Jump to content

AkarZaephyr

Forumowicze
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About AkarZaephyr

  • Birthday 07/03/1983

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Recent Profile Visitors

775 profile views
  1. Chciałbym dodać jeszcze jeden argument w tej dyskusji, argument który niezwykle rzadko pada ale generalnie mnie to nie dziwi. Postawię sprawę jasno i krótko. Ile RAMu mają Wasze domowe PC, te do których porównujecie grafikę z PS3? 4GB? 8GB? 16GB? Może nawet 32GB? Otóż, PS3 miała 512MB RAMu z czego połowa była zarezerwowana dla systemu, dla GPU zostawało 256MB (!). A teraz gwóźdź programu: PS4 będzie miała 8GB ultraszybkiej pamięci, i to w porównaniu nie z PS3 ale z obecnie dostępną na PC generacją DDR. Każdy kto ma odrobinę wyobraźni i przywoła sobie obraz Skyrima działającego na PS3 (przypominam, 256 MB RAM dla systemu wobec minimum 2GB wymaganych dla wersji PC; trzeba tylko uczciwie dodać że wersja PS3 korzysta z pewnych sztuczek by dać radę na tak małej ilości pamięci) może w mgnieniu oka pojąć do czego może być zdolna PS4. I żaden zacietrzewiony maniak PC nie wmówi mi że konsole są ZA PCtami, chyba że zrobimy ranking marnowania mocy obliczeniowej.
  2. Miałem kiedyś wujka, teraz już wujka świętej pamięci. To on zaraził mnie rockiem od którego sam poszedłem do metalu, a w czasach gdy słuchałem jedynie Judas Priest zdołał zarazić mnie... dance'em lat 90-tych. Jak na wujka w wieku moich rodziców słuchał wielu gatunków muzyki o które bym go nie podejrzewał. To on powiedział do mnie kiedyś: "Ktoś kto kocha muzykę, w każdym gatunku znajdzie jakiś pierwiastek który do niego przemówi. A tej muzyki która do niego nie przemawia nie nienawidzi - tylko uprzejmie mówi że to nie jego klimat". Tak samo jest z grami. Uważam że jeśli kocha się grać to po prostu się gra - na PC, na konsoli, wszystko jedno. Nie rozumiem więc tej całej dyskusji co było pierwsze, co jest lepsze i w ogóle " ja mam rację że X jest lepsze niż Y i kto się zgadza jest w moim klubie cool, kto zaś nie - jest półgłówkiem". Po co z uporem maniaka przekonywać ludzi do swojego widzimisię jeśli każdy ma prawo grać na tym co mu się podoba? Czemu wśród Polaków tak popularne jest walczenie o wolność słowa, te same jednostki zaś nie potrafią zrozumieć że ktoś z odmiennym zdaniem od mojego nie jest "gorszy" a po prostu ma inne zdanie? Tego nijak pojąć nie mogę...
×
×
  • Create New...