Skocz do zawartości

pandrodor

Forumowicze
  • Zawartość

    571
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez pandrodor

  1. Ale musisz zapitalac do tego sklepu te ~38 km + po Kilecach, gdzie on tam jest. A ja to mogę nawet piechotką... ;] Poza tym skoro Ty ten sklep masz aż w Kielcach, to zobacz sobie, jaki ten Twój Jędrzejów musi byc mały. A u mnie to metropolia. (no - w skali ;]) BTW od czego ten skrót WSÓŁ? (bo to chyba skrót jest?) Ej! Tak to nie ma! Pawłowi będzie rósł rabat, a Podi będzie miał tani rower (jaki ja spostrzagawczy ;])! (BTW już [Pablo] musiał tam nieźle nakupowac skoro ma 8%.. Burżuj! ) A to dla odmiany to już jest cziterstwo. BTW najlepiej to sobie zrób... kanapkę.
  2. Statsiarze! (hi, Podi ;]) Jeźdźca odchudzić! :twisted: Sklepikarze >>> Odnoszę wrażenie, że w pewnym rowerowym w moim mieście sprzedawcy normalnie zawyżają ceny... Kupowałem w piątek dętkę - droższa, niż powinna byc. Najzwyklejsza manetka 15 zł - co najmniej o kilka zł za dużo. Ale największym zdzierstwem były błotniki - 10 zł (powinny kosztowac 5 z hakiem, czyli 2x mniej). Rozwiązanie proste - nie będę tam kupował. Zwłaszcza że dosłownie kilka metrów dalej jest inny rowerowy (to już jest sklep z prawdziwego zdarzenia) i od tej pory będzie pewnie moim jedynym źródłem zaopatrzenia (ew. jakieś pierdółki gdzie indziej). BTW mają nawet team rowerowy.
  3. No cóż... U mnie pada(ło), więc nigdzie nie wychodziłem - leń mnie złapał. Ale zrobiłem 10 km w niecałe 20 min. ;] Wentylacji u mnie w pokoju praktycznie nie ma, więc spociłem się, jak szczur, ale co mi tam - chociaż mięśnie popracowały. ;] Moim towarzyszem była butelka wody, którą chciwie opróżniłem. Za chwilkę chyba siadam i dalej pedałuję, bo nie mogę sobie znaleź żadnego ciekawego zajęcia. ;/
  4. pandrodor

    Live for Speed

    Dobra - czas coś z tym wreszcie zrobic. Co powiecie na partyjkę jutro? Sobota=wolne=czas. Wieczór. Bo ja to bym jednak chciał zagrac, a nie tylko się umawiac...
  5. Ja tak mówiłem i jak dotąd nic się nie zmieniło. BTW zauważyłem, że jak JA (rowerzysta) ustępuję pierszeństwa pokazując "jedź, jedź!" (;]), kierowcy jakoś tak niebardzo łapią. ;] Tak samo jak pokazuję na "włącz światła" - no niekumate jakieś ;]. MP3Player >>> Burżuje! Ja to takiego z prawdziwego zdarzenia nawet w dłoni nie trzymałem... Nie mówiąc już o posiadaniu. Ale IMO niewygodne i trochę niebezpieczne (na ulicy, co innego w lesie).
  6. pandrodor

    Live for Speed

    O, o, ja też! Najlepiej piątek, wieczorkiem. To się jeszcze dopracuje, ale to IMO najlepszy czas na śmiganie. Także jakby co - możecie na mnie liczyc...
  7. Wiki >>> No cóż... Jak się ma najtańsze możliwe opony i obręcze z żelaznego, raczej nie ma się czym przejmowac... Inny rower to bym może nawet niósł ( ), ale takie cuś... Gniotsa, niełamiotsa. ;] Gdybym Ci pokazał moje zdjęcie sprzed 2-3 lat, to mógłbyś się bardzo zdziwic (a co to za grubas jakiś?). A czas biegu na 1km? (wtedy ofkoz ;] ) Ok 5 min, ciut więcej. Teraz też to może nie jest coś, czego bym pragnął, ale na przyszły sezon powinno byc ok.
  8. Wiesz... Ja mam całe 170 cm wzrostu, więc... ;] Za to starszy jestem - 21.11. ;] Ale jak tak patrzę to teraz po moim LO zaczęły się jakieś kurduple walac... Tarczówki w Salamandrze >>> Jakby nie liczyc tych wszystkich upustów, zniżek itp. różnica w cenie to 700 zł... Rama >>> Jak już będę kupował tego Quartza (ew. jakiś inny model) - 19,5". Przy moim wzroście nie mam chyba wielkiego wyboru... Dzisiejsza jazda >>> A, pecha miałem. Najpierw gdzieś mi lampka odpadła, potem jeszcze kapcia złapałem. I prowadź tu ten rower przez całe miasto. 5 km do pokonania i prędkoś prowadzenia ~5km/h. Znaczy - najpierw wsiadłem i jechałem te ~15km/h, ale już potem... Poza tym głupio to wyglądało.
  9. pandrodor

    Szkoła

    Plan lekcji >>> DO NICZEGO (ew. do czegoś niecenzuralnego...). Jedynym sensownym dniem jest piątek, bo nie ma niemieckiego. Są za to dwie biologie i polski na ostatek. Ale poza tym w-f, religia, chemia i matma, czyli naprawdę niezłe lekcje... Najgorszy chyba poniedziałek - najpierw po, potem zapitalac na wf i znowu do szkoły... Poza tym cztery języki z rzędu: 2x polski, niemiecki i angielski (to jeszcze ujdzie [też nie jestem pewien]). A na koniec czekac okienko na geografię (spisac będzie chociaż można...). Do miana najgorszego dnia może też startowac środa - pierwszy polski i do 16:05... Zmiany >>> Spore przetasowania... Pozmieniali się nauczyciele od: polskiego, angielskiego, historii, po. Po kolei: J. polski > Katastrofa narodowa. Chyba najgorsza możliwa zmiana. Mieliśmy do tej pory nauczycielka, która nie cieszy się zbyt dobrą opinią ("walnięta"). Jeśli tamta była zła, to obecna wymyka się sporo poza skalę. Pierwsze wrażenie fatalne. Traktuja nas jak profil co najmniej rozszerzony; jak zaczęła czyta wymagania odnośnie roku szkolnego, myślałem, że zasnę; zwraca się do nas per "moi państwo"; kompletne ZERO luzu (jak się domyślam, lekcje będą nudno-sztywniacko-nieciekawe)... No i nadgorliwa. Podyktowała lektury. Prawie 3 strony - spis lektur. Najgorsze jest to, że na 2kl LO przewidziane są najnudniejsze/najdłuższe utwory... Dobrze, że "Potop" i "Zbrodnia i kara" przerobiliśmy rok temu. Zapowiada się ogólnie nieciekawie. J. angielski > Po raz kolejny zmienili nam nauczyciela = bardzo źle. Już było dobrze, mogło tak zosta, ale nie. Nie wiem jeszcze co to dla mnie oznacza, ale mam nadzieję, że nie będzie tak nawiana, jak pewna inna anglistka (nie zaliczyła gościowi przykładu na kartkówce, bo napisał, że w Polsce obiad jada się o 4:00 PM [według niej o 2:00 PM... tylko ciekawe, jakiej sterfy czasowej]). Ale to się jeszcze obada. W każdym razie przeczucia mam złe... PO > Niby nikt nic nie mówi/nie wie (w klasie) o zmiania, ale wedle strony internetowej mamy i tu zmianę. Poprzedni goś był w porzo, więc nie jestem zachwycony. Jeśli chodzi o obecnego nauczyciela to nie wiem nawet: chłop czy baba (imię: D.)... Historia > Tu jedyna zmiana na lepsze. Poprzednia nauczycielka była lekko mówiąc nadgorliwa, teraz będzie gośc po studiach (uczy od roku), ponoc idzie się z nim dogadac, więc nie jest źle. Za to nasza poprzednia psorka... Klasie językowej (też drugiej), którą teraz uczy zadała już 163 daty do wyjaśninia (bynajmniej nie jedno- czy dwu-zdaniowego)... Tyz piknie. Do tego nowy przedmiot - Podstawy przedsiębiorczości... Nie miałem, ale jak znam życie, będzie to jakaś kolejna nudna lekcja o bzdurach, kiepsko prowadzona, w stylu WOKu... Czarno to widzę. Poza tym miałem nadzieję, że w miarę łatwo zdobędę książki od klas 3-cich, ale i z tym mogą by pewne kłopoty. Ale to już mniejsze piwo... BTW mój plan: http://zso2.com/data/plan/index.html . Klasa 2C. Doszły też dwie osoby. Jakaś spadochroniarka (?) i zią z Gdańska (do podstawówki z nim chodziłem, więc ten zbyt nowy dla mnie nie jest). BTW już sobie nagrabił u poloniskti swoimi docinkami ("O, widzi pani - pominęła go pani*", "Phi, to małe piwo", "No to luuuzik" <- wszystko szyderczo-prześmiewczym tonem). ;] (*) - Tu od razu przypomniał mi się tekst kumpla w putobusie PyKySy. Kierowca podjechał spoooro po czasie, wszyscy wsiedli, a kumpel: "Ooo, szefie, coś dzisiaj spóźnienie mamy, co?" -cisza- "Ale spóźnienie szef dzisiaj ma, co?" -cisza- "Aaale szef dzisiaj ma spóźnienie...". (może jak się to czyta, zbyt śmieszne nie jest, ale jak to mówił... hohooo) ;]
  10. Jeśli żyjesz w zgodzie z wf-istą mógłbyś coś zadziałac, żeby móc zostawiac bajka w tym ich pokoju... Zegarki przechowują to czemu nie rower? Na karty to u nas jest za małe boisko. ;] Uuu, full-egzotyka. Najgorzej to łopatą dostac. Hmm... A coś bardziej konkretnego? Bo jak bardziej rzadkie/ciekłe to zwyczajny tawot chyba odpada? Z rogami to chyba dam sobie spokój. Nigdy takowych nie miałem i nigdy nie czułem potrzeby posiadania...
  11. WIKI Pierwsze co pomyślałeś/pomyślałaś, gdy zobaczyłeś/zobaczyłaś jego/ją na forum? >>> Zna się na rzeczy. Co myślisz|czujesz, gdy patrzysz na jego/jej avatar? >>> Gdzie są moje wakacje? ;] Co byś mu/jej dał/dała co posiadasz? >>> Mój rower... do naprawy. ;] A co zabrałbyś/zabrałabyś? >>> Mieszkanie w mieście, gdzie jest się MASA... Bo ja też chcę. ;] Co Cię w nim/niej zachwyca? >>> Wiedza... Co Cię w nim/niej śmieszy? >>> W nim? Właściwie to nic... Jak wg. Ciebie spędza lub powinien/powinna spędzać wolny czas? >>> Bajkiem śmiga - żadna nowośc... Czego mu/jej życzysz? >>> Niech wystartuje w TdF. ;] Czy jest|nie jest jazzy/trendy/sic i dlaczego? >>> Jazzy? Trendy? Hmm... On jest tró. Bo ma całą dyskografię Kultu (wiec i burżuj ;] ). Sugestie/skargi/wnioski/porady dla niego/niej: >>> Przyjedź na Pomorze za rok. ;]
  12. A co to za burżujska szkoła z prysznicami? U nas to nawet porządnej szatni nie ma (za mała, o wiele za mała). BTW burżujstwa - zanosi się na to, że na wiosnę Pandi będzie śmigał nowym rowerkiem (to już wiadomo). Mam na oku Kelly's-a Quartz-a (tego jeszcze nie wiadomo ;]) - polecilibyście? I bez żadnych "dorzuc X, a będziesz miał Y" - już i tak przekraczam budżet, ale tyle to jeszcze zarobię/wysępię (mam nadzieję). ;] Manetki >>> A co ja wiem? Mam zwykłe buble za 5 zeta i jakoś żyję. ;] A i łapy mi jakoś nie odpadły... Wspominałem ja. Niby nic wielkiego - co za różnica? Ale jednak pewna jest - ja mam do parku-lasu jakieś 150 m, więc sól na drogach mi niestraszna. ;] Dlatego nie widzę powodu, aby odmówic sobie tej przyjemności... A w tym roku nie zamierzem bajka oszczędzac (no - w miarę rozsądku). W końcu... Wiadomo. ;]
  13. No dobra - może nie głupio, ale wyróżnia się z tłumu... Trochę jak jazda egzotycznym autem, z tą różnicą, że auta będą Ci zazdrościc a kasku niekoniecznie... ;] Znaczy - w dużym mieście jest co innego, a co innego w małym... Hmm... Nie jest źle, ale mogłoby byc lepiej... Takich u mnie jak na lekarstwo... Cylkoza jest u mnie bardzo słabo rozwinięta. Albo inaczej - jest sporo rowerzystów, ale to są właśnie ci niedzielni. Tych lepszych (?) naprawdę trudno znaleźc (przedwczoraj widziałem dwóch)... Komary niestety przeżyły... ;]
  14. Kask >>> Nie mam, nie stac mnie. Poza tym głupio bym wyglądał. ;] Batony >>> Snickers Super. Tylko ten (z tych bardziej pożywnych) jest w Lęborku ogólnie dostępny, czasem się trafi KitKat, a reszta to już tylko w supermarketach/większych sklepach. A przecież nie będę się pchał do sklepu z rowerem, nie? ;] (dzisiaj się tak wepchałem do obuwniczego) Kondycha >>> Już właściwie w normie... Trzymak do bidonu >>> Zwykły druciak. To dla mnie wciąż za dużo o 20,90. ;] Kultura >>> Jeszcze nie spotkałem kierowcy, który by mnie przepuścił... Serio - ruchliwa główna, a ja stoję jak ten cie i próbuję wyjecha z podporządkowanej i mogę korzenie zapuścic... A i sami rowerzyści kulturą nie grzeszą (czy to wobec innych rowerzystów czy samochodziarzy)... Dzisiejsza jazda >>> 7 km po parku-lesie. Więcej niestety rower nie wytrzymał i zastrajkował... Konkretnie to wsponiana wcześniej przerzutka - urwała się całkowicie. Na szczęście mam do dyspozycji jeden rower-dawcę, więc spoko. Ale to tylko kolejny znak, że bajk długo nie pociągnie... BTW najpierw jak jechałem z góry wpadłem w pokrzywy, a potem mnie komary pokąsały. Amorek >>> Oj przydałby się...
  15. Na to jest bardzo prosta rada - wychodzić 5 min wcześniej. ;] Mnie czasami dopadają na wyjściu, ale wtedy standardowo udaję, że nie słyszę. ;] Albo wymyślam coś i już nie muszę (zrobię po powrocie). Bajerować trza... BTW wczoraj już się cieszyłem, że udało się naprawić przednią przerzutkę (została wcześniej niemal zmasakrowana^^), ale i tak nici z tego. Pracują tylko dwie zębatki... Ale nie chce mi się tego już robić. Jeszcze przy mojej krzywej korbie (nowej nie będę kupował, bo mi się nie opłaca)... Myślę, że przez zimę wycisnę z obecnego ostatnie soki, a za rok nowy... O ile kasa dopisze... A, właśnie - planujecie zimową jazdę? Jak dla mnie zima to świetny okres na leśne bujanie się bajkiem. Jeśli tylko czas pozwoli (o to bym się nie martwił ;]), bedę śmigał...
  16. pandrodor

    Only English :)

    It was only letter-error (?..."literówka" in Polish). Corrected... BTW I'm not afraid of your anger. Ole, senior bull! For me too. I'm registered on one more forum (PL), but I don't write there at all... Only sometimes read. Was it very terrible? ;] I could. My 2nd English teacher was (is?) English so it was quite as in UK. Yes, he does speak Polish, but didn't wanted to use this language... Just because. That's the biggest mystery of XXI century.
  17. pandrodor

    Only English :)

    Ok, now me... Thinking in English >>> Sometimes... But only when nobody hear. ;] I think thinking in English is normal thing []... It's good way to improve your English and (i think so) lots of people do this. Talking to yourself? In English, Polish or any other language - yes it is. ;] My friend writes on (?) some UK chat ("only to learn", but it's not the true ;]) - also good sollution. But I think forums are better (to talk and to learn)...
  18. Dobra, czas cosik i tu skrobnąc. Nie gadacie tu o tym, wczesniej też nie zauważyłem żadnych dyskusji, czyli pewnie nic nie wiecie, bo w sumie całkiem ciekawe. To ja Wam powiem... Nie wiem czy to bardziej o Gothicu czy o Morrowindzie... Zapowiada się taki ciekawy projekt.... Właściciele Morka pozazdrościli nam - Gothicowcom i tworzy się obecnie mod Morrowindowski, który to zawiera całą krainę Gothica II. Poza tym autorzy zapowiadają nowe questy itp. Czyli nic innego jak Gothic II+ w Morrowindzie. (pewnie żal im tych 59 zeta i chcą pokazac, że Morek to 2w1) Cały projekt nazywa się Royal Palladins, więcej informacji na stronie www.rp.hk.pl . Uwaga - często pojawia się informacja o przekroczonym transferze... Co o tym sądzicie? IMO z jednej strony sałkiem ciekawie się to zapowiada - ładne graficznie (tu Morek przebija Gothica), możliwośc wyporu postaci (tak mi się przynajmniej wydaje, ale nie jestem pewien), nowe questy... Ale i wad jest kilka. Przede wszystkim zniknie spora zaleta Gothica - brak ładowania lokacji. W modzie wszystko będzie się opierało o mechanikę Morrowinda. Czyli druga potencjalna wada - magowie będą się spokojnie uczyc walki mieczem i na odwrót, a to mi się specjalnie nie widzi. I nade wszystko - system walki. Ten z Gothica jest (dla mnie, ale są [podobno^^] ludzie, którzy myślą na opak... tzn. inaczej, niż ja ) DUŻO, DUŻO lepszy.
  19. pandrodor

    Live for Speed

    Pasi. Grrramy! Bo pozniej sie zacznie sami_wiecie_co i będzie lipa. Znaczy się - 19:30, jo?
  20. pandrodor

    Live for Speed

    Dobra - jednak mam coś lepszego - słuchawki z mikrofonem. ;] Nabyte po cenie hurtowej. ;] Jeszcze tylko sobie ten programik ściągnę. BTW nie ma to jak dobre zgranie w czasie - każdy obstaje przy trochę innej godzinie. ;] CZyli zaczynamy o 19:10?
  21. pandrodor

    Szkoła

    Aby zmęczy gardło wcale nie trzeba się wydzierac. Wystarczy mówic. Czasem jak coś kumplom opowiadam, gardło zaczyna mnie bolec już po ok. 20 min. A przecież się nie wydzieram. Doświadczenie. Całą wiedzę opieram na doświadczeniu. Jak matka wraca zdecydowanie za późno z pracy to ja to zauważam. A myślisz, że gdzie w tym czasie była? BTW jeśli chce napisa jakieś pismo/umowę (co wchodzi w zakres jej zadań) musi to zrobi w domu, bo w pracy nie ma do dyspozycji komputera (a te, które są są zajęte). Pracuje w firmie państwowej i dyrektora g to obchodzi. Jaaasne. Nie myśl sobie, że jeśli nagłośniono tylko sprawę Biedronki to tylko tam ludzie za nadgodziny pieniędzy nie dostawali. Nie wiem, w ilu firmach tak jest, ale na pewno co najmniej w kilku (tych większych). To IMO też kiepska metoda (znaczy - litowanie się). Uczeń powinien dostawac takie oceny, na jakie zasługuje, a nie takie, jakie nauczyciel chciałby, żeby tamten miał. W obie strony. Jeśli uczniowi nie zależy - czemu ma zależe nauczycielowi. Może się mylę, ale potem się taki przyzwyczai i jeszcze bardziej się rozbestwia. Narzekania nauczycieli >>> IMO tak mówią tylko tacy nauczyciele, którzy nie pracowali/nie znają innego zawodu. Żeby była całkowita jasnośc: nie mówię, że to łatwa robota, ale że to STOSUNKOWO łatwa robota. Bo inne zawody wcale takie różowe nie są. A nawet przyjmę taką wersję, że faktycznie mają sporo pracy - to i tak ich praca nie jest tak stresująca, jak X (nie mam teraz głowy do wymyślenia żadnego zawodu). Nie gonią ich terminy (jak nie sprawdzi klasówek na określony dzień to nikt mu głowy nie urwie, a gdzie indziej można wyleciec), przełożony nie czepia się o byle g (nieważne czy to twoja czy nie twoja wina) itp. To jest zupełnie inny rodzaj pracy. Właśnie mówię o tym, że to by było nie w porządku i dlatego tak nie jest. Nie. Chodzi mi o to, że nauczyciele zarobiają mniej, bo wykonują inny rodzaj pracy - mniej stresujący (o tym już pisałem) i mniej pracochłonny. Nie pisałem też, że robią mało, tylko MNIEJ. Chyba czegoś tu nie rozumiem. Jakiej innej opcji? Nauczyciel to nie jest robota, którą dostaje w pośredniaku pierwszy lepszy bezrobotny. Żeby byc nauczycielem trzeba się w tym kierunku kształcic. A więc jest to wybór świadomy, nie dokonany pod żadną presją czy w podbramkowej sytuacji. BTW skoro jest to zawód uważany tak powszechnie za marny i słabo płatny to czemu decydują się nań ludzie, którzy się dodatkowo na nauczycieli nie nadają? Masochiści? Przecież zanim człowiek zdecyduje się kim będzie jest w stanie poznac siebie na tyle, aby wiedziec czy ma się ogólny posłuch, wzbudza się zainteresowanie itp. itd. A guzik tam. Znaczy - tacy też są, ale nie o tych mi chodziło. Tu się z Tobą zgodzę, ale to już rzecz systemu nauczania, a ja mówię o pracy nauczyciela takiej, jaka ona jest, a nie jaka powinna byc, gdyby to i tamto zmienic. Tu znów przyznam rację, ALE... Ale inny dyrektor objedzie gdy NIE trzeba (niejednokrotnie sam się nie zna). I fakt, że nie sztuka..., ale to już teoretyzowanie. Wiem, jaki dyrektor powinien by, ale taki często nie jest. A jemu nie powiesz, że nie sztuka nawymyślac... Tak, ale rodzice zwykle nie mają czasu, żeby bawi się w takie pierdółki, jak wybór dyrektora i zostawiają to nauczycielom.
  22. pandrodor

    Szkoła

    To się trafia tylko w kilku sytuacjach: albo było na nią kilka (?) skarg, albo podpadła dyrekcji (mniejsza o to jak) - normalnie takie sytuacje się nie zdarzają. Gardło - fakt - nauczyciel musi mieś dobre. To jeden z wymogów zawodowych. Jak się nie nadaje - nikt mu nie każe nauczac. Chyba nie myślisz, że to wyłącznie domena nauczycieli? Jak szef chce, żebyś został po godzinach - powiedz jaki masz wybór? Nie ma znaczenia czy firma prywatna czy państwowa - 8 godzin jest tylko na papierze. Tak więc tu nauczyciel nie ma wcale gorzej, niż pracownik innego zawodu (fakt, są wyjątki). Czegoś tu nie rozumiem. A inną robotę to można "odbębnic"? Jeśli zadanie (nauczyciela) wymusza poprawne jego wykonanie to wcale nie oznacza, że jest be. To jest właśnie normalnośc. Właśnie o tym mówię - jak ktoś się nie nadaje - niech nie zostaje nauczycielem. A jak już nim zostanie to niech nie narzeka, że nie daje sobie rady. Różni nauczyciele różnie na swoją pracę patrzą. Tak się składa, że znam jedną nauczycielkę (znaczy - osobiście) z innej szkoły i wcale a wcale nie narzeka. Ba - chwali swoją robotę. Już pisałem - niech daje korki, z których - jak to BP pisał - może wyciągnąc kilka stów. BTW spodziewasz się, że nauczyciel będzie pracował 2x mniej, niż inny człowiek za te same pieniądze? Już pisałem - jak w wielu innych zawodach. To nie jest tak, że wszyscy wracają sobie o 16:00, tylko nauczyciel - bidota musi pracowac. Co powiesz na taką sytuację, że pewien człowiek pracujący w pewnej państwowej instytucji, zajmuje się klientami (mówię o konkretnej osobie - autentyk) idzie do roboty na 7:30 (wychodzi o 7:00) i jest w domu dopiero o 19:00? Oczywiście nie codziennie, ale spróbuj tak siedziec 11h w robocie. Jak robota jest do zrobienia - nie ma zmiłuj. A jak się nie podoba - won. Ja nikogo nie krytykuję - mówię, że to wcale nie taka ciężka robota. I twierdzę, że nie każdy się do niej nadaje (co wcale nie czyni z niej ciężkiego zawodu) - zatem jeśli się NIE nadaje - niech robi co innego. A jeśli się nadaje to sobie poradzi, nie będzie musiał nikogo uciszac, karac itp. Znam kilku nauczycieli, którzy dawali sobie radę z takimi, co to za Chiny uważac nie chcą. BTW uważam, że nad uczniem stosunkowo łatwo zapanowac. A wyobraź sobie, że siedzisz w okienku i przychodzi petent-burak, który wydziera się na cały hol i opierd*** Cię, choc racji za grosz nie ma - tacy trafiają się całikem często. I zrób tu coś z takim. Może go wywalisz? Jaaasne. Widziałem np. w komputerowym jak klient wykłóca się, że nie dostanie darmowego Windowsa. A powiedz coś nie tak - już zrezygnuje z zakupu (niech to jest zestaw wart nawet 3000), ale pójdzie i nagada znajomym jak to go potraktowano. Tu musisz by potulny jak baranek i uważa na każde słowo. A nad uczniem masz pewną kontrolę, bo tu występuje zupełnie inna zależnośc. Poza tym dyrektor szkoły też nie zawoła i nie objedzie brygady uczącej. Powód jest bardzo prosty - to nauczyciele go wybierają, więc jeśli chce siedzie na stołku też musi iśc im na rękę. A w firmie czy to państwowej czy u prywaciarza - prezes/dyrektor ma rację nawet jeśli jej nie ma. A i sam prywaciarz też nie ma tak lekko - mój ojciec ma firmę. Robi od rana do wieczora i wcale nie zbija żadnych kokosów. No i zamiast o szkole wyszło o nauczycielach i ogólnie o zawodach. Ale tak jakoś dyskusja zeszła...
  23. pandrodor

    Live for Speed

    Mi też pasuje - gram. BTW ile osób ma mikrofony? Ja np. mam takiego bubla, ale jest szansa, że zdobędę coś lepszego.
  24. pandrodor

    Szkoła

    Iii, tam - pewnie sugerowałeś się tym, że ludzie nie potrafią ułoży wypowiedzi? No bo muszę Cię zmartwic - niemiecki to mój podstawowy język obcy. Grunt to dobry poziom. Chociaż ja osobiście to znacznie wolę angielski. Kiedyś (w podstawówce) byłem zły jak cholera, że każą się mi uczy niemieckiego, a nie angielskiego. Ale z perspektywy czasu jestem z tego zadowolony: gdybym miał angielski w szkole, nie uczyłbym się go prywatnie, a zatem byłbym w nim znacznie słabszy. Bo nauka pozaszkolna, prywatna to jednak zupełnie co innego. Też w gim nie miałem dwóch języków. I dobrze. Za to mam teraz angielski w szkole i wylko się wku... Pomijając takie bzdury jak ocena - 4 ja się po prostu nudzę na tych lekcjach. Ale już pisałem o tych niesamowitych historiach, nie chcę się w to znów zagłębiac... Otóż to. Swoją drogą taki nauczyciel ma całkiem lekką robotę. Nikt go nie rozlicza z tego, jak pracuje (jak nauczyciel źle uczy to odbija się to na ocenach uczniów, którzy nic nie umieją). Do tego ma bardzo dużo wolnego, może dorabia sobie korepetycjami itd. itp. A jak marudzi, że nie może sobie poradzic z klasą, no to sorry - nie nadaje się do tej roboty. To tak jakby policjant narzekał, że przestępcy za szybko biegają i on nie może ich dogonic. A czyja to wina?
  25. pandrodor

    Szkoła

    No więc tak: Czy bym chciał już wracac >>> Chciałbym gdyby nie jeden przedmiot - niemiecki. Już tu kilka razy pisałem jak ja tego przedmiotu nie lubię. I też nie dlatego, że to beznadziejny język (to by jeszcze uszło). Profesorka tu robi swoje. Czyli chętnie bym się już zobaczyłz klasą, porobił to, co się w roku szkolnym robi... Ale jak sobie tak pomyślę, że zaraz na pierwszym niemieckim mamy sprawdzian ze słówek (ok. 300, keżde w 3 formach) to się tylko modlę, żeby te wakacje jeszcze trwały i trwały i trwały... BTW metoda nauczania cokolwiek śmieszna - większośc grupy zna masę bzdetnych słówek, ale nie potrafi utworzyc prostej wypowiedzi. Dramat. No i niezgodne z regulaminem - zadawanie na wakacje. Albo jak nie chcesz się przez wakacje uczyc, można było zdac pod koniec roku (dokładnie to w dzień zakończenia). A to też z regulaminem zgodne nie jest. Grunt to solidny nauczyciel. BTW jedna dziewczyna zdawała przed wakacjami, ale to właściwie inna historia - ona większośc tych słówek znała i w ogóle jest dobra z niemieckiego. Dobra, znowu piszę nie na temat - poniosło mnie... Kujoństwo >>> Ot po prostu nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Na okrągło. Dla mnie jeśli ktoś (głównie z własnej woli) nie widzi świata poza uczeniem się - to jest kujon. Nie wyjdzie taki na dwór, nie pogada z ludźmi, nie będzie się cieszył dobrodziejstwami świata. Znaczy - coś jak pracoholik. Nie mylic z pilnym uczniem (takie określenie robocze, nie mam teraz głowy do tego jak go określic) - taki, owszem, uczy się, ale nie jest to sensem (a raczej bezsensem) jego życia. Kujon zapcha się materiałem i nie zapamięta nawet połowy, ale nic to - on nadal będzie dzielnie "zdobywał wiedzę".
×
×
  • Utwórz nowe...