-
Zawartość
844 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Tyt0k
-
Je ciastko. - Dzięki Ravenosie. Wszystkie niebezpieczeństwa zostały zażegnane. Bogowie, odpoczywają po długiej walce. - Nikt ciągle nie sprawdził, co jest za tymi drzwiami. Wstaje, i otwiera drzwi. Widzi baaaaaaaaaaaaardzo długi tunel. Wzywa pomarańcze z turboprzyspieszeniem i licznikiem kilometrów. - Leć sprawdź. Pomarańcza wraca po 2 min. Tytokus sprawdza licznik. - 84,5 km. Hm. Będziemy szli całą noc. Zbierajmy się. Nie wiem dokąd to prowadzi, takiej pomarańczy nie mam, ale na pewno gdzieś daleko. Bogowie powoli się zbierają. Tytokus patrzy na Shire. Spalona karczma i kilka okolicznych domów, zniszczony pomnik, dziura pośrodku wioski, wszędzie trupy, i przerażone hobbity kryjące się za drzewami. Obraz nędzy i rozpaczy. Tytokus wzdycha. - Jeśli jeszcze raz, nie zdążę was powstrzymać przed wjechaniem do jakiegoś miasteczka, niech mnie ktoś palnie w łeb. Przygotowuje swoją torbę. Poprawia miecz. - Ja jestem gotowy. Ruszajmy. Bogowie, wolnym pochodem ruszyli w nieznane... ------------------------------ I tak oto, zakończyłem dzień dzisiejszy. Shire zniszczone, a wyprawa do rozpoczęta. Poszliśmy do , czyli nikt tu nie został, no chyba, że zapowiedział się dużo wcześniej. Możecie sobie gadać, jutro ok. godzin wieczornych zrobimy "YOU SHALL NOT PASS"! Teraz idę spać.
-
Nie wolno wam ruszyć Balroga. Ani Gandalfa. Bo oni będą naszą jedyną nadzieją. Reszta może być zarżnięta, aż miło. Aiden: Dziś na nikogo nie krzyczę, nie używam także dziś przemocy. Tak, tymi drzwiami poprowadzę nas do Morii. Jutro.
-
Tytokus obserwował wydarzenia, z bezuczuciowością na twarzy. Obudziło go dopiero pytanie Selene. - Ja znam się na wszystkim. Zaśmiał się, ale żaba była wyrywana z rąk do rąk, więc nie mógł jej pomóc. - Jak już skończycie, dacie mi ją? Lunarion wzywa pomocy. Tytokus wzdycha. - Niesamowite, co wy potraficie zrobić, z spokojnego Shire... Miejcie nad nami litość, wy którzy kiedyś nas osądzicie. Wzywa kilkanaście bojowych pomarańczy, które natychmiast zaczynają walczyć i pomagać Lunarionowi. - Zajmę się żabą. Kładzie ją na ziemi, i poprzednio jak nad Jamesem, tak nad nią, unosi rękę, i zaczyna coś mówić. W jego ręce, zaczyna się pojawiać zielona kula. - ...S'an! Powstaje, w ręce trzyma zieloną kule. Na miejscu żaby, leży teraz znaleziona przez Selene kobieta. - Mam pomysł. Rzuca kulą przekleństwa w demona, który zmienia się w brzydką ropuchę. - Pomogłem, Lunarionie? Staje dumny, i opiera się na mieczu. ------------------------- Selene: Odżabowałem twoją przyjaciółeczkę. Rób z nią co chcesz. Demona wystarczy już dobić.
-
Jutro ruszamy do Morii! Starajcie się do tego czasu, nie wyrżnąć całego Hobbitonu. @Goloman Nie martw się! Wujek Tytokus, ma zawsze sposób!
-
A mi się to jakoś kojarzy z Fable.
-
Tytokus krążył po wiosce i obserwował zdarzenia. - Pięknie. Wpuścić Bogów do Shire, to zaraz je spalą. Widzi scenę z Kłem, rannego hobbita i pytanie. - Zaraz zobaczymy. Podchodzi, i sprawdza puls. Hobbit jest martwy. - Martwy. Minuta ciszy. Nie odczekuje nawet 10 sekund, po czym wyrywa trochę jedzenia przyniesionego przez demona i daje hobbitom. - Nie bądź chamski. One też chcą żyć. Sam przyzywa deszcz pomarańczy, z których hobbici bardzo się cieszą, dopóki nie powodują omdleń z powodu swojej wielkości i siły spadania (pomarańcze są duże, nie hobbici ). Oddaje zwyczajne, nie deszczowe pomarańcze hobbitom do rąk. - Bóg chcę dobrze, a wychodzi źle. Kieruje pytanie do wszystkich. - Ktoś jest ranny? Nie? No i gdzie właściwie jest Selene? Hm. Pełno zagadek z wami. Wyjmuje z torby znane już wszystkim posłanie. - Proponuję się położyć. Jest raczej późno. I dobranoc. Kładzie się na podłodze spalonej, ale ugaszonej już karczmy, przykrywa kocem i zamyka oczy. - Jeśli ktoś będzie ranny, to mnie budźcie. Zasypia. ----------------------- Bednar94: A nie przypadkiem zniknął? Kręcie się tu do jutra wieczorka, albo popołudnia. Spróbuję nas stąd wyciągnąć. Nie dajcie się zabić.
-
Mam pytanie, dotyczące tekstu o Warcrafie. Kto go napisał (lub będzie dopiero pisał), w sensie który z redaktorów? W sumie, to stawiam na gema. Edit: Dziękuje. Szkoda, że nie gem, bo by było trochę fanatycznie. A Allor nie potrafi leczyć.
-
Tyle to ja wiem. Arnie: Dzięki, chociaż to duża suma. Nie będzie mnie pewnie stać.
-
Wybaczcie, ale tak to jest, jak się znajdzie nową grę. Cóż, miałem znów na was napierdzielać, ale to tym razem moja wina. Ruszymy do tego Shire, i coś wymyślę. @edit Wybaczcie, ale chwilowo mam mało czasu na OA... Pozabawialibyście się tak do środy w Shire? Postaram się was wyciągnąć, ale... no cóż. Nie ma czasu.
-
Mam takie pytanie. Jak już mówiłem, chcę grać w WoW-a. Jednak, po długiej praktyce u kumpla, wyczaiłem, że talenty rozdaję się raz, a potem trzeba płacić. Natomiast na PvE i na PvP potrzebne są inne talenty. A podobno, jest jakaś umiejętność, że zmienia ci otalentowanie, jednym kliknięciem. To prawda? Chciałem sobie zrobić priesta pvp/pve.
-
Ja zwykle biorę rasę, która mi się podoba w danej grze, i najczęściej osobę, która może leczyć. Uwielbiam leczyć, a osób które robią to zawodowo jest naprawdę mało.
-
Chodzi o Drakensang?
-
Jest świetny. Zmienił się, i to bardzo dobrze, bo jak zapominano o moich ukochanych priestach w starych kompendiach to mnie coś trafiało... Ale z tego co widzę, to usunięto polskie objaśnienia czarów, czego mi szkoda.
-
Tytokus oczywiście zaspał, a nikt nie pokwapił się, żeby go obudzić. - Pięknie. Ja ich leczę, i co? Wzywa jeździecką pomarańcze, i leci na niej. Dogania bogów. - Gdzie jedziecie? Do Morii powinniśmy skręcić w prawo! Słyszy odpowiedź, że jadą do Shire. - Cholera, no! Za długo tu siedzimy... No, ale dobra. Zróbcie sobie wakacje po tych rzeziach. Ale nie na dłużej niż jeden dzień! I jeśli usłyszę, że hobbity są złe, to zamorduje. Wyjmuje książkę o przesunięciach międzywymiarowych. - Ja postudiuję, jak nas stąd wyciągnąć. Czyta ją, i leci za resztą towarzystwa do Shire. --------------------- To jak? Jutro rano jesteśmy w Shire?
-
Chyba się skuszę na to pisemko. W końcu, skoro chcę się wkręcić, to warto być w temacie.
-
Skoro umowa licencyjna, mówi, że jest to oszustwo, to jest. Pożyczanie jest niesprawiedliwe, bo więcej osób gra w grę, a mniej kupuje.
-
Jeśli twój telefon akceptuje pliki .jar, to nie powinno być z tym problemu. Po prostu wrzuć przez kabel USB/od kumpla/pobierz i zainstaluj.
-
Kiedy będę miał czas. Nie prowokuj mnie.
-
Witajcie, mam pytanie odnośnie rozpoczęcia gry w WoW-a. Widziałem tutaj kuszące oferty, dot. Recruit a friend. Podobno nie działa to na serwerach EU? To prawda?
-
To nie będzie na osiedlu, tylko na Planecie. Znajdziemy się tam, tuż po skończeniu Morii. Zobaczycie.
-
Świetnie, będzie wreszcie duuużo do poczytania (bo w sumie w nic nie mogę grać ). Strasznie napaliłem się też na ten tekst o Warcrafcie. 15 lat, to spora suma, a i wszystkie gry spod tego sztandaru to hity, i sam jestem fanem serii. Więc dziękuje bardzo. I dziękuje, w ogóle za CDA. I za mniej reklam, bo będzie więcej tekstów. Mi w sumie nie przeszkadzają, ale ciii! Oby tak dalej.
-
Chodzi ci o Nyx?
-
Tytokus, po "genialnych" wypowiedziach opanowywał się przez dłuższą chwilę, więc milczał. W końcu przemoc jest zła, a jego pomarańcze najadły się już mózgów. - Orkowie nie są dobrzy. Nie wydaje mi się. Nie ma dobra i zła. Są tylko decyzję i ich konsekwencje, a konsekwencją wyrżnięcia zamku jest dużo krwi na posadzce. Wzdycha. - Ależ ty było mądre. Chyba zacznę to zapisywać. Słyszy pytanie Kanxiego, i widzi całą sytuację z nim związaną. - Postaram się mu pomóc, chodź nigdy nie byłem dobrym psychologiem. Z tobą w porządku? Słyszy potwierdzenie. - Dobrze. Pakujcie się, ruszamy do Morii. Książek, mógłbyś poszukać jakiejś książki o przesunięciach wymiarowych? Chyba, że to działka Selene? Albo weźcie się w dwójkę. Klęka przy Jamesie i zaczyna cicho szeptać jakieś słowa, unosząc dłoń tuż nad jego twarzą. Biały dym, zaczyna się gromadzić w białą kulę... ---------------------- Shaker: Nie zareagowałem na twojego posta. Sprawdź demokrację. James: Ty też.

