remiq
Forumowicze-
Zawartość
313 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez remiq
-
Dlaczego kupujemy CDA? Czy jest lepsze pismo? [archiwum]
temat odpisał remiq na KoRnish w Magazyn CD-Action
CD-Action mogę porównać do... Jane Ahonena. Ogólnie najlepszy, no bo prowadzi w rankingach, zwyciężył najwięcej zawodów, ale NIE WYGRAŁ we wszystkich. I tak, CD-Action jest najlepsze, bo ma największą sprzedaż (wielu czytelników pyta jaki jest nakład CDA - pytanie powinno brzmieć "jaka jest sprzedaż, gdyż to jest ważniejsze). Całokształ też wygląda najlepiej, ale CDA nie bije konkurentów na głowę we wszystkich konkurencjach: 1. LAYOUT. Skład DTP w CDA jest bardzo, bardzo utalentowany, ale czy najlepszy w Polsce... Wydaje mi się, że tutaj o jedną długość wygrywa PLAY. Dlaczego? Niektóre recenzje w CDA wyglądają nieziemsko, a inne bardzo biednie. OK, można powiedzieć, że słabym grom nie należy się ładny layout, bo na czym dłużej zawiesimy oko - na DEaktywacji czy na World of Warcraft? No tak, ale np. recenzja Rajdu na Beriln wygląda całkiem klimatycznie, a gra dostała coś koło trójczyny. Jak człowiek się postara to... Natomiast w Play-u wszystko wygląda tak samo solidnie. Tekst jest doskonale wkomponowany między ciekawie i orginalnie dobrane artworki (niby w CDA jest tak samo, ale i tak często musiałem szukać, gdzie jest dalszy ciąg recenzji). Można powiedzieć, że ekipa Playa oddała dwa równe skoki. Click!... W nim jest layout i o tyle na ten temat wypada mówić. Komputer Świat GRY - tam lay nie jest zły, ale wszystkie recenzje są oparte na tym samym schemacie, a to jest pójście na łatwiznę. 2. COVERKI. Komputer Świat GRY od razu odpada - od jakiegoś czasu daje relatywnie słabe pełne wersje, podobnie jak Click!, który zresztą zawarł unię personalną z CDA. Na ringu ponownie pozostaje CDA i PLAY. CDA wygrywa... minimalnie. Tylko za kąciki tematyczne. PLAY ostatnio się poprawił - dał np. Sudden Strike'a, Red Faction, Ghotic, Larry'ego 7, ale to wszystko jest pokazywane na tle masy kaszanek i wypada blado... PLAY-owi barakuje edycji DVD, ot co. 3. TEKSTY. Wkraczamy na śliski grunt... Komputer Świat GRY zajmuje ostatnie miejsce. Teksty drętwe i nudne jak na wiecu wyborczym (ci są dobrzy, a ci źli, ta gra jest dobra, tamta zła...). No i sposób oceniania... Przedostatnie miejsce - Click!. Wzrowanie się, nawet na czymś tak profesjonalnym jak CDA, nie zawsze przynosi dobre rezultaty. Najgorszy rodzaj sarkazmu, często nielogiczne i niewspółmierne do treści recenzji oceny. CD-Action wygrywa z Playem... znów minimalnie. Czytając oba pisma śmiałem się równie szczerze. Równie sprawiedliwe oceny, równie ciekawe teksty, równie orginalne. Więc czemu CDA jest lepsze? W nim recenzje są dłuższe. Paly-owi brakuje też trochę większej iskry bożej... CDA zwycięża dzięki takim działom jak NL i Sprzęt. To wszystko. Ostateczna kwalifikacja: 1. CD-Action 2. Play 3. Click! i Komputer Świat GRY (ex aqueo) Zabrakło Game Stara, ale jego nigdy nie kupiłem, oraz Świata Gier Komputerowych, które procesuje się z wydawcą. Gdyby nie te kłopoty byłoby miejsce 2., wraz z Playem. Podsumowując - jeżeli Play utrzyma tendencję zwyżkową, może być ciekawie... Wojna na górze to pokój na dole? Akurat... -
To nie do końca prawda - Mussolini odwiedził Hitlera jakąś godzinę PO zamachu. Hitler wyszedł mu na powitanie... całkowicie sprawny, gdyż tak bardzo chciał uchodzić za nieśmiertelnego (wiecie, Teutońscy Rycerze, te klimaty...). Potem dumny jak paw pokazał mu zniszczony pokój. ...tak, oraz stracił trzy palce u prawej dłoni. Spiskowcy musieli specjalnie dla niego skonstruować odpowiednie do jego "dłoni" szczypce do uruchomienia zapalników bomb. Długo dłubał przy pierwszej i dlatego nie zdołał uzbroić drugiej. Gdyby tylko nie nalegał na to, by to on przeprowadził zamach... I to nie jest do końca prawdą. Nawet gdyby Hitler w latach dwudziestych został pacyfistą, to II Wojna i tak by wybuchła, a rozpętałby ją Stalin walczący z Aliantami, gdyż bolszewizm nie mógłby stać obok demokracji. To nie jest moja teoria, ale niejakiego Wiktora Suworowa alias Władimira Bogdanowicza Rezuna... Jedno pytanko: po co Hitler rozpoczynał ofensywę w Ardenach w 1944? Wiem, oficjalna wersja to: "po to, by zająć porty Belgii i odciąć tym samym wojska Brytyjskie i Amerykańskie od zaopatrzenia. Wtedy mógłby zająć się Rosjanami na Wschodzie". To nie trzyma się kupy - po jaką cholerę Hitler wygospodarował tysiące samolotów, czołgów, piechoty, dział i ciężarówek po to by atakować na Zachodzie, skoro zagrożenie nadchodziło ze Wschodu?! To tak jakby "zalewać wodą piwnicę, podczas gdy palił się strych" (Bogusław Wołoszański). Słyszłem, że Hitler chciał zobyć północne wybrzeże Belgii po to, by wystrzelić stamtąd miniaturową bombę atomową na Londyn, co zmusiłoby Brytyjczyjów do kapitulacji. Ile w tym prawdy, a ile teorii spiskowej?
-
POLONIZACJE PEŁNYCH WERSJI GIER W CDA Swojego, baaaardzo dawnego czasu, w Action Redaction pojawił się list, którego autorzy prosili Smugglera by wszystkie, a przynajmniej większość pełnych wersji gier dołączanych do CD-Action była polonizowana. List spotkał się z wypienieniem Smugga - słusznym, czy nie... Nie wnikam. W każdym razie ostatnio spora (znacząca) część gier ostatnio jest po Polsku. March!, Angles vs. Devils, Scrapland... To z całą pewnością początek. Jaki jest jednak poziom tych polonizacji? Jaki jest poziom polonizacji np. Scrapland? Przede wszystkim, Scrapland nie jest tak "wdzięczną" grą do tłumacznia jak np. Baldur's Gate. Nie ma tu 9000 tysięcy stron tekstu do tłumaczenia, w orginalnej wersji swojego głosu nie użyczyli jacyś znani aktorzy, więc przydałyby się polskie głosy postaci...? Pal sześć gdyby jednak sam tekst byłby przetłumaczony wzorowo, a tymczasem poziom dialogów jest... rodem z Craplandu (czyt. Cenegi)! Właściwie nie ma kwiesti, która zostałaby prztłumaczona wiernie do orginału. Np. najmemnicy podczas pojedynków rzucają "I see you..." (widzę cię), co zostało przetłumaczone jako "Mam cię!". Natomiast Szalony Gracz na początku gry mówi "It's up to you!" (to zależy od ciebie), a na ekranie jawi się napis "Kombinuj!". Literówki typu PijanaCytryna lub ZAKAZ WST[]PU (a po ucieczce z aresztu zobaczyłem rodzimy napis "Wait a moment...") są na porządku dziennym. Niektóre pomyłki w tłumaczeniu całkowicie zmieniają sens zadania! Np. podczas przeprosin Burmistrza, albo w Wielkiej Bazie Danych pojawia się błąd merytoryczny. Napisane jest tam, że mocą specjalną D-Tritusa jest zmiana wyglądu. Wcale nie, bo jest nią ten kosmiczny rozpęd. Po drugie, wygląd zmienia się prawym klawiszem myszy, a nie środkowym jak to jest napisane w WBD. Dziwią też tłumaczenia nazw niektórych pojazdów. Na przykład pojazd Bankierów - KUTWA?! Podsumowując - albo dobrze, albo lepiej wcale. Naturalnie mowa o polskich wersjach.
-
Zabawne, ja miałem identyczny problem. Menu działa w porządku jakieś 10 sekund, a pojawia się jakiś tekst po angielsku o tym, że niby upłynęła mi licencja na Macromedia Flash Player i muszę zapłacić 15 dolców (a myślałem, że program jest darmowy...) Po kliknięciu na START THE MOVIE faktycznie mamy efekt lusterka, ale wystarczy wdysić przycisk REFRESH (ODŚWIEŻ) by wszystko było OK... Przynajmniej na jakiś czas. Ciekawe, o co tu chodzi... Może o to, że jest to dowcip primaaprilisowy...?
-
Widzisz te plakaty (ryciny) na ścianach? Jest ich cztery. Na każdej kwadracik 5X5 z liczbami. To są magiczne kwadraty. Jeśliby dodać wszystkie liczby z pierwszego rzędu to suma będzie się zgadzała ze wszystkimi innymi sumami ze wszystkich innych rządków (w pionie i w poziomie). Ta suma to poszukiwana wartość. Na każdej z rycin jest symbol wody, powietrza, ognia lub ziemi - dzięki temu zorientujesz się która suma to ilość której substancji. Na pergaminie obok zestwau małego chemika jest instrukcja mówiąca, który kolor to jaka substancja (proszek odpowiadający wodzie, ziemi, etc.) Teraz tylko za pomocą łyżek dosyp odpowiedniej ilość odpowiednich substancji. Banał.
-
OK, dzięki za wsze głosy. Na razie poczekam na publikację mojego arta w AM (przy odrobinie szczęścia już za miesiąc) i na reakcje z nim związane. Mam nadzieję, że do sprawy powrócimy. Sprawa Brothers in Arms... Cóż, CoD nie było rewolucją w stosunku do MoH, a raczej ewolucją. Był bardziej realistyczny, dopracowany, ładniejszy i... To wszystko. Mówi się, że BiA to kamień milowy od CoD, ale według mnie tak nie jest. Grafika ładniesza (choć moim zdaniem, twórcy postarali się głównie w sprawie trawy, postaci i nieba, za to efekt krwi wygląda badziewiaście, dużo gorzej niż w CoD), rozgywka realistycznejsza (tym razem będziemy ginąć po około pięciu trafiniach, a nie dziesięciu jak w CoD... Revolution? Oczywiście, wydawanie rozkazów... Ale nie jest to żadna innowacja w porównaniu do H&D. Nawet stareńkie Iwo Jima miała taką opcję). To wszystko. Bez wątpienia BiA będzie rewelacyjną gierką, ale w sprawie klimatu prześcignie CoD tylko o pół długości... Byłbym zapomniał. Co prawda, taki temat powinien zostać poruszony w SPOILERACH, ale tam chyba nikt nie zagląda, więc piszę tutaj. Mianowicie, czy w misji zatopinia pancernika Tirpitz można sprawić by kapitan Price nie zginął?
-
No, nie wiem, czy te screeny to nie jakiś, jak to mówią bracia Brytyjczycy, FAKE! W końcu niewielu developerów decyduje się na tak radykalne zmiany w grze jak zmiana widoku z FPP na TPP (bo taki jest na obrazkach). Wiadomo, że w wojennych tepepekach niepodzielnie rządzi Hidden & Dangerous, ale zręcznościowy Hidden... To mogłoby być ciekawe, zwłaszcza że frontem jest Afryka Północna. Ale powtarzam - nie ma się jeszcze co jarać. To mogą być screeny z wersji na konsole, albo jakiegoś amatorskiego moda do wspomnianego Dooma (w końcu już nie takie rzeczy fani robili - patrz Counter Strike). Jescze jedno - zauważcie, że nie ma wskaźniczków amunicji, zdrowia czy czego tam jeszcze. To może oznaczać, że gra będzie dużo realistyczniejsza, albo po prostu... jeszcze niedokończona. A wracjąc do sprawy frontów II Wojny w grach - zauważcie, że większość gier produkują Amerykanie, a oni już lubią tworzyć gry, których bohaterami jest U.S. Army, a to oznacza zazwyczaj Francję i Włochy. Z waszych pomysłów najbardziej spodobała mi się kampania Fińska - w końcu moglibyśmy się wcielić w żołnierza po drugiej stronie barykady (choć Fińczycy przystąpli do wojny jako państwo współwalczące, a nie sojusznicze). Interesujące były też starcia radziecko-japońskie (kompletnie nieznane, gdyż oczy całego świata były zwrócone na Berlin), walki we Włoszech (pokazane tylko w H&D: Sabre Squadron i Battelfield 1942: Road to Rome) no i Bałkany. Ostatnia sprawa. Co rzeklibyście na temat KAMPANI NIEMIECKIEJ (wcielamy się w hitlerowskiego żołnierza) np. w Call of Duty? Napisałem już na ten tamat art do Action MAG-a, ale zawsze mogę zrobić aneks...
-
Zamach na Hitlera? Faktycznie, wielki niefart. Oto dlaczego: 1. Wspomniana noga od stołu. Na początku teczka z bombą leżała PRZED nogą, ale potknął się o nią jeden z oficerów niemieckich (notabene jeden ze spiskowców, którego nie poinformowano o zamachu), a ten przestawił teczkę. 2. Zamachowiec uzbroił tylko jedną bombę. Nie wiedzieć dlaczego, nie zabrał ze sobą drugiej, nieuzbrojonej - doszłoby do eksplozji łączonej. 3. Tuż przed wybuchem Hitler nachylił się nad stołem. 4. Wszystkie narady w Wilczym Szańcu odbywały się w bunkrze, ale ten był w czasie wizyty Hitlera w remoncie. Narady przeniesiono do zwyczajnego domu, w którym pootwierano wszystkie okna. To zmniejszyło siłę eksplozji. Obejrzyjcie sobie "Wirtualną Historię" na Discovery Chanell - dokument traktujący o wydarzeniach w Wilczym Szańcu. Tak w ogóle, to i wcześniej Hitler o mało nie stracił życia. Po raz pierwszy, w zamachu w monachijskim hotelu. Wcześniej - podczas I Wojny Światowej, gdzie jako szeregowiec walczył z Brytyjczykami pod Sommą. Jeden z altyleryjskich pocisków Angilków trafił w okop, w którym się znajdywał. Prawie wszyscy zginęli, oprócz Hitlera. Pod okiem wibił mu się odłamek. Kilka centymetów dalej, a Adolf H. zginąłby i nie wywołałby II Wojny Światowej. Zabrakło jakichś trzech centymetrów do pełnego szczęścia...
-
Więc tak: 1. Dokładnie to chodziło mi o STG-44, a nie MP-44 (to przez granie w Call of Duty pomerdało mi się). Nadal podtrzymuję jednak swoje zdanie co do jego jakości (typowo niemiecka solidność, w tym wypadku oby ją szlag...). Ten karabin wyprzedził swoją epokę! Rosjan powalała (dosłownie i w przenośni) jego siła ognia i dlatego po wojnie zdecydowali się na zaprojektowanie czegoś na jego wzór, a był to... Nie zgadlibyście, AK-47, najlepszy karabin wszechczasów. 2. MG-34 (a już w szczególności MG-42) był rzeczywiście rewelacyjną konstrukcją (elementy jego projektu stosowane są we współczesnych konstrukcjach!), ale to jest ciężki karabin maszynowy, nie łapiący się do plebiscytu. 3. Pepesza... No, nie wiem co powiedzieć. Może, może...? I mam małe pytanie, które już od dawna mnie nurtuje. Dlaczego żołnierze amerykańscy we Francji używali M1 Thompson ze zmodyfikowanym (przypominającym dzisiejsze) magazynkiem, a ich koledzy na Pacyfiku - z magazynkiem bębenowym?
-
Po pierwsze, wypraszam sobie by przytoczone przez ciebie słowa należały do niejakiego "Golden_Guy'a"! To ja jestem ich autorem! Poza tym, masz rację - trochę przesadziłem. Wcale nie wszyscy, ani nawet nie większość kioskarzy kładzie CDA w ten sposób. Niewielu - ale jednak. Ciekawe dlaczego? Może sądzą, że oba pisma interesuje ta sama grupa docelowa?
-
Zgadzam się z przedmówcą. Widzicie, "dobry czołg" nie musi oznaczać "samobieżny bunkier", jakim był Tygrys. Czytałem kiedyś, że radzieccy konstruktorzy obliczyli, że większość starć obywa się na stosunkowo małym dystansie, więc nie ma sensu przedłużać czołgowi lufę na kilka metrów. Ponadto bardziej od ich niemieckich kolegów ufali swoim czołgistom - uważali, że jeśli da się człowiekowi zwrotny i szybki czołg i ten wykorzysta jego zalety nie będzie ponosił strat. No i wspomniana już ogromna ilość T-34 - słyszałem, że rosyjscy dowódcy w bitwie pod Kurskiem pod koniec starcia kazali swoim ludziom taranować maszyny Niemców, gdyż wiedzieli, że oni mogą pozwolić sobie na stratę kilku czołgó, ale każdy pojazd niemiecki jest na wagę złota... Chciałem się was zapytać, jaki jest waszym zdaniem najlepszy karabin automatyczny II Wojny Światowej? Moje nominacje: 1. MP-44. Kostrukcja niemieckia, bardzo nowoczesna jak na owe czasy. Niestety wprowadzono ją do użytku za późno (pierwsze egzemplarze wyprodukowano w 1943, ale Hitler zablokował dalszą produkcję). Uważany za pierwszy karabin szturmowy z prawdziwego zdarzenia. Celność, niezawodność i lekkość (lżejszy od BAR-u) to jego główne zalety. 2. Sten. Kostrukcja brytyjska. Kosztował niecałe 2 funty. Lekki jak piórko i prosty w obsłudze (dlatego był dostarczany partyzantom, także polskim). Przez żołnierzy nazywany "tanim strzeladełkiem".
-
Che - nie traktuj wszystkiego tak serio jak prawdziwy Che. To się nazwya autoironia. Czy ja naprawdę muszę na na początku każdego mojego posta dopisywać "UWAGA - zanim zaczniesz czytać zapytaj najbliższą osobę w twoim otoczeniu, czy masz dobry humor!". Chyba tak, bo widać, że smilesy nie pomagają... Ja za to wiem co TOBIE poradzić - weż słownik do ręki i odszukaj pojęcie "sarkazm". Naprawdę dziwni są niektórzy forumowicze, rozumiem, być poważnym, być inteligentym, ale żeby pouczać? Cieszę się, że wreszcie stanowisko moje i twoje tak się zbiliżyło! Nie oczekiwałem, że jest inaczej. To tak jak nie wszystkie auta to polonezy. Jeszcze jeden apel do Che - z mojego posta wynika, że masz ze mną na pieńku, ale tak nie jest. Puszczę ten incydent jakby tego nie było (a za jakiś czas pewnie będę się z niego śmiał). Powinienem ci wręcz podziękować - w końcu coś ciekawego w tym topicu. Choć przyznaję, że z tym Radiem Maryja i TV Trwam BARDZO mnie wkurzyłeś...
-
Dokładnie. Szczególnie tyczy się to ostatniego kalendarza, którego - dla zachowania poprawności politycznej - będę musiał zdejmować co kilka miesięcy. Redakcja CDA chyba niekiedy zapomina, że nie wszyscy ich czytelnicy to studenci mieszkający w akadamikach, którym wszystko wolno. Niektórzy muszą się użerać z rodzicami! A skoro już jesteśmy przy takich... ŚLISKICH tematach - wkurza mnie to, że lwia część kioskarzy ustawia CDA tuż obok Świerszczyków i Kaczorów Donaldów. Kiedy przechodzę obok punktu z prasą i szukam wzrokiem CDA by dowiedzieć się co tam w nowym numerze to inni przechodnie patrzą się na mnie jak na jakiegoś zbuka...
-
Od sposobu przejścia gry zależy to, czy pojawi się w krytycznym momencie Hulloit. Jeżeli zbierzesz wszystkie dowody winy de Allpeina to inspektor Lubre zwolni Francuza. A jeżeli Hulloit się nie pojawi - można poprowadzić rozmowę w dwóch kierunkach. MacPherson może zginąć od kuli lub obezwładnić Kaufnera. Tak więc w Post Mortem są trzy zakończenia. A co do tego filmiku na koniec - on pojawia się zawsze, ale czasem z inną narracją. O co w nim chodzi - tego nie wiem, ale pewnie wyjaśni się to w sequelu Post Mortem, Still Life. Jaka znowu wróżka?
-
Chciałbym wrócić do tematu najlepszych thillerów kina - sorry, że tak późno, ale nie dostałem maila z powiadomieniem o odpowiedzi. none - toć mi dociął. W wielu wypadkach miałeś rację, ale mimo wszystko uważam, że "Gorączka" to thiller. Dlaczego? Podaj mi defninicję tego pojęcia. Ja je rozumiem jako filmy podobne (czasem - dla niedoświadczonego obesrwatora - ludząco) do kina akcji, filmów sensacyjnych, jednak znacznie od nich ambitniejsze. Z lepszymi aktorami, bardziej wielowątkową fabułą, postaciami o bogatym charakterze... Trupy padają tak jak w kinie akcji, ale pokazywane jest to z dobrym smakiem. Porównywać thiller z filmami sensacyjnymi to tak jak porównanie filmów erotycznych z pornolami, ewentualnie postawieniem na równi GTA: Vice City i Mafię. Niby to samo, ale różne... Przecież "Gorączka" koncentruje się na śledztwie i podchodach złodzieji i policji, a nie ciągłych strzelaninach. Tutaj jucha nie bryzga aż po sam sufit... Natomiast "Ronin" faktycznie spogląda w stronę kina akcji, ale wciąż pozostaje w "zespole" thillerów. Dowód? [sPOJLER] Przykładem może być teczka, o którą toczy się gra. Ostatecznie nie wiemy, co jest w teczce. W kinie akcji od razu wiadomo by było, że są tam np. kody aktywacyjne głowic jądrowych... Pozostaje jakaś tajemniczość, chrakterystyczna dla thillerów. [/sPOJLER] Prosiłem was byście dali mi swoją opinię na temat "Skrabu Narodów", ale odpowiedzi nie dostałem. Coż, zaryzykowałem i poszedłem do kina. W końcu 12 złotych nie majątek. Aha - niektórzy mogą się nieco zdziwić, gdyż "Skrab" miał premierę prawie miesiąc temu, ale do Piotrkowa Trybunalskiego film dotarł dopiero teraz. Co ciekawe, oglądałem go w kinie "Hawana" - film docierał tak długo jak na prawdziwą Kubę. Kiedy wybierałem się na "Skrab" nie wiedziałem o nim prawie nic. Widziałem tylko w telewizji jedną zajawkę, no i wiedziałem, że w roli głównej mamy Nicolasa Cage, który będzie ganiać za skrabem templariuszy. W sumie dobrze, że wiedziałem tak niewiele, bo przynajmniej do kina wchodziłem bez uprzedzeń. Zdziwiło mnie natomiast, że producentem filmu jest... Disney! To niestety jest widoczne od początku filmu. Naliczyłem się jednej ofiary śmiertelnej podczas całego dzieła, co jak na hollywoodzkie warunki jest liczbą bardzo małą. Nie żebym chciał, żeby trupy padały co dziesięć sekund, ale odczuwa się właśnie disney'owską infantylność i niepoważne podejście do tematu. Np. w czasie skoku na Deklarację Niepodległości złodziejom na przeszkodzie staje sterażnik. Oprychy bohatersko obezwładniają go taserem (przecież w filmie produkcji Disney Pistrues nie może być zastrzelonych!), choć przez resztę filmu biegają z pistoletami z tłumikiem. Poza tym, jest tak jak w tysiącu innych filmów przygodowych - bohaterowie biegną tutaj, rozwiazują zagadkę, która porowadzi ich dalej i tak w koło Macieju. A ja, naiwny cicho liczyłem na coś na miarę Indiany Jonesa... I tak jest nieźle - nić ciekawego, ale na "feriowy " film może być. Z gatunku tych, o których fabułę zapomina się po wyjściu z kina. Cóż, ten typ kinomatografii trzeba po prostu lubić...
-
Kilka osób stronę temu pytało o wskazówki dotyczące przejścia gry. Cosik wszyscy byli zajęci problemami technicznymi lub dawali niedokładne rady, więc teraz dam kilka wskazówek. WYTRYCHY Otwieranie drzwi to prosta sprawa. Wsadzasz cztery z pięciu wytrychów do dziurki od klucza i naciskasz na klamkę. Jeżeli wszystkie klekoczą jak szalone - są to złe wytrychy w złym miejscu. W takim wypadku trzeba pozamieniać je miejscami i próbować, próbować... Jeżeli wytrych dygocze tylko trochę to znaczy, że jest w odpowiednim miejscu, ale w złej pozycji. W takim wypadku kliknij na wytrych i najciśnij klamkę raz jeszcze. Jeżeli wytrych jest stabilny - wszystko OK! Banał, wierzcie mi... Ja wytrychy zużyłem na drzwi do pokoju Hellouina. Jeżeli zrobicie tak jak ja, to musicie wejść do pokoju 507 przez pokój 505 (będzie otwarty, gdy spotkacie Hellouina). Po lewej od kominka są drzwi. Spójrzcie na dziurkę od klucza - jest tam wsadzony klucz. Trzeba wam włożyć gazetę z holu pod szparę drzwi i popchnąć klucz ołówkiem znalezionym u barmana w restauracji Chez Alexnadre lub egipską relikwią od damy w pokoju 506. Jeżeli wytrychami otworzycie pokój hotelowy, to do biura francuskiego detektywa będziecie musieli się dostać używając młota znalezionego przy zepsutej windzie w hotelu Orphee. DOSTANIE SIĘ NA PIĘTRO W HOTLEU Najpierw musisz wiedzieć do jakiego pokoju chcesz iść. Udaj się do barmana w hotelowej restauracji i kup butelczynę winka (pięć franków). Teraz kroki swe skieruj na posterunek policji. Pogawędź z oficerem, jednak gwarantuję, że nie zdobędziesz jego zaufania. Podaruj mu więc wino! Da ci akta sprawy zabójstwa państwa Whyte. Przeczytaj je. Morderstwa dokonano w pokoju 507! Wracaj do hotelu i pogadaj z recepcjonistą Petitem. Podaj się za przedstawiciela towarzystwa ubezpieczeniowego, a zdobędziesz jego zaufanie. W holu powinna stać skrzynka - właź do niej i czekaj na transport. Teraz możesz się swobodnie poruszać po hotelowych korytarzach. W dalszej partii gry, gdy grasz jako Hellouin sprawa jest prostsza. Porozmawiaj z Petitem - nie polubi cię. Pod koniec konwersacji zaczepi cię oddźwierny Theo Male i zaproponuje spotkanie. Posłusznie zajmij stolik pod oknem w hotelowej restauracji i porozmawiaj z Theo pytając o miejsce pobytu Eatownów alias Whyte. Teraz podziwiaj mocny filmik... To by było na tyle. Mam jeszcze dwa pytanka dla osób, które skończyły grę. Pytania te nadają się bardziej do SPOJLERÓW, ale nie chcę robić zamieszania... 1. Dlaczego zabito Theo Male? Nie widział mordercy... 2. W jaki sposób Albert Hulot wszedł w posiadanie Głowy Bafometa?
-
Wygląda na to, że wkrótce zamówię sobie prenumeratę. W regulaminie znalazłem jednak, tu cytat "jeżeli chcesz, możesz przepisać arkusz zgłoszeniowy, ale prosimy o zamieszczenie w nim zgody na przetwarzanie danych osobowych". Coś mi to przetwarzanie danych nie pasuje (reklamy w skrzynce mailowej, przez telefon i w skrzynce pocztowej?! NIE!!!). Mogę zaryzykować i nie wydać zgody na przetwarzanie. Moje zgłoszenie może być odrzucone? W końcu oni tylko proszą...
-
Ponieważ ostatnio obserwuję mały zastój w tym topicu, chyba muszę napisać kontrowersyjnego posta by rozruszać forumowiczów. Otóż bardzo nie lubię czytać tekstów Elda. Nie odpowiada mi jego poczucie humoru (w przeciwieństwie do sarkazmu EGM) oraz chaotyczny styl pisania. Obecnie mam tylko nadzieję, że nie weźmie się za napisanie kolejnej recenzji-opowiadania. Miało to być chyba jakieś urozmaicenie i odsokocznia od sztampowych recenzji, ale powiem tylko, że Eld miałby problemy ze znalezienieniem wydawcy gdyby napisał powieść. "Skoro go nie lubisz" zapytacie "to dlaczego czytasz jego recenzje?". Powód jest bardzo prosty. Eld recenzuje same najnowsze hity. Pirates! - Eld. Blitzkrieg - Eld. Warcraft III - Eld. Call of Duty - Eld. Po prostu wszystkie gatunki (wraz z RTS-ami, co mi nie pasuje, bo wolałbym gdyby recenzował je Mac Abra, który się na nich lepiej zna ale najwyraźniej obowiązki naczelnego nie pozwalają). I co mam na to poradzić? Mam do wyboru dwie możliwości - czytać jego recki z irytacją, albo nie czytać w ogóle. Ale gdybym nie czytał, to skąd miałbym wiedzieć, czy kupić grę, na którą czekałem od dawna? No, można o Eldzie mówić wiele złych rzeczy, ale nie to że nie jest obiektywny. No, czekam na kontrargumenty. Na ubitej ziemi.
-
:arrow: LYCOS - THE WORST SERVER EVER! Reklamy, chrzaniący się FTP, ramki, wolne działanie... Brrr! :arrow: Zauważyłem (co zresztą takie trudne nie było ), że na tym topicu toczone są tylko i wyłącznie dyskusje od strony technicznego tworzenia stron WWW. Jestem ciekaw co eksperci mogą poradzić tym, którzy wystartowali z własną witryną, ale licznik podskoczyć nie chce? Czyli - promocja witryny! :arrow: Ogłoszenia duszpasterskie... Serwis www.grom.mil.pl ogłasza konkurs na najlepszy layout dla tegoż serwisu. Ktoś chętny?
-
No tak, wielu z was pisze "listy najgorszych gier". Bardzo fajnie, tylko co z tego - BEZ ARGUMENTACJI - wynika? Bardzo, ale to wyjątkowo interesuje mnie dlaczego nie podoba się wam Tom Clancy's Rainbow Six: Rouge Spear?! Na, słucham - co jest nie tak w tej kultowej do kultowej potęgi, najrealistyczniejszej, wciągającej, najbardziej orginalniej i niepowtarzalnej grze uwielbianej przez rzesze? Bardzo chętnie przeczytam kilka ARGUMENTÓW. Pod pojęciem "argument" rozumiem coś więcej niż króciutkie "tak, bo tak". A co do twojego posta, ghamco - to nowość. Po raz n + 1.
-
No wiesz, TVN wyemitował wszystkie serie "Rodziny", a potem serial powoli ginął. Najpierw powtarzali go o bardzo późnej porze, a potem wrzucili do TVN Siedem... To, że serial jest bardzo dobry (a jest, również według mnie) nie znaczy, że musi być powtarzany "w zapętleniu". Powiedziałbym, że nawet nie powinien! Sporano przyszli, zrobili furorę, a potem, gdy już się znudzili, odeszli robiąc miejsce dla innych - normalna kolej rzeczy. To tak jak Arnoldem "Szfajcenegerem" - nadal jest to fajny koleś (dla wielu, ale nie dla mnie), ale trzeba przyznać, żę się zestarzał, znudził i zurzył. A "6 stóp pod ziemią" to całkiem fajny serial. No, nie powiem - tego gangsterskiego klimaciku już nie ma (a dlaczego miałby być, skoro jest to film o pogrzebach ), ale czarny humor jest...
-
Ja natomiast jestem fanem twórczości pana Toma Clancy. No cóż, chyba wszyscy wiedzą, o kogo chodzi. Moim zdaniem - któl książek sensacyjnych i thillerów. Czytałem Ludluma, Rovina, Bonda, Coontsa, ale żaden z nich mi nie przypadł do gustu. Oczywiście Clancy'emu zdarzają się też wpadki (vide "Czerwony Królik"), ale olbrzymia część to strzały w dziesiątkę. Co będę się rozpisywał - w pod tym postem, w moim podpisie jest link do mojej strony WWW o Tomie Clancy, tam już znajdziecie moją dokładną opinię o kilku najbardziej znanych książkach. A co do Lisa. "Co z tą Polską?" BARDZO mi się podobało. Pan Tomasz ma po prostu fantastyczny dar do pisania - jak na tego typu literaturę książkę czyta się niezwykle miło, prawie jak powieść... No i po części zgadzam się z "lisowskimi" poglądami, ale to już insza inszość...
-
Adax pisał o "Gorączce". Faktycznie, rewelacyjny thiller, chyba jeden z lepszych w swojej klasie. Można mu właściwie zarzucić trzy rzeczy. Po pierwsze, Val Kilmer odstaje od Pachino i De Niro. Po drugie, film nie jest tak naprwadę orginalny i powiela schematy innych thillerów. De Niro biega po ulicy z M4 dokładnie jak w podobnej roli najemnika w "Roninie" (o, pardon - tam biegał z Remingtonem ), Pachino jest tak samo zły na świat jak w "Bezsenności" (na początku zastanawiałem się, czy to nie jest kontynuacja tego filmu), a stal samochodów gniecie się tak samo jak w dziesiątkach innych filmów sensacyjnych (jak w całkiem świeżej "Krucjacie Bourne'a") Wątek deczko oklepany - ponury glina poszukuje przestępcę doskonałego. Ileż można? No cóż, trzeba jednak przyznać, że cechy pozostałych filmów w "Gorączce" połączono całkiem umiejętnie, jednak "RONIN" to i tak najlepszy thiller WSZECHCZASÓW i basta. (*) No i w końcu po trzecie, nie wiem, czy akcja jest naprawdę wartka. Mamy bowiem tylko scenę napadu na konwój, ucieczki z banku i "capnięcie" De Niro. Reszta to "czajenie się", bardziej emocjonujące lub mniej. Jeszcze jedno. Jutro wybieram się na "Skarb Narodów". Oglądał ktoś? Warto? (*) Chyba nawet lepszy od "Bullita".
-
Pierwsza sprawa. W Niedzielę mieliśmy okazję (no, kto miał, ten miał ) obejrzeć ostatni odcinek serialu "Tajne Akcje CIA" na TVP2. Szkoda, wielka szkoda, bo ten serial bardzo przypadł mi do gustu. Przede wszystkim spodobało mi się dobre dobranie aktorów, pomysłowy scenariusz (nad którym czuwał sam Wolfgang Petersen) i ogólnie przyzwoite wykonanie. Nie oczekiwałem od niego realizmu i pewnie dlatego się nim nie zawiodłem. Jaka jest wasza opinia na ten temat? Druga sprawa. Od kiedy kablówkę dostarcza mi nowa firma, mam w ofercie kanał AXN. Całkiem fajne seriale tam lecą - "LOST", "Medicopter", "Zdarzyło się Jutro"... No i rajdy WRC! Nieźle, naprawdę zupełnie nieźle... Słyszeliście o amerykańskiej telewizji FOX News? Tak, to współpracownik FAKTÓW, ale podobno jest to najbardziej zakłamana telewizja świata, która bez wstydu faworyzuje Republikanów. Kiedyś oglądałem nawet dokument na Planet, ale widzicie - pamięć jest ulotna, a ja chciałbym wiedzieć coś więcej. Tyle że w Internecie dużo się o tym mówi, a konkretnych informacji NI MA. Wiecie coś o FOX News? Znacie jakieś strony?
-
Nie bardzo cię rozumiem. Po pierwsze, dlaczego okładki z CD bardziej ci się podobają od tych z DVD? Moim zdaniem, są one niemalże indentyczne... No bo popatrz - dawniej różniły się one diametralnie, ale teraz obie wersje pokazuję tę samą postać, ale z nieco innego ujęcia lub w innym oświetlnieniu. Czy ta kosmetyka to powód do pisania posta w dziale "Co mnie DENERWUE w CDA"? Jasne, że możesz się żalić, jasne... Ale czy musisz?
