Skocz do zawartości

MatrixOneBNR

Forumowicze
  • Zawartość

    873
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez MatrixOneBNR


  1. -RRRGGHHHH....

    <boli go kręgosłup, ale skupia się, i przekręca na bok. Słychać trzask, kręgi nastawiły się>

    - GIŃ...

    <leżąc, wyjął pistolet (taki last stand w cod4), wycelował, i smok go zobaczył. Kot nacisnął spust, i wypalił cały magazynek w tułów smoka, co go zraniło i to mocno, choć nie powstrzymało. ręka kota opadła, wyrzzucił pistolet, cofnął się, i złapał za plecy w bólu>

    - RRRGH masz przerąbane... A... PIEKŁOOO!!!

    - Zgiń tam na dole.

    - oni też mają przerąbane.


  2. RRR, zasilacz jest odwrócony do góry nogami tak, że widać tylko kod kreskowy. Nie mogę nic zrobić.

    Płyta główna Gygabyte.

    Skoro to "000f4" jest od zasilacza...

    ..to o czymś opowiem..

    bo nawalał mi zasilacz (którego już nie mam), burczał (miałem o tym temat). Pojechałem, wymieniłem na nowy, i kupiłem kartę graficzną. Koleś mi zasugerował, że mam ulepszyć zasilacz bo karta nie pociągnie. To dał jakąś pięćsetkę która miała "wystarczyć", i odesłał. Nie wiem, czy to on coś zrobił, czy co. Tylko mówię, bo wszystkie info może się przydać.

    Czy mam w ogóle odkręcić ten zasilacz i zobaczyć?


  3. <wstaje>

    - Ja się nie powtarzam.

    <zmienił swoją prawą rękę w złoto, rozpalił do białości, i rąbnął w ziemię, co zwaliło wszystkich z nóg. Podniósł rękę ponownie, i przyrąbał w tarczę, co ją mocno nadwyrężyło. Podskoczył, i z upadku rozwalił tarczę, zmienił rękę w normalną, zakopał Pympowi w łeb i wyjął sztylet. Przejechał nim smokowi po gardle rozcinając tętnicę szyjną, i zaczął dźgać smoka po tułowiu. Po ośmiu dźgnięciach wbił nóż w łeb bratu, i wstał. Otrzepał się z krwi, i spojrzał na zebranych>

    - Tak kończą ci, którzy nie mogą przyjąć porażki. Nie będę płakał.

    <wrócił do pomocy Casulowi>

    ________________________

    baj baj mascara ;P


  4. 6ab1ede274d53e0ae760585610e22dc04g.jpg

    OMG 43 stopnie @_@

    Dysk jest na SATA, czy ATA/PATA/IDE

    Zaczynam żałować, że kompletnie się nie znam...

    Nie chcę was denerwować, ale... jak to sprawdzić?

    Nie mogę teraz sprawdzać zasilacza. Mój komp jest przyczepiony do ściany z boku, i muszę użyć srubokreta. A jest późnawa godzina, nie mogę się kręcic. Podam jutro, ok?


  5. <spojrzał na komputer z głosem>

    - Niezła robota.

    <spojrzał też na energię ze Słońca. Nie powiedział tak, tylko pomyślał sobie>

    - Hm. Też nieźle.

    <widzi, co robi Casul, i idzie do niego>

    - Pomogę ci trochę.

    <wyjął sztylet i dał Casulowi>

    - Tym łatwiej będzie ciąć rzeczy.

    <sam wyjął sztylet, i pomógł przywiązywać liście>

    - Cas, jak to skończymy to trza poszukać prowiantu na drogę.

    <Nina tymczasem rozmontowała swoją snajperkę, i skrzętnie narysowała jej plany na kartce papieru. Gdy skończyła, złożyła broń z powrotem, i wzięła plany. Z modułu wyrzutni Predzia zaczęła robić sześciolufowe działko repulsorowe obrotowe, o sile pocisków snajperskich w 6 kufach. zrobiła podest obracający się o 360 stopni, siedzisko strzelca, i cztery lufy miniguna. Kontynuowała to>

    ____________________________________

    Ciekawe pomysły :thumbsup:

    Szczególnie to o module głosowym w komputerze.


  6. No więc od jakiegoś czasu mam poważny problem z kompem. Miałem zwiechy i resy, sformatowałem więc PieCa i myślę, że fajnie, ale nie... oczywiście, że nie. Mam z kompem dziwne problemy.

    Działa szybko po włączeniu kompa, a po jakiejś godzinie wszystko się psuje. Prędkość wczytywania gier obniża się gdzieś 20-krotnie (normalnie misja w cod4 mi się ładuje z 8s, a po "spowolnieniu" ponad 3 min). W najgorszym wypadku następuje blue screen, i restart. Można to przewidzieć po takim charakterystycznym "zwiechu", kiedy słychać ten sam dźwięk przez 1s. i zaraz po tym (jakieś parę minut) jest restart. Komp włączony jest zazwyczaj 2h, bo dalej nie wyrabia. Zauważyłem, że często spowolnienie następuje po włączeniu steama (!), więc go wywaliłem precz z dysku, ale to wszystko jest dalej. Cały dysk przeskanowany Kasperskym 2010, 0 błędów. Proszę o jakiekolwiek sugestie, bo to mnie dobija.

    Konfig pc -

    Windows MX 7,

    Nvidia GeForce GTS 250, (miesiąc temu zmieniałem kartę z GF8800 na tą, może to przez to?)

    IntelCore2Duo 2razy2,2GhZ

    2gb Ram-u

    karta dźwiękowa Realtek RTL8168/8111 PCI-E blah blah blah.....

    DirectX 90c, sterowniki najnowsze do wszystkiego, Service Pack 2...

    Nie wiem jak sprawdzić typ zasilacza. Jak kto powie jak, to napiszę...

    Więc, jakieś sugestie?

    I na co był Ci ten edit? Ostrzeżenie za piractwo. - Sevard

    Fakt. Ale szczerość to podstawa... i dodam, że to jedyna piracka rzecz na moim kompie.

    Zbieram na nową "siódemkę", podobno tania jest. Może z miesiąc i kupię.


  7. - Mi grozisz?! CHODŹ

    <podszedł do Pympa, i zasadził mu z kopa w pysk. Zabrał miecz z generatora, co go wyłączyło, i kopnął smoka jeszcze raz>

    - Wkurz mnie to posiekam cię na kawałki. JEDEN fałszywy ruch!!

    <pogroził pięścią>

    ________________________

    sorki za krótkiego, ale tylko chciałem odebrać co moje ;]

    I coście się rzucili na rzeczy, które ja podałem? Fotele i napęd? Nie można wymyślic innych, ha? ;D

    Dobra, to podam coś jeszcze -

    - układ sterowniczy,

    - silniki, paliwo do nich (na co będą te silniki?)

    - turbiny,

    - Wieżyczki, wyrzutnie rakiet,

    - okablowanie, połączenie wszystkiego,

    - kolory, naklejki, wygląd ;]

    - tuning, prędkość, osiągi,

    - teleporter (dodać do statku czy nie?)

    - myśliwce/kapsuły ewakuacyjne na czarną godzinę,

    - mapa galaktyki,

    - zasilanie (panele słoneczne?)

    - dodatkowe gadżety, np. wirnik do lotów pod wodą, spadochrony, poduszki po wietrzne itp,

    - szczelność statku (w próżnie nieszczelnym statkiem? @_@)

    - odtwarzacz DVD, lodówka, toster, co tylko przyjdzie do głowy

    - toaleta koniecznie!

    dałem trochę pomysłów, na nich najlepiej się skupić ale dobre pomysły mile widziane ;]

    opisywać poczynania szczegółowo, róbmy ten statek! ;]

    good luck boyz ;]


  8. <wziął miecz, włączył go>

    - Dzięki.

    <podszedł do Predzia, i chlasnął go mieczem po ramieniu. To samo zrobił z pozostałymi>

    - Rozwaliłem nadajniki. Teraz nie wiedzą gdzie jesteśmy. Dobra, to do roboty.

    <wyciął kawał blachy ze zbroi mieczem, i położył to na ziemi. Ciął dalej, i zdobywał coraz więcej blachy. Gdy skończył, było tego baaardzo wiele. Zaczął spawać to mieczem i mocą>

    - Nie przesadzaj, że tak mało masz mocy, James. Wszyscy jesteśmy słabi, ale nie aż tak.

    <po jakimś czasie blacha zaczęła przypominać coś na styl kadłuba statku>

    - Jest dość duże. pomieścimy się wszyscy spokojnie.

    <zostawił to, i wyrżnął komputerki z pancerzów potworów. Zaczął majstrować, łączyć procesory itd>

    - Postaram się zrobić komputer pokładowy.

    ______________________________________

    Teraz dajemy upust wyobraźni, i robimy statek. Dajemy co chcemy, od napędu przez fotele po wieżyczki strzelnicze, oczywiście mając na uwadze pancerze predziów. Trza zrobić porządny statek. I pytanie - czy wracamy do domu, czy kontynuujemy questa po zbudowaniu statku?

    I bez przesady, żeby mocy nie starczyło na miecz? Jesteśmy słabi, na tyle, że mamy ok. 10% mocy, czyli z pokaźnych wulkanów ostają nam się 20m wulkaniki. To niewiele, ale nie skrajnie mało! Nie ograniczajmy się aż tak!


  9. <wyskoczył z kieszeni, i złapał miecz>

    - Dzięki.

    <włączył miecz świetlny, podskoczył i wbił go w zbroję Predzia. Zaczął biec z mieczem w zbroi, tnąc ciągle przeciwnika. Zatoczył koło, po czym wywalił koło które wywiercił ze zbroi, przymierzył się i wbił miecz w brzuch przeciwnika. Zaczął machać mieczem z dużą szybkością, i wdrażał się w ten sposób wgłąb znanym już sposobem. Po chwili Predzio padł, a kot wyszedł przez mózg cały w śluzie>

    - Dopiero kiedy się z tego umyłem.

    <otrzepał się>

    - Dobra...

    <poszedł do Jamesa>

    - Jakbyś mógł zrobić mi jeden czerwony. Zapłacę ci. Tymi niebieskimi dziwnie mi się walczy. Aż się nie chce zabijać tych biednych... Co ja gadam? Zabierz to.

    <oddaje miecz Jamesowi>

    - Uff. Dobrze czuć się w pełni złym, mueheheheheh!


  10. <cofa rękę, wstaje>

    - Tak, jeszcze chciałem miecz. Dzięki.

    <podskoczył do góry, i w ziemię wbiło się ostrze niewidzialnego Predatora>

    - Nie mam dokąd uciec...

    <padł na glebę gdy ostrze minęło go o milimetry. Złapał się ręki potwora, a ten zaczął ją machać. Wystrzeliło Bajcurusa, i walnęło nim o jakiś pniak. Szybko się podniósł, ale trzech Predatorów to było za duzo jak na niego. Potwór rzucił się żeby zdeptać kota, ale Nina kucając na konarze wypaliła snajpą pneumatyczną w łeb Predziowi. Kula mocno naruszyła strukturę zbroi, i pozwoliła na odwrócenie uwagi jednego z przeciwników. Kot nie próżnował - Wskoczył na nogę jednego, przeskoczył na drugiego i wspiął się po torsie. Koleżka Predzia nr. 2 postanowił pomóc pobratymcowi, i chlasnął go po brzuchu, rozpruwając zbroję. Bajcurus by oberwał, gdyby Nina nie doładowała snajpy i nie urżnęła kilku palców predzia. Kot wkurzył się, wyjął uzika i nóż, i zaczął wspinać się po potworze wbijając mu nóż w zbroję i jednocześnie prując z uzika do innych. Jednak predatorzy nie byli towarzyskimi osobnikami - rzucili się na pobratymca, siekąc go w nadziei załatwienia kota, który wśliznął się do kieszeni potwora i czekał, ąż ten zarżnie drugiego. Nina doładowała snajperkę na maksa, wycelowała, i wypaliła pociskiem pneumatycznym. Kula przewierciła się przez szybkę, przez głowę, i pancerz, i wyleciała tyłem. Został jeden, który jednak był inny niż wszystkie - był bardziej opancerzony, zbroja nie krępowała mu ruchów i miał bronie dystansowe. Z kotem w kieszeni zaczął szukać Niny, która zeszła z drzewa aby nie narażać przyjaciół. Z kieszeni Predzia wyjrzał kot, i popatrzył na Jamesa>

    - Dasz mi ten miecz?

    <rzekł myślami, i czekał>

    ______________________________________________

    Nawet mi nie przypominaj jak byłem dobry...

    Na szczęście niedługo to trwało ;]

    Było mi dać miecz ;P


  11. - Nie... Zaskoczyłem go. Inni znajdą ciało prędzej czy później, i będą przygotowani. Miałem po prostu farta. I trochę mnie wkurzył...

    <podszedł do ramienia potwora, i otworzył niewielki komputerek>

    - Z tego może być komputer pokładowy do statku.

    <wprowadził dane, mówiąc>

    - Hm. Musimy stąd spadać. Uaktywnił się nadajnik, ktory pokaże nasze lokacje jak się nie oddalimy. Potem można powrócić, o ile go nie pochowają. Ataki w nocy to zły pomysł, on widzi w podczerwieni

    <pokazuje moduł podczerwieniowy>

    - I reaguje na gorąco. Skafander pozwala mu na niewidzialność... Jesteśmy bez szans. Łapmy to, co trzeba, i wiejmy. Znajdźmy jakieś miejsce do ukrycia się, wykorzystajmy jego bronie i liczmy na zwycięstwo. Mogę na chwilę miecz żeby urżnąć to żelastwo, James?

    _____________________________

    :( że też w was żadnego entuzjazmu nie wzbudziło jak ktoś tak mały zabił takiego potwora :(

    nie opłaca się nawet starać to opisać.

    anyway... łapmy rzeczy i spadajmy, bo inni nadchodzą.


  12. <kot leciał, i nagle ptak drgnął i zaczął spadać>

    *** radzę nie jeść/ pić podczas czytania waki ;]***

    ***a jeśli zignorujecie ostrzeżenie - życzę smacznego ;] ***

    - Myśliwi!!!

    <puścil zwierzę, i poddał się powietrzu. Myślał, co zrobić. Ostatecznie zmienił się w ważkę, i przemknął centymetry od ziemi>

    - RRRR.... Zabiję...

    <przyspieszył, wymijając liście, aż ujrzał obcego z jakąś bronią. Przysiadł mu na ramieniu, i zmienił się w człowieka. Wyjął nóż oraz granat, i powoli zbliżył się do czegoś na styl głowy. Obcy był w pancerzu i kasku. Ogólnie - przypominał Predatora. Kot nie oglądał tych filmów, i nie wiedział w co się pakuje. Zbliżył się do kasku, i powoli wbił w kask nóż. Podważył, i coś lekko strzeliło. Kilka chwil mocowania później, kot się zirytował>

    - GIŃ

    <powiększył swoją prawą rękę czterokrotnie i zmienił w szare złoto, po czym z całej siły wrąbał ją w szybkę kasku, wybijając ją i raniąc ryj Predatora odłamkami. To jednak kotu nie wystarczyło. Bajcurus wskoczył do skafandra potwora, wbił mu nóż w skórę na gardle, podciągnął się na nim, odbezpieczył granat i wepchnął go potworowi do gęby. Wybuch oderwał pół dolnej szczęki. Kot zsunął się niżej, i wbił się w brzuch, podczas gdy potwór zaczął się miotać i atakować własny pancerz. Bajcurus powiększył swoją rękę, rozgrzał ją mocą do temp. 10 000 stopni, i przyłożył ją Predziowi do brzucha. Stal stopiła skórę, a kot zagłębił się wgłąb brzucha potwora. Predator odrąbał sobie pancerz, ale kot był już w "środku" i przebijał się w górę. Tego potworowi było zbyt wiele. Zaczął wbijać sobie pazury w brzuch i wyrywać mięcho kawałami. Kot był już w klatce piersiowej, przebił się przez płuco i "jechał" dalej. Potwór padł na ziemię, a Bajcurus wywiercił się przez oko, cały w zielonym śluzie, i wyszedł na zewnątrz>

    - Zirytował mnie.

    <otrzepał się z glutów na twarzy, i przysiadł na kamieniu, wyczerpany przez niewiekli choć długotrwały użytek mocy>

    - Jesteście wszyscy? Ekhu. to słuchajcie. To miejsce jest dla nas nieprzyjazne. Ale popatrcie. Ten tu kolo miał integralny kostium z metalu i elektroniki. Jeśli połączymy siły, zbudujemy statek lub teleporter. Kto jest za statkiem, a kto za teleporterem?

    <patrzy>

    - Na teleporter trzeba by ich załatwić kilku więcej. Moze trzech. Na statek jeden więcej, moze... półtora <uśmiechnął się złowieszczo>

    - Więc jak?


  13. <kot unosi rękę, i ładny ptak posłusznie przylatuje na ziemię>

    - Jak to co? Musimy znaleźć jakąś cywilizację rozumną, i z nimi pogadać. Tyle.

    <wchodzi na ptaka>

    - Reszta do nas dołączy.

    <podlatuje do góry, i wzlatuje ponad korony wielkich drzew. Wyjrzał>

    - Jest coś tu po prawej, ale podróż tam trochę zajmie. Musimy się zebrać, i tam polecieć. Jazda, ptaku!

    <ptak zamachał skrzydłami, i ruszył. Nina tymczasem Puściła się biegiem po drzewie, odbiła się od niego i czepiła konaru. Wdrapała się tam, i ujrzała wiewiórkę. Lekko spowolniła ją w czasie, i wskoczyła na nią. Czepiła się miękkiego futra, i puściła czas standardowo. Wiewióra pognała po drzewach za kotem>

    ___________________________________

    Bez przesady. OA nie należy do mnie. Quest jest uniwersalny, każdy może dodać coś od siebie i nie należy na mnie czekać. Liczy się dobra zabawa. Jeśłi kto ma pomysł, żeby dodać trochę zabawy, to śmiało! Przecież questy na tym polegaja - żeby dobrze się bawić, a nie siedzieć.


  14. - Hm... Właściwie...

    <podszedł do Solariona, i wyjął mu z pokrowca na miecz laskę dynamitu, oraz odczepił lepką bombę>

    - Jeszcze się wstrzymam z zaczepianiem cię.

    <popatrzył na ptaka>

    - Posłuszny jesteś... Mi.

    <powiedział do Solara>

    - Jestem panem zwierząt i ich królem. Hm, ale ten pająk miał mnie w d... paszczy. Hm. Muszę popracować nad moim autorytetem.

    <spojrzał w niebo>

    - Ej, wy tam z piekła, podwieźcie mnie na czubek drzewa!

    - Spadaj! Zgiń tam na tej wyspie!

    - Hm. Serio muszę popracować nad tym, jak mnie poddani postrzegają. Wiem, co zrobię. Po prostu zabiję ich wszystkich...


  15. Tu jest tak, że jak mamy dobry pretekst do powrotu to wracamy. A jak nie, to siedzimy w niebie/piekle/czyśccu, i po jakimś czasie wychodzimy. Tyle.

    A bana jednego miałem za zbluzganie Smugiego. :dry:

    Ale się zreformowałem. Teraz takiego głupstwa nie popełnię więcej -_-

    Tak czy siak - śpij z jednym okiem otwartym ;>

    A co do śmierci hucznej i epickiej - wkurz kota. Tyle wystarczy.


  16. Inni tak nie pisali, a ja jestem nienormalny, bo was leczę, zamiast dać wam umrzeć. =/

    E, Tytok, nie płacz ;]

    Poza tym - dobrze, że jest w końcu jakiś doktor. (to komplement, ciesz się!)

    ciebie zaraz opatrzę

    Nie mnie, tylko moją postać! MUAH!

    leczę was w try miga. Chyba, że wolicie siedzieć całymi dniami w szpitalu. Nocami też.

    Nie... Dobry pomysł. Rany mogą goić się szybko, ale tylko gdy się kto nimi trochę zajmie. Może tak być?

    Jak będziemy głodni, to ją powiększę, i ją zjemy.

    Właśnie poszedł wątek surwiwala :dry: Baj baj mascara (<>/<>)

    Ech. :dry:

    Co do Wieśka - to on będzie takim pałacowym "waflem". Czyli będzie sprzątał, gotował, podawał drinki, usługiwał i robił za źródło informacji o świecie. Tak się do czegoś przyda, i nie tylko ja będę nim pisał. Bo chyba fajnie mieć własnego wafla, ha? :wink: Może tak być?

    Ale to jak wrócimy z questa.

    I Cruadin, to tylko gra :huh:

    Nie bierz tego tak do siebie. A kota nie zmienię i tak, więc to próżny trud :rolleyes:


  17. <podnosi rękę. Widać, że trzyma kieł pająka>

    - Wyjąłem sobie z brzucha. Uch. Dzięki, Tytokusie. Wiszę ci piwo.

    <poklepał Tytokusa po zdrowym ramieniu, i obrócił się na drugi bok. dźwignął się i kucnął, po czym wstał i lekko się zachwiał>

    - Uch.. To wszystko przez nią! Gdyby się wysiliła, by nas wysłała do domu!

    <chciał kopnąć nieprzytomną Ninę, ona okazała się jednak wystarczająco przytomna żeby złapać za nogę Neo i wywrócić go na ziemię>

    - Ekhu, ekhu... Uważaj, co robisz.

    <przysiadła>

    - Ech... Może on miał rację. Może mogłabym dać z siebie więcej. Ale.. to oddalenie od naszej planety... Umarłabym. Teraz przynajmniej żyjemy. Ech... Przepraszam.

    <wstaje, Neo także>

    - Wyczuwam...

    <uniosła rękę>

    - Nie wyczuwam anomalii. To miejsce jest... Normalne.

    <opuściła rękę, i czepiła się mlecza. Zgrabnie wdrapała się na jego czubek>

    - To nie my jesteśmy mali. To planeta jest taka wielka. Hm.

    <popatrzyła po okolicy>

    - Musimy zdobyć jakiś środek transportu. Tylko jaki...

    <złapała za kilka "spadochronów" z mlecza, i łagodnie opadła na dół. Puściła nasiona>

    - Potrzebujemy środka transportu.

    <słychać było ćwierkanie z drzewa>

    - Ptaki.


  18. Musimy pamiętać że mamy słabe moce, jesteśmy bardzo daleko od naszych planet. Przyzwanie zwierzęcia to trudna sprawa. Nina dała z siebie wszystko (żeby questa ruszyć) a teraz leży zemdlona, więc wiecie. A kot jest przecie panem zwierząt, a pająk go miał w d... w gębie.

    Podsumowując - mamy słabą moc. Dlatego m. in. nie możemy się powiększyć ;]

    Chcecie się dowiedzieć o naszej małości - odkryjcie SPOILER. Ale stracicie niespodziankę...

    Tak naprawdę jesteśmy normalni, tylko planeta jest ogromna. Musimy zbudować statek. A to proste nie będzie ;]


  19. - To ta firma. Znaleźlibyśmy się w takiej sytuacji i tak. To nie moja wina. A jeśli jeszcze który tak twierdzi, to niech no tu podejdzie i powie mi to w twarz!!

    <lekko podenerwowany machnął ręką>

    - Jeśli nie macie mi więcej do zarzucenia, to musimy się jakoś z tego wydostać. O ile dobrze myślę, to...

    <nie zdążył dokończyć, bo wyskoczył na niego wielki (jak na ich rozmiary) pająk, i obnażył kły jadowe. Kot złapał się kła, który nie był taki ostry w jego rozmiarach. Poleciał jad>

    - AAARRRGGGHHH!!!!

    <puścił się kła, i przepaloną przez kwas ręką złapał się jednej z bardzo szybko przebierających nóg. Sześć oczu spojrzało na Pympa, i rzuciło się na niego. Kot tymczasem puścił się, przetoczył, i wyjął pistolet>

    - KŁY PRECZ OD MOJEGO BRATA!

    <wypalił cały magazynek w odwłok owada, i można było zaobserwować białą maź na styl krwi. Dziurki po kulach jednak były niewielkie. Wystarczające, żeby odwrócić uwagę pająka>

    - Ups. Z drugiej strony...

    <pająk dopadł kota, i wbił mu kły w brzuch i zaczął pompować jad. Nagle słychać było huk, i ciało owada wzdrygnęło, ten wywrócił się i podwinął nogi. Widać było dziurę w brzuchu>

    - Ąłła...

    <kot wyrzucił zawleczkę od granata, i dźwignął się na nogi>

    - Zeżarł tego granata, buechecheche....

    <wywrócił się. Widać było dwie dziury w brzuchu, wywiercone przez kły i wypalone przez jad>

    - Ał....


  20. - Gdybym się nie zatrzymał wszyscy byśmy zginęli. tak czy siak, dzięki za podwózkę.

    <wyjmuje kulkę z teleportem>

    - Musimy się wszyscy zebrać w jednym miejscu. To teleport obszarowy, zabiera ze sobą istoty rozumne w obrębie 5m. Stańmy więc jakoś w grupie.

    <zaczęli się ustawiać, i wszyscy znaleźli się w kółku>

    - Nikogo nie brakuje? Został Ravenos, ale on mówił że jest tu na wakacjach. James, jedziesz z nami? Jeśli tak, to stań tu. OK.

    <naciska przycisk>

    - Na osiedle bogów.

    <kulka wystrzeliła do góry, i otoczyła bogów jakąś barierą. Wszystko zaczęło wirować, bariera, dotąd przezroczysta, nabierała barwy. Coraz bardziej czarna. Nagle wszystko pociemniało, i dało się słychać dźwięk. Oto podróżują przez czasoprzestrzeń. I nagle...>

    PFFFFFFfffff......

    <teleporter się popsuł. Wiadomo to było, bo zaświecił się na czerwono i wyświetlił napis "do widzenia ślepa Gienia", i szarpnęło kokpitem. Bogowie byli w próżni, a to się otwierało. Nabierało przezroczystości>

    - NIE!

    <Nina skupiła się, i najmocniej jak mogła użyła swojej mocy. Wygenerowała tunel czasoprzestrzenny w który wpadła kapsuła. Bogami zatrzęsło, w mgnieniu oka przemierzali setki tysięcy lat świetlnych. W końcu wypadli przez czarną dziurę, ciągle pędząc jak co niemiara. Ninie poszła krew przez nos, ale utrzymała się jeszcze chwilę. Spowolniła czas, i pozwoliła kapsule ustabilizować prędkość. Nagle zaczęło jaśnieć; kapsuła robiła się przezroczysta. Nina gdy tylko ujrzała gdzie jest, rzuciła się na prawą stronę, i zmieniła tor lotu. Zaczęli spadać w atmosferę, a kapsułą zniknęła. Bogowie zaczęli spadać, a do ziemi 10 kilometrów. Tym bardziej, że tak wysoko nie było powietrza. Na szczęście spadali szybko, i gdy osiągnęli 5km to mogli już oddychać. Wszyscy by poumierali, ale wpadli do kałuży. Tak, Przeżyli dzięki kałuży. Kot pierwszy wyszedł na brzeg, trzymając nieprzytomną Ninę. Ułożył ją na ziemi, i spojrzał po okolicy>

    - Hmm. Coś mi tu nie pasi.

    <podszedł do źdźbła trawy, i nagiął je. Wszedł na nie, i powoli zaczął wspinać się w górę. Gdy był na czubku, orzekł>

    - Jesteśmy mniejsi.

    <to prawda. Byli teraz jakieś 3cm wielkości. Kot zeskoczył z trawy>

    - Teraz to mamy kłopot. Wolałbym umrzeć. Ta durna dziewczyna nas ocaliła, i teraz jesteśmy mali. Co ca szwindel z tego teleportera!

    <pogroził pięścią>

    ________________________________

    Tytok, ty masz patronat miniaturyzacji, ale nas nie możesz powiększyć. Nie próbuj popsuć questa ;]


  21. <motor kota wyskoczył, i wjechał na półkę skalną>

    - Skręćcie w prawo za klifem, ja ich zatrzymam. Potem spróbuję was dogonić.

    <wyskoczył motorem, i bogowie dali ostro w prawo. Kot zlazł z motoru, i wyjął uziki. Szybko ściągał nadjeżdżających pojedynczymi strzałami. Tak zdjął może z ośmiu gości, gdy skończyły mu się magazynki. Odrzucił pistolety, i złapał za nóż. Gdy przejeżdżał kolejny motor, kot urżnął jeźdźca, i złapał za jego broń. Wskoczył na swój motor, i pojechał. W pościgu zostały tylko dwa motory i jeden wyładowany po brzegi dżip. Nikt więcej się nie odważył jechać na bogów. Kot siedział na motorku, z glocka zdjął motor wroga, i dał gazu. Zaczęli pruć z dżipa kałachami. Motor kota, który widocznie przeciekał paliwo, dostał teraz w oponę. Kot stracił panowanie nad pojazdem, i wywrócił się. Spojrzał na oddalających się bogów, i wstał. Miał pięć naboi, a dżip liczył siedem osób. Nadjeżdżali od przodu, i od tyłu motor. Kot stał, i czekał. Z dżipa wychylił się jakiś człowiek, i zaczął strzelać. Kot ściągnął go jednym strzałem. Za jego plecami motor z jeźdźcem. Kot podskoczył, i dżip w pełnym pędzie rąbnął w motor. W locie Bajcurus wymierzył, i wystrzelił w kanister z benzyną zamontowany na tyle dżipa. Eksplozja rzuciła kotem o ścianę klifu. Ten wstał, i powiedział myślami do bogów>

    - Zabiliśmy ich. Zabierzcie mnie stąd.

×
×
  • Utwórz nowe...