-
Zawartość
873 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez MatrixOneBNR
-
- Uspokój się, tato. <poklepuje ojca po ramieniu> - To jest Aquos, mój wróg. Niestety, jesteśmy w stanie pokoju. - Witaj, Aquosie. <Karcur wyciąga łapę na powitanie> - Eech... Ravenosie, pytałeś się, co ja jadam. Otóż jadam mięso. trudno się było domyślić, prawda? Oczywiście, warzywa też mogę jeść, ale to tylko przystawki do PRAWDZIWEGO jadła! Ach... Jeszcze pamiętam, kiedy matka upiekła wielkie prosię na obiad... - ANI SŁOWA O MATCE!!! <wciął się Karcur> Przyrzekliśmy sobie, że nie będziemy o tym rozmawiać! - O, papo, może mi zabronisz, co? - Chcesz mi coś udowodnić? - Tak! Że twoja sierść nie jest ognioodporna! <zaczęli szykować się do walki>
-
Mówisz serio? <zdziwiony Karcur spogląda na Ravenosa> - Bardzo chętnie, ale... Nie jestem bogiem. Kiedys byłem, dawno temu. Ale teraz nie jestem. Mam nadal swe moce, ale... Nie jestem godny waszego towarzystwa. Zapuściłem się za daleko ćwicząc z synem, i...
-
<gdy Karcur ściska rękę Casulona, Bajcurus mówi:> Eeem... Jeśli mam coś, co może przydać się człowiekowi, to służę pomocą. I, Casulono, myślałem, że nas zostawisz, jako że zawsze byłeś tchórzem. Ale się myliłem. To jest Karcur, mój ojciec.
-
<patrzy na odchodzącego Casulona> Eech... <powiększa się i pomaga wstać Ravenosowi> Co ci się stało? To na pewno Aquos. Już ja się z nim policzę!!! <wybiega> - Stój! - krzyczy Karcur - zostań przy nim. Wygląda, jakby miał zaraz kropnąć... <kot odwraca się i podchodzi do Ravenosa> Oż, gadaj wreszcie! Od czego to?!
-
<koty przestają walczyć> STÓJ!!!! <fireball zatrzymuje się tuż przed pyszczkiem Bajcurusa, po czym gaśnie> - Tato, to jest Ravenos, mój pan. - Pan?! Wyjątkowo dziwne! Musisz być wyjątkową osobą, Ravenosie, skoro mój syn chce być twoim zwierzęciem! Ha! Jestem Karcur, ojciec Bajcurusa. Miło mi cię poznać! Ale... Co ci się stało? <Bajcurus poodbiega do Ravenosa> - Co jest? Co się dzieje? Aquos cię zatruł? Powiedz coś!
-
<nagle kot wpada przez okno wybijając je, ląduje na posadzce, robi kilka koziołków, odbija się od ściany i wykłada na ziemi> GIŃ!!!! <kot wstaje, zapala ogień w łapach i wyskakuje przez wybite już okno. Można dosłyszeć odgłosy walki> A masz. a masz, a masz, i jeszcze TO!!!! <tymi słowami kot skwintował posłanie kilku fireballi w kierunku przeciwnika> AAARRRrrr, i jeszcze TO!!! <nagle tworzy się 8-metrowy huragan ognia, który podąża w kierunku przeciwnika> *ŁUP!* *BAM!* *KRACH!* <Wróg został strącony, i spadł na ziemię> - Dobra, starczy! - zakrzyknął pokonany - Zmęczyłem się, mam dość. <Bajcurus podchodzi> - Ha, staruszku, to już nie te latka! - Że co? Starłbym cię w proch! Ale, jak uformowałeś huragan?! Z tego, co pamiętam, jesteś bogiem ognia, nie wiatru! - Spokojnie, tato, mój przyjaciel Khabumuss, który jest bogiem wiatru przekazał mi iskierkę swej mocy. - Hmph. <na twarzy starego kota pojawia się zaciekawienie> - Chciałbym poznać tego Khabumussa. - No dobra, mogę cię przedstawić. Jeśli starczy ci sił żebu dotrzeć do zamku, myhyhyhyhyhy... - Ha, nabijasz się ze mnie? To masz! <wielki fireball uderzył w Bajcurusa, który odpowiedział jeszcze większym> - Już ja ci pokażę! Atakować znienacka?! <bijatyka kontynuuje>
-
Arrr, nuda! CHCĘ MORDOWAĆ! Kto chce mieć ze mną wojnę?
-
Ależ nie, źle mnie zrozumiałeś, Cygnusie. Moich kopalń, w sensie tych na moim terenie. One są eksploatowane przeze mnie, i tobie nic do MOICH diamentów, jako że sam je wydobywam, bez używania mocy. Tak samo jak ty wydobywasz złoto... I ja nie mam prawa ci zabronić. Po prostu, za to, że ustąpiłeś mi możliwość zostania asystentem Ravenosa, wpuszczam twych ludzi na moje ziemie i oddaję wam kopalnię. Którą chcesz.
-
<kot podskoczył na czterech łapach, w całkiem niekoci sposób> Je! Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję! Odpłacę ci się, weź se jedną z moich kopalń diamentów! Którą chcesz! A myślałem, ze Cygnus zawsze będzie mnie nienawidził... A tu taka niespodzianka! Wygląda na to, że muszę się jeszcze wiele nauczyć...
-
"Eksterminacja"? Jeśli zgadłem oddaję
-
O, nie, tu się mylisz! NIE MOŻESZ sobie tego zrobić mocą. Możesz sobie ulepić śnieżkę ze śniegu, który już spadł, ale NIE MOŻESZ go stworzyć mocą. MOŻESZ wybić monety w mennicy, ale NIE MOŻESZ ich sobie wyczarować. Mimo, ze jesteś bogiem. Bo nie jesteś bogiem wszechmocnym. My mamy swoje specjalizacje, i możemy umożliwiać inym używanie tych specjalizacji. Ale to zależy od nas. Koniec, kropka. Aha, i jako że ziemia już odbudowana, zmywam się stad i wam tez to radzę. Do zobaczenia na Ziemi! <kot teleportuje się urządzonkiem do zamku>
-
Ravenos się na mnie nie pogniewa... A zresztą, wtedy to był rydwan, teraz to tylko cygaro... Zresztą... Skąd o o tym wiesz?! I co do tych fresek na twarzy... To moja sprawka, myhyhyhyhy!
-
<kot otwiera oczy. Rozgląda się leniwym wzrokiem po sali, wstaje i przeciąga się, ziewając> Yaaa... Ale się wyspałem... <wychodzi z posłania i ponownie się przeciąga> Uff... Taki piękny dzień, a oni wszyscy śpią. Wiem, Skoro śpią, to przygotuję kilka figli! Hmm... Wiem! Podmienię cygara Ravenosa na te wybuchowe! Jak zapali, będzie niespodzianka! O, koło urządzeń do spawania postawie dynamit, tak, że jak iskry polecą, to będzie kolejne bum... I przepiłuję nogi krzeseł, jak tu ktoś usiądzie, to się wywróci... Do roboty! *po półgodzinie przygotowywania niespodzianek* Uff... No, skończyłem! Będzie bal... Ach, ile można spać?!?! OBUDŹCIE SIĘ WRESZCIE!!!!
-
pisze się zbĘdny... Ja to lubie NL, tylko czasem powtarzacie zdjęcia. Kontrolujcie to jakoś... Przytoczę przykład: Facet śpiący z koniem w łóżku, ukazało się w 2 różnych CDA...
-
Eee... Dla mnie klapa. Każdy odtworzyłem, żaden mi się nie podoba... Strata czasu i pieniędzy. No i tylko Rock i mietal? Proszę was...
-
...misja eskortowa. Trza było chronić frachtowiec, gdy będzie podróżował. Jako że gry sa bardzo przewidywalne, Oczywistym jest, że zaraz będzie atak piratów czy kogoś innego. I to prawda - wokół zaczęły się respić statki kosmiczne i atakować frachtowiec, nie racząc posłać nawet jednego pocisku w stronę sama. Co było do przewidzenia, frachtowiec został definitywnie unicestwiony, a nasz bohater zmuszony do ucieczki. Pojazd służbowy nie sprawdzał się niestety w ucieczce - przypominał traktor i poruszał sie z predkością 10 km/min. Oczywiście, Poważny został zestrzelony i poszybował w kierunku najbliższej planety. Zrobiło się gorąco - oto dziurawy statek przechodził przez atmosferę, i Sam tracił hp. - Nie! Nie mogę umrzeć! Powoli hp się zmniejszało: 100...80...60....30...10...<mega hp bonus cheat> 100...80...60....30...10...<mega hp bonus cheat> 100...80...60....30...10...<mega hp bonus cheat> 100...80...60....30...10...<mega hp bonus cheat> BOOOOOOM!!!!! Oto statek zetknął sie z podłogą. <mega hp bonus cheat> Sam wygramolił się z wraku i rozejrzał się po okolicy. Znajdował się w...
-
Kupię od razu po premierze. Ta gra nas nie zawiedzie. Twórcy wiedzą, jakie są nasze oczekiwania i zapowiadają, że zostaną spełnione. AC uwielbiałem, tylko walka była słabo zrealizowana. "Dwójka" będzie miała to, co poprzedniczka, i 50 razy więcej.
-
Mlach, ciam, chrup, chrup, mlach, ciam, chrup, mlach. <mięso zniknęło, a syty kot mrucząc otarł się o nogi Ravenosa> Nieżle... Musimy zrobić drogiemu inspektorowi akupunkturę! <kot podchodzi do ściany, w której tkwią dwa noże Ravenosa i próbuje je wyjąć. Nie radzi sobie, jako że sztylety wbite były po rękojeść. Pan podchodzi i wyjmuje je ze sciany i podaje zwierzęciu, które ujmuje je delikatnie i wychodzi na stanowisko do rzucania. 1. Nóż poszybował, i trafił w lewe oko. 2. Nóż poszybował, i trafił w prawe oko> To się nazywa mieć cela! Ravenosie, a ty ciągle przekręcasz moje imię... I przy okazji... Zdejmij ta zbroję, bo budzisz strach. I jak się ocieram o nogi to mnie kłują odstające szpikulce. Załóż coś, co wygląda bardziej przyjaźnie! Uff... Jestem zmęczony... Jeszcze pamietam, jak on mnie torturował... Poza tym, zmartwychwstawanie jest bardzo męczące... Idę się przespać... <kot wraca do zamku, gdzie jest koszyk wyscielony przez Ravenosa> Dobranoc... Yaaa.... <nagle z zamku wypada pies, który rzuca się na Bajcurusa i zaczyna go lizać po pyszczku> Złaź! Hehe, ja też sie cieszę, że cię widzę, ale... CO ROBIŁAŚ, JAK JA UMIERAŁEM?! <pies zawył> Co... Co?! Kto cie zamknął?! Jeden z bogów?! <kot rzuca spojrzenie na wszystkich obecnych, można wywnioskować, że każdemu odczytuje myśli> hmmm... Wygląda na to, że mamy jakiegoś boga, który chce nas zgładzić... Chodź, psie. Idziemy spać. <zwierzęta oddaliły się>
-
Hmmm... Może ja? <kot bierze nóż, celuje, rzuca - sztylet utkwił w genitaliach inspektora. Wszyscy bogowie wybuchają śmiechem, a Aquos mówi:> - Pudło. - Alez nie... Trafiłem! <bogowie śmieją się jeszcze głośniej> - Kto teraz? - zapytał kot. - moze ty, Ravenosie?
-
I gdy admin zakumal sie, że sam to jest ten, który wyczitował Ferrero, wikikował sama. Oh, YOU MOTHER F**** IN**** DI**!!! Po stosownej wiazance przekleństw Sam założył własny serwer. niebawem było już na nim tryliard graczy - więc ok. Jako ze Sam był adminem, dodał sobie nowy Ferrero, przy okazji kickując Marcina342 (powód - głupi nick) i wyruszył w kosmos. Podczas podróży dobrał się z kilkoma innymi i postanowili zrobic capture the flag 100graczy na 100 graczy. Jako ze Sam chciał wygrać, wpisał kod na śmierć przeciwników, god modea, i friendly fire'a. Po rzezi teammate'ów Sam zdobył flagę i poczuł, że go przypiliło... W toalecie okazało się, że nie ma papieru toaletowego... Zdesperowany sam musiał podetrzeć się flagą... Potem Nasz bohater wypróżniony i zadowolony postanowił odwiedzic teściową, poleciał więc...
-
Hej, Casulono, chcesz kilku diabłów i potępieńców z piekieł? Mam ich aż za dużo... A tak przy okazji... Hej tam, wy z piekieł, ruchy na ziemię odbudowywać! < otworzyły się portale, i ludzcy potepieńcy zostali zagonieni do roboty. Był wśród nich inspektor> O, nie. JEGO wysłać mi do piekła o zaostrzonym rygorze!
-
<głos znowu dochodzi z nieba> Och... Gdy mój pan Ravenos przemówił, po prostu nie wytrzymałem... Muszę wracać do was... <na bezchmurnym niebie pojawił się portal, z którego wyszedł kot i poszybował na ziemię> Zastanowicie się, skąd się tu wziąłem i jak przeżyłem... Otóż nie przeżyłem. Gdy ten inspektor mnie zarżnął, poszedłem do piekła. Spodziewałem się, że już nigdy was nie zobaczę... Otoczyły mnie diabły! Myślę sobie "po mnie", ale poczułem, że mam swoje moce. Przysmarowałem ich ogniem, tak, że byli zachwyceni i zaoferowali mi... Żebym był ich bogiem! Zostali moimi poddanymi, wyobrażacie sobie? Jestem panem piekieł! Obdarowali mnie różnymi znajdźkami, które jeszcze bardziej ulepszyły moją moc... I usłyszałem przemówienie mojego pana. A kazdy post napisany przez niego czyta się nader przyjemnie. Postanowiłem wrócić... I wyobraźcie sobie... Że trzeba umrzeć, żeby usłyszeć o sobie coś miłego... Nawet Pymp coś dodał! W każdym razie... Dzięki, przyjaciele!
-
<nagle słychać głos, który dochodzi zewsząd i znikąd zarazem. Słychać ból i cierpienie, krzygi ludzi, śmiechy torturujących. Słychać też jak ktoś piecze schabowe> POCHOWAJCIE MOJE CIAŁO... Ale zostawcie zbroję. Je już nie żyję... Jestem w innym miejscu. W... nie wiem jak to nazwać... Ach. Jakbym was wydał, to byście wszyscy zginęli... Ich emitery mają moc koncentrowania punktowego... Byłoby po was. Ale miło usłyszeć od Aquosa i Pympola, że jednak mnie aż tak nie nienawidzili... AAAACH!!!! <slychać wrzask kota, po czym sygnał sie wyłącza> PS: nie wskrzeszajcie mnie, powrócę! Jeśli zrobicie pogrzeb, to wrócę na nim! I to jak efektownie! Mam już plan...
-
Jako że mamy zastój, pozwolę sobie kontynuować post Glena: ...okazuje się, że położnica to manekin. Sam został uwięziony między gumowymi wymionami, i musiał użyć cheatu. <enable mega god duch free latanie ekstra ammo cheat> Sam wzleciał w górę, przeleciał przez ścianę i postanowił postawić się na dachu. <disable mega god duch free latanie ekstra ammo cheat> po wyłączeniu cheata nasz bohater zauważa, że podeszwa jego buta została w ścianie i trzeba wzlecieć 1 cm. wyżej żeby móc chodzić. Rad nierad sam zabrał się do pisania: <enable mega god duch free latanie ekstra ammo cheat> wzlot w góre, <disable mega god duch free latanie ekstra ammo cheat> Po wyłączeniu oszustw Poważny zamontował małą bombę na dachu po czym zeskoczył, tracąc 10 hp. Żeby wykonać misję i dostać 10 000 expa wystarczy zdetonować bombę i nie zginąć. Dobra. Sam oddala się na bezpieczną odległość, siada na ławce, wyjmuje detonator i ... ... ... ... .... ... ... ......... ................... ............................. ................................... ...i nic. Sam nie moze się ruszyć! <cholerne lagi!> pomyślał. ***YOU'VE BEEN KICKED FROM THE SERVER!!!*** REASON: YOU HAVE FUNNY FACE WHAT THE F****?! THIS MOT*** F**** IS ****!!!! - wymamrotał sam, gdy zrozumiał, ze jest w innej galaktyce i że nie dostanie 10 000 expa. Zdenerwowany Poważny postanowił wynagrodzic swoje trudy jakimś pojazdem. <create mega ekstra super giga statek kosmiczny> Na parkingu zmaterializował się statek "Ferrero Rocher" (od starej Ferrari) Sam wsiadł do środka i nakazal komputerowi pokładowemu podanie Koktajlu mlecznego. Popijając koktajl nasz bohater wyruszył na poszukiwanie przygody. Niebawem otrzymał sygnał radiowy o treści: ...
-
Ha! Dzięki tobie inaczej spojrzałem na usa... A dzięki filmikowi inaczej spojrzalem na baraka... Viva la revolution!

