Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Salantor

  1. To zadajcie sobie proste pytanie - czego powinno się uczyć w szkole? A po podaniu odpowiedzi zastanówcie się kto by z takiej zmienionej szkoły wyszedł.
  2. Sylwek będzie jeszcze za rok. Po drodze masa imprez i różnych uroczystości, więc okazji po szyję i wyżej. No i niektórzy mogą nie mieć za dużo znajomych (co nie znaczy, że są no-lajfami) albo też plany na sylwka im się spsuły. Niech więc siedzą w domu, to częstokroć zdrowsze. Zwłaszcza, jeśli ma być taka pogoda jak w ostatnich dniach.
  3. Jesień jest pfe... Do tej pory jeszcze takiego komba chorobowego nie miałem. Weekend - bolące fragmenty ciała, głowa, lekkie zmęczenie, czytaj pierwsze symptomy poważniejszych schorzeń. Poniedziałek - wychodzę spod prysznica i co? Lewe ucho zatkane. Słyszę, ale jak przez ścianę (umcyk umcyk). No i czuję się ogólnie gorzej. Dziś - okazuje się, że gdzieś się w nogę walnąłem i prawa stopa jest opuchnięta. Zanim zacznę chodzić normalnie muszę chwilę kuleć. Nie chce mi się myśleć, trudno mi się skupić, łeb nawala, na przemian zimno mi i gorąco a spać... ile można spać? A na dodatek jutro mam 3h ćwiczeń, na których być muszę, bo nie mam już wolnych nieusprawiedliwień. Chyba, że załatwię sprawę z lekarzem, ale wolę nie ryzykować. Nie przy tych dwóch doktorach (jeszcze będą chcieli, bym przyszedł na konsultacje....). Podsumowując - zło i kiszone ogórki. Na szczęście piątek mogę sobie zrobić wolny, ale wtedy odpada mi również sesja Yrpygy albo wypad gdziekolwiek. Pamiętajcie więc dzieci - noście szaliczek! Jak co roku i roku, i roku, i roku...
  4. Jo sem student i kupuję. Bo lubię, mogę i chcę, mam za co i co jakiś czas do księgarni zajrzę. Ale pragnę zauważyć, że są jeszcze antykwariaty. Regularnie odwiedzam dwa w Gdańsku, znalazłem tam "Ja, Klaudiusz", "Polowanie na Czerwony Październik", niepełną serię "Imperium Człowieka", tak samo "Oś Czasu" i sporo innych. Cykl "Kane" Wagnera, wszystkie pięć tomów zgarnąłem za dziesięć złotych. Nie są to nowości, to prawda, ale czy bardzo z tego powodu tracą? Nie. Dla większości chłopów w średniowieczu słowa po łacinie brzmiały obco. Przed Soborem Watykańskim II, tak dajmy na to dziesięć lat sytuacja była taka sama. O co mi chodzi? Generalnie najczęściej będzie tak, że większość młodzieży ( bądź całego społeczeństwa ) nie zrozumie, co ma do powiedzenia pewna grupa, nie tyle elitarna, co wyodrębniona i działająca na czymś, co jest częścią kultury ale nie jej głównym elementem. O "Tańcu z Gwiazdami" sporo osób jest w stanie rozmawiać, ale o "Mistrzu i Małgorzacie" niekoniecznie, ale ja tu widzę dokładnie to samo, co dawniej, czy to dziesięć czy sto lat temu. Tak jak zawsze będzie część społeczeństwa wykształcona podstawowo, część średnio a część akademicko. Ot, zwykła kolej rzeczy. A i dziś znajdą się ludzie młodzi, co nieco poczytali i rozmawiają. My się nigdzie nie ukrywamy!
  5. Heh... Ładnie to można przenieść na wszystko inne. Jak admin serwera CS-a zagląda od czasu do czasu i jest spokój, to albo ktoś go w konia robi, albo rzeczywiście brakuje cziterów i innych osób sprawiających nadmiernie problemy. Z drugiej strony zawsze też taki admin ma, może lub powinien mieć wsparcie. Jednego lub dwóch łebków, co to mu w pozostałych godzinach pilnują podwórka. Jak pracują dobrze, to rzeczywiście - admin nie ma nic do roboty.
  6. Przez długi czas bardzo lubiłem i dalej lubię hawajską, bądź każdą inną, co ma w sobie ananasy. Brzoskwinie są ok, ale nie w nadmiarze. Od niedawna zaś uznałem, że do pizzy warto dodać kawałki kurczaka, najlepiej z ostrym sosem. A obowiązkowo mięso - pizza bez szynki/salami jest jak kobieta bez biustu i demokracja bez krzykaczy.
  7. Bo to i proste było no... Bierzta i zadajta.
  8. Jest to RTS, po smoku widać, że w klimatach fantasy, część pewnej niedużej serii, gdzie ta akurat mocno odbiegła klimatami od poprzednika.
  9. Języki... Tutaj jestem strasznie dzifny, a dokładniej moja ich edukacja. Od podstawówki po drugi rok studiów miałem angielski. W mowie idzie kiepsko, w piśmie lepiej, czytam bez większych trudności ( poza słowami, bo gramatyka nie jest już problemem. A w razie czego słownik w łapkę i jazda ). Aktualnie coś mnie nachodzi chęć na podciągnięcie się w nim, więc zacznę pewnie czytywać regularnie teksty w tym języku, coś tam tłumaczyć et cetera. Ogółem problemów z tym językiem nie mam, wiem jednak, że moje możliwości nie są wybitne i warto byłoby nad nimi popracować jeszcze trochę. Jeszcze w gimnazjum miałem dwa lata niemieckiego ( poza prostymi słowami nic już nie pamiętam ) oraz rok, fakultatywnie, rosyjskiego ( część cyrylicy już z pamięci wyleciała, a szkoda ). W Liceum dwa lata francuskiego ( patrz niemiecki ) a na studiach dwa lata łaciny. Generalnie rzec mogę tak - angielski mi się trochę przejadł, uznaję go za nieco zbyt sztywny język, lecz doszlifować jego znajomość wypadałoby. Za to chętnie bym się nauczył niemieckiego, francuskiego czy rosyjskiego, bo chcę. Tak zwyczajnie mam ochotę ( nieco gorzej z możliwościami, ale od czego są kursy? Kiedyś pewnie się na nie wybiorę ). Łacinę lubię, podoba mi się jej brzmienie oraz zasady gramatyczne ( są bardzo matematyczne, a przez to dość proste ). A ze mam słownik na półeczce, to i od czasu do czasu na jakiś tekst zerknę, przeczytam, od biedy przetłumaczę. Zresztą spójrzcie w sygnaturkę - który sługa Imperatora nie zna Low bądź High Gothic, a?
  10. Niach niach niach.

  11. Salantor

    Studia

    Jak mówicie o graniu na wykładach, to od razu mi się przypomina monograf jeden, z trzeciego semestru. Babka miała tam zwyczaj puszczać nam slajdy, więc w sali gaszono światła i zasłaniano zasłony. Ona nie mówiła prosto do nas, wolała siąść bokiem i nawijać, co w sumie wychodziło jej całkiem do rzeczy. Ale, że sala była pełna, pusta, cieplutka a kobieta też nie zawsze mówiła ciekawie, to po jakiś czasie Morfeusz przychodził i tykał tego, tamtego... I tak na przykład siedzę sobie z przodu, a za sobą, nagle, słyszę "Hrrrrrr". Odwracam się, a tam kawałek spory wcześniejszych dwóch rzędów śpi. Hał słit! Ale u mnie lapcoków niet. Jak wykładowca nudzi, to się bierze grube tomiszcze i czyta, rozwiązuje sudoku czy krzyżówkę, ewentualnie rysuje. Komputerowców to jest dużo na wydziale informatyki zaraz naprzeciw ( mają najtańsze ksero w kampusie, więc i odwiedzających sporo ) - tam to przejść korytarzem nie można, bo wszędzie widać długowłosych, stukających w klawisze twórców wirusów... znaczy przyszłych informatyków. Swoją drogą wiecie, dlaczego koło Politechniki Gdańskiej jest Akademia Medyczna? By studenci PG mogli chociaż czasami popatrzeć na kobiety.
  12. No ok, jak mówicie o łuku, to macie sto procent racji. Ale broń palna? Słynne pudła w Falloucie przy 95% to było coś, co na pewno każdy z was pamięta. Na chwilę odsuwając na bok wszelki realizm i skupiając się na samej radości z rozgrywki powinno być tak, by stojąc pole obok przeciwnika nie dało się go trafić? Albo, co gorsza, by wyszedł krytyk i broń wypadła nam z ręki? Wiem, takie są elementy systemu, tak on działa, tak go stworzono, ale są pewne konkretne przypadki, gdy powinno się je olać i zrobić tak, by nie wychodziły bzdury. Z drugiej strony zawsze można powiedzieć, że typek zrobił unik, niemniej... No, nieistotne. A zadam wam pewne pytanko - wolicie dobrze umotywowane zło czy zło dla samego zła? Ma mieć jasny, konkrety i dobrze uargumentowany cel, czy tez może być po prostu siłą niszczącą i psującą, bo tak?
  13. Czyżby była mowa o Rolfie, sąsiedzie trójki Edów?
  14. Nie ma sprawy. Ale w zamian masz z tą torbą zrobić dziesięć okrążeń wokół domu.

  15. Zatem podsumujmy tak - otwarty świat jest ok, ale nie za duży i niezbyt pusty. Duży jest ok tylko wtedy, gdy można w miarę łatwo i szybko się po nim przemieszczać i natrafiać na zadania, które nie wymagają biegania z jednej strony mapy na drugą. Akcje w rodzaju pudła z odległości pół metra ( bo za mało się miało skilla ) też nie powinny mieć miejsca. Czy coś ominąłem?
  16. Na moje oko to jest jakaś stara wersja brytyjskiego parlamentu, aczkolwiek... *strzela, tak nieco w ciemno*
  17. Ja z kolei pamiętam, że w którymś odcinku pierwszy Blood się pojawił.
  18. Doh... Ślepota nie boli. W takim razie inna gierka. Z okładki czego pochodzi ten drakun?
  19. Wątpię. Morrowind jest za duży i zbyt pustawy, ja zaś mam za mało czasu na bieganie po świecie tak dużym ( swego czasu zajęło mi godzinę samo przejście z miejsca A do miejsca questowego B i z powrotem. No proszę... ). Z kolei jeśli gra ma być fajna dopiero po zmodowaniu, to ja tym bardziej podziękuję.
  20. Jest mod do Morrowinda, który dodaje fajną wieżę w miejscu X. Jest inny, co daje całą twierdzę do wykorzystania. Inny daje możliwość jazdy konnej, jeszcze inny manekiny do ustawiania na nich zbroi. Ale to są dalej mody a nie podstawowa wersja gry, a ja oceniam grę a nie twórczość fanów. Cóż, patrząc po aktualnych produkcjach... Fakt, punkt dla ciebie. Powinni się starać, lecz jeśli się nie starają, to należy samemu sobie radzić. Jeśli gra jest do wygrania w 30 godzin, czytaj poświęcisz na nią tydzień systemem "dziś godzinka, jutro dwie", to już lepiej grać rzadziej i się nią nacieszyć, niż przejść i się zastanawiać czy aby na pewno opłacało się wydać na nią kasę. No, ale problem sam się rozwiązuje przez generalny brak czasu u graczy, so... Cóż - w Baldurze był ogranicznik leveli. Niby nic, rozwiązanie bardzo proste a jak pomagał? Gdyby nie on, to przy końcowej walce z Sarevokiem mogłoby być jeszcze łatwiej niż zwykle ( bo ogółem było łatwo ). Ja bym chętniej widział system maksymalnego pułapu punktów umiejętności, dajmy na to tysiąc. Gracz sobie nabija, nabija, nabija aż uzna, że ma dość. Klika sobie krzyżyk i od tej chwili ums nie rośnie. Gdy zaś osiągnie limit a nie zaznaczył krzyżyka, to ums dalej rośnie, ale spadają inne. Postać zapomina tego, czego nauczyła się do tej pory na korzyść czegoś innego. Nie wyjdzie przepak, bo nie da rady mieć maksa we wszystkim, nie wyjdzie też słabiak, jeśli limit będzie dostatecznie duży. Inną opcją jest wybranie ścieżki kariery, gdzie będą limity procentowe. W tym momencie ktoś, kto gra magiem będzie mógł nauczyć się machać mieczem, ale tylko do pułapu takiego a takiego, bo dalej będzie blokada. Odpowiednio szeroka skala jest ok, ale ma wadę - kiedyś i tak dojdzie się do maksa, chyba, że nabijanie punktów ma iść powoli. Ale w takim wypadku mało kto będzie chciał grindować ileś czasu dla tego jednego punkciaka nieszczęsnego.
  21. I have no mouth and I must scream. W ostatnim CD-A była o niej mowa.
  22. Damn... Ale ok. Wezmę torbę z supermarketu, wrzucę tam x groszówek i całość wyślę ci pocztą. Tak grubo wypchana koperta ( taki napis nakleję na torbę ) może być?

  23. Bo jak naślę na ciebie Królika, to się pancernymi nogami nakryjesz, O!

×
×
  • Utwórz nowe...