Skocz do zawartości

wtosiegrajak

Forumowicze
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna
  1. Powiem tak, jest to możliwe. Sam to przeżyłem lecz myślę że to jest po prostu taki jakby stan umysłowy. Ci ludzie którzy uważają że to zjawisko paranormalne, są wg mnie idiotami. Jak już powiedziałem że to przeżyłem to może jeszcze powiem w jaki sposób i podczas tego stanu. Zacznę od tego, że przyszła koleżanka do szkoły i zaczęła gadać że przeżyła OOBE. W tedy nie wiedziałem co to w ogóle jest. Kiedy mi wytłumaczyła, wyśmiałem ją, jednakże zainteresowałem się tym tematem. dużo o tym czytałem, myślałem i położyłem się spać. Nie mogłem przestać myśleć o tym wychodzeniu z ciała, bałem się że zaraz coś wyjdzie i mnie zabije. W każdym razie, kiedy myślałem o OBBE to czułem się takki lekki, jakbym miał zacząć lewitować. Nie było to nieznane uczucie bynajmniej bardzo się przestaraszyłem. Ale dotrwałem do rana... A oto jak to "wyszedłem z ciała". Rano, piękna pogoda, starzy przychodzą do mojego pokoju, budzą mnie, mówią że muszą gdzieś jechać z bratem. Po pięciu munutach jestem sam w domu. Było bardzo jasno ze względu na to że mam aż 5 okien, więc nie bałem się już niczego. Z tego co przeczytałem w internecie, trzeba po prostu o tym myśleć. No i dobra, położyłem się i zacząłem w myślach powtarzać jak głupol "Chcę wyjść z ciała, chcę wyjsć z ciała" (chyba nawet się uśmiechnąłem - od tej skrajnej głupoty) tak z 10 - 15 sek. powtarzałem. Nagle w piersi poczułem coś tak jakby ze mnie wychodziło! Straszne uczucie, ale nie boli i na dłuższą metę mogło byś satysfakcjonujące. Próbowałem się obudzić i .. nie mogłem! Zrobiło mi się zimno, bardzo zimno, lecz nie odczuwałem bólu z zimnem związanym. Jeszcze raz spróbowałem się obudzić.. Udało się! Ale nie wszystko było w porządku. Było mi duszno w piersi, ciężko oddychałem i co najważniejsze, byłem sparaliżowany! Tak, nie mogłem się ruszyć kończyny mi całkowicie odrętwiały. Leżałem tak 2 minuty, aż w końcu sparaliżowanie ustąpiło. Wstałem z łóżka popędziłem z uśmiechem na twarzy do kompa włączyłem GG i przeprosiłem koleżankę. Trochę was oszukałem z tym że udało mi się wyjść z ciała, nieprawda, byłem w tzw. fazie początkowej. Bynajmniej, tak jak napisałem na wstępie, nie wierzę w wyjście z ciała, dla mnie to jest po prostu taki stan. Chociaż kto wie? Może gdyby mi się naprawdę udało, zmieniłbym zdanie?
×
×
  • Utwórz nowe...