Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Salantor

  1. Magia jest subtelna i silna, lecz nie przesadnie. Jedna kula ognia rzucona na bitwę to szczyt potęgi maga, który i tak przerazi tym wrogów. W długim rytuale wywoła burzę, ale nie będzie kierował legionem nieumarłych ani tym bardziej ciskał co chwila spelli na wrogie oddziały. Ognisty miecz, znaczy się taki z płonącym ostrzem, jest tą przysłowiową granicą najbardziej widowiskowej magii. Reszta ma być delikatniejsza.
  2. Niech będzie przeklęty ten, kto z tego tytułu nic nam nie daje! Super, pokonałem starego Arcymaga, zabrałem jego laskę ( drewnianą, zboczuchy ) i stanowisko, wszyscy w gildii teraz dla mnie mili i w ogóle... Ale dalej muszę płacić, dalej nie mam własnej kwatery ( albo była? Chyba jednak była ) a i nie czuję się jak szef. Bo nic się nie zmieniło. Ba! Jest sobie taki quest, w którym przekazuję jednej kobiecinie w stolicy księgi, a ta ma zmajstrować w najbliższym czasie konstrukta, jednego z tych, co biegają po dwemerskich ruinach. I co? Mija rok gry i dalej nic. Dziękuję, postoję... To jedna z przyczyn. Ale podrzucę inną - a może zwyczajnie klienci stali się bardziej wybredni? Bez rozbudowanej do przesady fabuły nie czują się zadowoleni z produktu? Bo epickość albo wyżynanie stworków w imię ratowania świata już im się przejadło, i jak nie będzie czegoś "poważniejszego" to już e-e, nie pogramy? Ot, taka luźna uwaga do przemyślenia. Rzadziej grać? Ale fakt, to jest ból. Może nie śmiertelny, ale jednak ból. Ma się wrażenie, że cała para idzie w gwizdek, znaczy się grafikę, bo nagrać się to można mniej i słabiej, jak kiedyś. Serio - odnoszę smutne wrażenie, że M&M szóstka ze swoją brzydką dziś grafiką był parę razy dłuższy od aktualnych gier. Swego czasu psioczyłem i dalej psioczę na dekowy podział klas i profesji, w którym woj spella nie rzuci a mag mieczem nie pomacha. Trójka to mocno zmieniła, ale model ogólny jest ten sam. Natomiast w Morrowindzie da radę spokojnie zrobić mocarza - najlepszy szermierz, mag kilku szkół, łażący w ciężkich pancerzach i handlujący jak mało kto. W takim momencie pewne ograniczenia ze względu na klasę jednak bardziej mi pasują - postać nie powinna umieć wszystkiego. Inaczej jakie wyzwania mogą ją czekać?
  3. Co to za czasy, by forumowicz do forumowicza Ni mówił... A gumowym kurczakiem chcesz?

  4. Te te te! Lepiej uważaj, bo odwiedzi cię Hiszpańska Inkwizycja!

  5. Ja tu mu karę daję a ten się cieszy. Niektórym się nie dogodzi, no normalnie...

  6. Hym! No to trudna sprawa. W takim razie w ramach kary zaproszę cię do znajomych. A co!

  7. Wybacz, Iskier, koperty mi się skończyły. Może być przelewem bankowym?

  8. Mogę wyjaśnić na kamykach.

  9. Nom. Pamiętałem z teledysku, że były urywki akurat z XXX, swego czasu zerkałem też na oficjalną stronę zespołu i jakoś tak zapamiętałem. Będzie prosto - skąd to cytat? ( tylko proszę, bez goglowania ) "Join the Mobile Infantry and save the Galaxy. Service guarantees citizenship. Would you like to know more?"
  10. Moment... To jest koncert Rammsteina, wygląda jak... Ok. Film to XXX. Zgadłem?
  11. Wnoszę o lekkie, a nawet mocne powiększenie obrazka.
  12. *Zerka na boki* Druga klasa LO? To jak taki młody jestem? To mi tylko wmawiano, że jestem na studiach? Kurka, oszukali mnie! Chyba, że to mówiłeś a propos siebie... Ale jakoś całość mi się nie kleiła. Historia w karcie... Fakt, zapomniałem o czymś. Historia i RODZINA. Jakaś żona i dziatki, bo jak wiadomo dziedziczenie w średniowieczu było bardzo istotne, w tym i na Wyspach, bo tam szło to po linii także żeńskiej, gdy na reszcie kontynentu męskiej. Dalsze zmiany ( w tym porozkładanie tego tak, by było lepiej widoczne ) wkrótce. Dalej czekam na uwagi.
  13. Mi też nie, ale to może dlatego, że: a ) Nie widząc jej nie myślałem o niej. b ) Fabuła często ją przewidywała. c ) Jeśli nie przewidywała, to teraz już najczęściej tak. Rozumiem, wcale nie dziwne. Ale to dalej kwestia systemu, bo są bardziej i mniej kostkowe. Masz rację, aczkolwiek jestem pewien, że są również inne, może nawet lepsze od twojego wyjaśnienia.
  14. Niestety bardzo często. Odgrywanie roli to nie tylko wybór między zabiciem Szeryfa a bandziorów, bądź też wzięciem kasy za zakładnika bądź odstawieniem go wolno. Chodzi też o takie pierdoły jak obicie twarzy karczmarzowi, bo nam się nie spodobał. Jeśli nie było to oskryptowane, to takiej opcji nie ma. Co częstokroć boli, bo bardzo ogranicza możliwości. Innymi słowy albo wpasujesz się w to, co przygotowali autorzy albo... no cóż, znajdź inną grę. A na żywo, jak ma się dobrego MG, to z czymś takim nie ma problemu. Zależy od systemu, graczy i MG. A co do kostki - masz ją też na kompie. Tyle, że jej tam nie widać, a na stole podczas gry tak. Różnica niewielka. Cóż, też lubię się uśmiechnąć w takich sytuacjach, ale jednocześnie nie wymagam, by takowe istniały. To znaczy mogę pomarudzić, że ich nie ma, że fabuła płytka albo nadmierne rozbudowana, ale jak reszta mi trybi, to pewnie pogram. Choćby z czystej ciekawości. Mi bardziej chodzi o to, że taki M&M nie miał bardzo rozbudowanej fabuły, obecnie zaś kombinuje się nad wieloma zakończeniami jednego tytułu, także w innych gatunkach, nie tylko RPG. I tak sobie akademicko gdybając wyszukuję przyczyn. Ot, ludzka ciekawość.
  15. Za Praczeta masz minus, za Sapka masz pół plusa ( bo średnio mi pasuje ), zaś za zdjątko półtora plusa. Wychodzisz więc na plus, tadaam!

  16. Salantor

    Studia

    Żółwik, tylko te daty to tak rozstawione po stronie, przy tematach najczęściej, co by było wiadomo kiedy co miałem. Dawne czasy... Miałem tego farta, że zdałem łacinę bez egzaminu, na czitirie et pół. Ale deklinację III wspominam jako dość mocno porąbaną. Widać Rzymianom ostro się nudziło, w wolnej chwili siedli i stwierdzili: - Ej! Zróbmy własny język! - Tylko niech będzie łatwy i trudny zarazem! - Jasne! Bum. I tak powstała Cho... Lingua latina. Od dwóch godzin staram się zabrać za dokończenie jednej prostej rzeczy na dydaktykę i mi nie idzie ( w tym przez to wredne forum ), więc wizja pracy o północy staje się coraz bliższa. Poza tym, że jest to prosta robota przepisywaniowa. A że tak spytam - mieliście już W-F? Jakie spostrzeżenia?
  17. Część trzecia. Motyw przeklętego dziedzictwa. Wędrówka za bratem, będącym całkowitym przeciwieństwem. Przeklęty, zniszczony przez własną ambicję ojciec. Zjednoczenie w walce ze wspólnym wrogiem o wielkich, zbyt wielkich planach. A czwarta też nie ma złej fabuły - jest wątek lojalności bez granic, wątek poznania natury ludzkiej i demonicznej, wątek oddania siebie w zamian za moc i potęgę, zaprzedania duszy, dalej jest też wątek uczuciowy, ochrony ukochanej osoby. Po coś te wszystkie filmiki między etapami są... To jak powiedzieć, że PoP: Dusza Wojownika jest fabularnie płytki, bo to platformówka z ładnymi walkami. A motyw przeznaczenia? Próba jego zmiany? Wędrówka ku celowi, którego i tak się nie osiągnie, bo los chciał inaczej? Uczucie, jakie rodzi się w tak zwanym międzyczasie? Przeklęta Kaileena, która musi zabić Księcia, gdyż wie, że ten ją pokona? To, żę historia nie jest do streszczenia na dwudziestu stronach A4 maczkiem i że brak w niej siedmiu zakończeń nie oznacza, że jest słaba. Kluczem jest znalezienie smaczków, wątków, motywów i emocji, jakie kierują bohaterami. Wtedy staje się ciekawa, nawet, jeśli motywem przewodnik jest ganianie demona. Uściślijmy - fabuła i lore. Razem, nie osobno. Zarąbista historia niewiele ci da, jeśli zostanie wrzucona do miałkiego świata, tak jak i genialny świat nie wybroni się, jeśli fabuła będzie prosta i trywialna.* Takie życie - samochód może być z zewnątrz przepiękny, ale bez bajerów jego wartość u kupującego częstokroć spadnie. Tak, są gusta i guściki, jeden lubi heroiczne batalie a inny intrygi, jednak sens zostaje ten sam - lore i historia muszą tworzyć ładną, spójną całość. Dobrze gada, polać mu! M&M szósty miał banalnie prostą fabułę, siódmy takoż, a grało się w nie świetnie. Siódme Wizardry motyw główny mógł mieć bardziej skomplikowany, ale po co? Po prostu im dalej w las, tym wymagania większe. Kto teraz zadowoli się pikselowatą grafiką? Mało kto. Z fabułą jest tak samo. I niech mi ktoś nie mówi, że Warcraft to w pewnej części cRPG, bo wyśmieję... Może mieć ELEMENTY CHARAKTERYSTYCZNE DLA CRPG, ale to go nim nie czyniło, nie czyni i nigdy nie uczyni. Tak jak kiedyś błędnie klasyfikowano Diablo do RPG ( bo literka "c" to też nie została dodana jakoś tak od razu ) i utworzono dla niego osobną kategorię ( czytaj H&S ), tak teraz tworzy się dziwne kombinacje i stara przekonać, że jak są levele, to od razu cRPG. No proszę... EDYT ( ale tylko ten akapit ): Na grywalność składa się też sterowanie. Jeśli gram na padzie albo przy kiepskim obłożeniu klawiszy ( którego zmienić się nie da ), albo interface jest wyciągnięty z kosmosu, to grywalność spada jak kurs dolara w czasie Wielkiego Kryzysu. Jak pisałem samym klimatem czy fabułą gry nie uratujesz, albo wszystkie trybiki pracują dobrze, albo żaden. Na koniec zwrócę wam uwagę na jedną drobną rzecz - RPG to skrót od RolePlayingGames. Odgrywamy tutaj rolę, czy to złego maga czy paladyna bez skazy, zmazy i rdzy na pancerzu. I patrząc na to z perspektywy papierowego RPG, które to było przecie pierwsze mogę zapewnić, że komputerowe ( za wyjątkiem może gier rozgrywanych przez neta bądź na serwerach RPG ) w żadnym wypadku nie zasługują na to miano. A że tak wszyscy kojarzą? Trudno, tego się już nie wykorzeni. * To jest w ogóle ciekawe zjawisko - każdy chce mieć rozbudowaną, wielowątkową fabułę, lecz wielu zapomina, że nawet prosta, ale ładnie przedstawiona historia jest nie dość, że strawna, to przyjemna w odbiorze. Po co ten pociąg do rozbudowy, częstokroć nadmiernej? Po co ten pęd do skomplikowania? Żeby wyciągnąć coś z niej, mieć zaciesz ze znalezienia niuansu, nawiązania? Podreperować swoje intelektualne możliwości, wesprzeć ego? Jakie macie koncepcje?
  18. Salantor

    Religie I

    Tutaj słusznie już zauważono, że ateizm agresywny nie opiera się na zdejmowaniu krzyży. Bo przepraszam bardzo, co w tym agresywnego? Kawałek drewna zdjęty ze ściany klasy 112 w szkole X. Wykorzystano broń do tego celu? Przyłożono pistolet zdejmującemu do głowy i grożono, że jeden fałszywy ruch a na ścianie znajdzie się jego mózg?* Nie sądzę. Więc jak zdefiniować ten agresywny ateizm ( i katolicyzm także )? W moim odczuciu bardzo prosto - jeśli ktoś mówi o poglądach drugiej strony bez argumentów bądź w oparciu o bzdury, jeśli używa słów w rodzaju "To jest głupie, to jest idiotyczne. Przecież to bujda!", jeśli czuje się, że próbuje na siłę przekabacić kogoś na swoją stronę, to wtedy mógłbym takie zachowania do agresywnych zaliczyć. Także zmuszanie do pewnych określonych zachowań i gestów ( zdjęcie jednego krzyża niezbyt, ale w całym kraju na wyraźny nakaz władz, gdzie nakaz jest częścią większej kampanii - to już zmusza do myślenia ). Ale popatrzmy, gdzie mamy teoretycznie najbardziej wojujący ateizm, który robi za tak stereotypowy, że przerzucono go na cały zachód Europy? Francja. Od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej się z Watykanem stosunki niezbyt układały, znaczy się raz dobre a raz skrajnie złe. III Republika spory miała w tym udział, laicyzowanie kraju gdzie i jak się dało aż do wypowiedzenia konkordatu to najlepsze dowody. Jakoś tak się złożyło, że zaczęto utożsamiać Francję z jej bliższymi i dalszymi sąsiadami. Nasz Dziennik jest tak opiniotwórczy oraz prawdomówny jak Fakt, co swego czasu opowiadał o kosmitach i koniach tłukących butelki z tanim winem. No panie, informacja pierwszej wagi, prawie jak wystrzelenie Łajki w kosmos! To, że w gazecie Rydzyka jest coś zapisane nie oznacza, iż jest to prawdziwe. Ba! Częstokroć jest całkiem na odwrót.** Jeśli więc mowa jest w ND o tym, że zaraz będzie u nas Sodoma, Gomora, rzeź niewiniątek i publiczne palenie katolików ( najlepiej z Biblią jako podpałką ), to sorry, ale bardziej prawdopodobny jest koniec świata w 2012 ( nie zdążymy na Euro i nas Putin znukuje ). Za taką wiarę podziękuję, bo przypomina mi pracę odtwórczą. Nic nowego, jeno klepanie tego samego i powtarzanie za kimś innym. Nie widzę powodów do niepokoju, naprawdę. Póki co nikt nikogo nie morduje za wiarę ( albo jej brak ), nikt nikogo nie wrzuca do celi za poglądy, nie ma palenia książek ani innych akcji agresywno-hiszpańskoinkwizycyjno-totalitarno-policyjnopaństwowych. I nie zapowiada się na to by były, bo chociaż ludzie to z natury głupie stworzenia, to jednak nieco rozumu mają i do takich skrajności nie doprowadzą. Miejmy nadzieję. * W wersji nieco innej brzmiałoby jak cytat z Ojca Chrzestnego, heh... ** Może to wynika z tego, że osobiście Ojca Dyrektora nie lubię, niemniej jak czasami słuchałem audycji i czytałem artykuły w jego prasie... Nie, coś na rzeczy jest.
  19. Hm... To zostaje kwestia czy dodawać nowy współczynnik czy oprzeć się na obecnym. Można dodać poparcie w danej prowincji, oparte o to ile złota daje Hrabia, jaką ma pozycję ogólną, czy ostatnio wygrywa i tak dalej, jak również można oprzeć to o wpływy/zamożność, wyciągnąć z tego procent i na tej podstawie liczyć. Obie metody są dość proste i nie spowodują zbędnych komplikacji. Czy mi się wydaje, czy reszta troszkę ścichła?
  20. Salantor

    Studia

    Notatki? A w plecaku leży sobie taki fajny, szary, podniszczony segregator. W środku jest ileś koszulek, ileś czystych, dziurkowanych kartek ( tak! Specjalnie sobie dziurkacz do tego kupiłem! ), ileś dziurkowanych kartek w kratkę, kupowanych w pakiecie po bodaj sto i... to tyle. *Jęk zawodu publiczności* Wcześniej myślałem o kilku zeszytach do przedmiotów różnych, ale zmieniłem zdanie po krótkim czasie. Mało praktyczne. Tak samo jeden do wszystkiego ( weź się potem z tego ucz. Powodzenia ). Ostatecznie wygrał kołonotatnik, bo zawsze da radę wyrwać z niego stronę albo dwie i do segregatora wsadzić. A że mam tam różne papiery, w tym notatki na sesje, jakieś projekty i inne duperele, tedy jak mi się nudzi, to przerzucam i coś tam gryzmolę. I najważniejsze - wszystko jest razem, w jednym miejscu i się nie rozłazi. A żeby się nie zgubić, to jeszcze numeruję strony. Przy moim stylu pisma niewiele muszę cyferek kreślić w prawym, dolnym rogu ( zdania pisane kratka pod kratką, małe literki, bardzo zbity tekst ), niewiele muszę mieć też kartek. Oszczędny jestem, a co! Akurat dziekanat na historii UG jest w porządku. Do tej pory rządziła tam Pani Agnieszka, kobieta na poziomie, która miała dla każdego miłe słowo i uśmiech. Potem jej nieco brzuch urósł a na zewnątrz chciał się wydostać kolejny obywatel, więc aktualnie wszedł na jej miejsce ktoś inny. Imienia nie znam, ale konfliktów nie robi, więc jest ok. A... Przypomnieliście mi, że mam jeszcze odebrać certyfikat za egzamin z angola... I dokończyć na jutro konspekt. GH!
  21. Skąd ja to znam... Chociaż nie, czasu ostatnio tak nawet sporo się znajdzie, jeno przekopanie się przez dziesięć stron nowych postów, wybranie interesujących tematów ( dziś było ich chyba ze czterdzieści ) i odpisanie w kilku ( ilu, ośmiu może? ) nieco czasu zżera. A tu potem co? Bum, nowe posty, do których trzeba się odnieść. Albo ktoś ci zaiwani odpowiedź do zagadki akurat wtedy, gdy ty wrzucałeś swoją. No normalnie no... Ale jest jeszcze drugi problem. Siedzieć na forum to można długo i namiętnie, ale jak są inne zajęcia? Majstrowanie samej sesji politycznej nieco trwa, a jak zasiadam po dwudziestej do maszynki, to częstokroć orientuję się, że już jest północ a ja mam jeszcze coś niecoś do zrobienia. Ten czas to wredna bestyja jest, skoro wolniej nie może płynąć.
  22. Jak dla mnie to w sumie tak było zawsze, że ktoś lub coś sterowało do pewnego stopnia wolą ludu i jego myślami. Jak nie religia, myśliciele, propaganda, charyzmatyczni przywódcy, to w końcu informacja w swojej podstawowej formie. Coś wiesz i na tej podstawie działasz albo nie. Różnica jest taka, że wcześniej rozkazy wydawano, teraz na bazie własnej, nieprzymuszonej woli można dojść do nieodpowiednich wniosków. A że teraz akurat rządzi Google... Za kilka(naście) lat to ma prawo się zmienić, przyjdzie nowe bóstwo, nowy sposób manipulowania ludźmi i tak dalej i dalej. Pesymistyczne? Tak, pesymistyczne, ale mniej więcej taki obraz mi się wyłania, gdy spojrzę na dzieje naszej planety.
  23. Biorąc pod uwagę upływ czasu ( to sesja quasi realistyczna, PP na dzień to byłoby za mało ) dodałem kolejnych kilka notatek. Nowy tekst został pogrubiony.
×
×
  • Utwórz nowe...