Skocz do zawartości

remiq

Forumowicze
  • Zawartość

    313
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez remiq

  1. remiq

    Media

    "Dziennik" wydał mi się gazetą słabą, która nie dorasta do pięt "Rzeczpospolitej", ale "Wyborczej" może robić konkurencję. Oto, dlaczego: 1. Nazwa jest najgłupsza od czasów wymyślenia nazwy "Gazety Wyborczej". 2. Layout. Ładny, ale nie powala. Przede wszystkim, format gazety jest dużo za mały. Ja rozumiem, że wielkie płachty "Rzepy" mogą się wydać niewygodne, ale dzięki temu artykuły są rozmieszczone w sposób przejrzysty. Słaby dobór zdjęć. W pierwszym numerze, na pierwszej stronie było zdjęcie przedstawiające miejsce zamachu. Błąd - nie przedstawiało ono nic konkretnego i przyciągało wzroku. W ogóle zdjęcia są olbrzymie i zajmują lwią część gazety (np. zdjęcie osoby, z którą przeprowadzony jest wywiad jest na całą stronę), no i nie są zbyt fortunnie dobrane (np. duże zdjęcie szarży ułanów przy artykule o nowym kodeksie honorowym dla oficerów WP). Przerost formy nad treścią, mała przejżystość. I smaczek z artykułu wstępnego redaktora naczelnego "Dziennika": "w Polsce utarło się, że gazeta opiniotwórcza musi być brzydka". To brednia: "Rzepa" została okrzyknięta przez międzynarodową, szanowaną instytucję jako najlepiej zaprojektowana gazeta świata (ex aquo z "The Guardian"). No i te wąziutkie kolumienki z tekstem w "Dzienniku" - typowe dla Axel Springer. Idiotyczny jest też podział tekstów na tuzin kategorii, co jest przyczyną małej przejrzystości. 3. Teksty. Tja... Od artykułów ciekawych i poważnych po głupoty, których nie powstydziłby się "Fakt". "Dziennik" podkupił "Rzepie" Macieja Rybińskiego - gratuluję, ale dla "Rzepy" to niewielka strata, bo Rybińskiego zastąpił nie gorszy Rafał A. Ziemkiewicz (którego, swoją drogą, bardzo lubię). Dziennikarzom "Dziennika" zdarzają się szkolne błędy, szczególnie w tytułach (swoją drogą, które są olbrzymich rozmiarów, nawet po kilka zdań - kolejna wpadka). Mój ulubiony to "Potężna, wielotonowa maszyna górnicza pędzi z prędkością dwudziestu metrów na godzinę" (cytat z pamięci). Jeżeli wielotonowa, to nie trzeba nadmieniać, że potężna. Na "pędzić" to może BMW M3 z prędkością 300 kilometrów na godzinę. Albo "Rosjanie budują nowe imperium". Nie budują. W Moskwie pojawił się jedynie tekst anonimowego autora, który marzy o unii białorusko-rosyjsko-kazachstańskiej. To wprowadzanie czytelnika w błąd. Ogólnie: tytuły, śródtytuły, leady i podpisy pod zdjęciami są nieciekawie zdredagowane i nie nie zachęcają do lektury artykułu, a teksty nie są odkrywcze, interesujące, a autorzy często używają kolokwializmów i wyrazów obocojęzycznych (nie do pomyślenia w "Rzepie"). W wywiadach dziennikarze zadają kiepskie pytania, które zniecierpliwiają rozmówcę i czytelnika. 4. Dodatki. OK, niezłe, ale znów mało konkretne. Osobny dodatek o sporcie najlepiej wywalić, pozostałe zdefiniować (jak w "Rzepie": książki, biznes, prawo, technologie). No i czy prenumeratorzy "Dziennika" dostaną, tak jak w "Rzepie" wielotomą encyklopedię, przewodniki po największych miastach Europy, płyty CD, słowniki angielskiego, albumy z obrazami największych malarzy...? Ta.
  2. remiq

    Gothic 1

    Mam dwa BARDZO głupie problemy, więc wrażliwi niech nie czytają. 1. Jak w tej grze podnosi się przedmioty? Wypróbowałem wszystkie możliwe klawisze na klawiaturze i kilkukrotnie przejrzałem klawiszologię, ale bez skutku. 2. W grze nie ma głosów postaci. To tak ma być, czy z moim sprzętem jest coś nie tak? Mam płytę dźwiękową zintegrowaną z płytą główną i głośniki Creative 2.1 oraz Win XP.
  3. remiq

    Media

    Niby faktycznie, ale mi chodziło o BHP. Czyli...? Nie przypominam sobie tego TG po polsku, chyba, że chodzi o "Pasjonatów". Ja bym się tak nie podniecał. Owszem, są to wszystko dobre i bardzo dobre filmy i na pewno wszystkie obejrzę, ale pamiętajmy, że w wielu przypadkach to TVN był pierwszy ("Mumia", "Gladiator", "Zielona mila", "Zawód: szpieg", "Chicago"), inne już widzeliśmy czy to na TVP czy Canal+ czy innych kanałach ("8 kobiet", "Pretty Woman", "Osada"), że nie wspomnę o takich "hitach" jak "Krzyżacy" (toż to TVP paosiada od tysiącleci!). Nie czarujmy się - to TVN zawsze był i będzie pionierem o krok (lub dwa) od konkurencji. A dopóki TVP puści Bourne'a, TVN zrobi to dwa razy. No i jeszcze trzeba pamiętać, że TVN potrafi lepiej wypromować swoje filmy. "Dom nie do poznania". Całkiem przyjemnie się go ogląda.
  4. Najprawdopodbniej za późno rozpocząłeś nagrywanie - następnym razem przygotuj mikrofon przed wejściem na dziedziniec i rozpocznij podsłuch NATYCHMIAST po skończeniu filmu.
  5. remiq

    Media

    Kiedyś, daaawno temu, w tym topicu ktoś poruszył temat "Top Gear" na ziemiach polskich. Odgrzebię ten temat. Automaniak, nawet po liftingu, do TG się nie umywa i co do tego nikt nie może mieć wątpliwości. Diabeł tkwi nie w szczegółach, ale w formule programu. Moim zdaniem, można by bardzo łatwo przenieść do Polski formułę TG w wersji light bez wielkich nakładów finansowych. Po pierwsze, prowadzący program. W Wielkiej Brytanii są to oczywiście Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May. Wszyscy są doskonale obcykani w tematyce motoryzacji i mają poczucie humoru. My też mamy takich ludzi. Są to: prowadzący Automaniaka Martyna Wojciechowska i Maciej Wislawski oraz "tatuś i synuś", czyli Włodzimierz i Maciej Zientarscy (prowadzący "Pasjonatów" na Polscacie - fajny program, ale zdaje się, że zdjęli już go z anteny). Wystarczyłoby zebrać ich razem i pozwolić na nieskrępowaną rozmowę o samochodach, bo kto jak kto, ale oni na samochodach się znają, a i humor nie jest dla nich pojęciem obcym. No i jeszcze studio z publicznością (z którą prowadzący prowadziliby dialogi a'la Clarkson). Po drugie, testy samochodów. Czasem słyszę od swoich znajomych reakcje na hasło TG typu "a, ten program, w którym ścigają się z czołgiem/helikopterem/samolotem, zaj***!" etc. OK - to jest sztandar programu. W Polsce żadna stacja, nawet bogaty TVN, nie mógłby sobie na to pozwolić. Ale fundamenty tworzące dobry program, jakim jest TG, są inne. Ciężko to opisać słowami, posłużę się więc przykładem. Pamiętam test forda pick-upa w wykonaniu Jeremy'ego. Co tam było? Cóż: prowadzący, samochód, angielskie plenery, no i może dobry operator kamery. Żadnych ekscesów, a mimo to był to kawał dobrego filmu. U nas, na Automaniaku, są emitowane gotowe filmy, jakie znajdują się w press-packach, które otrzymują dziennikarze od producentów. Dziennikarze ograniczają się do swojego komentarza w tle. Nie jest to ciekawe, choć muszę przyznać, że program ewoluuje - wolno.
  6. Błąd - już ktoś na to wpadł. Donosiła o tym "Rzeczpospolita". Pewna firma chciała zastrzec w urzędzie patentowym hasło "Pokolenie JP2" by potem produkować czapki, torby, perfumy, kubki i temu podobne z owym hasłem. Zdrowo zareagowała grupa młodzieży, która wystosowała list otwartry do urzędu patentowego, w którym prosili by "Pokolenie JP2" pozostało dobrem wspólnym. Kierownik urzędu obiecał, że urzędnicy rozpatrujący podanie wezmą go pod uwagę. Niestety, według oficjalnej strony internetowej Urzędu Patentowego RP, Pokolenie JP2 jest zarejestrowane dla "Pokolenie JP2" Sp. Z.O.O z siedzibą w Poznaniu. Wykaz produktów: (510) dezodoranty do użytku osobistego [wyroby perfumeryjne], perfumy 510) okulary przeciwsłoneczne, podkładki pod myszy 510) bransoletki [biżuteria], breloczki [biżuteria],broszki [biżuteria], klucze (breloczki do -) ozdobne,krawaty (spinki do -), krawaty (szpilki do -), łańcuszki [biżuteria], ozdoby [biżuteria], zegarki, zegarki (bransoletki do -), zegarki na rękę, zegary (510) albumy, czasopisma [periodyki], karty pocztowe, katalogi, koperty [artykuły piśmienne], książki (zakładki do -), materiały piśmienne, nalepki, naklejki [materiały piśmienne], okładki na paszporty, okładki, obwoluty [papiernictwo] (510) plażowe (torby -), plecaki, plecaki szkolne, plecaki turystyczne, portfele, portmonetki, teczki skórzane, torebki damskie, tornistry szkolne (510) dzieła sztuki z kamienia, betonu lub marmuru (510) dzieła sztuki z drewna, wosku, gipsu lub tworzyw sztucznych, pokrowce na odzież [do wieszania] (510) bidony, kubki nie z metali szlachetnych, napoje (termosy do -) (510) chusty, czapki (daszki do -), czapki [nakrycia głowy], koszule, koszulka gimnastyczna, nakrycia głowy [odzież], odzież, odzież na gimnastykę, paski [odzież], sportowa (koszulka -), swetry,T-shirty (510) emblematy ozdobne, opaski na ręce, ozdoby do włosów, spinki do włosów (510) gry (karty do -), gry, gry planszowe, gry towarzyskie (salonowe), karty do gry, narciarze (torby dla -), ozdoby choinkowe [z wyjątkiem artykułów oświetleniowych i słodyczy] (510) kawa, napoje na bazie herbaty Ponadto ta sama firma zarejestrowała dwa znaki graficze "Pokolenie JP2" i "Generation JP2". Papież stał się towarem. Smutne. Macie jakieś propozycje, co z tym fantem zrobić?
  7. Wiecie, co wam powiem? PiS działa na moje uzębienie lepiej niż Metaxa - tzn. gdy wysłuchałem "wypowiedzi" Gosiewskiego we wczorajszych FAKTACH, tak zgrzytałem zębami, że starłem sobie więcej szkliwa niż owy trunek go rozpuszcza. To nie Jarosław Kaczyński rządzi PiSem, ani nawet wspomniany Przemysław Gosiewski, ale HIPOKRYZJA. Zapewne wielu z was to zauważyło. Otóż wybory można przeprowadzić podczas papieskiej pielgrzymki, ale na kilka dni przed obchodami pierwszej rocznicy śmierci papieża, politycy nabierają wody w usta, życie polityczne w kraju zamiera. To jest sprzeczność, robienie wyjątków, wspomniane przeze mnie w poprzednim poście stosowanie podwójnych standardów, postępowanie, jakie opisał Orwell - tam dziękowali Wielkiemu Bratu za zwiększenie dziennej porcji czekolady, podczas gdy kilka dni wcześniej ją zmniejszono. U nas Urabański raz mówi o kardynale Dziwiszu, że "jeden kardynał nie będzie decydował o życiu politycznym Polski", a kilka dni później jego koledzy po raz kolejny ogrzewają się w blasku Jana Pawła II i używają rocznicy Jego śmierci jako pretekstu do zyskania kilku dni na przetrawienie sytuacji politycznej. A może nasi rodzimi politykierzy źle pojmują wyciszenie się przed taką podniosłą chwilą? 1 i 2 kwietnia mogły by być dwoma dniami, w których nasi parlamentarzyści zachowywali by się parlamentarnie, a nie milczeli... jak grób. Na krótko zmnieniam temat. Ja też jestem przeciwny likwidacji Radia Maryja - Jego Najwyższa Świętobliwość Ekscelencja Santo Subito Ojciec Dyrektor-Stabilizator Ksiądz Prowincjusz Tadeusz Rydzyk zrobiłby z siebie męczennika. To radio powinno się zmnienić i tyle. A my powinniśmy trzeźwo reagować na rewelacje tam podawane. Natomiast politycy z prawej i lewej strony Cyrku... przepraszam - Sejmu powinni traktować je na równi z takimi stacjami jak RMF. (Layout mi się bardzo podoba, mógłby zostać!)
  8. Dorzucę swoje trzy grosze do dyskusji o Radiu Maryja. Ja osobiście jestem zwolennikiem modelu amerykańskiej wolności słowa, czyli takiej, w której jedyną granicą jest prawo. Czyli: jeżeli ktoś w radiu/gazecie/internecie będzie nawoływał do zabijania arabów - policja go zamyka, bo nawoływanie do morderstwa jest zakazane przez polskie prawo. Ale, jeżeli ktoś nazwie Kaczyńskich/Tuska/Olejniczaka idiotą - wszelkie organy ścigania zostawiają go w spokoju. Jeżeli jednak Kaczyński/Tusk/Olejniczak poczuje się urażony, składa pozew (jako osoba prywatna, nie jako prezes czy poseł). Zapis o nieograniczonej wolności słowa był pierwszą poprawką do Konstytucji USA - rodzimej Konstytucji też taka poprawka by się przydała. Oto, czemu. To, co się obecnie dzieje, jest przerażające. Polsat musi zapłacić pół miliona (SIC!!!) za wypowiedź Kazimiery Szczuki u Kuby Wojewódzkiego. Za co? Za to, że ośmieliła się przedrzeźniać wypowiedź młodej założycielki kółka różańcowego w Radiu Maryja - pech chciał, że była to osoba niepełnosprawna. Primo - Szczuce nie tyle chodziło o wyśmianie cienkiego głosu dziewczyny, ale stylu jej wypowiedzi, która słownictwem i składnią przypominała nawiedzony monolog księdza na prowincji. Secudno - Szczuka nie mogła wiedzieć, że cytowana przez nią dziewoja jest niepełnosprawna (uzasadnienie "wyroku" KRRiT: "obrażenie osoby niepełnosprawnej"). Tertio - Dlaczego to Polsat musiał bulić? I dlaczego "wyrok" wydała KRRiT? Qattro - Słyszałem, że owa dziewczyna modli się za Szczukę. Szlachetne. Ale wybaczyć nie łaska? Pieniążki muszą być? Jan Paweł II wybaczył Agcy próbę zamachu - i w tej kwestii powinniśmy Go naśladować. Nie tylko w sprawie ulubionego ciastka. Źle się dzieje w państwie polskim. Kurski zarzuca Lisowi, że podlizywał się SLD, bo zrobił wywiad z Millerem, ale nie z Marcinkiewiczem, a Żakowieskiemu, że płaszczył się przed Kulczykiem, bo poleciał do Londynu, żeby zrobić z nim wywiad. Jacek Fedorowicz odszedł z DTV, bo nie chcieli tam dowcipów o Kaczyńskich. Paranoja ogarnęła też redakcję "Sukcesu", która dziarsko wycięła dziewięćdziesiąt tysięcy kartek z felietonem o Kaczyńskim (że z błędem merytorycznym - nic nie szkodzi, można w kolejnym numerze dać sprostowanie, jak to się robi w każdym cywilizowanym kraju). To nie jest stosowanie podwójnych standardów. Ja potępiam zarówno RM, jak i Fakt (o Super Expessie nie piszę, bo ten ma hamulce, choć te czasem zawodzą).
  9. Mam propozycję, by zlikwidować minifelietony, a zaoszczędzone w ten sposób miejsce przeznaczyć na jeden, konkretny, przemyślany felietonna całą stronę i to z prawdziwego zdarzenia. Co mięsiąc pióro byłoby oddawane kolejnemu redaktorowi. I niekoniecznie miejsce owego felietonu musiałoby być w okolicach Gamewalkera, ale po AR. Coś na wzór felietonów z reaktywowanego Top Secreta - to był chyba jedyny dział tego pisma, który przypadł mi do gustu (art o pijarze nadal uparcie tkwi mi w pamięci). Ma to sporo zalet - czytelnicy dostaliby coś zmuszającego do refleksj, a redaktorzy trybunę do wyrażania swoich opini, a nie - jak do tej pory - "okienko".
  10. remiq

    Only English :)

    Sorry, it isn't. You should use here present perfect tense, because you're talking about your life, which isn't a specific time. So: "I have never had" - that's correct. Oh, real?
  11. A ja nie orzekłbym kary śmierci dla tego mordercy. A dlaczego? Przyczyna jest prosta - dożywocie to w tej sprawie gorszy wyrok od szybkiej i bezbolesnej śmierci. Widzicie, gdy człowiek wchodzi do celi, to pierwszym pytaniem jego nowych "kolegów" jest: "za co siedzisz?". Gdy wpółwięźniowie dowiedzą się, co on zrobił, nie będzie miał życia, bądźcie o to spokojni. Poza tym, jestem za karą śmierci (oczywiście wyrok wydany w wyjątkowym trybie, etc). Ze względów praktycznych. Ci podpadający pod karę śmierci, a odsiadujący dożywocie, to najgorszy typ więźniów, którzy robią co chcą. Zabije współwięźnia albo klawisza - i co wymiar sprawiedliwości może mu zrobić? Przeniesie do zakładu o zaostrzonym rygorze? Przecież drugiego dożywocia mu nie da... A ja znam sprawy, w którch śmierć byłaby prawdziwą sprawiedliwością.
  12. Owszem, wałkowaliśmy, ale opierając się na marnych danych. Poszperałem w Internecie i w prasie i okazało się, że nie jesteśmy jedynymi, którzy rozwodzą się nad tym tematem. Poszukajcie, a znajdziecie. Poza tym - lepszy rydz(yk) niż nic. Jeśli chodzi o NATO - to nie jest takie jednoznaczne. Owszem, w traktacie istnieje słynny już zapis, że wspólnota może użyć metod zdławienia konfliktu, jakie uzna za stosowne. To może oznaczać równie dobrze noty dyplomatyczne lub zrzucenie atomu na Mińsk i Moskwę (dla pewności). Z drugiej strony - Polska to środek Europy (nie jak daleka Jugosławia), ważny szlak komunikacyjny i wojna w niej nie byłaby mile widziana, zwłaszcza gdyby białoruskie dywizje dotarły pod Niemcy (a to jest możliwe). Pomijam już fakt, że przy niesprzyjających wiatrach moblilizacja NATO może potrwać nawet 45 dni. Reasumując - sądzę, że Białoruś (zauważcie, że cały czas piszę Białoruś, nie Łukaszenko) mogłaby pozolić sobie na conamniej niewielką wojenkę przygraniczną. Na przykład o Białystok, który, według wschodnich odpowiedników Giertycha, jest miastem rdzennie białoruskim. Co do szans na wybuch wojny - ja też sądzę, że są bardzo małe. Tak naprawdę, to bliskie zeru. Jednak niczego wykluczyć się nie da. Owszem, musiałoby być bardzo dużo zbiegów okoliczności i wypadków, ale to możliwe. mac ap, nie bądź taki zasadniczy.
  13. remiq

    Szkoła

    Gratuluję, spore osiągnięcie - ja sam brałem udział w tej samej olimpiadzie i odpadłem na pierwszym etapie (zabrakło 3, słownie trzech cholernych punktów). Swoją drogą, mam kumpla który pisał egzamin drugiego etapu i uzyskał 83 na 85 punktów - stracił jeden punkt na wydarzeniach marcowych (napisał 1970 miast 1968) oraz na napisaniu, jaki był skutek zdobycia Monte Cassino. Napisał, że zdobycie tego klasztoru wytrąciło Sowietom z rąk argument o tchórzalczości Polaków. Przyznaję, było to trochę naiwne, ale nie tak, jak poprawna odpowiedź - skutkiem tego, że Monte Cassino zostało zdobyte, był fakt... zdobycia Monte Cassino! Logiczne myślenie kuratorium czasem nawet mnie poraża. Dziś pisałem próbny egzamin gimnazjalny - humanistyczny. Jestem zawiedziony, ten egzamin miał mi pokazać z czym i jak to się je, a tymczasem test miał niewiele współnego z jego rzeczywistym odpowiednikiem. Nie było jednego tematu - w tej materii było od Sasa do Lasa, od tekstów Akadamii Krakowskiej, przez wiersz Leopolda Staffa "Kieszeń" po charakterystykę ideału rycerza średniowiecznego. Większość pytań była trywialna, było jedno pytanie encyklopedyczne z historii (kiedy Kazimierz Wielki założył Akadademię Krakowską - wystarczyło pamiętać, w jakim wieku rządził, by wskazać odpowiedź 1364) oraz jedno z literatury polskiej dotyczące bliżej nieznanego mi poety. Ogólnie było nieźle, choć Klucz według którego sprawdzane są prace doprowadza mnie do pasji. Muszę użyć trzech przykładów z literatury - jeżeli w celu ubarwienia tekstu użyję jednego z flimu, tracę punkty za argumentację. Jak to nazwać, jeśli nie promowaniem przeciętniactwa?
  14. 1. Większość danych na temat polskiego uzbrojenia znalazłem właśnie na stronie MON-u. Niestety, było to jakieś dwa miesiące tamu i przez ten czas strona została zaktualizowana. Zmiany sprowadzają się jadnak jedynie do liczby samolotów. 2. Zapis "Pozostałe myśliwce Su - 141". To proste - wiem na pewno, że Białoruś posiada 27 Su-29 oraz, ponadto, 141 innych Su różnych starszych typów (niestety, nie udało mi się dociec, jakich). BTW - myślę, że mimo wszystko dane MON-u uwzględniają niestety także maszyny nieprawne. 3. Rodzaj konfliktu. Zakładamy, że po prostu juto Białoruś wypowiada wojnę Polsce (albo odwrotnie, he). A co dalej? To już zależy od kolektywu forum. Jeśli ktoś będzie miał takie życzenie, to może nawet napisać scenariusz, w którym Wielka Brytania włączy się do konfliktu - jeśli zrobi to w przekonujący sposób i poda sprawdzone dane, nie widzę nic na przeszkodzie. Podstawowe dane na temat zbrojeń Polski i Białorusi podałem "na dobry początek", by nikt nie jęczał, że domagam się wskrzeszenia dyskusji, ale sam nic w tym kierunku nie robię. Ja tymczasem poczekam na większe zainteresowanie dyskusją, zanim podam kolejne dane.
  15. Aby ponownie ruszyć ten topic, postanowiłem wskrzesić temat "Wojna polsko-białoruska". Na dobry początek podaję sporo przydatnych liczb dotyczących potencjału militarnego obu armii. Wkrótce, o ile zauważę zainteresowanie tematem, napiszę moją teorię odnośnie przebiegu konfliktu. POLSKA Wydatki na zbrojenia: 3.5 miliarda USD Zasoby ludzkie gotowe na służbę wojskową: 9,8 miliona ludzi Żołnierze w służbie czynnej: 150 tysięcy Jednostki specjale: GROM, od 1500 do 2000 ludzi Czołgi: T-72 - 597 sztuk PT-91 - 233 sztuki (polska modyfikacja T-72M1) Leopard 24A - 128 sztuk (ma je dywizja pancerna w Żaganiu) ----- razem: 958 sztuk Bojowe wozy opancerzone: BWP - 1307 sztuk BWR - 38 sztuk KTO "Rosomak" - 98 sztuk (na licencji fińskiej firmy "Patria") ----- razem: 1443 sztuki Śmigłowce: W-3 W "Sokół" - 36 sztuk Mi-2 URP - 27 sztuk Mi-24 - 35 sztuk Mi-8 - 26 sztuk Mi-27 - 6 sztuk ----- razem: 130 sztuk Samoloty bojowe: MiG-21 - 75 sztuk MiG-29 - 22 sztuki Su-22 - 98 sztuk ----- razem: 195 sztuk BIAłORUŚ Wydatki na zbrojenia: 179.1 miliona dolarów Zasoby ludzkie gotowe na służbę wojskową: 2,5 miliona ludzi Żołnierze w służbie czynnej: 79 800 (w tym 30 tysięcy z poboru) Jednoski specjalne: Odział Specjalny Ałmaz i brygada Specnazu (ponad 2000 ludzi) Człogi: T-72B najnowszej wersji - według różnych danych, od 1400 do 1800 sztuk Bojowe wozy opancerzone: BMP-2 - 1200 sztuk BTR-80 - 200 sztuk ----- razem: 1400 sztuk Śmigłowce: Mi-24 - 62 sztuki Samoloty: MiG-29 - 27 sztuk Su-27 - 22 sztuki Pozostałe myśliwce Su - 141 ----- razem: 190 sztuk W następnym odcinkiu: warunki naturalne i przemysł zbrojeniowy.
  16. remiq

    Media

    Sprawa przedruku przez "Rzeczpospolitą" karykatur Mahommeta (moim zdaniem marnych i o niewyszukanym humorze). Sądzę, że Gauden zrobił dobrze decydując się na to. Dlaczego? Pamiętajmy, że nadrzędnym zadaniem dziennikarzy jest INFORMACJA, możliwie jak najbardziej dokładna, rzetelna i obiektywna. Gdyby w arykule w weekendowej "Rz" nie było zdjęć, czytlenik zadawałby sobie pytanie "o co do jasnej anielki tu chodzi?". Mechanizm jest prosty: my publikujemy surowe rysunki, bez komentarza, a czytelnik - istota rozumna - sam decyduje, czy je potępiać, czy też błogosławić. Musimy zrozumieć jakie były intencje redaktorów "Rz" - czy chodziło im o to, by ośmieszyć Mahommeta i zlekceważyć muzłuman, czy przekazać informację. Francuski dziennik, który jako pierwszy opublikował rzeczone rysunki, argumentował to tym, że sami zdecydują, z czego im się wolno śmiać, czy nie (a więc wybrał tę pierwszą opcję, i dlatego nie wolno stawiać znaku równości między nim a "Rz"). Tu nie chodzi o wolność słowa, która polega na swobodnym przekazywaniu swoich przekonań, ale o prawo do obiektywnego i rzetelnego przekazywania pełnych i prawdziwych informnacji. Przeprosiny premiera Marcinkiewicza i ministra Mellera rozumiem - nie chcieli by pod polskimi ambasadami na Bliskim Wschodzie nie wybuchały granaty. Nie rozumiem tylko frazy "prosimy o wybaczenie" autorstwa premiera. Czy to nie przesada, czy nie wystarczy wyjaśnić, że nie chcieliśmy popełnić świętokradztwa? A wniosków o odszkodowania dla polskich muzłumanów i pomysłów tygodniowej pokuty "Rz" nie komentuję, bo to budzi już tylko pusty śmiech. W ramach pointy oddaję głos redakorowi naczelnemu Gaudenowi: Dużej grupie osób, muzułmanów, ale także chrześcijan i niewierzących, sobotnia publikacja w "Rzeczpospolitej" sprawiła przykrość. Dziś to wiemy. Zapewniamy, że nie taka była nasza intencja, i jest nam z tego powodu bardzo przykro. Będziemy jednak bronić naszych racji. Postąpiliśmy tak w imię obowiązku rzetelnego informowania i obrony wolności, w tym wolności mediów, bo całkowicie odrzucamy metody, do których odwołują się islamscy radykałowie. W imię solidarności z wolnymi mediami, których jesteśmy częścią. W naszym głębokim przekonaniu nie przekroczyliśmy granicy wolności słowa. Demokratyczne media nie mogą działać ani pod presją państwa, ani terrorystów. Zasypani zostaliśmy korespondencją za i przeciw. Tym, którzy nas wsparli, dziękujemy. W głosach krytycznych znalazły się przejawy nienawiści. Otrzymaliśmy także wiele listów pełnych smutku i żalu. Mamy wielką nadzieję, że osoby, które protestowały przeciwko publikacji, wykluczają przemoc jako dopuszczalną metodę ścierania się poglądów i potrafią temu publicznie dać wyraz. Grzegorz Gauden, redaktor naczelny Do sprawy na pewno wrócę.
  17. Myślę, że można pomału kończyć ten cyrk z pisaniem białą czcionką (w końcu kto czytuje Pottera, to już kupił i przeczytał najnowszy tom), ale nich będzie: Brakuje czasu, dokończę myśl jutro.
  18. Dla mnie, najlepszym rozdziałem rozdział pierwszy, "Ten inny minister". Już od dawna postulowałem (a Rowling mnie posłuchała, a jakże) o pokazanie współpracy mugoli z czarodziejami, a to pojawiło się w rzeczonym rozdziale. Brawa dla autorki za wprowadzenie powiewu śweżości do serii! Niestety, potem jest gorzej. Wydaje mi się, że Rowling przestraszyła się złowieszczeń mediów "jeżeli autorka zachowa obecną tendencję, to ostatni tom będzie miał 1200 stron!" i mocno "pocięła" książkę. Częściowo to dobrze, częściowo bardzo źle - pewne wątki nie zostały rozwinięte, choć bardzo na to zasługiwały. Doszło do tego, że ostały się trzy wątki - Książę Półkrwi, przeszłość Voldemorta i szkolna prywatność. Ucierpiała na tym intryga. "Książę Półkrwi" jest tylko dobry. To średniak, który byłby świetny gdyby ukazał się po "Więźniu Azkabanu", ale nie po "Czarze Ognia", a już tym bardziej "Zakonie Feniksa", w którym obserwowaliśmy mnogość wątków i tropów oraz bardzo gęstą mgłę tajemniczości (zwłaszcza w Departamencie Tajmnic). W "KP" wszystko (prawie) dostajemy na srebrnej tacy (patent ze wspomnieniami Dumbledora). Nieczęsto byłem zaskoczony. Tłumaczenie jest, jak zawsze, bardzo dobre. Dopatrzyłem się jednej literówki (coś nie tak ze słowem "miłości"), warto by też użyć kursywy w "tak, proszę pana" w rozmowie Harry'ego ze Snapem, ale o tym już ktoś pisał. W końcu też jest "quiddich" z małej litery (jakbyśmy pisali "lubię grać w Koszykówkę").
  19. remiq

    Media

    Podaj mi swoją definicję "długiego posta". To prehistoria, czasy które już nigdy nie wrócą. Stacje komercyjne (a o takich mówimy, bo w TVP nie ma reklam w trakcie filmu) są finansowane z trzech podstawowych źródeł: a) przez sponsorów, którzy fundują głównie prognozę pogody i wiadomości sportowe, B) przez akcjonariuszy (o ile dana stacja weszła na giełdę - np. TVN), c) przez reklamy, które są głównym źódłem. Jeżeli nie ma reklam, nie ma pieniędzy, więc nie ma dobrych, nowych filmów. Tak więc jedno, dwuminiutowe reklamy są realne - o ile lubisz filmy wojenne produkcji radzieckiej z lat 50. Ktoś to ładniej ubrał w słowa - "że też te wspaniałe reklamy są przerywane przez te nudne filmy". Tak musi być, bo tego chcą reklamodawcy. Umawiają się oni z kierownictwem stacji w nastęujący sposób: "30 stycznia wyemitujecie 20 reklam naszej firmy, w tym dwie w godzinach 19.30 - 20.00". Potem monatarzyści muszą stanąć na brwiach żeby się z tego wywiązać. Oczywiście fajnie byłoby gdyby stacje emitowały wszystkie reklamy w bloku o godzinie 5 nad ranem, ale to deczko nierealne. A Wojewódzki... Nie oglądam. Nie podoba mi się jego poczucie humoru. "Najlepszym rycerzem w walce na słowa" jest dla mnie Jeremy Clarkson z Top Gear (peremiera w każdą sobotę o 10.00 na TVN Turbo! ). Z Polaków ciężko mi kogokolwiek wybrać, choć jest kilka osób umiejętnie posługujących się językiem. No i ma Annę Muchę przy boku. Tak na serio - raz piszesz o "najlepszym rycerzem w walce na słowa" a raz o "żałosnym poczuciu humoru". Albo - albo, bo nie wierzę, że przez jeden odcinek tak bardzo się zmienił. A wasza dyskusja o Porschakach będzie jak ulał... W topicu o motoryzacji.
  20. No, jeżeli tak - to OK. Nie wiedziałem, że felietony nie są przymusowe. (A ankiety dlaczego były, swoją drogą?) Teraz sobie też przypomniałem, że ankiety poupadły także (a może raczej głównie) z powodu popronionych pytań wymyślonych przez czytelników (pamiętne pytanie z kałachem na wycieraczce ). W przypadku felietonów, auotrzy sami wymyślają temat i piszą, co im leży na duszy. Słabe porównanie, dyplomatycznie powiedziawszy. Nie rozumiem - to, że staram się wybiegać myślami trochę dalej niż do następnego numeru, to źle?
  21. Pierwsze wrażenie: dobry pomysł, niektóre teksty są warte przeczytania. Widać, że redaktorzy mają sporo do powiedzenia i traktują te felietony jako okazję do podzielenia się swoim zdaniem. Każdy redaktor - to inny styl. Drugie wrażenie: deja vu. Nie chcę zrzędzić, ale gdy powstały ankiety (albo "Pod Ostrzałem"), po stylu pisania redaktorów równierz można było rozpoznać, że podoba im się pomysł. Szybko jednak konieczność wypełniania ankiet "przejadła" im się (pamiętam tekst bodajże MacAbry: "w redakcji brakuje miejsc, w których można by się schować przed Smugglerem, kiedy przychodzi pora wypełniania ankiet" - czy coś takiego), a odpowiedzi udzielano "na odwal się" (wiem, ja też nie lubię tego wyrażenia, ale musiałem go użyć). Nie chcę robić za forumowego czarnowidza, ale z felietonami będzie podobnie - przecież to jeszcze więcej tekstu do napisania o konkretniejszej treści. Za rok zagodnienie autorów do pisania mini-felietonów będzie cudem, a nawet jeżeli nie, to będą one prezentowały poziom niewyszukany. Mam nadzieję, że się mylę.
  22. remiq

    Media

    Fakt. Szczerze mówiąc, to ja nauczycieli z komórkami widuję częściej na lekcjach, niż na przerwach. Napisałeś "nauczycieli", w liczbie mnogiej, więc miałeś chyba na myśli ogół belferów. Natomiast reklama ciekawie zbiegła się w czasie z "aferką" o nauczycielce, która uczyła dzieci o "polskim naukowcu Kolumbie", który "dokonał opływu Ziemi" oraz o zawodzie "nurkowca". Moim zdaniem, scenarzyści reklamy Plusa, jeśli kogokolwiek mieli na myśli, to takie "cosie". Swoją drogą, pewna matka dziecka, które było uczone przez bredzącą nauczycielkę, broniła ją mówiąc, że przez całe swoje życie myślała, że Kolumb to Polak, dopóki nie zajrzała ostatnio do encyklopedii. To, delikatnie mówiąc, niepokojące, nie sądzicie? Myślę, że dla większości Polaków lekarz jest (obok księdza) największym autorytetem, którego zaleceń po prostu się słucha. Pamiętajmy też, że anybiotyki zachodnich koncernów są drogie, dla wielu bardzo drogię, więc scenariusz namawiania lekarzy przez pacjentów na wypisanie antybiotyku, jest mało prawdopodobny.
  23. Co do jednego miał całkowitą rację - faktycznie nie ma pojęcia. Tak w ogóle, to już dawno nie czytałem Adventure Zone, ale co do daza zachowałem dobre wspomnienia. Ale każdy może palnąć głupstewko, bo to właśnie jest głupstwekiem i nie ma sensu się na nie obrażać i traktować serio. Pozostaje szczery śmiech, panowie! Ejże, jaśnie pan raczy uważać na słowa! Za takie wyrażenia na tym forum wieszamy! I to nie za szyję! Wydaje mi się, że tu akurat przesadziłeś, bo z twojego posta wynika, że tępimy wszystkich krytyków HP na tym forum, a to przecież nieprawda. Ja czekam na sceptyka z żelaznymi argumentami. Może nawet żelazowymi. Co prawda, do prawda. Każda kolejna część odpowiada na kilka pytań i stawia dziesiątki nowych pytań komplikując intrygę. Myślę, że po przeczytaniu ostatniego tomu będę zmuszony do zapozniania się z cyklem od nowa by odkryć i zrozumieć wszystkie niuanse fabuły. Wypożyczyć najnowszy tom HP z biblioteki... Coż, powodzenia. Jeśli nie masz znajomości w bibliotece, to może za dwa lata opowiesz nam o wrażeniach z lektury. Aby nie tworzyć niepotrzebnie kolejnego posta zmieniam ten. Wszem i wobec oświadczam, iż napięcia na linii fani HP - antyfani HP zostały bezpowrotnie (?) zażegnane.
×
×
  • Utwórz nowe...