-
Zawartość
873 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez MatrixOneBNR
-
-
RRR, zasilacz jest odwrócony do góry nogami tak, że widać tylko kod kreskowy. Nie mogę nic zrobić.
Płyta główna Gygabyte.
Skoro to "000f4" jest od zasilacza...
..to o czymś opowiem..
bo nawalał mi zasilacz (którego już nie mam), burczał (miałem o tym temat). Pojechałem, wymieniłem na nowy, i kupiłem kartę graficzną. Koleś mi zasugerował, że mam ulepszyć zasilacz bo karta nie pociągnie. To dał jakąś pięćsetkę która miała "wystarczyć", i odesłał. Nie wiem, czy to on coś zrobił, czy co. Tylko mówię, bo wszystkie info może się przydać.
Czy mam w ogóle odkręcić ten zasilacz i zobaczyć?
-
<wstaje>
- Ja się nie powtarzam.
<zmienił swoją prawą rękę w złoto, rozpalił do białości, i rąbnął w ziemię, co zwaliło wszystkich z nóg. Podniósł rękę ponownie, i przyrąbał w tarczę, co ją mocno nadwyrężyło. Podskoczył, i z upadku rozwalił tarczę, zmienił rękę w normalną, zakopał Pympowi w łeb i wyjął sztylet. Przejechał nim smokowi po gardle rozcinając tętnicę szyjną, i zaczął dźgać smoka po tułowiu. Po ośmiu dźgnięciach wbił nóż w łeb bratu, i wstał. Otrzepał się z krwi, i spojrzał na zebranych>
- Tak kończą ci, którzy nie mogą przyjąć porażki. Nie będę płakał.
<wrócił do pomocy Casulowi>
________________________
baj baj mascara ;P
-

OMG 43 stopnie @_@
Dysk jest na SATA, czy ATA/PATA/IDEZaczynam żałować, że kompletnie się nie znam...
Nie chcę was denerwować, ale... jak to sprawdzić?
Nie mogę teraz sprawdzać zasilacza. Mój komp jest przyczepiony do ściany z boku, i muszę użyć srubokreta. A jest późnawa godzina, nie mogę się kręcic. Podam jutro, ok?
-
Temperatura dysku jest gdzieś 23 stopnie (chyba dysku, mam taką tabliczkę z temp. na obudowie)
Zasilacz niedawno wymienialłem żeby dopasować do nowej karty. na pewno pięćsetka. 540? moze tak. "na pewno" podam jutro.
STOP: 0x000000F4 (0x0000003, 0x89A5EC08 ,0x89A5ED7C, 0x805D2970)
to źle?
-
<spojrzał na komputer z głosem>
- Niezła robota.
<spojrzał też na energię ze Słońca. Nie powiedział tak, tylko pomyślał sobie>
- Hm. Też nieźle.
<widzi, co robi Casul, i idzie do niego>
- Pomogę ci trochę.
<wyjął sztylet i dał Casulowi>
- Tym łatwiej będzie ciąć rzeczy.
<sam wyjął sztylet, i pomógł przywiązywać liście>
- Cas, jak to skończymy to trza poszukać prowiantu na drogę.
<Nina tymczasem rozmontowała swoją snajperkę, i skrzętnie narysowała jej plany na kartce papieru. Gdy skończyła, złożyła broń z powrotem, i wzięła plany. Z modułu wyrzutni Predzia zaczęła robić sześciolufowe działko repulsorowe obrotowe, o sile pocisków snajperskich w 6 kufach. zrobiła podest obracający się o 360 stopni, siedzisko strzelca, i cztery lufy miniguna. Kontynuowała to>
____________________________________
Ciekawe pomysły

Szczególnie to o module głosowym w komputerze.
-
No więc od jakiegoś czasu mam poważny problem z kompem. Miałem zwiechy i resy, sformatowałem więc PieCa i myślę, że fajnie, ale nie... oczywiście, że nie. Mam z kompem dziwne problemy.
Działa szybko po włączeniu kompa, a po jakiejś godzinie wszystko się psuje. Prędkość wczytywania gier obniża się gdzieś 20-krotnie (normalnie misja w cod4 mi się ładuje z 8s, a po "spowolnieniu" ponad 3 min). W najgorszym wypadku następuje blue screen, i restart. Można to przewidzieć po takim charakterystycznym "zwiechu", kiedy słychać ten sam dźwięk przez 1s. i zaraz po tym (jakieś parę minut) jest restart. Komp włączony jest zazwyczaj 2h, bo dalej nie wyrabia. Zauważyłem, że często spowolnienie następuje po włączeniu steama (!), więc go wywaliłem precz z dysku, ale to wszystko jest dalej. Cały dysk przeskanowany Kasperskym 2010, 0 błędów. Proszę o jakiekolwiek sugestie, bo to mnie dobija.
Konfig pc -
Windows MX 7,
Nvidia GeForce GTS 250, (miesiąc temu zmieniałem kartę z GF8800 na tą, może to przez to?)
IntelCore2Duo 2razy2,2GhZ
2gb Ram-u
karta dźwiękowa Realtek RTL8168/8111 PCI-E blah blah blah.....
DirectX 90c, sterowniki najnowsze do wszystkiego, Service Pack 2...
Nie wiem jak sprawdzić typ zasilacza. Jak kto powie jak, to napiszę...
Więc, jakieś sugestie?
I na co był Ci ten edit? Ostrzeżenie za piractwo. - Sevard
Fakt. Ale szczerość to podstawa... i dodam, że to jedyna piracka rzecz na moim kompie.
Zbieram na nową "siódemkę", podobno tania jest. Może z miesiąc i kupię.
-
- Mi grozisz?! CHODŹ
<podszedł do Pympa, i zasadził mu z kopa w pysk. Zabrał miecz z generatora, co go wyłączyło, i kopnął smoka jeszcze raz>
- Wkurz mnie to posiekam cię na kawałki. JEDEN fałszywy ruch!!
<pogroził pięścią>
________________________
sorki za krótkiego, ale tylko chciałem odebrać co moje ;]
I coście się rzucili na rzeczy, które ja podałem? Fotele i napęd? Nie można wymyślic innych, ha? ;D
Dobra, to podam coś jeszcze -
- układ sterowniczy,
- silniki, paliwo do nich (na co będą te silniki?)
- turbiny,
- Wieżyczki, wyrzutnie rakiet,
- okablowanie, połączenie wszystkiego,
- kolory, naklejki, wygląd ;]
- tuning, prędkość, osiągi,
- teleporter (dodać do statku czy nie?)
- myśliwce/kapsuły ewakuacyjne na czarną godzinę,
- mapa galaktyki,
- zasilanie (panele słoneczne?)
- dodatkowe gadżety, np. wirnik do lotów pod wodą, spadochrony, poduszki po wietrzne itp,
- szczelność statku (w próżnie nieszczelnym statkiem? @_@)
- odtwarzacz DVD, lodówka, toster, co tylko przyjdzie do głowy
- toaleta koniecznie!
dałem trochę pomysłów, na nich najlepiej się skupić ale dobre pomysły mile widziane ;]
opisywać poczynania szczegółowo, róbmy ten statek! ;]
good luck boyz ;]
-
<wziął miecz, włączył go>
- Dzięki.
<podszedł do Predzia, i chlasnął go mieczem po ramieniu. To samo zrobił z pozostałymi>
- Rozwaliłem nadajniki. Teraz nie wiedzą gdzie jesteśmy. Dobra, to do roboty.
<wyciął kawał blachy ze zbroi mieczem, i położył to na ziemi. Ciął dalej, i zdobywał coraz więcej blachy. Gdy skończył, było tego baaardzo wiele. Zaczął spawać to mieczem i mocą>
- Nie przesadzaj, że tak mało masz mocy, James. Wszyscy jesteśmy słabi, ale nie aż tak.
<po jakimś czasie blacha zaczęła przypominać coś na styl kadłuba statku>
- Jest dość duże. pomieścimy się wszyscy spokojnie.
<zostawił to, i wyrżnął komputerki z pancerzów potworów. Zaczął majstrować, łączyć procesory itd>
- Postaram się zrobić komputer pokładowy.
______________________________________
Teraz dajemy upust wyobraźni, i robimy statek. Dajemy co chcemy, od napędu przez fotele po wieżyczki strzelnicze, oczywiście mając na uwadze pancerze predziów. Trza zrobić porządny statek. I pytanie - czy wracamy do domu, czy kontynuujemy questa po zbudowaniu statku?
I bez przesady, żeby mocy nie starczyło na miecz? Jesteśmy słabi, na tyle, że mamy ok. 10% mocy, czyli z pokaźnych wulkanów ostają nam się 20m wulkaniki. To niewiele, ale nie skrajnie mało! Nie ograniczajmy się aż tak!
-
<wyskoczył z kieszeni, i złapał miecz>
- Dzięki.
<włączył miecz świetlny, podskoczył i wbił go w zbroję Predzia. Zaczął biec z mieczem w zbroi, tnąc ciągle przeciwnika. Zatoczył koło, po czym wywalił koło które wywiercił ze zbroi, przymierzył się i wbił miecz w brzuch przeciwnika. Zaczął machać mieczem z dużą szybkością, i wdrażał się w ten sposób wgłąb znanym już sposobem. Po chwili Predzio padł, a kot wyszedł przez mózg cały w śluzie>
- Dopiero kiedy się z tego umyłem.
<otrzepał się>
- Dobra...
<poszedł do Jamesa>
- Jakbyś mógł zrobić mi jeden czerwony. Zapłacę ci. Tymi niebieskimi dziwnie mi się walczy. Aż się nie chce zabijać tych biednych... Co ja gadam? Zabierz to.
<oddaje miecz Jamesowi>
- Uff. Dobrze czuć się w pełni złym, mueheheheheh!
-
<cofa rękę, wstaje>
- Tak, jeszcze chciałem miecz. Dzięki.
<podskoczył do góry, i w ziemię wbiło się ostrze niewidzialnego Predatora>
- Nie mam dokąd uciec...
<padł na glebę gdy ostrze minęło go o milimetry. Złapał się ręki potwora, a ten zaczął ją machać. Wystrzeliło Bajcurusa, i walnęło nim o jakiś pniak. Szybko się podniósł, ale trzech Predatorów to było za duzo jak na niego. Potwór rzucił się żeby zdeptać kota, ale Nina kucając na konarze wypaliła snajpą pneumatyczną w łeb Predziowi. Kula mocno naruszyła strukturę zbroi, i pozwoliła na odwrócenie uwagi jednego z przeciwników. Kot nie próżnował - Wskoczył na nogę jednego, przeskoczył na drugiego i wspiął się po torsie. Koleżka Predzia nr. 2 postanowił pomóc pobratymcowi, i chlasnął go po brzuchu, rozpruwając zbroję. Bajcurus by oberwał, gdyby Nina nie doładowała snajpy i nie urżnęła kilku palców predzia. Kot wkurzył się, wyjął uzika i nóż, i zaczął wspinać się po potworze wbijając mu nóż w zbroję i jednocześnie prując z uzika do innych. Jednak predatorzy nie byli towarzyskimi osobnikami - rzucili się na pobratymca, siekąc go w nadziei załatwienia kota, który wśliznął się do kieszeni potwora i czekał, ąż ten zarżnie drugiego. Nina doładowała snajperkę na maksa, wycelowała, i wypaliła pociskiem pneumatycznym. Kula przewierciła się przez szybkę, przez głowę, i pancerz, i wyleciała tyłem. Został jeden, który jednak był inny niż wszystkie - był bardziej opancerzony, zbroja nie krępowała mu ruchów i miał bronie dystansowe. Z kotem w kieszeni zaczął szukać Niny, która zeszła z drzewa aby nie narażać przyjaciół. Z kieszeni Predzia wyjrzał kot, i popatrzył na Jamesa>
- Dasz mi ten miecz?
<rzekł myślami, i czekał>
______________________________________________
Nawet mi nie przypominaj jak byłem dobry...
Na szczęście niedługo to trwało ;]
Było mi dać miecz ;P
-
- Nie... Zaskoczyłem go. Inni znajdą ciało prędzej czy później, i będą przygotowani. Miałem po prostu farta. I trochę mnie wkurzył...
<podszedł do ramienia potwora, i otworzył niewielki komputerek>
- Z tego może być komputer pokładowy do statku.
<wprowadził dane, mówiąc>
- Hm. Musimy stąd spadać. Uaktywnił się nadajnik, ktory pokaże nasze lokacje jak się nie oddalimy. Potem można powrócić, o ile go nie pochowają. Ataki w nocy to zły pomysł, on widzi w podczerwieni
<pokazuje moduł podczerwieniowy>
- I reaguje na gorąco. Skafander pozwala mu na niewidzialność... Jesteśmy bez szans. Łapmy to, co trzeba, i wiejmy. Znajdźmy jakieś miejsce do ukrycia się, wykorzystajmy jego bronie i liczmy na zwycięstwo. Mogę na chwilę miecz żeby urżnąć to żelastwo, James?
_____________________________
że też w was żadnego entuzjazmu nie wzbudziło jak ktoś tak mały zabił takiego potwora 
nie opłaca się nawet starać to opisać.
anyway... łapmy rzeczy i spadajmy, bo inni nadchodzą.
-
<kot leciał, i nagle ptak drgnął i zaczął spadać>
*** radzę nie jeść/ pić podczas czytania waki ;]***
***a jeśli zignorujecie ostrzeżenie - życzę smacznego ;] ***
- Myśliwi!!!
<puścil zwierzę, i poddał się powietrzu. Myślał, co zrobić. Ostatecznie zmienił się w ważkę, i przemknął centymetry od ziemi>
- RRRR.... Zabiję...
<przyspieszył, wymijając liście, aż ujrzał obcego z jakąś bronią. Przysiadł mu na ramieniu, i zmienił się w człowieka. Wyjął nóż oraz granat, i powoli zbliżył się do czegoś na styl głowy. Obcy był w pancerzu i kasku. Ogólnie - przypominał Predatora. Kot nie oglądał tych filmów, i nie wiedział w co się pakuje. Zbliżył się do kasku, i powoli wbił w kask nóż. Podważył, i coś lekko strzeliło. Kilka chwil mocowania później, kot się zirytował>
- GIŃ
<powiększył swoją prawą rękę czterokrotnie i zmienił w szare złoto, po czym z całej siły wrąbał ją w szybkę kasku, wybijając ją i raniąc ryj Predatora odłamkami. To jednak kotu nie wystarczyło. Bajcurus wskoczył do skafandra potwora, wbił mu nóż w skórę na gardle, podciągnął się na nim, odbezpieczył granat i wepchnął go potworowi do gęby. Wybuch oderwał pół dolnej szczęki. Kot zsunął się niżej, i wbił się w brzuch, podczas gdy potwór zaczął się miotać i atakować własny pancerz. Bajcurus powiększył swoją rękę, rozgrzał ją mocą do temp. 10 000 stopni, i przyłożył ją Predziowi do brzucha. Stal stopiła skórę, a kot zagłębił się wgłąb brzucha potwora. Predator odrąbał sobie pancerz, ale kot był już w "środku" i przebijał się w górę. Tego potworowi było zbyt wiele. Zaczął wbijać sobie pazury w brzuch i wyrywać mięcho kawałami. Kot był już w klatce piersiowej, przebił się przez płuco i "jechał" dalej. Potwór padł na ziemię, a Bajcurus wywiercił się przez oko, cały w zielonym śluzie, i wyszedł na zewnątrz>
- Zirytował mnie.
<otrzepał się z glutów na twarzy, i przysiadł na kamieniu, wyczerpany przez niewiekli choć długotrwały użytek mocy>
- Jesteście wszyscy? Ekhu. to słuchajcie. To miejsce jest dla nas nieprzyjazne. Ale popatrcie. Ten tu kolo miał integralny kostium z metalu i elektroniki. Jeśli połączymy siły, zbudujemy statek lub teleporter. Kto jest za statkiem, a kto za teleporterem?
<patrzy>
- Na teleporter trzeba by ich załatwić kilku więcej. Moze trzech. Na statek jeden więcej, moze... półtora <uśmiechnął się złowieszczo>
- Więc jak?
-
<kot unosi rękę, i ładny ptak posłusznie przylatuje na ziemię>
- Jak to co? Musimy znaleźć jakąś cywilizację rozumną, i z nimi pogadać. Tyle.
<wchodzi na ptaka>
- Reszta do nas dołączy.
<podlatuje do góry, i wzlatuje ponad korony wielkich drzew. Wyjrzał>
- Jest coś tu po prawej, ale podróż tam trochę zajmie. Musimy się zebrać, i tam polecieć. Jazda, ptaku!
<ptak zamachał skrzydłami, i ruszył. Nina tymczasem Puściła się biegiem po drzewie, odbiła się od niego i czepiła konaru. Wdrapała się tam, i ujrzała wiewiórkę. Lekko spowolniła ją w czasie, i wskoczyła na nią. Czepiła się miękkiego futra, i puściła czas standardowo. Wiewióra pognała po drzewach za kotem>
___________________________________
Bez przesady. OA nie należy do mnie. Quest jest uniwersalny, każdy może dodać coś od siebie i nie należy na mnie czekać. Liczy się dobra zabawa. Jeśłi kto ma pomysł, żeby dodać trochę zabawy, to śmiało! Przecież questy na tym polegaja - żeby dobrze się bawić, a nie siedzieć.
-
- Hm... Właściwie...
<podszedł do Solariona, i wyjął mu z pokrowca na miecz laskę dynamitu, oraz odczepił lepką bombę>
- Jeszcze się wstrzymam z zaczepianiem cię.
<popatrzył na ptaka>
- Posłuszny jesteś... Mi.
<powiedział do Solara>
- Jestem panem zwierząt i ich królem. Hm, ale ten pająk miał mnie w d... paszczy. Hm. Muszę popracować nad moim autorytetem.
<spojrzał w niebo>
- Ej, wy tam z piekła, podwieźcie mnie na czubek drzewa!
- Spadaj! Zgiń tam na tej wyspie!
- Hm. Serio muszę popracować nad tym, jak mnie poddani postrzegają. Wiem, co zrobię. Po prostu zabiję ich wszystkich...
-
Tu jest tak, że jak mamy dobry pretekst do powrotu to wracamy. A jak nie, to siedzimy w niebie/piekle/czyśccu, i po jakimś czasie wychodzimy. Tyle.
A bana jednego miałem za zbluzganie Smugiego.

Ale się zreformowałem. Teraz takiego głupstwa nie popełnię więcej -_-
Tak czy siak - śpij z jednym okiem otwartym ;>
A co do śmierci hucznej i epickiej - wkurz kota. Tyle wystarczy.
-
Zawsze można się jeszcze pogodzić.
A ja taki nie jestem w realnym świecie, o to się nie martw ;]
A chyba nie chcesz, żeby Sol zginał, ha? Bo mówisz to tak obojętnie -_-
-
Jestem medykiem, a nie doktorem! Polowym medykiem! ;>Cicho tam, cyruliq!
Pewnie, bardzo dobry pomysł.
to się nazywa samoocena...Teraz w oa musimy... Okiełznać ptaka. Ale nikt nie pisze :<
-
Inni tak nie pisali, a ja jestem nienormalny, bo was leczę, zamiast dać wam umrzeć. =/E, Tytok, nie płacz ;]
Poza tym - dobrze, że jest w końcu jakiś doktor. (to komplement, ciesz się!)
ciebie zaraz opatrzęNie mnie, tylko moją postać! MUAH!
leczę was w try miga. Chyba, że wolicie siedzieć całymi dniami w szpitalu. Nocami też.Nie... Dobry pomysł. Rany mogą goić się szybko, ale tylko gdy się kto nimi trochę zajmie. Może tak być?
Jak będziemy głodni, to ją powiększę, i ją zjemy.Właśnie poszedł wątek surwiwala
Baj baj mascara (<>/<>)Ech.

Co do Wieśka - to on będzie takim pałacowym "waflem". Czyli będzie sprzątał, gotował, podawał drinki, usługiwał i robił za źródło informacji o świecie. Tak się do czegoś przyda, i nie tylko ja będę nim pisał. Bo chyba fajnie mieć własnego wafla, ha?
Może tak być?Ale to jak wrócimy z questa.
I Cruadin, to tylko gra

Nie bierz tego tak do siebie. A kota nie zmienię i tak, więc to próżny trud

-
<podnosi rękę. Widać, że trzyma kieł pająka>
- Wyjąłem sobie z brzucha. Uch. Dzięki, Tytokusie. Wiszę ci piwo.
<poklepał Tytokusa po zdrowym ramieniu, i obrócił się na drugi bok. dźwignął się i kucnął, po czym wstał i lekko się zachwiał>
- Uch.. To wszystko przez nią! Gdyby się wysiliła, by nas wysłała do domu!
<chciał kopnąć nieprzytomną Ninę, ona okazała się jednak wystarczająco przytomna żeby złapać za nogę Neo i wywrócić go na ziemię>
- Ekhu, ekhu... Uważaj, co robisz.
<przysiadła>
- Ech... Może on miał rację. Może mogłabym dać z siebie więcej. Ale.. to oddalenie od naszej planety... Umarłabym. Teraz przynajmniej żyjemy. Ech... Przepraszam.
<wstaje, Neo także>
- Wyczuwam...
<uniosła rękę>
- Nie wyczuwam anomalii. To miejsce jest... Normalne.
<opuściła rękę, i czepiła się mlecza. Zgrabnie wdrapała się na jego czubek>
- To nie my jesteśmy mali. To planeta jest taka wielka. Hm.
<popatrzyła po okolicy>
- Musimy zdobyć jakiś środek transportu. Tylko jaki...
<złapała za kilka "spadochronów" z mlecza, i łagodnie opadła na dół. Puściła nasiona>
- Potrzebujemy środka transportu.
<słychać było ćwierkanie z drzewa>
- Ptaki.
-
Musimy pamiętać że mamy słabe moce, jesteśmy bardzo daleko od naszych planet. Przyzwanie zwierzęcia to trudna sprawa. Nina dała z siebie wszystko (żeby questa ruszyć) a teraz leży zemdlona, więc wiecie. A kot jest przecie panem zwierząt, a pająk go miał w d... w gębie.
Podsumowując - mamy słabą moc. Dlatego m. in. nie możemy się powiększyć ;]
Chcecie się dowiedzieć o naszej małości - odkryjcie SPOILER. Ale stracicie niespodziankę...
Tak naprawdę jesteśmy normalni, tylko planeta jest ogromna. Musimy zbudować statek. A to proste nie będzie ;]
-
- To ta firma. Znaleźlibyśmy się w takiej sytuacji i tak. To nie moja wina. A jeśli jeszcze który tak twierdzi, to niech no tu podejdzie i powie mi to w twarz!!
<lekko podenerwowany machnął ręką>
- Jeśli nie macie mi więcej do zarzucenia, to musimy się jakoś z tego wydostać. O ile dobrze myślę, to...
<nie zdążył dokończyć, bo wyskoczył na niego wielki (jak na ich rozmiary) pająk, i obnażył kły jadowe. Kot złapał się kła, który nie był taki ostry w jego rozmiarach. Poleciał jad>
- AAARRRGGGHHH!!!!
<puścił się kła, i przepaloną przez kwas ręką złapał się jednej z bardzo szybko przebierających nóg. Sześć oczu spojrzało na Pympa, i rzuciło się na niego. Kot tymczasem puścił się, przetoczył, i wyjął pistolet>
- KŁY PRECZ OD MOJEGO BRATA!
<wypalił cały magazynek w odwłok owada, i można było zaobserwować białą maź na styl krwi. Dziurki po kulach jednak były niewielkie. Wystarczające, żeby odwrócić uwagę pająka>
- Ups. Z drugiej strony...
<pająk dopadł kota, i wbił mu kły w brzuch i zaczął pompować jad. Nagle słychać było huk, i ciało owada wzdrygnęło, ten wywrócił się i podwinął nogi. Widać było dziurę w brzuchu>
- Ąłła...
<kot wyrzucił zawleczkę od granata, i dźwignął się na nogi>
- Zeżarł tego granata, buechecheche....
<wywrócił się. Widać było dwie dziury w brzuchu, wywiercone przez kły i wypalone przez jad>
- Ał....
-
- Gdybym się nie zatrzymał wszyscy byśmy zginęli. tak czy siak, dzięki za podwózkę.
<wyjmuje kulkę z teleportem>
- Musimy się wszyscy zebrać w jednym miejscu. To teleport obszarowy, zabiera ze sobą istoty rozumne w obrębie 5m. Stańmy więc jakoś w grupie.
<zaczęli się ustawiać, i wszyscy znaleźli się w kółku>
- Nikogo nie brakuje? Został Ravenos, ale on mówił że jest tu na wakacjach. James, jedziesz z nami? Jeśli tak, to stań tu. OK.
<naciska przycisk>
- Na osiedle bogów.
<kulka wystrzeliła do góry, i otoczyła bogów jakąś barierą. Wszystko zaczęło wirować, bariera, dotąd przezroczysta, nabierała barwy. Coraz bardziej czarna. Nagle wszystko pociemniało, i dało się słychać dźwięk. Oto podróżują przez czasoprzestrzeń. I nagle...>
PFFFFFFfffff......
<teleporter się popsuł. Wiadomo to było, bo zaświecił się na czerwono i wyświetlił napis "do widzenia ślepa Gienia", i szarpnęło kokpitem. Bogowie byli w próżni, a to się otwierało. Nabierało przezroczystości>
- NIE!
<Nina skupiła się, i najmocniej jak mogła użyła swojej mocy. Wygenerowała tunel czasoprzestrzenny w który wpadła kapsuła. Bogami zatrzęsło, w mgnieniu oka przemierzali setki tysięcy lat świetlnych. W końcu wypadli przez czarną dziurę, ciągle pędząc jak co niemiara. Ninie poszła krew przez nos, ale utrzymała się jeszcze chwilę. Spowolniła czas, i pozwoliła kapsule ustabilizować prędkość. Nagle zaczęło jaśnieć; kapsuła robiła się przezroczysta. Nina gdy tylko ujrzała gdzie jest, rzuciła się na prawą stronę, i zmieniła tor lotu. Zaczęli spadać w atmosferę, a kapsułą zniknęła. Bogowie zaczęli spadać, a do ziemi 10 kilometrów. Tym bardziej, że tak wysoko nie było powietrza. Na szczęście spadali szybko, i gdy osiągnęli 5km to mogli już oddychać. Wszyscy by poumierali, ale wpadli do kałuży. Tak, Przeżyli dzięki kałuży. Kot pierwszy wyszedł na brzeg, trzymając nieprzytomną Ninę. Ułożył ją na ziemi, i spojrzał po okolicy>
- Hmm. Coś mi tu nie pasi.
<podszedł do źdźbła trawy, i nagiął je. Wszedł na nie, i powoli zaczął wspinać się w górę. Gdy był na czubku, orzekł>
- Jesteśmy mniejsi.
<to prawda. Byli teraz jakieś 3cm wielkości. Kot zeskoczył z trawy>
- Teraz to mamy kłopot. Wolałbym umrzeć. Ta durna dziewczyna nas ocaliła, i teraz jesteśmy mali. Co ca szwindel z tego teleportera!
<pogroził pięścią>
________________________________
Tytok, ty masz patronat miniaturyzacji, ale nas nie możesz powiększyć. Nie próbuj popsuć questa ;]
-
Właśnie mnie też to ostatnio irytowało.
Zaraz, zaraz...
Tytok, to TY zacząłeś! ON jest winny! NA STOS!
Tak na bardziej serio - po co tak pisać? Tylko strata czasu na wpisywanie tych itd.
Poza tym - nikt nie pisze. Dlaczemó? Czekam aż kto napisze żebym mógł questa kontynuować -_-
-
<motor kota wyskoczył, i wjechał na półkę skalną>
- Skręćcie w prawo za klifem, ja ich zatrzymam. Potem spróbuję was dogonić.
<wyskoczył motorem, i bogowie dali ostro w prawo. Kot zlazł z motoru, i wyjął uziki. Szybko ściągał nadjeżdżających pojedynczymi strzałami. Tak zdjął może z ośmiu gości, gdy skończyły mu się magazynki. Odrzucił pistolety, i złapał za nóż. Gdy przejeżdżał kolejny motor, kot urżnął jeźdźca, i złapał za jego broń. Wskoczył na swój motor, i pojechał. W pościgu zostały tylko dwa motory i jeden wyładowany po brzegi dżip. Nikt więcej się nie odważył jechać na bogów. Kot siedział na motorku, z glocka zdjął motor wroga, i dał gazu. Zaczęli pruć z dżipa kałachami. Motor kota, który widocznie przeciekał paliwo, dostał teraz w oponę. Kot stracił panowanie nad pojazdem, i wywrócił się. Spojrzał na oddalających się bogów, i wstał. Miał pięć naboi, a dżip liczył siedem osób. Nadjeżdżali od przodu, i od tyłu motor. Kot stał, i czekał. Z dżipa wychylił się jakiś człowiek, i zaczął strzelać. Kot ściągnął go jednym strzałem. Za jego plecami motor z jeźdźcem. Kot podskoczył, i dżip w pełnym pędzie rąbnął w motor. W locie Bajcurus wymierzył, i wystrzelił w kanister z benzyną zamontowany na tyle dżipa. Eksplozja rzuciła kotem o ścianę klifu. Ten wstał, i powiedział myślami do bogów>
- Zabiliśmy ich. Zabierzcie mnie stąd.


Olympus Actionus
w Archiwum zagadkowe
Napisano · Raportuj odpowiedź
-RRRGGHHHH....
<boli go kręgosłup, ale skupia się, i przekręca na bok. Słychać trzask, kręgi nastawiły się>
- GIŃ...
<leżąc, wyjął pistolet (taki last stand w cod4), wycelował, i smok go zobaczył. Kot nacisnął spust, i wypalił cały magazynek w tułów smoka, co go zraniło i to mocno, choć nie powstrzymało. ręka kota opadła, wyrzzucił pistolet, cofnął się, i złapał za plecy w bólu>
- RRRGH masz przerąbane... A... PIEKŁOOO!!!
- Zgiń tam na dole.
- oni też mają przerąbane.