LordTyrranoos
Forumowicze-
Zawartość
191 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez LordTyrranoos
-
TO jest recenzja? omfg
-
Czarnobyl Terrorist Attack - recenzja
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
"Czytaj dalej..." Boże, ludzie, nie widać tego? To na czerwono zaznaczę -_- -
Czarnobyl Terrorist Attack - recenzja
wpis na blogu dodał LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Myślałem, że widziałem już wiele w przeciągu tych kilkunastu lat spędzonych przed ekranem swojego peceta, jednak w momencie rozpoczęcia rozgrywki w Czarnobyl Terrorist Attack brutalnie przekonałem się na własnej skórze, że są jeszcze na świecie rzeczy, które nawet fizjologom się nie śniły. Silden, why!? Jestem w stanie zrozumieć fakt, że motyw katastrofy czarnobylskiej na większą skalę został przedstawiony jedynie w ukraińskiej serii gier S.T.A.L.K.E.R., zapewne więc dlatego utalentowane inaczej studio Silden postanowiło wpaść na bardzo kreatywny pomysł i wpuścić śmiertelnie groźnych terrorystów do Zony, nie potrafię jednak pojąć w jakim celu w ogóle ten swoisty twór ujrzał światło dzienne. Gdyby to jeszcze było ładne, przyjemne czy chociaż grywalne, ale nic z tych rzeczy. Ta polska niestety produkcja zawiera wszystko to, czego nie powinien mieć shooter na choćby dostatecznym poziomie. Czytaj dalej... -
Każdy kolejny rok przynosi ze sobą mniejsze bądź większe rozczarowania w świecie rozrywki elektronicznej, poprzedzane najczęściej głośnymi kampaniami marketingowymi i rzucanymi na lewo i prawo obietnicami producentów. W ich konsekwencji rosną oczekiwania rozochoconych graczy, którzy oczekują produktu dopracowanego, najlepiej też poniekąd innowacyjnego. Jeżeli jednak jakakolwiek gra przedstawia Stany Zjednoczone Ameryki, jako obszar znajdujący się pod czyjąś okupacją, musi być hitem, nie ma innej opcji. Faktem jest, że sprzedaż Homefronta z każdym dniem osiąga coraz lepsze wyniki, ale patrząc pod kątem jakości wykonania, daleko mu do określenia ?hit?, a zdecydowanie bliżej do ?rozczarowania?. (Nie)ciekawie Przyznać muszę, że pierwszych kilkanaście minut po rozpoczęciu kampanii wcale nie zapowiada ani katastrofy, ani nawet zawodu. Wstęp fabularny do produkcji studia KAOS intryguje od pierwszych sekund, czyli przemówienia Sekretarz Stanu Hillary Clinton na temat agresji rakiet Korei Północnej na ich znienawidzonych, południowych sąsiadów. W niedalekiej przyszłości okazuje się, że Półwysep Koreański jednoczy syn Kim Dzong Ila i przez najbliższych kilkanaście lat systematycznie rozpowszechnia swoją ideologię w Azji, tworząc potężne supermocarstwo oparte na świetnie wyszkolonym wojsku. W międzyczasie Stany Zjednoczone przeżywają największy kryzys gospodarczo-ekonomiczny w swojej historii, przez co stają się łatwym atakiem dla potencjalnych agresorów. Siły Koreańskiej Armii Ludowej miażdżą (chyba po raz pierwszy!) armię amerykańską, zaś terytorium USA po paraliżującym ?przesłaniu pokoju? stoi przed jarzmem brutalnej okupacji. Czytaj dalej...
-
CreaVures - recenzja
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
A magiczne, choć znienawidzone "Czytaj dalej..." na dole wpisu? -
Jako miłośnik gier studiów niezależnych niechętnie przechodzę obok ich niestety coraz rzadszych premier. Tym bardziej, jeśli mam do czynienia z odprężającą, zręcznościową platformówką, w której nic mnie nie goni i wcale nie mam powodów do pośpiechu. Solowa kooperacja? CreaVures to niepowtarzalna okazja, by spróbować swoich sił w solowej kooperacji. Gracz ma szansę kierować w danym momencie dwoma zwierzakami (chyba trochę zmutowanymi) spośród puli pięciu przygotowanych przez studio Muse Games. Kwintesencją rozgrywki jest właśnie współpraca stworków, które wyprawiły się na wspólną leśną przygodę z niewiadomego bliżej powodu. Ot, po prostu, rozpoczynamy grę w skórze koto-podobnego Bitey?ego, zaś z pokonywaniem kolejnych etapów dołączają się do niego kolejne stworzenia. Czytaj dalej...
-
Zabijcie mnie, ale kocham amerykański wrestling. I mimo że nie należy on do najbardziej konkurencyjnych ?sportów?, widowiskowość walk i oprawa gal elektryzują i przyciągają do telewizorów miliony fanów. Niewątpliwie jest to również świetny materiał dla producentów elektronicznej rozrywki. Dotychczas ze światem profesjonalnych zapasów posiadacze konsol mogli się zapoznawać głównie poprzez serię Smackdown vs. Raw, której ostatnie wydania prezentowały podejście do tematu bliższe realizmowi. Zainteresowanych tą bardziej zręcznościową odsłoną wirtualnego wrestlingu zaciekawić powinno WWE All Stars ? w tym momencie mogę powiedzieć, że lepszej bijatyki na wspólne posiedzenia z kumplami raczej nie będzie. Najwspanialsze walki, które nie miały miejsca... aż do teraz! WWE All Stars będzie dość konkretnym odejściem od standardu i, rzekłbym, normalności. Oto bowiem THQ przygotowuje grę, w której totalnie arcade?owej mechanice rozgrywki towarzyszą nierealne, ale absolutnie cieszące oczy ewolucje. Nawet prawdziwi giganci, mierzący ponad 215 centymetrów wzrostu i ważący powyżej dwustu kilogramów bez przeszkód są podnoszeni, podrzucani, obracani i wyrzucani poza ring. Całość to zatem soczyste i efektowne mordobicie, ale toczone w zauważalnie szybszym tempie i bardziej luźnej atmosferze, niż w rzeczonej wcześniej serii. Czytaj dalej...
-
Painkiller: Redemption - pierwsza recenzja w Polsce
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Resurrection zapewne sam z siebie bym nie kupił, no ale skoro przyszedł egzemplarz testowy i skoro z serią jestem za pan brat, wziąłem, przeszedłem, zgnoiłem i wystawiłem "trójkę". Ehh... Czyżby chodziło może o pudełkową wersję? ;> -
Painkiller: Redemption - pierwsza recenzja w Polsce
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Faktem jest, że gra nie ma tak żałosnych błędów, jak miało Resurrection (pamiętam to spawnowanie jeden na drugim, albo taki spawn, który blokował stworka...), toteż Redemption dostało ode mnie wyższą ocenę niż dzieło Austriaków. Z drugiej strony jak można ocenić wyżej grę, której każdy element już widzieliśmy wcześniej? Kooperacja może być ciekawa, to będzie w końcu coś nowego, ale mam duże wątpliwości, czy znajdzie się wielu chętnych do wspólnej zabawy. Problem polega też na tym, że od Overdose'a można zauważyć tendencję spadkową serii i czy czasem nie nadszedł czas na pozostawienie Painkillera? Dam sobie uciąć kciuk, że nic z nazwą "Painkiller" nie zrobi takiego szumu, jak oryginał. PS Tak, ja potrafię - narzekać i wytykać Przydam się? ;> -
Painkiller: Redemption - pierwsza recenzja w Polsce
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Tylko czy nie lepiej było poczekać z wydaniem i zamieścić to wszystko od razu w grze? Na razie Redemption nie jest atrakcyjne, po prostu wrzucono istniejące już elementy do jednej gry i wypuszczono to jako kontynuację oficjalną -_- -
Painkiller: Redemption - pierwsza recenzja w Polsce
wpis na blogu dodał LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Być może pamiętacie jeszcze, jak na początku stycznia ubiegłego roku temu totalnie zbeształem na łamach naszego serwisu grę Painkiller: Resurrection. Uznałem ją nawet za jedną z najgorszych produkcji roku 2009 i życzyłem sobie, by więcej takich ?potworków? z nazwą kultowego, oldskulowego FPS-a nie gościło na moim dysku twardym. Jakiś czas temu dotarły do mnie informacje na temat tworzonego ?przez fanów, dla fanów? Painkiller: Redemption. Serce się radowało, rozum jednak podpowiadał, że wyjdzie jak zwykle... I wyszło jak zwykle...Czytaj dalej... -
I Ty spróbuj szczęścia!
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Nie - najważniejsze to dobre teksty. -
Cóż, ja skończyłem dzisiaj recenzję Painkiller: Redemption i zaprawdę powiadam Wam - zostańcie przy oryginalnym "Bólobóju", bo to co się ostatnio z serią dzieje woła o pomstę do nieba...
-
X-Men Origins: Wolverine [recenzja]
wpis blogu skomentował LordTyrranoos GuyFawkes w Guy Fawkes's blog
Cóż, ja przy grze świetnie się bawiłem i wystawiłem jej "ósemkę" z plusem. Moim zdaniem najlepszy slasher na pecety (i tak, grałem w Darksiders ). -
Painkiller, Mafia 2 czy Prey.
-
Z każdą dobrą strategią tak było - z Age of Empires, z Twierdzą, z Europą Universalis...
-
Jedynka i dwójka to obok Europy Universalis 2 moje ulubione strategie. EPIC!
-
Dłuży się i dłuży okres oczekiwania na premierę Diablo 3, jedną z najbardziej pożądanych gier ostatnich lat. Miłośnicy gatunku hack?n?slash muszą wszak ten czas sobie jakoś osłodzić, wiedzą o tym także producenci. Wydany w roku 2009 Torchlight pozytywnie zaskoczył chyba wszystkich, gracze wychwalali system rozgrywki i luźne podejście do konwencji, branża zaś bardzo pochlebnie wypowiadała się na temat jakości tytułu współtwórców pierwszego Diablo. Dosyć wspomnieć, że na łamach naszego portalu osobiście wystawiłem pierwszej części ?ósemkę? z plusem. I w przypadku drugiej odsłony zapowiada się jeszcze wyższa nota, bowiem twórcy zapewniają o udoskonalaniu już bardzo dobrego programu i zaimplementowaniu czegoś, czego wcześniej bardzo, ale to bardzo brakowało. Yes, Yes, YEES! Faktycznie, gracze aż grzmieli i jednocześnie drapali się po głowach, dlaczego Torchlight pozbawiony był trybu wieloosobowego, bądź co bądź, kwintesencji rąbanek. Mam jednak dobrą wiadomość ? ?dwójka? zawierać będzie pełnoprawny multiplayer oraz kooperację dla maksymalnie czwórki graczy jednocześnie. Najważniejsze kwestie, zgodnie z udzielanymi przez producentów wywiadami, rozwiązano w sposób możliwie najbardziej optymalny dla samych użytkowników. Pojawi się zatem system ?namierzania? graczy z podobnym poziomem doświadczenia, zaś wypadające z przeciwników przedmioty zostaną podzielone sprawiedliwie na zasadzie kto zabije (lub kto będzie miał największy udział w likwidacji), ten zyskuje. Pozostałe szczegóły na temat rozgrywki wieloosobowej nie zostały przybliżone, choć twórcy szykują także dość prymitywne PvP. Sami również stwierdzili, że należy to traktować jedynie jako ciekawostkę, ot, jeżeli będziemy chcieli się ?spróbować? z kolegą na lepszą postać. Kooperatywna zabawa wśród paczki znajomych będzie w przypadku Torchlight II o tyle smaczniejsza, że wszelkie odwiedzane lokacje program wygeneruje absolutnie losowo, w przeciwieństwie do ?jedynki?. Dodatkowo nie zostaniemy już zobowiązani do zwiedzania tylko coraz to głębiej ulokowanych podziemi. Przeciwnie, świat kontynentu Vilderan stanie przed nami otworem i duża, przeważająca nawet część kampanii to rąbanie na świeżym powietrzu. Wymaga to poniekąd przystosowania silnika graficznego, dzięki czemu ujrzymy między innymi dynamiczny system zmiany pogody, pór dnia oraz lepsze zastosowanie gry świateł. Ciekawostką niech będą także losowo pojawiające się eventy. Przemierzając dany teren natrafimy na nękaną atakami karawanę i tylko od nas zależeć będzie, czy pomożemy prześladowanym, czy bezuczuciowo ominiemy ich w niedoli, co odbić ma się w pewnym stopniu na postrzeganiu naszej postaci. Powiew świeżości... Nowością mają być także przygotowane dla graczy cztery grywalne klasy postaci. Dotychczas ujawniono tożsamość dwójki z nich, o dziwo, nie pojawi się jednak żaden z bohaterów ?jedynki?. Railman, ponoć nieco niekonwencjonalnego wyglądu zawadiaka, lubuje się w siłowych starciach bezpośrednich. Outlander zaś jest mistrzem ataków z dystansu, w dodatku cechuje go niezła, ponadprzeciętna szybkość poruszania się. I choć twórcy mydlą nam nieco oczy nowymi bohaterami, ci już przedstawieni nie stanowią absolutnie żadnego postępu w tej kwestii. Znając życie, trzecią klasą będzie jakiś mag, czarodziej lub inny alchemik, czwarta także zapewne nie zaskoczy niczym nowatorskim. Torchlight oferował bardzo sztywny model wyboru i kustomizacji (w sumie jej braku) wybranej postaci. Uciekał się on jedynie do zaznaczenia pożądanej klasy i wstukania imienia. ?Dwójka? ma być nieco bardziej liberalna w tej kwestii. Gracz będzie mógł dokonać wyboru płci oraz dostosować wygląd wybranego wojownika według własnego widzimisię. Wśród gier stricte fabularnych jest to standard, bez którego wielu graczy nie wyobraża sobie dobrego RPG-a. Weźmy jednak poprawkę na to, że serii Torchlight daleko od określenia ?gry fabularnej?. Sama historia to na chwilę obecną mały znak zapytania. Wiemy tylko tyle, że po raz kolejny gracz stanie przed koniecznością jakże heroicznej obrony świata przed szeroko pojętym złem, dziesiątkującym starożytną rasę Estherian. Wraz z niezmiennie wiernym zwierzakiem (ponoć bardziej przydatnym samemu graczowi psem, kotem lub fretką, a nie jest to jeszcze końcowa lista!) podążymy śladami zaginionego w akcji Alchemika, który również starał się rozwikłać tajemnicę znikania mistyków. Schematyczne, standardowe, wręcz utarte, ale... czy na dłuższą metę ma to znaczenie? ...i drobne szczególiki Twórcy zapowiadają uczynienie interfejsu jeszcze bardziej przyjaznym dla graczy, którzy nie mieli jeszcze wiele wspólnego z grami diablopodobnymi. Wszędzie wkoło cytuje się słowa producentów, że Torchlight II będziemy mogli ?przejść z jedną ręką związaną za plecami?. Obserwując dotychczas zaprezentowane materiały (których jest naprawdę bardzo mało) stwierdzam, że na ekranie znajduje się nieco więcej elementów, powiedzmy, ?HUD-a?, niż w ?jedynce?, ale na osądy przyjdzie czas po premierze. Dla bardziej ambitnych i twórczych graczy Runic Games przygotowuje nową odsłonę edytora TorchED, dzięki któremu, poświęcając ledwie kilkanaście minut, możemy stworzyć własną wariację na temat questów, dostosować przedmioty czy nawet stworzyć odrębną historię. Max Schaefer, producent programu (notabene były pracownik Blizzard Entertainment), podkreśla chęć wsparcia sceny modderskiej i dla wielu maniaków jest to bardzo cenna informacja. Będzie się działo! Torchlight II zapowiada się na świetną produkcję, która udoskonali to, co już kilkanaście miesięcy temu było bardzo dobre i doda jednocześnie najbardziej wyczekiwany ?ficzer? w postaci trybu kooperacji. Nie mam wątpliwości, że dopóki nie zadebiutuje wreszcie Diablo 3, dopóty seria Torchlight święcić będzie tryumfy. A już mówi się o trzeciej części, która jakoby miałaby pojawić się tuż przed wydaniem trzeciego Diabełka. Innymi słowy, miłośnicy gatunku ?tnij i rżnij? mają zaplanowaną rozrywkę na długi czas. Tekst do przeczytania także tu.
-
Jakiego rts/strategię byście polecili?
wpis blogu skomentował LordTyrranoos mintas11 w BATTLEFIELD 3
Dawn of War, Civ 4, trochę klasyki - czyli seria AoE -
Grałem (w sumie jestem w trakcie ;>) i z tego, co już widziałem, wystawiłbym maksymalnie 8/10, i to po raczej dłuższym zastanowieniu...
-
lol, sam się zastanawiam "co strona ma na myśli" ;d EDIT: Już wszystko oks
-
Ponure widmo świata postapokaliptycznego pojawia się od czasu do czasu w grach wideo. Mogliśmy już chociażby przemierzać pustkowia po zagładzie nuklearnej w Falloutach czy dogłębnie spenetrować radziecką Zonę. Metro 2033 prezentuje z kolei żywot ocalałych Moskwian w dwadzieścia lat po wyniszczającym konflikcie atomowym, z którego przeżyła jedynie garstka naszego gatunku. Ci, którzy ocaleli, zostali zmuszeni do opuszczenia powierzchni i skolonizowania podziemi. Niszczycielskie, śmiercionośne promieniowanie oraz nie do końca przyjaźnie nastawione, zmutowane kreatury skutecznie przepędziły pozostałych przy życiu. W przypadku Rosjan było to jednak o tyle prostsze, że dotychczas żyli nad największym schronem atomowym ? liczącym trzysta kilometrów długości i kilkadziesiąt stacji moskiewskim metrem. W roku 2013 z kilkumilionowej metropolii ostało się ledwie czterdzieści tysięcy najodporniejszych i najbardziej zaradnych Moskwian. Czytaj dalej...
-
I Ty spróbuj szczęścia!
wpis blogu skomentował LordTyrranoos LordTyrranoos w Wypociny redaktora-studenciaka
Wiesz, zawsze pozostaje dystrybucja cyfrowa, gry logiczne/przygodówki/strategie. Ci ze słabszym sprzętem także mogą być przydatni -
Portal SwiatGry.pl przypomina o trwającej rekrutacji na stanowiska newsmanów, wideorecenzentów oraz redaktorów, zarówno pecetowych, jak i konsolowych. Jest to ostatnie "ogłoszenie" tego typu podczas obecnej rekrutacji. Dla zainteresowanych, porcja informacji na powyższy temat: Wymagania na stanowisko Newsmana: - posługiwanie się poprawną polszczyzną, - zainteresowanie grami oraz tym, co się dzieje na rynku gier, - umiejętność pracy w zespole, - odpowiednia ilość wolnego czasu, - mile widziana znajomość języka/ów obcych, - zaangażowanie oraz stały wkład w portal. Wymagania na stanowisko Redaktora: - posługiwanie się poprawną polszczyzną, - kreatywność, - umiejętność pisania ciekawych, wciągających tekstów, - umiejętność pracy w zespole, - odpowiednia ilość wolnego czasu, - w przypadku redaktorów konsolowych, mile widziane są osoby posiadające kontroler Move lub Kinect, bądź takie, które planują jego zakup w najbliższym czasie. Co oferujemy w zamian? - możliwość publikowania tekstów na portalu odwiedzanym przez tysiące czytelników, - pracę w miłym, zorganizowanym zespole, - promocję nicka, - gry do recenzji, nagrody i gadżety związane z grami za aktywność, - rozwój umiejętności dziennikarskich, - własny adres e-mail w domenie @swiatgry.pl. Zgłoszenia proszę nadsyłać bezpośrednio do mnie na adres e-mail lordtyrranoos[at]onet.eu lub rekrutacja[at]swiatgry.pl. Do wiadomości należy załączyć 2 teksty swojego autorstwa. W przypadku newsmana powinny być to dwa newsy, a w przypadku redaktora dwie recenzje, bądź recenzja i zapowiedź.
-
Skoro siedzę już w temacie małych gier tworzonych przez pomniejsze studia, to wypada zaprezentować jedną z bardziej interesujących strategii w jakie ostatnio grałem. Medieval Battlefields może się wydawać na pozór śmieszną produkcją i wielu powie, że lepsze gry tworzy się we flashu. Istotnie, jednak jeżeli ktoś wychowywał się na przykład na klasycznej serii Age of Empires, tak jak ja, doceni i kunszt Średniowiecznych Pól Bitewnych. Pierwsze co rzuca się w oczy to niezwykle uboga szata graficzna, która w skrajnych przypadkach może skutecznie zniechęcić do dalszego zaznajamiania się z powyższym tytułem. Rzekłbym jednak, i jest to moje mocno subiektywne zdanie, że najlepsze powstałe dotąd strategie nie zachwycały efekciarskimi bajerami graficznymi (choć Age of Empires w 1997 roku naprawdę wyglądało świetnie!). Siłą Medieval Battlefields nie będzie zatem oprawa techniczna, a sam model rozgrywki. Ten opiera się na systemie turowym, i choć nigdy nie przepadałem za takowym, muszę stwierdzić, że tu sprawdza się całkiem dobrze. Poziom trudności jednocześnie bynajmniej nie jest wysoki, zatem nawet początkujący odnajdą się w rzeczonej strategii bardzo szybko. Czytaj dalej...
