Skocz do zawartości

pkacz

Forumowicze
  • Zawartość

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez pkacz


  1. Przestrzegałbym przed pytaniem początkującego ile wyciska na klatę. Znam gierojów, którzy na pierwszym treningu mierzyli maksy, żeby odpowiadać na takie pytania, dali z siebie wszystko i następny raz na siłownię mogli przyjść po 4 - 5 tygodniach, jak to co się naderwało zaczęlo wracać do normy :D

    Posdtawowe pytanie to ile masz lat i czy masz jakieś doświaczenia ze sportem?

    Aha, i skoro ćwiczysz w domu to jaki masz tam sprzęt?


  2. Ok, rozumiem intencje moderatorów. Pozwolę sobie jednak doisać kilka słów, żeby doprecyzować swą wypowiedź z myślą o młodych adeptach fitness i kulturystyki, gdyż sądzę, że mogła ona nieść inne przesłanie niż zamierzałem.

    Sterydy są dla ludzi, ale nie wszystkich. Są dla ludzi, KTÓRZY WIEDZĄ CO ROBIĄ I ZNAJDUJĄ SIĘ POD FACHOWĄ OPIEKĄ LEKARSKĄ. Sterydy nie są drogą na skróty, sterydy nie zastąpią właściwej diety, właściwego, ciężkiego treningu, właściwej suplementacji i odpowiedniej ilości odpoczynku. Bez spełnienia WSZYSTKICH powyższych warunków sterydy to same efekty uboczne i żadnych korzyści. Sterydy zdecydowanie nie są przeznaczone dla ludzi młodych, gdyż u nich naturalny poziom testosteronu jest tak wysoki, że wystarczy tylko jeść, ćwiczyć i odpoczywać by rosnąć na potęgę.

    Publiczny spór o sterydy ma dwa oblicza, bo trzeba przyznać, że to co czasem można przeczytać w prasie i usłyszeć w nawet największych mediach, kogoś kto cokolwiek wie na ten temat może tylko rozśmieszyć, co sprawia wrażenie, żę niebezpieczeństwa zwiazane ze stosowaniem sterydów to mit. Nieprawda. Sterydy stosowane bez wiedzy o sposobie ich działania i przeciwdziałania skutkom ubocznym są BARDZO NIEBEZPIECZNE i mogą wprowadzić w organizmie NIEODWRACALNE ZMIANY.

    Prawda jest taka, że na pewnym poziomie uprawiania kulturystyki (rozumianej jako trzymanie diety, wykonywanie szczegółowo rozplanowanych treningów, spanie po 8-10 godzin na dobę i generalnie prowadzenie zdrowego trybu życia a nie uwalanie na imprezach częściej trenowanie na siłce) człowiek staje przed wyborem: zostaję czysty i zgadzam się na ograniczenie lub nawet powstrzymanie dalszego rozwoju sylwetki albo wchodzę na towar i w pełni rozwijam swój potencjał. Ale do tego punktu dochodzi się LATAMI ciężkiej pracy.

    Tyle ode mnie na temat sterydów. Zapraszam do dalszej dyskusji na temat supli, diety i treningu.


  3. Kilka dni nie zaglądałem i już bałagan :D

    Po pierwsze widzę w poście kolegi Owiec, bardzo stereotypowe i klasyczne podejście. Kulturyście powie, że kreatyna jest niezdrowa, hydraulikowi, że rura powinna iść inaczej, trenerowi piłkarskiemu, ze zawodnicy są źle rozstawieni itd. itp. Słowem, nie znam się, ale swoje zdanie mam.

    Po pierwsze, do czego służy kreatyna? Otóż, znacznie upraszczając, energia do pracy mięśni magazwynowana jest pod postacią ATP - adenozynotrifosforanu. W wyniku pracy mięśni zwiazek ten oddaje energię, zmieniajac się w ADP - adenozynodwufosforan. Aby zwiazek mógł znów przechowywać energię, trzeba uzupełnić brakujacą grupę fosforową. Brana jest ona ze związku zwanego fosfokreatyną. I tu pojawia sie właśnie kreatyna. Zwiększenie jej ilości w organizmie, ułatwia odbudowę zapasów ATP, a co za tym idzie zwieksza wydolność organizmu. Jest to związek równie naturalny jak białko czy węglowodany, o wiele bardziej szkodliwe dla organizmu są napoje energetyczne typu Red Bull. Zresztą kreatynę można dostarczyc organizmowi z pożywienia, np z wołowiny, choć nie znam nikogo kto zjadłby az tyle wołowiny dziennie (a znam takich co jedzą po kilogramie steku dziennie).

    Moja opinia jest taka, że suplementy jak i sterydy są dla ludzi. Trzeba ich używać z głową i tyle. Trzeba wiedzieć co się robi, ale to dotyczy treningu fizycznego jako całości. Łatwo sobie zrobić krzywdę.

    Do kolegi vainqueur: jeśli masz problem ze zorganizowaniem sobie 140g białka z diety to nie jest to sport dla ciebie. Co mam powiedzieć ja, który przy swej obecnej wadze i celowaniu w 2,5 g białka na kilogram masy ciała muszę dziennie wbić w siebie blisko 290 gram? Michał Karmowski, obecny wicemistrz Polski opowiadał mi o swej diecie, w której śniadanie musi zawierać 120g białka - omlet z 10 białek jaj kurzych, pierś z kurczaka, zapić szejkiem białkowym, poszło - jak jest wola znajdzie się i sposób.

    Ponownie do kolegi Owiec, uważasz, zę zablokowanie nóg pod łózkiem chroni odcinek lędźwiowy kręgosłupa? Wow, Nobel w dziedzinie medycyny i chetne szwedki już an ciebie czekają... Szwedki w znaczeniu kule... Prześledź ruch, który robisz: Robiąc tak zwany brzuszek, mieśnie brzucha napinasz ledwo albo i wcale, natomiast podrywasz się całym ciałem, chcąc je jak najblizej podciagnąć do ugiętych nóg. W tym momencie ciężar całej górnej połowy twego ciała jest ciągnięty przez bardzo słaby odcinek lędzwiowy kręgosłupa i to jeszcze w kierunku o wiele mniej naturalnym niż na przykąłd przy podnoszeniu czegoś z podłogi bez ubinania nóg. U kulturysty z dobrze rozbudowaną górą przeciażenia są olbrzymie i ryzyko kontuzji znacznie rośnie... Wiem, ze to co piszę cię nie przekona, pozostaje mi tylko życzyć zdrowia. Ach i na diecie z mleka serka danio i schabowego daleko nie zajedziesz jeśli chodzi o ćwiczenia fizyczne. Mleko to laktoza, danio to laktoza i dodatkowo substancje słodzące, schabowy to wieprzowina (najmniej zdrowe i najmniej wartościowe z mięs) do tego w panierce i obsmażana. Zdrowia!

    Chciałbym się jeszcze odnieść do wypowiedzi mimizu:

    Sorry, ale to typowe ignoranckie gadanie. Po dziurki w nosie mam wysłuchiwanych dokoła mniej lub bardziej idiotycznych opinii, w stylu "odżywki to to samo co koksy", "odżywkami można sobie szybko załatwić wątrobę i cały organizm", "stosowanie odżywek to oszustwo", "żaden problem zrobić siłę i mięśnie na odżywkach, to nie zasługuje na szacunek". That's bullshit, man. Owszem, ktoś początkujący, kto ledwo rozejrzawszy się na siłowni zaczyna wypytywać o suplementację budzi politowanie, ale dla ćwiczącego systematycznie i intensywnie, wiedzącego, co chce osiągnąć, nie ma ŻADNYCH przeciwwskazań przed przyjmowaniem odżywek (wyłączając przypadki patologiczne - konkretne problemy ze zdrowiem, etc). To jest fakt, stary.

    Masz całkowitą rację. Pociągnałbym to jeszcze dalej - myslicie że na sterydach, hormonie wzrostu i insulinie jest łatwiej? Bullshit! Rezultaty są o wiele, wiele lepsze, to fakt. Ale i wysiłek zarówno fizyczny jak i organizacyjny - posiłki co do grama i minuty (bo z insuliną nie ma żartów), mordercze treningi - jest o wiele wiekszy. I podobnie do tego co napisał mimizu, sterydy leżą w każdej aptece, wystarczy recepta. Ba, omnadren z Polfy to powszechnie uznana marka na całym bożym świecie...

    Zapraszam do dalszej dyskusji :)


  4. Problem z bólem pleców zniknie jeśli przestaniesz odrywać podcinek lędźwiowy pleców od podłogi w czasie wykonywania ćwiczenia...

    @LimaksokiM - Paweł załapał kim jestem po dwóch zdaniach :) Przesympatyczny człowiek, odbyliśmy bardzo fajną rozmowę o ciążach i potomkach :D


  5. No to wynik masz niezły...

    Co do przysiadów, to ja bym polecał bardzo powolne dodawanie obciążenia ale jednak robienie za przeproszeniem [beeep] do ziemi. Powód jest prosty. Półprzysiady ćwiczą głównie mięśnie czworogłowe podczas gdy pełne przysiady dodatkowo także dwugłowe i pośladkowe. Co do "stawojebności" to kolana podlegają największemu obciążeniu właśnie w momencie zatrzymania ruchu w pozycji równoległej do podłoża...


  6. @Qrowsky - Ja osobiście robiłbym x 10 z obciążeniem. Obciążenie to podstawa

    Przez jakiś czas możesz trenować codziennie, bo jaśli ograniczysz nieco ( ;) ) liczbę powtórzeń to to co nazywasz treningiem jest co najwyzej rozgrzewką, która cię nie zamęczy. Gdy już przejdziesz dzo prawdziwych treningów będziesz cwiczył 3-4 razy w tygodniu.

    @Dawidek - ile masz lat i ile ważysz? Od tego zależy czy twój wynik jest dobry. Jeśli ważysz 100 kg to twój wynik jest śmieszny. Jeśli 50 to niezły. Jeśli masz lat trzydzieści, to podwojenie ciężary w ciągu pierwszego roku treningów jest w normie. Jeśli 13 to większą część pracy wykonał za ciebie twój rosnący i wzmacniający się organizm. Wszystko jest względne. Jutro jadę robić wywiad z człowiekiem, który mając 20 lat, przekroczył w trójboju 2100 funtów (~950kg) ważąc poniżej 100 kg. Wszystko jest względne :D

    Co do pompek z obciążeniek, to jak najbardziej na tak. Pompki to rewelacyjne ćwiczenie ogólnokondycyjne i ogólnorozwojeowe, ale można je także potraktować siłowo, właśnie poprzez dołożenie obciążeń i robienie na mogłe kulturystyczną - 4x10. Zwróć tylko uwagę, zę hantle w plecaku mogą być niestabilne. Z doświadczenia polecam butelki wypełnone wodą lub piaskiem i na przykłąd sklejone razem taśmą izolacyjną. Idealnym obciazeniem są po prosty talerze obciażeniowe, gdyz można je położyć wygodnie i stabilnie, choć oczywiście do tego trzeba posiadać tależ i osobę która go ułoży. Pamiętaj że cieżar musi być ułożony na górnej połowie pleców, nie może obciażać odcinka lędźwiowego!


  7. @dawidek - jest jedna generalna zasada- jeśli coś na ciebie działa, to tego się trzymaj. Dużo zależy od masy własnej ćwiczącego, ja obecnie ważę 112 kg i podciagając sie podchwytem szybciutko załatwiłbym bicepsy :) Natomiasd nachwyt to potęga na szerokość pleców, ale jeśli ktoś sie nie daje rady tak podciagnąć to polecam ściąganie linki wyciagu górnego szerokim chwytem do mostka.

    @Qrowsky uwagi, zgodnie z życzeniem:

    4 x 10 Pompek - nie mam uwag, pompki to podstawa treningu klatki, barków i tricepsów gdy brakuje sprzętu.

    3 x 50 Przysiadów - głupota, jeśli ćwiczysz by urosnąć, to serie powinieneś robić max do 12 powtórzeń z takim obciążeniem, żębyś mógł zrobić jeszcze ze 2 więcej. 2 możliwe argumenty: 1) przecież rosnę i się wzmacniam - przez pierwsze kilkanaście tygodni regularnych treningów organizm jest szczęśliwy, że w ogóle się ruszasz - takie przyrosty jak na początku trenowania to później zobaczysz już dopiero na koksie :) 2) nie mam obciążeń - to częsty bullshit u osób ćwiczących w domu. Bierzesz plecak, pakujesz do środka tyle półtoralitrowych butelek ile trzeba i robisz przysiady. Uwaga, butelki zabezpieczyć tak by nie ruszały się w plecaku. Utrata równowagi w czasie przysiadów nie jest przyjamna.

    3 x 55 Brzuszków - też troche dużo powtórzeń, nawet mimo oporności brzucha 30 powinno styknąć. Poza tym zależy jak robisz te brzuszki. Jak powoli, cały czas kontrolując ruch to jeszcze ujdzie, ale jak dynamicznie czyli zarzucajac górą ciała to módl się o nowy kręgosłup... ;)


  8. Dawidek - ciekawe teorie, np drążek jako narzędzie do ćwiczenia bicepsów... Na bicepsy są dużo lepsze metody, np przy wykorzystaniu hantelek :) Natomiast drążek to narzędzie do poszerzania pleców.

    Co do brzucha to powtórzę :) Brzuszki nie są bezużyteczne, są tylko niebezpieczne dla kręgosłupa w jego najwrażliwszym miejscu i mniej efektywne od innych ćwiczeń. Szczególnie niebezpieczne są dla osób z pewnym stażem, które już mają nieco rozbudowaną górną połowę ciała - wtedy przy brzuszkach powstaja naprawdę nieciekawe naprężenia. Ja na przykład brzuch robię obecnie tak: kładę się na ławce tak by koniec pośladków był na końcu ławki, uginam nogi tak jak do rowerka i świadomie i w sposób kontrolowany SPINAM mięśnie brzucha co owocuje lekkim uniesieniem klatki piersiowej od podłogi. Zauważcie, zę w ten sposób nie da się oderwać odcinka lędźwiowego. Robię tak 30 powtórzeń, po czym łapię się ławki za głową, prostuję nogi tak by były tylko leciutko ugięte i powoli opuszczm je nieco poniżej poziomu ławki, po czym podciągam tak by tworzyły kąt około 45 stopni. I tak 30 razy. Pierwsza część aktywuje górne mięśnie brzucha, druga dolne... Spróbujcie - na pewno poczujecie co pracuje.

    Co do ABS II i a6w to polecałbym raczej tą pierwszą metodę. Jak napisał LimaksokiM "szóstka" ma juz swoje lata i odkąd stary Joe ją rozpisał wiele się nasza wiedza powiększyła. Wprawdzie mięśnie brzucha (podobnie jak łydek) podlegaja nieco innym prawom niż na przykłąd bicepsy, bo kożystamy z nich praktycznie non stop, to jedna a6w to morderstwo. Dla kulturystów ma też jeszcze dodatkową wadę, mianowicie mocno angażuje mieśnie boczne brzucha a więc poszerza talię co wizualnie zmniejsza zarówno szerokość barków i pleców jak i rozmiary czworogłowych ud. Branch Warren, kóry jest chwalony za wielki postęp jaki zrobił w ciągu ostatniego półtora roku najwięcej mówi o zaprzestaniu trenowania brzucha - talia się zmniejszyła wiec reszta wygląda na większe.

    Stwierdzenie, że a6w jest na rzeźbę a ABS II na masę to oczywista bzdura, do rzeźbienia są aeroby i dieta.

    Ponadto TRZEBA pamiętać, że jak nie byłby skuteczny i ciężki trening brzucha to i tak nie zobaczymy żadnych jego efektów przy zbydwysokim poziomie tkanki tłuszczowej.

    LimaksokiM bardzo ładnie opisał ćwiczenia do użytku w domu, dodałbym tylko pompki ze złączonymi dłońmi na tricepsy. Ponadto to co Limak opisuje jako "klasyczne brzuszki" to tak naprawdę SPIĘCIA tułowia, natomiast jako BRZUSZKI to ten niezdrowy horror jaki aplikują uczniom wuefiści.

    @LimaksokiM, w piątek wyruszam nach Rypin i pewnie juz wtedy poznam Pawła. Jak mam cię opisać mówiąc o kumplu z forum pisma dla graczy komputerowych :)


  9. Mam Sapphire 3850 i bardzo sobie chwalę. Używam komputera przede wszystkim do pracy, ale okazjonalnie też gram, w rozdzielczościach do 1024*768 bo na biurku ciagle mam stary 17'' CRT. W moim przypadku nie widziałem sensu zmiany całej, działającej ale dość mocnej platformy (kręcony AMD X2 @2,53GHz i 3GB ramu), skoro słabowała tylko karta grafiki (Radek x800). Muszę przyznać, że na obecnej konfiguracji w podanych rozdzielczościach udało mi się pograć komfortowo we wszystko co chciałem. Najbardziej sprzętożerna gra jaką mam to GTA IV i dała się ukończyć bez nerwów :)

    Dlatego jeśli masz w miarę mocną platformę pod AGP i nie zależy ci na grze na maksa w HD to możesz inwestować w 3850. Jeśłi jednak platforma jest słabsze i grafika miałaby się krztusić, to lepiej dozbierać i powoli przenosić się na PCI-E...


  10. Poczytałem sobie troche i lekko mówiąc jestem zaskoczony niektórymi wypowiedziami.

    Przede wszystkim zabił mnie kolega brylant tekstem, że czemu to niby jako 15latek ma czytać książki dla dzieci. Cóz moim zdaniem powinien, skoro nie pojmuje, że to, że autor podkreśla infantylność powieśći nie znaczy wcale, że powieść ta jest infantylna! Ta ksiażka jest prosta tylko w tym, ze przekaz jej jest w gruncie rzeczy bardzo podstawowy, infantylna w tym, że nie ubiera w przewykwinte formy tego co w linni prostej ma iść do głowy i serca. Jest w tej prostocie niezmiernie bogata. Czytam Małego księcia co jakiś rok, dwa i za kazdym razem odkrywam nowe dno i zachwycam się właśnie jej pozorną prostotą. Życzę i tobie, brylancie, takich wrażeń.

    Jako zawodowy tłumacz wezmę też nieco w obronę p. Łozińskiego. Tłumacz ten dwukrotnie porwał się na wielkie czyny - postanowił zmierzyć się z potężnymi dziełami autorów wybitnych i do tego jeszcze bardzo dobrze na język polski przetłumaczonymi. Nie ukrywam, poległ. Wizja była zbyt nowatorska, tłumaczenia zbyt odległe od przyjętego kanonu (odpowiednio Skibniewska i Marszał) i przyjąć się to nie mogło. Jednak odchodząc od nazw, imion i nazwisk, w których to przejawiła się licentia poetica tłumacza, natomiast sam styl tłumaczenia jest piękny. Mam wielki szacunek dla pracy p. Łozińskiego, nawet pomimo tego, że i Władcę i Diunę wolę w tłumaczeniu klasycznym.

    Warto zauważyć, że klasę tłumacza p. Łoziński potwierdził też w powieściach Roalda Dahla.

    Właśnie przeczytałem, na wikipedii, ze w sieci krąży neologizm łozizm oznaczający niezręczne, zbyt oryginalne lub odmienne od tradycyjnych tłumaczenie. Z tym pierwszym się na przykładzie Herberta i Tolkiena nie zgodzę, ale drugie i trzecie to idealny opis tych tłumaczeń i podstawa ich krytyki.


  11. Gerard Cieślik, legenda Ruchu Chorzów, trzykrotny Mistrz Polski (1951-53), dwukrotny król strzelców I Ligi (52-53), jedyny członek Klubu Wybitnego Reprezentanta, który nie zaliczył przepisowych 60 gier w Reprezentacji ;)

    Nowa zagadka (jeśli już był ten pan to przepraszam :( )

    post-81612-1250814394_thumb.jpg

    Powodzenia!


  12. Podpalanie gitary? :D

    Jimi Hendrix niewątpliwie był bardzo utalentowanym gitarzystą. Wspaniałym, porywającym, natchnionym. Jego aranżacja The Star-Spangled Banner w czasie której czlowiek słyszy spadające dookoła bomby to majstersztyk. Czy jednak jest to największy gitarzysta w historii? Nie sądzę, po prostu nie dostał (nie dał sobie szansy). Nawet w tej chwili na scenach świata funkcjonuje przynajmniej kilkunastu gitarzystów wciągających Jimi'ego nosem pod względem techniki i umiejętnośći. Vai, Satriani, Yngwie czy z klasyków bardziej Al DiMeola, McLaughlin czy Blackmore. Jednak muzyka to nie tylko... muzyka. Jimi miał wielką charyzmę, której braknie "kosmicie" gitary Satrianiemu. Miał coś do przekazania (wspomniany hymn USA) bo tworzyl w czasach kiedy muzyka była środkiem przekazu. Wreszcie swą smiercia stworzył legendę... Dlatego też w rankingach biorących pod uwagę nie tylko technikę ale także wpływ wywarty na muzykę Jimi wygrywa. Hmm Może wiec jednak ta analogia do Jezusa nie jest taka niesłuszna? ;)

    Dla mnie słuchanie płyt Hendrixa zawsze kończy się smutną myślą. "Kto wie, kto wie

    Co jeszcze mógłbyś grać?" cytując zapomniany zespół Universe, którego wokalista notabene także zmarł śmiercią tragiczną... Zresztą taką samą myśl ma prz Mercurym, Joplin, Nirvanie i wielu, wielu innych.


  13. @LimaksokiM

    Pracujesz u Pawła Jabłońskiego? Nie miałem okazji go poznać, tzn do tej pory, bo z tego co wiem ma być w przyszły weekend na tzw Weekendzie Animali w Rypinie, gdzie i mi kazali się stawić :) Tak więc będę miał wreszcie okazję poznać... Ale jego sesja do MD - petarda!

    Co do prenumeraty, to co jakiś czas się ukazuje u nas informacja, zę pracę nad tym trwają, ale szczegółów żadnych nie znam...

    @Cardinal

    Powiem ci tylko tyle, ze były doświadczenia robione na temat miejscowego spalania tłuszczu pod wpływwem odpowiednio rozpisanego treningu (duża liczba powtórzeń niewielkim ciężarem - czyli tak jak to się popularnie mówi przy treningu na rzeźbę - przy czym z góry powiem, zę właśnie "trening na rzeźbę" to jest urban legend :) ) Badanie wyglądało tak, że grupa ochotników robiła wyprosty jednonóż na maszynie lewą nogą a prawą nie. Oczywiście trwało to kilka tygodni, do tego dieta itd. nie pamiętam szczegółów dokładnie. Efekt był taki, że noga ćwiczona w istocie straciła więcej niż noga niećwiczona. Eureka! Spalanie miejscowe istnieje! Otóż noga ćwiczona straciłą o (UWAGA!) 0,0001% wiecej tłuszczu niż nie ćwiczona... :D

    Morał z tego taki, że jedyną metodą utraty tłuszczu z wybranego elementu ciała jest liposukcja... Dla wszystkich ludzi normalnych, którzy chirurgów staraja sie bez poważnej potrzeby nie odwiedzać zostają godziny aerobów i uciążliwa, wku*******a dieta ;) Natomiast kształtowanie pupy to przede wszystkim przysiady - szczególnie w wersji tójbojowej - du... eeeeeee... pośladkami do gleby oraz wykroki chodzone.

    Co do zakwasów i kwasu mlekowego, to w każdej plotce jest odrobina prawdy. Otóż według badań naukowych ćwiczenia ekscentryczne (np. opuszczanie sztangi przy uginaniu przedramion) wywołuja zauważalnie więcej wspomnianych już mikrouszkodzeń mięśni oraz większą produkcje kwasu mlekowego niż ruchy koncentryczne... Dlatego też ważną rzeczą jest aby przez cału ruch kontrolować ciężar. Przy dużych ciężarach wręcz zaleca sie eksplowywne wypychanie/podciaganie/whatever sztangi w górę i powolne, kontrolowane jej opuszczanie. Przy ruchach ekscentrycznych mięśnie są też bardziej podatne na kontuzje więc żadnego gwałtownego opuszczania sztangi! :)

    Zgodzę się też z tym, że zakwasy to problem tylko dla początkujących. U osób lepiej znających swoje ciało nie występują tak silne bóle zakwasowe, gdyż osoby takie są świadome jak trenować by się nie przetrenować bo przetrenowanie to najprostszy sposób do zmniejszenia rozmiarów mięśni.

    @ LimaksokiM again :) Ciekawa informacja o tych półprzysiadach. Masz więcej info? Półprzysiady nie są szczególnie cenione ani promowane, ale z drugiej strony, jeśli tak wytrawny zawodnik jak Paweł je stosował, to ciekaw jestem przyczyny i celu... W końcu uczyc się trzeba od najlepszych!

    A co do niedoceniania kulturystyki to jest to temat rzeeeeeeka. Nie ma chyba innej dyscypliny z której Polacy równie regularnie przyworzą medale z Mistrzostw Świata i Europy. Kilka miesiecy temu, dwóch fantastycznych chłopaków, Akop Szostak i Szymon Łada nieskromnie dodam, że moich kolegów, przywiozło po złocie z Mistrzostw Europy Juniorów. Słyszeliscie gdzieś o tym? Nie. Dlaczego? Bo w świadomości społecznej tego pięknego skądinąd kraju, kulturystyka to koks, to dresiarze bijący w tyłek testosteron i nawalający się w bramach ponurych osiedli. Niewiele osób rozumie jak ciężka jest droga kulturysty, tym cięższa, ze ani z tego sławy ani pieniędzy nie ma. Prawda jest taka, że wśród amatorów Polska jest potęgą w kulturystyce (zresztą w trójboju siłowym też) ale niestety społeczeństwo woli się ekscytować samobójcą latającym po 200 metrów na dwóch deskach ;) Wielu świetnych kulturystów zakóńczyło kariery sportowe, bo ile lat można żyć samą satysfakcją. Podam jeszcze jeden przykład. W zeszły weekend Robert Piotrkowicz zajął rewelacyjne piąte miejsce na zawodach Europa Supershow. Był to zaledwie drugi start Roberta po przejsciu na zawodowstwo (co w tym sporcie w Polsce oznacza, ze nie może już liczyc na pomoc Polskiego Związku Kulturystyki i Trójboju Siłowego), zaś piąta lokata, przed wieloma znanymi weteranami i nadziejami światowej kulturystyki to wielki sukces.

    Doping to w kulturystyce słowo klucz. Bo przecież nie da się zbudować takich mieśni bez dopingu. Zgadzam się, to niemożliwe... A przebiegnięcie setki w 9.58 jest? Pamietajcie, że na Mistrzostwach Świata w Berlinie czysty jest nie ten kto nie bierze ale ten kto nie wpadnie. A o skali braku wiedzy na temat dopingu niech poświadczy wczorajszy news na stronie głównej Gazety. Otóż jest to informacja o dyskwalifikacji biegacza bodajze z Maroka u którego stwierdzono, cytat: "steryd anaboliczny clenbuterol". Fora kulturystyczne zatrzęsły się niepohamowanym śmiechem.

    Dobra, idę spać, bo się zdenerwowałem i czuję jak mi sie kortyzol wydziela :)

    Zaraz zaraz... Nie jest przypadkiem tak, że zawsze jakiś mięsień musi być rozciągnięty, gdy inny jest napięty (i odwrotnie)? O ile dobrze rozumuję, to ćwiczenie wyłącznie rozciągające albo wyłącznie kurczące nie ma racji bytu.

    To sytuacja laboratoryjna, nie zdażajaca się na treningu. Np. masz przedramiona ugięte, wkąłdają ci w ręce sztangę, opuszczasz, wyjmują sztangę - wtedy twoje mieśnie (w tym przypadku bicepsy) wykonują tylko ruch ekscentryczny.

    Natomiast podawana przez ciebie zależność jest tylko w połowie prawdziwa - skurczenie tricepsa oznacza rozciągnięcie bicepsa, ale rozciagnięcie bicepsa nie musi oznaczać skurczenia tricepsa - pouginaj rękę w łokciu macajac sobie na przemian biceps i triceps i złąapiesz o co w tym chodzi...

    Zdrowia!

×
×
  • Utwórz nowe...