Skocz do zawartości

Tyt0k

Forumowicze
  • Zawartość

    844
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Tyt0k

  1. Tytokus zezłoszczony tupie i rozmazuje rysunek na piasku. - Nie! Nie cholera, nie będziemy się dzielić na pary! Spluwa na rozmazaną taktykę. - Co was wzięło na dzielenie na te pary? Zawsze poza osiedlem stajemy się śmiertelni. Bierze patyk i rysuje od nowa. - Orkowie, jak pamiętacie zaatakują od rzeki. Nie ma co robić pułapek, bo ich jest więcej, i prędzej oni nas, niż my ich. Słychać bojowe trąby orków. - Niedobrze. Słychać łodzie spychane do wody. - WOJSKO! Gondorczycy ustawiają się. - Ustawcie się gdzie chcecie. To będzie prawdziwa rzeźnia. Łodzie powoli dopływają do brzegu... - Solarionie! Twoja mowa! Podnieś ich cholerne morale! Zachęca Solariona. - Ale pamiętaj. Nie dziś nadszedł dzień chwalebnego umierania. Chwyta swój miecz. - Mów co robić, kiedy nadejdą. ---------------------- Pamiętajcie o tym! Poza osiedlem stajemy się śmiertelni, ale jesteśmy koło 100x bardziej żywotni niż śmiertelnicy. Walczcie z orkami, byle epicko. Napiszę jak już wygramy.
  2. Kazama, człowieku, nie osłabiaj mnie... Jest napisane, że wszyscy bogowie są razem, żeby nie trzeba było zaginać czasoprzestrzeni... Jesteśmy w Osgiliath. @James Się nie martw, na strategiach się znam, a dziś wrzucam już to co obmyśliłem. @down Oczywiście, że nie. Po prostu podmienisz dwa punkty.
  3. Mapa będzie jutro. Obiecuję. I polecam wszystkim brać po dwóch prowincjach, ja (pewnie...) jedynie wezmę jedną, bo jestem niezniszczalny (no przecież jakby mnie ktoś zniszczył to by było bezsensowne). Jutro także wrzucam opracowane przeze mnie zasady tegoż długiego questa, którego mam nadzieję weźmiecie na poważnie (no dobra, chodź trochę... ) i, który mam nadzieję wypali. @Rankin Na głó... znaczy na pierwszą stronę! Genialny pomysł! No i oczywiście, zgadzam się z tym, że to nie będzie tylko komediowe, ale jednak Epic Faile są częściej niż epickie zwycięstwa. Przynajmniej przy nas. @Edit Idę spać. Jutro doczytam.
  4. Ja na osiągnięcia się zgadzam. Pomysł fajny i ciekawy, i będą największe Epic Faile z całej gry. I prosiłbym cię, Rankinie, żebyś do kart cywilizacji dodał: "Posiadane ziemie (na mapie):" no i "Specjalizacja". I ogłoszenie, by poprawić swe karty. Będzie mi to bardzo pomocne. @edit Oczywiście "Posiadane ziemie", a nie "Posiadanie ziemie". Epic Fail.
  5. No tak, robię spam, ale mojego edita pewnie James nie zauważy. Ci co śpią, będą mieli rano co czytać. James-zauważyłem to, że on jest ranny, i poprawiłem posta. Ty popraw swojego i luzik. No co? Nie chcę wyjść okrutnika porzucającego rannych.
  6. Ruszyliśmy w miarę szybko do ruin gondorskiego miasta Osgiliath, gdzie w miarę powoli odpoczniemy. Tam gadajcie i róbcie co chcecie. Jutro koło 10-12 napiszę posta rozpoczynającego wielką bitwę. To oczywiste, każdy nowy w OA, chce się popisać i wymyślić jakiegoś questa/akcję, żeby inni bogowie poświęcili mu trochę uwagi. Wiem jak to jest, bo sam taki byłem. Aiden napisał, że zabił już wszystkich, a ty jakby bez napisania, że przyszły posiłki, zacząłeś zabijać zabitych, z czego ich śmierć trzeba było uznać, stąd więcej orków zabiliśmy niż żyło. PS: Nie wiem jak wy, ale ja się strasznie uśmiałem pisząc odpowiedź na Edita Jamesa. @edit James, zauważyłem to wcześniej niż napisałeś, i dopisałem odpowiednią linijkę. Popraw jak możesz, a reszta bogów niech nie zauważy początku wypowiedzi Jamesa. xd
  7. Bez obrazy, ale sam ogarnij 10 osób, z czego każda robi co chce. Idziemy do Gondoru, bo jakoś musimy to prowadzić, a jeśli gramy właśnie tak, jak proponujecie czyli "pełen luz", to wychodzą nam orkowie w liczbie ujemnej. Jak Matrix tworzył questy, i wymyślał to nikomu nie przeszkadzało. Ja chcę się za to zabrać, i nikt nie chcę. Nie lubicie mnie? Cóż, oto tajemnica mojego questa. Możecie czytać, jak chcecie sobie popsuć zabawę. @edit I żeby nikt nie miał wątpliwości-uciekamy do Osgiliath, po czym jeśli już chwilę pouciekacie, to w nim jesteście. Gadajcie z kim chcecie, ucztujcie, wzywajcie naleśniki, czy zabijajcie pojedynczych orków, ale na Bogów (czyli nas), beze mnie nie stajecie do Wielkiej Bitwy! Bo jeśli staniecie, to najprawdopodobniej znów dostaniemy orki na minusie.
  8. Orki udało się odepchnąć. Na horyzoncie malują się białe ruiny Osgiliath. - Cholera, James! Tytokus opatruje rannego Jamesa. Po dłuższej zabawie z bandażami i płynem oczyszczającym, Pahl jest w stanie się ruszać. - Nie rozumiem skąd w was taka żądza mordu. Ork to też istota żywa. Powiedział to jednak zdanie wyjątkowo bezuczuciowo co zepsuło efekt. Wytarł ręce w szmatkę i podszedł do rannego Boga Demonów. Obandażował mu głowę. - Ruszajmy prędko do Osgiliath. Może przechowają nas tam gondorczycy. I tak będziemy musieli odeprzeć atak orków na nich, bo sami sobie nie poradzą. Pogania bogów do ucieczki do Osgiliath. - Ej, książek! Ty też! Ruszaj się z fotela. Panie, proszę dać dobry przykład i biegusiem! Wzdycha. - Jeśli ktoś chcę, to życzę miłej śmierci. To armia orków, do cholery! ----------------------- Cóż, już coś się poprawiło, ale czytajcie posty innych. Naprawdę, to nie boli, a pomaga. Dobra, będziemy bronić Osgiliath. Wszyscy uciekamy w tamtą stronę. Możecie sobie dobiec, i gadać z ludźmi tam, do czasu mojego następnego posta. Proszę nie inicjować ataków orków.
  9. Wszyscy bogowie znajdują się przy statku. - No dobra... Jesteśmy w komplecie. Tytokus wyłamuje sobie palce. Słyszy deklaracje bogów i propozycję żeby tworzyć pary poszukiwaczy. - Nie. To zdecydowanie zły pomysł. Ruszymy wszyscy razem, nie jesteśmy niezniszczalni, a ja nie jestem cudotwórcą. No, może nie aż takim. Poprawia miecz przy pasie i wyjmuje mapę. - Ruszamy najpierw do Gondoru. Mapa mówi, że mamy tam tylko godzinkę drogi. W tę stronę. Pokazuję ręką na północ. - Ruszamy. Uważajcie na orków. Boski pochód ruszył. -------------------------------- Do mojego następnego posta, możecie prowadzić swobodne rozmowy, i pojedynki z pojedynczymi orkami w drodze do Gondoru.
  10. Sry, że post (prawie) pod postem, ale ważna sprawa. Skoro Ravenos się zadeklarował, to niech on prowadzi. Usunąłem posta. Nie odbiorę przyjemności weteranowi.
  11. Yennefer, też to zauważyłem. Niestety, wcześniej prowadził nas Matrix, a skoro on trafił do krainy wiecznego bana, to się pogubiliśmy. Każdy był przyzwyczajony, że podąża za wszystkimi, i robi coś jak musi. Niestety, niektórzy tworzą questy, a potem nie ma ich przez kilka dni. Nie wszyscy są twórczy, i mogą nie zrozumieć ogólnej idei naszych questów, szczególnie, że większość weteranów umarła ([*]). Ja poprowadzę Safari, no, chyba, że komuś to nie pasuje i woli robić to za mnie. Najczęściej bywam na OA, więc może mi się uda. Po zakończeniu Safari, przetransportuję was jakoś na planetę, gdzie będą się tłuc cywilizacje. Co już ustaliłem: - Na mapie każdy może wziąć jedną lub dwie prowincje (jak mu pasuje). - Otrzymuje się wojska zgodnie z wielkością podbojów cywilizacji: za każdą jedną prowincję otrzymuję się 100 piechoty i 25 jazdy (na początku obowiązuje to także). - Wszyscy bogowie, którzy nie mają własnych cywilizacji, lub ich cywilizacje zostaną zniszczone będą mieszkać u mnie (Jestem neutralny. Każdy kto mnie zaatakuje, nie ma ze mną szans.) - Cywilizacje podczas wojny, mogą zostać doszczętnie zniszczone, lub mogą zostać prawdziwym imperium. - Każda cywilizacja będzie się specjalizować w czymś niedostępnym dla innych np. moja w leczeniu. - Do Kart Cywilizacji dodamy prawdopodobnie zakładkę "Posiadane Ziemie" i "Specjalizację". - Do rozstrzygania bitew będę używał symulatora z plemion. - Każdy może zawrzeć tylko jeden sojusz, ale nie liczy się do tego moja neutralność. To wszystko.
  12. Tytokus w końcu odzyskuje przytomność. - Nieźle... Cholernie nieźle. Wstaje. Podchodzi do rannego Jamesa, lekko utykając. - Spokojnie... Zaraz się tobą zajmę... Z torby wyjmuje małą buteleczkę z oczyszczającym płynem. Oczyszcza rany, przez co powoduje ból. - Wybacz... Inaczej się nie da. Oczyszczone rany zawija w bandaże. Po skończeniu, ciężko siada, i podwija nogawkę. Czuje ból w nodze. - Niedobrze. W nogę wbity jest duży kawałek zniszczonego metalu. Po długiej szarpaninie, i pomocy pomarańczy, udaję się go wyjąć, oczyścić i zabandażować ranę. - Czy... czy ktoś jest jeszcze ranny...? Czuje szarpnięcie. Czas się wraca. - Chole... Siedzi w sali i słucha przemówienia. - Ja wezmę mieczyk, ale podstawa, czyli bandaże i płyn oczyszczający zostać musi. Wzdycha. - Kto chce ze mną do pary?
  13. Wchodzi na śniadanie, a głowa mu pęka. - Cholera... Mógł mnie ktoś powstrzymać, teraz będę miał kaca przez cały dzień. Wzdycha. - Jestem strasznie czuły na takie rzeczy, ale dobra... Słyszy pytanie o dentystę. - Ja jestem medykiem, i ja robię za wszystkie specjalizacje. Masz problem ze zdrowiem, wal do mnie. Zajada się kanapką, i słyszy pytanie dementora. - Ja pojadę oczywiście. Moje bojowe pomarańcze się pobawią, a przecież wiadomo, że ktoś z was zostanie ranny. Wzywa swoją torbę, w której spakowana jest boska apteczka i kilka par noszy. - Ja jestem gotowy. Przez portal?
  14. Tytokus wytańczony i pijany w trupa, turla się powoli z sali balowej. - Nieszła jaszda... Uderza o ścianę, gdyż nie trafia w drzwi. - Cholersia... Chosz no tu którysz... Wzywa kilka zwyczajnych lewitujących pomarańczy. - Noo... Weszie, tego kto jeszcze nie wształ na nosze, i do jego apartamentów i do szszpitala... Szz... Mnie tesz... Pomarańcze transportują resztki bogów, którzy nie zdecydowali się do opuszczenia imprezy. Samego Tytokusa także biorą na nosze, a po chwili kładą na łóżku. - Sienkuję! Posdrówcie resztę! Pomarańcze biorąc to za rozkaz, latają po apartamentach i szpitalu i pozdrawiają resztę. Nieświadomy wydanego rozkazu, Tytokus smacznie zasypia.
  15. Przestaje wcinać pomarańcze i odpowiada na pytanie postawione przez Kniv'tropa. - Nie wiem. Ja nigdy tego nie robiłem. Zwykle nie miałem czasu, bo wybuchy, morderstwa, czy skrytobójcze akcje są tu na początku dziennym. Zwykle po prostu leczyłem, i prawdopodobnie teraz, po kataklizmie, który zniszczył pierwsze Boskie Osiedle, będę leczył dalej. Mam piękny mały szpital, mam moją apteczkę w torbie... Jest dobrze. Widzi krzywiącą się twarz. Wzrusza ramionami. - To tylko moje odczucia. Może twoje będą inne. Słyszy oświadczenie Bednarusa. - To znajdziesz jutro. Dziś chyba stąd nie wyjdziemy trzeźwi. Bierze kufel piwa ze stołu i wypija go.
  16. Dobra, widzę, że jest wielu nowych, i to mnie cieszy. ;> Jutro wrzucę jakąś mapkę, do walk cywilizacji. Jest jeszcze jedna sprawa: jak chcecie prowadzić wojny? Ogólnie, wiem, wypowiadanie, ataki znienacka, paktowanie itd. tylko jak rozstrzygać bitwy? Ustaliłem także podstawy: - Na mapie każdy może wziąć jedną lub dwie prowincje (jak mu pasuje). - Otrzymuje się wojska zgodnie z wielkością podbojów cywilizacji: za każdą jedną prowincję otrzymuję się 100 piechoty i 25 jazdy (na początku obowiązuje to także). - Wszyscy bogowie, którzy nie mają własnych cywilizacji, lub ich cywilizacje zostaną zniszczone będą mieszkać u mnie (Jestem neutralny. Każdy kto mnie zaatakuje, nie ma ze mną szans.) - Cywilizacje podczas wojny, mogą zostać doszczętnie zniszczone, lub mogą zostać prawdziwym imperium. - Każda cywilizacja będzie się specjalizować w czymś niedostępnym dla innych np. moja w leczeniu. - Do Kart Cywilizacji dodamy prawdopodobnie zakładkę "Posiadane Ziemie" i "Specjalizację". Decydujcie. Ten quest będzie trochę rozbudowany, ale rozrusza zabawę na późniejsze strony. @Edit Goloman: Istnieć prawa nie ma, ale mogą tam przebywać jej przedstawiciele. Ew. u mnie, jak wolicie.
  17. Przysiada się do stołu i zajada pomarańcze. - Ja skończyłem swoją malutką część. Ten domek i szpital są moje, i to mi wystarczy. Jeśli wy chcecie tu wulkany i Mount Everesty, to proszę bardzo, ale ja wolę moje małe budyneczki. Jestem minimalistą. Po zjedzeniu kilku pomarańczy, zwraca się do innych Bogów. - A wy? Skończyliście już przygotowania swoich siedzib na Osiedlu?
  18. Na Boskie Osiedle, wchodzi zwyczajny człowiek, z torbą na ramieniu, w otoczeniu dwóch dziwnych istot znanych jako draenei. Obaj strażnicy byli odziani w zbroje. - Dobra. Jestem już bezpieczny, dzięki, że mnie przechowaliście. Wracajcie do domu. Draenei zasalutowali i przeteleportowali się do swojej stolicy. - Witajcie! Miło was znowu widzieć! Uciekłem do swojej cywilizacji, kiedy miał nastąpić wybuch. Jakoś udało nam się przetrwać. Miło mi was znowu widzieć. Podchodzi do każdego i wita się. - Trochę brakowało mi tego waszego ciągłego zabijania. Zamiast plecaka mam teraz torbę, chodź leczę bez zmian. No, może troszkę lepiej. Skupił się, i inni zobaczyli malutki domek, oraz szpital obok niego. Oba budynki były z marmuru i żelaza, przeplatane kryształami i tymi właśnie w oknach. - Ostatni szpital był kiepski. A ja też spać muszę. Jakby co, wiecie gdzie mnie szukać. Albo przyjdę sam. Wchodzi do domku obok szpitala.
  19. Tak, ja się tym zajmę. Stworzę dużą mapę, do Wojen Cywilizacji. Karta: BÓG Imię: Tytokus Wiek: Młody Bóg, niedawno stworzony Patronat: Rzeczy Niemożliwych, Minimalizmu, Zdrowia oraz Pomarańczy Awatar: Zwyczajny człowiek. Charakter: Dobrotliwy ; lubi pomagać, chociaż oprócz rzeczy niemożliwych i leczenia, nie potrafi wiele ; Lubi: Uderzać głową w ścianę (bo wie, że nic sobie nie zrobi) ; gdy potrafi rozwiązać coś niemożliwego przed innym Bogami ; pomarańcze ; mandarynki ; kolor pomarańczowy ; leczyć innych ; Nie lubi: Spadać z wysokości ; gdy nie potrafi rozwiązać czegoś niemożliwego ; gdy nie potrafi pomóc ; Motto: "Niemożliwe nie istnieje" Dziwactwo: Lubi czasami stworzyć uprawy pomarańczy, tam gdzie być ich być nie powinno (np. na Syberii). CHOWANIEC: Nie wie jak stworzyć... CYWILIZACJA: Nazwa cywilizacji: Tytianie Rasa: Draenei Opis wyglądu: Zamiast nóg, posiadają umięśnione kopyta, mężczyźni posiadają wydłużony płat czołowy czaszki, oraz "macki" wychodzące z bokobrod, kobiety mają natomiast coś na kształt rogów, a ich macki wychodzą z okolic uszu. Kobieta ; Mężczyzna Cechy szczególne: Pokojowo nastawieni, jednak mimo to, dobrzy wojownicy. Doskonale opanowali hodowlę i uprawy w przeraźliwie zimnych krainach (tzw. podziemne pola). Jako jedyni na planecie, doskonale znają się na leczeniu. Architektura: Piękne marmurowe i kamienne budynki, przeplatane kryształami. Np. takie i takie. Kultura: Niezachwianie neutralni. Zamiast walczyć z najeźdźcami, zawsze paktują. Rozwijają naukę dotyczącą gospodarki, zdrowia, rolnictwa i nowych technologii. Opis cywilizacji: Początkowo handlarze drewnem, dzięki swej niezachwianej neutralności rozrośli się do rasy, która paktowała w imieniu wszystkich innych, i była obecną przy zawarciu każdego pokoju. Stali się kimś w rodzaju pośredników, a dzięki swoim umiejętnościom leczniczym mogli zachować swą neutralność, gdyż często byli potrzebni innym rasom. Ich tereny to prawdziwy azyl dla przestępców, i miejsce wypoczynku dla przyjaciół ich ukochanego Boga - Tytokusa, który przybył, by się nimi opiekować, i pokazać im nowe kierunki w leczeniu i rolnictwie. Każdy tutaj może zostać i zasymilować się, nigdy nie zostanie wydany wrogom czy przeciwnikom. Rządzi nimi ich Bóg, a podczas jego nieobecności, rada starszych. Środowisko: Mnóstwo lasów iglastych, istnieją tylko 2 miasta, stolica i 6 wsi, które prowadzą tzw. pola podziemne, w których głównie uprawiane są pomarańcze. AKT STWORZENIA: Przybyli na tą planetę, tysiące lat temu, a najdawniejsze baśnie nie pamiętają jak zostali stworzeni. Ostatnie możliwe przekazy mówią o wypędzeniu z innej planety, i osiedleniu się tutaj, pomimo trudnych warunków. Daje to dużo do myślenia i pracy historykom i archeologom.
  20. Wraca do sali sypialnej, widzi Selene zadającą pytanie o śmierć. - Ja. Bardzo często, muszę was ratować, i chronić przed Śmiercią. Siłuję się z nią, ale jeśli chodzi o zagładę, to ciężko określić. Wzrusza ramionami. - Nie znam się na tym. Nigdy jej nie widziałem. Pyta się. - Już wszystko w porządku? Następne, zwraca się do Khaalusa. - Ktoś jeszcze jest ranny, czy tylko Selena potrzebowała porady zdrowotnej? Siada przy stole, kładzie na nim nogi, wzywa pomarańcze i obierając ją, czeka na odpowiedzi.
  21. Siedzi cały czas w statku i pogwizduje. Czeka na rannych bogów. - Tym tyrym... Wchodzi Khaalus z nieprzytomną Selene. Kładzie ją na łóżku, siada na krawędzi, i o coś pyta. Tytokus zdejmuje nogi ze stołu, i podchodzi do nich. - Coś poważnego? Dowiaduje się, że Selene zaczęła coś tam prorokować i straciła przytomność. - Zaraz ją obudzimy. Dość drastyczna metoda, ale zawsze skuteczna. Podchodzi do lodówki, oraz szafek i napełnia dwie szklanki zimną wodą. Jedną z nich chlusta w twarz Bogini, i automatycznie ściąga z niej wilgoć. - Wybacz, inaczej trwałoby to długo. Podaje jej drugą. - Wypij. I skoro zaczynasz prorokować, to zostań tu, i nie wałęsaj się nigdzie. ------------------ Kazama, jak możesz to podmień jakoś posta. Ja tu jestem od reanimacji wszelakich. ;>
  22. Więc, po zresetowaniu OA, wezmę się za mapkę i tego questa, oraz ogólną budowę bitw i walk itd.
  23. CYWILIZACJA Nazwa cywilizacji: Tytianie Rasa: Draenei Opis wyglądu: Zamiast nóg, posiadają umięśnione kopyta, mężczyźni posiadają wydłużony płat czołowy czaszki, oraz "macki" wychodzące z bokobrod, kobiety mają natomiast coś na kształt rogów, a ich macki wychodzą z okolic uszu. Kobieta ; Mężczyzna Cechy szczególne: Pokojowo nastawieni, jednak mimo to, dobrzy wojownicy. Doskonale opanowali hodowlę i uprawy w przeraźliwie zimnych krainach (tzw. podziemne pola). Jako jedyni na planecie, doskonale znają się na leczeniu. Architektura: Piękne marmurowe i kamienne budynki, przeplatane kryształami. Np. takie i takie. Kultura: Niezachwianie neutralni. Zamiast walczyć z najeźdźcami, zawsze paktują. Rozwijają naukę dotyczącą gospodarki, zdrowia, rolnictwa i nowych technologii. Opis cywilizacji: Początkowo handlarze drewnem, dzięki swej niezachwianej neutralności rozrośli się do rasy, która paktowała w imieniu wszystkich innych, i była obecną przy zawarciu każdego pokoju. Stali się kimś w rodzaju pośredników, a dzięki swoim umiejętnościom leczniczym mogli zachować swą neutralność, gdyż często byli potrzebni innym rasom. Ich tereny to prawdziwy azyl dla przestępców, i miejsce wypoczynku dla przyjaciół ich ukochanego Boga - Tytokusa, który przybył, by się nimi opiekować, i pokazać im nowe kierunki w leczeniu i rolnictwie. Każdy tutaj może zostać i zasymilować się, nigdy nie zostanie wydany wrogom czy przeciwnikom. Rządzi nimi ich Bóg, a podczas jego nieobecności, rada starszych. Środowisko: Mnóstwo lasów iglastych, istnieją tylko 2 miasta, stolica i 6 wsi, które prowadzą tzw. pola podziemne, w których głównie uprawiane są pomarańcze. AKT STWORZENIA: Przybyli na tą planetę, tysiące lat temu, a najdawniejsze baśnie nie pamiętają jak zostali stworzeni. Ostatnie możliwe przekazy mówią o wypędzeniu z innej planety, i osiedleniu się tutaj, pomimo trudnych warunków. Daje to dużo do myślenia i pracy historykom i archeologom. Mapa: <Wstawię dziś albo jutro.> ---------------- Moja neutralna cywilizacja! Jeśli jakiś Bóg, nie ma własnej cywilizacji, będzie przebywał u mnie podczas questa. Zbieram pomysły i sugestie, więc proszę je pisać. Kończcie sobie w spokoju ten quest. Ważna sprawa! Uważam, że należy stworzyć nową mapę, specjalnie dla tej części zabawy. Dlaczego? Tamta jest już przeładowana, a usuwanie cywilizacji, jest niesprawiedliwe w stosunku do ich Bogów. Mogę stworzyć nową, większą, na której każdy dostanie dwa lub jeden połacie ziemi (do wyboru podczas rysowania), i będzie mógł podbijać podczas questa. Za dużo nas, na taką małą mapę, a i od razu się zobaczy ile Bogów weźmie udział. Tutaj ważny jest wasz głos-decydujcie.
  24. Nie ma sprawy, rób co chcesz. Nas nic nie zaskoczy. A co do cywilizacji-wszyscy bogowie, którzy ich nie mają, albo zostaną zniszczone, mogą siedzieć bo ja będę neutralny i niezniszczalny! (Nie no, questa będę prowadził ja, to żebyście mnie nie zniszczyli, co? xd) @Mapka Z powodu tego, że Matrix umarł, to może zniszczmy mu cywilizacje? Tak jak tym co nie grają (Papyus i Leage) W końcu miejsca jest coraz mniej. Mało miejsca, bierzcie po jednej części, w czasie podbojów zdobędziecie (lub stracicie) nowe. Liczcie się z tym, że wasze cywilizacje, mogą zostać zniszczone. No, i biorę mapkę po Selene!
  25. Raczej może się tak zdarzyć. Zależy to od porywczości i charakteru danej rasy.
×
×
  • Utwórz nowe...