Skocz do zawartości

MatrixOneBNR

Forumowicze
  • Zawartość

    873
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez MatrixOneBNR

  1. <Kot wyjął pistolet i jak gdyby nigdy nic przyłożył go do głowy Casula i wypalił. Nina jednak zatrzymała czas i nie pozwoliła kuli dosięgnąć boga> - Opanuj się, kocie. Casulono, ty lepiej także. <weszła do swojego myśliwca, i wyjęła trzy kanapki> - Masz, zjedz mój prowiant. Wytrzymam. <podała je Casulowi> - Mam pomysł. Zróbmy z tej komety jeden wielki statek. Rozmontujmy myśliwce, i z części utwórzmy większy statek, z którego będziemy mogli korzystać do kierowania lotem. Paliwa wystarczy na trochę lotu, a w zupełności na obracanie kometą. <wyjmuje dżip w kulce> - To mam. <robi dżipa. Kot wyjmuje czołg w kulce oraz dwa motory i myśliwiec, po czym wszystkie je tworzy> - Do roboty. Smoku, pomóż nam trochę. <Tymczasem Nina zachwiała się, podtrzymała o dżipa, przeszła dwa kroki i wywróciła w piasek(?) komety. Jej oczy poczerwieniały, źrenice zniknęły - przypominała zombiaka. Jej ciało drgało konwulsyjnie, cała się telepała. Nagle wszystko ustało, I Nina chwiejąc się wstała> - Yyych... Miałam...wizję... <złapała Solariona za ramię> - Widziałam, jak cię zabijają <puszcza> - Musisz uważać. W porządku, nic mi nie jest. Weźmy się lepiej do pracy. _______________________________________ ale chwile konstruujmy ten myśliwiec, nie tak od jednego posta
  2. <kot podleciał do wielkiej komety przelatującej obok> *tsst*Może mi się uda... UGGHHHH.....*tsst* <Kot użył mocy, i wyssał całe ciepło z komety tak, że została sama skorupa mająca powierzchnię 100 metrów kwadratowych> *tsst*Ha ha, whee! Uff, puff... Udało się, jesteśmy uratowani!*tsst* *tsst*Jak możemy być uratowani, co ty... Aaa, rozumiem!*tsst* *tsst*Pakujcie się wszyscy na tą kometę!*tsst* <wszystkie statki wylądowały na zastygłej komecie> *tsst*To problem paliwa rozwiązany... Będziemy dryfować, ale może w końcu trafimy na jakąś planetę. Za miesiąc... Albo dwa....*tsst* *tsst*Panocku, ty zopomniołeś chybo że powitrze niektórym nom wycieko. Ni puciungną długo.*tsst* *tsst*Racja... Mam pomysł. *tsst* <Kot skoncentrował się, i przez dziurkę w kadłubie swojego statku posłał ciurkiem piasek. Coraz więcej, coraz więcej i więcej tego piasku było przesłane przez kota, tak, że piach okolił całą kometę i uformował kółko, w którym zamknął bogów. Zapanowała ciemność, bo światło nie mogło się przebić przez piasek. Nagle zaczęło widnieć. To piasek pod wpływem ognia zaczął zmieniać się w szkło. Powoli objął całą kometę, i uformował szklaną kopułę> *tsst*Ha, doskonale. Teraz wystarczy zaczekać, aż nasze urządzenia do produkcji tlenu zrobią tego wystarczająco do wyjścia.*tsst* *tsst*Doskonaly pomysł!*tsst* <pół godziny później> *tsst*UHHRRR, dopiero 5% powietrza.... CO MAMY ZROBIĆ?!?!?!?*tsst* *tsst*Chyba mam pomysł*tsst* <Nina użyła swojej mocy czasu, i stokrotnie przyspieszyła w czasie maszynkę do robienia tlenu. Kopuła była pełna w ciągu 10 sekund> *tsst*No. To wysiadamy.*tsst* *tsst*STÓJ!*tsst* <kot wstrzymał Ninę> *tsst*Spójrz na temperaturę - -300 stopni. Nie wysiadać. Hmm... Może...*tsst* <kot przez dziurkę posłał płomyk, który rozgałęził się po całej kopule, i zaczął przypiekać. Po chwili temperatura doszła do 40 stopni, i kot przestał używać mocy> *tsst*Starczy. Możemy wyjść.*tsst* <wysiadł, i ku własnemu zdziwieniu zaczął się unosić w powietrzu> - Ale fajnie, nieważkość! <podpłynął do myśliwca Casulona, i zawadiacko zastukał w kokpit> - Wyłaź, haha! _________________________________________ Teraz dryfujemy z kometą. NIE znajdujemy planet, wybijcie to sobie z głowy ;D Teraz pogadajmy, i może niech ktoś wymyśli jakiegoś eventa? Tylko żeby nie opuszczać komety.
  3. Rolik, edytuj posta. Jak niby dałeś nam nanosuit, skoro jesteśmy w różnych statkach kosmicznych? Lol.
  4. *tsst*Mocno oberwaliśmy, nie ma co. Musdimy odnaleźć jakąś planetę i tam naprawić pojazdy, w potem.... A, ciechoroba, SOLARIOON! POMOCYYY!!!*tsst* <Pobliskie słońce zaczęło wariować, i zmieniać się w supernową zasysając wszystkie pobliskie statki bogów do jeszcze gorącego środka> *tsst*SZYBKO, ZRÓB COŚ! RRAHHH!!!*tsst* <Nina zatrzymała swój statek w czasie, ale magia czasu nie działa przez próżnię, więc nie mogła nic zrobić> _________________________________ O 16.00 mnie już nie będzie do nocy. Potem może jeszcze poprowadzę.
  5. *tsst*Bombowce! Chroni eskor...*tsst* BOOOOOOMMM <bombowce zrzuciły ładunki na transportowiec Biotechu, który właśnie przygotowywał się do skoku czasoprzestrzennego. Statek wybuchł, a zagięta czasoprzestrzeń zaczęła żyć własnym życiem i wytworzyła wielką czarną dziurę, która pochłonęła bogów w otchłań, a zniszczyła obcych. Po chwili bogowie znaleźli się w zupełnie innym miejscu w kosmosie. Przestrzeń była nasycona jakimiś minerałami, nadającymi jej ciemnoniebieski kolor. Wokół nie było żadnej planety. Tylko gwiazdy.> *tsst*Aaach... Co się stało... <patrzy na radar> Wygląda na to, że jesteśmy tu sami. Hmm... Mój radar nie wykazuje planety w odległości 1000 000 000 lat świetlnych... A mi paliwa starczy na pół godziny drogi. Czyli lipa. Meldować uszkodzenia i stan statku. U mnie 80% systemów sprawnych. Silniki działają. Lekkie kłopoty z komputerem pokładowym. 10 litrów paliwa.*tsst* *tsst*Stan statku 13%, radar wariuje, mam jeden silnik, który ledwo działa. Liczne dziury w kokpicie. Urządzenie produkujące powietrze w stanie dobrym, ale wylatuje więcej powietrza niż się produkuje. Spróbuję zatkać dziurę. Paliwo 20 litrów, czyli pełne, bo zabrałam kanister. Jedna iskra i to wszystko wyleci w powietrze...*tsst* *tsst*Trzymaj się. Musimy znaleźć miejsce gdzie da się osiąść. Meldować dalej.*tsst* *tsst*Łu mnie dobrze, ston 100 prucynt, ni trafily mnie ni roza, bom monewrowoł mindzy płociskomi jok rybo normolnie. Łole poliwo mi zużyło wile, mom 4 litry.*tsst* ________________________________________ Zameldujcie się. Stan w %, i ilość paliwa. Max to 20%. I niech nikt nie odnajdzie planety czy czegoś, musimy podróżować. Popocieszajmy się nawzajem, co byście powiedzieli jakbyście byli u kresu śmierci w kosmosie? ;D
  6. *tsst*Nie, już zbliżamy się do portalu. *tsst* *tsst* Panocku no rodorze te kropycki som dziwne tokie, co to?*tsst* *tsst*Jakie kro... WROGOWIE! Rozdzielić się, i strzelać. Priorytetem jest transportowiec Biotechu. Jazda!*tsst* *tsst*Zrozumiałam.*tsst* *tsst*Took, sym go utłukł jok koczke normolnie!*tsst* *tsst*Niezła robota, Wiesiek.*tsst* *tsst*Aaa, zdejmijcie tych typów z mojego ogona, dostałam!*tsst* *tsst*Trzymaj się!*tsst* <kilka zielonych statków kosmicznych zaczęło atakować Ninę. Przebili się przez pole energetyczne, widać było rozbłysk i statek Brown zaczął się dymić> *tsst*Aaach, poważny wyciek paliwa, jeden silnik padł!*tsst* <Nina wyjęła Deagla i odstrzeliła prawy niedzialający silnik tak, że ten odpadł i walnął w jednego obcego rozwalając jego statek na kawałki> *tsst*Jeszcze dwóch...*tsst* *tsst*Mom ich panocku łodsuń siem.*tsst* <Wiesiek precyzyjnie ściągnął pozostałych> *tsst*Dzięki...*tsst* *tsst*Tu kapitan, tu kapitan! Straciłem czterech członków eskadry, pomo...AAACH!*tsst* <statek kapitana wybuchł> *tsst*Arhh, zdjąć ich! Zostało z trzydiestu!*tsst* _________________________ Jazda. To jest jedyna walka na dłuugi czas. Teraz pozdejmujcie kolesi, i jak będzie trzeba to otworzę portal.
  7. Kiedy się rozpoczną? Czy jest tylko jeden zwycięzca? Czy modek coś dostaje w nagrodę? Czy można nominować ekspertów? A adminów? ;> Ile można oddać głosów? Jak wygląda owa statuetka? Jest z podobizną Smugglera? Mógłbym Ci powiedzieć, ale musiałbym Cię potem zabić ]:-> - Lord A nie można po prostu dać osta i zamieścić zdjęcie? ;P
  8. muzyczkę podstawiamy kiedy chcemy. To nie powinno być ustalane. That's the spirit... Serio, mam ciekawego i przełomowego questa, wszystkie przeciwności wam wynagrodzi Kotek ma wahania nastrojów, więc nie bądź taki pewny... śpij z jednym okiem otwartym muah hah hah hah. Nina i Pymp nad tym pracują
  9. *tsst*Tu kapitan eskortowanego statku. Czy Titanic musi lecieć z nami, odbiór?*tsst* *tsst*A co ci w niem nie pasi?*tsst* *tsst*Nie uda mu się wykonać skoku czasoprzestrzennego.*tsst* *tsst*Ty jesteś większy i tobie się uda. CZemu jemu się ma nie udać??*tsst* *tsst*Nie ma pozwolenia. Wy, małe myśliwce, jesteście postrzegani jako naszą eskortę. Tamten jest zbyt duży. Będzie podróżował oddzielnie, a zarazem nie będzie na niego oddziaływać. *tsst* *tsst*Eech... Cygnusie, możesz wsiąść w myśliwiec w kulce? Dałem ci go, jeśli mnie pamięć nie myli...*tsst* ______________________________________ Towarisz, ty wychodit czy coś ;P muszę więcej pograć w STALKER-a, to może się więcej nauczę ;D
  10. o_0 muszę to przestać palić No, no, no, doskonała myśl! Aż dziwne, że nie moja No i co do twojego megaprzeogromnego statku... Bo w moim queście wszyscy miali polecieć myśliwcami w kulce. Bo w fabule jest parę momentów, gdzie nasze statki będą lekko podniszczone... A wtedy zamiast mieć klimacik byśmy wszyscy poszli do twojego statku. Ukróciłbyś questa o jakieś 20% czasu trwania, bo cały etap kosmiczny jest oparty na uszkodzonych myśliwcach.
  11. Nie mogę zbyt wiele zdradzić, bo to zepsuje otoczkę. Powiem tylko, że nasze życia będą zagrożone i że dotrzemy do znajomego nam wszystkim miejsca. I parę zastrzeżeń.... 1) Wiesiek jest kontrolowany przez wszystkich, więc wy też nim kontrolujcie. 2) Nikt oprócz bogów nie może przeżyć walki z obcymi. Tzn. ten 30-osobowy skład Altaira oraz pięcioosobowy skład kapitana muszą zginąć. Pozostać mają bogowie i ich chowańce (towarzysze...). 3) piszemy przez *tsst*, jasne, Altairze? 4) jeśłi mówię, że w oddali nie ma np. tego i tego, to znaczy że nie ma. "Nagłe pojawienie się" zabije fabułę. 5) Jeśli statek jest uszkodzony, to na Boga (bogów), niech on pozostanie uszkodzony. Można tam załatać dziurkę, ale rzęcha do 100% ferrari się nie doprowadzi! 6) jak coś robimy, to starajmy się, żeby to było fajne i miłe dla fabuły, a nie "żeby przeżyć". 7) czy ja kiedyś już nie mówiłem o tekscikach typu "mam to gdzieś bo i tak wrócę"? Brylancie, proszę przestań łapać mnie za słówka... Wtedy napisałem "we wroga" żeby uniknąć powtarzania imion, i żeby ciekawiej to brzmiało. Ale nie, ty to tylko żeby przeżyć. to koniec zastrzeżeń. Teraz prośby/pytania do was. Czy możemy mieć słabszą moc? Serio, nie możemy być wszechmocni. Ja rozumiem że jesteśmy bogami, ale to ma być zabawa. Czy możemy sprawić, że śmierć boga to ZAWSZE tragedia? Tak jak z człowiekiem? Bardzo umili zabawę. Czy akceptujecie moje prośby/zastrzeżenia? Jakieś pytania?
  12. *tsst*Mam ci dawać złoto za darmo? Buehehehehe! Nie ma mowy. A Biotech to moi sprzymierzeńcy, i potrzebują koniecznego transportu tych towarów, więc wypada pomóc. Tym bardziej że to nader cenni sojusznicy.*tsst* <okrążył statek> *tsst*Tu wasza eskorta, jesteśmy gotowi do rozpoczęcia drogi.*tsst* <wrócił do szyku> *tsst*Dobra. Droga jest w miarę krótka, dwa układy słoneczne. Wystarczy obronić statek i kasa dla nas. Uważajcie na siebie, out*tsst* <wylecieli razem z chronionym statkiem. *tsst*Tu kapitan Chuck, nasz pięcioosobowy skład został wysłany do asysty, odbiór*tsst* *tsst*Zrozumiałem. Dobra. Wszyscy, meldować się!*tsst* *tsst*Gotowa.*tsst* *tsst*Głotowy sem panocku*tsst*
  13. <sigh> Nie mam zwyczaju chować urazy, i ty raczej też. Kontynuujmy, bo mam ciekawego questa (obmyślanego na lekcjach matmy ;D), i aż szkoda czekać... A wy się nie gniewajcie. Może rzeczywiście nie powinienem tak tego przerywać, ale nie mam ochoty na ciągłe wojny, i tym bardziej nie chcę żeby przyjaciele sobie ostrzyli zęby na moje tereny za moimi plecami. Nie żywmy do siebie urazy. <wyciąga rękę> Można to uznać za przeprosiny i ofertę "zgody" dla Cygnusa, Brylanta i Orzelka. Hm?
  14. - Nie trzeba. Odkąd mam nowego ministra, wszystko się zmieni. <dzwoni telefon> - Hm? Ta, jesteśmy zwarci i gotowi. Pewnie. Już lecimy. <odłożył telefon> - Dobra, lecimy zrobić tą misję eskortową i będziemy się taplać w forsie, korporacji Biotech bardzo zależy na tej eskorcie. Ich wrogiem są owi obcy, którzy zmusili mnei do walki z Lunarionem. Razem sobie poradzimy z ewentualnym atakiem. <wsiada do myśliwca> *tsst*Mówię do was przez radio.*tsst* <uruchomił silnik i wyleciał> *tsst*Podążajcie za mną. I postarajcie się opanować sterowanie, może się przydać podczas manualnego strzelania.*tsst* <odlecieli> ______________________________________ Jeśli uczestniczycie, to po prostu napiszcie coś w stylu "dolecieliśmy do statku", niech coś powie, spyta o szczegóły misji... whatever. I mówię - będzie JEDNA. Walka na dłuuugi czas. JEDNA. No more. Zobaczycie, że można się świetnie bawić i bez walk. No, *prawie* bez walk - ta jedna będzie...
  15. W urozmaiconej scenerii. Ja go chętnie poprowadzę, ale masz do mnie jakieś wonty! Wkurzyłeś mnie, i jak ci tak przeszkadzam to nie będę się tam wtryniał i już. Ty spróbuj wymyślić questa. Aaa, pamiętam, tłukliście się z bandą emo w twojej wieży. To był bardzo twórczy quest, nieprawdaż? A ja wojnę z nimi zakończyłem, bo nikt nie będzie nastawał na moje państwo i tyle. Jak się uspokoisz, to mi powiedz, to będę kontynuował. W moim queście będzie jedna walka. JEDNA na cały etap kosmiczny. Walka z obcymi na początku, która i tak będzie nowa i ciekawsza, bo w kosmosie w myśliwcach. Albo nie, mam lepszy pomysł, wypowiem wam wszystkim wojnę, i będziemy się bezmyślnie tłuc! Ale będzie zabawa, no nie mogę się doczekać. Którą koncepcję robimy, myśliwce czy wojna na całego? W ogóle umieszczę na świecie 500 moich sobowtórów, i będę was łapał za słówka byle tylko nie zginąć. Zastanówcież się trochę...
  16. <otworzył oczy> - Głębokie są słowa, które mówisz... Chciałbym dorrwać tych uchodźców! Już ja bym się postarał o wyczyszczenie tych ulic, o taak... I niewdzięcznicy by mieli co jeść... Takie trupy na pewno zachowuja składniki odżywcze przez dłuugi czas! Ale ja sobie nie przypominam żeby tam były zdechłe zwierzęta! <wyjmuje komórkę, dzwoni> - Minister zdrowia! Co tam się dzieje?! Jak to gdzie?! W moim kraju! CO... CO?! Jak to nie?! Pytam się o ogólne zdrowie obywateli, pajacu! TAK! Tam szaleje Tyfus, a TY MI NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?! NIECH KTOŚ ZABIJE TEGO IDIOTĘ!!! <słychać odgłos strzału, telefon się rozłącza. Kot nerwowo wystukuje kolejny numer> - Zostajesz nowym ministrem zdrowia. Nie, on nie żyje. Miał...eee...wypadek. Teraz informuj mnie e WSZYSTKIM co się dzieje w moim państwie. AArh, idioto, po co mi wiedzieć że zatkał ci sie kibel?! W państwie, nie w twoim mieszkaniu! ARRR! Masz posprzątać wszystkich których zabiła choroba. Nie ma personelu? TO ŁAP SIĘ ZA MOP ZANIM ZGINIESZ! Do południa ma być czysto, rozumiesz?! Nie obchodzi mnie czy to wykonalne! <rozłącza się. Wystukuje kolejny numer> - Halo... Czy ty wiesz że obywatele migrują mi z państwa?! Jak to? Zrób coś! Dogódź im! Nie mogę stracić siły roboczej, bo... Co? Normalnie, wyczyść miasto, obniż podatki, coś co się robi żeby utrzymać obywateli w mieście. No... Tak... Jak to nie możesz dostać się do biura? Masz tam iść TERAZ! Mam na ciebie wycelowanych pięciu snajperów, więc nie radzę ci mnie irytować. <rozłącza się, odkłada telefon> - Niedługo będzie tam czyściej niż...niż...niż...eee... No cóż, niedlugo będzie tam raczje czysto. I jakby tylko Cygnus mógł podać nazwiska tych uskarżających się emigrantów... Kto im w ogóle pozwolił opuścić mój kraj?
  17. - Armię już oddałem, zanim podpisałeś pakt. Możesz wrócić do swojego zamku. I jedna rada... wynajmij bardziej kompetentnych ochroniarzy. I nie musisz być taki oschły. <pakuje wszystkie swoje bronie z powrotem, co trochę zajmuje> - Eeech... Ileś ty kłopotów narobił... Po co ci było mnie atakować? Co do mnie masz? <schował ostatniego deagla, poprawił czarne okulary i zamienił się w kota. Wskoczył na fotel i przysiadł> ___________________________________________________ Jakoś nie mam ochoty prowadzić tego questa dzisiaj. Możecie podziękować za to orzełkowi, który najwidoczniej woli wojny. Moze on wam coś wymyśli do jutra, bo ja jakoś się do tego nie poczuwam.
  18. Acha, i dać się zabić? I dać przejąć tereny? No way. Róbcie własnych questów ile chcecie, ale ja się nie dam podbić i tyle. Niech Cygnus wymyśli questa w którym NIE będziemy tłuc się w Sewastii, NIE będziemy się dużo tłuc i NIE będziemy się nudzić. Uchylę czoła. Komu jest teraz potrzebna KOLEJNA wojna? Ja mam tego dosyć, i nie życzę sobie, żeby ta wojna mnie dotyczyła. Mówiłem wiele razy i powtórzę ponownie - mam odejść? Powiedzcie mi to. Odejdę.
  19. - Widzę twoje myśli. Po co uciekać? I tak bym cię dorwał i zabił. Ale nie zrobię tego. Daję ci wybór. Cały twój zamek i ostatki armii są z powrotem twoje. Tu i teraz. Bez paktów. Droga wolna. Możesz wrócić, i kontynuować ze mną walkę. Albo możesz podpisać traktat pokojowy. Niniejszym twe ziemie są znów twoje. Ja również, żeby pokazać, że nie mam złych zamiarów okażę moje bronie. <zaczął wyjmować bronie i kłaść na stół: tasak, nóż kuchenny, piłę, truciznę, nóż myśliwski, scyzoryk, miecz, miecz świetlny, desert eagla, uzika, drugiego uzika, bazukę, trzy granaty, i kolejnego Deagla, którego jednak nie położył na stole, tylko wręczył Cygnusowi. Nabitego, przygotowanego do strzału. Wszyscy inni razem z Niną wyszli> - A więc, czy zapanuje pokój? <wyciąga rękę> ___________________________________ Źle myślałeś... Myślisz, że bym dal podbić swoje tereny? Pff... Teraz masz ofertę pokoju. Możesz mnie zabić, i nic ci nikt nie zrobi. Możesz też podpisać akt, dalbo wyjść bez podpisywania. Your call.
  20. - Po co prowiant? To tylko misja eskortowa. Na stole leżą myśliwce w kulkach. Jednoosobowe. I tyle, lecimy, wybijamy obcych, i wracamy. Co może pójść źle? <wskakuje na kolana Ravenosa, zwija się w kulkę i zaczyna mruczeć> - Wyruszamy kiedy tylko jesteście gotowi.
  21. A wiesz co? JA miałem DOKŁADNIE TEN SAM POMYSŁ! I nie mówię, że to źle - bo zawarłem go w moim queście! Sam zobaczysz, i się zdziwisz!
  22. <kot odbiera telefon> - Bajcurus. O co chodzi? - Co masz na myśli? - Praca kosztuje. - Zapomnij. - Dwa tysiące. - Zależy. - Mogę. - Półtora tysiąca. - Dobra. Czy to daleko? - Ale że bo jak?! Nie ma mowy! - Haa, chciałbyś. - Dziesięć tysięcy. Nie zejdę niżej. - Nie. - Ja mogę, ale zależy czy mi zapłacisz. - Skoro tak się sprawy mają... Co to za statek? - Mhm... - Zgoda. <odkłada słuchawkę> - Słuchajcie, pewien człowiek z korporacji Biotech potrzebuje eskorty dla myśliwca. Oni są w stanie wojny z tymi obcymi, o których gadałem z Lunarionem, i będą najprawdopodobniej atakować statek. Muszę go eskortować. Kto idzie ze mną? ________________________________________ mam nadzieję, że wszyscy - quest będzie długi, i nie będzie możliwości dołączyć później. Albo teraz, albo nigdy.
  23. - Yymm... I skoro o pokoju mowa... radzę nie używać tego pistoletu tylko go wyrzucić albo dać wrogowi. Wybucha jak naciskasz spust. To taki prezencik, jak wtedy byłeś moim wrogiem... A co do wycelowanych rzeczy... Za zasłona stoi Nina z minigunem. Ale może wyjść. <Nina wyszła. Kot zwraca się w kierunku szafy> - Ty też możesz wyjść. I ty też. A, i ty. <wychodzą z szafy, spod łóżka, zza drzwi> - To chyba wszyscy. Hmm... O jakiego ornitologa ci chodzi? Nie przypominam sobie nic. No cóż, wiele osób zabiłem, nie wszystkie muszę pamiętać. Ciekawe, czy miał kochającą rodzinę, bueheheheh. Tak czy siak - miło cię mieć znowu po mojej stronie. A ty, Cygnusie? Jak decydujesz?
×
×
  • Utwórz nowe...