-
Zawartość
571 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez pandrodor
-
All >>> E, przynajmniej coś z tego masz. Zawsze to pociecha... (Superfoto)Radar >>> Nie wiem, czemu ludzie się nie zbiorą i nie zaczną zalepiać tych badziewi. Trochę plasteliny na obiektyw i po krzyku. News >>> Nieźle. Mnie tam nie było, więc nie wiem, co się tam działo, ale zwykle tak to jest, jak ktoś coś tam widział, coś mu mignęło i sobie poszedł. Słowem: nie wie, ale komentuje. A mnie jeszcze łapa boli. W nocy przykleiłem się do poduszki . Ale gdzieś by trzeba było wyskoczyć... EDIT (do Podiego) Polucje są straszne. Wierz mi, strasznie przez nie cierpię. Kilka boisk >>> Ale to im się nie opłaca. Lepiej wydać miliony na radary, żeby one zarobiły na kolejną generację radarów. Taki ich szatański plan. Oni (nie, ONI) też są ŹLI. Łeee, a u mnie nie ma Masy.
-
Przed chwilą miałem mój pierwszy (w tym sezonie) wypadek. Łupnąłem się na bok. Trochę zdarłem łokieć. A jeszcze chwilę wcześniej rozwaliła mi się tylna przerzutka (wypadła jedna mała zębatka, była niedokręcona). Naprawiłem, przejechałem 1 km i łubudu. Nie chce mi się już dzisiaj jeździć, bo jeszcze się do tego jakaś mucha przyklei . Jutro zaschnie, to dam czadu. Bilans dzienny - 41 km. Mało. Za mało. Czystość >>> częste mycie skraca życie (rzycie? ), więc to nie dla mnie. Wolę pomykać na brudasie. Tzn. leń jestem.
-
All >>> no, bardzo przyzwoity wynik! Ja na razie przejechałem dziś 36 km po tzw. drogach asfaltowych (więcej tam smoły i innych domieszek, niż asfaltu) w 1h 20min. Gdybym mógł zmiecić bieg (obie przerzutki się rozregulowały ), pewnie byłoby lepiej, a tak musiałem się toczyć pod te wszystkie góry nawet do 10 km/h (dolna granica). Poza tym nieźle wiało. Ale sobie przejechałem kawałek za traktorem. 30 km/h pod górę (całkiem sporą, nie ukrywam) bez wysiłku. Sęk w tym, że z góry wcale nie jechał szybciej i musiałem hamować. (wyprzedzać się nie opłacało przy takim wietrze) Jeszcze młoda godzina, więc trzeba będzie się gdzieś wybrać. A przerzutki się zrobi później.
-
Ufff, niedawno wróciłem z trasy. Trochę już odpocząłem (pod prysznicem). Ale jestem niemilosiernie obolały. Co mnie boli? Brzuch. Ale nie będę się tu o tym rozpisywał (bo wątpię, żeby ktoś chciał czytać o moich wzdęciach ). Zrobiłem dziś 51 km. Właściwie było to niezamierzone. Najpierw 10 km i już wracałęm do domku a tu nagle spotkałem kolegę. No to cyk na rowerek. Najpierw w jedną stronę, na zachód, powrót i na północ. Dzięki temu, że on taki słabiak nie w formie (ledwo te 25 km/h wytrzymywał, na szczęście później się rozkręcił) to i ja zachowałem sporo sił. No i jedziemy, jedziemy (do Łęczyc) i przed nami spory zjazd w dół. To ja mu mówię, że trochę pociągnę. I pobiłem swój rekord szybkości. 58,2 km/h. Ale podczas powtotu strasznie mnie brzuch zaczął męczyć. A resztę już znacie. Ile na liczniku >>> równe 440 km. Ok, idę zdychać.
-
Kto jest najlepszy? Kto?! Liverpool górą! Dudek na czele! Dudek forever!!!
-
Wiki >>> ech, toć to z TDi/GTi to ironia była... :roll: I taka malutka informacja dla zainteresowanych: http://motoryzacja.interia.pl/news?inf=627030 Co o tym sądzicie? Bo IMO Polska ma jednak za mało prestiżu, żeby ktoś chciał kupić nasze auto za taką cenę. O szpanowaniu takim nie ma mowy. Wszystko zależy od tego, jak będzie się zachowywał na drodze. Za to ograniczenie prędkości do 250km/h jest co najmniej dziwne.
-
Wszelkie dopiski MrJediego i Elda w GW. Było m.in. o syrenkach i szpinaku. Albo takie tematy ogólne, jak obsesje kulinarne. Np. "...i w redakcji rozległ się wielki szmer burczących brzuchów". Ogólnie cały GW w numerze 71 bym mógł wkleić. (tamten był IMO najlepszy ze wszystkich) I mnóstwo tekstów z AR. Ale wypiszę tylko kilka, bo inaczej musiałbym wklepywać je do rana i dłużej. Oprócz standardów typu "weź szczypce i podkręć procesor trzy razy w lewo", takie rozdynki: "Po lekturze tego listu żal mi d...uszę ściska, bo zdaniem naszej grupy - wasz tekst jest do... ..."Ludzie i ludziska". Kochają nas fani? Ja wieczory i ranki myślę raczej o tym, że wolałnym fanki..." Albo gość, który twierdził, że jest Waszym idolem...
-
Przed chwilą jeździłem sobie po mieście. Jakieś 7 km (wielkie miasto to i jeżdżenia było sporo ). Za to ze mną coś chyba nie tak - diabelnie się pocę. Zmęczenia w ogóle nie czuję, ale jestem mokry jak szczur. I to jest za ciepło na rower. BTW u was też taka duchota panuje, jak u mnie? Wiki >>> gratujuję moderki. A taka trasa to sam miód. Ale jedno mnie dziwi - jechałeś cały czas za jednym autem tylko 45 km/h? Tak wolno tam w Łodzi jeżdżą? Ja nieraz trzymam się podobnej wartości i tylko mnie wyprzedzają... Podi >>> a do tego niech te laski tylko zobaczą plakietkę z tyłu - 1,9 TDi - będą sikać po nogach! (albo przerób markerem TDi na GTi będziesz miał takiego samego, jak Pablo) Zębatki >>> w ubiegły weekend zachciało mi się jeździć po... polu. (takim rolniczym, chociaż nie używanym już od kilku lat) Ba, tamten teren należy do nie byle kogo, bo do mojej rodziny (a co, nie ma to jak właściciele ziemscy ). Jest tego ok. 2 hektary. I jeździłoby się tam super, gdyby nie metrowe haszcze. Nawkręcało się tego w koła, przerzutki, zębatki i co tam się jeszcze da. (chociaż część terenu jest wolna od tego czegoś) Skrzypek na dachu, czyli co w bajku skrzypi >>> Też tego nie cierpię. Najgorsze są trzeszczące pedały i krzywe zębatki (zawadzają o przerzutki i terkoczą).
-
CDA a piractwo (nie, to nie to co myślicie...) ;)
temat odpisał pandrodor na deckard1 w Magazyn CD-Action
Co innego nie lubić policji, a co innego być piratem. Też nie przepadam za tą instytucją (choćby dlatego, że nie zajmują się przestępstwami, tylko przede wszystkim wykroczeniami (np. drogowymi), czyli pierdołami (a głównie wykorzystują takie fakty jak pozostałe po remoncie dróg ograniczenia prędkości tudzież inne zasadzki)). P.S. (uprzedzając głupie pytania) Różnica między piractwem a przekroczeniem prędkości jest dość duża. Nawet bardzo dość. P.S.2 Nie widzę większej głupoty niż publiczne przyznanie się do posiadanie nielegalnego softu. Masz - twoja sprawa, ale nie rozgłaszaj tego na lewo i prawo. Przypomnę tu tylko znany zapewnę wszystkim morał pewnej bajeczki: "Jak siedzisz po uszy w g*wnie, to siedź cicho." -
Tja, tak to jest jak się ogląda na czarno-białym telewizorze. A tak serio to nie pamiętam, żeby jakiś NIE był w kolorze. (skleroza?) A ten, co w nim Fuego "występowało" to był o... kurczę, zapomniałem o czym. W każdym razie była taka akcja, że jeździli cały czas w kółko z jakimś generałem. A z tą "rolą" to trochę przesadziłem. Konkretnie to wystąpił w jednej scenie, z deczka kaskaderskiej. A jak ktoś się tym interesuje, podaję link do fanklubu Renault Fuego (z Argentyny chyba). http://www.clubfuego.com.ar/fotosmail.htm <--- fotki (a co, pochwalę się ) Spodnie >>> spotkało mnie to nie raz i nie dwa... Nowy Golf Podiego >>> Tak, zaszpanujesz tym szarym radyjem metalik z klimatyzacją (czy jakoś tak).
-
... z którym to przekonaniem absolutnie się nie zgadzam. Miałem (znaczy nie ja, ale wiadomo, o co chodzi) dwa francuskie auta. Pierszym z nich był Renault Fuego (zna/pamięta ktoś w ogóle ten model? występował m.in. w jednym z filmów o żandarme (ale w bardzo drugoplanowej roli) i w jednym z filmów o Bondzie (jeśli dobrze pamiętam, w obu filmach w kolorze czerwonym ). Był to model z ok. 80 roku, miał silnik o pojemności 2 litrów i mocy 110 KM. Palił bardzo dużo (ale i tak sporo mniej, niż pewna "beemka" serii 3 (podobny rocznik) sąsiada), bo nawet do 20l/100km w mieście w okresie zimowym (miał automatyczne ssanie i dlatego tak ciągnął). Był nieźle wyposażony (takie rzeczy jak wspomaganie kierownicy i elektryczne szyby to jak na tamte czasy nawet sporo) i co najważniejsze, nie psuł się. Ok, od czasu do czasu musiało coś się stać, ale były to głównie pierdoły (szyby, zamek od strony pasażera i inne takie). A jeździło się tym naprawdę świetnie (zwłaszcza jeśli porównamy to do Kadetta D, którego mieliśmy przedtem). Był komfortowy (jak na tamte lata), a jednocześnie świetnie trzymał się drogi. O ile wiem, został ochrzczony w świecie jako Porsche dla ubogich (z wyglądu przypominał nieco Porsche 944). I był całkiem lekki, co umiżliwiało całkiem dynamiczną jazdę (vmax=200km/h). Drugie auto mamy teraz. To Peugeot 405 kombi 1,9 GDR. Awarie w zawieszeniu? Pierwsze słyszę, mimo że autko ma już prawie 11 lat. Nie mam pojęcia, gdzie ten Twój znajomy jeździł. Bo w to, że firma cofnęła się w rozwoju, nie wierzę. Ale jak chce Niemca, co ja się będę wcinał. Chcecie - kupujcie, ja wygłaszam tylko swoją opinię o tych autkach. I kupować ich nie zamierzam. Bo jakoś nie widzę powodu aby płacić za coś spoooro więcej tylko dlatego, że jest Made in Germany. I też nie wiem co ludzie w tych pojazdach widzą. Na mój rozum kupno takiego auta się nie opłaca. Bo jest drogi i łatwo go stracić. A znacznie bardziej niezawodne są Japończyki, o czym już pisałem. Jeszcze ew. jakaś limuzyna, ok. może toto jest prestiżowe, ale pozostałe segmenty? Nie ma to jak auto dla ludu. Nie zastanawiaj się! Tylko Honda - świetnie jeździ i świetnie wygląda!
-
Łoooaaa! Ale jazda! Uf, muszę się trochę powstrzymać. ... Ok, dzisiaj była makabra. A z drugiej strony miałęm dziś szczęście jak... jak zwykle, co poradzę, że szczęściarz jestem? Po kolei: #1 - język polski. No co ja biedny poradzę, że zapomniałem o zadaniu domowym. Zapomniałem, że trzeba napisać charakterystykę (bo zwykle nic nie jest zadane itd. itp., no w każdym razie zapomniałem). A tu nauczycielka sprawdza odecność i przy okazji pyta czy ma się zadanie domowe. Teoretycznie można wziąć kropkę, ale ja już ją wykorzystałem (była niemal taka sama sytuacja). I idzie do mnie. Jak powiem, że nie mam, wstawi mi pałę. Jak powiem, że mam i sprawdzi, dostaną dwie pały. Raz kozie śmierć. Jestem, mam. No i kazała czytać. A mnie szczęśliwie ominęła. Ufff. #2 - historia. Jeszcze lepiej. Najpierw nie było nauczycielki prawie pół lekcji. Dobra. Ale w końcu przyszła. Na pierwszy ogień sprawdziany - dostałem 2. Zadowolony jestem, nie powiem (w większości pały). No i wpadł jej nagle do głowy iście szatański plan pod tytułem "Wyciągamy karteczki". No to każdy wyciąga kartkę i stara się stworzyć coś na kształt scrolla magicznego, za pomocą którego mógłby rzucić czar "byle nie pała". Trochę szkoda, że byłem w grupie A. Z B wiedziałem wszystko, a tu... nie wszystko. Dalej już luzik. Trochę śmiechu, trochę stresu, jak to w szkole. I nie było dwóch ostatnich lekcji. A jutro też dwóch ostatnich nie mam. A to ci wymagania! To ja zaserwowałem (w tym roku) dobrze 6 na 6 szans i dostałem "tylko" 5+. Ale się cieszę, bo mimo wszystko siatkarz ze mnie żaden. (z takim wzrostem...)
-
Wiki >>> na podstawie tego, co widziałem, powiem tak: człowiek będący pod ostrym wpływem nie ujdzie na piechotę za nic w świecie. Co innego jazda na rowerze. Pamiętam jak dziś jeden taki przypadek (było ich więcej, ale ten mi zapadł szczególnie w pamięć): idzie kolo po przeciwnej stronie ulicy i prowadzi rower (element ludzki w tym schemacie trzeźwy z pewnością nie był). I co da kroka do przodu, łubudu i już ma bliskie spotkanie trzeciego stopnia z płytą chodnikową. Uszedł tak kawałeczek (z "przystankami", rzecz jasna), po czym wsiadł na rower. Efekt: jechał wężykiem po całej szerokości drogi, ale się nie przewrócił. No, niektórzy reagują inaczej. Sąsiad się spił i ostro się upierał, że pojedzie do miasta rowerem. No to sadzają go i tłumaczą: -Tu masz pedały, tu kierownicę. Pojedziesz? -Pojadę No i łup! Sytuacja się powtarza. Za którynś tam z kolei razem utrzymał pion i pojechał. Ale daleko nie ujechał. Zatrzymał się na pobliskim płocie. Tak więc jedni wolą chodzić, innych tylko rower utrzyma. P.S. Zawsze myślałem, że jesteś ode mnie starszy. A tu ten sam rocznik... Black Pearl >>> nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z tą "każdą dziurą". Bo fantastyczne tłumienie nierówności to akurat domena aut z Francji. (zwłaszcza te lepsze Citroeny) Zaś co do niezawodności, ciekawe, że auta niemieckie zawsze świetnie wypadają w testach robionych przez Niemców. Jeszcze nie widziałem w takim teście auta z Schwablandu w dolnym fragmencie listy. Jakiś czas temu Top Gear robił w GB taki test (dokładnie to ankietę z pytaniami m.in. o niezawodność, zadowolenie z auta itp.). I takie np. Mercedesy zbyt wysokich miejsc nie zajęły. (trzy modele w ogonie, m.in. klasa M na ostatnim miejscu). Zaś w top 10 ani jednego autka z Niemiec (ok, są dwie Skody, która należy do VW, ale to nie to samo). Tylko 911 jako zwycięzca klasy Super sports. Ale nie chce mi się już o tym gadać. I tak nie przekonam Volkswageniarzy i innych fanów tamtejszych aut. (ani Wy mnie)
-
Ja dzisiaj miałem tylko dwa niemieckie. Przepadło w sumie 5 lekcji. Cały szkopuł w tyn, że ja się po tych ledwo dwóch lekcjach czuję jak po siedmiu normalnego dnia. BTW dziewczyny wymyśliły, że może by tak zrobić trzy niemieckie skoro nie mamy więcej lekcji. TRZY NIEMIECKIE! Nie mam pojęcia jak się w ogóle mogę w ludzkiej głowie takie pomysły rodzić. Tym bardziej że i tak było ich o dwa za dużo. Gdyby nie my (ja i kilku kumpli), idę o zakład, że mielibyśmy trzy takie masakryczne lekcje. Brrr. Podpalenia >>> Niedawno się śmietnik palił, ale to nic nadzwyczajnego. Nawet mało kto to zauważył...
-
Zwykle tak to już jest, że mając konkurencję, człowiek zaczyna walczyć. A gdy oponenci zostają w tyle, lider nie ma właściwie po co pędzić do przodu na złamanie karku i też zwalnia. Choćby nieświadomie. To wcale nie jest takie głupie, jak się może na początku wydawać. Oczywiście CDA cały czas pracuje na wysokich obrotach, ale jestem przekonany, że zawsze są w stanie wycisnąć z siebie więcej soku. A z drugiej strony tak MUSI być. Bo gdyby pracowali teraz na najwyższych obrotach i nagle pojawił się silny konkurent, nie mieliby już nic więcej do zaoferowania. A wóczas wyko0szenie ich z rynku byłoby prostsze. Ot cała logika przedstawiona na chłopski rozum. P.S. To wszystko oczywiście tylko teoria.
-
Komentarz mojego brata: "Krowy doić!" Ale czego tu się spodziewać? Przecież on go oszukał! Ten tu myślał, że on z nim będzie gadał, a on go zaczął bić! Ja się mimo wszystko wolę z tego pośmiać. A co! Za to Adamek pokazał klasę. Ale i tak najlepsze są te walki w wadze koguciej i tych innych lekkopółśmiesznych. Tam to się zdrowo napierdzielają!
-
Ale jeśli jest w stanie wskazującym to przejedzie Ciebie i rower. A jak zechce to i tak ucieknie. Szef kuchni poleca, czyli co jeść, żeby się najeść, ale nie udławić >>> Jednak najlepsze są chyba batony. Bo wygodne i smaczne. A kto by się zdrowiem przejmował? A to, że ja na rowerku raczej nic nie spożywam to już inna sprawa. Ale co do rodzynek - kiedyś jadłem coś podobnego (to były chyba draże albo coś w tym podobie) i się toto wszystko rozsypało. A jak się już rozsypie to potem tak fajnie chrupie. (BTW już wiecie jak powstał Snickers Chruncher [i czemu jest tańszy]) A na ogół to jem przed i po, nie zaś w trakcie. A co do picia, tylko mineralka bez gazu. A te wszystkie napoje energetyczne chyba nie działają. Przynajmniej na mnie. Kiedyś próbowałem i zero różnicy. P.S. Piłeś - nie jedź. Nowe autka >>> ech, ci dalej wierni dzieciom Wermachtu. Ale co mi tam, to nie ja będę tym jeździł.
-
Fantastyczna wiadomość! Zawsze w razie wizji odwlekania premiery w Polsce można sięgnąć za granicę po ichnią wersję. Chociaż jedną rzecz mogliby zmienić - powinna pojawić się opcja zatrzymania dialogu. (nie przypominam sobie, aby coś takiego było możliwe w poprzednich odsłonach) Bardzo przydatna w przypadku posiadania wersji zagranicznej. (zawsze można zajżeć do słownika/przeczytać jeszcze raz i już się wszystko wie )
-
Ja tu czegoś chyba nie rozumiem... Gdybym miał na półrocze "liche oceny" to jak mogłyby mi one podciągnąć tą "tróję" do 3/4? I jak to 3 wychodzi? Z samych ocen pozasprawdzianowych (5, 5, 1) wychodzi 3,(6), zaś czwórka ze sprawdzianu jeszcze to podciąga. Tu mi wychodzi całe 4. Na półrocze było mocne 4, więc IMO nie powinno tu być żadnych wątpliwości. Tu potwierdzę, ale pierwsze 100 stron trzeba "odbębnić". Początek jest jednak nudny. (no, może poza rzezią dokonaną przez Kmicica) Ale potem jest coraz lepiej. Dobra, pandrodor zobowiązuje się do pisania z polfontami. (przynajmniej przez jakiś czas )
-
Śpieszę z doniesieniami o dzisiejszym dniu. Kapeć chyba miał dzisiaj dobry humor. Dostałem kartkę z ocenami i nawet słowa nie powiedziała. Poza tym jeden kumpel był nieprzygotowany ("odpowiedział" na lacza) i nic nie dostał. Co najmniej dziwne. Zaś na jutro musę przeczytać "Świętoszka", na co nie bardzo mam czas (lepiej wykorzystać go na pisanie na FA ). Ale przeżyjemy! Zmartwili mnie za to inni nauczyciele. Np. niemiecki: oceny 4, 2, 3+, 4 <-- ze sprawdzianów i te mniej ważne --> 1, 4, 1. Co wychodzi? Między 2 a 3. Dobre! Zaś polski: 4 ze sprawdzianu i mniej ważne 5, 5, 1. Między 3 a 4. Taaa. Nie uważacie, że to lekka przesada? Fizyka >>> nie znam się na tym. P.S. Ale dziadosko pisze się z polfontami, chyba je sobie odpuszczę...
-
Ode mnie nie bylo nikogo na wywiadowce, wiec kapec (ksywka mojej wych) pewnie bedzie jutro mial to i owo do powiedzenia. Nie rozumiem takich ludzi - nic ponizej 3 nie bede mial (a w kazdym razie na dzis nie wychodzi i watpie, aby sie zmienilo), ale ktos MUSI byc. Rozumiem jak ktos jest zagrozony albo cos przeskrobal, ale zeby do takiego mnie sie czepiac? Oczywiscie JESZCZE nic takiego nie mialo miejsca, ale bazujac na doswiadczeniu z poprzednich wywiadowek (na ktorych nie bylo akurat rodzicow kumpli z klasy), domyslam sie, co to sie bedzie dzialo. Ale olac ja, za sto lat nie bedzie po niej sladu. Wycieczka >>> prawdopodobnie pojedziemy do lecznicy dla ptakow w Warcinie (tam jest cale centrum sokolnikow i innych takich). Do tego cala masa innych rozrywek. :twisted: Ale nie jest to jeszcze pewne, bo czesc (spora) klasy chce jechac do (uwaga) aquaparku (czy jak to sie tam pisze). Nie, no przeciez to niepowazne. Jak te dzieci. A kasztanow i plasteliny aby nie chca? Szukajcie a znajdziecie, czyli dziwne prace domowe >>> Mamy lekture a biblioteka sobie w kulki leci. A poza tym raczej tak nie ma. Ale przez pol roku bylismy bez zbioru zadan z chemii, bo nie mozna bylo go nigdzie dostac. Ale to juz wina ksiegarni.
-
No coz... Premiera przewidywana jest na pierwszy kwartal 2006, ale IMO nie ma co sie zbytnio nastawiac na ta date. A o polonizacji lepiej w ogole jeszcze nie myslec... Oby tym razem wyszla TROCHE wczesniej. Chociaz z drugiej strony nie ma co narzekac, nasza lokalizacja byla pierwsza i (zdaje sie) poki co jedyna. Zas konfrontacja G3 vs Obl - no, na co ja moge postawic? Gothic to jednak Gothic.
-
Kangur >>> no coz, w tym roku... zapomnialem pojsc. Bo pech chcial, ze trwal akurat podczas ferii, a w ferie jak to w ferie, czlowiek o szkole stara sie raczej zapomniac... I pochrzanily mi sie dni. Dlatego nie startowalem, choc mialem taki zamiar. A osiem zeta sobie poszlo. Konkurs o sejmie >>> uuu, sponsor jak trza. Na Twoim miejscu postaralbym sie o zdjecie Flippera z autografem - na tarcze do rzutek jak znalazl. :twisted: A te krawaty mnie rozwalily...
-
Pozwole sobie tez co nieco skomentowac, poza tym dawno nie pisalem. Amorek bardzo przyzwoity, dokladnie taki, na jaki mnie raczej nie stac. 3000 + 1300 wladowane w rowerek >>> niektorzy jezdza tanszymi samochodami. (o ile w ogole je maja) Niezla sumka, ale jaka utrata wartosci... To moze na rozowo? P.S. Jak Was na podczas jazdy widza wlasciciele zabytkowych motorowerow to tez probuja sie scigac? Ja ostatnio bardzo czesto mam takie sytuacje. Ech, biedni motorowerzysci zostaja z tylu. :twisted:
-
Ojojoj, dzis szykuje to, czego kazdy prawdziwy uczen sie bac powinien - wywiadowka. Tylko kto wpadl na tak genialny pomysl, zeby robic wywiadowke w piatek trzynastego? Troche dzisiaj mielismy smiechu na chemii - nauczycielka oddawala kartkowki (ktore swoja droga wypadly raczej kiepsko, ale kto by sie tam przejmowal? ) i mowi: "Niektorzy reakcji nie znaja, niektorzy polecen nie czytaja, a niektorzy pisza wodor przez samo H" (dla niewiedzacych - wodor, gdy nie jest w zwiazku, zawsze wystepuje w wiazaniu, jako H2) Znow byla zmiana planu lekcji (bo wyciaczki) i takiego dziadostwa jeszcz nie bylo - 3 fizyki, 4 niemieckie i uklad przyprawiaacy o dreszcze.
