Jump to content

pandrodor

Forumowicze
  • Content Count

    571
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About pandrodor

  • Rank
    Elf
  • Birthday 11/21/1988

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

1,485 profile views
  1. Gratulacje! Zasadniczo ex-studenci zeby uchodzic za bumelantow raczej nie potrzebuja specjalnie rozwinietej sztuki kamuflazu. Jak trzeba dlugo wytrzymac bedac przytomnym i nie ma mozliwosci sie kimnac to nic nie zastapi takiego napoju - kawa jest duzo slabsza. Staram sie jednak uzywac takich wspomagaczy tylko w ostatecznosci, np. jak jade w dluzsza trase (taka powiedzmy powyzej 500 km), staram sie uczyc a oczy sie kleja czy chociazby w kolejce po akademik, w ktorej ostatnio stalem od poniedzialku do srody ^^ (nie non stop, ale troche tam czasu spedzilem). Jak juz cos takiego kupuje staram sie zeby to bylo w miare tanie, bo skutecznoscia zbytnio nie odbiega od drogich wersji. Znaczy sie bardzo pozytywnie? Hmm, benzyny prawde mowiac jeszcze nie smakowalem... Za duzo by wymieniac. Jak duzego biurka bym nie mial i tak bedzie ono w 100% zagracone (minus troche miejsca na rece przed kompem ^^). Ale poza biurkiem czysto (bo przeciez roweru i dwoch gitar nie nazwe gratami) i schludnie. BTW od jakiegos czasu planuje sobie wykombinowac do pokoju nietypowy stolik: metalowa rama, szklany blat, a w srodku jakis slicznie wypolerowany blok silnika V6 lub V8. ^^Ale w tym roku pewnie juz sie nie uda, szkoda, moze w przyszlym... Mam inne odczucia. Wypilem dwa takie wynalazki z Biedry i w ciagu 48 godzin przespalem moze z 6h i nadal mialem problemy z usnieciem. Fakt ze czlowiek pod koniec dzialania czuje sie jak zombie, nawet juz mialem problemy z odroznianiem kolorow (przykladowo cos, co wydawalo mi sie biale nastepnego dnia okazywalo sie miec lekki odcien kremowy). Oczywiscie w pewnych granicach, pelnego daltonizmu nie bylo.
  2. Standard. Moge pol dnia przezyc na jednym posilku (wczoraj np. obiad jadlem dopiero o 19:00), ale im pozniej, tym apetyt wiekszy. W ogole ciezko znalez cos, co z sosem czosnkowym nie jest super. Tylko potem czlowiek ma zioniecie smoka (ale nie stad sie wzial moj nick, nie martwcie sie ^^). Mam podobne spostrzezenia. Chociaz dawno mnie nie bylo na forum, obecne zainteresowanie tematem mozna przyrownac do tego z jego swietnosci. Czyli po meksykansku - bardzo sluszna forma. Jesli chodzi o sama czerwona fasole, to zajmuje ona u mnie bardzo wysokie miejsce wsrod lubianych potraw.
  3. Nie jestem w stanie przelknac tylko jednej, jedynej znanej mi potrawy - kiwi w dowolnej formie. Mam jakis dziwny uraz. Kiwi nie jadam. Za to jest kilka potraw, ktore chetnie spozywam, a za ktorymi inni nie przepadaja, chocby takie flaczki, watrobka czy kaszanka (te dwa ostatnie z cebulka - pyszotka). Czosnek w czystej postaci obrabiany termicznie, najlepiej z grila, gdy osiagnie forme polplynna i jego konsystencja zaczyna przypominac maslo - niebo w gebie. Sok pomidorowy - bardzo smakowy. Woda - kiedys nie tolerowalem gazowanej, zawsze miala dla mnie taki weglowy posmak. Obecnie sie do tego przyzwyczailem i wode moge pic rowniez z babelkami. Kwas chlebowy - przyznam sie, ze do tej pory nawet nie wiedzialem do czego to sluzy. Stalo sobie w markecie na polce bo stalo, specjalnie sie nie zastanawialem co to za wynalazek. Trzeba bedzie sprobowac kiedys... Jesli chodzi o cukier - nie slodze praktycznie niczego. Kawa czy herbata musza pozostac w naturalnej postaci, raz tylko zrobilem wyjatek jak u kumpla pilem jakas paskudna kawe z kerfura czy czegos podobnego. Musialem poslodzic, bo nie dalo sie tego wypic. W domu pijam kawe swiezo zmielona - rewelacja. W czasie roku akademickiego czesto zdarzalo mi sie (i zapewne trzeba bedzie do tego czasem wrocic ^^') chodzic do mleczniaka na "obiad mistrzow" czyli podwojne ziemniaki + groszek z marchewka. Ale generalnie dzien bez miesa uwazam za dzien stracony.
  4. Bardzo lekkie studia - nie ma praktycznie nic do nauki, bo wszystko doskonale pamiętasz z wykładow, na które chodzisz, w dodatku w nadającym się do użytku, wyspanym stanie Jedno nie wyklucza drugiego. Wlasnie w tym lezy cala sztuka, zeby umiec odpowiednio rozlozyc czas. Co do ludzi, ktorzy sa pewni celu w zyciu - zazdroszcze. Ja sam mam za soba zmiane wydzialu, tak to jest jak czlowiek nie do konca wie, co chcialby robic... No ale taka cene sie placi jak sie jest we wszystkim dobrym. Jesli chodzi o wolny czas - paradoksalnie podczas wakacji mam go bardzo malo. Zawsze jest cos do zrobienia i na odpoczynek czasu pozostaje juz niewiele. Slodycze -> Jako typ wysoce wywrotowy najbardziej lubie zwykla czysta czekolade mleczna od Wedla. ^^ Wsrod batonow szczegolnie wyrozniaja sie Snickers, Lion i Kit Kat. Lodow dawno nie jadlem. A wsrod napojow, faktycznie Pepsi jest bardzo wysoko. Do tego czesto w Biedrze zdarzaja sie promocje 1 pln za puszke.
  5. Wszystko! Wreszcie po trzech miesiacach wroce do swoich. Takich wspanialych ludzi jak na Politechnice Gdanskiej nie poznalem nigdy wczesniej. Studia to najlepszy okres w zyciu czlowieka, a pierwszy ich rok to najpiekniejsze trzy lata zycia. Czasem bywa ciezko, ale nic nie jest w stanie przycmic wspanialego klimatu zycia studenckiego. Zima jest fajna z kilku powodow. Nie ma much/komarow/innych_natretnych_latajacych_paskud, czlowiek sie nie poci i najwazniejszy powod: nie ma melepet drogowych (zwanych tez niedzielnymi kierowcami), bo boja sie prowadzic samochod przy slabej przyczepnosci. No i benzyna zima zwykle jest sporo tansza (chociaz auto wiecej pali, wiec wychodzi w sumie na zero). Wady zimy sa tylko dwie: szybko sie robi ciemno i trzeba placic za szatnie w klubach.
  6. Polowa maja 2004, koncowka gimnazjum, mialem wtedy jeszcze internet modemowy. Wszedlem w sumie z ciekawosci a zostalo sie na dluzej. Az wierzyc sie nie chce jak to zlecialo. Aktywny udzial zakonczyl sie jakies 2-3 lata temu, ciezko okreslic (az dziw bierze, ze moje konto jeszcze istnieje ). Od tej pory sporadycznie przegladam, ale to juz nie moj swiat. Tylko z dwiema? :twisted: Mam dokladnie to samo. Teraz nawet nie moglem znalezc opcji cytowania. :lol: No fakt, same nowe twarze na forum... A po podgladzie posta widze, ze stare emotki jakby nie chcialy dzialac, jest nisko. Ja mam ten sam avik prawie od samego poczatku, chyba przez miesiac mialem inny, bylo tez kilka avatarow tymczasowych, ale nigdzie sie nie ostaly.
  7. Slyszac, ze prowadzacy wyczytuje imie Qbusia, pospiesznie chowam butelke za pazuche, rozgladam sie nerwowo na boki. Udajac niewinnego przechadzam sie po sali gratulujac kazdemu na raz i wszystkim z osobna. Nastepnie udaje sie po znizke na lamanie kolem (ciekawe czy znizka dla stu detow kumuluje sie z tym kuponem?)...
  8. Powolnym krokiem prog przekracza kolejny gosc imprezy. Czarne, wygniecione wdzianko, rozczochrane wlosy i lekko przygarbiona postawa. Nie ma watpliwosci, ze to pandrodor. Ale kto by sie tam przejmowal wygladem, skoro na scenie i tak sie nie pojawi? Spoglada niepewnie po sali. No tak, hiszpanska inkwizycja... Moglem sie tego spodziewac. Zajmuje miejsce, wyciaga zza pazuchy butelke Kubusia (Kubuś nie będzie zadowolony, kiedy dowie sie, ze ktos pil z jego butelki), pociaga lyczka i w milczeniu oczekuje na dalszy rozwoj wydarzen.
  9. Sprobuj moze rozpuszczalnikiem uniwersalnym, wzglednie nitro jak zwykly nie pomoze. Na moje powinno pomoc. Najlepiej naklejki sciagac na goraco - schodzi elegancko i potem mozna ja znowu przykleic. Poza tym z tego co wiem, zaden przepis nie nakazuje usuniecia starej nalepki. Prawo mowi tylko tyle ze naklejka z numerem rejestracyjnym ma byc na szybie, nie mowi jednak ze innej naklejki tam byc nie moze. (chociaz glowy sobie za to uciac nie dam)
  10. Burze byly, tylko teraz przeniosly sie bardziej na poludnie. U siebie juz dawno porzadnej burzy nie mialem. Ostatnio ze 2-3 lata temu wlasnie. Raz piorun uderzyl w drzewo kolo mojego domu (z 10m odleglosci). Najlepsze, ze pod tym drzewem stala psia buda a psu i tak nic sie nie stalo. Na mysl przychodza mi wiec dwa wnioski: albo buda dla psa tworzy klatke Faradaya, albo pies to slaby przewodnik (ale to nie zgadza sie z rzeczywistoscia psow dla niewidomych). Nawet nie wiesz jak bardzo bym chcial miec taki luz. Niby tez siedze sam w domu i teoretycznie nie mam nic do roboty, ale wypadaloby zaczac nauke (kampania wrzesniowa). Nikt sie przeciez tego nie nauczy za mnie... Ale gdybym mial wolne to i tak bym mial co robic. Kilka ksiazek czeka na przeczytanie, gitara az prosi, zeby ktos na niej pogral, podobnie rower blaga by na nim pojezdzic, kilka osob wrecz domaga sie spotkania... Nie ma sposobu, zeby sie zanudzic... A ci, ktorym jeszcze malo ida na studia techniczne. To by sie nawet zgadzalo, przynajmniej w moim przypadku. Polaczenie ze swiatem, czyli telewizja i internet -> Mam w domu kablowke, ktora zwykle dziala. Nawalic darzylo jej sie tylko kilka razy, dziwnym trafem akurat wtedy gdy byla potrzebna. Kiedys mialem satelitke. Bylo tam jesies 80 kanalow, tylko ze pod koniec po polsku moze z 6 by sie znalazlo. A jako ze nie obslugiwala TVP, moje dziecinstwo jest zubozone o jakze wazna kreskowke edukacyjna, mianowicie Muminki. Internet tez czasem miewa humory, ale lepsza neostrada od modemu.
  11. Witam wszystkich po dlugiej przerwie. Cos mnie podkusilo zerknac na forum i akurat trafil sie temat, na ktory moge sie wypowiedziec. Mam nadzieje, ze dam rade sie zmusic do bardziej regularnego pisania, a powrot nie jest kilkudniowym zrywem (jak dotychczas bywalo). Akurat z doswiadczenia moge powiedziec, ze to wlasnie ten facet jest najwiekszym generatorem stresu. Najlepiej nie wiedziec czego sie spodziewac, ale to niemozliwe. Zawsze kandydat na kierowce na dlugo przed egzaminem dowiaduje sie, ze egzamin to tak naprawde sciema, ze nikt nie sprawdza czy sie potrafi jezdzic, tylko czy sie potrafi zdac i w ogole egzaminator przyczepi sie do kazdego szczegolu... A jak sie jeszcze trafi srednio sprawny samochod na egzaminie to juz calkiem poezja. (np. mi przy ruszaniu pod gorke wyskoczyl bieg a pedal sprzegla piszczal niczym drzwiczki od starego zardzewialego pieca ) Nigdy nie strasowala mnie sama jazda, nigdy tez nie przytrafila mi sie sytuacja na drodze, po ktorej chcialbym wysiasc z auta i juz do niego nie wsiadac, w calej mojej samochodowej 'karierze' poddenerwowany bylem tylko na egzaminie. Powiedzialbym, ze prawie nikt, kto dopiero idzie na egzamin, lub ledwo go zaliczyl, nie potrafi jezdzic. Wielka szkoda, ze szkolenie kierowcow wyglada u nas tak, a nie inaczej... Jezdze calkiem sporo, moze w porownaniu do kierowcow zawodowych to pryszcz, ale na pewno wiecej, niz srednia krajowa i to, co widuje na drogach zwykle mnie zlosci, ale jak sie nad tym glebiej zastanowie, wlos mi sie jezy na glowie... W moim przypadku to najlepszy dowod na to, jak stres potrafi sparalizowac czlowieka. W normalnych warunkach moglbym opowiadac i opowiadac, co tez sie pod maska samochodu znajduje i jakie to procesy tam zachodza (zreszta studiuje Mechanike i Budowe Maszyn na PG, wiec to chyba najlepszy dowod na to, ze sie tym interesuje i co nieco wiem). Na egzaminie po otwarciu maski calkowicie mnie zatkalo, przez dobre 15 sekund nie moglem wydusic z siebie ani slowa. :o Granie zespolowe -> Nigdy nie porbowalem sie brac za to na powaznie, ale niedawno probowalismy grac na 2 gitary i to wcale nie jest takie proste, jak by sie moglo wydawac (albo ja mam tak nedznego skilla ). Wbrew pozorom latwo sie zgubic kiedy gra sie co innego, niz druga gitara, a nie gralismy jakichs super wymagajacych kawalkow...
  12. pandrodor

    Gothic 2/Noc Kruka v2.

    Ciezki pancerz paladyna znajduje sie w podziemiach klasztoru. Aby sie tam dostac musisz miec pozwolenie od Pyrokara. Otrzymac je mozna w 5-tym rozdziale. Wczesniej trzabe chyba wykonac jakies zadanie, ale dokladnie nie pamietam. Idz do Pyrokara i z nim pogadaj, fabula powinna pojsc do przodu.
  13. Gratz. Teraz, jak to okreslil Adie, 'tylko jakieś BMW i VROoooMmmmm!' W ogole mniej ucza jak jezdzic. Ja mialem jeszcze o tyle dobrze, ze uczylem sie jezdzic po Slupsku, do ktorego mam 50 km. To wsiadalo sie w L-ke w Leborku i jechalo do Slupska. Wprawdzie 1/3 godzin przez to uciekala na dojazd, ale przynajmniej zrobilem 500 km na trasie (co teraz i tak wydaje mi sie iloscia smieszna jak na nauke jazdy, bo mniej wiecej tyle robie tygodniowo)... Zalezy od ludzi i od miasta. Na ogol w Slupsku eLki budza na drogach powszechna niechec... No ja mysle. Sniadania i masa wlasna >>> Na ogol malo jem na sniadanie, czasem w ogole go nie zjem. Wiem, ze to niezdrowo, ale nic juz na to nie poradze. Wiecej zjadam w ciagu dnia i na wieczor. To tez niezdrowe, ale co ja moge... Waze calkiem sporo, ale nie wiem dokladnie ile. Ostatnimi czasy duzo przytylem. Ale sprobuje cos z tym zrobic jak sie zrobi cieplej.
  14. Kto da rade analizie matematycznej temu i paczki nie sa straszne. Ja wczoraj mialem egzamin z matmy (i to najzwyklejszej polibudzianej matmy, a nie jakiegos wynalazku) i ze wstepnych ustalen wynika ze jednak nie zaliczylem. A bylem pewien ze dobrze mi poszlo... Podobno z mojej grupy zdaly tylko 4 osoby. Czyli sesjo poprawkowa, witaj. Oj, jak bardzo chcialbym moc tak powiedziec... Jeszcze 1 przedmiot to ja mam do zaliczenia, ale dodatkowo jeszcze przynajmniej 3 egzaminy do napisania. Tlusty czwartek >>> Pozarlem 8 paczusiow. Normalnie nie jadam tego rodzaju wypiekow a od swieta wyjatkowo smakuja. W koncu trzeba dac zarobic piekarzom, niech maja na chleb. Ale ze potem biegalem z taczka pelna wegla (zajecia w ramach akcji 'sesja nie jest taka zla' ), wiec chyba sie wyzerowalo. Wyglada mi na to, ze albo kolega nasciemnial bo nie chcial sie przyznac za co oblal, albo zwyczajnie dal sie okantowac, bo zdaje mi sie, ze podczas egzaminu egzaminator nie musi miec zapietych pasow (a wlasciwie jestem tego prawie pewien).
  15. Nie, az tak zle nie bylo. Podczas skretu w lewo pojechalem w tym samym czasie, co samochod jadacy z przeciwka (on tez skrecal w swoje lewo), zas samochod za nim jechal prosto. No i cos egzaminator mowil ze lepiej bylo poczekac i ustapic mu pierwszenstwa. A pojechalem zeby nie gadal ze wstrzymuje ruch. Ano niestety prawda. Musi jeszcze wiele wody uplynac zeby sie cos w tej sprawie poprawilo... Ostatnio widzialem pusty pociag (po co na takie cos zamykaja przejazdy?), i bylem pewien, ze taki twor jak komunikacja panstwowa juz wymarl w toku ewolucji.
×
×
  • Create New...