Skocz do zawartości

pandrodor

Forumowicze
  • Zawartość

    571
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez pandrodor

  1. Przesiedzialem w tej dyskotece kolo godziny i nie slyszalem niczego, co byloby w stanie mi sie spodobac. Moze specjalnie puszczaja takie same najgorsze kawalki, nie wiem. W techno moze i rytm jest, ale brakuje urozmaicenia. A co do metalu to bylaby w 100% prawda, gdyby nie pare szczegolow. Po pierwsze tam jest rytm, po drugie nie tylko nadgorliwiec na bebnach, ale zwykle dodatkowo dwoch nadgorliwcow z wioslami i jeden nadgorliwiec na basie szarpie losowo wybrane struny. I zaczyna sie robic przyjemnie. Poza tym napisalem tylko ze techno to jeden dzwiek zapetlony x razy, gdzie x dazy do nieskonczonosci. Nawet jesli przesadzam to mysle ze nie za mocno... Nie wszedlem do tej dyskoteki z podejsciem ze musze tam przesiedziec i wytrwac. Mialem nadzieje ze jak juz ide to moze chociaz sie zabawie. Probowalem sie wczuc w rytm, ale to bylo dla mnie strasznie nienaturalne. Czulem sie jakbym byl z zupelnie innej bajki (i mocno sie z prawda nie rozmijalem ). Nieprawda. Czy w przypadku GD to nie wiem, ale ogolnie to nie jest tak, ze ciagle leci to samo. Chocby dlatego ze sa solowki (ale to nie jedyne urozmaicenie). Sam wokal tez sporo zmienia, a tego chyba w techno nie ma? Przynajmniej ja nie slyszalem...
  2. A dla mnie 5-ty tydzien wakacji juz dawno sie skonczyl. Miejscowosci sezonowe >>> Znam to bardzo dobrze, wszak do Leby mam tylko 30 km. Po czym mozna poznac ze to juz lato? Nie po temperaturze, nie po wakacjach, nie po nadmiarze wolnego czasu (hehehe)... Wystarczy wyjsc na ulice i okiem zmierzyc rozmiar korkow. Wszyscy pchaja sie nad to nieszczesne morze i przez to nie mozna spokojnie przejechac przez miasto. A czasem jest to nie tyle kaprys 'bo nie chce mi sie chodzic', ile koniecznosc... Taniec deszczu. Ja wytrzymuje nawet w samochodzie bez klimy, wiec jest spoko. Techno >>> O ile jestem tolerancyjny muzycznie i nawet z HH jestem w stanie wytrzymac, o tyle techno po prostu nie trawie. Mialem ostatnio okazje (chociaz okazja bym tego nie nazwal, raczej nieszczescie ) byc w dyskotece w Jastarni. I to, co tam puszczali to nic innego jak zwykle 'umcy umcy'. Caly czas to samo. Zapetlone 'umcy' przez jakies 5 minut (a potem inny zapetlony dzwiek) bez przerwy i kompletnie zadnego urozmaicenia. Katorga. Nikt mi nie wmowi ze ci, ktorzy z luboscia tego sluchaja maja calkiem po kolei w glowach. Pojutrze znowu czeka mnie jakas robota (jakas bo codziennie robie co innego: to pojade po cos do Trojmiasta, to pomagam przy spawaniu rozmaitych konstrukcji, to kopie row, to cos maluje; multum zajec, dobrze ze nie wszystko na raz ).
  3. A w ktorym WORDzie bedzie zdawal? Nie wiem czy to narzucaja odgorne przepisy, czy osrodek sam ustala, jakie dokumenty przyjmuje, ale tam gdzie ja zdawalem na stronie internetowej jest wyraznie napisane "ksero dowodu osobistego, tymczasowego dowodu osobistego, karty stałego pobytu lub paszportu". Nie poddawaj sie.
  4. A nie ma paszportu? Ja nie mialem jeszcze dowodu jak przystepowalem do egzaminu. Wyrobilem go nieco ponad miesiac po prawku. Bo do czego komu on potrzebny? Gdyby nie WKU to w ogole nie wiem czy bym sie zmobilizowal. Mezczyzni nie znaja takiego zwrotu jak 'sprzatac w domu'. Ja tylko sprzatam w samochodzie i szlag mnie trafia jak ktos ma brudne buty i wsiada nie otrzepujac ich. A ze w pokoju mam bajzel to juz mnie nie rusza (ale poza tym mysle ze jestem normalny). To co to za instruktor jak kierownicy Ci nie pokazal? Ale i tak najlepszy byl ten, ktory uczyl mojego kuzyna. Pierwsza jazda: wsiadaja do samochodu, instruktor pokazuje na konsole centralna i mowi 'to jest najwazniejsze urzadzenie w samochodie, nazywa sie radio'.
  5. Ha, bardzo dobrze! Jesli tylko pytania beda sformulowane sensownie, tak ze od razu wiadomo o co chodzi, to podpisuje sie pod tym obiema rekami i nogami. Ze mna do grupy na prawko chodzil taki co znal odpowiedzi na testy, ale przepisow nie za bardzo. Kiedys na jezdzie spytal sie instruktora 'co to za znak ten tam, o tamten?'. (widzialem na wlasne oczy) Ja pierwsza jazde mialem od razu do Slupska, miasta, gdzie pozniej zdawalem, na dodatek miasta calkowicie mi nieznanego. I jakos poszlo. Praktycznie caly czas jezdzilismy od jednego 'czarnego punktu' do drugiego od kazdej strony i w kazdy mozliwy sposob. A ogolnie nauke jazdy wspominam bardzo milo. Zawsze byla to kupa smiechu czy to z siebie, czy to z drugiego kursanta. Grunt to dobry instruktor, nie taki co tylko opier...nicza.
  6. pandrodor

    Zjazdy II

    Powiem tak: bardziej bym sie spodziewal ksiedza chodzacego po kolendzie, niz zaproszenia na zjazd FA. Tym bardziej dziekuje za ten zaszczyt. Czy przybede, trudno powiedziec. Do sierpnia jeszcze duzo moze sie wydarzyc. Tym niemniej bardzo wstepnie* bym sie na to pisal. (*) - znaczy na razie jest wola a czy bedzie mozliwosc to sie dopiero zobaczy.
  7. A figa z makiem. Golema mozna zabic mieczem, toporem, chyba nawet lukiem (ale tego ostatniego nie jestem pewien). Wszystko sprowadza sie do zadania ciosu w odpowiednim momencie. Jesli zrobisz to za szybko, golem odsunie sie i nie zostanie zraniony. A jesli za pozno... No coz, latwo sie domyslic. Najlepiej atakowac gdy golem bierze zamach. Kwestia refleksu.
  8. Dawno nie pisalem na forum, a tym bardziej na FoSie, wiec na poczatek powiem: dzien dobry. A ja przytakne. Sa kobiety, ktore jezdza lepiej niz niejeden mezczyzna, podobnie sa faceci, robiacy na drutach lepiej niz niejedna babka, ale ogolnie plec paskudna jest w jezdzeniu lepsza. Zlosliwy - jak najbardziej, ale czemu niespelniony? Robia zawodowo to, co najbardziej kochaja. :twisted: A propos jeszcze samego egzaminu - stres robi swoje. Pamietam jak dzis: otworzylem maske i... O ile w normalnych warunkach moglbym opowiadac i opowiadac co sie tam znajduje i jak dziala, na egzaminie zaliczylem tam niezla zawieche. Dopiero po jakichs 30 sekundach uprzytomnilem sobie ze cos jest nie tak i ze chyba powinienem zaczac mowic.
  9. Nie lubie wypowiadac sie za innych, ale moge napisac po co mi. Ja normalnie chodze na piechote, bo mam blisko, ale autem szybciej [chociaz nie to jest powodem dla ktorego prawko robilem]. Do wiekszosci kumpli/znajomych mam ponad 5km, a w niektorych przypadkach jest to nawet 20 km [okoliczne wioski]. U mnie nie ma takowej [sprawnej]. Jak nie mialem prawka to zwykle i tak chodzilem pieszo a autobusami nie zawracalem sobie glowy. [inna sprawa ze w jakims wielkim miescie nie mieszkam] Prawko mam od niecalego miesiaca. Przejechalem cos miedzy 1000 a 1500 km. Ale mam kumpla, ktory odebral swoje we wrzesniu. Nie wiem czy przejechal chociaz 100 km. [rozumiem, wiki, ze o takich jak on mowisz? tez tego nie rozumiem] Ale przede wszystkim prawo jazdy zdalem z mysla o studiach. Do Gdanska mam 80 km a chce studiowac na PG. Czy dostane sie na dzienne czy na zaoczne [zdecydowanie preferowalbym to pierwsze], auto bedzie mi potrzebne zeby sprawnie te 80 km pokonywac. Niby mozna pociagiem, ale to zdecydowanie nie jest to co tygryski lubia najbardziej. Na studiach na pewno nie bedzie czasu robienie prawka. Po studiach wypadaloby sie rozejzec za jakas praca. Teraz IMO byl najlepszy okres [dla mnie] na zrobienie prawka. Zwlaszcza ze z dostepem do samochodu nie mam zadnego problemu [praktyka]. No i poza wszystkim: ja zwyczajnie lubie prowadzic. Tak jak niektorzy lubia grac w golfa [za Chiny tego nie zrozumiem - dla mnie nudne jak flaki z olejem], tak ja lubie prowadzic. Nie potrafie powiedziec dlaczego - po prostu tak jest. Musze cie zmartwic, ale miedlugo maja zostac wprowadzone pewne zmiany. Mowi sie nawet o calkowitym usunieciu pytan i zastapieniu ich forma ustna. Tyz piknie. Pragne tylko dodac ze nie rozumiem takich ludzi, ktorzy planuja 'wyuczyc sie pytan'. Pewnie, prawko to kazdy chcialby miec przy jak najmniejszym wysilku. Ale tu idzie o to zeby wiedziec jak sie potem zachowac na drodze. Inna sprawa ze te pytania i odpowiedzi moglyby byc ulozone tak, aby mozna bylo je zrozumiec bez dociekania 'co autor mial na mysli'.
  10. Skoro Chaosysta rozpoczal watek wrazen z jazdy to i ja sie przylacze. Dzisiaj mialem okazje prowadzic Lexusa GS 300 ojca. Jezdzilem tym autem juz wczesniej, ale dzis pierwszy raz pojechalem nim w trase. Ok. 120 km. I co moge napisac... Zaczne od zalet. Przede wszystkim silnik. Z prawie 2-tonowym autem radzi sobie bardzo dobrze. 226 KM [znaczy tyle mial jak byl nowy ] rozpedza go do setki w nieco ponad 8 sekund. Niestety, miekkie zawieszenie studzi sportowe zapedy. Od razu czuc ze auto bylo projektowane na rynek amerykanski. Jest zdecydowanie za miekki. Na polskich drogach efekt jest okropny. Na kazdej nierownosci czuje sie jak na lozku wodnym. Co ciekawe, w zakretach nie pochyla sie bardzo mocno [znaczy czuc przechyly, ale bez przesady]. Ale i tak w tej kwestii nie ma startu do Peugeota 405 [jedno z lepiej prowadzacych sie aut, jakimi jechalem, jeszcze zanim zrobilem prawko ] czy chocby mojej Mazdy 626 '86. Ale najwieksza wada jest skrzynia biegow. 4-stopniowy automat. Na moj gust skrzynia beznadziejna. Swietna w miescie, ale na trasie spisuje sie znacznie gorzej. Przyklad: jade z pewna predkoscia, zblizam sie do poprzedzajacego mnie auta. Chce zmniejszyc szybkosc do takiej, z jaka porusza sie auto przede mna. Ujmuje nieco gazu a skrzynia nie moze sie zdecydowac, ktore przelozenie wybrac [a moze ja po prostu nie potrafie jezdzic z automatem? wyprowadzcie mnie z ew. bledu]. Nastepna wada: hamulec reczny, chociaz w tym przypadku powinienem napisac hamulec pomocniczy. Jezdze autem trzeci dzien z rzedu i dalej nie moge sie przyzwyczaic. Uruchamia sie go noga [jest mniej wiecej tam, gdzie pedal sprzegla w manualu], a zwalnia niewielka dzwigienka po lewej stronie. Ale, podsumowujac, auto nie jest tak zle jak je tu opisalem [bo wychodzi na to ze tylko silnik ma dobry ]. Przede wszystkim jest bardzo komfortowe, a przeciez do tego zostalo stworzone. Idealnie nadaje sie do powolnego przemieszczania sie po miescie [lanserskie auto ]. Jedyny element teoretycznie poprawiajacy komfort, ktory mi przeszkadzal to klimatyzacja w trybie manualnym. Jest do niczego. Albo mocno chlodzi, albo mocno grzeje, nie ma nic posredniego. Jest tez tryb automatyczny, ale nie znosze kiedy samochod decyduje gdzie kierowac nadmuch. A, jeszcze jedno. W poniedzialek mialem pierwsza stluczke. Od razu mowie ze nie z mojej winy. Jakis policjant [w cywilu] wjechal mi w tyl. Ale nic wielkiego sie nie stalo.
  11. Mrukaj Pierwsze co pomyślałeś/pomyślałaś, gdy zobaczyłeś/zobaczyłaś jego/ją na forum? >>> Serio? Zabijcie mnie a nie pamietam. Wiem tylko ze skleroza nie boli. ;] Co myślisz|czujesz, gdy patrzysz na jego/jej avatar? >>> Jak to co? - ZLO! ;] Co byś mu/jej dał/dała co posiadasz? >>> Nic nie napisze bo zaraz bedzie mnie o to scigal na GG. ;] Moze troche ciasta. ;P A co zabrałbyś/zabrałabyś? >>> Burzujskiego iPoda. Co Cię w nim/niej zachwyca? >>> Ze zawsze idzie z nim o czyms pogadac, chocby w ogole nie bylo tematu. Co Cię w nim/niej śmieszy? >>> Podobno ma glos jak 40-latek. Jak wg Ciebie spędza lub powinien/powinna spędzać wolny czas? >>> Spedza dokladnie tak jak nie powinien. ;P Gra na kompie i gitarze, poza tym rozbija sie rowerem. Czego mu/jej życzysz? >>> Poprawy skilla w gitarowaniu i zeby dalej byl taki uparty jak teraz. ;] Czy jest/nie jest jazzy/trendy/sic i dlaczego? >>> On jest tylko ZLYYY ;P. Sugestie/skargi/wnioski/porady dla niego/niej: >>> Cos bym moze powiedzial, ale mielismy nie rozmawiac o waszym samochodzie. ;P
  12. Chaosysta >>> Uuu, wspolczucia. Mimo wszystko najwazniejsze ze tobie nic sie nie stalo. A samochod to sie wyklepie [jakkolwiek by to nie zabrzmialo]. A propos taka historyjka: juz jakis czas temu bo w listopadzie moj brat pojechal z kolega po samochod do Niemiec. Kupili Opla Vectre, wracali i na autostradzie ktos [jakis Polak] zasnal za kolkiem i wjechal im w tyl. Auto idzie do kasacji [jeszcze nie poszlo bo %&*#$@ ubezpieczyciel przeciaga sprawe i nie wiadomo co dalej z nim zrobic], ale jak by nie patrzec grunt ze ludziom nic sie nie stalo. [Zimowy] stan drog >>> Wczoraj odebralem prawko i postanowilem zrobic sobie mala wycieczke. Bylem w Gdansku. Sniezek ladnie sobie pruszyl a po drodze mijalem jeden, moze dwa plugi. Na trojmiejskiej obwodnicy wszystko ladnie zasypane: 'czarne' tylko slady po kolach, reszta wszystko biale. Ale i tak milusio mi sie jechalo. Dobrze ze mam zimowki [z przodu, bo z tylu to nie jestem pewnien ]. Bardzo chcialbym moc sobie pozwolic na takie kaprysy. Supra fajnym autem jest i basta. ;] BTW w Lexusie mojego ojca jest 3-litrowa 6-cylindrowa rzedowka, taka sama jak w Suprze [tej nowszej, z tym ze bez turbo]. Do tuningowanego Merca S600 czy innego Szelbi sie nie umywa, ale i tak bardzo fajny silniczek.
  13. Tez sie za kolkiem nie czuje zbyt pewnie na chwile obecna. Na kursach ucza glownie zwracac uwage na znaki bo bez tego nie ma mowy o zdaniu egzaminu, jest tez troche walkowania miasta na pamiec. Ja mialem jeszcze o tyle dobrze [albo zle, zalezy kto by to ocenial ] ze w ramach tych 30h nauki 10h trzeba bylo przejezdzic po drodze krajowej [dojazd do Slupska, gdzie zdawalem egzamin], wiec nie bylo to tylko bujanie sie po miescie. Mam przynajmniej cenne doswiadczenia m.in. takie jak wyprzedzajaca na trzeciego ciezarowka jadaca z naprzeciwka. ;] Samochodzik do kupienia >>> Zauwazylem ze Renault 19 z konca produkcji mieszcza sie w moim budzecie, sa nawet ladnie wyposazone, obawiam sie tylko o ich trwalosc, zwlaszcza o odpornosc na korozje, moze ktos/czyjs znajomy mial takie autko i moze sie na ten temat wypowiedziec? Sprawdzilem na stronie Fiata [glupim ze od razu na to nie wpadlem]. Silnik 1.2 jest tylko w wariancie 8V, zas 1.4 ma 8 lub 16 zaworow. Wiec prawie zgadlem ;].
  14. Zgadza sie, Punto 75 mialo silnik 8-zaworowy. W ogole z tego co sie orientuje to nawet w Grande Punto montowane sa wylacznie silniki 8V [sposrod wersji benzynowych, diesle maja po 16 zaworow], chociaz moge sie mylic. Skoro wszyscy tak sie chwala to ja tez sie pochwale. dnia 18.01.07 o godzinie 13:05 uslyszalem magiczne slowa 'wynik jest pozytywny'. Czyli ni mniej ni wiecej tylko tyle ze zdalem egzamin panstwowy na prawo jazdy kategorii B [mocno zdziwiony nie bylem, ale prawdopodobienstwo oblania tez bylo ]. I w zwiazku z tym szukam jakiegos autka dla siebie kolo 6k pln. Plany nieco mi sie zmienily i w tej chwili malo prawdopodobnym jest ze kupie pojazd z GB. Mysle nad jakims kompaktem lub autem klasy sredniej, najlepiej japonskim, chociaz nie koniecznie, nie za starym i w miare sensownie wyposazonym. Niestety na razie nic ciekawego nie znalazlem, jak juz to spoza wojewodztwa Pomorskiego [nie bede jechal przez pol Polski po samochod kiedy nawet nie mam gwarancji ze auto bedzie w dobrym stanie].
  15. Witam. Mialbym troche nietypowe pytanie. Planuje kupic auto z kierownica po prawej stronie i przystosowac je do ruchu prawostronnego. Czy ktos moze orientuje sie czy takie przedsiewziecie niesie za soba koniecznosc poddania samochodu jakims dodatkowym badaniom homologacyjnym lub czemus podobnemu? Wolalbym sie zawczasu dowiedziec, niz byc potem niemile zaskoczonym. [z tego co slyszalem, badanie homologacyjne tanie nie jest]
  16. IMO kupno takiej karty to cos jak kupowanie supersamochodu w momencie gdy i tak nie da sie nim pojechac szybciej [albo wiele szybciej], niz zwyczajnym autem za 40k pln. Fakt, karta jest nowoczesna i bardzo wydajna, ale niejako wyprzedza rzeczywistosc i to ja zabija. Wedlug mnie nie ma sensu wydawac 2500 pln na karte, ktorej pelnych mozliwosci i tak nie wykorzystamy. Znacznie rozsadniejszym krokiem jest poczekac az pojawia sie gry wykorzystujace tak zaawansowana technologie. Karcie do tego czasu na pewno przybedzie konkurencja, a jej cena zmaleje. Wowczas kupno tej czy podobnej karty bedzie mialo sens. A jak na razie nie widze ku temu powodow. Oczywiscie mozliwosci imponujace, ale co z tego skoro nie mozna ich wykorzystac? I jest pewna drobna roznica miedzy kupnem supersamochodu a superkarty, na korzysc auta. Mozliwosci pojazdu pokroju Ferrari czy innego Aston Martina mozna wykorzystac na torze wyscigowym [weekendy na torze sa popularne na Zachodzie], nie istnieje natomiast cos takiego w przypadku kart graficznych.
  17. Witam. Mam problem natury technicznej. Wlaczam gre, gram pare minut i nagle wszystko sie wiesza [najpierw obraz, chwile pozniej takze dzwiek]. Dzieje sie tak tylko podczas grania, w menu i podczas tworzenia postaci problemy te nie wystepuja. Problem powtarza sie tak na najnizszych, jak i na nieco wyzszych detalach i tylko w tej jednej grze, inne, nawet te o wyzszych wymaganiach sprzetowych, nie sprawiaja problemow. Moj sprzet: VIA KT600-8237 Athlon Barton 2500+ [nieco podkrecony - na 1,98GHz] Radeon X800GT AGP [sterowniki z 21.11.06] 1,5GB RAM DDR 400 [1GB + 512MB] Chieftec 400W Windows XP Home SP 2
  18. W ktorych starszych motorach? ;] Brat ma Mazde 626 '86 z dieslem i nigdy nie bylo problemow z jej odpaleniem. Zima czy lato - pali od pierwszego strzala. No chyba ze sa NAPRAWDE siarczyste mrozy - wtedy trzeba dwa razy grzac swiece. Atuko ma ok. 300 000 km przebiegu. Kiedys mielismy Nissana Sunny, tez z lat 80-tych [nie pamietam dokladnie rocznika, to chyba byl '84, ale glowy nie dam] takze z dieslem i on rowniez ladnie palil w zimie. Przyklad nr 3: Mitsubishi L300 diesel (tez z lat 80-tych i nie wiem ktory rocznik dokladnie a nie chce mi sie tego sprawdzac ;]) - tego jeszcze w zimie nie uzytkowalismy, ale poprzedni wlasciciel zarzekal sie, ze nigdy nie mial problemow z odpaleniem. Nie widze powodow zeby mu nie wierzyc. Juz Ty tu nie probuj ukryc swojego burzujstwa. ;] Czyzby? Oczywiscie to jeszcze zalezy co masz na mysli mowiac 'gaz do dechy', ale sa auta, ktore intensywnie eksploatowane przejezdzaja i wiecej... Sporo wiecej.
  19. Human >>> A czym wymyles ta obrecz? Sprobuj uzyc jakiegos detergentu (jakis plyn do mycia naczyn czy cos w tym guscie). No i skoro probowales hamowac, klocki tez mozesz wymyc, tym samym, co obrecz. Na chlopski rozum skoro plyn do mycia naczyn usuwa tłuszcz z patelni, to czemu nie z obreczy? ;] Polipolik >>> Jak juz mowilem, nie jestem zbytnio obeznany w tematach MTB, ale skoro do tej pory nie miales amorka to pewnie masz calowe stery i trudno bedzie znalezc odpowiedni amortyzowany widelec. No i gdybys cos znalazl, to pamietaj, ze taki amor nie moze miec zbyt duzego skoku, bo rower bedzie komicznie wygladal i geometria nie bedzie sie zgadzala. Nie wiem czy nie lepiej zostac przy sztywniaku, w kazdym razie ja bym tak zrobil.
  20. Hrhr, nie gimbus, tylko imbus. ;] Gimbus to taki zdezelowany pomaranczowy autobus, ktory dowozi dzieci do szkol, a imbus to inaczej klucz ampulowy. Jedna czesc szczek nie odbija >>> Naciagnij troche sprezyne (sluza do tego takie male srubki bardzo blisko pivotow, kazda odpowiada za naciag swojej strony). No chyba ze to wina krzywego 'bolca'... Krzywe pivoty >>> Tu niewiele pomoge, sam nigdy tak nie mialem, poza tym od jakiegos czasu mam hamulce szczekowe, wiec... ;] Ale na moje oko szykuje sie wymiana widelek (masz amortyzowane?). Tarczowek tam raczej nie zalozysz, bo one tez wymagaja specjalnego wichajstra przyspawanego do ramy. Chociaz jak mowie - nie jestem zbytnio w temacie... W kazdym razie dokladnie opisales jak nie nalezy zdejmowac V-brake'ow ;]
  21. I tak przez 4 godziny? Ale gdyby wszedl ktos niewtajemniczony, moglby sie przestraszyc. ;] W ogole to taki dwuznaczny temat jak sie mowi o pedalach i wypinaniu sie. Kross Hexagon V3 -> moj kumpel ma takiego i bardzo go sobie chwali. Ja tam bym bral. ;] Maximus highlander 401 -> moze slabo szukalem, ale pan G nic nie slyszal o takim pojezdzie... Jak sie jeszcze nie zabil to musi byc bardzo oporny uczen. To teraz troche wiecej o SPD. Ten system jest po prostu niesamowity. O ile podczas normalnej jazdy niemal sie go nie zauwaza, o tyle na podjazdach czy przy ostrej jezdzie jest blogoslawienstwem. Mozna jechac znacznie szybciej przy mniejszym zmeczeniu (glownie podjazdy - na nich srednia wzrasta nawet o 6 km/h). Fajne, ciezkie podjazdy -> szkoda ze u mnie nie ma naprawde dlugich i stromych podjazdow. Sa za to dlugie i lagodne oraz krotkie i strome, a wystepuja wlasciwie wszedzie i co kawalek...
  22. To ja cos napisze bo ostatnio cicho siedze. ;] Nareszcie cos drgnelo i po 13 dniach od daty zamowienie doczekalem sie swoich pedalow SPD. Strasznie dlugo to trwalo, ale mniejsza o to, najwazniejsze ze juz je mam. Od razu je zamontowalem, dopasowalem siodlo (jeszcze wymaga drobnej korekty), wykladajac sie przy tym (majac zapiete bloki nigdy nie sprwdzajcie dopasowania siodla w pokoju na sliskiej podlodze, bo kola moga sie lekko usunac w bok i bedzie bam ;]). Zaraz po tym doswiadczeniu wyszedlem na dwor kawalek sie przejechac i zobaczyc co to potrafi... No i musze przyznac ze jest lepiej niz myslalem. 40 km/h na plaskim, lekko pod wiatr (wiatr silny, ale wial troche po skosie). A ze ostatnio jezdzilem tyle co kot naplakal (wiem, wiem... ) i formy raczej nie mam to chyba nie jest zle? Tylko o jednym trzeba bezwzglednie pamietac bo moze byc niemilo - przed zejsciem z roweru trzeba sie wypiac (znaczy chodzi o wypiecie blokow z pedalow, zeby komus co innego na mysl nie przyszlo ).
  23. Rkm >>> Nie zapominaj ze ta gra ma 4 lata. Znajdz mi gre RPG w podobnym wieku, ktora moglaby sie pochwalic lepsza grafika. Nie wspominajac, ze wiele efektow, zwlaszcza tych magicznych wyglada wspaniale i potrafi zachwycic nawet dzis. I w ogole co sie tak ludzie rozbestwili o ta grafike? Piekna grafe ma Oblivion, ale co poza tym? Poza tym RPG to cos wiecej nic grafika. Fabula stoi na naprawde wysokim poziomie. Tworcom udalo sie wykreowac wspanialy, bardzo klimatyczny swiat i osadzic w nim swietna historie. A to jest chyba bardzo istotne, jesli nie najwazniejsze? Przy pierwszym kontakcie Gornicza Dolina przeraza, ciekawi i fascynuje. Stary Oboz - prawdziwa forteca - tetni zyciem. Swietnie zorganizowana osada, wydawaloby sie jedyne bezpieczne miejsce, po chwili okazuje sie, ze nawet tam trzeba uwazac, bo nie wiadomo kto czai sie za rogiem. Ale jak sie poslucha kilku osob i wezmie sobie gleboko do serca ich rady to az strach sie stamtad ruszyc. Zreszta co ja sie bede produkowal, EGM swietnie to opisal [recenzja w CDA numer bodajze 71]. G1 vs G2 po latach >>> Nie mam konkretnego typu, do obu wracam i z obu czerpie taka sama przyjemnosc. Niestety obie maja ta sama przypadlosc - schematyczny ostatni rozdzial. Idziemy wzdluz korytarzy jakiejs wielkiej jamy i mordujemy niezliczone zastepy wrogow, rozwiazujemy mala zagadke, polegajaca na ustawieniu kilku kamyczkow w odpowiedznij kolejnosci i spotykamy glownego bossa [zero urozmaicenia ]. Nijak to nie pasuje do reszty gry, zwalszcza do pelnej zwrotow akcji fabuly G1... (ale i tak obie gry sa wiecej jak dobre ;])
  24. Link od Wikiego >>> Paskudna sprawa... Zwlaszcza mnie to niepokoi, bo wlasciwie jezdze tylko po asfalcie (staram sie wybierac jak najszersze drogi i te mniej uczeszczane, ale nawet w miescie na dojezdzie do konkretnej drogi mozna zarobic [np. ronda sux]). Dobrze ze skonczylo sie to TYLKO tak... W ogole nie moge powiedziec zebym spotkal sie z choc jednym przyjaznym zachodaniem TIRowcow. Jeden to nawet probowal mnie opierd***c, mial szczescie ze w dobrym humorze akurat bylem... Ech, wystarczy przeczytac jedna taka informacje i od razu powaznie mysli sie o kupnie kasku... W ogole to rowerzysta ma najbardziej przechlapane na drodze ;/. Na ulicy musi uwazac na samochody, a na sciezce rowerowej na tzw. pieszych, ktorzy chyba specjalnie wybieraja taka droge, po ktorej im isc nie wolno (ciekawe czy jakby to byly tory tramwajowe to tez by lazili ;/). Jeszcze zeby to bylo szersze czy zeby blizej tamtedy mieli, ale gdzie tam! Male odstepstwo od tematu: W poniedzialek, a najdalej we wtorek* bede kolejnym SPDowcem. ;] Mam juz butki (Specialized Sport Road Shoe 2006, takie, czarno-szare), tylko czekam az przyjda pedaly, co to je zamowilem - Shimano PD-R540. (*) - przy sporej dozie pecha nie bedzie ich w hurtowni, albo co tam jeszcze sie moze stac. ;/
  25. No ladnie, ci tu o samochodach nawijaja a topic Moto i rowery przezywa kryzys... Ale do rzeczy Nie jest tajemnica ze na pierwszym miejscu stawiam autka japonskie. ;] Ale cos sie ostatnimi czasy niedobrego dzieje... Np. nowa Honda Accord. W 2005 roku to jeszcze byl piekny samochod, a w 2006 musieli wpakowac mu jakies badziewne chromy na atrape i pogrzebac przy swiatlach i juz mi sie nie podoba. ;/ Jak drobiazg moze wszystko popsuc... Inny, bardziej radykalny przyklad: Subaru Impreza. Niech mi ktos powie ze obecny model wyglada lepiej, niz poprzednia generacja... Wyglada troche jak pozbawiony znaczka Seat, jest tez BARDZO podobna do Saaba 9-2. Jedynie nowy Civic wyladnial. Nie mowiac juz o Type R, bo to prawdziwe mistrzostwo swiata. ;] Obawiam sie tylko jak bedzie wygladal sedan (do tej pory byly, wiec raczej powstanie, ale nie orientuje sie), bo przy tak scietym przodzie zrobienie z tego sedana moze wypasc fatalnie... Co do amerykanskich aut to zawsze wprawialy mnie w dobry humor. ;] Podam skrajny przyklad: Chevrolet Caprice 1991-1996. Silnik o pojemnosci 5,7 litra i oszalamiajaca moc... 200 KM. xD Daje to ok. 35 KM z litra. Nic bym nie powiedzial gdyby taki stosunek mocy do pojemnosci mial w aucie z lat 60-tych, ale pod koniec XX wieku to troche... hmm... malo? ;] Dosc powiedziec ze Maluch mial 650 ccm i kolo 25 KM, co daje mu moc 38 KM z litra. ;] No ale dosc juz o tym... Co do samej jazdy to oczywiscie nie mam jeszcze prawka, ale kto by sie takimi szczegolami przejmowal... ;] Na chwile obecna autem ktore najprzyjemniej mi sie prowadzilo byl Peugeot 405 (z duzym niedostatkiem mocy, ale mam to na mysli zachowanie na drodze). Trzyma sie toto w zakretach, nie rzuca go na nierownosciach a i w miare komfortowy jest (no mowie ze W MIARE) ;]. Napoje >>> Woda mineralna Zywiec bez gazu. ;] Na wzmocnienie od czasu do czasu kupie Powerade (rowerek). No i niesmiertelny sok pomaranczowy. ;] Z napojow w stylu cola to ew. Pepsi (IMO lepsza od CocaColi), byla kiedys taka cola RC w szklanych butelkach 0,3, ale nie ma jej juz od jakiegos czasu... Ogolnie wychodzie z zalozenia ze od coli to sie we lbie... no, powiedzmy, ze miesza. ;]
×
×
  • Utwórz nowe...