-
Zawartość
873 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez MatrixOneBNR
-
Skoro każesz mi odpuścić, tak też zrobię. Zaniecham walki, ale jeżeli jeszcze raz ta paskudna imitacja boga podniesie rękę na mojego p...rzyjaciela to NIE RĘCZE ZA SIEBIE!!! Rrr.... <kot pomrukując na Pympola posłusznie usadowił się koło nogi Ravenosa, który zrozumiał, że ten kot zrobi wszystko, czego będzie chciał... jego pan>
-
- Gadaj gdzie jest szef!!! <krzyknął sam przystawiając lufę miniguna do brzucha koffboja> - Gurgh urgh! <odparł obcy> - GADAJ!!!!!! - Nagak Gork !!! <koffboj nie dawał za wygraną> - NIE ZAPYTAM PONOWNIE!!!! - UGABUGA!!!! - Obcy wyjął z kieszeni wyrzutnię rakiet i strzelił w podłogę. Sam stracił 25 hp. *****. - powiedział sam, po czym dodał ***** ******, ****** obcy! A żeby ich **** ***** *****!!! Sam skierował swe kroki w stronę drzwi, które minął przed chwilą. Otworzył je. Wszedł do dużego pokoju, którego dzieliło na pół parę krzeseł A co mi tam, przeskoczę je! <hop, hop, sam nie mógł przeskoczyc krzeseł, jako że blokowały go niewidzialne ściany. Ale wnet zauważył pojemnik z mega wybuchowym hydro mega gazem. strzelił w niego. Był ogromny wybuch, po czym jedno krzesło się poruszyło. Sam przeskoczył nad tym krzesłem. Podszedł do stołu i zabrał stamtąd jakąś rzecz pokrytą tak brzydką teksturą, że nie wiadomo było co to jest. Gdy nasz bohater wychodził z pomieszczenia, nagle wybuchła jedna ze ścian. Po opadnięciu pyłu okazało się, że wysadził ją wielki szef, czyli...
-
Nic byś nie zrobil? Czemu więc tchórzliwie ukrywasz się pod tą czapką? Próbowałeś sprowokować Ravenosa, ale sprowokowałeś... mnie!! A ja cię ZABIJĘ!!!! <kot pełen furii wystartował w kierunku pympa przy okazji wylewając na niego lawę>ZDRAJCO, GIŃ!!!!! <Pazury sięgnęły zbroi Pympa>
-
<Kot bierze kawałek gliny> Dam mu to, bądź tego pewien. <kot czyta myśli pympola> Ciechoroba! On nas zdradza! Eee... Szkoda mu się zrobiło. A może nie? On chyba ma wrogie zamiary! Podchodzi do Ravenosa! <gdy ravenos zarobił w twarz, na Pympola wyskoczył kot> ŁAPY PRECZ OD MOJEGO PANA, GNIDO!!!! <pympol zostaje odrzucony siłą kota oraz eksplozją ognia, po czym wywraca się na ziemię> Eee... nie miałęm na myśli pana... chciałem powiedzieć przyjaciela... tak, ee... przejęzyczyłem się, po prostu przejęzyczyłem <widać zawstydzenie kota> Ale zapomnijcie o tym! On chce nas zdradzić! Chce wytłuc najpierw nas, a potem mutanty i panować samodzielnie! Ale my mu na to nie pozwolimy, prawdz, Ravenosie? <w oczach widać błysk żądzy mordu na Pympolu>
-
T_T Nie, źle mnie zrozumiałeś... Jestem Bajcurus, Bóg Ognia, kasy oraz zwierząt. Miło mi cię poznać. Bo wiesz, nie pałam zbytnią przyjaźnią do bogów sztućców - taki jeden od łyżek postrzegał mnie jako smaczne danie. Ale ty jesteś w porządku. No offense <kot jest wyraźnie zdziwiony> Zabiłeś kiedyś muchę? Albo komara? Cokolwiek?
-
Ahaa, to prosto wszystko pójdzie! Ravonosie, połącz się z Khabumussem, zróbcie Ravemussa i rozwalcie Dahakę. Czyli - to po prostu bieg historii. A wina jest... Lunariona! EHhehe, to bierzmy się za te potwory!
-
Ta, a ja jestem matka Teresa... <wszyscy bogowie dziwnie się spojrzeli na kota> Dobrze, spokojnie. Ech... Patron pokoju i spokoju?! Nie przydasz się nam, ale weźmiemy to, co możemy. Skoro jesteś patronem pokoju to pewnie inni cię lubią. Zwołaj ich wszystkich, bo musimy się wydostać z tego wariatkowa. A wszystko przez ciebie, Ravenosie!!!! Mogłeś spokojnie dać się wysadzić, a nie porywać nasz DO INNEGO ŚWIATA!!!! RRR!!! <kot powoli się uspokaja> Uff... Dobra... Hej, Casulono, ciekawi mnie, jakie są twoje przysmaki? Kalarepa? <kolejne dziwne i karcące spojrzenia> No co?!
-
*PING* <kot teleportował się z powrotem> no dobra, moje kochane zwierzęta mają kilka niezłych rzeczy, oto one: Maska runiczna v2 z modułem czasu, starożytny artefakt, może ci się przydać ravenosie. To rękawica mojego przodka. generowała taką siłę, że aż zaginała czas. To też dla ciebie. A tobie, pympolu, przyniosłem KIBEL. dostajesz go w prezencie, Z CAŁĄ ZWARTOŚCIĄ!!! Ravenosie, teleportujmy się wszyscy na moją planetę, tam możesz popracowac w spokoju i nie będziemy tam napastowani przez mutanty. Idziesz? Aha - tak przy okazji - postrzegam cięteraz za lidera naszej grupy. Jeśli jest coś, co mogę dla ciebie zrobić... wal. Ale po kolei - teleportujmy się do mnie. To jak? A zresztą... Teleportujcie się jeśli chcecie. *PING* <kot teleportował się do siebie>
-
No, dobra.... To jesteście zdani na siebie, chichichichi!!!! Ja po prostu teleportuję sięna moją planetę i... stamtąd powrócę do naszych czasów. Ale nie martwcie się, spróbuję wam pomóc. No to pa! *PING* <kot teleportował się na swoją planetę zostawiając dwa moduły teleportacyjne jeśli pozostali bogowie też chcieliby się teleportować>
-
___________ O,Boże, nie o 22.00 ludzie... Znowu będziemy ratować świat? Zróbmy po prostu nightmare... ale jeśli nalegacie, wykasuję tego posta. tylko napiszcie. ale ja sie odlaczam od ratowania swiata o 22.00 wole pobiesiadować... ___________ AAARGH!!!! <bajcurus budzi się z koszmaru> Gdzie jestem?! Co się dzieje?! Gdzie Ravenos? I rydwan!? <wszyscy bogowie patrzą się na kota ze zdziwieniem> Eee.... To był chyba... Koszmar senny, tak. nie, nieważne. Śniło mi się, że... nieważne. Chyba wrócę do swoich spraw... <speszony kot powrócił do biesiadowania>
-
Dobra... Po pierwsze... JA CI DAM BYLE KOTOWI! Jestem bogiem tak jak ty!!! Po drugie... RAVENOOOSIEEE!!!!!!!!!! Po trzecie... BIERZ NAS I COFNIJ CZAS DO MOMENTU KIEDY NAS NAKRYŁEŚ!!!! jeśli tak postąpisz to cię nie zabiję... po czwarte... SZYYYBCIIEEEEEEJJJ!!!!!
-
Ach tak? W takim razie nikt nie ma prawa używać pieniędzy, bo to moja działka, ani ognia, bo to też moja działka! Więc - zero zapalniczek, kominków, świeczek itp! Bo to jest TYLKO dla mnie! RRRR, nie cierpię jak bogowie się tak zachowują! Co, może ma mi nie być zimno, bo Cygnus zabrania?! Albo mam nie pić wody bo jest tylko dla aquosa?! Albo nie mieszać herbaty łyżką bo zabroni mi Casulono?! Weźcie się zastanówcie co mówicie, bo szlag mnie trafia, kiedy słyszę jak samolubni są dzisiejsi bogowie! Rrr...
-
MUEHEHEHE!!! Mam ochotę coś wysadzić w powietrze. Hmmm... Niech to będzie rydwan Ravenosa! Dobra, kilka lasek dynamitu do bagażnika... może być 50... C4 do każdego koła... jak Ravenos ruszy to kolo zerwie linkę... Hmm... Wypełnię termos wypełnię benzyną i podpiszę "Kawa"... Mina pod siedzeniami... jeszcze parę lasek dynamitu na spód wozu... i niespodzianka gotowa, MUEHEHEHEEHHE!!! Jak Ravenos otworzy termos, skrzesa iskrę i... BUM!!! Albo jeśli ruszy... koło utnie linkę i BUM!!! A nawet, jeśli nie ruszy, to mina wybuchnie jak ktoś usiądzie na siedzeniu, MUEHEHEHE!!! Jak coś się stanie z rydwanem to cofnie bezproblemowo czas. Dobra, to tylko czekam aż Ravenos wejdzie do rydwanu... <kot ukrył się za skałą>
-
Olympus Actionus Expansion Set & Database
temat odpisał MatrixOneBNR na Lord Nargogh w Archiwum zagadkowe
Po co się rejestrujecie, skoro w ogóle nie bawicie się z nami?! -
No, aquosie, <ściska ręke> chętnie wypowiedziałbym ci wojnę, ale już walczę z kimś i muszę przełożyć to na później, więc na racie pokój. Aha, i na dowód pokoju: weź se ten czysty alkochol. Mi nie potrzeba bo wole być trzeźwy a ty lubisz. wiec se weź. <przyjeżdża cysterna> Dobra, spadam stąd. Idę do pałacu, muszę sięzając poddanymi, nara wszystkim. Lunarionie może później ci pomogę w testowaniu eksperymentów.
-
Ach, jedz sobie te zwierzęta, co mi do tego. Tylko zostaw Fuńcię i mnie, to będzie ok. Dobra, chyba dam komuś prezent. Hej, Cygnusie! Jak byłem na mojej planecie, to zabrałem stamtąd kilka fajnych rzeczy. Popatrz! Oto diament, który powstał z... zimna! Lód fermentował i łączył sięz minerałami tak długo, że uformował diament, który jest wiecznie zimny! Próbowałem go nawet opalić moimi mocami, i kiedy ja na niego kładłem 50 000 000 stopni, on ciągle miał temperaturę -25 !!! A teraz jest twój! <kot wręcza diament Cygnusowi> Ravenosie, dla ciebie dwie tony kawy z moich najlepszych plantacji <przyjeżdżają cięzarówki z kawą> oraz 3 ule zostały założone przy zamku. Możesz z nich brać miodu ile chcesz! Dla ciebie, Casulono mam moduł laserowy! podłącz go do spooniego i będzie on mógł strzelać! Lunarionie, dla ciebie kawałek mojego księżyca. Khabumusowi dam makietę wulkanu - to swoista zabawka, bóg katastrof może wywołać erupcję tego wulkaniku i przygladać się zniszczeniu, bo oto jest teżmakieta pompejów! Dla papayusa telewizor z kablówka, zeby mógł oglądać smerfy. Jeśli kogoś pominąłem niech se weźmie troche kasy z tego stosu: <formuje się stos sztabek złota> Fuńcia, weź porób trochę FIREwerki za mnei, bo mi sie nie chce już. <kot powrócił do stołu biesiadnego> Ravenosie, chciałbym zostać twoim asystentem i pomagać w konstrukcji wynalazków. Co ty na to? bla bla bla <tak rozmowy i biesiada kontynuowała>
-
Zobaczymy jak będziesz puszczał wiatry podczas jutrzejrzej bitwy! <evil laughter> bo kiedy nasi będą się tłuc na dole, my będziemy się tłuc na górze! Ha, ale będzie zabawa! A ty, Casulono, chyba nie jesz psów, prawda? Ravenos sie myli, mam racje? A zreszta mam to gdzieś niech je co chce WIECEJ FIREwerków!!!!!!!! <FIREwerki się nasilają> Jak wam się podoba? Dolejcie sobie! A zresztą... patrzcie na to mordobicie na dole!
-
Nie jesteś kotożercą? Ależ... To wspaniała wieść!!! Doskonała, moje serce się raduje i niestety chyba zawrzemy pokój... Ale na szczęście będę walczył dalej z Khabumusem, więc będzie jeszcze trochę wojny. To jak? Zawieramy pokój, Casulono? <kot powiększa się i wyciąga łapę na zgodę. z tyłu przychodzą małpy z instrumentami muzycznymi, ale wstrzymują się z graniem. zapada cisza>
-
<Do zamku wtacza się wielki niedźwiedź, podnosi kielich z miodem i krzyczy:> Toast za Lunariona, który jako jedyny pomyślał o nas śmiertelnych! <wypija jednym chaustem. podchodzi do niego Bajcurus> Co ty tu robisz? To miejsce dla bogów! Wynocha! <niedźwiedź posłusznie udał się w drogę powrotną> Ech. no, ale chyba im to trzeba wynagrodzić... <na ziemi formuje się ogromna kupa złota przeznaczona dla smiertelnych> no, to teraz będzie kolejna atrakcja dzisiejszej nocy - będa sie bić o tą kasę! Popatrzymy sobie, che che che!
-
No, To ja to rozumieeem!!!! <Niebo rozświetliło się masą FIREwerków. Bóg forsy uformował też złoty stół i krzesła, żeby było gdzie biesiadować> Hej, Lunarionie, zrób noc, bo w nocy się fajniej biesiaduje! <nastała noc> No, teraz bedzie zabawa o bedzie! <FIREwerki były podtrzymywane mocą umysłu kota, który zyskał bardzo wiele mocy ostatnio. Nad stołem pojawiły się też ogniki dające światło> Zaczynamy! Ale najpierw, z okazji zwycięstwa... TOASTY!!!! <kot pobiegł do swojego zamku i przynióśł napoje> Trzymałem to na jakąś okazję, a jaka może być lepsza od tej? Wznosimy toasty! Dobra, to Ravemussowi naleję dwa drinki, jeden kielich kawy jacobs kronung mega, a w drugi wóda z wyciągiem z katastrow wszelkiego rodzaju! Dla Lunariona będzie napój o nazwie Księżycowa noc, zobacz jak ci smakuje, ja wezmę trochę świeżej lawy, Cygnus dostanie Wódkę specjalnej odmiany o nazwie powiew chłodu w kryształowym kielichu, a Pympol dostanie denaturat. Mój kotożerca moze się napić czystej wody, hihihi. No, więc wznieśmy kielichy w toaście za... za.... To po kolei! Za co? Za zwycięstwo, i za połączenie Ravenosa z Khabumussem (niech no wyjdą z siebie), za Cygnusa z odsieczą, i za Papę Smerfa! <stukamy się kieliszkami> Dobra, teraz kto? Może ty, Ravemusie, albo ty, Lunarionie? Nikt się z tobą nie zabiera, siadaj na d.. i toastuj!
-
<kot również schodzi na pole bitwy i wspomaga Lunariona pazurami i ogniem. Zwierzęta wzmocnione walczą z podwójną zaciekłością, a Fuńcia bierze trzech mutantów na raz> bitwa jest juz przesądzona, ale wojska nadal nie są wyjątkowo małe>
-
KTO JESZZCZE??? NAJLEPIEJ WSZYSCY RAZEM SIĘ WEPCHNIEMY DO TEGO PORTALU I ZDECHNIEMY!!!! RRRR!!! A tak przy okazji, Wielki Moderatos jakoś się nie odzywa... DLACZEGO NIE ZNISZCZYMY ICH TU I TERAZ?!?!?! A zresztą, wspomogę mojego dawnego wroga. <zwierzęta na te ohydne kreatury> Ja pomogę Khabumusowi z tym ociężałym! <kot unosi się w rozgrzanym powietrzu i atakuje potwora ogniem>
-
Lunarionie, jesteś starym, dobrym i znanym bogiem, nie możesz nam kropnąć! Jeśli już, to do portalu wejdę ja, wywołam eksplozję ognia i zniszczę całą aparaturę podtrzymującą portale. Z wyjściem to już co innego... Chyba będę tam uwięziony. Ale Ravenos coś wymyśli... albo zostawi mnie tam. wybór należy do niego, albo do was. Ale najpierw musimy przebić się do portali, zanim będziemy się do nich wpychac. No, to... DO ATAKU!!!!!!! <armia zwierząt ruszyła na batalię> O,tak! JEDZIEMY!!! ??? ALE JAK TO?! DO STU NIEWYCZYSZCZONYCH KUWET! TOŻ TE ARMIE SĄ OGROMNE! ODWRÓT! ODWRÓÓT!!! <zwierzęta uciekają w popłochu> Ciechoroba...
-
<vooooosh!! Eksplozja ognia zmiotła część nowych mutantów z ziemi> I"M BAAACK!!!!!! <niebo przez chwile zrobiło się czerwone, a rzeki wyglądały, jakby płynęła nimi lawa> TO JA WAM GNIDY POKAAAAŻEĘĘĘĘĘ!!!!!!!! RRRAAAAARRRRGGHHH!!!!!!! <kolejna eksplozja, która chybiła jednak celu> Albo i nie. Nieważne. <kot opadł na cztery łapy tuż przed zamkiem> Uff! Ravenosie, to nie przez ciebie się rozpłynąłem w powietrzu! po prostu teleportowałem swoje ciało na moją planetę, potem wlazłem do ciała i teleportowałem się z powrotem, tutaj. I dostałem takie cuś od moich podopiecznych <pokazuje czerwony kryształ> co sprawia, że moje moce są na dobrą sprawę nieograniczone, tak że nie kropnę środku pokazu FIREwerków... dobra, widzę, że nie pozbędę się tych nowych poczwar ogniem, więc co robimy?
-
<...zauważa, że w ciele Boga Kota zaczyna znowu tlić się życie. Kot otwiera ślepia i słąbym wzrokiem spogląda na Ravenosa> O,rany.... Widziałem światło... jasne światło... ono było takie... ładne... <opuszcza głowę osłabiony. Widać powolnne unoszenie się klatki piersiowej, z czego można wywnioskować, że kot jest przytomny> R-rravenosie... jeśli umrę... jest coś, co chciałem ci dać... to Berło czasu... ukryte w zamku.... <podchodzi pies i liże pana po głowie> Aź dziwne... byłem dziś tyle razy mordowany, że to moje ostatnie życie... i ono ma się ku końcowi... respawn będzie długi... bolesny... i daleko stąd... chyba już was długo nie zabaczę... <oddychanie ustało. Pies zawył głośno i długo w stronę księżyca>
