Jest mod do Morrowinda, który dodaje fajną wieżę w miejscu X. Jest inny, co daje całą twierdzę do wykorzystania. Inny daje możliwość jazdy konnej, jeszcze inny manekiny do ustawiania na nich zbroi. Ale to są dalej mody a nie podstawowa wersja gry, a ja oceniam grę a nie twórczość fanów.
Cóż, patrząc po aktualnych produkcjach... Fakt, punkt dla ciebie.
Powinni się starać, lecz jeśli się nie starają, to należy samemu sobie radzić. Jeśli gra jest do wygrania w 30 godzin, czytaj poświęcisz na nią tydzień systemem "dziś godzinka, jutro dwie", to już lepiej grać rzadziej i się nią nacieszyć, niż przejść i się zastanawiać czy aby na pewno opłacało się wydać na nią kasę.
No, ale problem sam się rozwiązuje przez generalny brak czasu u graczy, so...
Cóż - w Baldurze był ogranicznik leveli. Niby nic, rozwiązanie bardzo proste a jak pomagał? Gdyby nie on, to przy końcowej walce z Sarevokiem mogłoby być jeszcze łatwiej niż zwykle ( bo ogółem było łatwo ).
Ja bym chętniej widział system maksymalnego pułapu punktów umiejętności, dajmy na to tysiąc. Gracz sobie nabija, nabija, nabija aż uzna, że ma dość. Klika sobie krzyżyk i od tej chwili ums nie rośnie. Gdy zaś osiągnie limit a nie zaznaczył krzyżyka, to ums dalej rośnie, ale spadają inne. Postać zapomina tego, czego nauczyła się do tej pory na korzyść czegoś innego.
Nie wyjdzie przepak, bo nie da rady mieć maksa we wszystkim, nie wyjdzie też słabiak, jeśli limit będzie dostatecznie duży.
Inną opcją jest wybranie ścieżki kariery, gdzie będą limity procentowe. W tym momencie ktoś, kto gra magiem będzie mógł nauczyć się machać mieczem, ale tylko do pułapu takiego a takiego, bo dalej będzie blokada.
Odpowiednio szeroka skala jest ok, ale ma wadę - kiedyś i tak dojdzie się do maksa, chyba, że nabijanie punktów ma iść powoli. Ale w takim wypadku mało kto będzie chciał grindować ileś czasu dla tego jednego punkciaka nieszczęsnego.