Skocz do zawartości

pkacz

Forumowicze
  • Zawartość

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez pkacz


  1. Na allegro i w sklepach internetowych pełno jest teraz klawiatur z adnotacją "dla graczy". Ja natomiast muszę sprawić sobie nową klawiaturę do pracy i zastanawiam się, czy kupić taką jak mam czy też moze znajdę coś fajnego wśród nowości...

    Wymagania: Wytrzymała, bardzo szybka, wygodna, niski skok, cicha, standardowy rozkład (Ctrl, Alt, numeryczna i kursory na swoich miejscach).

    Nie zależy mi na przyciskach multimedialnych, podświetleniach i innych tego typu pierdołkach. Natomiast miłym dodatkiem byłby port USB, bym nie musiał się zginać pod biurko by wpiąć "pendraczka" jak mawia mój potomek :)

    Żeby ułatwić wam pomoc, powiem, że obecnie korzystam z BTC 6300C i jestem bardzo zadowolony, ale przy przebiegach rzędu 400 - 500 tyś znaków miesięcznie (sama praca, nie licząc grania, surfowania, forumowania itp.) po 2 latach zaczyna piskać a i spacja i alty nie współpracują juz tak chętnie jak dawniej.

    Cena do 100 PLN, choć za jakieś super cudo, które co drugi znak będzie wstawiało za mnie mogę dać 2-3x tyle.

    Szczególnie liczę na wypowiedzi osób, które jak ja pracują przy kompie i dużo biegają palcami po klawiszach...

    Z góry dziękuję za sugestie!


  2. Jedno tylko sprostowanie odnośnie mojego wcześniejszego postu, gdzie pisałem właśnie, iż remedium na zakwasy jest trening. Nie miałem tu na myśli rozwiązania doraźnego, ale długofalowego. Tj. kolejny trening danej grupy robisz, gdy zdąży odpocząć, lecz za każdym następnym razem ból będzie mniejszy. Ogólnie rzecz biorąc osoba ćwicząca regularnie nie ma zwykle tak dużych problemów z zakwasami, jak początkujący.

    Teraz to inna rozmowa. Zjawisko o którym piszesz występuje z wielu powodów, wśród których warto wymienić stopniowe przyzwyczajanie się mięśni do wysiłku i usprawnianie procesu wydalania kwasu mlegowego z mięśni.

    Czy mógłbyś napisać coś więcej o tym, czym się zajmujesz? Pracujesz w firmie Animal? Bardzo lubię klimat, jaki marketingowcy tworzą wokół tej marki - niektóre ich reklamy to niemalże swoisty rodzaj sztuki.

    Miło mi, że się podoba, choć ja mam przy tym rolę odtwórczą, bo tylko staram się przełożyć klimat oryginału na polski :)

    Mam przyjemnosć pracować dla firmy Fitness Authority, autoryzowanego dystrybutora produktów kilkunastu zagranicznych firm suplementacyjnych w tym Universal Nutrition a wiec i linii Animal, o kórej wspominasz. Odpowiadam za tłumaczenia z jezyka angielskiego na polski i odwrotnie, co w tej chwili obejmuje głównie polska edycję magazynu Muscular Development oraz artykuły na stronę animalpak.pl (jeśli lubisz klimat Animala - polecam). Czasem dochodzą do tego dodatkowe fuchy jak seminaria czy obsługa gości zagranicznych, np. http://musculardevelopment.pl/galeria-zdje...ecie,2,262.html od lewej: Joe Ladnier, wielokrotny mistrz świata w trójboju siłowym, ja, Flex Wheeler, jeden z najlepszych kulturystów w historii, Arek Szyderski, wicemistrz świata amatorów 2008 w kategorii +100, Vinnie Galanti, wówczas zawodnik NPC, obecnie IFBB PRO, Radek Słodkiewicz, wielokrotny medalista mistrostw świata amatorów, Evan Centopani IFBB PRO, zwycięzca New York Pro 2009. Na tym zdjęciu dziwna dla mnie sytuacja, przy wadze przeszło 100 kg byłem najmniejszy przy stole :D

    EDIT

    Sam również siedzę w temacie treningów i sportów siłowych niejako "zawodowo" - tata był kiedyś sportowcem, od dłuższego czasu pracuje jako trener (trójbój siłowy, ciężary, strongwoman, strongman). Siłownia i imprezy sportowe to trochę nasz "rodzinny interes". 29 sierpnia zapraszam do Malborka na Mistrzostwa Polski Strongman. :)

    Akurat środowisko Strongman jest mi dość obce, choć Malbork to niewątpliwie jego stolica w Polsce :) Możesz podać nazwisko Taty, może znam...

    Jeszcze jedno - kiedyś mój kolega ze studiów wspominał, że jego brat zajmuje się tłumaczeniem magazynów kulturystycznych... Nie masz może rodziny na Politechnice Gdańskiej? :)

    Niestety...


  3. To mój pierwszy post na tym forum, do tej pory zajmowałem się czytaniem (tak CDA od przeszło 11 lat jaki i od kilku miesięcy forum), ale skoro już się zarejestrowałem i znalazłem temat, którym zajmuję się w pewien sposób zawodowo to się wypowiem :)

    Otóż, odpowiedź na pytanie: "Ćwiczyć czy nie ćwiczyć?" jest bardzo prosta... Oczywiście ćwiczyc! Ale z głową.

    W wypowiedziach przedmówców nie mogę przede wszystkim zgodzić się z tym, żę na zakwasy najlepszym sposobem jest więcej treningu. Twierdzenie to jest prawdą tylko gdy pragniesz dramatycznie ZMNIEJSZYĆ ilość tkanki mięśniowej dzięki procesowi zwanemu katabolizmem. Niezbedne jest tu kilka słów teorii...

    Otóż przyrost masy mięśniowej wynika z pewnego cyklu: trening - regeneracja - nadkompensacja. W wyniku treningu siłowego włókna mięśniowe ulegają mikrourazom. Po zakończeniu treningu następuje faza regeneracji, w której owe mikrourazy zostają zaleczone, a następnie, w czasie nadkompensacji włókna mięśniowe zostają rozbudowane. Nadkompensacja jest formą adaptacji organizmu do wysiłku, kóremu jest poddawany. Jak wiec można wywnioskować, mieśnie rosną gdy a) trenujemy i to ciężko, b) po treningu dajemy organizmowi odpocząć i odpowiednio go dokarmiamy - białko jest tu szczególnie ważne, gdyz składa się z aminokwasów, które później organizm wykorzystuje do budowania mięśni. Dlatego też optymalny rozwój mięśni następuje gdy mamy swoisty trójkąt: trening - dieta (przy czym nie rozumiana w potocznym znaczeniu jako sposób odżywiania się pozwalajacy schudnąć, ale jako przemyślany i kontrolowany sposób dostarczania organizmowi niezbędnych składników odzywczych w określonych ilościach) - odpoczynek.

    Wracając do zakwasów. W wyniku treningu w naszych mięśniach odkłada się tzw. kwas mlekowy, będący produktem ubocznym reakcji chemicznych zachodzących w pracujacych mieśniach. Już samo to pozwala zrozumieć, że leczenie klina klinem tu nie pomoże, gdyż spowoduje jedynie narastanie ilości szkodliwych substancji. Organizm potrzebuje czasu by wydalić kwas mlekowy z mięśni i można mu w tym pomóc tak jak pisał kolega Cardinal, łagodnymi ćwiczeniami danej grupy mięśniowej, które dzięki polepszeniu ukrwienia a co za tym idzie natlenienia mięśni przyspiesza proces usuwania mleczanów i przynosi ulgę. Tak więc po pierwsze, zakwasom trzeba dać czas i nie robić na przykład codziennie treningu bicepsów. Po drugie, zakwasy mogą potrwać dobę, półtorej - wszystko ponadto to znak, że ktoś bardzo przecenił możliwości swego organizmu, przeciążył go i de facto trening może uznać za zmarnowany...

    Może tyle starczy jak na pierwszy post. Mam nadzieję, że nie zostanie on odebrany jako próba popisywania się czy też mądrzenia kogoś nowego na forum. Na to jestem juz trochę za stary. Po prostu z racji wykonywanej pracy (jestem szefem działu tłumaczeń w firmie zajmującej sie sprzedażą odżywek kulturystycznych i wydawaniem czasopism o tematyce kuturystycznej) obracam się w środowisku kulturystycznym, mam przyjaciół wśród zawodowych kulturystów a i sam też ćwiczę od kilku lat, prowadząc stałą walkę z nadwagą więc pewną wiedzą posiadam. ;) Dlatego też chętnie udzielałbym się dalej w niniejszym temacie, gdyż mi pozwoliłoby to na aklimatyzację a i forum myślę wzbogaciłoby się w tym wąskim wycinku.

    Osoby chcące dowiedzieć się więcej na temat kulturystyki i treningów na siłowni zapraszam na "moje" forum firmowe: http://animalpak.pl/forum/index.php

    EDIT: Pozwolę sobie jeszcze dodać coś do postu Cardinala, który pojawił się gdy ja pisałem swój. Cardinal wyraźnie wie o co w tym chodzi i dlatego osoba chcąca zacząć poważne treningi powinna jego post dokładnie przeczytać. Ja dodam tylko coś do tych aerobów. Otóż w każdej z wymienionych przez Cardinala form ruchu ważny jest jeden czynnik, aby organizm módł spalać pokłady tłuszczu. Jest nim tętno w trakcie wykonywania ćwiczenia. Idealne tętno do spalania (oksydacji) tłuszczu liczymy według wzoru: 220 - wiek ćwiczącego * 0.60-0.65. Poniżej tego tętna aeroby tracą na skuteczności, powyżej zmęczenie nie pozwoli wykonywać ich na tyle długo by zacząć spalać tłuszcz. Informacja o tym, żę organizm zaczyna spalać tłuszcz dopiero po 20-30 minutach jest jak najbardziej prawidłowa, należy jednak wziąć pod uwagę, zę osoba bardzo otyła nie powinna z początku ćwiczyć aż tak długo, ale wydłużać czas trwania aerobów stopniowo, tak by przyzwyczaić układ sercowo naczyniowy i oddechowy do nowych wymagań, czyli innymi słowy nabrać kondycji. Co więcej - tętno powinno być w miare stałe, co oznacza że powinniśmy biec w tym samym tempie, płynąć bez przerw, lub też bez przerwy pedałować. Dlatego też prawidłowe optymalne aeroby można przeprowadzić praktycznie tylko na siłowni. Rekreacja na świeżym powietrzu jest przyjemna, ale daleka od optymalnej. I jeszcze jedno. Bieganie jest generalnie nie zdrowe, zwłaszcza dla kręgosłupa, bioder i kolan. Lepszy jest szybki marsz. Jeśli jednak ktoś już musi biegać, to niech chociaż kupi buty do biegania i stara się biegać po trawiw lub w terenie, ostatecznie po asfalcie - kostka brukowa i chodniki to zabójcy kolan...

    Nie zgodzę się też co do ćwiczeń brzucha. Brzuszki są może nie tyle bezużyteczne, co skrajnie niebezpieczne, gdyż jak nic innego obciążają lędźwiowy odcinek kręgosłupa. Początkujacy powinni zastąpić je dwoma ćwiczeniami: Spięciami brzucha - czyli unosimy górną część ciała nad podłogę NIE ODRYWAJĄC LĘDŹWI OD PODŁOGI i wznosami nóg - unosimy leciutko ugięte nogi do kąta 45 stopni i powoli opuszczamy tak by znalazły się tuż bnad ziemią po czym wracamy do pozycji wyjściowej. Pamiętamy by brzuch trzymać wciagnięty w czasie tych ćwiczeń. Dla osoby początkujacej wspomniana tu tzw. Szóstka Wiedera jest bez sensu. To bardzo wymagajaca metoda gwałtownego rozwoju mięśni brzucha, która po pierwsze wymaga dobrej znajomości swego organizmu i kontroli nad mięsniami, po drugie widoczne efekty daje tylko u osób mocno odtłuszczonych. I tu dochodzimy do najważniejszego. Otóż żadne ćwiczenia mięśni brzucha nie dadzą efektu tzw. kratki na brzuchu! To można osiągnąć tylko poprzez obniżenie ilości tłuszczu w organizmie za pomocą aerobów i diety. tak więc strzelanie po 100 brzuszków w serii absolutnie nic nie da, gdyż mieśnie oczywiście urosną i ukształtuja się, ale i tak pozostaną ukryte pod tłuszczykiem :)

×
×
  • Utwórz nowe...