-
Zawartość
654 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Salantor
-
Skoro jeszcze parę godzin zostało... EGM za szeroki zasób wiedzy z wielu dziedzin oraz umiejętność przekazania jej ogółowi i szczegółowi ( czytaj rozmówcy ).
-
Czyżby druga część serii Diablo, czytaj "Czarna Droga"? I oddaję od razu, bo aktualnie nie mam pomysła na nową zagadkę.
-
Brawo, dobra odpowiedź.
-
W której kreskówce padło zdanie: "Mam pewien plan. Jest trochę zwariowany, ale zawsze to jakiś plan"?
-
Pewnie to, że był taki prosty i klasyczny w swej prostocie, że zaczynałeś w karczmie a potem szedłeś po nitce do kłębka, że był znów konflikt ze złem dość starym i silnym... Ale w zasadzie to ta klasyczność głównie wpłynęła, plus pewnie fakt wydania w takim a nie innym czasie. No i miło się w nią grało ( sam ze trzy czy cztery razy przeszedłem ). A lubić którego z tamtych trzech? Trudne pytanie. Torment miał swój świetny klimat oraz fabułę, Baldur epickość opowiedzianej historii oraz niebanalne postacie drugoplanowe ( no i wątek romansowy, coś rzadko wykorzystywanego w RPG ), zaś Icewind był, jak pisałem wyżej, prosty i klasyczny, a przez to przyjemny w odbiorze. Ja bym tam nie wybierał i całą trójcę ( liczę tutaj wszystkie części cyklu, więc dla Baldura dwie plus dwa dodatki a dla Ajsłinda dwie plus też dwa dodatki ) ustawił tuż obok siebie. Każda jest dobra z nieco innej przyczyny, trudno jest wybrać jedną spośród nich.
-
Atomówki. Oddaję.
-
Pool of Radiance II? Jak coś, to oddaję.
-
Może o Vistę, która jest w kolejności szósta?
-
Co do walki... W sumie można pomarudzić na jej powtarzalność, ale dla mnie jest to drobiazg, a przy okazji doskonała okazja do wsłuchania się w klimatyczną muzykę. W sumie... Jack w końcu nie jest wyluzowanym, pełnym ironii i cynizmu bohaterem, jeno postacią z MISJĄ, ze świętym zadaniem, które musi wykonać. Dlatego taki z niego sztywniak i dlatego jego teksty do wybitnych nie należą. Ale to tylko na plus, bo takich postaci jest stosunkowo mało ( zwłaszcza w dzisiejszych kreskówkach, gdzie ten i ów co i rusz sypią ripostami oraz zabawnymi komentarzami ).
-
III semestr miałem bardzo spokojny. Materiału było w miarę dużo, na zajęcia chciało mi się szykować, czas był na wszystko. Potem przyszedł semestr czwarty... Nie dość, że dali nam wykładowcę, kobietę po sześćdziesiątce bodaj, co rok rocznie "Przynosi najwięcej pieniędzy z warunków do kasy uczelni" i wykasza tak z połowę każdego rocznika ( a są tacy, co i po dziesięć razy do niej przychodzą. Była nawet taka grupka, co to została z magisterium cofnięta za nie zaliczenie do piątego roku egzaminu u niej... ), to na dodatek dostaliśmy od diabła i trochę roboty ogólnej. Tu praca zaliczeniowa, tam druga, tu jakieś koło, tam ćwiczenia... Doszło do tego, że regularne odwiedzanie co piątek GKK Schron zostało przerwane a ja siedziałem i kułem, kułem, kułem ( a i tak miałem wrzesień ). Z rzadka coś czytałem dla siebie. Zwyczajnie brakowało czasu. Dlatego nie dziwię się tym, którzy nie czytają, bo nie mają kiedy. Doskonale wiem, co to oznacza i mam nadzieję, że w najbliższym czasie się nie powtórzy, bo książek mam bardzo dużo ( ech, te wypady do antykwariatów... ), jeno czasem weny brakuje, co by wziąć je w łapkę i przeczytać. A co do promowania - a to zależy komu co pasuje. Przez neta trudniej jest przekonać do jakiejś pozycji, nawet tej z wyższej półki, ale tak face to face idzie zdecydowanie łatwiej. Z drugiej strony trafić też można na beton ( obustronny. Sam nie wiem, który gorszy ) i nie uda się go przekonać żadnym sposobem. Ale tu jest metoda - film. Bywa, że osoba, co to obejrzała jakąś produkcję na podstawie książki zainteresuje się źródłem i a nuż rybka chwyci przynętę. A mój przerób na rok? Trudno powiedzieć. Były lata tłuste, pół tego było chude strasznie, aktualnie sytuacja w normie i poprawia się.
-
Jo ne student PG, jeno konkurencji. Nominacje dla EGM-a za jakość wypowiedzi, Trymusa za ilość wiadomości, jaką przekazuje w tematach, w których się wypowiada i dla... hm... O wiem. Holy Death, za sposób wypowiadania się w dyskusjach, jakość wypowiedzi a nade wszystko ich zwięzłość i konkretność.
-
To już tyle czasu minęło? Straszne. Cóż mogę rzec - miałem zabrać się za tę sesję jeszcze w czasie, gdy czasu miałem w miarę. Potem okazało się, że jest go więcej a ja, bardzo inteligentnie, wolne terminy pozajmowałem czym się dało. W efekcie jestem w domu rzadko a w tak zwanym międzyczasie nie mogę liczyć na nudę, przy czym są rzeczy, które zrobić muszę i są takie, które mogę i chcę. Efekt - na polityczną sesję miejsca zabrakło. No i zwyczajnie o niej zapomniałem... Tak jak pisałem ValdiCieciowi - spróbuję coś z tym fantem zrobić w ciągu tego tygodnia. Jeśli mi się nie uda ( na co jest szansa ), to przeproszę i oddam tworzenie i prowadzenie sesji pierwszemu chętnemu, nie chcąc niepotrzebnie zajmować miejsce. To na tę chwilę tyle ode mnie.
-
Musicie mi wybaczyć, panowie, ale życie pokazało, że ma swoje wymagania, czasami nawet bardzo duże. Odpis spróbuję dać w najbliższym czasie, ale nie jest to rzecz pewna.
-
Hm? Kurde, żebym to dokładnie pamiętał... Na pewno musisz mieć ochronę na umysł i ogień, na pierwszą tylko turę. Potem podpakowane do maxa statystyki obrażeń, inicjatywy oraz pancerza. Levele istotne, bo dzięki nim masz wystarczająco dużo HP do przeżycia. Jak magiem i skrytobójcą pozbędziesz się upierdliwców na tyłach, to z resztą powinieneś dać już sobie radę. A - wykup czary z wież, dopakuj swoich i nawrzucaj na wroga klątwy. Są bardzo, bardzo przydatne.
-
I dobrze, że tak brzmi. Poza tym nie każdy krytykuje wulgarnie. A jak już, to widać się naprawdę należało.
-
Nie nazwałbym tego nienawiścią, prędzej wyśmiewaniem, co też ma swoje dobre strony. Za głupotę ( bo to jest częstokroć głupotą to, co trafia na NK ) należy płacić. Na niektórych działa jedynie mocny cios w głowę, na otrzeźwienie.
-
Same wystawiają się na ostrzał? Zamieszczają takie a nie inne zdjęcia? Niech więc mają na uwadze, że mogą zostać wyśmiane. A ty? Przeszkadza ci, że ktoś komentuje "różowe dziewuszki"? To po co czytasz wypociny szyderców? Jeśli masz już jakieś dobre rady, to stosuj je również w stosunku do siebie.
-
Będę strzelał - Space Hulk. Jeśli tak, to oddaję.
-
Na wielu forach prowadzona jest tak zwana Zbiórka Dobrej Woli. Na czym to polega? Otóż w pierwszym poście tematu autor umieszcza linki do akcji charytatywnych, takich jak Pajacyk. Każda osoba, która je otworzyła i kliknęła gdzie należy, zapisuje w poście poniżej łączną uzbieraną kwotę. Przykładowo autor zakłada temat. Ma trzy linki, każdy po 5 gr. Kliknął, więc pod linkami zapisuje kwotę 15gr. Osoba kolejna klika, zamieszcza drugi post i w treści wpisuje 30gr. Osoba kolejna odpowiada, w treści posta wpisuje 45gr i tak dalej i dalej. Chciałem zaproponować wprowadzenie takiej akcji i na tym forum. Jest ono duże, ma wielką liczbę stałych użytkowników, więc i szansa na zebranie większej sumy jest znaczna. Od razu mówię, że zrobienie tego samego na blogu bądź w sygnaturce jest dobre, ale to nie to samo. Nie jest to skala, którą można osiągnąć na głównym forum, które odwiedza więcej osób od blogów. Dodatkowo wiedząc, że zebrana suma rośnie i rośnie kolejne osoby mogłyby chętniej się do akcji przyłączać, co by tych kilka groszy więcej od siebie dodać. Kliknąć można raz na dzień, całość trwa mniej niż minutę a korzyść z tego jest. Może nie widać jej od razu, ale jest. Problem polega na tym, że nie ma za bardzo gdzie taki temat założyć... Niemniej na razie przedstawiam taką a nie inną propozycję. Sprawdziła się na wielu innych forach, mogłaby sprawdzić się i tutaj.
-
Tyle, że przy zwykłej książce nie wtrynia ci się duża instytucja ( Kościół ) i nie mówi, jak należy ją interpretować. Poza tym to bardzo fajna wskazówka od boga, seria alegorii pomieszanych z faktami, do tego, co jest bardzo prawdopodobne, w sporej części inna od oryginału. Ładny przykład podano ze stoperem i kamieniami. Zakładając, że czas miał swój początek, to fakt, atomy musiałyby już być. Ale początku tego mogło nie być. Tak swoją drogą ( argument niemalże religijny ) zakładamy, że z niczego nie mogło powstać coś. A ja mam wrażenie, że pewnego dnia stanie się to możliwe. Właśnie. Skoro byt doskonały odczuwa ludzkie potrzeby, to albo my jesteśmy doskonali, albo bóg to tylko doskonalszy człowiek. Nie musiałeś tego napisać wprost, tak jednak wynika z twych słów. Bo co to za doskonała istota, która musi jeść, pić i odpoczywać? Chyba, że zrobiła to ot tak dla picu, w takim jednak wypadku wraca moje pytanie o "stworzenie człeka na obraz i podobieństwo boga", czytaj ile boga jest w człowieku ( a może człowieka w bogu? ). I żeby było śmieszniej - przedmówcy mają rację. Ale podyskutować zawsze można.
-
Albo wszystko dosłownie, albo wszystko w przenośni. W innym wypadku poproszę o pełną instrukcję obsługi oraz listę fragmentów do odczytania na sposób A oraz drugą, na sposób B. Tylko proszę o nie tłumaczenie, że Kościół mi tu pomoże albo pierwszy z brzegu kapłan, bo to nie jest argument w czasach, gdy Biblia jest ogólnodostępna. Zastanawia mnie używanie ciągle słówka "kogoś". Czyżby i te byty nie mogły złączyć się samodzielnie? W ogóle dlaczego zakłada się, że było pusto a potem powstał świat? U początku czasu równie dobrze mogły istnieć atomy wszystkich pierwiastków, co się zaczęły łączyć ze sobą i to bez ingerencji jakiejkolwiek wyższej istoty. Aha - skoro Bóg był od zawsze i ulepił człowieka z gliny na swój obraz i podobieństwo, to doprawdy dziwnym jest, że nie zrobił tego u samego początku swego bytowania ( skoro była najpierw pustka i bóg od zawsze, więc ileś lat a nawet wieków wcześniej świata nie było, ten zaczął się dopiero w momencie X ). Bo jaki miałby mieć w tym cel, tak logicznie myśląc? Poczekał sobie? Tylko po co i na co? Potęga - no ok. Ale to drugie? Znaczy co, bóg to człowiek, tylko nieco silniejszy? Byt doskonały nie musi odpoczywać, jeść, pić, spać i robić paru innych rzeczy, które uznajemy za potrzeby. W takim momencie podważasz doskonałość najwyższej istoty.
-
Średnio. Przede wszystkim dodaje dwie nowe rasy, co strasznie psuje balans ( nie mówiąc o tym, że obie mają dość mało do zaoferowania ), a do tego działa gorzej niż Dark Crusade ( sprawdzałem i to i to. Dark wczytuje mapki w miarę szybko, przy SS można czekać półtora do dwóch razy szybciej ).
-
Powstała sama, łącząc się z atomów i tak dalej? Mnie zastanawia zakładanie, że na początku było nic i niejaki towarzysz bóg zrobił coś. Pusto i cicho i tylko jakiś facet z brodą, pstryk i jest. Co prawda w siedem dni ( też paradoks... wszechmocny bóg robi coś kawałek po kawałku a potem musi jeszcze odpoczywać ). Nie jesteśmy w stanie dojrzeć początku czasu a co dopiero mówić o tym, co wtedy było i dlaczego tak.
-
Pierdzielicie, hipolicie... Weźcie parę dni wolnego i wracajcie.
-
Nie musiał. Równie dobrze mogło to być coś. Ba! Kto powiedział, że czas ma swój początek? Ledwo rozumiemy pojęcie nieskończoności, mało kto wyobrazi sobie tak złożone zjawisko a tutaj mowa o początku czasu. Może go nie było i czas biegnie od nieskończoności do nieskończoności? I znów - musiał? Materia istniejąca w momencie X sama nie była w stanie rozpocząć tego wszystkiego? Dlaczego, bo nie widzieliśmy nigdy początku świata? Mało przekonywujące.

