne podwaliny przyszłeo państwa i przeciwstawić się germanizacji i rusyfikacji a także osłabienia gospodarki ziem polskich. Przygotowywano też powstanie. Wykorzystując kruczki prawne tworzono fasady organizacji politycznych i działano konspiracyjnie. Boże, ty myślisz, że taka Organizacja Bojowa Piłsudskiego, to sobie borń wyczarowała?! A bojówki endeckie??? Hm, kiedy odświeżałem informacje do dyskusji, to w opracowaniach historycznych jednym tchem zawsze wymieniano Jugosławię, Czechy, Frnację i Polskę, jako państwa posiadające silny ruch oporu. He, he. to dlatego, że utworzono specjalny organ (Komitet Jakiś Tam ), który miał zajmować się nawoływaniem obywateli do wszelkich możliwych akcji sabotażowych, ponieważ organizacje ruchu oporu koncentrowały się na jednym dużym powstaniu. Pewnie stąd te wyliczenia . Ta, słyszałem. W ogóle ich nie wykorzystali, tylko się kurzyły . Ale to oczywiście wina nieporadność ZSRR. Mnie chodzi o sieć komunikacyjną, którą trzeba było od początku oraganizować. Do tego dochodzi zorganizowanie sieci produkcyjnej itp. Takich rzeczy nie ukradniesz. No i??? Przecież my mówimy o różnicach między USA a ZSRR-em. Jugosławia jest dowodem tego, że kraje ZSRR-u nie współpracowały ze swoim wielkim bratem w tak dużym stopniu, żeby to znacząco wpłynęło na gospodarkę tegoż. Nie zaprzeczam, że darmowe surowce itp. były poważnym handicapem, ale to w porównaniu z możliwościami USA mała pomoc. Kolejny post tym razem z 28... Co!? Dobra, odwołuję wszelkie daty postów, coś ten komp nie ma dobrze tego poustwianego. Oba posty były na stronie 96. Potęga militarna USA. Przecież amrykańce trzymją swoją "szybką flotę" w bazach. Tak samo mają w bazach swoje lotniska i inne. Atak na Irak był przecież przygotowywany z miesiąc, w czasie którego sprowadzano armię do Kuwejtu choćby. Bombowce strategiczne mają duży zasięg, ale bez przesady. Hiroszima nie została zbombardowana przez bombowiec wysłany z terenów USA. A liczne "elitarne oddziały" (tu zwracam uwagę, że każdy kraj ma takie i nie ma się czym chwalić) też się zbierają w bazach blisko miejsca swoich akcji, by się przygotować. Tankowanie samolotów w powietrzu też jest związane z bazami, bo latająca cysterna skądś musi wystartować i zapewnić ciągłość lotu. Inną sprawą jest to, że głównie są wykorzystywane przy tankowaniu myśliwców startujących z pokładów lotniskowców, choć oczywiście nie tylko przy tym. Buahahaha . Najwyraźniej subtelnie wcisnąłeś je między wierszami, bo jakoś ich nie zauważyłem. He, he, może się mylę, ale w twierdzeniach tego typu widzę bezsilność adwersarza . Zwróciłem uwagę na to, jakiego rodzaju są "strategiczne" sojusze z USA. Błagam, ja mówię o walce choć w miarę równorzędnej i o dłuższej, wyczerpującej wojnie, która by wymagała produkcję nowych czołgów. A gdzie ja tak napisałem????Teraz najnowsze posty. Zubożony uran. Niestety nie mogę się zgodzić z argiem, aczkolwiek robię to z dużą dozą rezerwy, bo arg chyba wie więcej ode mnie. Współczesne bomby od rakiet różnią się głównie nazwą i wzmocnienie ich w ciężki metal raczej nie jest wielką trudnością. Ponadto w ciąg 78 dni bomabrdowań Amerykanie w Jugosławii nie używali helikopterów i jednostek naziemnych. Przyznaję, że to nie musiały być bomby. Ostrzał mógłb być rakietowy, ale to by narażało lotnictwo USA na straty, czego chciano uniknąć i dlatego plan bombardowań z wysokości 5000 metrów. Szkodliwość ZU jednak istnieje. Promieniowania alfa może zostać zatrzymane przez skórę. Gorzej z promieniowaniem beta. Jak wyczytałem wystarczą buty i "battle dress utility uniform (BDUs) typically worn by service members". Oczywiście nie wymagajmy by cywile serbscy nosili BDU . A przypominam, że prasa jugosłowiańska wielokrotnie pisała o chorobach związanych z ZU. Promieniowanie gamma jest ponoć w ogóle nieistotnie małe. Oczywiście sytuacja się zmienia, gdy jakiś kawałek ZU dostanie się pod skórę. Wówczas działanie jest podobne do działania zwykłego uranu. Na stronie, z której czerpię informację (wyraźnie broni używanie ZU na polu walki), napisano, że wystarczy przejść szkolenie i umiejętnie podhodzić do stref ostrzelanych przez pociski z ZU (najlepiej się w ogóle nie zbliżać ). Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by wiedzieć, że cywile serbscy takiego szkolenia nie przechodzą. Żołnierze włoscy również . Ale główny kwas z ZU polega na tym, że paląc się, wywala w powietrze bardzo niemiłe cząsteczki, które mogą spokojnie zostaj wchłonięte wraz z powietrzem. Dlatego ZU jest kontrowersyjny jako borń toksyczna. Pewnie stąd syndrom bałkański u Włochów. I nawet bez tych informacji mogę się wybronić, ponieważ gdyby ZU nie był środkiem co najmniej kontrowersyjnym, to NATO by wpierw nie zaprzeczał, że takowego używa, zaś kraje europejskie nie wywierałyby nacisku na NATO, by zaprzestał tego procederu. Co do oszczędzania przeciwnika w czasie wojny. Hm, ostatnio Panorama podała, że w Czeczenii zginęło już ok. 100 tys. ludzi (i Rosjan i Czeczenów, i innej narodowości). W Iraku przyjmuje się ok. 30 tys. ofiar wśród Irakijczyków. Wziąwszy pod uwagę rozpiętość obu konfliktów, to w sumie Rosjanie, jeżeli nie są lepsi, to przynajmniej dorównują USA w programie oszczędzania przeciwnka. Oczywiście wszystko w miarę możliwości ! Rzeczywiście wyszło ci wyjątkowo głupie pytanie. Kosowo jest ważne nie gospodarczo (wtredy USa uzależniają), ale geopolitycznie. Sprawdź sobie choćby, ile baz mają USA w Kosowie, innymi słowy na Bałkanach. Tja, to ja jestem ciekaw, co by zrobili Amerykańce, gdyby chłopcy w Kuwejcie powiedzieli won . Kuwejt to ropa i przyczółek dla armii USA. Dlatego USA zależy na na tym kraiku. Boże, co za głupota. Współpraca z Saddamem, z bin Ldenem, z Pinochetem, z Noriegą. Masz rację, ileż oni dobrego zrobili dla własnych interesów. Jak mogłem być tak ślepy. W sumie ZSRR też wyzwolił Białorusinów. A to, że działał dla własnych interesów, to nic nie znaczy, bo ileż dla tego podległego narodu uczynił . Ty to masz elastyczny kręgosłup moralny. Zwróć uwagę na proporcje uczestnisctwa członów w tych sojuszach. USA dominują. Oczywiście przy WB, bo to za duży i za silny kraj. Ale nie wmówisz mi, że Kuwejt może walnąć swoją bazę wojenną na ternie USA albo Korea Płd. Ja na to, że już się gubisz. Nie pisałem, że te społeczeństwa są wyzyskiwane. Sojusz z Koreą Płd. to już resztki z wojny w Korei. Tam Amerykańce angażują niewielkie siły. Sama pani Kondoliza (czy jak ona się tam nazwya) powiedziała, że Korea Płn. nie ma broni nuklearnej i nie jest w stanie takowej wytworzyć, więc lejemy na nią równo i niech sobie jakoś radzi. Pokazuję tylko na interesowność USA i nierówność soujszów. Oczywiście Korea Płd. i Kuwejt nie realizują mocarstwowej polityki, więc nie przeszkadza im, że sojusze te opierają się na nierównych warunkach. Ale już ja widzę, jak Amerykańce się zgadzają na wywalenie swoich wojsk z tych krajów. Patrz Nowa Zelandia. Opiera się nie na treści, ale na próbie oddziaływania na uczucia. Niestety takim "argumentowaniem" mnie nie zgasisz, ponieważ mam duży dystans do świata. Na oddziaływaniu na uczucia opierała się m. in. peerelowska nowomowa. I nim poprawisz moje literówki, sprawdź błędy w swoich postach (np. "przkonywUjący") Masz rację, Saddam miał to samo, więc jesteśmy usprawiedliwieni . Niestety Irakijczycy wpadli z deszczu pod rynnę . Rozumiem, że usprawiedliwiamy działania USA, bo nie są mniej skuteczne od rządów Saddama. Wow! musze przyznać, że niezłą skalą się posługujesz. Absolutnie nic, bo ani razu nie umniejszałem zbrodni Saddama!!!! Puf, świadomość wilokulturowości na świecie u ciebie leży i kwiczy. Ogólnie (bo szczegółów aż takich nie znam) to to, że Irakijczycy idą do wyborów, o niczym nie świadczy. Choćby dlatego, że teraz rządzą tam AMerykanie i wprowadzają swoje rządy. Ponadto sunnici prawie w ogóle nie poszli do wyborów. Oprócz wyborów jest mnóstwo innych szczegółów. Dla przykładu w Izraelu mamy modelowe rządy religijne, mimo że tam są przecież wybory. Ale już ja widzę, jak Palestyńczyk dostaje się do parlamentu . Religia stwarza inne problemy, choćby kwestia obywatelstwa, bo Żydem można być tylko po kądzieli, więc jak ktoś miał matkę nie-Żydówkę, to leży i z tym jest poważny problem. Albo np. Iran. W państwach tego typu ciężko mówić o wielokulturowości i zróżnicowaniu światopoglądowym. A choćby Europa i monarchie w Anglii i Szwecji, Monako. Inny przykład. Kiedy Czecznia zawarłą rozejm z Rosją i miałą możliwość wprowadzenia swoich rządów, to co zrobili? Szairat! To są sprawy niezwykle skomplikowane i nie sprowadzają się do infantylnego stwierdzenia, że Irakijczycy poszli do wyborów, więc im pasuje demokracja. Temat jest złożony, a ja ci go nie przedstawię w szczegółach, bo nie jestem kulturoznawcą. Zależy, co i jak się liczy. Założę się, że odbudowa Iraku i pomoc dla irackiej policji działa na zasadzie barterowaj za ropę. Zwróć uwagę, że USA może mieć ogólnie deficyt, ale same koncerny paliwowe i zbrojniowe już niekoniecznie. Ty najwyraźniej też. Podaj definicję słownikową, jak takiś mądry . Acha, pójdę na kompromis i zgodzę się, że USA ma największy potencjał militarny. Choć czy ja wiem... takie Chiny, ze swoimi zasobami ludzkimi. Hm... He, he, nie patrz na to w sensie jednostkowym. Chodzi ogólnie o pogląd na rozwój społeczeństwa. To raczej ty nie rozumiesz tekstu czytanego. Spróbuj przeczytać mój post jeszcze raz. I widzę, że przyczynowo-skutkowy bieg dziejów i logika historii są tobie obce. Pokazałem ci, jak ten konflikt jest się rodził i jaka jest jego historia. Choć oczywiście pokazałem to tylko od pewnego fragmentu. Należałoby się cofnąć do okresu okupacji Tureckiej. Oczywiście nie zrozum mnie źle. Nie mówię, że Serbowie byli grzeczni, a Albańczycy niegrzeczni. Ja nie oceniam samej wojny. Ale to Serbowie dążyli do stabilizacji Kosowa, a Albańczykom zależało na jego secesji. He, he, rzeczywiście dziwnie satysfakcjonujący był ten artykuł. Ale wcale nie chcę byś przyjmował komentarz. Znałazłem tylko źródło, które mówiło o zakładaniu baz przez USA. Dlatego chciałem, żebyś sobie porównał tendencje. Tak samo z Chomskym. Nie każę ci przyjmować jego opinii i oceny, ale fakty, jakimi się posługuje, bo one się powtarzają. Dla przykłądu o współpracy Noriegi z USA mówi wikipedia: http://en.wikipedia.org/wiki/Manuel_Noriega. Całą reszta narzuca się sama, czyli dwulicowość działań USA i ichniejsza hipokryzja.
  21. none

    Aktualności

    Arg ma poniekąd rację, ale ja bym tych kobylastych postów raczej nie nazwał paranoją, ale swobodnym oddaniem się swojemu fetyszowi . Spróbuję być do bólu zwięzły, ale na to czasu nie mam. Trochę mi nie odpowiada cięcie moich argumentów na wyjęte z kontekstu zdania, a potem bezsensowne ich komentowanie przez mac apa. No ale nie mam czasu ani ochoty by się użerać nad takim procederem. Sprawa najważniejsza. Mac ap kompletnie źle interpretuje moją postawę i RoZego. Ja osobiście nic do USA nie mam. Na pewno są jakieś plusy w USA itd., itp. Ale niestety to nie nimi się w swojej argumentacji posługuje mac ap. Już pisałem o tym, że w strategicznym sojuszu nie wkurza mnie postawa USA, ale postawa Polaków (np. mac ap), którzy sobie ubzdurali ten wielki mit zzaoceanicznego brata. I tylko z tą postawą polemizuję. Na pewno nie z postawą USA w strategicznym sojuszu, bo takiego wg mnie nie ma i mac ap nie udowodni mi, że jest, bo nikt niczego nie podpisywał. Ale wpierw zaszłości. Nie mam teraz dostępu do netu, więc mogę opuścić jakąś nierozwiązaną kwestię. W takim wypadku, proszę mnie upomnieć. Nie mam przed sobą przeczytanych niedawno postów, więc mogę wielu szczegółów nie pamiętać. Dyktator w Serbii przed najazdem Turków? Nazywał się Stefan Duszan. Trzymał w ryzach feudałów, którzy obalili jego syna, Urosza Duszana. Wojna polsko-bolszewicka. Historię stosunków Petlura-Polska przedstawiłem po to, by pokazać na jakich podstawach one się narodziły. Przejście ni z tego ni z owego z wojny do układu militarnego, było dla Petlury przykrą koniecznością, bo znalazł się między młotem a kowadłem. Wybrał kowadło (czyli Polskę). Czyli nie mamy tu do czynienia z wielką przyjaźnią czy czymś takim. Jedynie z koniecznością polityczną. Po drugie mac ap ma rację. Wygraliśmy tę wojnę, bo celem bolszewików było szerzenie rewolucji na zachód. Nie wiem ile w tym ideologii, a ile cynizmu politycznego i realizowania włąsnych interesów. Fakt faktem, że powstrzymaliśmy bolszewików. Niestety akurat w temacie Petlury i obrony Ukrainy przegraliśmy. Tak samo przegraliśmy, bo Piłsudski miał przecież swój wielki plan federacji państw, który nie miał szans realizacji. PRzegraliśmy politycznie patrząc na 17 września 1939 a i może nawet na 1 września 39. I w tym sensie przegraliśmy. Pertraktacje zaczęły się przecież w czasie, gdy Tuchaczewski odnosił sukcesy na terenie Polski. Potem, co prawda Rosjanie byli w odwrocie, ale szybko zebrali siły i tylko zła pogoda umożliwiła powstrzymanie odtworzonej konnej armii Budionnego (o ile nie mylę generałów). Potem już Polska musiałą dążyć do pokoju, bo nie miała karty przetargowej. Nie stać nas było na prowadzenie wojny agresywnej i wykopanie bolszewików na wschód. Sytuacja w kraju to był zwyczajny chaos gospodarczo-politycznie-społeczny, który wyniknął z nidawnego zjednoczenia zaborów. Aneksja Czech. Odległość czasowa między zabraniem Sudetów a samą aneksją nie ma znaczenia. Te kilka miesięcy w żaden sposób nie dały Czechom możliwości wyrównania strategicznej straty Sudetów. Szczególnie, że Sudety były ważnym ośrodkiem przemysłowym. A ponadto między odebraniem Sudetów a podpiasniem zgody na aneksję minął ledwo miesiąc. Chciałbym coś wyjaśnić. Kiedy mac ap posługuje się słowem najpotężniejszym, to człowiek ma prawo rozumieć, że chodzi o kogoś niepokonanego w danej grupie, z której jest on wyróżniany. He, he, ładnie nagiąłeś swoje wcześniejsze poglądy i strywializowałeś to słowo do poziomu liczby czołgów, samolotów itp., itd. Ale w takim razie takie wyróżnianie nie ma sensu, ponieważ brakuje podstawowego czynnika - jak dana armia sobie radzi w warunkach bojowych. Ponadto, skoro jest ktoś, kto może się najpotężniejszemu przciwstawić (patrz Wietnam Północny) to chyba jest naturalne, że przestajemy mówić o najpotężniejszej armii, skoro nie miała ona możliwości, by przeciwstawić się jakiejś konkretnej taktyce. Chyba mac ap rozumie tę prostą prawidłowość. Ja (i możliwe, że i RoZy) nie negujemy potęgi USA w dziedzinie militarystyki. Ale na pewno nie można mówić o kimś najpotężniejszym. I w słowniku tego nie znajdziesz, bo stopniowalność zalicza się do leksemu, więc nie ma swojej osobnej reprezentacji słownikowej. Jeżeli doszło do nieporozumień, to w tym wypadku niestety z twojej winy. Pewnie to też wynika z naginania słów do własnych teorii, byleby je utrzymać. Co do przykładu z Rzymem, to jest on kiepski. W podstawówce już uczą, że im większy się robił Rzym, tym słabszy, bo nie był w stanie utrzymać w ryzach wszystkich prowincji. Nie był w stanie zwojować skutecznie Europy, ergo, nie miał najpotężniejszej armii. Potęga militarna USA. Mówiąc o arterii ropnej, nie miałem na myśli zasobów USA i to, że mogą się wyczerpać. Chodzi o wsparcie logistyczne, czyli dostarczenie paliwa na front. Z tym Amerykańce mogą mieć poważny problem, bo ropożerna armia wymaga dużego wsparcia kogistycznego, które im większe, tym podatniejsze na ataki i tym wrażliwsza armia na jego przerwanie. Sojusz strategiczny. Widzę, ze mac ap jest odporny na pewne subtelności. Nie mam zamiaru ci już tego wyjasniać. Dodam tylko na koniec, że w definicji, którą podałeś sojusz jest utożsamiany z układem, traktatem i in. (nie pamiętam dokładnie). Czyli chodzi o definicję ogólną. Kiedy mnie ucono hiry w liceum, to popełniało się błąd myląc sojusz z traktatem czy układem. No i mogą cię mylić ztwierdzenia typu sojusznik, gdy chodzi powiedzmy o ukłąd o nieagresji. Przyczyna jest prosta - nie funkcjonuje słowo ukłądowiec i znaczenie sojusznika się powszechnie zgeneralizowało i może być używane równolegle z koalicjantem. To może pójdę w tym temacie z innej strony. Mówimy o strategicznym sojuszu. To spójrzmy z kim mamy bliższe stosunki. Jeżeli chodzi o gospodarkę to bez wątpienia UE. Potem idzie Wschód, potem dopiero USA. Jeżeli chodzi o militaria to oczywiście mamy tę umowę o myśliwce, ale to był nasz wybór, podbity mitem o strategicznym sojuszu. Jeżeli chodzi o NATO itp., to zwracam uwagę, że państwa UE mają wspólną politykę obronną i są zobowiązane do militarnego wspracia w razie ataku na którekolwiek z nich. Kiedy mamy problemy z Rosją, gdzie się zgłaszamy? Do UE. Jakoś nie lecimy z tym do USA. Hmm, wynika z tego, że z mamy o wiele bliższe sotsunki z UE (ba! należymy do niej) niż USA. Pod względem militarnym mamy takie same gwarancje, a robimy znacznie lepsz interesy gospodarczo. Wniosek jest prosty fakty mówią o tym, że to z UE mamy już prędzej sojusz stategiczny a już na pewno podstawy na takowy niż z USA. Sojusz strategiczny z USA to jedynie potworek wymyślony przez naszą fobię w stosunku do Rosji (historycznie zrozumiałą, racjonalnie już mniej). Potęga gospodarcza. Polecam wywiad z Jimmim Rifkinem w jednej z ostatnich Polityk przeprowadzony przez Żakowskiego. Podaje parę szczegółów z realiów amerykańskiego snu . He, he, mac ap zgrabnie zripostował mój tekst o wyższej wartości euro niż dolara, ale tylko pozornie zgrabnie. Sprawa się w imporcie z USA nie zamyka i nie można jej tak prostacko brać. Zwrócić należy uwagę, że euro jest mocniejsze ponieważ jest na nie większy popty w Europie niż na dolara. Tanie rzeczy z USA? He, he, no pewnie, ze jest takie zagrożenie. Ale siła Unii polega na tym, że prowadzi wspólną politykę celną i blokuje tanią żywność z USA, o co USA się burzy . W przewortny sposób - żądają mianowicie otwarcia rynków na żywność z krajów z trzeciego świata . Dzięki temu same zyskają. Ponadto wewntęrzny handel Unii. Wewnętrzny z jednej storny, ale zewnętrzny z drugiej (dla poszczególnych państw). Wspólna waluta prowadzi do zminimalizowanegowpływu wahań jej wartości na gospodarkę i przewidywalności rynku. To prowadzi do możliwości długoterminowych planów eksportowych i improtowych i równego rozwoju gospodarki. I w tym aspekcie się realizuje teoria tego, że USA są same a Unia to zbiór kilku państw. I chyba mac ap przyznasz, że NAFTA działa na trochę luźniejszych związkach niż Unia. Abstrahując od tegoweżmy w takim razie pod uwagę interes Polski. Skoro dolar jest tańszy od euro, to do kogo Polacy będą chcieli eksportować??? Z tego wynika, że do kogo im bliżej?? Z USA mamy spory deficyt jeżeli chodzi o handel zagraniczny. Mniejszy niż Rosją, ale to nic nie znaczy, bo z Rosji i tak sprowadzamy naszą energetykę, czyli to dla nas ważne. Co innego kupno Coca Coli . Natomiast polskie produkty podbijają rynek rosyjski i europejski. Wychodzi na to, że bardziej opłąca nam się handel z Rosją niż z USA. Polecam reportaż Solskiej w Polityce na ten temat. Co oczywiście nie znaczy, że USA nie są potęgą!!!! Ale na pewno nie są najpotężniejsze. Ech, można to ująć tak, po prostu takie stwierdzienie nie jest możliwe ze względu na różnice w polityce. USA nastawia się na bogacenie się, a UE na zapewnienie odpowiedniego poziomu życia. USA są liberalne, UE jest socjalna. Sieć powiązań ekonomicznych i zależności powoduje, że dziesiaj nikt nie jest najpotężniejszy, bo jego potęga zależy od innych. Przykład? Ostatnio sowiedziałem się, że dwa lub coś koło tego lata temu USA narzuciły wysokie cło na stal rosyjską. W odpowiedzi w Rosji nagle przestały smakować amerykańskie kurczaki i USA swoją politykę celną złagodziły. Jeżeli teraz chcesz być potęgą gospodarczą, musisz sprzedawać dobra za granicę. Na tym plega podstawa państwowej gospodarki. Handel zagraniczny daje prawdziwego kopa. Państwa z handlem wewnętrznym kuleją . Inwestycje innych państw mają tu znacznie mniejsze znaczenie. To nie jest prawo czy zasada. To jest oczywiste! Jeżeli nie, to znajdź mi zasadę, która temu przeczy. Kosowo. Buahahahaha . 640 tys.???? Stary, powiem ci, że przebiłeś z tą liczbą wszystkich. Panią Albright i Clintona i media europejskie. Oczywiście wypisywanie tych bzdur nie wzięło się z nikąd. Rzeczywiście ONZ podawało gigantyczne liczby, jeżeli chodzi o prześladowania Albańczyków. Niestety nie miały one żadnego pkrycia w rzeczywistości. Nikt nie podawał źródeł takich liczb. Szczególnie dziwią raporty ONZ z okresu konfliktu sprzed wysłania kontoroli na teren Serbii, kiedy to nie sposób było ocenić skali exodusów. Wszystko się sprowadzało do prostackiej reotryki antyserbskiej podbijanej zresztą przez UCK. Zaraz po wojnie trzeba było zrezygnować z kilkusettysięcznej wersji ofiar konfliktu. USA zaczęła mówić o kilkudziesięciu tysiącach. Ta liczba i tak była przesadzona. W czerwcu brytyjski Foreign Office i Clinton mówili już o 10 tysiącach. Ale i to okazało się przesadzone. Dokonywane ekshumacje zwłok odkrywały prawdę o "katastrofie humanitarnej". 23 września specjalista z zakresu medycyny sądowej, Emilio Perez Pujol, na czele ekipy badaczy hiszpańskich dokonał ekshumacji zbiorowego grobu, gdzie wg ONZ było pochowanych ok. 2 tys. zwłok. Odkryto ich 187. Sam Pujol określił na podstawie nowo poznawanych faktów, że ogólna liczba zabitych nie przekroczy 2,5 tys. Zaznaczył, że niemożliwe do ustalenia jest pochodzenie ofiar ani sprawcy ich śmierci. Kwiatków pojawiło się więcej. Centrum informacyjne Stratfor poinformowało 17 października 99, że w kopalniach w miejscowości Trepca nie znaleziono ani jednego ciała. Wg Trybunału do spraw Zbrodni w Jugosławii miało tam być pochowanych około 700 Alabńczyków. Podobnie było z rzekomym masowym grobem w Djakovicy (pozorne 100 ciał). Itd., itp. Koniec końców w listopadzie Trybunał ds. Zbrodni podał, że odkryto 2108 ciał w gorbach indywidualnych (czyli nie ma mowy egzekucjach). Dodatkowo nie podał informacji o płci, wieku i narodowości. Koniec końców w II połowie listopada 2000 roku Trybunał haski zakończył oficjalnie ekshumację zwłok ofiar konfliktu - ok. 4 tys. osób. Gazeta Wyborcza (z lubością przez ciebie cytowana) podała to jako krótką notkę, gdzieś w środku. Zwracam uwagę, że to ona była najżarliwszą orędowniczką "prawdy" o konflikcie kosowskim. Co do wypędzeń, to ludność oczywiście emigorwała z terenów zagrożonych. Niestety, weryfikatorzy misji OBWE mówili między innymi o tym, że Serbowie uprzedzali ludność cywilną o planowanych obstrzałach artyleryjskich pozycji UCK i wzywali ją do przejściowego opuszczenia zagrożonych miejsc. Ponadto w swoich raportach mówili o tym, że informacje ze strony albańskiej o masakrach i celowych zniszczeniahc były bądź fałszywe, bądź ogormnie przesadzone. Niemiecki MSZ podał w dokumencie z 19 marca, że ucieczki, wypędzenia i zniszczenia dotknęły wszystkich społećzności etnicznych, że m.in. 90% wiosek zamieszkałych uprzednio przez Serbów zostało przez nich opuszczonych. Podsumowało tym, że liczba ucieknierów bez dachu nad głową jest szacowana na 2 tys. osób, a śemirtelne ofiary były główie dziełem UCK. Zresztą UCK było znane z prześladowań ludności serbskiej, ale i labańskiej. Chodziło oskarżenia o kolaborację. Z końcowych statystyk wynika, że UCK zabiło paradoskalnie więcej Albańczyków niż Serbów. Uff. Radzę ci poczytać trochę więcej niż jakieś krótkie notki w wikipedii czy skąd wytrzasnąłeś te bzdury . Jeżeli sobie o tym poczytasz, to odkryjesz, że zamknięty uniwerek w Prisztinie założyli tam Serbowie. A żeby zwolnić z administracji rządowej ileś tam tysięcy Albańczyków, to wpierw muszą oni sie tam znaleźć. Serbowie gdzieś od przełomu lat 60. i 70. dawali Albańczykom bardzo poważną autonomię. Ze względu na rosnący odsetek Albańczyków w Kosowie. Dali im m.in. uniwerek i oświatę w jęz. albańskim i sprowadzanie wykładowców z Albanii. Dali im również ichniejszy rząd i prawa polityczne (co zaowocowało 22 partiami ). Inwestowało też w poprawę ekonomiczną regionu, bo zacofanie gospodarcze było spore (to sie nie podobało Albanii i Chorwacji, które jako kraje należące do jednej federacji, musiały też na to bluić). W latach osiemdziesiątych istniało wręcz pojęcie dwóch Albanii. I mogło by się wydawać, że ustępstwa ze strony serbskiej powinny doprowadzić do świętego spokoju w tamtym regionie. Niestety nasilały się ruchy nacjonalistyczne inspirowane przez Albanię, dązące do oddzielenia Kosowa i przyłączenia go do Albanii. To uniemożliwiło integrację i doprowadziło do prześladowań mniejszości serbskiej i czarnogórskiej w Kosowie. W latach 70. i 80. z tamtego regiony emigrowało ok. 70 tys. Serbów. To doperowadziło do takich a nie innych restrykcji w na początku lat 90. Miloszewicz chciał iść na ugodę i proponował Albańczykom powrót do swobód z konstytucji z 74. roku. Problem polegał na tym, że Albańczykom nie o to chodziło, a Serbia nie chciała by naruszano jej terytorium. Nic dziwnego, patrząc co najmniej na historię. Sam mac ap uznał bitwę na kosowym polu za "kamień milowy" w kulturze serbskiej, a skojarzenia z nazwą Kosowo są wcale słuszne . Wystarczy też spojrzeć na postawę Serbów w czasie rozmów w Rambouillet i spojrzeć, o co chodziło UCK. Odniosę się do jednej sprawy z rozmwoy mac apa i RoZego. Mianowicie tego oszczędzania ludności cywilnej i żołnierzy worga . IMO wierutna bzdura. Musi to być świeża strategia, bo na pewno nie było takiej w interwencji w Kosowie. Tam NATO postawiło sprawę jasno - jak najmniejsze straty wśród naszych żołnierzy, co spowodowało falę krytyki w Europie. Strategia bombardowań z wysokości 5000 metrów, musiała doprowadzić do błędów i śmierci cywilów - przykłady podawałem. Ponadto USA używały bomb z dodatkiem zubożonego uranu. He, he, NATO wpierw zaprzeczało, ale po tym, jak powstał skandal z chorymi żołnierzami włoskimi (tzw. syndrom bałkański), NATO przyznało się do zrzucania takich bomb, ale zaznaczyło, że zawartość uranu nie mogła wyrządzić nikomu krzywdy . Co jest oczywistą bzdurą i dlatego kraje Europy wezwały NATO do zaprzestania używania bomb tego rodzaju. Ja nie analizuję i nie porównuję gospodarki Chin z USA. Takie komentarze się słyszy od różnych komentatórów w serwisach informacyjnych. Niestety nie podam ci ani dat ich emisji, ani nie jestem w stanie cytować . Moze chodzi o porównanie wzrostu gospodarczego (Niemcy mają w tej chwili najniższy wzrost gospodarczy w UE), bo na razie Chiny mają kiepski udział w światowym kapitale, ale u nich naprawdę pojawił się bum gospodarczy, gdy władza poluzowała więzy. Ostatnio wyczytałem, że ten rosnący moloch gospodarczy (ponad miliard ludności!) wzbogaca się kosztem nieekologicznej polityki i zużywa mnóstwo surowców, szczególnie drewna. Media zgraniczne ostrzegały przed zagrożeniem zanieczyszczenia środowiska. Już w niewielu dzidzinach Chiny przegoniły w zanieczyszczaniu środowiska USA. Ponadto też to się odbywa kosztem społeczeństwa - ok. 100 milionów bezrobotnych. Co proporcjalnie jest mniej od naszego bezrobocia . Ja nie jestem ani za ani przeciw żadnej teorii. Natomiast Japonię uważa się za deptającego pięty USA. Przecież to technologiczne mocarstwo świata. Są pod tym względem w czołówce i handel technologią jest podstawą dla tamtejszej gospodarki . Hm, to sobie poczytaj o Rosji: http://www.cdi.org/russia/262-7.cfm A teraz porównaj z USA: http://www.monthlyreview.org/0302editr.htm Jakie są wg ciebie tendencje? Hm, to sobie poczytaj: http://www.thirdworldtraveler.com/Chomsky/...don_Panama.html Dodam, że nieufny jestem z ważnego powodu. Preteskty do interwencji w Kosowie i Iraku były kłamstwami. Acha, sprawdź, kiedy Escobar działał, a kiedy Noriega. Pamiętasz swoje wnioski, że skoro USA należą do NATO, a USA odstraszały ZSRR, to oznacza, że NATO odstraszało ZSRR . Niezła sofistyka . Tak samo można udowodnić skuteczność ONZ, SEATO, ANZUS, równie dobrze też WHO czy FAO . To na razie tyle.
  22. none

    Aktualności

    Ależ oczywiście, że każdy kraj jest uzależniony od ropy. Kiedy się ropa skończy, poleci wszystko. Choćby przemysł informatyczny czy energetyka. Ale, zwróć uwagę, że USA nie prowadzi oszczędnej polityki energetycznej, jeżeli chodzi o ropę. Ropa u nich kosztuje niewiele. Czołgi żrą ropę jak sto pięćdziesiąt. Jakiś znany przykład? Paliwożerne samochody amerykańskie. Jeżeli ktoś sobie pozwoli na amerykański wóz w Polsce, to przerabia go na gaz. A Kyoto? Myslisz, że czemu Amerykańce nie podpisali tego porozumienia. I dlatego te elektrownie nuklearne czy elektrownie wodne są w ograniczonym stopniu udziałowcami w energetyce w USA. Inaczej USA by mogła gładko przełknąć Kyoto, skoro "liczne" eletrownie wodne są przecież alternatywnym, odnawialnym źródłem energii. Jeżeli mac ap ma jeszcze jakieś wątpliwości, co do moich dopisków w nawiasach, to spróbuje w miarę możliwości uściślić, o co mi chodziło, ale sądzę, że wszystko jest jasne. Acha, jeszcze mnie wyśmiałeś z nadwyżakami kapitałowymi. Przecież USA groziła przez te nadwyżki inflacja. Przez jakiś czas sztucznie utrzymywano ceny produktów a przed podwyższeniem ludziom pensji opory stawiali jedynie pracodawcy, którzy nie chcieli tracić dochodów. Stąd pewnie krytyczne głosy, co do pozyczki dla Europy. A itak przeforsowali obniżenie tego wsparcia, ponieważ do kongresu trafiła propozycja 17 mld dolców wpsarcia. Kiespki argument. Przecież NAFTA to USA, Meksyk i Kanada. A mnie chodzi o przeciwstawienie USA a UE. Zresztą teraz są tendencje do mówienia, że Chiny wyprzedziły już w USA, jeżeli chodzi o gospodarkę. Nie mówiąc o Japonii. To świadczy o tym, że nie ma czegoś takiego jak najpotężniejsza armia świata. Sam przyznałes, że z każda potężna armia ma problem z partyzantką. To śwadczy o tym, ze nie liczy się technika czy liczebność, ale w głównej mierze taktyka, stategia i umiejętności dopasowania technika walki do terenu. Oczywiście inną kwestią jest broń jądrowa, ale jej nie poruszam, bo ona niweluje wszelkie różnice w możliwościach militarnych. Wynurzałem w temacie poważnych sojuszów! Marny z ciebie stylista. Dwa tysiące osób może stanowić personel bazy wojskowej. To nawet nie musieli być mieszkańcy Malwin. W skali międzynarodowej liczebność mniejszej wsi polskiej to też tylko kilka osób. i Masz rację, pomożemy, ale za cenę zależności politycznej i militarnej. Nie ma to jak amerykanskie ideały, yeah! Co do ataku ZSRR na Polskę, chcesz realne działania? Proszę bardzo - na Białorusi jest święto narodowe - 17 września. Jak widzisz, dla niektórych były to realne działania. U, jesteś niemiły . Ja prowadzę w miarę przyjazną dyskusję, przynajmniej w tym stopniu, że jeżeli ktoś mnie prosi o wyjasnienie jakiejś kwestii, to to robię. Natomiast porównaj możliwości. Jeżeli są sojusze, to to nie są sojusze. USA ma interes, by trzymać tam te wojska. Szczególnie w Kuwejcie, gdzie kontroluje ropę. Natomiast Kuwejt nie ma interesu ani możliwości by trzymać wojska w USA. Inną kwestią jest to, czy USA by się na to zgodziły. Dość niezobowiązujące i jednostronne sojusze, nie sądzisz? Buahahaha . Sorry, ale to jest już perelowska retoryka. Jedynym twoim argumentem jest oddziaływanie na emocje . Zwróć uwagę, co się dzieje w "demokratycznym" Iraku (z rządami uzależnionymi od USA oczywiście). Konflitky etniczno-religijno-ekonomiczne. Tam się rozpętało piekło, a USA kontroluja tak naprawdę tylko większe miasta (w których i tak są terroryści i bojownicy choćby al Sadra). Gdize indziej szaleją mniejsi wataszkowie i w ogóle. Oczywiście wojsko strzeże jak oka w głowie pola roponośne, gdzie wydobywa się ropę (zaznaczam, że przez amerykanskie firmy). USA nie są w stanie opanować tego kraju, ale to im da mandat na bezkarne siedzenie w tam, bo przecież trzeba wpierw ustabilizować sytuację, by Irakijczycy cieszyli się demokracją. Ale dlaczego tak się sprzeciwiami tej demokracji. Z prostej przyczyny - nie każda kultura chce albo jest przygotowana na przyjęcie demokracji!!!! Szczególnie kultury arabskie. Kultury oparte na kastach społecznych i systemie wielkich rodzin. A społeczeństwa religijne? W Nigerii są konflkty bo, chrześcijanie nie chcą szariatu, czego chce ponad połowa społeczeństwa. Demokracja nie wszędzie pasuje. Często się kłóci ze światopoglądem i kręgosłupem moralnym. tradycj a i prawem zwyczajowym. Nie zdemokratyzujesz całego świata! Dla nas demokracja jest super, ale dla innych nie. Buahahaha . Patrz komentarz RoZego. Ale to jeszcze nie wszystko. Rebelianci nie mają dostępu do szybów i wysadzanie miało miejsce na początku konfliktu, ale nie przybrało bynajmnije romiarów z podpaleń w Kuwejcie. Teraz to tylko takie chrzanienie. Ani razu nie słyszałem o wysadzanych szybach w wiadomościach. Nic dziwnego, przecież wojsko chroni szyby firmy amerykanskie, które wywożą tę ropę. Ochrania też konwoje. Wszelkie zamachy w wydobyciu ropy mogą się odbywać jedynia wysadzania jakichś rurociągów itp., ale to przestaje mieć znaczenie w przypadku transportu samochodowego - kojarzysz zdjęcia z zamachów na konwoje. Co tam się głównie pali? Cysterny!!! Ponadto, kto tu mówił o sprzedaży ropy irackiej przez pięć lat? Nie, nie, nie . Ta krowa jest o wiele tłustsza . Trzeba dużo lat i duzo baniek, żeby to mleczko wydoić . Zresztą są inne dochody Ameryki z wojny w Iraku (czemu ich nie podliczono?). Jak myslisz, kto dozbraja policję iracką??? Kto inwestuje w odbudowę Iraku i wżera się w iracką gospodarkę? Ależ to nasi kochani orędownicy demokracji . To ich nie usprawiedliwia. Zresztą tylko dla ciekawostki to podałem. Ponadto zwróć uwagę, o ile spadła i jakie są tendencje. A nie wiesz przypadkiem, na którym jest Rosja i za co? Szukałem, ale ludzie wolą podawać jakieś Trynidady i Tobago niż Rosję . O naiwności! Chyba nie sądzisz, że handle narkotykami w Kolumbii odbywa się bez udziału rządu?! To jest oczywiste. Inaczej nie mógłby się rozwijać tak prężnie i swobodnie. Może rząd nie wykazuje jakiejś wielkiej aktywności w tym procederze, ale to chyba oczywiste, że daje ciche przyzwolenie (za niewielką sumkę). I tylko od czasu do czasu jakaś pokazowa akcja antynarkotykowa. Zresztą tylko dzięki Amerykańcom wiemy, że to Noriega był rozgrywającym w narkotykowym biznesie. Ja jestem nieufny. Pewnie też dawał przywolenie, ale wątpię, żeby to on był głównym rozgrywającym. A jestem nieufny patrząc na preteksty interwencji w Iraku i Jugosławii - były to bujdy na resorach. Pewnie wynik wczesniejszej tendencji. i w zestawieniu Hm, pytanie brzmi, czy zapędy imperialistyczne są dobre, czy złe? A teraz mały test - prównajmy siły miliatarne Rosji i USA, które są poza granicami tychże krajów. Widzę, że się na tym znasz. Ja z mojej ogólnej, nie popartej faktami wiedzy sądzę, że Rosja co najwyżej ma jakąś bazę na Białorusi, a itu nie jestem pewny. A USA? Cóż, to pytanie retoryczne . Zróbmy ten sam test z Chinami. Hm... Niemcy - zgadzam się - jakoś tak chciały mieć wpływy na Bałkanach, ale porównując to do USA, tylko się ośmieszasz. To zupełnie inna liga. Nie wiem, jak z Indiami, Brazylią i Francją (Niemcy i Francja się sprzeciwił wojnie w Iraku; tak samo Rosja - dziwne te zachowania imperialistyczne ). I jak definiujesz mocarstwowość? O przepraszam. Mnie od początku chodziło o stosunki gospodarcze. Miałem na myśli handel. Wydaje mi się, że to ty uzależniłeś ten ranking stosunków gospodarczych od kategorii inwestowania w Polsce. Podejrzweam, że obaj się wprowadiliśmy w błąd i nie zrozumieliśmy się. Mnie chodzi o import i eksport. Eksport mamy ponad dwa razy większy do Rosji niż do USA. A i Rosja jest wraz ze wschodem na drugim miejscu po handlu z Europą zachodnią. Inwetsowanie ma mniejsze znaczenie dla kraju, bo nie roziwja rodzimej gospodarki w takim stopniu jak handel dobrami. Ech, jestem zmęczony. Sorry, ale odniosę się tylko do jednej sprawy. Reszta później. Demokracja w Rosji. Na razie tylko mac ap psioczył, ale żeby podać konkrety, to gdzie tam! Po co?! I chyba nie był na tyle naiwny, myśląc, że mnie zgasi głupim artykułem w internetowej gazecie narodowo-katolickiej. Podobne klimaty mamy w Naszym dzienniku czy Gazecie Polskiej. Jeżeli chodzi o łamanie praw człowieka i tego typu bla, bla, to zaryzykuję i powiem, że to wierutna bzdura. Sorry, ale podaj jakieś źródła od tych organizacji praw człowieka. Gdyby było takie łamanie praw, to nasi by nie zostawili suchej nitki na Putinie i byłby rwetes w mediach. A demokracja tam jest. Putin został wybrany w wyborach po kampanii wyborczej. Demokracja rosyjska opiera się na silnych rządach prezydenta (jak w USA). Więc IMO to tylko puste chrzanienie o autorytarnych rządach; dziedzina głownie propagandy, a nie faktów.
  23. none

    Aktualności

    Z racji braku czasu odniosę się w głównej mierze do przedostatniego postu mac apa. Na początku chciałbym przeprosić za pomyłkę w moim poprzednim poście, kótra mogła niźle namieszać i namieszała. Oczywiście mac ap ma rację i Wietcong to wietnamscy (jak nazwa wskazuje ) partyzanci. Sprawdziłem też resztę postu i zauważyłem, że w paru miejscach występuje Korea, kiedy ja miałem na myśli Wietnam. Mój błąd a i ograniczony dostep do netu i kompa nie daje mi możliwości poprawiania. Ech, nie zapomnę jak się kiedyś przez pięć minut kłóciłem z ojcem o szczegóły z dymitriady, bo cały czas zamiast bojarzy mówiłem bolszwicy . To chyba jakaś pomroczność jasna. Kwasów z Korei nie znam, a i czasu i ochoty nie mam, by szukac szczegółów o tej interwencji. Offset Mam obiekcje tylko do liczb. Jak na razie wyłożono 1,7. Do końca tego roku ta suma ma wzrosnąć do 1,9. Nie wiem, na ile są realizowane projekty, ale pogadamy, gdy je zrealizują. Nie mam pojęcia, czy jest tragedia, czy nie jest. Ministerstwo gospodarki uważa, ze jest problem. Ponieważ ma znacznie lepszy ogląd całej sprawy, więc zdam się na niego. Ponadto pamiętaj, że realizacja dużych projektów wymaga czasu, od wymyslenia, ustalenia szczegółów, kierunku polityki przez załatwienie odpowiednich pozwoleń i spraw podatkowych. Do tego dochodzą umowy z ZUSem itp., itd. Gliwickiej fabryki już się nie czepiam ani żadnej innej. Wyraziłem tylko moje podejrzenia, bo pewne czynniki je u mnie wywoływały . No i też szybki czas realizacji tego projektu można dołożyć do moich poszlak, ale nie mam ochoty w to wchodzić. Nie zaprzeczam, że offset jest jakoś realizowany. Co do projektów wojskowych to za cenne źródło informacji uważam programy informacyjne . Gdzieś w okolicach 1.11 na antenie radiowej trójki usłyszałem o tym, że MON odrzucił kilka projektów przedłożonych mu przez Lockheda. Amerykańce się zobowiązali na poprawkę tych projektów lub rezygnację z nich i zastąpienie ich innymi. Hm, oj coś w tym punkcie nie idzie to gładko. Ładna definicja, ale słownik języka polskiego by raczej polemizował. Lepiej sprawdź. Dobra, czas na ten nieszczęsny sojusz. Jakkolwiek tego nie nazwiesz to wciąż nie będzie to. Ech... widzę, że masz trudności z rozumieniem pewnych różnic. Ty używasz pojęcia sojusz w wersji potocznej, strywializowanej/zgeneralizowanej. Mnie chodzi o oficjalny dokument, który daje gwarancje obu stronom na piśmie, a niedotrzymanie łączy się z poważnymi konsekwencjami dyplomatycznymi, typu utrata na długo prestiżu. Widzę, że nie dociera, a myślałem, że to proste pojęcie. Czemu się tak tego przyczepiłem? Bo jest teraz pojęcie (i chyba ty też temu folgujesz), że USA to nasz sojusznik strategiczny. Hm, pojęcie "sojusznik srategiczny" to pojęcie dosyć poważne i musi się opierać na poważnych fundamentach (a nie starej krypie OF Perry ). De facto nie mamy żadnego układu, sojuszu czy czegoś tam podpisanego z USA, które by dawały jakiekolwiek zobowiązanie względem nas ze strony USA i vice versa. O to mi chodz!!! Nie można tak trywializować sojuszu strategicznego i opierać go na sprezentowanym statku tudzież 48 F-16 (i to kupionymi). Podaejsz mi znowu te zbiorcze potworki typu NATO. Widzisz, niby to jest jakiś układ, ale nie można na jego podstawie opierać strategicznego sojuszu, ponieważ nie ma (np. w NATO) w nim bezpośredniości. Nasz stosunke do USA jest w tym układzie taki sam, jak względem WB, Francji i innych. Dodatkowo zbiorczy charakter NATO i jego ograniczenie w stosunku do polityki zagranicznej członków powoduje, że USA nawet nie ma obowiązku nas wesprzeć w rozmowach z Rosją, oczym my marzymy. Marzy się nam także wsparcie Unii Europejskiej, ale ta również nie ma takiego obowiązku. W takim świetle marnie się porzedstawia strategiczność tego sojuszu, bo mogę się to nawet nazywać sojuszem w tym uogólniającym sensie. He, he, i jeszcze jedno. Dzień po wyborze Kaczora korespondenci z USA donieśli, że USA zależy na dobrych sotsunkach z Rosją, więc złe stosunki polsko-rosyjskie wpłyną na pogorszenie sotsunków amerykańsko-rosyjskich. Więc, he, he, z naszej strony jest to "wielki, genialny i w ogóle" supermegastrategiczny sojusz, natomiast ze strony USA jest to pocieszna współpraca z uroczym małym, służalczym państewkiem . Mogłem trochę przekloryzować . Masz absolutną rację (wątpię, co do pomocy eknomicznej; to chyba nie w ramach NATO). Ale zwróć uwagę, że to działa w drugą stronę. Całe nato mże nas w sumie olać i przysłać trzy karabiny . Nie mówię, że tak będzie, ale optymizm w tym przypadku może być strategicznie niebezpieczny. To się zmieniło po bezprawnej interwencji w Jugosławii, kiedy to NATO olewając Radę Bezpieczeństwa ONZ radośnie sobie zbombardował suwerenny kraj. Zwracam uwagę, że to tego ataku namawiały USA. Clinoton chciał zmienić charakter NATo i w tym momencie bezkarnie mu się to udało. Ale o tych kwasach później. Jeżeli chodzi o interwencję w obcych krajach, to ONZ się tym zajmuje i Rada Bezpieczeństwa, która może dać paszport siłom ONZ do interwencji w jakimś kraju. Tak było w Bośni i Hercegowinie (jeżeli UNPROFOR to siły NATO, bo tu nie jestem pewny). Buahahaha . Nie byłem pewny jak zakwalifikować twoją logikę. Czy to styl nowomowy, czy może myślenie prelogiczne (charakterystyczne dla ludów pierwotnych)? No nic. W sumie mocny argument i ciężko jemu zaprzeczyć. Ale z drugiej strony niekt go nie potrafi potwierdzić. Czyli można to myslenie posądzić o metafizyczność. Zwracam uwagę, że to nie NATO odstraszało ZSRR, ale arsenał jądrowy USA. W kryzysie kubańskim Waszyngton bezpośrednio gadał z Moskwą. Nato tu odegrało rolę śladową (jeżeli w ogóle jakąś). Jednak darując sobie takie rozważania i w sumie gdybania, zwróćmy uwagę na pewne fakty. Takim faktem jest to, że oficjalną rolą NATO miała być obrona (a nie odstraszanie). W takim wypadku ciężko tu mówić o udowodnieniu skuteczności, bo interwencje NATO były znikome. Oczywiście pojawia się tu temat Jugosławii, ale o tym za chwilę. Nie mam zamiaru szukać każdego pomniejszego układu, bo studiuję, więc czasu na takie rzeczy nie mam. Z tego, co wiem to NATO, ANZUS, SEATO są ukłądami mniej więcej z tej samej bajki. SEATO już nie istnieje. O interesowności zakłądania tych układów może świadczyć fakt wykopania z ANZUSu Nowej Zelandii, kótra nie chciała udostępnić USA portów lotniczych i morskich . To są zbiorcze potworki utworzone tuż po wojnie, które miały na celu zapewnienie mandatu dla USA do interwencji/pomocy za granicą i pohamowaniu imperialistycznych zapędów ZSRR-u. Oczywiście tylko po to, by było jedno jedyne imperium na świecie - USA. Np. SEATO za priorytet miało usankcjonować interwencję w Wietnamie. Potem się poajwiły jakiś kwasy i ten wielki i znaczący sojusz został po prostu rozwiązany . Tak to bywa z wielkimi i stategicznymi sojuszami . Hm, padłeś ofiarą medialnej antyserbskiej wojny. Nie martw się, każdy z nas. Ja tym bardziej. Do niedawna byłem przekonanyo bezapelacyjnej winie Miloszewicza i chamstwie Serbów, ale jak zainteresowałem się tym tematem wyszły niezłe kwasiory, szczególnie ze strony USA, ale i Niemcy miały w nich udział. Mnie chodziło o bierność w stosunku do prześladowań ludności serbskiej ze strony Albańczyków po przejęciu kontroli nad Kosowem przez siły NATO (zaznaczam, że głównie amerykańskie). Te serbskie zbrodnie i prześladowania (rozumiem, że miałeś na myśli prześladowania Albańczyków i stąd ten niefortunny skrót), czyli "humanitarna katastrofa" (mówił coś o 250 tysiącach ofiar), jak to nazywał w swoim usprawiedliwieniu interwencji Clinton, to tak naprawdę coś ponad 4000 tysiące ofiar (4100 i coś). I to bynajmniej nie sami Albańczycy. Serbów było tam równie dużo. I to nie bynajmniej głównie ludność cywilna, ale ofiary potyczek wojska/policji serbskiej z bojówkami albańskimi. Część ofiar cywilnych pochodzi właśnie z tych potyczek (krzyżowy ogień). To, co się wydarzyło można nazwać w sumie czystkami etnicznymi, bo rozmiarów ludobójstwa to nie przybrało. Ale i czystki etniczne tu nie pasują. Konflikt polegał na tym, że Albańczycy nie walczyli o swoje prawa, nie byli prześladowani, ale wywołali kwasy przez swoje dążenia secesjonistyczne (bezprawne zresztą). Oczywiście nie było mowy o utworzeniu niezleżnego państwa/kraju, ale natychmiastowe przyłączenie się do ALbanii, nawet bez żadnej pośredniej formy odłączenia się od Jugosławii. USA miały w tym swój interes, ale to już kwestia hipotez, bo na pewną przyczyną nie była "katastrofa humanitarna". Inaczej przy takich priorytetach na pierwszym miejscu do interweniowania powinna się znaleźć Turcja lub Ruanda (ile tam było? Milion ofiar?). W sumie, nawet można postawić pytanie, czy do wojny musiało dojść, bo skala konfliktu dała się jakś pokojowo opanować. I mamy tutaj paradoks. NATO interweniuje na terenie suwerennego pańsstwa, które walczyło o utrzymanie swojej nienaruszalności terytorialnej. Świat dał na to przyzwolenie. He, he, ale to nie koniec. Przeciwdziałając katastrofie humanitarnej w Jugosławii Amerykanie przyjęli ciekawą strategię działania - bombardowania lotnicze z wysokości 5000 metrów, aby uniknąć dział przeciwlotniczych. Jaki to ma wpływ na skuteczność i celność bombardowań? Znane są chyba afery zbombardowania pociągu z cywilami serbskimi, ale również konwoju uchodźców albańskich. Ponadto niepotrzebne niszczenie państwowej infrastruktury, nie mającej charakteru strategicznego (niektóre mosty np.), co podpada pod łamania praw człowiek. Zresztą USA naruszyły w tej interwencji również zasaday Karty Narodów Zjednoczonych oraz konferencji z Helsinek - np. zachowanie nienaruszalności granic czy zakaz grożenia w czasie pertraktacji - USA gorziły Miloszewiczowi w czasie pertraktacji w 98 (nie pamiętam, gdzie, ale sprawdzę, jakby to kogoś obchodziło). Ale to i tak nie wszystko. Skuteczność działania NATO zaowocowało prawdziwymi czystkiami etnicznymi i exodusem ludności serbskiej (ok. 100 tysięcy, a nie wiem, czy nie zapomniałem o innych exodusach Serbów). NATO i UNPROFOR przywalały na tworzenie albańskiej policji czy wojska (już nie jestem pewny). Chyba nawet doszbrajali te jednostki, które zajmowały się prześladowaniami Serbów i doprowadziły do masowej emigracji. Przyczynił się też do tego kretyn, który zarządzał z ramienia NATO Kosowem. To jeżeli chodzi o Jugosławię. Przeciw Serbom pomoc NATO i ONZ-u tym razem udzielana była Muzułmanom i Chorwatom w sztucznym państwie, Bośni i Herzegowinie. Oczywiście bez wyraźnego celu. Łatwowierność prowokacjom Muzłmanów i zwalanie wszystkiego na Serbów jest też niepokojąca. No i wsparcie militarne (mimo nałożonego zakazu handlu bronią) Chorwatów, kiedy to dohcodziło do prześladowań Serbów w Chorwacji i w efekcie ucieczki z tgo kraju około 300 tysięcy ludzi serbskiej narodowości. Nielegalną pomocą militarną zajmowały się się USA i Niemcy. Szczegółów kwasów z konfliktu bałkańskiego nie będę teraz przedstawiał, chyba że i w ten temat pójdzie dyskusja. Acha, Amerykańce nie przeprowadzili akcji naziemnych w Jugosławii, bo nie byli przygotowani i nie mogli sobie pozwolić na potyczką z silną armią jugosłowiańską. To a propos potęgi militarnej USA. To może teraz potęga militarna USA. Zgodzę na pewno, że USA mają najnowocześniejszą armię na świecie. Tu nie ma co zaprzeczać. Może aż tak nie dystansuje innych, ale jest bezapelacyjnym liderem. Ale nie jest ta armia doskonała. Mac ap mówi o możliwości szybkiego reagowania. Ale USA mają tę możliwości, bo po całym świecie są usiane ich bazy. Bez zgody na to innych krajów, tego szybkiego reagowania by nie było. Następnie USA mają ropożerną armię (to między innymi składa się na uzależnienie od ropy, ale to w innym poscie). Co to oznacza? To oznacza, że trzeba zapewnić wojskom poteżne wsparcie logistyczne. Wystarczy rowalić arterię ropną i mamy unieruchomione wojska USA. Tu jest słaby punkt. Innym słabym punktem jest nowoczesność tej armii. Wiem, że to smiesznie brzmi, ale np. najnowsze amerykańskie czołgi oprócz tego, że żrą paliwo jak głodne pisklęta, są bardzo skomplikowane w budowie, co powoduje wzrost czasu i ch produkcji, efektywnej produkcji. Do tego dochodzą koszta produkcji - też minus. Taka była główna słabość pancenrej armii niemieckie. Tygrysy były spoko, ale nie miały szans z T-34 - konstrukcją prostą = modyfikowalną łatwo, przystosowanej do masowej produkcji, tanią oraz łatwo naprawialną . Jak widzisz, każde rozwiązanie ma swoje minusy, czyli każda armia ma swoje minusy (złoty środek chyba najlepszy). Dlatego nie ma czegoś takiego jak najpotężniejsza armia, bo najważniejsza jest strategia i taktyka. Patrz partyzanci wietnamscy z ich pułapkami z bambusa przeciw czołgom, odrzutowcom z napalmem i obładowanymi uzbrojeniem Amerykańcami. Dokonujesz nadinterpretacji. Ja oceniam zachowania krajów. Nawet do Polski jestem zdystansowany. Rozumiem, że w tej dyskusji robię antyamerykańca, ale to dlatego, że muszę się przeciwstawić twojej proamerykańskiej orientacji, w mojej ocenie dosyć radykalnej i bezkrytycznej. O kwasach Rosji możemy pogadać, ale te są chyba jasne - stalinizm i ichniejszy socjalizm, interwencje w innych krajach itp. Staram się spojrzeć na wszystko obiektywnie, to znaczy przynajmniej z dwóch stron. Na drugi post (no i kwestie potęgi ekonomicznej i politycznej USA) odpowiem później. Teraz nie mam czasu. A tu ujmujesz to zbyt prostacko. Chodzi o to, że zachowujemy się, jak wielki dumny kraj wobec Rosji. Niestety unosimy dumą, kiedy chodzi o sprawy czysto pragmatyczne, jak handel. NAtomiast, o! paradoksie, do USA (teraz PiS szczególnie) odnosimy się bezkrytycznie i lecimy tam, gdzie nam pokażą. I jedyna sprzeczność jaka tu jest, wystepuje w myśleniu rządu i niektórych publicystów. Acha, Zwróciłem uwagę, że mac ap mi zarzuca omijanie argumentów - w takim wypadku je powtarzaj. Jeżeli na nie odpowiedziałem, tzn. że przegapiłem albo zapomniałem. Jeżeli im nie zaprzeczam, to nadal obowiązują - ja tak robię . I jeszcze jedno - zarzucasz mi śmieszność argumentacji, zadajesz głupie pytania retoryczne i brak zaplecza w wiedzy. Niestety ogólnikowość tych zarzutów nie pozwala mi się bronić. Konkretnie demaskuj moją niekompetencję, bym wiedział, gdzie popełniłem błąd. Tego nie robisz, a nie jesteś dla mnie autorytetem, bym bezkrytcznie przyjmował twoją krytykę . Twój ostatni post zieje ubóstwem treści, Koncentrujesz się na mnie zamiast na temacie. Gdybym był złośliwym moderatorem, dałbym ci ostrzeżenie za statsowanie .
  24. none

    Aktualności

    U la la , ale się porobiło. A jak na forum zawrzało. Nie wczytywałem się, ale chyba jedynia PapaC. cieszy się z wyniku. Ja tam nie rozumiem, czego się tak strasznie podniecać. Bo co zrobi Kaczor? Wpłynie on jakoś na wasze życie? Moim zdaniem minimalnie. Ja tam się uśmiałem, że człowiek z zasadami zrobił niezłego karpika, kiedy zobaczył te kolorowe kolumienki i zrozumiał, że przegrał . W sumie nieprzyjemnie było zakreślać kratkę obok nazwiska Donalda Franciszka . Nie potępiam też kolegi, który zakreślił obie kratki, napisał, że ma ich w dupie i się w pełni odpowiedzialnie podpisał. Można powiedzieć, że wziął pełną odpowiedzialność . A jak się teraz ciekawie zrobiło w polityce. Niech się schowa Rywin z całą grupą trzymającą władzę i tego typu bzdury. Aktualne szachy polityczne i kłótnie są pasjonujące . I sprawdza się powoli przeiwdywania autora artykułu w NIE, zachęcającego do głosowania na Kaczora. Koalicji nie ma, LPR i Samoobrona zaczynają współpracę z PiSem. Za jakiś rok się pożrą a ich reformy doprowadzą do niezadowolenia społecznego. Silna opozycja (PO i SLD) będzie naciskać. Pojawią się kolejne błędy i będą naciski społeczne na wcześniejsze wybory i Kaczory odejdą w niesławie . Teraz się to sprawdza, bo Kwachu bąkał coś o ew. wcześniejszych wyborach, ale teraz Kaczory jeszcze nie nabruździły na tyle, by je przegrać . Zobaczymy, zobaczymy . Śmieszny był Marcinkiewicz, który za wszelką cenę chce ministerstwa zajmujące się rządzeniem i kontrolą dla PiSu. Nawet zaoferował PO podział MSWiA na MSW (dla PiSu ) i na A (dla PO). Śmiech na sali . Bardzo ciekawy podtytuł widziałem we Wproście: (z pamięci) Nie było dotąd w III RP człowieka posiadającego większą władzę niż Jarosław Kaczyński. Daje do myślenia . A teraz powrót do wcześniejszej dyskusji. Wrzuć na luz. Niektórzy nie mają stałego łącza ani nawet komputera w łatwym dostępie. Chyba już zauważyłeś, że pisuję średnio raz na tydzień/półtora tygodnia/dwa tygodnie. I to się przez długi czas nie zmieni. Offset Widzisz, nawołujesz by trzymać się faktów (i przy okazji zarzucasz mi, że jestem niekonsekwentny). Ale na samych faktach się nie kończy. Są podstawą, jednak liczą się tendencje i zależności, co pokazały wyniki wyborów. Zapędziłem się z teorią, że offset nie jest realizowany, ale też i nie ma co o tej realizacji gadać. Jest ona kiepska. Zaczęło się od 10 mld i spadło o 40%. Na razie Amerykanie zaliczają ładną obsuwę, a projekty realizowane w ramach offsetu są małego formatu i na małą skalę. Ty ciąglę słyszysz o realizacji offsetu. Ja słyszałem jedynie narzekania, że USA się z offsetem spóźnia. Liczy się jakość tej realizacji. Mierność tego, co jest na dzień dzisiejszy świadczy o tym, że w przyszłośći ten offset niewiele nam da. Mam nadzieję, że się mylę, bo to by znaczyło, że Lockhed na nas perfidnie zarobił. Niech ruszy do przodu wojskowość, ale dla mnie liczy się wsparcie eksportu. Choć uważam, że radzimy sobie świetnie bez tego. Czas pokaże, zaś dotychczasowe działania nie wywołują u mnie nadmiernego optymizmu. Hm, przysiągłbym, że w Panoramie mówili o jednym dniu. No dobra, załóżmy, że się mylę. Te liczby wyglądają ładnie na papierze, ale w działania wojenne w miejskim środowisku wpełnionym po brzegi cywilami i wieloma możliwościami ukrycia się oraz zabarykadowania mogą jednak sprawić problemy. Co innego otwarte pole, ale wtedy nawet nie warto byłoby uzbrajać 300 ludzi. To była partyzantka i do końca nie wiadomo było, gdzie i jak. Co do tego cytutatu, to nie znam całości wypowiedzi ani kontekstu, ale mogło mu chodzić, że nie ucierpiało zbyt wielu cywilów a całość ze względu na małą skuteczność partyzantów miała charakter epizodyczny. I wicąż nie łapię na czym by ta propaganda miała polegać. To chyba mój najdłuższy post . Size does matter .
  25. none

    Aktualności

    Hm, przeczytałem fantastyczny artykuł w Polityce. Wywiad Żakowskiego z Czapińskim, który stał na czele zespołu przeprowadzającego ankietę czy cośtam w społeczeństwie, aby zorientować się, jakie są nastroje społeczne, przekrój społeczny, grupy i inne. I przyznaję, że byłem idiotą. Żyłem w świecie mitów stworzonych przez głupie programy informacyjne, które tworzyły mity dla czyichś korzyści lub dla zabawy. Zgadzam się w tym punkcie z Urbanem, który sam się przyznał do zidiocenia i narzekania na SLD, kiedy tak naprawdę krowa (SLD) była kapryśna, ale dawała sporo dobrego mleka. RoZy, w którejś dyskusji zwróciłeś uwagę, że SLD nie było w stanie przenieść sukcesu w gospodarce i zarządzaniu państwem na świadomość społeczną, z czym się zgodziłem. Otóż tak nie jest. Ludzie są zadowoleni z życia w kraju i w sumie trudno się z nimi nie zgodzić. Bo czy rzeczwyiście jest na co narzekać? Co takiego złego bezpośrednio wpływa na nasze życie. Dla mnie nie ma nic takiego. Polska to całkiem sprawny gospodarczo kraj. Wpadki w interesach są wywołano przez kiepską dyplomację (patrz Rosja i gazociąg), ale reszta idzie całkiem sprawnie. Bezrobocie spada, ale spora część bezrobotnych ma własne niezarejestrowane firmy i zarabia bardzo dobrze. Druga spora część bezrobotnych lubi ten stan i zgadza się na życie na zasiłkach. Mobilność Polaków i ich przedsiębiorczość powoduje, że wzbogacają się ludzie z prowincji. Mit o rozwarstwieniu upada, ponieważ rozwarstwienie spadło i to dzięki wzbogaceniu się biednijeszych. Jedna trzecia biedoty wyszła spod progu nędzy. I na deser: trzy czwarte Polaków jest zadowolonych ze służby zdrowia! Czyli bałagan w służbie jest, ale nie jest on aż tak alarmujący. Zresztą nie dziwię. W mediach wspomina się o kryzysach jedynie w wybranych, pojedynczych placówkach, co najwyraźniej nie przekłada się na całość tak dokładnie. Myliłem się, nie będąc zadowolony z rządzenia SLD i cieszę się, że zmiany były niewielkie, ponieważ ten skład SLD dał niezłe efekty w rządzeniu. I tym bardziej IV RP czy inne RP to będzie jeden wielki bajzel, bo te plany mają za zadanie zmienić sytuację, która jest przecież ustabilizowana. SLD rocks ! To bardzo zabawne, że Kaczor porównuje poparcie Leppera i Ojca Dyrektora dla PiSu z poparciem Urbana dla Tuska. Urban stwierdził jedynie, że z obrzydzeniem zagłosuje na Tuska, natomiast nie zachęcał nikogo z czytelników do głosowania czy niegłosowania. Wręcz w tym samym numerze są na jednej stronie trzy artykuły. Jeden napisany przez tego, kto zbojkotuje wybory, drugi popierający Tuska i trzeci Kaczora (w specyficzny sposób, ale zawsze). Wszystkie one wprowadziły mnie w wątpliwości i nawet zacząłem się zastanawiać, czy strategicznie nie byłby lepiej zagłosować na Kaczora . Ale uznałem, że to ryzykowna strategia i uprawiać hazardu politycznego, którego stawką byłaby Polska . Offset Mac ap, przyznaję, że przesadziłem, keidy stwierdziłem, że offsetu nie ma. Jest, ale na razie jest on bardziej off niż set . Z tej prostej przyczyny, że do końca chyba przyszłego roku Lokched Martin nie zdoła wpompować w nasz przemysł zbrojeniowy ok. 1,7 mld dolarów, czyli szukuje się obsuwa. To pierwszy kwas i to taki, że minister gospodarki wyraził swoje zaniepokojenie . Ja bym się wk... . I to w przemysł zbrojeniowy, czyli z definicji główny cel offsetu. I offset inwestuje głównie w tę gałąź przemysłu. Takie jest założenie offsetu. Połowa idzie na rozwój tej sprawy, natomiast reszta jest porozdzielana na wspomożenie imortu i eksportu i inne rzeczy, jak choćby edukację (z tym że tutaj edukacja będzie obejmowała wojskowych ). Następny kwas z offsetem zaczął się na samym początku. O tym spominał RoZy, ale początkowa wartość offsetu, to miało być 10 (a nie 9) mld dolarów. Nie wiem, jak to się stało, że spadło nagle do 6, ale fakt faktem, że to nie przeszkadzało naszemu służalczemu ministerstwu obrony. Kolejny kwas z handlem z USA to taki, że F-16 jest gorszy niż Mirage francuski czy ten tamten szwedzki, którego nazwy nie pamiętam. F-16 jest lepszy od tych dwóch jedynie ładownością, tzn. pomieście więcej uzbrojenia, ale to chyba jakieś mało znaczące ilości. Mirage jest o tyle lepszy, że jest zwrotniejszy, a zwrotność to podstawa wszelkiej taktyki walk powitrznych. Co do tej gliwickiej fabryki, to nie jest ona smieszna sama w sobie, bo w sumie zatrudnia ludzi, ale jest śmieszna w wartości na tle całego offsetu i jest śmieszna na tle fabryki, którą założyli u nas Koreańcy. Ta inwestycja chyba przekroczyła albo 1, albo 2 miliardy, już nie pamiętam. Czyli coś kiepsko z tą inwestycją. Przyznaję też, że ten pdf z internetu powteiwrdza, że jest to offsetowa fabryka, ale ja bym się jednak czepił . Mianowicie to podejrzanie wygląda na jedną z części większego planu inwestycyjnego GMC w Europie i był taki zamiar takiej inwestycji wcześniej nż offset. Jedyne, co zrobili to walnęli tylko nazwę, żeby to tak różowo wyglądało. Za tą hipotezą staje też fakt, że to jednak Opel inwestuje (bo w sumie mu blisko). Raczej GMC nie planuje, gdzie i jak. Takimi szczegółami zajmuje się zam Opel, więc mało w tym ręki Amerykanów. Ale to tylko spekulacje. Uznaję, że jest to realizajca offsetu, choć marna. Gdyby z offsetem było tak dobrze, to nie narzekaliby na niego w proamerykańskich Wiadomościach, co całkiem niedawno miało miejsce. "Sojusznik" Mac ap, nie łapiesz, co to jest sojusznik na arenie międzynarodowej. Sojusz, to rzecz totalnie zobowiązująca. NATO to taki śmieszny tworek. Coś w rodzaju ligi narodów. Jest sojuszem jedynie z nazwy, a to dlatego, że są w statusie NATO dwa bardzo ciekawe rzeczy. Otóż, każdy kraj członkowski ma prawo udzielić takiej pomocy krajowi zaatakowanemu, jaką uzna za konieczną. Konieczna pomoc jest to metafora, która daje mnóstwo opcji interpetacyjnych . Ponadto, aby NATO ruszyło dupsko do pomocy, musi być zgoda całego sojuszu. Dlatego też USA samozwańczo dosyć poszła na Irak i jakoś "sojusznicy" z nato nie kwapili się w większości do pomocy "sojusznikowi". Też i sojusznik olał resztę sojuszu, w czym wtórował mu Blair. Sojusz jest o tyle niebezpieczną sprawą, że stawiasz ryzykujesz prestiż kraju. Układu sojuszniczego musisz przestrzegać, choćby ci to w ogóle nie pasowało. dlatego przed zawarciem sojuszu trzeba przeanalizować, z kim twój przyszły sojusznik ma kiepskie stosunki, z kim dorbe itp., itd. Dlatego jest mało sojuszów i nie zawiera się ich od tak sobie. I dlatego USA nie jest naszym sojusznikiem, ponieważ ten układ nie jest na warunkach sojuszu. Patrz choćby wizy. I dlatego też nasze stosunki z USA są z naszej strony wyjątkowo służalcze, ponieważ to, co my dajemy naszemu sojusznikowi, nie ma odwzorowania w tym, co nam sojusznki gwarantuje, bo wszelkie gwarancje są jedynie gadaniem, które nie mają w niczym poparcia! I dlatego trzeba się zastanowić, czy nam się ten układ opłaca. I dlatego f-16 to pomyłka, ponieważ my nie eksportujemy wiele do USA, o ile coś w ogóle, a i USA mało u nas inwestuje. Chyba w informatyce najwięcej, ale to pikuś w porównaniu z ew. drugą nitką gazociągu z Rosji, z której byśmy brali niezłą sumkę. Też możliwości współpracy z USA są ograniczone, ponieważ USA jest daleko i to za morzem. Europę mamy za miedzą i dlatego też kupienie Mirage'y u Francuzów ociepliłoby stosunki i mogłoby doprowadzić do zaciesnienia współpracy gospodarczej, bo są takie możliwości. Teraz przy rozptrywaniu jakichś inwestycji we Francji, Francuzi odłożą nasze oferty na samo dno stosiku, bo w sumie olaliśmy ich równo i to, że jesteśmy członakimi Unii. Mitem też jest słynne pośrednictwo miedzy Europą i USA. Europa sobie świetnie radzi a i my nie do tego warunków. Co innego pośrednik między Rosją i Europą. Tu już lepiej. Niestety nasze zaślepienie kiepskim amerykańskim snem spowodowało, że Rosja leci ponad naszymi głowami do Europy czy raczej omija nas dnem morza . Dlatego pamiętaj, że USA nie jest naszym sojusznikiem. Pytałeś się mnie retorycznie (choć głupio), czy bym wolał, żebyśmy podpisali układ o nieagresji. Układ taki jest gorszy od sojuszu o tyle, że dotyczy jedynie wsparcia w obronie swojego partnera w przypadku jakiejś obcej agresji. Sojusznik natomiast może nawet zmusić drugi kraj do działania przeciwko jakiemuś krajowi. Czyli my nawet nie jesteśmy na poziomie układu o nieagresji. Ponadto zwróć uwagę, jakie możliwości pomocy nam ma USA. Wojskowa pomoc jest ograniczona o odległość i inne kraje. W przypadku agresji (załóżmy!!) Rosji USA niewiele może. Szczególnie jeżeli Rosja opanuje odpowiednio wcześnie wybrzeże Polski. W takim wypadku USA musi wyładować wojska w jakimś kraju Europy i leźć do Polski. Pytanie brzmi, czy jakiś kraj się zgodzi. Więc kiepska to pomoć. Już lepiej mieć dobre stosunki z Niemcami, a najlepiej ze wszystkimi sąsiadami, szczególnie z Rosją, która na dodatek chciała (!) kłaść u nas gazociąg i inwestować przez to krocie! Co do tej nieszczęsnej fregaty, to chyba nie łudziłeś się, że jest to najnowszy sprzęt?!! Najnowszy sprzęt teraz kosztuje krocie, bo trzeba go wymyślić, trzeba w niego walnąć nowinki techniczne i trzeba go zbudować. To kosztuje. Który kraj odda coś takiego za darmo? Nawet nie muszę sprawdzać w internecie czy gdziekolwiek, by wiedzieć, ze jest to stara łajba . Sprawna pewnie, ale stara. ZSRR i zimna wojna W BUWie książki nie znalazłem, a już w BN-ce nie chciało mi się jej szukać. Dlatego przyznaję ci rację z tymi procentami od kontrybucji, której i tak nie było . Więc na to już odpowiedziałem wcześniej i widzę, że się ze mną zgodziłeś. Nie ma co już się męczyć. Rozumiem, że ty się orientujesz lepiej? Jasne... A to zabawne, bo Rosjanie ponoć już wcześniej wiedzieli o tym i dlatego na przyjście Czeczeńców czekało 27 tysięcy żołnierzy, ale chyba to dla ciebie żaden argument . Hm, to osławione u ciebie KGB? Pewnie torturował Czeczeńców . Nie łapię, o co ci chodzi. Rozumiem, że Czeczeńcy wygrali w cuglach, wcale nie zostali okrążeni, jak oszukują nas ci niedobrzy Rosjanie. I właśnie trwa triumfalny pochód na Moskwę, a Putin w gacie robi? Hm, kurde! To znaczy, że przepowiednia mac apa o przejęciu władzy w Rosji przez jakichś ekstremistów się spełnia!!! Dzwońmy do naszego sojusznika zza Atlantyku, bo zaraz walnie w nas atomówka!!!! Wybacz ten sarkazm. Na pewno się wygłupiłem, bo przecież tam byłeś i liczyłeś każdego Czeczeńca, który dostał kulkę . Wcześniej czepiłem się tego, że zerwałeś dyskusję o Czeczenii, potem olałeś (mimo zapewnień) dyskusję o agresji dyplomatycznej Rosji i właśnie niedawno walnąłeś swoje trzy grosze znowu w dyskusji po o Rosji i oświadczyłeś, że ją w sumie olewasz, bo i tak nikogo nie przekonasz. Hm... Sorry, ale osobiście nie lubię takiego zachowania. Pewnie jestem wyjątkiem .
×
×
  • Utwórz nowe...