Skocz do zawartości

MatrixOneBNR

Forumowicze
  • Zawartość

    873
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez MatrixOneBNR

  1. <kot zmienił się w Neo> - Nino, już czas. Zwołaj Pympa i Lunariona do mojego zamku. Jest coś, co chcę z nimi przedyskutować. Niech skorzystają z teleportu. <kot teleportował się do swojego zamku, a Nina podeszła do smoka> - Słyszałeś. Postaraj się zjawić u kota. Ja pójdę po Lunariona. <Wyszła, i znalazła boga księżyca w swoim pokoju> - Kot planuje pewną akcję. Chce cię zobaczyć w swoim zamku jak najszybciej. <Nina teleportowała się do kota>
  2. Czemu nie podoba wam się pomysł "moderator miesiąca"? Chętnie bym oddał na kogoś głos. I nawet wiem na kogo Lubicie "niezdrową żywność", czy raczej żyjecie zdrowo? Ile zazwyczaj realizujecie raportów( tych, które nadsyłają forumowicze)? Jakiś rekord?
  3. <wzdycha> Najlepiej całą dyskografię... Zobaczę co się da zrobić.
  4. <kot przysiada na krześle, a Nina podchodzi do Pympa> - Wiem, że to ty. Miałeś tupet żeby nas zostawić! <kot przesyła myśli do Niny> - Zrób coś. Zostawił cie, i sam siebie ratował. - Jak mogłeś?! - Uderz go. Opuścił cie, zostawił, żebyś umarła. <Nina ździela Pympa z plaskacza> - Zostawiłeś nas! Co w ciebie wstąpiło? Kot poświęcił dla ciebie swoje życie! - Uderz go mocniej! Niech wie, że źle zrobił! <Pymp obrywa ponownie> - To do ciebie niepodobne! Mogliśmy tam zginąć! - Taak, a teraz zabij go! - Co?! <Nina patrzy na kota> - Yyy... Co? Nic. Cholera, trochę za późno z tym zabójstwem, mogłem ją trochę jeszcze popodburzać... <kot zaczyna myć sierść> - Nie rób tak więcej, Pympie. I przepraszam, poniosło mnie, bo on mnie podburzał. - COOO?! Ja podburzałem? Nic nie mówiłem, siedziałem sobie. _______________________________ jakby co, Sys, to nie łammy pokoju... PS: myśli były tylko do Niny, nikt inny tego tak naprawdę nie słyszał
  5. <Nina przyjeżdża do zamku kota, wysiada z czołgu, i każe ludziom zamknąć bramę. Wchodzi do zamku, i wyjmuje telefon> - Operacja Delta się powiodła, jestem w punkcie A. Czekam. <piekło się otwiera i zstępuje do zamku kot, siada na tronie> - Doskonale. Odwołać roboty i ludzi. - Tak jest. <Nina mówi coś do krótkofalówki, po czym roboty wracają do bazy> - Dobrze. Teraz mogę rozpocząć podbój innych planet. - Którą planetę chcesz podbić najpierw? - Hmm... Jakie są w tym układzie słonecznym? <Nina rozwija dużą mapę i pokazuje na planetę> - To planeta o nazwie Core. W jej atmosferze znajduje się niegroźny gaz gir, który sprawia, że powietrze ma złowieszczą czerwoną barwę. Dodatkowo są rzeki lawy, i planeta ma księżyc o nazwie Tamir, który jest cały w lawie. Doskonałe miejsce na mroczną siedzibę. - Tak. Kto tam mieszka? - Korporacja Inescus, uznana powszechnie za piracką. Nikt nie będzie po nich płakał. - Doskonale! Szykuj wojska, zbrój naród, bądźmy gotowi do podbijania, hehehe! - Tak jest. Co z bogami? - Co masz na myśli? Nie zabijasz ich, prawda? - Pewnie, ja nic do nich nie mam. Tym bardziej, że pogodziłem się z tym twoim mężulkiem. Po co mam ich zabijać? Ufam im. Mam nadzieję, że mnie nie zdradzą. Np. ten smoczek. - Uważaj co mówisz. Kocham go, i nie będę znosiła twoich tekścików. - Aha, kochasz go, a on odleciał żeby ratować sobie życie. Ładny mi mąż. - Po części masz rację... <Nina opuszcza głowę, i teleportuje sie do zamku bogów. Kot również>
  6. <Nina patrzy na odlatującego Pympa> - Jesteśmy zdani na siebie <skwitowała, i postarzyła paru wrogów do 90-letnich staruszków> - Biegnijcie za mną, uciekniemy w czolgach w kulce! <wywaliła ścianę, potem drugą i trzecią, strzelając do wrogów, dotarła do stoiska z kulkami, rozdała je każdemu, sama stworzyła czołg, zapakowała sie do środka i uruchomiła silnik> - Do pałacu kota, to niedaleko! <wyjechała strzelając z działa>
  7. ty lepiej uważaj, bo kotek nie lubi konkurencji. Śpij z jednym okiem otwartym, Cygnusku buachachacha! Nie podbijesz mnie. Kot ma swoją planetę, pełną jego ludzi, tuż u bram. No i ta planeta ma mocne działa. Mueh he hhe hheh.
  8. <obficie krwawiąc, kot podnosi się, i zbliża do ściany. Tam używa ostatków swej mocy, i wyrywa dziurę w ścianie> - Tędy... <Weszli> - Uwaga...miażdżyciele... <podeszli dalej> - NIEE!! <kot rzucił się, zepchnął Pympa, i sam został zmiażdżony 50tonowym blokiem ołowiu. Nie została nawet miazga. Pymp za to przeżył>
  9. <kaszle, wypluwa krew> - TO są systemy obronne... Khhr... <podczołguje sie do rogu dachu, i krzyczy do ochroniarza> - Dzwońcie po pomoc, nieroby...khhh... - NIGDY! Zdechnij tam! <strażnik odbiega. Kot ledwo podnosi się na nogi> - Tego...już...za...wiele... <do mechanicznych wojsk dochodzą ludzie> - CO?! <rozpoczynają ostrzał, kot obrywa jeszcze trzy kulki w pierś i upada na ziemię> ______________________________________________ ty Cygnusq ty, ty uważaj z byciem złym, bo kotu może się nie spodobać konkurencja...jeśli wyjdzie z tego żywy. I pan Khabumek niech się nie przelicza z zamachami na kota, o niee...
  10. - Chodźcie dalej. <wchodzą do kolejnej sali> - Te urządzenia rozpłaszczają wydobywany metal, żeby ułatwić późniejszą obróbkę. Uważajcie, ja k będziecie przechodzić. Czasem są... nieprzewidywalne. <nagle tuż przed twarzą kota upada wielki ołowiany blok> - Mówiłem? <przechodzi, i zaraz potem blok spada ponownie. Nina wchodzi, zatrzymuje blok czasem i czeka aż reszta przejdzie> - Ej no, psujesz zabawę! <gdy wszyscy przeszli, kot popatrzył na dziwnego metalowego gostka stojącego koło drzwi> - Wynocha z drogi. - 4mtt429 initiated. Target aquired. - Hm?! - Private message from: Katus. message begins: <pojawia się na hologramie twarz Katusa (tego, który nie żyje!) i mówi> - Czas umierać! Buechecheche! <znika, robot podnosi rękę i zaczyna strzelać> - Ukryć się! <wszyscy chowają się za kolumnami. Nina nagle wyskakuje, i próbuje zatrzymać czas, ale nie może. Spowalnia więc lekko pociski, i zaczyna pruć z klamek, ale to nic nie daje - robot ciągle stoi. Nagle kot wyczarowuje złoty sztylet i wbija go robotowi w plecy i rozcina kable, robot włącza autodestrukcję. Kot ledwo odskoczył od wybuchu. Nagle po drugiej stronie kolumn pojawił się kolejny robot, wycelował w Pympa i strzelił. Nina walczyła z jakimś innym robotem, ale lekko spowalniała czas. Kot wyskoczył, i oberwał kulą w brzuch zamiast smoka. Nina ubiła jednego robota, i rzuciła się na kolejnego. Kot leżał w kałuży krwi. Wchodzą nowe roboty> _________________________________________________ wiejcie na górę fabryki, na dach, bo ona cała otoczona robotami jest. I nie healować kota, możecie z nim co najwyżej chwilkę pogadać czy ponieść na górę, nie wiem.
  11. Ten bat jest takim znakiem rozpoznawczym Jonesa. Tylko dla ozdoby. Ale do czegoś może się przydać, np. do wytrącenia pistoletu z ręki wroga, czy czepienia się czegoś, przyciągnięcia czegoś (wrogiego żołnierza, dźwigni, kubka kawy) albo po prostu wysmagania przeciwnika jak nasz bohater się "wypstryka z pestek", jak to mawiają. btw: Czemu pan EGM nie odpowiada na nasze pytania? Tzn. na moje i Qbusia? Ja się nie narzucam, jeno dziwię. EDIT: Mówiłem, iż się nie narzucam. Nie ma powodu do zdenerwowania, Generale.
  12. Czy wolicie konsole, czy raczej PC? I czy macie konsole? Jeśli tak, to która gra konsolowa jest wg. was najgorsza?
  13. <sigh> ale to męczące zadanie, bo dużo do opowiedzenia jest i opisania, a ja nie korzystam z tych internetowych "manuali", jeno przekazuję wiedzę zdobytą przeze mnie samego, bez niczyjej pomocy. To jeszcze trudniej przelać na "papier". Ale ciekawość to klucz do sukcesu, i jak ktoś będzie ciekaw co jeszcze można uczynić to ta gra może stać się ciekawsza.
  14. <patrzy chłodno na uciekającego strażnika. Nagle w jego piersi pojawia się złoty sztylet, który rozcina człowieka na pół i znika. Kot przenosi wzrok na smoka> - Ten łom ma mnie powstrzymać. Nie lepiej by było wziąć pistolet? <nagle nogi smoka zostają otoczone piachem, i zostają ogrzewane w szkło. Smok chciał je rozbić łomem, ale dostał z kopa tak, że się wywrócił i wypuścił łom. Kot wyjął sztylet, przejechał nim po klatce piersiowej smoka, i przyłożył go mu do gardła> - Przeproś. -Przeprosić Ciebie? Wolę zginąć niż płaszczyć się przed takim zerem jak ty idź do diabła tam gdzie twoje miejsce<pluje mu w twarz i uderza pochylającego się kota w pysk> Tym co robisz nikomu nie zaimponujesz,dla mnie jesteś nikim. - Bardzo to honorowe <ociera twarz> Honor i odwaga to cechy szlachetne... Ale mogą łatwo wpędzić cię w kłopoty. Jesteś w moim mieście. Mojej fabryce. Moim świecie. Zachowuj się więc. Znoszę twoją obecność dzień w dzień. Udzieliłem ci nawet pozwolenia na poślubienie Niny, a ty tak mi się odpłacasz?! To zajście nie dotyczyło ciebie. <przystawia Pympowi pistolet do głowy> - Ale okażę tą słabość, która cechuje was. Okażę ci litość. Ale ostrzegam, zacznij do mnie jeszcze raz, to wypowiem ci otwartą wojnę, i nie spocznę, póki cały twój kraj włącznie z tobą będą kupką popiołu i zgliszczy. <strzela w szkło, które się rozpryskuje> - A teraz wstań. <wyciąga rękę, żeby pomóc smokowi wstać>
  15. <kot w pędzie wyskoczył z pojazdu i wylądował przed Casulonem, a wóz wjechał w mur. Została z niego miazga> - Jakie wrotki?! <bierze> - CO TO MA ZNACZYĆ?! <wrzasnął do jednego z naukowców> - To..to tylko prototyp... my jeszcze... - PROTOTYP?! <podchodzi> - TŁUMACZ SIĘ JAŚNIEJ!!! <naukowiec klęka> - My próbujemy wynaleźć coraz to nowsze rzeczy... To tylko faza eksperymentalna... <kot pomaga naukowcowi wstać> - Spokojnie. Myślałeś, że cię zadźgam? - No... Raczej... - Niee, ja nigdy bym ci tego nie zrobił. Dźganie jest za mało bolesne. <przyłożył naukowcowi wrotką po łbie, zdjął kółko i wpakował mu je do gęby, po czym z całej siły cisnął wrotkami o klatkę piersiową nieszczęśliwca> - Wyprodukujcie coś równie głupiego, to będzie gorzej <ostrzegł> - Chodźcie. Oprowadzę was po reszcie fabryki. <pokazał bogom drzwi, i weszli do wielkiego pomieszczenia> - Tu jest dział miniaturyzacji. Robimy duże pojazdy, a potem je zmniejszamy do rozmiarów małych kulek. Potem otaczamy je substancją nadającą kształt i elastyczność, i voila - pojazd w kulce. <kot zauważył ochroniarza grającego w grę, i nie zwracającego uwagi na to, co się dzieje na taśmie, a właśnie była niewielka awaria> - Cóż za inkompetencja! <wyłamał narzędzie emitujące promień miniaturyzujący, po czym zmniejszył nic nie spodziewającego się ochroniarza, wsadził go do miski i nalał tam wody. Wyłamał wtyczkę do kompa z kontaktu i zamierzał ją włożyć do wody żeby dostarczyć ochroniarzowi trochę wrażeń> ______________________________________________________ Jak chcecie, to możecie pogadać z kotem i spróbować go powstrzymać, albo go po prostu zostawić i pozwolić upiec ochroniarza. Dodam, że ten promień miniaturyzujący może też powiększać. I koło biurka leży łom. A Ochroniarz został zmniejszony - nie jego broń. Broń została, i leży na podłodze. Czego by tu użyć?
  16. - Tam? Tam produkuję pojazdy w kulkach. I... jest jeszcze inna rzecz, ale o niej się *NIE* dowiecie, bo będziecie biadolić jaki to ja złyy itd. A, już jesteśmy. <kot pokierował jeepem, i zaparkował na płatnym parkingu przed fabryką. Podszedł ochroniarz> - Dycha za godzinę. Płatność z góry. - Oczywiście <kot wysiada, podchodzi do ochroniarza, i deje mu w pysk tak, że ten się wywraca. Leżącego człowieka kopie dwa razy w brzuch> - Oto zapłata. Jestem dziś bardzo hojny. <zasadza mu kopa w twarz, i wyciera zakrwawiony but o koszulkę nieprzytomnego faceta> - Idziemy. <zostawił samochód, i wszedł do fabryki. Zaczepił go jeden z pracowników> - Czego pan tu szuka? Napisane - wstęp tylko dla pracowników. <kot popatrzył się na robotnika> - W takim razie się wynoś. Już tu nie pracujesz. <kolo zrozumiał, że gada z swoim pracodawcą> - Szefie, to ty? Ale... Ja przepraszam... <kot podnosi byłego robotnika i wyrzuca go przez okno. Przez zamknięte okno. Na szczęście był parter> - A teraz dopilnujcie, że nikt i nic nam nie stanie na przeszkodzie, kiedy będziemy zwiedzać fabrykę. <podchodzi naukowiec w białym kitlu> - Tak jest. Ale uważajcie przy maszynach, niektóre mogą być niebezpieczne. - NIE MÓW NAM CO MAMY ROBIĆ! <wyjmuje pojazd w kulce i wsadza go naukowcowi do gęby, a potem powiększa kulkę do rozmiarów motoru rozrywając naukowca na kawałki> - Wracać do roboty! I sprzątnąć to. <prowadzi gości do pierwszej sali> - No dobra... To tu możecie obejrzeć wyniki naszej pracy, a potem zobaczycie jak to robimy. Weźcie sobie coś, i spróbujcie się przejechać. Do wyboru są helikoptery, myśliwce, motory, dżipy, czołgi i sportowe wozy. <pokazuje stoisko z kulkami> - Każdy kosztuje, ale ja jestem tego właścicielem, i daję wam możliwość skorzystania za darmo. O, tu jest tor. Możemy się przejechać. <wychodzi z budynku drzwiami prowadzącymi na tor> - Złapcie jakiś wózek, i spróbujcie się przejechać. Tylko uwaga na ten wielki czerwony przycisk. Robi autodestrukcję. <wyjmuje wóz w kulce> - Wystarczy ścisnąć, i się zrobi samochód. <powiększa, wsiada> - Gazu! <odjeżdża na tor> ___________________________________________________ przejedźcie się, potem dam ciekawy event na drodze
  17. Dobra. Najwyżej pójdziemy we trójkę i już. Hej, Cruadin napisz coś w OA, że np. widzisz coś podczas jazdy itd. bo nie mogę spamić 2 posty jeden po drugim...
  18. Dobra, kto jest gotowy? Syskol, i ktoś jeszcze? Bo chcę to już zacząć. Wybaczcie mi że późnawo, ale czas leci szybko jak się gra w gry Postaram się powymyślać takie rzeczy do fabuły, że was w fotel wryje
  19. 45 minut, może krócej serio. A skończone, bo czasu mało, i nie myślałem, że ktokolwiek raczy rzucić na to okiem, a co dopiero pochwalić o_0 ale mogę się kiedyś tam zmobilizować... duch Guślarza to by było coś ;D a krótkawe, bo nie lubię Guślarza i postanowiłem go uśmiercić
  20. Ja do dyskusji o czołgach nie będę się wtrącał, gdyż na wojnach się nie znam, i jeno bym narobił zamieszania i wyszedł na głupca. Ośmielę się więc skierować kilka pytań do Generała. Panie Generale, patrzę na ilość książek, które udało się panu przestudiować. Zaprawdę, zaliczył pan więcej niż jedną bibliotekę... Czy myśli pan, że przeczytał pan już wszystkie przełomowe i doskonałe książki? Czy jeszcze jakieś powieści miło pana zaskakują? Zauważę, iż znajomość języka angielskiego do poziomu umożliwiającego tłumaczenie książek nie jest częsta dla ludzi w pana wieku... Ale pan już zdążył nas zaskoczyć wieloma rzeczami, więc można się było spodziewać kolejnego zaskoczenia. Ale ja wyskakuję z wazeliną, a miałem zadać pytanie - otóż czy pisze pan własną książkę? Jeśli już zadano to pytanie, to przepraszam, ale do tych 180 stron wyszukiwarka forumowa się nie przyda
  21. - Po prostu się ogarnij i nie właź mi w drogę, a ja ciebie zaczepiał nie będę. Mam wystarczająco kłopotów w tej chwili. <wyjmuje pchłę, i idzie pod prysznic. Po jakimś czasie wraca, w skórze kota> - Uff... <dzwoni telefon> - CZEGO CHCESZ?! Tak, zabij go, po co dzwonisz w takich sprawach do mnie? Co z tego że to tylko dziecko!? Dostałeś rozkaz, i go wykonaj! COOO?! SMIESZ MI SIĘ SPRZECI.... <patrzy na telefon> - Rozłączył się... <zaciska pięść na telefonie> - Doskonale. Długo kogoś nie torturowałem. Idze ktoś ze mną, popatrzeć, jak pracują moi ludzie? Ale ostrzegam, nie próbujcie tam nic namieszać. Z was takie świętoszki są. <robi jeep w kulce, wsiada z TymiKtórzyPoszliZNimJeśliTacyByli* i odjeżdża. ________________________________________ * jedziecie do fabryki? napiszcie w expansion secie. Zrobię wam lekki Tour, i potem zostaniemy zamknięci w pulapce, i potem blablabla.... I prośba do was: Nie przesadzajmy z mocą. Ja wiem, że my jesteśmy bogami, ale słabsze moce wprowadzają klimacik. Czyli... Jak zostaniemy zamknięci w fabryce to nie wysadzajcie budynku itd, ok? I jeszcze jedna rzecz odnośnie śmierci bogów. Możemy się umówić, że śmierć boga to ZAWSZE tragedia, a powrót to ZAWSZE radość? Nie tak, że "nie martwcie się, poświęcę się i się zrespię" bo to kompletnie zabija zabawę. To samo tu: może i to prawda, ale takie gadki zabijają klimat i nastrój, i zmienia całą zabawę w serię "dednę i się zrespię, to rozwalę itd". Gdzie klimat, gdzie fabuła, dramatyzm?
  22. Dzięki, dzięki Lubię pisać wiersze, ale najbardziej lubię"fantazjować", np. w OA. Mam taką barwną paletę postaci w OA, że mogę wymyślić co tylko chcę. Dzięki za miłe słowa, Sys. Tobie również, Witcher.
  23. Dzięki, nie spodziewałem się, że ktoś to przeczyta, a tym bardziej pochwali!
  24. Mogę jeno pospekulować odnośnie pani Redaktor, której prawdopodobnie zależało jedynie na utrzymaniu posady, przez co usiłowała upewnić się, iż wszystko jest dopięte na ostatni guzik, i postanowiła, iż nie będzie podejmować ryzyka i przetłumaczy wszystko dosłownie, żeby nie było nieścisłości i rozbieżności między książką angielską oraz przetłumaczoną na polski. Odnośnie Murzynów i Afroamerykanów, mogę jedynie oznajmić, że rasistą nie jestem, i że wybieranie prezydenta na zasadzie "bo jest czarny" mija się z celem, gdyżcelem zazwyczaj jest dobro kraju. Powinno się wybierać na takie stanowiska osoby kompetentne. I ja nie próbuję powiedzieć, że Barack Obama jest niekompetentny - jeno że mam nadzieję, że wybranie jego było dobrym wyborem. Panie Generale, czy zaiste jest pan generałem w "prawdziwym życiu", czy jeno w swej ksywce?
  25. Miałem pracę domową z Polskiego, i postanowiłem ją dopracować, i napisałem wierszem moją wersję "Dziadów". Wszystko wymyślone przeze mnie, ale wzorowane na Adamie Mickiewiczu. Co myślicie? Chór Cmentarzysko ciche, mroczne... Czas zacząć święto coroczne. Guślarz Gdziekolwiek się ukrywacie, Śmiertelników unikacie, Wyjdźcie ze swych ukryć raz, Oto dziady zacząć czas! Chór Ciemno, zimno, wszędzie duchy, Wszy, pająki, karaluchy, Szmery, wrzaski, straszne głosy, Na głowie się jeżą włosy... Guślarz Zapalcie no tu kadzidło, Tu do płynu wody wlejcie, Zgaście świece ? zbyt tu widno, I sie z wszelkich strachów śmiejcie. Są niegroźne wszystkie duchy Jakiem ujrzał za żywota, Ale chodzą w wiosce słuchy, Że zginiemy ? nie dziwota. Zaraz zaczynamy Dziady, Nadstawiajcie bacznie ucha, Ja was schronię od zagłady, Nie zginie ten, kto mnie słucha. Chór Ciemno, zimno, wszędzie duchy, Wszy, pająki, karaluchy, Szmery, wrzaski, straszne głosy, Na głowie się jeżą włosy... Guślarz O, tam spójrzcie! Oto zjawa! Oto duch z najcięższym grzechem. Zbrodnia popełniona krwawa A ona idzie z uśmiechem. Witaj, usiadź, spójrz, dziś Dziady! Wielce jestem z tego rady Jednak, gdy patrzę na ciebie, Widzę, że jesteś w potrzebie. Zatem mów ? czego potrzeba? Wina, wody, mąki, chleba? Co cię trzyma an tym świecie, Mialaś iść do nieba przecie! Chór Ciemno, zimno, wszędzie duchy, Wszy, pająki, karaluchy, Szmery, wrzaski, straszne głosy, Na głowie się jeżą włosy... Upiór Nic mi więcej nie pomoże Do nieprzychylności Bożej Źle zrobiłem, nagrzeszyłam, Własnego męża zabiłam, Teraz jestem potępiona, Szczęścia w niebie pozbawiona, Nawet nie mam jak się starać, Żeby mnie przestano karać. Zapamiętaj te przestrogi, Tyś człek prosty i ubogi, Jako i jam wtedy była, Wtedy, kiedy jeszczę żyłam. Kto nie uszanuje życia, Oraz będzie cudzołóżyć, W niebie nie ma prawa bycia, Za to będzie ludziom służyć. Guślarz Od niej jest zerowa skrucha, Tracim czas na tego ducha. A paszoł, upiorze zły, Nie chcesz ? nie bierz. Obojętne. Cóż za głupstwo niepojęte... A pódziesz ty! Chór Ciemno, zimno, wszędzie duchy, Wszy, pająki, karaluchy, Szmery, wrzaski, straszne głosy, Na głowie się jeżą włosy... Narrator Nagle słychać wybuch głośny, Ziemia trzęsie się jak żywa, Strach i hałas nieznośny, Podłoga się w pół rozrywa! Wszystkich do podziemi wrzuca, I na wieki tam zostawia, Nikt już duchów nie zakłóca, Nikt o Dziadach nie rozmawia. THE END <oklaski>
×
×
  • Utwórz nowe...