To mój pierwszy post na tym forum, do tej pory zajmowałem się czytaniem (tak CDA od przeszło 11 lat jaki i od kilku miesięcy forum), ale skoro już się zarejestrowałem i znalazłem temat, którym zajmuję się w pewien sposób zawodowo to się wypowiem
Otóż, odpowiedź na pytanie: "Ćwiczyć czy nie ćwiczyć?" jest bardzo prosta... Oczywiście ćwiczyc! Ale z głową.
W wypowiedziach przedmówców nie mogę przede wszystkim zgodzić się z tym, żę na zakwasy najlepszym sposobem jest więcej treningu. Twierdzenie to jest prawdą tylko gdy pragniesz dramatycznie ZMNIEJSZYĆ ilość tkanki mięśniowej dzięki procesowi zwanemu katabolizmem. Niezbedne jest tu kilka słów teorii...
Otóż przyrost masy mięśniowej wynika z pewnego cyklu: trening - regeneracja - nadkompensacja. W wyniku treningu siłowego włókna mięśniowe ulegają mikrourazom. Po zakończeniu treningu następuje faza regeneracji, w której owe mikrourazy zostają zaleczone, a następnie, w czasie nadkompensacji włókna mięśniowe zostają rozbudowane. Nadkompensacja jest formą adaptacji organizmu do wysiłku, kóremu jest poddawany. Jak wiec można wywnioskować, mieśnie rosną gdy a) trenujemy i to ciężko, b) po treningu dajemy organizmowi odpocząć i odpowiednio go dokarmiamy - białko jest tu szczególnie ważne, gdyz składa się z aminokwasów, które później organizm wykorzystuje do budowania mięśni. Dlatego też optymalny rozwój mięśni następuje gdy mamy swoisty trójkąt: trening - dieta (przy czym nie rozumiana w potocznym znaczeniu jako sposób odżywiania się pozwalajacy schudnąć, ale jako przemyślany i kontrolowany sposób dostarczania organizmowi niezbędnych składników odzywczych w określonych ilościach) - odpoczynek.
Wracając do zakwasów. W wyniku treningu w naszych mięśniach odkłada się tzw. kwas mlekowy, będący produktem ubocznym reakcji chemicznych zachodzących w pracujacych mieśniach. Już samo to pozwala zrozumieć, że leczenie klina klinem tu nie pomoże, gdyż spowoduje jedynie narastanie ilości szkodliwych substancji. Organizm potrzebuje czasu by wydalić kwas mlekowy z mięśni i można mu w tym pomóc tak jak pisał kolega Cardinal, łagodnymi ćwiczeniami danej grupy mięśniowej, które dzięki polepszeniu ukrwienia a co za tym idzie natlenienia mięśni przyspiesza proces usuwania mleczanów i przynosi ulgę. Tak więc po pierwsze, zakwasom trzeba dać czas i nie robić na przykład codziennie treningu bicepsów. Po drugie, zakwasy mogą potrwać dobę, półtorej - wszystko ponadto to znak, że ktoś bardzo przecenił możliwości swego organizmu, przeciążył go i de facto trening może uznać za zmarnowany...
Może tyle starczy jak na pierwszy post. Mam nadzieję, że nie zostanie on odebrany jako próba popisywania się czy też mądrzenia kogoś nowego na forum. Na to jestem juz trochę za stary. Po prostu z racji wykonywanej pracy (jestem szefem działu tłumaczeń w firmie zajmującej sie sprzedażą odżywek kulturystycznych i wydawaniem czasopism o tematyce kuturystycznej) obracam się w środowisku kulturystycznym, mam przyjaciół wśród zawodowych kulturystów a i sam też ćwiczę od kilku lat, prowadząc stałą walkę z nadwagą więc pewną wiedzą posiadam. Dlatego też chętnie udzielałbym się dalej w niniejszym temacie, gdyż mi pozwoliłoby to na aklimatyzację a i forum myślę wzbogaciłoby się w tym wąskim wycinku.
Osoby chcące dowiedzieć się więcej na temat kulturystyki i treningów na siłowni zapraszam na "moje" forum firmowe: http://animalpak.pl/forum/index.php
EDIT: Pozwolę sobie jeszcze dodać coś do postu Cardinala, który pojawił się gdy ja pisałem swój. Cardinal wyraźnie wie o co w tym chodzi i dlatego osoba chcąca zacząć poważne treningi powinna jego post dokładnie przeczytać. Ja dodam tylko coś do tych aerobów. Otóż w każdej z wymienionych przez Cardinala form ruchu ważny jest jeden czynnik, aby organizm módł spalać pokłady tłuszczu. Jest nim tętno w trakcie wykonywania ćwiczenia. Idealne tętno do spalania (oksydacji) tłuszczu liczymy według wzoru: 220 - wiek ćwiczącego * 0.60-0.65. Poniżej tego tętna aeroby tracą na skuteczności, powyżej zmęczenie nie pozwoli wykonywać ich na tyle długo by zacząć spalać tłuszcz. Informacja o tym, żę organizm zaczyna spalać tłuszcz dopiero po 20-30 minutach jest jak najbardziej prawidłowa, należy jednak wziąć pod uwagę, zę osoba bardzo otyła nie powinna z początku ćwiczyć aż tak długo, ale wydłużać czas trwania aerobów stopniowo, tak by przyzwyczaić układ sercowo naczyniowy i oddechowy do nowych wymagań, czyli innymi słowy nabrać kondycji. Co więcej - tętno powinno być w miare stałe, co oznacza że powinniśmy biec w tym samym tempie, płynąć bez przerw, lub też bez przerwy pedałować. Dlatego też prawidłowe optymalne aeroby można przeprowadzić praktycznie tylko na siłowni. Rekreacja na świeżym powietrzu jest przyjemna, ale daleka od optymalnej. I jeszcze jedno. Bieganie jest generalnie nie zdrowe, zwłaszcza dla kręgosłupa, bioder i kolan. Lepszy jest szybki marsz. Jeśli jednak ktoś już musi biegać, to niech chociaż kupi buty do biegania i stara się biegać po trawiw lub w terenie, ostatecznie po asfalcie - kostka brukowa i chodniki to zabójcy kolan...
Nie zgodzę się też co do ćwiczeń brzucha. Brzuszki są może nie tyle bezużyteczne, co skrajnie niebezpieczne, gdyż jak nic innego obciążają lędźwiowy odcinek kręgosłupa. Początkujacy powinni zastąpić je dwoma ćwiczeniami: Spięciami brzucha - czyli unosimy górną część ciała nad podłogę NIE ODRYWAJĄC LĘDŹWI OD PODŁOGI i wznosami nóg - unosimy leciutko ugięte nogi do kąta 45 stopni i powoli opuszczamy tak by znalazły się tuż bnad ziemią po czym wracamy do pozycji wyjściowej. Pamiętamy by brzuch trzymać wciagnięty w czasie tych ćwiczeń. Dla osoby początkujacej wspomniana tu tzw. Szóstka Wiedera jest bez sensu. To bardzo wymagajaca metoda gwałtownego rozwoju mięśni brzucha, która po pierwsze wymaga dobrej znajomości swego organizmu i kontroli nad mięsniami, po drugie widoczne efekty daje tylko u osób mocno odtłuszczonych. I tu dochodzimy do najważniejszego. Otóż żadne ćwiczenia mięśni brzucha nie dadzą efektu tzw. kratki na brzuchu! To można osiągnąć tylko poprzez obniżenie ilości tłuszczu w organizmie za pomocą aerobów i diety. tak więc strzelanie po 100 brzuszków w serii absolutnie nic nie da, gdyż mieśnie oczywiście urosną i ukształtuja się, ale i tak pozostaną ukryte pod tłuszczykiem