none
-
Zawartość
383 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez none
-
-
Zapraszam.Bojowy, ale zawsze kurtuazyjny
. Szkoda, że nie czyta ze zrozumieniem.Gdzieś tam czytałem/słyszałem, że to Tusk wyciągnął aferę na światło dzienne podczas wywiadu dla Newsweeka, mimo że umówili się z Kaczyńskim, że zrobią to dopiero po wyborach. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko dziennikarska kaczka (nomen omen), ale możliwe, że coś w tym jest.Źle czytałeś/słyszałeś. Pytanie było o zaangażowanie służb specjalnych w kampanię. Tusk stwierdził tylko, że owszem, takowe jest. Nie mówił o tej sprawie. Umówili się z Kaczyńskim? No proszę. Jarek powiedział, że nic nie wiedział o tej sprawie
. Powinieneś mówić, jak Jarek: łabądź dziennikarski
.Jeżeli już się ktoś chwali, to PO, choć słusznie bo wynik imponujący. Wbrew pozorom nie jestem jakoś specjalnie załamany, bo PIS uzyskało jednak niezły wynik,Pozory. PiS utrzymało poparcie z poprzednich wyborów. A lepszy wynik wziął się stąd, że wchłonęło elektorat LPR-u i Samoobrony. Elektorat populistyczny, ale nic dziwnego. PiS jest partią populistyczną.
Może mi jeszcze powiesz, że na PO głosuje elita która wszystko rozumie i wie, a na PIS motłoch i ciemny lud jak to czasem próbował przekazać red Żakowski?? Sam wiele razy podobnie odpisywałes, dlatego nie rozumiem tej odpowiedzi.PiS uzyskało większość wśród ludzi z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Co nie znaczy, że inteligentni ludzie na niego nie głosowali. To była labo mniejszość, która zbłądziła, albo paranoicy. Zreztą PiS-owi zależy na ciemnym motłochu. Jak to powiedział Kurski: "Ciemny lud to kupi". Zaś inteligenckiego elektoratu nie potrafili zagospodarować. List do wykształciuchów to nie była dobra strategia
. -
Nie czytałem całej dyskusji i... nie chce mi się
. Więc sorry za ewentualne powtórzenia (wystarczy mi ew. zaznaczyć, że "to już było, palancie!" lub "nie o to chodzi!!!"
).>>>Jak do 2005 to skok do przodu, nawet do 1989 to też skok bo Kaczyńscy zafundowali nam Polskę z korzeniami w PRLu.No jasne - pustki w sklepach, cenzura, aresztowania za poglądy, indoktrynacja młodzieży szkolnej... To już nawet nie jest PRL, to już ZSRR albo inna Korea Północna!Nieodróżnianie utożsamienia od porównania jest częste. To trochę taki wybieg, żeby uniknąć oczywistych oczywistości (że zacytuję pewnego męża stanu). Otóż chodzi o podobny mechanizm. PiS jest często porównywane do PRL nie przez przypadek. To brzmi jak paradoks. Tutaj komuniści, a tutaj komuchofobicy. Ale PRL i IV RP łączą mechanizmy totalitarne, które są zawsze takie same, niezależne od ustroju. Dlatego PRL to komunizm fasadowy (socjalizm też, że tak zaryzykuję), a IV RP to fasadowa odnowa moralna, nie mówiąc już o demokracji. Zaś żądza władzy - ydentyko
.Żakowski tak powiedział? To trochę za mało...W ryj, kurna?!
Żakowski jest de best i koniec. -
Prawdę mówiąc, nie wiem, skąd kolegom przyszło na myśl porównywanie gta.site ze stroną CDA? Co ma piernik do wiatraka? Chyba że cda ma własną stronę o gta, o której nie wiem. Pewnie też prowadzoną przez smugglera, bo i jego ksywka padła w jednym z postów
.Do komentarza zawsze mam prawo, choć specjalnie na nim mi nie zależało. Ktoś akurat wspomniał o tej stronie i mnie tym zainspirował
.Nie chodziło mi o ten duży dwusilnikowy samlot, który znalazłem, ale o ten duży czterosilnikowy (chyba że mnie pamięć myli). Widać go z okazji dwóch misji. W jednej masz za zadanie wjechać do niego motorem, a w drugiej lecisz nim do Los Santos odzyskać willę Mad Doga. Jest wielki i biały i chcę się nim przelecieć
. Co do modów, to jest to idea fajna, ale nie chcę sobie nimi zaśmiecać gry. Dla mnie to jak dopisywanie przez fanów np. Tołstoja fragmentów do "Wojny i pokoju" lub modyfikowanie jej treści
. -
Sorry panowie, że mój post prawie pasuje do tematu, ale nie będę o taką bzdurę zakadał nowego.
Chodzi mi o GTA 2, które można ściągnąć ze strony rockstargames. Otóż zrobiłem to
. Zainstalowałem i super. Tylko kurde coś mi wolno chodzi. Instalowałem na 98 i xp i nie ma różnicy. To nie jest takie ewidentne haczenie, ale mimo wszystko to nie to samo, co pamiętam z przeszłości.Czy ktoś zna ten problem i wie, jak sobie z nim poradzić?
-
Wejdż sobie na GTA SITETak a propos to jest ona beznadziejna. Wystarczy sobie poczytać teksty. Skrótowe i bezbarwne. Poziom leży, zero inwencji, nie mówiąc o poprawności ichniejszego języka polskiego (co do jakości, to nawet nie pytam). Szczególnie poradniki są śmieszne. Szczególnie ten dotyczący wojen gangów. Gościu po prostu streścił to, co się dzieje w grze. Jakby nikt z graczy sam nie potrafił do tego dojśc.
Mam pytanie. W dwóch misjach można spostrzec (jest dość ewidentny
) taki wielki, czterosilnikowy samolot. Przypomina trochę herculesy. Szukałem o tym na różnych stronach, ale nie dość, że nikt nie opisuje, jak się do niego dorwać, to na dodatek nikt go w ogóle nie opisuje. Tak jakby nikt go nie zauważył. Ktoś wie, czy można się nim przelecieć jakoś albo chociaż popatrzeć na niego
? -
Wpierw komentarz o Tacticksie.
Totalna porażka? A w życiu! Ale to nie jest kultowy fallout, niestety
. Ładnie zrobiony, ale jak dla mnie zbyt wymuskany. Niby są te ruiny miast i takie tam, ale to wszystko takie gładziutkie, czyściutkie, wymuskane. Fallouty do tej pory były grafincznie surowe, brutalne itp. Bezpardonowa pikseloza tworzyła IMHO świetny klimat. Ponadto w FT zabrakło fabuły. Fallouty to rozbudowana, pełna fajnych niuansów fabuła. No i świetny humor. FT była jakiś taki bezbarwny. Na pewno zabrakło humoru. Przez to wszystko klimat padł.
A teraz pytanie.
Dlaczego magnum .44 (ten sześciostrzałowiec) osiąga o wiele lepsze rezultaty od innych pistoletów, również tych z lepszymi parametrami? Co w takim wypadku wpływa na jakość broni?
-
ble ble ble
Milosc, przede wszystkim, niesie ze soba znudzenie, szarosc i klamstwo
Po pierwszych zachwytach wszystko staje sie nudne i oklepane a ukochana osobe trzeba oklamywac, ze wszystko jest rozowe.Ble, ble, ble. To może trochę paradoksalne, ale to właśnie taka pesmymistyczna gadka jest dopiero oklepana
. Zresztą są tu jakieś skandaliczne uproszczenia albo skróty myślowe. A co to jest miłość w tym przypadku? Dopiero po zdefiniowaniu tego terminu można się dzielić jakimiś prawdami ogólnymi, jeżeli takowe w ogóle tutaj mogą istnieć.
Oczywiście definicja nigdy nie będzie pełna, bo postaci miłości jest wiele. Akurat ostatnio czytałem "Miłość w czasach zarazy" Marqueza (nie odpowiadam za ortografię nazwiska, a książkę polecam) i tam to zostało świetnie pokazane, tzn. różne postaci miłości. Takie uproszczenie miłości, jak tamto powyższe, jest moim zdaniem bez sensu, bo relacje między ludzkie są sto razy bogatsze i nie ograniczają się tylko do "pierwszych zachwytów", "znudzenia", "szarości" i "kłamstwa, że jest różowo".
A jak ktos twierdzi, ze milosc trwa wiecznie to albo jest naiwny albo nie moze dojsc do orgazmu.Hm, kochasz swoich rodziców? Jak myślisz, kiedy przestaniesz (przy założeniu, ze odpowiedź brzmi: tak
). A co znaczy, że trwa wiecznie? Miłość jest IMHO dość dynamicznym zjawiskiem. Ona nie trwa, tylko jest w ciągłym ruchu. Hm, kto wie, czy nie można by się było pokusić o stwierdzenie, że to właśnie trwanie ją uśmierca. -
Co do izolowania ludzi, to ja sę zgadzam z głosami, które mówią, że ta procedura tylko poglębi podziały i wychowa nam dzięki wojskowemu drylowi dopiero niezłych bandytów. Ja jestem za programem drugiej szansy itp. To, co sie wydarzyło w tym gimnazjum to wbrew pozorom normalka (choć tu rzeczywiście doszło do pewnej skrajności). Ale w szkole na co dzień dochodzi do znęcania się kogoś nad kimś. Jaki w tym udział miał podział edukacji na gimnazja, tego nie wiem, bo się nie znam. Choć brzmią wiarygodnie głosy specjalistów, że wydzielenie specjalnej szkoły, specjalnego środowiska dla ludzi w samym środku burzy hormonów to jednak pomysł nie najlepszy. Jeżeli chodzi o statystyki przemocy w szkole, to gimnazja królują.
Ja bym tak łatwo nie potępiał ludzi z tej klasy. Byli poddani skrajnemu stresowi. Ja nie wiem, jak bym się zachował w takiej sytuacji. Dla przykładu, jak działa stres. Prawo uznaje czyn seksualny za gwałt, gdy ofiara się broni. Ale psychika działa często tak, że kobieta jest sparaliżowana i już tylko czeka przykreg końca. Ogólnie chcę powiedzieć, że to nie było na pewno takie proste, żeby przeanalizować daną sytuację i podjąć odpowiednie kroki.
-
Z calym szacunkiemEch, szkoda, że się skończyło tylko na deklaracjach.
co ty masz/miałeś z historii...Jeżeli dla ciebie naoczni świadkowie tamtych zdarzeń nie są wiarygodnym zródlem to powiedz mi kto pisze te książki(wspomnienia które czytasz) same sie piszą.Każdy świadek ma swoją wersję wydarzeń, bo obiektywnie na wydarzenia spojrzeć nie może. Ponadto unika nieprzychylnych dla niego sytuacji. No i wszystkiego nie widzi, a części w ogóle nie chce pamiętać. Co więcej, część świadomie wypiera z pamięci (z różnych pryczyn). Książki historyczne piszą badacze, którzy starają sie poznać sytuację z jak największej liczby źródeł. Wspomnienia ciężko nazwać pozycją naukową, choć są dla badaczy bardzo cenne.
Co Ty mówisz...AK za okupacji działała w konspiracji. Wiesz co się działo jakby AKowca złapano na ulicy(i to jeszcze przy dokonywaniu przestępstwa) zostalby roztrzelany. Wiesz co to były lapanki...Pawiak, zarządzenie(godz. policyjna) SS-Oberabschnittsfuhrera Wilheelma Krugera szefa SS i policji w GG. Poczytaj troszkę bo poprostu opowiadasz androny...E, rzeczywiście nie wnikam tak głęboko w nasze dzieje drugowojenne, jak ty. Ale w moim przekonaniu ograniczanie działalności AK do terenu miasta i to jedynie Warszawy, jak widzę, to jakaś herezja.
Ta ACZ wycofala się a AK zajelo ich miejsce i rządziło długo i szczęśliwie. Pomyliłeś to z ukraińską armią ale to szczegół. Przeczytałeś podręcznik do historii albo jakąś porządną książkę o tamtych czasach?Nie wiem, co masz namyśl, mówiąc porządną książkę
. Ja ogólnie poznaję historię ze szczegółów. Akurat to, o czym pisałem, znam ze wspomnień zwykłych cywilów (a propos wspomnień i naocznych świadków), którzy doświadczali działalności partyzantek i armii wszelkiego rodzaju i narodowości. AK również występowało, szczególnie we wspomnieniach ludzi z kresów wschodnich, którzy później musieli się przesiedlić na tereny poniemieckie.Gdzie TY byłeś na historii o zgrozo. Znów pomyliłeś fakty takie zdarzenia miały miejsce na zajmowanych terenach Rzeszy przez ACZ. Stalin wydał nawet specjalny dekret który taki postępek usprawiedliwial a był to "akt niemoralności". Np podczas Operacji Berlińskiej zgwałcono 110.000 kobiet i to wielokrotnie...Ciekawa rzecz. Powiedziałem o gwałcie, a ty to skojarzyłeś jedynie z Armią Czerwoną. Już nie chcę szargać cudowną legendę AK, ale że też nie przyszło ci do głowy np. SS czy Wehrmacht
.Dla ciebie to wszystko jedno... AK, UPA, ACZ po co się wysilać na podziały. Przykro mi, że masz takie pojęcie o historii.No, tak. U ciebie podziały sa wyraźne. ACZ to ci, którzy gwałcili
. Poważnie?O! już bez "z całym szacunkiem"?
Co do PW to się mylisz ponieważ Stalin zrozumial, że w Polsce będzie bardzo trudno zastosować system radziecki...I się przekonal o tym. Dzięki temu mieliśmy jakąś ale zawsze autonomię i nie staliśmy się Republiką Radziecką.E, sądzę, że to nie miało znaczenia. Jakoś Jugosławia się uniezależniła bez żadnego powstania belgradzkiego czy gdzie tam oni mieli swoją stolicę.
Wybacz ale wszystkiego nie jestem w stanie skomentować jest tego sporo i mam jeszcze inne obowiązki na głowie.Luz, jak tak patrzę, to musisz każdemu odpowiadać. Aż mi głupio z tobą polemizować
. -
Dużo rozmawiałem z weteranami AK i wiem czym się zajmowali...No tak, ci to na pewno by wywlekli wszystkie swoje wojnne brudy
. Nie ma co wiarygodne źródło. Natomiast ja się naczytałem wspomnień ludzi z tamtych czasów i doprawdy gwałty, kradzieże, egzekucje również były popełniane przez AK. Ludność cywilna miała wtedy ogólnie przechlapane, bo jak tylko odeszli wojskowi radzieccy na ich miejsce przyłazili AKowcy. Pamiętam wspomnienie jednej z kobiet, która opowiadała, że młode dziewczyny trzeba było chować po piwnicach. No, ogólnie AK jak i UPA i inne to wszystko to jedna bajka, przykro mi. Ale w sumie mi nie przykro, tak to jest jak próbuje się mitologizować coś na siłę.Walczyli o nasz kraj nie żadko w otwartym polu lub oddając życie w katowniach gestapo, SS, SD, stworzyli największą podziemną armię w calej okupowanej Europie, walczyli w największym powstaniu podczas II WW...Pózniej niektórzy sprzeciwili się "władzy ludowej" walcząc do ostatniego żołnierza. Tak na marginesie to my - powinniśmy być wdzięczni tym patriotom ktorzy będąc młodymi ludzmi gineli abyśmy my mogli teraz udzielać się na tym forum w j. polskim a nie niemieckim czy rosyjskim. I chwala im za to...Chyba czytałem coś podobnego w moim podręczniku do historii
. I ciągle coś takiego słyszę z ust Kaczyńskich
. Nie sądzę, zeby AK i powstanie warszawskie miały jakiś wpływ na późniejszą historię. Przecież skończyły się fiaskiem. Szczególnie powstanie, które nie przyniosło nic prócz wymordowania wykształconej młodzieży i zniszczenia Warszawy. Akt patriotyzmu godny szacunku doprawdy, ale wielu historyków ocenia to teraz jako głupotę ze strony rządu na emigracji.Czy resztę skomentujesz później, czy tylko na to ci starczy chęci?
-
Twój to pogląd ja podzielam inny...A jaki masz pogląd, co do oskarżenia Chrzanowskiego i Wałęsy przez Macierewicza? Z tego, co słyszałem, to rząd Olszewskiego w ogóle nic nie robił. Był zlepkiem gości, którzy zamiast zająć się państwem, chcieli go dekomunizować.
To jego sprawa...Tylko jedno ale był Sekretarzem Programowym TVN i wybacz ja jako widz nie chcę ogladać tego co przygotuje agent służb PRLu.Eee, a on przypadkiem nie jest "oskarżany" o bycie agentem WSI? Uważaj na język PiSowski. Zawiera wiele sprzeczności.
Mam takie prawo. W tym celu tacy ludzie nie powinni piastować stanowisk publicznych (władza,TV). Zresztą pan Subotić zrozumiał swój błąd i zrezygnował ze stanowiska. Szkoda tylko, że tak dlugo zwlekał.To tak łatwo nie działa. Po pierwsze, jeżeli nie chcesz oglądać telewizji, w której pracuje były/obecny agent, to bierzesz pilota i przełączasz. Na tym polega demokracja, wolność, wolny rynek itp. Po drugie, rezygnacja ze stanowiska miała raczej znaczenie prestiżowe niż pokutne. Tzn. nie chciał szkodzić wizerunkowi telewizji. I to niestety jest zasada niezależna od tego, czy zarzuty są prawdziwe, czy nie.
Może był, może nie był sprawa zostanie zbadana. Fakt jest faktem, że agent PRLu z moralnością mial nie wiele wspólnego wręcz przeciwnie...Mam wrażenie, że poprzednie pomylenie WSI z UB czy tam WSW jest nieprzypadkowe. Nie sądzisz, że przez to pleciesz trzy po trzy?
Często szkodzili tacy panowie w garniturach nam normalnym ludziom. Oceń więc sam.Zrozum, jestem odporny na teorie spiskowe. Wszystko, co złe kojarzy się ze służbami w dziesiejszej polityce, ale wyraźnych dowodów nie ma. Jest tam parę afer, ale jak na razie nie ma to wymiaru ubekistanu ogłaszanego wszem wobec i każdemu z osobna. No i pozostaje sprawa, coż to ten Subotic tam robił. Ja na razie tylko wiem że są jakieś materiały dowodzące, że pracował dla WSI. Tyle, że PiS kojarzy WSI z nie wiadomo czym i od razu nadaje tej ew. współpracy negatywne konotacje.
Afera paliwowa, inwigilacja różnych środowisk, szkoda na rzecz własnego państwa...Naliczyłem dwie
. Trzeci przykład to jakiś bezwstydny ogólnik
. Coś jeszecze? Nie mów, że tylko tyle przez te siedemnaście lat.W demokratycznym kraju tak pod warunkiem, że slużba ta działa zgodnie z prawem. Tu zaszły jednak podejrzenia iż te służby łamały prawo.He, he, znowu PiSowski język
. Przechodzisz łatwiutko od szczegółu do ogółu. To, że w jednej sprawie WSI łamało prawo, nie znaczy, że akurat uczestniczył w tym Subotić. Co do drugiej części wypowiedzi to praca w UB nie może być brana jako wyraz patriotyzmu. Nie wiem czy wiesz co robiło UB w czasach swojej świetności...To była służba wręcz zbrodnicza, która ma na ręku krew wielu patriotów (np żołnierzy AK).Gdybyś wiedział, co robiła AK z ludnością cywilną. to byś już ich tak nie uwznioślał
. Zwróć uwagę, że to ty na to tak patrzysz z tej prespektywy czasu i będąc zwolennikiem takiej właśnie partii
. Uważam, że niektórzy ludzie z PRL-u mogli traktować współpracę ze służbami jako akt patriotyczny, umacniający ojczyznę. Oczywiście niektórych sznatażowano i w ogóle, ale sądzę, że niektórzy się sami zgłaszali. Oczywiście dla nas pojęcie współpracy z UB to w ogóle grzech pierworodny. Hm, i to chyba dosłownie
. Ale wówczas perspktywa była inna. Ba, dla niektórych współcześnie PRL to w ogóle jakiś obcy kraj, ale ja uważam, że to integralna część naszej historii i ja osobiście traktuję PRL jako najzwyklejszą w świecie Polskę. Oczywiście ze... specyficznym systemem rządów
.To co z tego przestępstwo to przestępstwo. Jak ktos kiedyś mordowal ludzi to może powiedzieć iz to jest nie ważne bo było kiedyś...To nie jest myślenie racjonalne i zgodne z literą prawa.Wiesz, mówimy o trochę innym wymiarze EW. złego uczynku. I wciąż nie wiemy, o czym mówimy. Ale dla porównania. Zwróć uwagę, że do telewizji PiS wrzuca ludzi, którzy dawniej dosyć aktywnie uczestniczyli w ruchach neonazistowskich. I jak się tłumaczą? To było kiedyś. Ten człowiek wyrósł. I to jest całkiem powatarzalna procedura. Taka moralność Kalego.
Może, ale za swoje czyny musi odpowiedziec. Takie są zasady piracisz odpowiadasz za to przed sądem, który może wziąść pod uwagę Twoją skruchę(podczas wydawania wyroku) ale zarzut pozostaje.Patrz wyżej.
-
Otóż w XXw do najszybszych odrzutowców naukowcy wrzucili zgary kwarcowe (jakby ktoś nie wiedział – najdokładniejsze na świecie) i po lotach porównano ich wskazania z zegarami, które pozostały na Ziemi. Badania wykazały odchylenia rzędu jakichśtam miliardowych części sekund.To jeszcze chyba chodziło o światło i jego istotę.
"Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego" (Mt. 4,6 ). To jest wciąż to o czym mówię. Nie można wystawić na próbę czegoś nieokreślonego.A tam, gadanie. A kto napisał tę zasadę wg ciebie? Bóg? Przynajmniej wszyscy w to... wierzą. Człowiek wszystko może i kryzys wiary pojawił się wtedy, kiedy sobie to ludzkość uświadomiła.
-
Tak i była tak wola w rządzie Olszewskiego...Tylko jedno ale w "nocnej zmianie warty" owy rząd został obalony-więc sprawa została nie roztrzygnięta do dziś.Słucham? Jaka komuna? Macierewicz oskarżył o agenturalność szefa własnej partii - Chrzanowskiego. Nie mówiąc już o Wałęsie. Rząd Olszewskiego był beznadziejny.
A to, że Subotic był agentem. No i? Może akurat nie był zamieszany w aferę WSI. W końcu nie było ich tak wiele. Po drugie praca jako agent nic złego nie oznacza. Wręcz przeciwnie. W demokratycznym kraju jest wręcz pożądana, bo na potrzeby tegoż kraju (co też i mogło być jednym z powodów pracy dla UB w PRL-u - jako wyraz patriotyzmu). Co więcej, gdyby nawet to traktować jako coś złego, to było to przecież kiedyś. Rozumiem, że człowiek zmienić się nie może, tak?!
-
Nie trzeba do tego Boga, Bogów, czy czegokolwiek innego. Staw i wierzba nie są powiązani z bytami nadnaturalnymi. Są po prostu pewnym miejscem, które jest dla danej osoby szczególnie ważne - to sacrum. A inne nie są ważne - i to jest profanum. Dlatego każdy w pewnym sensie jest człowiekiem wiary/przekonań. Dla ateisty nie istnieje bóg, którego mógłby czcić, ale nieświadomie sam wyznacza sobie taką a nie inną sferę sacrum.To chyba było bardziej skomplikowane. O ile sobie dobrze przypomniałem, to człowiek niepierwotny odseparował sacrum od profanum. Wcześniej cokolwiek robił w profanum, miało swój pierwowzór w sacrum. Taki powrót do mitu i odtworzenie go. A teraz to się zmieniło. Ponoć jest to traumatyczne przeżycie dla człowieka, ale szczegóły musiałbym już wyczytać u źródła, bo sobie ich nie przypomnę.
Człowiek teraz szuka swojego sacrum, jest ono dosyć mobilne, bo słabo związane z profanum (to "bo..." to mój wymysł; nie pamiętam, czy tak było u Eliadego, a już na pewno było subtelniejsze). Ta potrzeba sacrum jest imho chyba jakąś potrzebą punktu stałego. Jakiegoś podstawowego sensu, żeby nie utonąć w morzu bezsensu.
Pozostaje pytanie, kto to taki człowiek wierzący. Dla mnie to taki, który świadomie przyjmuje wiarę, albo tak identyfikuje to, co czuje. Jeżeli ja szukam punktów odniesienia w czymś niemetafizycznym i nadaje temu status sacrum, to robię to nieświadomie. Dla mnie jest to mocno osadzone w tym tutaj świecie i przez to raczej nie mogę o sobie powiedzieć, żem wierzący. Choć chyba de facto wierzę, że to coś ma sens. Choć i można powiedzieć, że to ja nadaję temu sens. Ale to wymaga sporej... wiary w znaczenie swojego człowieczeństwa. I chyba dlatego nietzscheanizm tak mi odpowiada.
Tutaj sprawa rozbija się o język, semantykę itp.
W sumie cieszę się, że Eliade nie czyta moich niewłaściwych skrótów myślowych
.No a że ludzie pojmują sacrum, jako wierzenie w katolickiego Boga, to już nie mój problem
He, he, frajerzy
. Po śmierci oczekują Piotra przed bramą, a tu zonk
. -
Co jak co ale po roku rządów PiS takiej afery z ich udziałem nie było...PiS można zarzucić wiele (ja sam nie jestem zadowolony z ich poczynań w moim samorządzie) ale nie to iż ich rządy przyczynią się do zalamania finansów publicznych lub przekrętow finansowyh.Ostrzegam, że nie jestem w całym temacie.
Spory aferalny potencjał ma sprawa SKOKów. Ja nic nie mówię, ale działacze PiSu prowadzą niezły lobbing dla nich. Szczególnie, że byli oni z nimi związani - Zawisza, Gosiewski (o ile się nie mylę) i jeszcze taki mniej znany. Kasy pełnią funkcję banków, ale w przeciwieństwie do nich, nie są obciążone podatkami. Np. od dochodów jeżeli się nie mylę. Zwracam też uwagę, że afery SLD-owskie zostały odkryte i poddane pod działania komisji za czasów tegoż SLD. A przed sprawdzeniem SKOKów jakoś się PiSowcy bronili rękami i nogami. Z tej perspektywy trochę żałuję, że komisji bankowej już nie ma.
Dlatego też zamierzam cytować wszystkie bulwersujace mnie teksty.To chyba trochę bezsensu. Tzn. jeżeli popierasz PiS, to cokolwiek przeciw PiSowi będziesz widział w o wiele jaksrawszym świetle niż normalnie. Tak samo, gdybyś popierał SLD. Natomiast wszelkie ataki na adwersarzy twoich ulubieńców będą ci się wydawały sprawiedliwie przedstawionymi faktami.
-
Ateiści też mają swoją sferę sacrum, tyle że nie jest ona powiązana z nakładką zwaną "bogiem/bogami/brokułem wszechbytu".Masz na myśli podstawowe punkty oparcia. Tzn. sfery, dzięki którym człowiek może odnaleźć sens sowjego istnienia? Odtwarzanie ich w kółko wyznacza pewną oś życia itd.? No tak, może być powiązana np. z dzieciństwem. To ciekawe, w sumie nie myślałem o tym jako o sacrum.
boleśnie proste.No wiesz, nie każdy czytał Eliadego, a niektórzy bardzo dawno temu
. Nic dziwnego, że nikt nie zareagował na tak bolesną oczywistość
.to po prostu doskonałość Natury, a nie Bóg nad liczydłem.A moim zdaniem doskonałość życia, co w sumie byłoby szczegółowym ujęciem tego samego. Z drugiej strony nie można mówić o żadnej doskonałości, bo życie ewoluuje pod wpływem siebie samego. Tzn. nie dostosowuje się do warunków zewnętrznych, a raczej nie tylko do nich, ale również do siebie samego. Po prostu jedno życie chce zjeść drugie, więc to drugie musi się przystosować do obrony przed pierwszym. Natomiast to pierwsze... itd. W sumie nie ma mowy o doskonałości, bo każda kolejna dosknałość wymusza nową i to doskonalszą
. Ja wiem, że język nie pozwala sensownie i prosto tego wyrazić
. Można w sumie uznać cały system za doskonały, co jest oczywiste. Kurcze, chyba trzeba poczytać, co Darwin o tym myślał.Wojujący ateista? Sorry, chłopcy, ale to jest forum. To, że ktoś mówi o religii z punktu widzenia ateizmu czy chrześcijanizmu, nie oznacza, że od razu jest wojujący. To już nie można spokojnie myśli wymienić?
ANEKS:
No chyba, że mówisz o Bogu ogólne, ale wtedy ktoś z religii dualistycznej musiałby się wypowiedzieć, chociaż to i tak nie ma sensu, bo przy takim założeniu dochodzimy do paradoksu:Phi, już sam wszechmocny bóg nie trzyma się kupy. Czy mógłby stworzyć kamień, którego sam nie mgółby podnieść? To dosyć standardowy żarcik, ale daje do myślenia. Choć można by powiedzieć, że bóg wymyka się naszej słabej, ludzkiej logice. I tak wpadamy w pułapkę istoty, której istnienia nie udowodnimy, ani nie zaprzeczymy. Tylko dlaczego mamy jej zaprzeczać, skoro nikt jej nie udwodnił? To moje stanowisko. Ktoś, kto wierzy, w ogóle nie może o takich sprawach rozmawiać, bo warunkiem jego wiary jest przyjęcie istnienia boga. Np. nie możesz być teologiem, bez wiary. To podstawowy warunek.
-
napisąłem ateista zamiast agnostykLuz, a ja chyba zrozumiałem, o co ci chodzi. Gdybym był agnostykiem, to nie mógłbym stać się ateistą pod wpływem religijnych głupot, bo byłyby one dla mnie obojętne. Ale ja nie dałem takiej kolejności. To była konstrukcja paralelna, czyli wpierw napisałem: wpierw agnostyk, potem ateista; zaś potem napisałem: wpierw tolerancja, potem odrzucenie. To oczywiste, że wpierw się stałem ateistą. Gdyby mnie nie wkurzały teksty ludzi wierzących, nie mógłbym się uważać za ateistę. A przynajmniej tak się mi wydaje. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ateista się wkurza przy kontakcie z religią. I ja również nie jestem tak radykalny. Po prostu denerwują mnie religijne banały powtarzane w kółko.
Co do trzech powyższych postów, to się zgadzam z daywalkerem. To że w coś wierzymy zawsze, to oczywiste (niekiedy można to nazwać nadzieją). Ale tutaj mówimy akurat o mistycyzmie w ogólności. I w sumie nic dodać, nic ująć z tego, co powiedział Dayw. To jest taka postawa nietzscheańska. Bóg umarł, człowiek żyje itp. Warto zaznaczyć, że ludzie wierzący mają łatwiej, ponieważ mają stały punkt odniesienie, stały punkt podparcia. Raz mnie jeden katolik zapytał, czy nie czuję się samotny, i wtedy mniej więcej pojałem w końcu ideę wiary. Ja jednak wybrałem inną drogę. Trochę nieświadomie, bo w kościele od zawsze się nudziłem i nic wiara nie potrafiła mi zaproponować. Choć przyznaję, że jest w religii sporo piękna.
Cieszę się, że nie mam gorsetu zasad religijnych i moge robić z życiem mniej więcej, co chcę. Jestem wolny, choć sądzę, że i każdy wierzący może to o sobie powiedzieć.
No i jak powiedział Dayw. - po co mam marnować życie na coś tak niepewnego.
-
taaa najlepiej to widac na jednej z trzech największych religii monoteistycznych, ktora rządzi europą- faktycznie od zawsze wszysyc mieli do biblii dostępE, zapominasz o kulturze antycznej i ichniejszym politeizmie? A co się nie działo w spólnocie praindoeuropejskiej. No cóż, tego to akurat się możemy domyślać.
skoro jesteś ateistą, to nie wierzysz w chrześcijanstwo- więc jaki mogło ono miec związek z tym ż estałeś się ateistą?Wiesz, nie chodzi tylko o samo chrześcijaństwo. Ogólnie o religię. Spróbuję być jasny do bólu. Byłem agnostykiem. Tzn. nieświadomym oczywiście, ale jak teraz patrzę na moje PRZESZŁE poglądy, to tak one mniej więcej wygladały. Ale z czasem, nie wiem, dlaczego, stałem się ateistą. Tzn. doszedłem do wniosku, że nie akceptuję czegokolwiek metafizycznego. Taka zmiana. Głównie w sferze uczuć. To tak, jakbym z chrześcijanina stał się islamistą.
-
To ja jeszcze dopowiem. Oto fragment z wikipedii:
Agnostycyzm to pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia Boga, ale nie ma też możliwości dowiedzenia, że Boga nie ma (gr. ἄγνωστος ágnōstos - "nieznany, niepoznawalny"). Agnostycyzm przybiera różne formy.Agnostycyzm religijny to pogląd religijny, który w odróżnieniu od ateizmu nie twierdzi, że Boga nie ma. Twierdzi tylko, że nie wiadomo czy jest i w związku z tym jest to kwestia wiary, a nie poznania.
Reszta na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm.
Aha, i jeszcze - byłem agnostykiem, a stałem się ateistą. I to nie wiem, czemu. To kwestia wiary
. -
TAK MYLISZ SIĘJeszcze sprawdzę
. Ale to chyba na razie wyjaśnia nieporozumienia również w punkcie 2.sądzisz ze kiedy nie było pisma nie bylo religii?Nie. Kompletnie nie. Kiedy religia zaczęła chcieć się rozprzestrzeniać i utrwalać wpłynęła w istotny sposób na rozwój pisma.
no bez jaj pismo rozwijało się bo ludize go potrzebowali (a zostaliśmy go nauczeni przez anioły ale cii ^^ )No tak, ale po co potrzebowali? Chyba tylko Fenicjanie nie zaczynali w piśmie od religii, tylko od handlu. A tak, to pismo było najpotrzebniejsze religii. Oczywiście na samym początku.
-
none, ale ty byłes agnostykiem a nie chrześcijaninem (tak napisąłeś)więc jak mogłeś się zmienić w ateiste przez piepszenie binia?Możesz zacytować niejasny fragment? Nie za bardzo wiem, o co ci chodzi. Z tego, co ogólnikowo wiem, to agnostyk nie zastanwia się, czy jest coś metafizycznego, czy nie, bo to nie ma sensu. Może jest, a może nie ma. Ateista natomiast twierdzi, że nie ma. E, jeżeli się mylę, to... się mylę
.a co miał zrobić, skoro dał nam wolną wolę?No, nie zabraniam mu tego
. Wolnoć Tomku w swoim domku. Po prostu się uzewnętrzniałem
.ca?O wybacz, niewłaściwy skrót myślowy
. Hm, ogólnie rzecz biorąc, w większości przypadkoów pismo rozwijało się dzięki temu, że religia go potrzebowała. No i ogólnie kultura Europy zawsze była bardzo istotnie (hm, kultura chyba każdego kraju czy narodowości) związana z religią. -
Ja mam z religią jeden problem. Do tej pory byłem łagodnym agnostykem, ale zamieniłem się w ateistycznego betona
. Nie wiem, kiedy to się stało i dlaczego.Otóż do niedawna byłem bardo tolerancyjny, jeżeli chodzi o wierzących. Tolerancyjny = obojętny, neutralny itp. Ale ostatnio za każdym razem, gdy słyszę gadkę B16 w tv (a klimat polityczny temu sprzyja), gdy wysłuchuję te infantylną gadkę ludzi wierzących, skręca mnie w kiszkach. Ja bardzo wszystkich przepraszam. Wiem, że to jest drażliwy temat, szczególnie, że dla niektórych niesprawiedliwy, bo mocno związany ze sferą uczuć, a nie rozumu. Toteż, gdy np. widzę takiego B16, to nie moge uwierzyć, że ten człowiek jest tak głupi, żeby cokolwiek robić związengo z religią. Najbardziej mnie uderzało idiotyczne modlenie się za pokój na Bliskim Wschodzie. Niestety, tzw. bóg okazał się dosyć obojętny.
Ale tutaj mam mętlik w głowie. Przecież B16 jest o wiele inteligentniejszy ode mnie. A nawet jezeli nie
, to przecież ma o tyle więcej doświadczenia, o tyle bogatsze wykształcenie, że siłą rzeczy, wręcz obiektywnie jestem od niego głupszy. Więc mam taki dylemat. Chyba przestałem być tolerancyjny, czego na szczęście jestem świadomy i mogę się kontrolować, prowadzić wewnętrzne dyskujse, jakieś rozważania i te bzdety. Koniec końców dochodzę do jedynie słusznego wniosku (czy na pewno?), że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Brzmi, jak coś słusznego, ale to jakiś straszny ogólnik.Co do mojego poglądu na wiarę, to jest on głupio pragmatyczny. Brzytwa Okchama - nie tworzyć bytów ponad miarę. Zdaję sobie sprawę z pewnego uproszczenia, ale tak jest wygodniej. Czemu mam się zastanawiać, czy istnieje coś takiego, jak bóg, co jest zresztą bezsensowne. Niech się inni męczą z udowadnianiem, że istnieje. Ja nie muszę udowadniać, że nie istnieje. To byłoby głupotą.
He, he, przepraszam znowu za zdecydowany dosyć ton, ale nie jestem uprzedzony. Osobiście szanuję kulturę chrześcijańską. Szczególnie, że jest jedną z podstaw naszej kultury. I ogólnie religie stowrzyły wspaniałe kultury (trzy zdania, trzy kultury - nie ma co, ja to mam styl), dały nam pismo i takie tam inne banały.
-
Czy ktoś mi może wyjaśnić termin "alternatywa" z powyższej ankiety? To tzw. alternatywa nie mże być w konwencji s-f tudzież akcji? E, wydaje mi się, że może. Z drugiej strony za cholerę nie wiem, co to to takiego
. Jak tak sobie bym miał teraz wyobrazić jakiś film, hm, "alternatywny", to widzę tylko czarną dziurę. -
A właśnie, pan poseł Gosiewski otworzył sobie stację PKP w swojej miejscowości (Włoszczowa się to nazywa).O przepraszam, to jest Włoszczowa... Północna
. Już niedługo będzie Centrum, Południowa. No ogólnie, szykuje się metropolia zupełnie nowej jakości. Kto wie, może będziemy musieli śpiewać kiedyś: Nie przenoście nam stolicy do Włoszczowej.Muszę się wdrożyć po długiej przerwie, a za bardzo mi się nie chce wgryzać w aktualną dyskusję. Toteż machnę coś na marginesie.
Otóż bardzo ciekwaym zabiegiem ze strony PiSu było wręczenie Lepperowi nominacji na ministra i wicepremiera poza wszelkim okiem mediów (ew. imprezę całą relacjonowało Radio Maryja, ale to tylko hipoteza). Można by powiedzieć, że to ze wstydu. Po części tak, ale jednocześnie to bardzo inteligentne posunięcie. Otóż nie ma wyraźnego znaku, że Lepper wrócił. Chodzi mi o to, że ludzie się przyzwyczaili do Leppera w rządzie, więc przełkną jego kolejną obecność. A tymczasem media nie za bardzo będą mogły się do tego przyczepić. Mogą w kółko powtarzać, że znowu z Lepperem i że mówiono coś o układach z ludźmi o marnej reptuacji, itp. Jednak co innego słowa (i to w łżemediach), a co innego żywy obraz, kóry zawsze ma większa siłę wyrazu.

Czy CDA straciło klimat?
w Magazyn CD-Action
Napisano · Raportuj odpowiedź
Wow, dobra, jestem tu pierwszy raz od października zeszłego roku. Zmiany są piorunujące. No nic, ja w sprawie tematu - przyciągnął moją uwagę. Czy CDA straciło klimat - e, wątpię. Jak już kilku zauważyło, to jest to sprawa subiektywna. Ja już cda nie kupuję. No, może nie regularnie (zależy od dodanej gry, ale to musi być naprawdę strzał idealnie w moje wyjątkowo restrykcyjne potrzeby). I rzeczywiście cda nie wydaje mi się takie jak kiedyś. Ale tak naprawdę to ja się zmieniłem (nie chcę mówić, że dorosłem, bo jeszcze by ktoś pomyślał, że wyznaczam tutaj jakąś ogólną grupę wiekową). Zmieniły się moje potrzeby i rzeczy, z którymi się identyfikuję i które przez to są dla mnie, nazwijmy to, klimatyczne. Kiedyś namiętnie kupowałem Kaczora Donalda, ale potem się zmienił i... stracił klimat. Przynajmniej tak to odczuwałem. I choćbym stanął na uszach, to kupiwszy najnowszy numer, w ogóle nie wejdę w ten klimat. Tymczasem nowe pokolenie traktuje mój ukochany tygodnik (kurde, on w ogóle jeszcze istnieje?) jako klimatyczne pismo (zakładam na potrzeby mojej teorii
). Znaczy, że to nowe pokolenie jest jakieś gorsze. I znowu nie, po prostu odczuwam pewną stratę i zazdroszczę tym, którzy się cieszą nowym KD. Wspominam stare dobre dzieje, gdy ja to robiłem, i robi mi się smutno. Toteż wyżywam się na nowym pokoleniu, które nie ma prawa do mojego klimatycznego pisma i to już tak naprawdę nie jest klimatyczne pismo, ale jakaś maksymalna komercha, a te palanty są ślepymi konsumentami i lecą jak muchy do miodu na wszelki shit, który im pod nos się podsuwa. Kiedyś KD miał smak, klasę, klimat itd.
Świat się zmienia, ale przede wszystkim my się zmieniamy. CDA też się zmienia (i również wtedy, kiedy je kupowałem, i każdą zmianę przyjmowałem jako coś nowego i ciekawego, a nie jako gwałt na mojej klimatycznej świątyni). Od któregoś momentu po prostu już nie odczuwałem kontaktu z tym pismem i jego światem i tyle. Bynajmniej nie przez zmiany, które w nim zachodziły, ale które zachodziły we mnie.
Co mi teraz pozwala obiektywniej ocenić CDA jako rzecz dobrze robioną, szczególnie dlatego, że odnosi sukces i dominuje na rynku. A komercha? Przecież wszystko jest komerchą. Tak samo CDA. Że niby co? Mają nie czerpać zysków ze swojej pracy? No błagam, trochę rozsądku.